zoneczkaszymoneczka
31.12.13, 17:06
Nie wiem jak rozładować tę złość i frustrację. Po lewej stronie podbródka mam sinozielonego kilkucentymetrowego siniaka... nie rzuca się niby specjalnie nawet w oczy, ale nawet tak wydawałoby się przyjemna czynność jak jedzenie przypomina mi o tym, że tam jest. Nawet specjalnie nie bolało... po prostu chwycił moją kurtkę i nagłym szarpnięciem podniósł mnie za nią do góry- jego pięść zatrzymała się właśnie tam w tym miejscu na podbródku i przeniósł kilka kroków po salonie. Jaki tym razem powód? Gdy wrócił do domu po spotkaniu z bratem ja byłam już ubrana, chwyciłam kluczyki od samochodu, które przyniósł i ruszyłam do drzwi, rzucając że mam tego wszystkiego dość i muszę odpocząć. Wychodząc zabrałam wcześniej spakowaną pod jego nieobecność torbę z rzeczami na basen. On nie wiedział co tam jest... może myślał że odchodzę. Niesamowicie go to zdenerwowało, myślałam że mnie tym razem poważnie pobije. Udało się wyjść z tego tylko z siniakiem i rozgrzebanym plecakiem, bo oczywiście musiał mi wyrwać torbę i przegrzebać jej zawartość. To też zrobił siłą, jego najmocniejszym argumentem w sytuacjach stresowych. Na basen pojechałam, popływałam, potem podjechałam pod pobliskie tory kolejowe i czekałam na jakiś pociąg. Zobaczyłam jak nadjeżdża, zbliża się coraz bardziej, noga mi zadrżała ale tak na kilka centymetrów. W domu oprócz niego czekała na mnie też przecież nasza malutka córeczka a w swoim łonie mam kolejny mały cud. Poczułam ten silny powiew mijającego mnie pociągu. Wciągnęłam jego zapach głęboko w płuca, wsiadłam do samochodu i wróciłam... i jestem.