po co dzieci ???

09.08.04, 13:03
... do zadania tego pytania doprowadzily mnie przemyslenia zwiazane z moim
bratem... wlasnie urodzilo mu sie drugie dziecko ... moja bratowa zostala z
nim w domu ale jak maly skonczy 7 miesiecy ma zamiar wrocic do pracy ... i tu
pytanie ...po co ludzie PLANUJA dzieci jezeli nie maja warunkow do tego by z
nimi byc ??? bratowa chcialaby zostac w domu ale ze wzgl. fiinansowych calej
ich rodzinki musiala do tej pracy pojsc ... oczywiscie oboje dzieci zostana w
domu z opiekunka !!!
nie rozumiem po co takim ludziom dzieci? domyslam sie ze sa tu osoby w
podobnych sytuacjach i chcialabym wiedziec po co?
ja nikogo nie atakuje tylko pruboje zrozumiec ...
powiedzmy ze calej 24 g doby ok 8-10 godz dziecko(mowie o dzieciach malych)
spi ... wy jestescie w pracy min 8 godz ... zostaje 8 godz na przebywanie z
dzieckiem o ile w tym momencie nie macie ochoty odpoczac!
wezmy tesz pod uwage ze niuemowleta zostawine bez matki nie rozumieja ze ta
mama wroci ... mysla ze zostaly bez niej ... (biedactwa)
gdy dzieci sa wieksze to takze potzebuja rodzicow ... gdy rodzice pracuja -
>spedzaja malo czasu z dzieckiem -> nie znaja swoich dzieci-> nie widza ich
problemow , a co dzieci robia bez pomocy tosamemu mozna sie domyslic ....
wierzcie mi wiem jakto jest bo moi rodzice pracowali(nie mam pretensji) ...
czesto tez jest tak ze kobieta pracuje nie dlatego ze nie daloby sie wyzyc z
jednej pensji ... tylko dla podwyzszenia standardu zycia(typowo egoistyczne
rozumowanie, bo dla dziecka najwazniejsza jest obecnosc mamy)
i znowu nie chodzi mi o dzieci w wieku szkolnym gdy rodzice pracuja w czasie
szkoly ...

musze konczyc
wiem zee troche haotycznie napisane ale mam nadzieje ze ogolny sens
przekazalam

z powazaniem
mamusia Mareczka
    • isma Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 13:41
      Mamusiu Mareczka,
      Po pierwsze, nie tylko ilosc sie liczy, ale i jakosc ;-))). Ja, keidy po
      powrocie z pracy jestem z moja corka, to jestem z nia, a nie, powiedzmy,
      pichce, biegam po zakupy itd. itp...
      Po drugie, dziecko potrzebuje nie tylko matki, ale i ojca. Moja corka jest
      przez osiem godzin w ciagu dnia (wyjawszy czas pichcenia i zakupow ;-))) ze
      swoim ojcem. Czego nie maja te dzieci, ktorych ojcowie pracuja od dnia, kiedy
      one sie urodzily...
      I, mysle, jest szczesliwa.
      Pytanie, po co takim rodzinom, jak moja, dziecko, w ogole dla mnie nie
      istnieje.
      Czasem, owszem, zastanawiam sie, po co dziecko w rodzinie alkoholikow albo
      zwyrodnialcow, ale zeby wiazac problem braku milosci do dziecka z praca
      zawodowa, to pierwsze slysze...
      • blindy Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 14:02
        nie chodzilo mi o to ze koniecznie MAMA ale ktores z rodzicow ... sek w tym
        zeby nie zpostawiac obcym ...
    • menadka Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 13:45
      No tak, zakładam że ty siedzisz ze swoim synkiem w domu. Dobrze, to Twój wybór.
      Moja mam siedziała ze mna w domu 3 lata - bardzo ciężko przeżyłam rozłąkę z nią
      i przedszkole. Miałam problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami, byłam
      chorobliwie nieśmiała. Wszystko na szczęście już za mną. Moja siostra za to
      została oddana do żłobka jak miała niecały rok - sytuacja diametrialnie inna -
      dusza towarzystwa, wesoła, cały dzień bawiła się z dziećmi na podwórku, kiedy
      ja do 13 roku życia nie chciałam wychodzc z domu.
      Zapewniam, że obie mamy i zawsze miałyśmy świetny kontakt z mamą, więc hasło,
      że matki pracujące nie znają swoich dzieci to już przesada.
      Teraz jestem w ciąży, mam pracę którę bardzo lubię i mimo zwolnienia
      lekarskiego dobrowolnie chodzę codziennie do pracy na 2 czy 3 godziny bo w domu
      się nudzę.
      Nie wyobrażam sobie zamknąć się w domu na 3 lata albo dłużej, gdzie jedynym
      towarzystwem będzie moje dziecko, a jedyne spotykane osoby to inne mamusie z
      pociechami na spacerkach i rozmowy o kupkach.
      Oprócz bycia matką jestem CZŁOWIEKIM, który ma swoje potrzeby, taką jaka jest
      potrzeba pracy zawodowej (no przynajmniej ja taką mam) i nie chodzi tu o
      finanse.
      Nie uważam, żeby moje dziecko strasznie ucierpiało z tego powodu, ważne jest
      jego matka była szczęśliwa. Część moich koleżnek siedzi z dziećmi w domu, a
      część pracuje - powierzając dzieci opiekunkom i przedszkolom i naprawdę nie
      widzę szczególnej różnicy wśród tych dzieci.
      Tak to jest - jedne kobiety wybiorą tak, a drugie inaczej. Jak dla mnie każda
      decyzja będzie słuszna, bo wszyscy mają trochę inny system wartości, a to nie
      jest sprawa do krytyki czy dyskusji.

      Pozdrawiam

      Ula

      • blindy Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 14:00
        widzisz ja to widze inaczej ... wiem ze ja jestem CZLOWIEKIEM i tesz mam swoje
        potrzeby ale w tej chwili dziecko jest dla mnie duzo wazniejsze niz JA ...
        dla mnie to co napisalas przypomina troche posiadanie jakiegos pieska ... pierw
        JA(CZLOWIEK) musze sie spelnic w pracy a jak zostanie mi wolny czas po pracy to
        troche sie z dzieckiem pobawie ... i znowu PO CO dziecko ? zeby zostawic je w
        przedszkolu albo z opiekunka ... bo mama ... jest CZLOWIEKIEM i ma swoje
        potrzeby ...
        • capa_negra Re: po co dzieci ??? 16.08.04, 10:28
          blindy napisała:

          > widzisz ja to widze inaczej ... wiem ze ja jestem CZLOWIEKIEM i tesz mam
          swoje
          >
          > potrzeby ale w tej chwili dziecko jest dla mnie duzo wazniejsze niz JA ...
          > dla mnie to co napisalas przypomina troche posiadanie jakiegos pieska ...
          pierw
          >
          > JA(CZLOWIEK) musze sie spelnic w pracy a jak zostanie mi wolny czas po pracy
          to
          >
          > troche sie z dzieckiem pobawie ... i znowu PO CO dziecko ? zeby zostawic je w
          > przedszkolu albo z opiekunka ... bo mama ... jest CZLOWIEKIEM i ma swoje
          > potrzeby ...

          Wiesz blindy, po poczytaniu twoich postów mam nieodparte wrażenie , że masz
          swietne zadatki na toksyczna mamusie i teściową.
          Juz żesmy tu nie raz czytały o zaborczych matkach " które wszystko poświęciły"
          dla swojego dziecka, a ono niedobre chce życ nagle swoim zyciem a "mamusia
          która poświęciła wszystko" nie pozwala odciąć pepowiny.
          Podobnie rzecz ma sie z tesciowymi : potem żadna/żaden nie jest godzien ich
          cudownego dziecka.
          A cudowne dziecko rośnie w poczuciu , ze jest pepkiem swiata które ma mamusie
          na każde zawołanie

          A tak na marginesie - ja i brat mielismy opiekunki i mamy sie świetnie ,
          podobnie jak mamy bardzo dobre partnerskie stosunki z rodzicami, a nasi
          współmałozonkowie sa w pełni akceptowani przez nasze rodziny bo sa oni naszym
          wyborem etc..
    • blindy Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 14:09
      a poza tym jak mozna wolec isc do pracy niz zostac z malym szkrabem ktorego nad
      zycie sie kocha ???
      <nie pytam tych u ktorych uczucia do dziecka som inne>
      • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 14:29
        Widzisz bindy ja jestem mamą blizniat i nie uważam sie za wyrodną matke tylko
        dlatego ze chodze do pracy i ona sprawia mi przyjemnosc. Dzieci zostawiam pod
        dobrą opieka a kiedy wracam do domu poswiecam im cał swój czas. Jestem
        szczesliwa i one to czuja nie boją sie obcych są usmiechniete i dobrze sie
        rozwijaja. Mam przyjaciółkę która od dwóch lat siedzi w domu ze swoją córeczką
        jest zmeczona psychicznie i fizycznie i dziecko to wyczuwa to odbija sie na
        nim , jest nerwowe i płaczliwe a moja przyjaciółk a w przypływie złosci potrafi
        na nie nakrzyczecz bez powodu(czy to jest dobry kontakt z dzieckiem?)nie
        obwiniam jej za to ani nie potępiam jest poprostu sama z małą przez 24h i
        czasami tego nie wytrzymuje(normalan reakcja organizmu)Ja jak wracam do domu
        jestem wypoczeta (psychicznie)i cała swoja energie i siły poswiecam swoim
        serduszką i myslae ze one tylko na tym zyskuja bo maja szczesliwą i
        usmiechnietą mame (a zmęcząną i nerwową)która kocha je ponad wszystko.
        Pozdrawiam mama Alicjio i Wiktorii
        • menadka Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 15:05
          Dokładnie o to chodzi !!

