ubliżanie...

28.10.13, 12:36
Witam, mam duży problem. Od kilkanastu dni ja i mój mąż często się sprzeczamy, o straszne drobnostki z których wybuchają wielkie pełne złości awantury. Wiem, że jedno gada przez drugie i żadne z nas nie chce odpuścić. Ostatnio przeprowadizliśmy rozmowę. Wiem, że też powinnam wyluzować i postanowiłam że będę spokojna i postaram się nie doprowadzać do spięć ponieważ bardzo zależy mi na moim mężu jest moją pierwszą miłością mamy wspaniałą córeczkę, mieszkanie obydwoje pracujemy... nie chciałabym tego stracić.. Problem polega na tym, że mój mąż posdczas jakiejkolwiek nawet minimalnej wymianie słownej, mojej uwadze.. strasznie bluźni.. "kurwa jesteś pierdolnięta" "zamknij ryj".... walczę z nim o to.. mówię że nawet jak się kłucimy to żeby wy;uzował albo odpuścił też skoro widzi jak ja się nakręcam. Jest starszy ode mnie o 5 lat więc może powinien być troszkę mądrzejszy. Tym bardziej że te słowa strasznie bolą.. i niby on za każdym razem mówi przepraszam, że w złości go ponosi.. ale wczoraj przeszedł samego siebie.. zwróciłąm mu uwagę o bardzo mała drobnostkę, spokojnie opanowanym tonem. Poczym wybuchła z tego wielka awantura ponieważ on oczywiście zaczął bluźnić jak popadnie, a na mnie działa to okropnie agresywnie więc nie odpuszciłąm.. po czym on powiedział że zachowuję się jak suka.. i na końcu dodał ździra.. poczułam się stranie jak by ktoś połamał mi całe serce na małe kawałeczki których nie da się już pozbierać.. proszę poradźcie mi czy miałyście taką sytułację? co mogę zrobić. Nie chcę aby moja córka słyszała i widziała takie rzeczy. Nie mogę powiedzieć bo jest wspaniałym ojcem.. ale te słowa mnie zabiły. Proszę o pomoc..
    • horpyna4 Re: ubliżanie... 28.10.13, 16:29
      Tak to jest, jak się wychodzi za mąż za prymitywnego chama. Trzeba było pomyśleć wcześniej.
      • saaray Re: ubliżanie... 30.10.13, 15:53
        A wcześniej taki nie był? Jeśli był to sama jesteś sobie winna. Moim zdaniem takie zachowanie świadczy o kulturze i poziomie człowieka. Nie chodzi o kłótnie i tą konkretną sytuację ale o sposób kontrolowania swoich słów. Każde małżeństwo czy para ze stażem się kłóci to normalne. Ale ja np nigdy w życiu nie usłyszałam od swojego męża takich słów, niezależnie jak bardzo był na mnie zły. Kiedyś rozmawialiśmy na ten temat i oboje jesteśmy zgodni, że poniżej pewnego poziomu się nie schodzi, jeśli ktoś z nas by drugiemu uwłaczał czy go obrażał to byłby koniec. Bo to świadczy o braku szacunku dla drugiej osoby a po co być z kimś kto Cię nie szanuje?
        Ale jeśli mąż nigdy się tak nie zachowywał i to 1 raz to może mieć jakiś problem z kontrolowaniem agresji, może powinien się udać do psychologa po poradę? Bo rozumiem, że rozmowy nie działają. Zagroź mu poważnymi konsekwencjami - wyprowadzką, rozstaniem i zobacz jak zareaguje.
        • white-78 Re: ubliżanie... 25.11.13, 10:00
          a czy na co dzień też przeklina? Może to nie jest tak, że on Cię nie szanuje, a po prostu to efekt jakichś zaburzeń? Z tego co piszesz, wynika, że ciągle jest rozdrażniony... czy z wszystkimi się kłóci, czy agresję wyładowuje tylko na Tobie? A przed ślubem jak było?

