anonimowa05
09.12.13, 21:42
Witam wszystkich. Długo myslalam czy podzielic sie z kims moimi problemami czy dusic to w sobie. Tak naprawde nie mam nikogo komu moglabym sie wyzalic lub czasem wyplakac. Sprawa wyglada tak.... mam 20 lat i jestem mezatka od niecalego roku(w lutym mamy pierwsza rocznice) mamy dwuletnia coreczke ale z mojego punktu widzenia nasze malzenstwo nie jest wspaniale. Jestesmy oboje mlodzi wiec nie mamy wlasnego domu czy nawet mieszkania, nie stac nas nawet na wynajem, ja mam rente po ojcu do 25 roku zycia wiec nie moge legalnie pracowac a moj maz... no coz... sprawa jest taka ze w chwili obecnej nie ma on pracy... robil chwile tu i tam ale niedlugo. Mieszkam w swoim domu na malej wsi z matka i siostra a moj maz no coz... nie mozna powiedziec ze mieszka ze mna bo on przyjezdza w tygodniu zazwyczaj co drugi dzien. Wiem ze to brzmi dziwnie i wlasnie w tym jest problem. Maz jest pasjonatem sportu wiec duzo cwiczy, denerwuje mnie to i dobija bo przeciez to wyglada dziwnie ze nie spedzamy ze soba kazdego dnia jak normalne malzenstwo:( ja caly czas sie zajmuje dzieckiem a on nawet jak przyjezdza to niewiele mi pomaga... od czasu slubu przez to wybuchaly miedzy nami klotnie. Mam wrazenie ze on sie boi tej odpowiedzialnosci... wogole po slubie sie zmienil...:( kiedys mowil ze nie bedzie chcial zebym byla typowa kura domowa a teraz czesto mi rozkazuje zrob mi jesc przynies to przynies tamto... on ma ogolnie bardzo ciezki charakter i uwaza ze takie poglady jakie on ma to ja tez powinnam miec. Nie moge mu sie sprzeciwic w pewnych sprawach.Jestem mloda od czasu do czasu chcialabym pojsc z kolezankami na zabawe ale on tego nienawidzi i nie pozwala mi wychodzic na zadne imprezy, nieraz byla z tego straszna awantura po ktorej dlugo plakalam:( teraz nawet boje sie go pytac o takie wyjscia bo z gory wiem ze skonczy sie na klotni. Nastepny problem to taki ze przed slubem mowil mi ze nigdy nie podnioslby na mnie reki ale od jakiegos czasu nie jestem juz tego taka pewna. Kilka razy podczasa klotni chwicil mnie za ramiona mocno scisnal i potrząsnąl lub szarpal. Cwiczy na silowni i jest bardzo silny i wiekszy ode mnie. Wtedy zaczelam sie go bac... jeszcze kilka razy powtorzyla sie taka sytuacja przy czym bardzo mnie ponizal ze jestem glupia i uzywal wiele podobnych i wulgarnych epitetow. Zawsze potem dlugo plakalam... nie wiem co mam robic:( raz jest wszystko dobrze a czasem mam ochote od niego odejsc. Jest jeszcze wiele problemow mniejszych o ktorych moglabym dlugo mowic. Nie wiem co mam robic. Prosze o porade jak mam funkcjonowac w takim zwiazku gdzie nie czuje sie swobodnie a nasze malzenstwo wyglada jakbysmy byli po rozwodzie bo on jest ze mna i corka kilka razy w tygodniu:(