          Autorka postu twierdzi, że chce zrozumieć nie krytykować, ale jakoś się nie
          stara zrozumieć właśnie inne postawy.

          Pytasz jak można zostawić w domu szkraba, którego kocha się nad życie.
          Odpowiadam : ZWYCZAJNIE - dziecku nie dzieje się krzywda. Ma osobę która się
          nim zaopiekuje ze starannością, da jeść, pobawi się itd. Nie zamyka się go
          samego w domu na 8 godzin zdanego na samego siebie jak raczyłaś porównać psa
          czy kota.
          Zresztą zwierzęta też kocham i kupiłam od razu 2 koty, żeby jeden sam się w
          domu nie nudził.
          Twierdzisz, że w tej chwili dziecko jest dla Ciebie ważniejsze od siebie samej.
          Dla każdej matki dziecko powinno być najważniejsze, ale można to dziecku okazać
          na milion różnych sposobów niekoniecznie spędzając z nim 24h na dobę i
          zatracając się bez reszty w oddaniu dla dziecka. Uważaj, często z takich kobiet
          jak ty wyrastają toksyczne matki. Zresztą misiu56 poruszyła dziś na tym forum
          taki temat - przeczytaj go koniecznie i przemyśl dobrze.
          To, że spędzasz każdą minutę z Twoim dzieckiem naprawdę nie czyni Cię lepszą
          matką niż np Zaneta21, która spełnia się jednocześnie zawodowo.

          Pozdrawiam

          Ula
          • blindy Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 16:04
            chzialam zauwazyc ze ani razu nie uzyalam sformuowania LEPSZA czy GORSZA
            matka ... to wy to mowicie nie ja ...i masz racje dziecku sie nie dzieje
            krzywda jak jest z opiekunka(ktorej nie zawsze mozesz byc w 100% pewna) ... i
            ja nie mowie ze dzieje sie krzywda ale zadaje pytanie co jest NAJLEPSZE !!!
            czy NAJLEPSZE jest dla dziecka zostac zopiekunka? czy z mama?
            i to do matki nalzy wybor co chce dladziecka ... czy to co najlepsze czy to co
            TYLKO dobre ...

            i ja wcale nie atakuje ... tylko odpowiadam na argumenty ... nie oskarzam
            zadnej matki a jedynie postepowanie ktore usiluje zrozumiec ...
            • isma Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 10:45
              Mamusiu Mareczka,
              oskarzasz, oskarzasz. Sama napisalas, ze rodzina bratowej jest w takiej
              sytuacji finansowej, ze ona do pracy isc musi, i zapytalas z grubej rury, po co
              im wobec tego w ogole dzieci.
              To co, mieli czekac, az sie dorobia? Az on znajdzie prace, dzieki ktorej
              utrzyma cala rodzine? A co, jesli nigdy by sie tego nie doczekali?

              Wyobraz sobie, ze czasem dziecko jest dla ludzi dopelnieniem ich milosci, a nie
              ukoronowaniem osiagniecia materialnego statusu pt. wszystko juz mamy, to teraz
              mozemy miec i dziecko. I nawet jesli to dziecko zostaje z niania, to jesli jest
              chciane i kochane, bedzie sie dobrze rozwijalo.

              Milosc to nie etat, nie mierzy sie jej na godziny.
              • blindy Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 12:58
                okej ... przekonalas mnie ... w dzisiejszej rzeczywistosc trudno o to by
                wyzywic z jednej pensji cala rodzine ... wiec jezeli matak musi to niech
                pracuje ... a co z matkami ktore po prostu wola pojsc do pracy niz zostac z
                dzieckiem??
      • anula36 Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 14:56
        czasem droga kolezanko nie ma wyboru, nie jest latwo utrzymac rodzine z jednej
        pensji, ciesz sie,ze nie musisz pracowac i jestes na czyims utrzymaniu. Nie
        kazda kobieta ma taki luksus.
    • ilecka Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 15:48
      ja odpowiadam z punktu widzenia dziecka, ktorego rodzice zawsze duzo pracowali.
      wiem ze jak mama zaczynala mnie prowadzic do zlobka(mialam 3-4 lata, a mama
      pracowala juz wczesniej)za kazdym razem plakala jak bobr, razem ze mna.
      przeciez to tez nie bylo dla niej latwe, a musiala i chciala isc do pracy, bo
      lubila. tato tez zawsze pracowal. z czasem coraz wiecej. jak mialam 4 lata moja
      siostra 6 mama zostawiala nas na pol godziny w domu i szla na zakupy. nic nam
      sie nigdy nie stalo. rowniez ze szkoly wracalysmy same (kilka lat pozniej).
      moja mama jest nauczycielka, swietnym pedagogiem. mimo ze zawsze pracowala,
      bardzo dobrze sie rozumialysmy, i UWAGA bardzo dobrze nas wychowala!! bo w
      pracy nie chodzi tylko o pieniadze, ale i o satysfakcje rodzica. bo jakbym
      miala siedziec ze znudzona mama caly dzien to chyba bym oszalala. mama zawsze
      nam ufala, umiala nas "rozgryzc", pozwalala na wszelkie wyjazdy, imprezy, itd.
      darzyla nas zaufaniem, a my jej nie zawiodlysmy.
      takze na pewno moja mama no i oczywiscie tato znali nas, i znali nasze
      problemy. moze dzieki pepowinie przerwanej dawno dawno temu latwiej mi bylo
      wyjechac na studia za granice, mojej siostrze takze... bo znam matki, ktore
      rozpaczaja z powodu studiow dziecka 100km od domu.
      matka moim zdaniem jak chce siedziec w domu z dzieckiem to niech siedzi, ale
      niech nie bedzie upierdliwa, i niech nie trzyma dziecka na "uwiezi", bo dziecko
      na tym bardzo ucierpi. takze osiagnie odwrotny efekt.
      a jesli chodzi o prace. no coz: wedlug twojego rozumowania wszyscy ci co maja
      dzieci nie powinni pracowac. wyobrazasz sobie taka sytuacje? ze barukje ludzi
      do pracy? ja nie...
      moim zdaniem problem tkwi w tym ze nie kazdy moze byc rodzicem z powolania.
      niezaleznie czy pracuje czy nie.
      napisala to 22letnia osoba ktora planuje dzieci(szaleje za nimi!) i prace
    • pandora_ Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 19:57
      Ja tez wracam do pracy, bo chce (i troche musze) i wierz mi, bede plakac
      codziennie, zostawiajac malego pod opieka dziadkow lub opiekunki, jesli
      dziadkowie nie beda mogli. Wiem, ze Pitul ten dzien dobrze wykorzysta, bo jest
      pogodnym, towarzyskim dzieciakiem, a ja sama tez troche odetchne od pieluch i
      spacerow. Dzieki temu bede mogla pozniej spokojnie go zostawiac i wyjsc czy
      wyjechac gdzies, nie bede przezywac oddania go do przedszkola i na pewno lepiej
      wykorzystam te kilka wspolnych godzin, kiedy wroce do domu doladowana
      kontaktami z fajnymi ludzmi.
      Kocham moje dziecko jak nikogo na swiecie, ale trzeba miec zdrowe podejscie, bo
      potem pokolenie naszych dzieci bedzie narzekac na nadopiekuncze tesciowe i
      mamy... Ide do pracy po to, aby moje dziecko mialo mnie lepsza, weselsza, z
      pomyslem na zycie, a nie nosem w jego kupkach - abyb pomoc mu poznawac swiat w
      inny sposob niz moj, bawic sie z dziadkami, psem, pelzac po krzakach w babcinym
      ogrodzie i wiedziec, ze swiat nie konczy sie na mamie i tacie, ale wokol jest
      mnostwo kochajacych ludzi.
      Piszesz, ze Twoi rodzice pracowali i wiesz, co moga robic dzieci bez
      opieki...hmm :)
      Zamierzasz do 30-go roku zycia Mareczka siedziec z nim w domu? To wykorzystaj
      ten okres na nauke ortografii :D
    • margarettka Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 20:56
      hej,
      ja nie naleze do matek nadopiekunczych, moj caly swiat nie kreci sie wokol
      dziecka, ale jednak postanowilam zostac z dzieckiem w domu przynajmniej do
      ukonczenia przez nie 2 lat. Chyba za duzo wiem na temat tego ile znaczy to dla
      dziecka, po czesci tez z racji mojego zawodu, jest to po prostu inwestycja w
      przyszlosc. Rodzice wykonuja wszystkie czynnosci przy maluchu z miloscia,
      natomiast u opiekunki juz o ta milosc trudniej, zreszta to zwykle dla niej po
      prostu praca i mimo najszczerszych checi matka dla tego dziecka nie bedzie.
      Dziadkowie to inny temat, kochaja czasem az za bardzo, poza tym nasi dziadkowie
      za daleko, a ja chce sama wychowac moje dziecko. Zlobek moim zdaniem to porazka
      i w ogole nie powinien istniec. Taka instytucjonalna forma opieki po prostu nie
      nadaje sie dla tak malych dzieci, przedszkole to juz zupelnie co innego i ma
      wiele plusow.
      Pozostawanie z dzieckiem w domu nie jest dla mnie zadnym poswieceniem, po
      prostu decydujac sie na nie wiedzialam, ze chce je wychowywac sama, bo to
      niezwykle wazne (dzieki Bogu moja sytuacja finansowa mi na to pozwala) Wazne
      jest rowniez aby mama byla szczesliwa i dlatego postanowilam to jakos lagodnie
      pogodzic. W tym czasie, gdy bede w domu zrobie studia podyplomowe, a jak mlody
      bedzie wiekszy poszukam pracy, zeby zrealizowac swoje zawodowe plany, ktore sa
      dla mnie bardzo wazne i absolutnie nie wyobrazam sobie calego zycia jako
      gospodyni domowa. To zupelnie nie dla mnie. Ale teraz najwazniejsze jest to, by
      dac malemu w tym najwazniejszym okresie milosc i swoja obecnosc.
      Poki co pozostawiam czasami dziecko pod opieka babci, by wyskoczyc do kina, na
      piwko ze znajomymi ;) Niestety dzieli nas az 200 km wiec delektujemy sie tymi
      chwilami :))
      • blindy Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 22:43
        jejku ... dziekuje margaretko ...
        przez chwile myslalam ze wszystko co czytalam na temat roli matki w zyciu
        dziecka bylo jakas totalna pomylka ... co gorsze, moja chec przebywania z moim
        synem w tych najmlodszych latach zostala odebrana jako upierdliwosc i
        chec "trzymania sie" go az do smierci ... jusz nie wspominajac o
        nadopiekunczosci ..... pomyslalam ze ja jakas pomylona jestem ....
        dzieki tobie widze ze jest wiecej takich ... "pomlonych" matek :)))
        i oczywiscie jak najbardziej popieram zostawienie dziecka komus raz na jakies
        czas zeby odpoczac ... jakkolwiek to czy to jest raz w tygodniu na kilka godz ,
        czy piec razy w tygodniu na 8 godz. to jest to ogromna roznica .... dla dziecka
        • margarettka Re: po co dzieci ??? 09.08.04, 23:14
          Moim zdaniem ta kwestie mozna porownac do kwestii karmienia piersia...wiadomo,
          ze najlepszy bezapelacyjnie jest pokarm matki, ale czasem trzeba wybrac mniejsze
          zlo np. jesli kobieta meczy sie karmiac piersia, stresuje i szczerze tego nie
          znosi, to wieksza krzywde wyrzadzi dziecku karmiac niz przechodzac na butelke. I
          tutaj podobnie...bezapelacyjnie najlepsza dla dziecka jest stala obecnosc matki
          przy nim do 3go roku zycia. To jest po prostu fakt z ktorym specjalnie nie ma co
          dyskutowac, ale jesli kobieta ma sie przy tym meczyc, frustrowac, byc
          nieszczesliwa i przelewac swoje zale z powodu niezrealizowanych ambicji na
          dziecko, to lepiej jesli pojdzie do pracy i zostawi dziecko pod dobra opieka.
          Pomijam tu kwestie finansowe, bo to zmienia nieco postac rzeczy.
          • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 10:27
            Ja ujełabym to w ten sposób "punkt widzenia zależy od punktu
            siedzenia..........."
            Pozdrawiam....
    • blindy Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:06
      powiem wam ze mam jusz dosc ... dosc czytania tych waszych uzasadnien ...
      FAKT : dziecku(malemu) jest NAJLEPIEJ z mama !!! (jesli ktos sie sprzeciwia to
      prosze udac sie do literatury specjalistycznej)