          pamiętaj, że musisz zachować godność - kochasz go, ok, zależy Ci na nim, spoko; ale nie daj się poniżać! Gdy on zobaczy, że pozwalasz mu na dużo, to zacznie to skwapliwie wykorzystywać... a potem może być różnie, nawet przemoc fizyczna..

          Kłótnie, jak już tu ktoś napisał, są ważne i cenne w związku. Trzeba tylko umieć się kłócić.
          sympatia.onet.pl/tips/jak-sie-dobrze-klocic-w-zwiazku,5238774,advice-detail.html
    • neotehuana Re: ubliżanie... 05.11.13, 02:15
      NIKT TU SIE SPAMEM NIE ZAJMUJE?
      • jtk-154 Re: ubliżanie... 25.11.13, 14:09
        porozmawiałam z nim że tak nie może być i że w kolejnej takiej sytuacji odejdę ponieważ wolę być sama niż z kimś kto tak się odzywa, pokazałam mu również odpowiedzi waszę i chyba strasznie się tym przejął. Zazwyczaj bywa zdenerwowany gdy wkurzy go ktoś w pracy ale nie zdaża mu się wylewać często złości na kogoś i właśnie dlatego się załamałam gdy to się stało. Myślę że miał jakiś problem w pracy który go dręczył.. i zamiast mi o tym powiedzieć wylewał swoje frustracje w taki sposób.. a że byłam (jestem) najbliżej to... no ale przyznam że teraz jest ok.. nawet gdy ostatnio coś nie poszło tak w naszej rozmowie wyszedł się przewietrzyć po czym przyszedł i normalnie rozmawialiśmy :) to chyba wasze odpowiedzi tzn konkretnie dwóch pierwszych Pań tak na niego zadziałały.. przestaszył się i dobrze :) dzięki!
        • falowod Re: ubliżanie... 28.11.13, 09:46
          Poradz mu aby regularnie bral 2x dziennie magnez to go wyciszy i pozwoli nabrac dystansu.
          Mysle ze te jego bluzgi to rozladowanie stresu wewnetrznego.
          Odpusc sobie i nie spieraj sie z nim.Kazdy facet jak napotyka opor to traktuje to podswiadomie jako agresje i natychmiast chce "zniszczyc przeciwnika".Magnez pozwoli mu sie wyluzowac.
          Inna sprawa i powazna sprawa jest brak seksu.Uwazam ze macie go stanowczo za malo.Seks lagodzi w mazenstwie wszelkie napiecia i stanowi przynajmniej dla faceta swoiste spoiwo i wiez z kobieta.Prze dobry seks i rozladowanie napiecia seksualnego on postrzega swa partnerke jako bliska mu osobe.Brak seksu= pojawienie sie w jego otoczeniu osoby mu wrogiej.To sa atawizmy z epoki neanderdalczyka ale sa!i funkcjonuja w meskiej psychice.
          Domyslam sie ze trudno ci spac z facetem ktory ci nabluzgal ale postaraj sie tak pokierowac sytuacja aby ten seks byl mozliwy .Nie oponuj ,zgadzaj sie sie z nim,stworz atmosfere umozliwiajaca wasze zblizenie.A potem,po 2-3 dniach delikatnie z nim pogadaj na temat waszych relacji,dlaczego tak sie zachowuje.Powiedz mu ze przezywasz to mocno i ze krzywdzi cie,osobe mu najblizsza. Jak sie facetowi odmawia lozka to na ogol zaczyna sie agresja i to juz rownia pochyla do rozwodu.Przemysl to!
          • wiotka_jak_trzcina Re: ubliżanie... 28.11.13, 11:18
            Te bluzgi to przemoc. Możesz to zgłosić na policje, założyć sobie niebieską kartę. Tu nie magnez jest potrzebny tylko sankcje. falowod co Ty piszesz, że magnez go wyciszy i pozwoli nabrać dystansu. A żona to przepraszam co? Worek treningowy? To jest przemoc a przemoc jest karalna.