      apropos FAKTU pytanie do tych mam ktore pracuja bo chca a nie musza:
      czemu matko pracujaca nie dasz dziecku tego co NAJLEPSZE (patrz FAKT) ???

      ( prosze nie odpowiadajcie :" bo JA chce pracowac" , "JA nie spelniam sie w
      domu " , "bo JA bylabym nieszczesliwa")
      prosilabym o konkretna odpowiedz na to pytanie ...
      • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:15
        Powiem tak dobra mama to szczesliwa mama(i chyba nikt temu niezaprzeczy)
        Jesli ty jestes lub bedziesz szczesliwa w domu z dzidzia to ok
        Ja jestem szczesliwa godząc ze sobą prace z zyciem domowym (i chyba to tez jest
        ok)
        Pozdrowienia
        • blindy Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:24
          czyli Ty,zaneto na moje pytanie odpowiadasz : to wcale nie jest najlepsze ...
          czyli nie zgadzasz sie z FAKTEM

      • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:26
        Moja droga bindy ja jestem własnie z tych"wyrodnych pracujacych mam dla
        przyjemnosci"i dodam tylko ze nie liczy sie ilosc spedzanych godzin z dziecmi
        ale równiez a moze przedewszystkim ich jakosc.
        • blindy Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:29
          okej ... widze ze cie nie przekonam ... a skoro liczy sie jakosc nie ilosc to
          najlepij zamknac dziecko samo w komrce i zabierac je stamtad na jakies 2 godzy
          dziennie ... ale za to jakie wspaniale dwie godz!!!
          skoro jests teraz na necie to zapraszam na czat edziecko bedzie latwiej
          • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 10.08.04, 13:31
            Pewnie mnie nie przekonasz droga blindy
            Jesli chodzi o czata bardzo chetnie rozwine ten temat
            Ach nie trzymam moich skarbów w komórce!Maja dobrą opieke i nie zauważyłam aby
            im czegos brakowało
            Pozdrowienia
            • asialub1 Re: po co dzieci ??? 11.08.04, 01:32
              Jakby przekładać ilośc spedzanych godzin z dziećmi nad jakośc to wszyscy
              bezrobotni od lat rodzice ( szczegolnie z tych opuszczonych popegerowskich
              wiosek zapomnianych przez samego Pana Boga) powinni miec najlepiej dopilnowane
              i wyedukowane dzieci (chodzi mi o rozwój emocjonalny i psychiczny) a tak
              przecież nie jest. Pracuje z mlodzieża i widze ze dzieci pracujacych,
              wykształconych rodziców z ambicjami zyciowymi sa lepiej przygotowane do tego
              życia, lepiej się uczą i sa wręcz lepiej wychowane.
              Autorce postu po prostu chodzi o to by ktos jej przyznał racje a nie by wyrażać
              własne opinie na ten temat, każdy kto mysli inaczej jest od razu bojkotowany bo
              nie podaje "prawidlowego" punktu widzenia a w dyskusji przeciez nie o to chodzi
              by krytykować i wymuszac na innych przyznanie racji.
              • justa75 Re: po co dzieci ??? 11.08.04, 13:53
                hmmm...
                To znaczy ze ja nie powinnam miec wogole dzieci, ze jestem wyrodna, okropna i
                skoncze smazac sie w piekle bo....oddaje moich chlopcow do zlobka! I to od 11
                mies ich zycia!!!! Dyskusje bez wiekszego sensu.... co jest dobre a co zle... a
                za przeproszeniem sama np. plewisz marchewke zasadzona na polu z dala od
                spalin, hodujesz krowke zeby dala najlepsze mleczko,pieczesz chlebus? itp itd -
                wszystko co najlepsze dla dziecka??? Jakim kosztem, sorry ale popadacie a takie
                skrajnosci, zamykanie do komorki??? Dziewczyno zastanow sie i rzeczywiscie
                popracuj nad ortografia! hehe bo smiech to czytac (chociaz sprawdz w slowniku
                ortograficznym..)
                pozdrawiam,
                Justa - mama swietnie rozwijajacych sie, majacych doskonaly kontakt z pracujaca
                mama, pracujacym tatusiem - juz ponad dwuletnich blizniakow - zlobkowiczow.
                • menadka Re: po co dzieci ??? 11.08.04, 16:16
                  FAKT jest taki droga Blindy, że uznajesz tylko swój "jedyny właściwy" pogląd na
                  sprawę i nie przyjmujesz do wiadomości argumentów innych forumowiczek, które
                  mają odmienne zdanie na ten temat. Po prostu klapki na oczach jak koń, więc
                  dyskusja z tobą nie ma większego sensu. Idź czytaj dalej poradniki wzorowej
                  mamuśki i pani domu albo lepiej kup sobie poradnik w stylu: "Jak słuchać
                  innych" czy "Jak prowadzić merytoryczną dyskusję", bo oprócz argumentu, że
                  to "jest najlepsze dla dziecka zdaje się nie użyłaś innych, za to negujesz ze
                  30 argumentów mam z "opozycji".