            • falowod Re: ubliżanie... 28.11.13, 11:36
              Jest przemoc pod warunkiem ze zona uzna to za przejaw przemocy inaczej pozostaje sprawa wewnetrzna tych dwojga .Jak zglosi policji to mysle ze moze juz zaczac myslec o rozwodzie i koncu jej mazlenstwa bo z tego co opisuje autorka jej facet juz tak ma ze nie odpusci i po interwencji policji bedzie tylko gorzej.Policja nie jest remedium na wszystko co sie zle dzieje miedzy dwojgiem ludzi.To oni musza sie dogadac ustalic wspolna plaszczyzne porozumienia bo cos mi sie wydaje ze oboje reprezentuja skrajne przypadki "plci mozgu" i dlatego maja problemy z komunikacja.To nie zawsze jest tak ze facet jest tym gorszym w parze.Skoro nie hamuje sie widac sa jakies temu powody w tej parze.Tym bardziej ze uzywa wulgarnych okreslen sugerujacych seksualny watek calej sprawy.Moim zdaniem autorka powinna o ile jest czas zasugerowac mu terapie malzenska u psychologa.Wtedy oboje moze zrozumieja gdzie tkwi blad w porozumiewaniu sie .Niestety do tanca trzeba dwojga .Musi byc zrozumienie z obu stron wlasnych potrzeb i aspiracji w parze.
              • wiotka_jak_trzcina Re: ubliżanie... 28.11.13, 12:14
                Nieeeee, nie! Przemoc nie jest sprawą wewnętrznego przekonania. Przemoc to przemoc i koniec. Natomiast ofiary przemocy mają to do siebie, że tej przemocy nie uznają wewnętrznie. Nie widzą problemu, bo nie chcą, bo uważają że są same sobie winne, bo facet ma prawo, bo coś tam coś tam a wszystko stąd, że powstaje chora zależność kat-ofiara. Zgłoszenie na policję niekoniecznie oznacza, że facet straci resztę hamulców i że to będzie dla nich koniec. Falowod za bardzo psychologizujesz, doszukujesz się skrajności płci mózgu, podtekstów seksualnych w wyzwiskach itd. A tu sprawa jest prosta- facet ją obraża, jest agresywny, stosuje przemoc wobec niej a w tym wszystkim dziecko. Ona tę przemoc albo przerwie albo się jej podda. Co lepsze dla niej sama musi zdecydować.
                • falowod Re: ubliżanie... 28.11.13, 15:42
                  Mysle ze za bardzo przykladasz osobista miarke do tego przypadku.Ty z pewnoscia bys na faceta doniosla i rozpierdzielila swe chore malzenstwo.Twoja wola,twoj wybor.Prawda jest bardziej zlozona bo ludzi laczy czasem bardzo chorobliwa wiez.Autorka zwrocila sie do forum o doradzenie.Ja uwazam ze doradzanie w takich sprawach mija sie z celem bo to WLASNIE autorka mam podjac decyzje! ocenic swe relacje z partnerem i podjac jakas decyzje.
                  Skoro ona opisuje ze sytuacja swarza jej dyskomfort ale ze facet jest dla corki OK a wiec ocenia ze sytuacja nie jest tragiczna a jedynie stwarzajaca jej wewnetrzny duskomfort a wiec nie przekresla faceta z jakichs powodow.Ona wie z jakich ! wiec mysle ze nie jest pora aby siegac po radykalne srodki a raczej usilowac porozumiec sie ,a seks jest do tego doskonalym srodkiem .Facet jest tak niestety skonstruowany czego kobiety nie potrafia i NIE CHCA (!)zaakceptowac ze seks jest tak wazny dla nich jak jedzenie i oddychanie .Kobietom sie to w glowie nie miesci bo kobiety inaczej przezywaja seks i w ogole inaczej odbieraja erotyke .Ciezko im wniknac w problem dlaczego facet robi sie nerwowy gdy nie ma przez tydzien zblizenia .Ja wierze ze kobieta to przezyje bez problemu ,ale nie wierze ze facet w pewnym momencie nie zacznie byc "bez powodu agresywnym".Kobiecy seks rodzi sie w glowie ,w wyobrazni a u faceta niestety w akumulujacym sie nasieniu w gruczole krokowym i jego nieupuszczony nadmiar stwarza w facecie stres ktory rozladowuje jako agresja w kierunku otoczenia.Ta agresja ma rozne formy.Moze byc fizyczna ale moze byc tez zamknieciem sie w sobie im "obrazeniem sie " na caly swiat.Brak znajomosci fizjologii faceta jest na tym forum wszechobecny i swiadczy jak malo tak naprawde kobiety wiedza o facetach.( i vice versa).Panujew powszechne przekonanie ze seks to wsadzic i wyjac a przy tym jest fajnie.Potem rodza sie dzieci. Tymczasem to spora wiedza o drugim czlowieku z ktorym przyszlo nam dzielic zycie.
                  • wiotka_jak_trzcina Re: ubliżanie... 28.11.13, 16:57
                    Właśnie, że wcale nie wiem co bym zrobiła gdybym była na jej miejscu, bo ani nie jestem nią ani na jej miejscu. Może bym nic nie zrobiła, tylko dla dobra dziecka przymykała oczy i kładła uszy po sobie...I jeszcze bym rozgrzeszała swojego faceta, bo nie dostał przez tydzień to ma prawo mnie wyzwać hehe.
                    Strasznie uogólniasz odnośnie facetów i kobiet, bo faceci mają różne libido i różnie podchodzą do seksu i tak samo kobiety. Nie jesteśmy aż tak schematyczni jak myślisz. Dla mnie np. seks to seks i nic ponad i mogę się bzyknąć a potem wstać i iść tak jakbym wypiła kawę. Zresztą często tak czynię (o czym napisałam na innym forum). Oczywiście seks z bliską osobą, na której mi zależy jest bardzo więziotwórczy ale seks z kolegą jest tylko fajnym seksem, po którym nie interesuje mnie już ani samopoczucie ani los, ani życie owego znajomego.Poza normalną sympatia nie ma mowy o czymś głębszym. I taka byłam od wczesnej młodości, chciałam to brałam i szłam dalej.
                    • falowod Re: ubliżanie... 28.11.13, 20:26
                      Przyznam ze nie rozumiem co chcesz mi przekazac po za tym ze gdzies w oddali slysze "strzyzone ! golone!".
                      Potraktowalem twoje wypowiedzi calosciowo i uznalem ze podzegasz dziewczyne do czynow ktore niekoniecznie moga byc jej wlasnymi wyborami a oddaja stan raczej twoich emocji a nie jej!
                      Widze tez ze malo wiesz o facetach i ich emocjach co moze byc dla twojego zwiazku brzemienne .Nie zdziw sie jak twoj facet ktoregos dnia cie zaskoczy.Dobrze ci zycze i wolalbym aby to bylo mega pozytywne zaskoczenie.Facet wiele zniesie poza jednym :)
                      Ja patrze na facetow chlodnym okiem ,jestem jednym z nich i podpieram sie krzywa Gausa gdzie znalalem i twoje miejsce w przedziale :) zupelnie normalnych statytystycznie kobiet ,Natomiast pod wzgledem znajomosci partnera znajdujesz sie juz w strefie odbiegajacej od sredniej statystycznie in minus.( 23 %populacji kobiet ) :) ,Dla poprawienia ci samopoczucia dodam ze taka sama czesc populacji kobiet( 23%) wykazuje ponadprzeciatna znajomosc swojego chlopa
                      Ja twierdze ze nie ma dymu bez ognia i ta para powinna porozmawiac ze soba szczerze az do bolu na rozne tematy dotyczace roznych aspektow ich zycia bo cos sie tli podskornie i grozi to eksplozja ich zwiazku.Odczekac, nie draznic faceta ,zrobic dobra kolacje i pogadac na luzie .Autorka powinna uswiadomic swojemu chlopu co ja boli a on z pewnoscia powie jej co bylo przyczyna jego nieeleganckiego odnoszenia sie do zony.Jak autorka zacznie taktyke "przeciagania liny" to szybko okaze sie ze facet zacznie postrzegac zone jako przeciwnika a ich pozycie jako walke i to bedzie koniec ich zwiazku. Kazdy facet ma w podswiadomosci taki przelacznik ze w stresie zaczyna patrzec na wszystko w kategoriach czarne/biale lub wrog/przyjaciel .