                  Pozdrawiam
                  • blindy Re: po co dzieci ??? 11.08.04, 20:45
                    no swietnie .... wlasnie o to chodzilo ... bo po co dyskutowac na zadany
                    temat jak mozna sie przyczepic do autorki ... smieszne .... i to ja mam czytac
                    poradniki na temat prowadzenia dyskusji :)))))

                    • justa75 Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 12:49
                      nie nie, Blindy, ja mam ochote podyskutowac na ten temat. Powiedz mi prosze co
                      takiego dostaje od Ciebie Twoje dziecko/dzieci czego nie dostaja np. ode mnie
                      moje dzieci? Milosc? Obiad? Zabawy? Zainteresowanie? Przytulanie? Smiech?
                      Radosc???? Bo nie rozumiem...nie wiem, moze cos mnie omija, moje dzieci tez - a
                      nie wygladaja na takie co by ich cos mialo wlasnie omijac... Wiesz, wydaje mi
                      sie ze moglabym zrezygnowac z pracy, pewnie obnizyloby to standard naszego
                      zycia, np nie pojechalabym na 2 tyg do rabki (zeby dzieci skorzystaly z
                      mikroklimatu - to tez dla nich! gdzie ja bym sama dla swojej przyjemnosci
                      siedziala w rabce 14 dni??!!). Pewnie moglabym siedziec z dziecmi w domu,
                      przytulac ich, byc z nimi, miec kontakt 24h na dobe (teraz mam 8 godzin mniej!
                      a to az 1/3 mniej niz Ty!!!! jezu jak duzo!!) Ale wiesz, wydaje mi sie ze
                      wychowalabym dwojke rodzenstwa, ktore nie potrzebuje innych dzieci do zabawy
                      (bo ma brata blizniaka), ktory nie je sam, nie mowi normalnie (bo z bratem
                      mozna stworzyc wlasny jezyk - rozumiany tylko przez brata blizniaka), nie bawi
                      sie sam - bo przeciez jest brat lub mama, ktora tez ubierze buciki, itp. Ja nie
                      generalizuje wrecz przeciwnie, jednym zycie w zlobku, wsrod innych dzieci, bez
                      mamy bardzo dobrze wychodzi, wrecz jest wskazane. Wzięlas to pod uwage?
                      Doczytalas w madrych ksiazkach??? A tak na marginesie moze wskazesz mi jedna
                      ksiazke polskojezyczna jak wychowac blizniaki - taka oczytana jestes......
                      pozdrawiam, mama chlopakow, ktorzy wlasnie wczoraj zostali na kilka dni u
                      babci...
                      p.s Mam nadzieje ze odpowiesz na moje pytania.
                      • ciociacesia Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 14:19
                        > Ale wiesz, wydaje mi sie ze
                        > wychowalabym dwojke rodzenstwa, ktore nie potrzebuje innych dzieci do zabawy
                        > (bo ma brata blizniaka), ktory nie je sam, nie mowi normalnie (bo z bratem
                        > mozna stworzyc wlasny jezyk - rozumiany tylko przez brata blizniaka), nie
                        bawi
                        > sie sam - bo przeciez jest brat lub mama, ktora tez ubierze buciki, itp. Ja
                        nie
                        >
                        > generalizuje wrecz przeciwnie, jednym zycie w zlobku, wsrod innych dzieci,
                        bez
                        > mamy bardzo dobrze wychodzi, wrecz jest wskazane.

                        to mnie troche załamałyscie. ja "od zawsze" chciałam zostac w domu z
                        dzieciakami i jezeli pracowac to własnie w domu. nie widze siebie w innym
                        modelu. juz sie w zasadzie pogodzilam z oddaniem do pszedszkola - wiadomo,
                        trzeba w dzieciach odruchy społeczne wyrabiac (ja tego nie miałam i wiem jakie
                        som efekty), ale żłobek? argumentujesz tak jakby to bylo jedyne słuszne
                        rozwiązanie... :(( chyba ze cie nie zrozumialam i chodzi ci o metody "chowania"
                        blizniakuff?
                        mi zawsze pracujące matki nie nsjlepiej sie kojarzyły... zapatrzone w ariere,
                        zabiegane, a dziecko zostawione w sumie samo sobie. ale tak to jest jak
                        człowiek sobie głowe stereotypami zaśmieci.., ;)
                        cokolwiek dziwne mi sie wydaje pytanie "po co takim ludziom dzieci?". no bo po
                        co w ogole dzieci? dzieci są po coś? dlaczegoś? równie dobrze autorka wątka
                        moze to pytanie zadac sobie: po co ci dzieci?
                        nie lubie jak ktos narzuca innym swoją jedyną słuszną wizję.
                        • justa75 Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 14:43
                          Wlasnie nie! ja w zyciu nie narzucalabym nikomu sposobu wychowania,
                          postepowania - ktos chce sam zajac sie dzieckami - prosze bardzo, oddac niani
                          czy opiekunce - prosze bardzo! Ale pytanie "po co dzieci" wydaje mi sie dziwne
                          a swoja wypowiedzia staralam sie wyrazic ze ja dzieci swoje tez kocham, tak
                          samo, mimo ze nie poswiecam im 100% mojego czasu, nic im nie brakuje, a zlobek
                          czy przedszkole wrecz dobrze wplywa na ich psychike i wychowanie! Nie widze
                          zadnych ujemnych skutkow mojego niezajmowania sie dziecmi cala dobę! Prosze
                          powiedzcie mi czego ja im nie zapewniam? Ościećcie mnie.

                          p.s Wcale nie neguje postepowania mam niepracujacych, czy w wlasnego wyboru czy
                          nie, ja chce tylko poznac odpowiedz na zadane pytanie!
                          • ciociacesia Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 15:05
                            no ja cie na pewno nie oświece, ja moge potępic, czy raczej skrytykowac, bo od
                            potępiania to chyba nie ja jestem, jakąś konkretną mamuske, ktorą znam i widze
                            ze jej sie priorytety poprzestawiały i sie jej wydaje, ze dzieci potrzebujom
                            duzo roznych drogich rzeczy, wczasów za granicą itp i ona musi na to pracowac i
                            koniecznie to zapewnic i gubi gdzies to co najwazniejsze - więź z dzieckiem i
                            czas z nim spędzony.
                            o tym co twoim dzieciom brak sie nie wypowiem, bo cie nie znam a tym bardziej
                            twoich maluchów. swoją drogą bliźniaki to chyba niezłe wyzwanie, prawda? :)
                            • justa75 Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 15:38
                              ok. Moze i sa takie mamy, pracuja po to zeby zapewnic lepsze bytowanie
                              dzieciom, sobie - ja do nich nie należę.
                              Powiem tylko jedno - nie nalezy popadac w skrajnosci. Moze przesadą, ktora
                              prowadzilaby do zanikniecia wiezi miedzy dziecmi a rodzicami, byloby gdyby mama
                              pracowala caly dzien, nie calujac ich nawet na dobranoc. Ale umowmy sie, nie
                              wszyscy pracuja od rana do nocy....Wiecej juz chyba nic nie wymysle...i tak
                              dalej nie wiem co moga tracic dzieci mam pracujacych w normalnych godzinach...(
                              A jak pracujesz w domu - jak to wyglada? Chyba tez zamykasz sie w pokoju i
                              wolisz zeby Ci nie przeszkadzano?) Co z tego ze jestes obok jak Cie nie ma....
                              • justa75 Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 15:41
                                Acha a jesli chodzi o blizniakow i wyzwanie,.... nie wiem czy to wyzwanie. To
                                poprostu zycie.
                                Nie umiem sobie wyobrazic za to opieki i wychowania pojedynczego dziecka...
                                Zapraszam do lektury na forum blizniaki lub www.blizniaki.net
                                • ciociacesia Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 22:25
                                  justa, kobieto uspokuj sie, przeciez ja nic do ciebie nie mam. naprawde. ciesze
                                  sie ze twoje dzieciaki są fajne i ze sie z nimi dogadujesz i w ogole. tylko
                                  zawsze przeazała mnie wizja posiadania bliźniaków i to jeszcze, ze tak
                                  powiem "na piewszy ogień". w koncu bliźniaków kjest dwa razy wiecej nz
                                  normalnych niemowlaków, a jak czlowiek z takimi małymi istotkami nieobyty, to
                                  mu sie wydaje ze niesposób ogarnąć dwójeczkę. ja tez nie bardzo potrafie sobie
                                  wyobrazic wychowanie pojedyńczego dziecka, chociaz sie staram, ale zdaje sie ze
                                  tego trzeba po prostu doswiadczyc a nie sobie wyobrazac...
                                  jeszcze nie mama - steffi

                                  ps. ja zawsze chciałam byc w domu z dziećmi i w ogóle kurą domową raczej, bo
                                  juz taka ze mnie domatorka... :) a moze to po prostu dlatego ze nie lubie
                                  chodzic do pracy ;)
                      • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 11:57
                        just, wiesz czego brakuje Twoim dzieciom ? Twojej dyspozycyjnosci ... mam na
                        mysli to ze w godzinach gdy pracujesz moga Cie potrzebowac , wlasnie Ciebie i
                        nikogo innego ... potrzebowac sie przytulic wlsanie do Ciebie ...a co maja ??
                        ramiona jakiejs obcej osoby ktora ich nie kocha(a jusz na pewno nie tak jak
                        TY) ...
                        nie wiem jak Twoje dzieci ale ja widze po moim synku ze jestem dla niego
                        najwazniejsza! i ze mnie potrzebuje caly czas ! za jak mu sie cos stanie to
                        wlasnie mnie chce przytulic ( nawet mojego meza tak nie lubi z spedza z nim
                        najwiecej czasu (zaraz po mnie) ) ... jak moglabym mu tego odmowic ???
                        • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 14:18
                          i tylko tego im brak? ze nie moga sie przytulic?
                          • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 14:50
                            jak dla Ciebie potrzeba bliskosci to nic ... to zal mi tfoich dzieci ...
                            • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 14:59
                              widze ze zadna z Ciebie dyskutantka. Wyrazac opinie typu "zal mi Twoich
                              dzieci", czy "po co dzieci" - tak jest najprosciej.
                              Wiesz wydaje mi sie ze nie masz wogole problemow zyciowych skoro to jest dla
                              Ciebie problemem, ze moge przytulic dzieci 5 razy mniej niz Ty. A nie przyszlo
                              Ci do glowy ze wiekszym zlem jest to ze czyjes dzieci zjedza 5 razy mniej niz
                              np. Twoje??? Ze sama miloscia czlowiek a szczegolnie dziecko nie zyje? A
                              jednoczesnie kocha sie je i chce sie je miec? Czy to takie zlo wychowywac
                              dziecko przy opiekunce czy zlobku? Wiesz jakie jest bezrobocie? Idac na urlop
                              wychowawczy mozna bezpowrotnie stracic prace! A jak juz dzieci pojda do szkoly,
                              nie beda potrzebowaly juz takiej bliskosci, ja bede mogla isc do pracy, tylko
                              ktory pracodawca mnie wtedy zechce??? Moze moj maz nie zarabia na tyle zeby
                              utrzymac dwojke malych dzieci i zone??? Ale nie, najlepiej powiedziec ze zal...
                              A mi zal Ciebie ze tak malo wiesz o zyciu.....
                              • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 15:14
                                justa, przeciez ja jusz sie nie czepiam mam ktore pracujom bo musza ...
                                chodzilo mi jedynie o te ktore nie musza a ida do pracy ... i nie czytalam nic
                                na temat blizniakuf bo nie mam z takimi doczynienia ... ale nie wydaje mi sie
                                zebys ty cokolwiek przeczytala na temat dzieci i tego co sie dzieje w ich
                                psychice gdy mama je opuszcza ... jakbys chciala wiedziec to dzieci w pewnym
                                wieku nie rozumieja ze mama wroci !!! codziennie sa poddawane wielkiemu
                                stresowi bo mamy po prostu NIE MA ... to tak jakby umarla ... Tobie na pewno
                                miloby bylo codziennie przezywac smierc najblizszej ci osoby ....
                                tylko o to mi chodzi!!!!!! pomyslec o tym co dziecko czuje w tym momencie!!!
                                KAZDY psycholog ci powie jak wazna w zyciu dziecka jest obecnosc mamy do 3 roku
                                zycia !!!!!!

                                ale kogoby to obchodzilo .... dziecko musi sie przyzwyczaic i jusz ... czasami
                                dlatego bo musi a czasmai dlatego ze mam chce(nie musi) isc do pracy ....
                                • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 15:25
                                  Wiesz, a mi sie wydaje ze popadamy w ogromne skrajnosci. W takim razie,
                                  wychodzac np na 2 godzinki na kawe z przyjaciolkami, czy zakupy, czy
                                  gdziekolwiek, Twoje dziecko tez to tak przezywa? Dziecko chyba tez nie ma
                                  poczucia czasu...

                                  p.s Moze nie czytalam wiele ale Ty chyba jeszcze mniej, popracuj nad
                                  ortografia, no chyba ze to takie male zarciki z Twojej strony.
                                  • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 15:32
                                    czytalam na ten temat(nie wiem dlaczego uwazasz ze nie) i chodzi o dluzsza
                                    nieobecnosc mamy ... a 8 godz to jakby nie patrzec dlugo ... wydaje mi sie ze
                                    co innego opuscic dziecko raz w tygodniu na 2 godz a co innego codziennie na
                                    8 ....

                                    ortografia - celowa
                                    • ciociacesia Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 23:46
                                      wydaje mi sie ze dziecko zauwazy po pewnym czasie ze mama znika i pojawia sie
                                      cyklicznie... a czy zauwazy roznice pomiedzy 2 godzinną a 8 godzinną
                                      nieobecnością, mam wątpliwosci.
                                • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 15:29
                                  i wiem co nieco o zyciu i dlatego przepraszam jesli cie urazilam ... po prostu
                                  myslalam ze rozmawiam z matka ktora nie musi pracowac ... jesli musisz to
                                  przykre ale tak jusz jest ... domyslam sie jak Ci moze byc trudno ... bo za
                                  dziecmi na pewno tesknisz ...
    • minula Re: po co dzieci ??? 12.08.04, 21:43
      Moja mama wychowujac mnie i mojego starszego brata pracowała zawodowo, wiec
      najpierw uczeszczalam do zlobka po tem do przedszkola. I mam z tego okresu
      bardzo mile wspomnienia, mama byla "na czasie" wiedziala co jest modne co sie
      teraz czyta do jakiego teatru isc a gdzie nie. Zawsze byla usmiechnieta. Gdy
      bylam juz duza dziewczynka (mialam 13 lat) urodzila sie moja mlodsza siostra
      trzy lata poznije brat. Sytuacja finansowa pozwolila na to aby moja mama
      zrezygnowala z pracy i zostala w domu z maluchami. Od tamtej pory pamieta ja
      krzyczyaca, ciagle zla, bez usmiechu i ochoty na cokolwiek. Miłości nie
      okazywała nam wiecej niz wtedy jak pracowala, mozna powiedizecz eni c sie nie
      zmienilo. Oprocz tego ze teraz na nic nie ma czasu (ani na kino, nai na teatr)
      ani na pogaduszki z kolezankami ( po pracy one nie majaczasu bo biegna do
      domu). Zrobiła sie smutna i przygnebiona...
      Wiec chyba nikt mi nie wmowi ze moje mlodsze rodzenstwo dostalo od niej wiecej
      niz ja i moj starszy brat.
      • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 08:35
        Ciociacesia,
        ja jestem spokojna, probuje tylko sie bronic, bronic pracujacych mam, ktore
        naprawde nie zasluguja na potepienie, krytyke tylko dlatego ze pracuja! Sa
        gorsze "wady" ktore nie pozwalaja na zachowanie wiezi miedzy matka a dzieckiem.
        • ciociacesia Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 23:57
          ani mi w głowie krytyka kogokolwiek tylko dlatego ze pracuje. co innego jezeli
          z tewgo powodu zaniedbuje dzieci, a praca przesłania mu wszystko co wazne.
          • justa75 Re: po co dzieci ??? 16.08.04, 08:36
            Ciesze sie, ze mimo pewnych roznic w wypowiedziach, rozumiemy sie. Ani mysle
            zaniedbywac dzieci i jestem pewna, ze one nie odczuwaja zadnego zaniedbania ze
            strony rodzicow. Chyba, ze jest cos z czego nie zdaje sobie sprawy ale tego
            chyba zadna matka nie jest w stanie zagwarantowac w 100 procentach.
      • blindy Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 12:02
        minula, u mnie bylo tak ze moja mama zrezygnowala z pracy dla mnie (az poszlam
        do szkoly) ... i bardzo milo to wspominam, pamietam bezpieczenstwo jakie mi
        dawalo to ze moglam na nia w kazdej chwili liczyc....jestem jej za to bardzo
        wdzieczna...i nie przypominam sobie zeby byla wjakis sposob przez to
        nieszczesliwa.... a wiem ze swoja prace lubila ... wiem ze zrobila to z milosci
        do mnie ...
        • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 14:10
          A moja mama nie lubila swojej pracy ale nie zrezygnowala, tez ja kocham za to
          bo dzieki temu mialam co do ust wlozyc.
          Acha! dodam, ze mam z nia wspanialy kontakt.
          • justa75 Re: po co dzieci ??? 13.08.04, 14:13
            Blindy! zadalam Ci kilka pytan, oczekujac odpowiedzi. Nie interesuje mnie
            stwierdzenie jakiegos faktu tylko chce znac skutki. Prosze odpowiedz skoro tak
            sie upierasz przy swoim.
            • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 16.08.04, 10:13
              Witam widze ze dyskusja nadal trwa.........
              Pragne ci tylko blindy przypomniec o tym ze powodów dla których matki ida do
              pracy jest bardzo bardzo duzo........ nie tylko finase, a które sa również
              bardzo istotne zarówno dla matki i dziecka.....
              I faktycznie nie popadajmy w skrajności?
              Życie nie jest tylko białe albo czrne bywa równiez szare...........