                      Kobiety go nie maja i dlatego dziwia sie czesto reakcjom swoich facetow i skutkom niewinnych z pozoru igraszek.To nie jest zadne psychologizowanie tylko praktyczna wiedza o plci przeciwnej:)ktora pozwoli uniknac wielu nieprzyjemnych dla was sytuacji.Azeby byc bardziej obrazowym powiem ze to co dla kobiety jest igraszka slowna,zaczepka, dla faceta moze byc wyzwaniem do walki na smierc i zycie.Natura tak nas uzbroila niestety i pomimo ucywilizowania spolecznego w dalszym ciagu pozostajemy wciaz na etapie zbieractwa i zadne wychowanie,normy spoleczne tego nie zmienia.Moze to byc jedynie kontrolowane w mniejszym lub wiekrzym stopniu za pomoca samosciadomoisci a z tym roznie bywa u facetow.
                      • jtk-154 Re: ubliżanie... 29.11.13, 11:40
                        Ja go bardzo kocham i wiem, że na jego zachowanie miał wpływ stres w pracy może jakiś plan który mu się nie udał a może rzeczywiście ostatnio nie było u nas z byt wiele sexu ponieważ obydwoje pracujemy zajęcia dookołóa pochłaniają nas tak bardzo że zapominamy w tym wszystkim wieczorami o sobie.. Nigdy w życiu nie zgłosiłabym tego na policje nie wyobrażam sobie skrzywdzić tak całej mojej rodziny i tego co budowaliśmy razem. Moja córka nie byłą świadkiem tego zdarzenia to się zdażyło jednorazowo.. nie ejst tak zę mam w domu faceta który wciąż mu ubliża bo oczywiste jest to że odeszłabym od niego, dlatego też gdy zdazyła się taka sytuacja postanowiłąm napisać to tu aby zapytać co robić bo może zauważam tylko swój punt widzenia.. a zresztą czasem lepiej poznać opnię osób obcych niż bliskich którzy bd jednak gdzieś z tyłu głowy trzymali jedną ze stron. Sytuacja od tamtej pory się uspokoiła, porozmawialiśmy pokaząłam mu wpisy na formu chyba dotarło do niego żę poniosło go raczej dość mocno.. wiem że zawsze pojawiają się jakieś komplikacje nikt nie jest masyzną ma uczucia, zwątpienia, złość.. itp ale jestem z nim bo go kocham mamy razem córeczkę, budopwaliśmy razem nasz wspólny dom, wszystko nie mogłabym tego teraz przekreślić przez tą sytuacje. Wolę zawalczyć do końca z wiarą że każdy popełnia błędy i wyciąga z nich konsekwencje na zawsze.. pozdrawiam Was!
                        • jtk-154 Re: ubliżanie... 29.11.13, 11:42
                          przepraszam za błędy ale mam problem z klawiaturą w pracy :)
                          • falowod Re: ubliżanie... 29.11.13, 12:12
                            No! i udalo sie jak mysle ! znalezc wspolna plaszczyne !Mysle ze szczera rozmowa wiecej zdziala niz klotnie! Moja praktyczna rada .Facet jest jak mechanizm ,trzeba umiec go obslugiwac.Szczegolnie jesli w domu jest OK. Jesli mu komunikujesz o tym ze cos nie gra w waszym malzenstwie to nie rob tego w formie pretensji( zakamuflowany atak) ale komunikuj mu o swoich odczuciach np.Wiesz! bardzo sie zle poczulam gdy mi powiedziales to... Bylo mi bardzo przykro" Taka forma zawsze apeluje do jego empatii a nie do instynktu walki.