              Dzis bardzo smutna ........ (mama Alicji i Wiktorii)


              Pozdrawiam
    • weronikarb Re: po co dzieci ??? 23.08.04, 12:00
      Nie czytalam innych postow dlatego podejrzewam ze moj post sie powtorzy :-)
      Napisze Ci dlaczego my sie zdecydowalismy na dziecko - choc oboje pracujemy.
      Sporo myslelismy nad tym, rozwazalismy nawet to aby dziecko przyszlo na swiat
      gdy juz wszystko bedzie (dom, auto i stabilizacja finansowa), jednak to by
      potrwalo okolo 10 lat ja bym miala 37 maz 40 lat> Podjelismy decyzje iz mamy
      (ja 26 maz 29 lat) juz sporo lat i powinno ono przyjsc teraz, gdyz pozniej
      bedzie nam ciezej wychowac, mozemy nie doczekac wnukow. To jeden z argumentow.
      Drugi- jesli nie mielibysmy potomka to powiedz po co zbierac dobra materialne
      typu: dom, auto, wyposazenie domu jesli nikt by tego nie przejal, wtedy
      zylibysmy z dnia na dzien. Dziecko nadaje sens naszemu zyciu, jest dla kogo
      zyc, dla kogo pracowac, podnosic kwalifikacje. Mamy cel w zyciu. Kazdy ma inny
      cel a naszym jest taki ay nasze dziecko mialo w zyciu jak najlepiej, fakt
      pieniadze szczescia nie daja lae ulatwiaja zycie. Poswiecamy dziecku bardzo
      duzo czasu, choc praca tez sporo zajmuje. Jednak weekendy, dni wolne i zaraz po
      pracy dziecko jest tylko i wylacznie z nami, ,wtedy tez staramy sie nei robic
      nic innego tylko byc z dzieckiem, a reszte odkladac na czas gdy maly pojdzie
      juz spac. A odpoczynek? Na to przyjdzie czas gdy dziecko bedzie samodzielne
      wtedy odpoczniemy :-)
    • fiordilligi Re: po co dzieci ??? 25.08.04, 17:23
      Nie zgadzam się z opinią, że matka powinna zostać z dzieckiem w domu przez iles
      tam lat. Ja pracuję i będę pracowala. mam corkę czteroletnią i jestem teraz w
      ciąży. Zwolnienie mam ze względow zdrowotnych i powaznych komplikacji. Niemniej
      planuję powrot do pracy zaraz po urlopie.
      Obecne czasy dyktują warunki. Nie można nauczyć dziecka uwiązania do maminej
      spodnicy. W świadomości dziecka od początku winna zagościć pewność, że mama i
      tato pracują - to edukuje i mobilizuje go do poźniejszej pracy. Ja dalam malą
      do przedszkola od 2,5 roku zycia , wcześniej miała opiekunki. Takie życie.Jest
      odważna, radzi sobie w kontaktach z ludźmi, jest śmiała i rezolutna. Nie wiem
      czy bylaby taka po latach spędzonych ze mną w domu.
      Nie uchronię corki przez niebezpieczenstwem tego świata siedząc z nią w domu.
      Nie mam gwarancji, że gdybym siedziała, nie staloby jej się coś złego. Wolę
      uczyć ją samodzielności i pracowitości.
      • lara27 Re: po co dzieci ??? 25.08.04, 19:37
        Witajcie!
        Ja również nie zgadzam się z pozostaniem z dzieckiem aż trzy lata w domu.
        1) takie są czasy, że kobiety muszą pracować gdyż żyć z jednej pensji jest
        bardzo ciężko.
        2) dziecko nie jest tak bardzo uzależnione od matki - podam tu przykład dla
        jasności. W kwestii pozostawienia dziecka pod czyjąś opieką, maleństwo przeżywa
        tragedię. Tak jak było w przypadku mojej koleżanki. 24h spędzała z dzieckiem
        kiedy musiała wyjechać na jeden dzień, mały (3lata) wpadł w czarną rozpacz, w
        domu był tak przerażliwy krzyk jakby odzierano go ze skóry.
        Następnym przykładem jest także moja znajoma, która również nie musiała
        pracować (przede wszystkim ze wzgl. finansowych). Otórz jej dziecko ma w tej
        chwili ma 7lat. To bardzo miły i kulturalny chłopczyk ale wyrosł pod wielkim
        ochronnym parasolem swojej mamy - jest płaczliwy, roztkliwia sie nad sobą
        (nawet gdy się delikatnie skaleczy jest wielka tragedia i płacz). Najchętniej
        spędzałby w domu cały dzień.

        Pozostałe powody dla którym mama powinna iść do pracy opisały dziewczyny
        powyżej więc nie będę się powtarzać

        Pozdrawiam!
        lara
        • blindy Re: po co dzieci ??? 26.08.04, 10:35
          wychodzi na to ze matki ktore zostaja z dziecmi to matki toksyczne ... a kazde
          dziecko bedace z matka do 3 roku zycia to zyciowy nieudacznik nieodporny na
          przeciwnosci losu ...

          a poza tym ja na pewno nie bede oczekiwac od mojego dziecka(jak bedzie mialo 3
          lata) zeby bylo samodzielne ... poza tym jezeli mojemu dziecku mialoby byc
          obojetne czy jestem obok czy nie ... raniloby mnie to , bo w koncu matka jego
          jestem i chcialabym znaczyc cos wiecej niz opiekunka ...
        • blindy Re: po co dzieci ??? 26.08.04, 10:40
          ach, noi jeszcze cos ...
          ja sobie tego nie wymyslilam ze dziecko potrzebuje matki do 3 roku zycia ... po
          prostu wiem ze WIEKSZOSC psychologow dzieciecych ma takie wlasnie zdanie na ten
          temat ...
          a co wy robicie z tym zdaniem to jusz wasza sprawa ...
          • menadka Re: po co dzieci ??? 26.08.04, 11:13
            Jasne, psycholodzy dziecięcy.... ciekawe, że większość z nich to mężczyźni i
            chcę widzieć jak spędzali pierwsze 3 lata zycia swoich dzieci w domu 24h na
            dobę 7 dni w tygodniu :)))

            1. Piszesz, że nie oczekujesz, że Twoje 3 letnie dziecko będzie samodzielne -
            błąd.
            Dziecko trzeba uczyć samodzielności od początku (w sensownym zakresie - rzecz
            jasna)
            2. Nie wszystkie dzieci wychowujące się w domu z matkami są nadwrażliwe,
            płaczliwe, dostają histerii rozstając się z mamą, itd (chociaż często tak jest.
            Mam przyjaciół, gdzie koleżanka od urodzenia jest z synem w domu (mały ma 3,5
            roku i od września idzie do przedszkola). Dziecko jest rezolutne, samodzielne i
            bardzo towarzyskie, ale mimo wszystko nie spędza z matką całego czasu - w
            sobotę o 13 dziecko zabiera babcia, a rodzice odbierają go w niedzielę po
            obiedzie. Chłopiec uwielbia dziadków - jeżdzi z nimi na wycieczki i na wakacje
            (tygodniowe lub dłuższe). Dzięki temu rodzice mogą odpocząć, zabawić się i
            zająć się sobą.

            Podziwiam moją przyjaciólkę, bo ja nie potrafiłabym zamknąc się w domu na 3
            lata z dzieckiem. Termin porodu mam wyznaczony za 5 dni, od 2 miesięcy mam L-4,
            ale nadal jeżdżę do pracy na 2, 3 godziny dziennie, robię zakupy itd, bo nie
            jestem w stanie wytrzymać bez ludzi, bez zajęć nie związanych z domem. Zostanę
            z moim dzieckiem 4 miesiące, a potem wrócę do pracy bo chcę, bo tego
            potrzebuję. Gdybym tego nie zrobiła zżarłaby mnie frustracja, a to chyba nie
            byłoby dobre dla dziecka, prawda ??
            Zrozum Bindy, że ludzie mają różną konstrukcję psychiczną i dlatego, że jestem
            taka a nie inna powinnam Twoim zdaniem zrezygnować z posiadania dzieci ?????
            Ja kocham swoje nienarodzone jeszcz dziecko i zrobię wszystko dla jego dobra,
            ale nie zacisnę sobie sznura na szyi. A tak bym się czuła zamknięta z dzieckiem
            w domu na 3 lata - udusiłabym się.

            Tak wiem, odpowiesz, że:
            blindy napisała:

            > ach, noi jeszcze cos ...
            > ja sobie tego nie wymyslilam ze dziecko potrzebuje matki do 3 roku zycia ...
            po prostu wiem ze WIEKSZOSC psychologow dzieciecych ma takie wlasnie zdanie na
            ten temat ...
            > a co wy robicie z tym zdaniem to jusz wasza sprawa

            ODPOWIADAM: MAM ICH ZDANIE W D... :))
            • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 08:50
              no przybnajmniej stawiasz sprawe jasno... masz w d... zdanie ludzi ktorzy
              posiadaja wiedze(poparta praktyka) na temat psychiki dziecka ... twoje
              prawo ... mozesz zrobic ze swoim dzieckime co ci sie tylko podoba ...
              zobacz piszesz ze zrobisz wszystko dla dobra dziecka ... ale jak
              sprecyzujesz "dobro dziecka"?? z tego co widze to moze byc to tylko twoje
              widzimisie(bo zdanie autorytetow odrzucasz)....
              chociaz moze nie widzimisie bo kazda matak(jezeli je uznasz za autorytety)
              ktora umiescila tu swoj post powie ze nie ma nic lepszego dla
              dziecka .......tylko zostawic je komus obcemu....
              • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 08:54
                a i cos jeszcze , wcale nie uwazam ze dziecko trzeba wychowywac z ksiazka
                (jakiegos psyhologa) w reku ... ale w niektorych sprawach moze lepiej wiedziec
                co w jaki sposob wplywa na dziecko...
                • menadka Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 09:10
                  Żadna z matek nie powiedziała, że najlepsze co można zrobić to zostawić dziecko
                  z obcymi, ale ty nie potrafisz albo nie chcesz zrozumieć o co nam chodzi.
                  Nie będę więcej podejmować z Tobą dyskusji, bo to bezcelowe, oprócz
                  argumentu "bo zdaniem psychologów....", nie masz absolutnie żadnych innych. Tym
                  jednym zbijasz dziesiątki argumentów przytaczanych przez matki mające inne
                  zdanie niż ty. Nie starasz się tego zrozumieć, przeanalizować, dociec dlaczego
                  jest tak wiele kobiet z inną opinią.
                  Po prostu zaparłaś się przy swoim i tyle.
                  • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 09:29
                    po raz kolejny prosze by nie czepiac sie osob a zadanego tematu ... :)))))
                    nie mow mi czy analizuje czy nie ... ja tylko to moge wiedziec....
                    nie odpowiedzialas mi tez na pytanie co jest wyznacznikiem "dobro dziecka" ???
                    czyje zdanie(wg ciebie) moze sie liczyc w tym temacie???
                    okej czepilam sie ty psychologow bo sa dla mnie autorytetem ... ale prosze
                    pokaz mi inny wiarygodny autorytet!!! a jestem otwarta i gotowa zmieni swoje
                    zdanie ....
                    • rabidurbian Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:17
                      Blindy, najlepszym autorytetem w sprawach wychowywania dzieci, są matki dzieci,
                      które wyrosły na porządnych ludzi, potrafiących sobie poradzić w życiu. Mam
                      kolegów którzy byli wychowywani przez dziadków (od malutkiego), a rodziców
                      uważają za największy autorytet. Sami są inteligenti, nie mają żadnych paranoi,
                      czy innych dolegliwości które mogły by niby wynikać z faktu, że nie byli przy
                      matce od malutkiego. Ja sam miałem opiekunkę, ale tego kompletnie nie pamiętam.
                      Wiem natomiast, że moich rodziców, zawsze bardzo głęboko kochałem i nadal
                      kocham, i nigdy nie czułem się przez nich porzucony, czy zaniedbywany. Są
                      oczywiście różne przypadki, różni rodzice i różne dzieci. Kiedy ktoś decyduje
                      się na dziecko, to przeważnie nie zadaje takich pytań jak ty. Po prostu czuje
                      potrzebę dania życia nowemu człowiekowi. Jedynie ludzie którzy robią to z
                      wyrachowania (bo np. w ich towarzystwie tak wypada) mogą wyrządzić takiemu
                      dziecku prawdziwą krzywdę. Poczytaj sobie książkę "Niania w Nowym Jorku", a
                      zobaczysz jak to może wyglądać od drugiej strony.
    • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 09:51
      Droga blindy a nie wziełas pod uwage ze psycholog tez człowiek i moze sie myli?
      zreszta kazde dziecko jest inne i potrzebuje czegos innego ...........
      P.S ja tez odnosze wrazenie ze nie chcesz nas zrozumiec tylko próbujesz nam
      narzucic swoje zdanie
      • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 10:14
        okej, psycholog tez czlowiek i sie myli ...racja ...( a tak w ogole to nie
        mowilam ze 1 psyholog tek uwaza ale wieli - prawdopodobienstwo pomylki maleje)

        dobrze wiec mam pytanie ...
        kocham mojego syna i chce mu dac to co najlepsze(wiem ze brakuje mi wiedzy na
        wiele tematow) do kogo mam sie zwrocic o rade?? komu zaufac?? kto wie co ma
        jeki wplyw na jego psychike??? bo to jest dla mnie wazne...

        prosze odpowiedzcie ... bo rzeczywiscie skoro tak duzo matek olew zdanie
        psyhologow to moze ja tez powinnam ...

        PS. czy zebyscie uwazaly mnie za osobe otwarta to po prostu musze zgadzac sie
        ze wsystkim co piszecie?
        • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 10:39
          Droga Blindy teoria i praktyka to również dwie rózne rzeczy........
          Pewnie w pewnych kwestiach psychologowie maja racje ale nie ze wszystkim sie z
          nimi zgadzam ..............(matka zna swoje dziecko najlepiej, a nie jacys tam
          obcy ludzie, kazde dziecko jest inne .....)
          Matka powinna kierowac sie zarówno dobrem swoim jak i dziecka , a nie tylko
          dziecka(zachowac równowagę)
          P.S Moja droga ty nawet nie przyjmujesz naszych argumentów do wiadomosci --z
          góry je negujesz, odnosze wrazenie ze jedynym i nieomylnym autorytetem jes dla
          ciebie jakas tam książka napisana przez jakiegos tam psychologa itd..
          • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:12
            >Pewnie w pewnych kwestiach psychologowie maja racje ale nie ze wszystkim sie z
            > nimi zgadzam ...

            zastanawiam sie czy z pediatra(tez lekarz taki jak psycholog) ktory leczy tfoje
            dziecko tez dyskutujesz ... moze tak byc-nie ma sprawy

            >matka zna swoje dziecko najlepiej, a nie jacys tam
            > obcy ludzie

            oczywiscie ze zna najlepiej, co nie znaczy ze wie co dla niego najlepsze

            >kazde dziecko jest inne ....

            owszem ale sa pewne rzeczy ktore dzieci maja wspolne(kazde (zdrowe)dziecko ma
            takie same)

            • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:14
              noi jeszcze jedno ...
              faktycznie liczy sie dobro i matki i dziecka ...
              ktore wydrac gdy jdno koliduje z drugim ?
            • zaneta21 re: co do pediatry 27.08.04, 12:14
              blindy napisała:


              >
              > zastanawiam sie czy z pediatra(tez lekarz taki jak psycholog) ktory leczy
              tfoje
              >
              > dziecko tez dyskutujesz ... moze tak byc-nie ma sprawy
              >
              Powiem szczerze ze lekarz lekarzowi nie równy i spewnoscia nie wieże
              wszystkim , moze z nimi nie dyskutuje ale konsultuje sie z innymi fachowcami
              (jesli mam jakies watpliwosci)

        • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:06
          Ach i jeszcze jedno moja droga czy wszystko robisz z ksiązka w reku
          np gotujesz , pierzesz , sprzatasz itd?
          Pozdrawiam
          P.S. Jesli tak . to to tłumaczy twoje podejscie do mam pracujacych i nie
          tylko........
          • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:17
            widac ze nie czytasz moich wczesniejszych postow ... moja odpowiedz jest w
            poscie z 8.54 dzisiaj

            ja po prostu nie uwazam zebym byla ALFA i OMEGA w sprawach mojego dziecka
            • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:30
              Wiesz moja droga a ja mysle ze jednak uwazasz sie za Alfe i Omege i wieżysz
              slepo w to co jakas grupa "mądrych "ludzi napisała w jakiejs tam ksiazce.I za
              nic nie chcesz zrozumiec innych
              To ty moja droga jestes matka a nie autor jakiejs tam ksiązki
              Uwazam ze poczytac warto ale zeby tak slepo bronc cudzego zdania........to co
              to nie!.Trzeba miec własne zdanie...................
              • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:34
                I starac sie zrozumiec postepowananie innych ludzi...........
                • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:38
                  Tak bynajmniej wg mnie postepuja madrzy i nteligetni ludzie .........
                  (i mam nadzieje ze nie tylko ja tak uwazam)
                  Pozdrawiam serdecznie
            • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:50
              Moja droga z całym szacunkiem to ty chyba nie czytasz uwaznie co my wszystkie
              chcemy ci w naszych postach przekazac..........?
    • jkatnik Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 11:51
      Wcześniej nie zaglądałam do tego wątku, bo temat nie za bardzo mnie interesował,
      jako że dzieci nie mam i najprawdopodobniej przez kilka lat mieć nie będę.
      Dzisiaj jednak przyciśnięta nudą przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku.
      I powiem szczerze, że po przeczytaniu całej dyskusji postanowiłam wrócić do
      pracy po urodzeniu dziecka. Wcześniej myślałam zawsze, że pojdę co najmniej na
      rok na urlop wychowawczy, a później urodzę drugie i znów urlop wychowawczy, a
      potem się pomyśli. Po przeczytaniu jednak tych wypowiedzi, doszłam do wniosku,
      że dziecku się wcale żadna krzywda nie dzieje, jak zostanie przez 8h w domu z
      nianią i że w sumie naprawdę nie można uzależniać dziecka od obecności matki.
      Nie jestem typem "kury domowej". Jak dłuższy czas siedzę w domu, to wariuję.
      Cieszę się, że przeczytałam to co tu napisałyście, bo teraz wiem, że będę mogła
      bez wyrzutów sumienia wrócić do pracy po urodzeniu dziecka, a nie siedzieć cały
      dzień w pieluchach.
      Pozdrawiam wszystkie dzielne mamy :)
      Asia