                            Uwazam ze dobrze robisz pytajac o rade innych .Kilka punktow widzenia zawsze daje ci szerszy obraz mozliwych rozwiazan problemu.Ciesze sie ze wam sie udalo pogodzic.
                            Pamietaj ! jak facet bluzga bez widocznego powodu to znaczy ze jest wewnetrznie napiety czyli w stresie i niecenzuralne slowa maja na celu rozladowanie sie .Druga sprawa jest abys walczyla o to aby cie szanowal ,pisze to jako facet,i nie pozwol mu aby stalo sie to zwyczajem.
                            Powiedz mu ze cie rani i zle sie z tym czujesz bo widzisz w nim nie tego faceta za ktorego wyszlas!
                      • wiotka_jak_trzcina Re: ubliżanie... 29.11.13, 16:43
                        :D :D :D no to napiszę tyle, że nieźle się uśmiałam czytając Twój prawie naukowy wywód i prawię analizę mojej osoby :D Pozdrawiam i dziękuję za dobrą zabawę. Hehe.
                        • falowod Re: ubliżanie... 29.11.13, 17:08
                          Mysle ze autorka zamknela temat opisujac szerzej co i jak.Ciesze sie ze jej sie udalo jakos opanowac kryzys.
                          Problem szerszy jest taki ze obie plci zyja niejako obok siebie nie chcac sie poznac.Uznajac ze jest jak jest dobrze.Poprzestajac na czasie terazniejszym.Prawda jest bolesna ze ludzkie osobowosci z uwagi na plec sie bardzo roznia a na dodatek nie sa constans.W trakcie malzenstwa sie rozwijaja w roznych kierunkach .Szczescie gdy rozwijaja sie podobnie ale tego nie mozna zagwarantowac,bo czlowiek zyje w roznych srodowiskach i one maja na niego wplyw,wiekrzy lub mniejszy.Moze sie okazac ze po 20 latach nie znamy kompletnie swego partnera i stajemy przed katastrofa zyciowa .Dlatego trzeba obserwowac partnera/ke i duzo z nim/nia rozmawiac, a przede wszystkim interesowac sie jego problemami nawet jesli nie wykazuje na to ochoty.Policje zawsze mozemy zawolac i ktorys tam gosc wpisze w statystyke "kolejna interwencje rodzinna".Zona bedzie miala satysfakcje a maz zacisnie zeby i odegra sie na niej w inny sposob.Moim zdaniem chore! a problem nie zostanie rozwiazany jedynie zamieciony pod dywan .Bo ci dwoje juz nie beda partnerami a wrogami .Jesli taka jest twoja wizja udanego zwiazku to gratuluje ci pomyslu na chore spoleczenstwo!
                          • moni_la Re: ubliżanie... 29.11.13, 22:33
                            Współczuje,nie wiem czy mimo największej miłości umiałabym
                            dzielic los z osobą ktora nie przebiera w słowach do swojej żony.Zaden stres
                            go nie tłumaczy.Jezeli nerwy biorą górę nad intelektem (do żony,najwazniejsza osoba ktora wspiera)tzn.że tego drugiego nie ma i nie było.
                            • falowod Re: ubliżanie... 30.11.13, 00:44
                              Przy calym tu panujacym szowinizmie damskim i meskim zastanawiam sie jak mozliwe jest komunikowanie sie miedzy plciami i czy czy fakt ze powstaja rodziny nie jest jakims bledem Natury ?
                              Co wypowiedz to wylewanie wlasnej frustracji:).Tak jakby rozwiazania silowe dawaly jakis efekt poza poprawieniem sobie samopoczucia i spelnieniem uczucia zemsty.A moze trzeba szukac winy za cale zlo w nas samych?Za to ze nie potrafimy rozmawiac,nie mamy empatii?
                            • falowod Re: ubliżanie... 30.11.13, 08:50
                              Hmm ...wg tej logiki 90% malzenstw powinno sie po prostu rozpasc :) a kobiety powinny przestac narzekaz na samotnosc , brak partnera i wziasc swe sparwy zyciowe w swe rece .Po co im facet?! .Bezkompromisowosc prowadzi wlasnie do tego.Tak jakos jest ze w kazdej generacji jest upraszczajac prawie 50% kobiet i 50 % mezczyzn ( z mala przewaga kobiet) .
                              Na szczescie jest krzywa Gausa ktora pokazuje ze takich bezkompromisowych kobiet jest tylko ok 23% i to z bardzo roznym natezeniem bezkompromisowosci a wiec zdolnych jeszcze do jakichs kompromisow.Pozostaje tylko 2% ktore po pierwszej probie zwiazanaa sie z facetem i fiasku malzenstwa ida precz i staja sie zapieklymi damskimi szowinistkami. A wiec ludzkosc nie wymze:)
                              A co powiesz na obrzucanie meskiego malzonka wyzwyskami przez zone? Ja znam takie przypadki wsrod moich znajomych.Jej puszczaja nerwy i wyladowuje sie naduzywajac epitetow.Gdzie h... jest eleganckim okresleniem .Po czym wszystko wraca do normy i sprawy nie ma! W takiej sytuacji facet tez ma prawo powiedziec :to mazenstwo jest katastrofa! bo ona nie ma dla mnie szacunku :) i pojsc sobie w sina dal !
                              • jtk-154 Re: ubliżanie... 30.11.13, 10:10
                                widocznie teraz lepiej wziąć rozwód wezwać policje olać problem odpowiedzieć męzowi tym samym rozwalić córce dom i rodzinę i być dumną że jako nowoczesna kobieta pozbyłam się faceta z brakiem klasy.... może jestem staroświecką kobietą w wieku 24 lat ale uważam że nie ocenia się człowieka po jednym złym czynie.. nie każdy miał w domu dobry przykład aby później w życiu dorosłym móc być "ideałem" kocham go, kocham nasz dom, naszą córkę i wiem że walcze o coś co ma dla mnie ogromą fartość! tym bardziej że widzę że on tego żałuje.. i wierze że już się to nie powtórzy! Jestem z nimszczęśliwa i wybaczyłam mu to bo tak mnie wychowano że błedy trzeba naprawiać i dawać drugą szansę...
                                • jtk-154 Re: ubliżanie... 30.11.13, 10:11
                                  wartość*
                                • moni_la Re: ubliżanie... 30.11.13, 17:28
                                  Jeśli to pierwszy incydent to moze warto przebaczyć.Natomiast słyszeć
                                  całe zycie przy każdej kłótni epiety pod swoim adresem to dla mnie niestety
                                  nie jest do zaakceptowania.
                                  Kazdy musi niestety sie kontrolować a używanie wulgaryzmów do partnera jest
                                  brakiem kultury i niekoniecznie wychowania gdyz wtedy możemy obrażać rodziców .Znam porzadnych rodziców i synów czy
                                  córki które niestety nie wyniosły tego z domu a ze swojego otoczenia z poza domu.
                                  Niestety człowieka ocenia sie nie tylko po wyglądzie ale tez po jego czynach i zachowaniu.
                                  Prawda jest taka że niektórym kobietom nie przeszkadza jak małżonek przeklina,też na nia i na dzieci.Godzi się z tym i tym samym utwierdza go w przekonaniu że tak może.
                                  Szanse sie oczywiście daje ale przesada z dawaniem nie jest dobra w żadną stronę.
    • zrelaxowanaaanka Re: ubliżanie... 09.12.13, 21:30
      najlepiej daj sobie z nim spokój. nie dość, że zachowuję się jak pudelek robiąc sprzeczki, to jeszcze obraża Cie i wyzywa od najgorszych.

      Rzuć go i się uwolnij do niego. Po co Ci pudelek z wścieklizną? :)
    • speedboat8 Re: ubliżanie... 10.12.13, 14:44
      Wy sie nawzajem tymi sprzeczkami wykonczycie! W pewnym momencie ktores bedzie mialo dosc i powie basta! i pojdzie w sina dal!.Mysle ze porozmqwiaj z mezem i idzcie do poradni malzenskiej ,tam wam pomoga znow nawiac nic zazylosci bo to co prezentujesz to jest zwykla walka a wyzwiska sa po prostu jego bronia bo wie ze cie rani..