      P.S. Do Blindy: w jednym z postów napisałaś, że te błędy ortograficzne robisz
      celowo. Mogłabyś mi wyjaśnić jaki masz cel w pisaniu: "jusz", "po tem", "tfoje",
      itp. Z góry dziękuję za wyjaśnienie
    • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 13:02
      Blindy jak powrócisz na to forum to przeczytaj sobie list
      "msylwuni 24""Dlaczego jestem samotna?"i załączone do niego odpowiedzi --moze
      cos do Ciebie moja droga jednak dotrze
      • blindy Re: po co dzieci ??? 27.08.04, 14:57
        czytalam juz wczesniej ...
    • blindy mam dosc .... to koniec 28.08.04, 08:44
      Drogie mamy pracujace ...
      mysle ze czas juz zakonczyc ta "dyskusje"(ktora im dalej tym bardziej
      przemieniala sie w osądzanie mojej skromnej osoby-co nie bylo jak najbardziej
      tematem dyskusji) ... jakkolwiek zarzucaly mi panie brak otwartosci i checi
      zrozumienia(przyganial kociol garnkowi) chcialabym zauwazyc ze ja z pewnych
      moich "teori" wycofalam sie co czyni wasze zarzuty calkiem bezsensownymi(np. na
      poczatku dziwilam sie WSZYSTKIM matkom pracujacym, potem czytajac posty
      niektorch mam zmienilam zdanie(post z 10.08.04 godz. 12.58) , takze na poczatku
      myslalam o tym by byc z dzieckiem przynajmniej do 7 roku zycia(az pojdzie do
      szkoly) tu tez ustapilam ze tylko do 3 roku zycia))
      ale jak ktos nie chce widziec to nie zobaczy ....
      przejzalam wasze posty jeszcze raz i pomijajac przyklady, argumentow znalazlam
      jedynie kilka ... :
      1 .<dziecku nie dzieje sie krzywda jak zostanie z opiekunka>

      tu chcialam przypomniec slowa menadki : <zadna z matek NIE powiedziala ze
      NAJLEPSZE jest zostawic dziecko z opiekunka>

      uwazam ze dziecko zasluguje na to co najlepsze(czyli obecnosc matki)
      ale oczywiscie krzywda jako taka sie nie dzieje

      2.<dobra mama to szczesliwa mama (a szczesliwa jest mama jak pojdzie do pracy)>

      wiec tu niestety nie potrafie zrozumiec jak zaledwie trzy lata z dzieckiem
      ktore sie kocha moga byc NIE DO ZNIESIENIA...
      ROZUMIEM ze praca moze kogos bardzo cieszyc i moze sie w niej spelniac ale
      chyba mozna dziecku(z milosci) poswiecic te trzy lata ... na prawde nie chodzi
      mi o to by zamykac sie w czterech scianach na cale zycie ! te trzy lata tez nie
      oznaczaja 24h/dobe (spotkania z przyjaciolmi , dziecko na weekend u dziadkow)

      to tyle mam do powiedzenia w tej sprawie , nie mam zamiaru juz wiecej pisac na
      ten temat ... staralam sie by moje wypowiedzi byly "wolne" od emocji(do ktorych
      my kobiety jestesmy sklonne) zeby dyskusja sie kupy trzymala , jesli mi nie
      wychodzilo to sory ... osobiscie nie mam nic do was mamy pracujace chodzilo
      tylko o postepowanie ...
      to tyle
      pozdrowka dla was i waszych dzieciaczkow !

      po raz ostatni w tym temacie
      mama Mareczka
    • blindy Re: po co dzieci ??? 22.09.04, 14:31
      miesiecznik "Dziecko" (luty 2004)
      artykul "czas podarowany"

      " OBDAROWAC DZIECKO
      Dzieci musza dowiedziec sie od rodzicow, ze sa wazne.Ze zasluguja na to, by
      poswiecac im czas i uwage. Ze warte sa tego, by rezygnowac dla nich z waznych
      spraw. rodzicielski przekaz powinien brzmiec mniej wiecej tak :
      Jestem tutaj.
      Nigdzie sie nie spiesze.
      Zostane z Toba.
      Mam czas dla Ciebie.
      Jestem po Twojej stronie.
      Mozesz na mnie polegac.
      Nie jestes dla mnie ciezarem.
      Chce byc przy Tobie.
      Jestes dla mnie najwazniejszy(a).
      Ciesze sie Toba.

      Ten przekaz powinien zapasc dziecku gleboko w serce.Zeby gdy dorosnie,
      wiedzialo, ze jest wazne i zasluguje na milosc - bez wzgledu na to, co mu sie
      przydaza - trzeba mu poswiecac duzo czasu i uwagi. nie tylko od swieta. na co
      dzien.tylko w dziecinstwie mozemy je o tym przekonac. "
      • zaneta21 Re: po co dzieci ??? 22.09.04, 14:53
        A co to ma wspólnego z mamami pracujacymi. Mozna to zapewnic spełniajac sie
        zawodowo .Wybacz ale nie rozumiem
        Pozdrowienia
    • blindy Re: po co dzieci ??? 22.09.04, 15:37
      rowniez z "dziecka" luty 2004
      wypowiedz psycholog,psychoterapeutki w odniesieniu do forum o tej tematyce
      oto adres tamtego forum (forum to bylo odpowiedzia na wczesniejszy artykul)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=9147002&a=9147002
      a oto wypowiedz psychologa cyt. :
      " Kiedy redakcja zwrócila sie do mnie z propozycja rozmowy o pierwszych latach
      zycia dziecka, obawialam sie , ze zanudze czytelnikow banalami. A jednak te
      oczywiste tezy - ze dziecko potrzebuje milosci, a nie tylko opieki, ze
      najlepszym zrodlem milosci sa rodzice, zatem w pierwszym okresie zycia przede
      wszystkim to oni powinni sie nim zajmowac(a nie instytucje czy zatrudnione
      niania)- ku mojemu zaskoczeniu wzbudzily rowniez sprzeciw. te reakcje mozna z
      grubsza podzielic na trzy grupy:
      1. to wszystko nieprawda!
      2. to jest prawda ale dla mnie za trudna.
      3. to prawda ale lepiej o niej nie mowic.

      co do postaw grupy pierwszej- nie mam nic do dodania ponad to , co juz
      powiedzialam. jesli ktos glosi, ze dla malego dziecka dobrym srodowiskiem
      rozwojowym jest zaklad opieki zbiorowej albo obca osoba przez caly dzien, a
      godzina dziennie"wysokiej jakosci" kontaktu z zajetymi kariera rodzicami
      wystarczy w zupelnosci(notabene ciekawe, co z pozostalymi godzinami- czy nie
      maja wplywu na rozwoj dziecka?), to widac bardzo chce w to wierzyc i zadnych
      argumentow nie przyjmie. Do czasu.
      Mlodym matkom z drugiej grupy, czyli tym, ktore nie potrafia oddac sie
      kilkuletniemu macierzynstwu 24 godziny na dobe, moge powiedziec: swietnie was
      rozumiem, dla mnie tez to niemozliwe. ale rozwiazywac ten problem mozna roznie,
      niekoniecznie znikajac z domu na te 12 godzine dziennie.
      Najtrudniej ustosunkowac sie do glosow matek ktore twierdza, ze pozostawienie
      malego dziecka nie jest dobre, robia to jednak, bo sadza, ze polski mlody
      kapitalizm nie pozostawia innego wyjscia. nie chca slyszec o emocjonalnych
      kosztach ponoszonych przez dziecko, bo to zbyt trudne, oczekuja raczej wsparcia
      i pomocy. jednak wsparcie nie moze zasadzac sie na nieprawdzie.
      jesli rozumiemy i uznajemy bolesne skutki naszej nieobecnosci dla dziecka,
      potrafimy im lepiej zaradzic. a przede wszystkim mozemy jeszcze raz rozwazyc,
      czy rzeczywiscie nie ma lepszego wyjscia. "

    • wilma_flinstone Re: po co dzieci ??? 22.09.04, 15:45
      nie chce mi sie czytac wszystkich wypowiedzi ale szkodaby mi bylo zostawic
      michalka z tego wzgledu ze ogromna radosc zprawia mi widzenie jak on sie
      rozwija ... jak pierwszy raz powiedzial "mama "(takie niewyrazne ... i moze to
      bylo nana ... :) ) ... noi "tata" ...czy dada ... no cos w tym rodzaju ...
      strasznie sie ciesze ze to ja pierwsza to slysze ... noi nie moge sie doczekac
      pierwszych krokow ... nie oddalabym tych chwil nikomu obcemu ... w koncu
      pierwszy krok stawia sie tylko raz w zyciu ... chce przy tym byc ! :)
Pełna wersja