    • mala141992 Re: ubliżanie... 25.01.14, 22:08
      Witam jestem z moim partnerem od 7lat mamy dziecko 3 lata natomiast ostatnio ciągle się kłócimy o byle co ciągle dzięki niemu mam doła nic nie robi tylko ubliża upokarza co mu bardzo dobrze wychodzi mieszkamy jego rodzinnym domu gdzie niby jest też mój i tak mam się czuć ale na każdym kroku daje mi odczuć że jestem u niego i nie raz mnie wyganiał oczywiście aby słowami które bardzo bolą ciągle jest ktoś ważniejszy niż ja ciągle kłótnie są moją winą a on jest święty czasami zastanawiam się czy on mnie wogóle kocha czy jest ze mną z przyzwyczajenia jestem trochę przy tuszy (75kg trochę został po ciąży a reszta to z natury) to zę tyle ważę też mi przeszkadza mam nisko samo ocene on uważa że mu się podobam ale jakbym przytyła jeszcze trochę to by mnie zostawił czy to jest miłość???? czy liczy się tylko wygląd nie to co człowiek ma w środku kiedyś myślałam ze złapałam pana boga za nogi a jednak nie czasami mam dość życia i coraz częściej się zastanawiam czy nie zostać samotną matką mam zajebistego doła i niewiem co mam robić potrzebowałam się wygadać proszę o rade jak t wygląda z boku :((
      • speedboat8 Re: ubliżanie... 26.01.14, 01:16
        Tak na marginesie to kobiety nie rozumieja ze faceci zupelnie inaczej reaguja.Oni przede wszytskim chca atrakcyjnosci zewnetrznej kobiety! osobowosc zas jest na odleglym miejscu atrakcynosci.Tak ewolucja ich zaprogarmowala! i to dziala pomimo ich mozgow.
        W zwiazku z tym zacznuj dbac o siebie. Unikaj weglowodanow przede wszystkim a wiec potraw macznych, miesa.jedz duzp surowek i licz kalorie spozywane dziennie .genralnie powinno ich byc ok 1000kcal dziennie.Ogranicz "podjadanie" do zera i trzymaj sie 5 malenkich posilkow dziennie.
        Cwicz codziennie ok 60 min rozne dynamiczne cwiczenia aby rozruszac i ukrwic cale cialo a szczegolnie mozg.Jak zrzycisz wage o ok 15 kg to sama sie lepiej psychicznie poczujesz a i twoj facet spojrzy innym okiem na ciebie.
        Klotnie sa objawem kryzysu,bo nie spolzyjecie ze soba .Staraj sie byc dla niego mila i doprowadz do seksu.Jak facet ma regularny seks to nie "szaleje" po domu.Jak sie zmeczy bzykaniem to nie ma sil na awantury.Stara to prawda !
    • kitty4 Re: ubliżanie... 16.04.14, 10:02
      To jeśli on do Ciebie mówi "zdzira" to ty mów "Ty pier...ny ch...ju" i tyle, niech zobaczy jak to jest nie miło , jak w jego stronę będą leciały takie słowa.
    • marciasmarcias Re: ubliżanie... 16.04.14, 22:03
      WItam, jestem studentką V roku psychologii i piszę obecnie pracę poświęconą związkom małżeńskim, bardzo proszę o poświęcenie 10 minut i wypełnienie kwestionariusza. Badanie jest całkowicie anonimowe wyniki zostaną wykorzystane wyłącznie do celów naukowych. Myślę, że udzielenie szczerych odpowiedzi na pytania może okazać się przydatne do rozważań dotyczących związku i nasunąć pewne refleksje. Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do udziału.

      docs.google.com/forms/d/1OFpxPdqf22cwOM0V0pFDidNfmP6SIlNZ4EmjCAtM8QA/viewform
Pełna wersja