Kłamstwo

18.01.14, 18:21
Po 8.5 latach związku, 2.5 latach małżeństwa, żona powiedziała, że mam się wyprowadzić i z nami koniec.

Poszło o kłamstwo.

Przyznaję, okłamałem ją, choć w dość banalnej (jak mi się wydawało) sprawie.
Chodziło o rozliczenia finansowe między mną a moim młodszym bratem (z którym, nota bene, zarówno ja, jak i moja żona, mieliśmy zawsze bardzo dobre stosunki). Mieliśmy się rozliczyć, za pewne wspólne wydatki. Brat przedstawił swoją propozycję, która wg mnie była sprawiedliwa, ale która nie przypadła do gustu mojej żonie (pod tym kątem była przewrażliwiona na punkcie mojego brata - uważała, że choć skończył już studia i zarabia własne pieniądze, cały czas korzysta z każdej okazji, żeby zapłacił za niego ktoś z rodziny). Sprawa ucichła, ale po jakimś czasie temat powrócił - umówiłem się z bratem (ale już bez udziału żony), że rozliczymy się zgodnie z jego propozycją. Postanowiłem jednak nie mówić o tym żonie - uznałem, że to jedyne wyjście, aby nie popsuły się relacje między naszą trójką. Dodam przy tym, że cała kasa poszła z mojego konta (z żoną mamy wciąż oddzielne konta), a w stosunku do moich zarobków kwota rozliczenia była niemal symboliczna (ok. 4% mojego miesięcznego wynagrodzenia).

Niestety, kilka dni temu moja żona podejrzała maila, w którym omawiałem z bratem nasze ustalenia. Następnie, znając już prawdę, zagadała mnie o ten temat i próbowała tak nakierować rozmowę, żebym w końcu sam przedstawił jej prawdziwą wersję wydarzeń. Tymczasem ja, cały czas wierząc, że w tym wypadku wyjawienie prawdy będzie miałą gorsze skutki niż kłamstwo, brnąłem w to kłamstwo i słysząc podejrzenia żony zaprzeczałem, zarzekałem się, a nawet przysięgałem, że to nieprawda. W końcu żona wyjawiła, że zna prawdę i w takim wypadku, widząc jak okłamałem ją prosto w oczy, nie widzi innej możliwości niż rozstanie, bo teraz już nigdy nie będzie wiedziała, czy mówię prawdę.

Czy myślicie, że jest jeszcze jakaś szansa, żeby żona mi wybaczyła?
Czy takie "niewinne" kłamstwo, i nawet mój upór, aby w nim tkwić, powinno przekreślić całe nasze małżeństwo?
Jak w takiej sytuacji przekonać ją, że to kłamstwo było pojedynczym wyskokiem, a nie podstawą naszego związku?

Poza tym jednym przypadkiem, byłem względem żony w pełni uczciwy i wierny. Kocham ją i nigdy nie wyobrażałem sobie, żebym mógł ją zdradzić, o co czasami próbowała mnie oskarżyć...
    • enith Re: Kłamstwo 19.01.14, 18:59
      Widzę tu dwa poważne problemy. Po pierwsze, patrząc żonie prosto w oczy przysięgałeś, po wielokroć, choć było to ewidentne kłamstwo. Po drugie, załatwiłeś sprawę finansową za jej plecami, choć umawialiście się z żoną zupełnie inaczej. Czyli okłamałeś ją dwukrotnie i to bynajmniej nie w błahej sprawie. Żona może niekoniecznie ma rację, chcąc się natychmiast rozstać, ale ma rację mówiąc, że nie może ci już ufać. No bo jak, skoro zapierałeś się, przysięgałeś, a sprawa okazała się kłamstwem? Skąd twoja żona ma teraz wiedzieć, że nie łżesz w każdej, błahej czy większego kalibru sprawie? No skąd? Już wie, że twoje przysięgi są nic nie warte. Pozostaje przepraszać, dać żonie czas ochłonąć i mieć nadzieję, że odejdzie od pomysłu rozwodu. Jak odzyskać raz utracone zaufanie nie doradzę, bo dla mnie samej analogiczna sytuacja byłaby pewnie końcem związku, a przynajmniej poważnym powodem do jego zrewidowania.
    • roz.maryn Re: Kłamstwo 14.02.14, 12:56
      Gratuluję żony, która szpiegując przegląda nie swoją korespondencję, nie szanuje cudzej prywatności, o powodzie "koniec z nami" już nie wspomnę.
      • okruchlodu Re: Kłamstwo 18.02.14, 19:55
        Ja też nie łykam, że żona porzuca męża z powodu takiego drobnego kłamstwa. Obstawiam, że powód jest inny. Albo jest to wierzchołek góry lodowej - większe problemy finansowe (pan żałuje na żonę, dzieci a rodzinie rozdaje) albo mający źródło poza tą relacją (nowy amant na horyzoncie).

        Pan sprawia wrażenie porządnego gościa, któremu zależy. Głupio zrobił, że okłamał żonę. Ale ona też nie jest bez winy. Chęć nadmiernej kontroli aż bije po oczach. Oczywiście pan powinien się jej postawić, zrobić po swojemu i przyznać to otwarcie. Obstawiam jednak, że to spokojny człowiek, chciał uniknąć sytuacji konfliktowych i zachować się jak człowiek (kto bierze kasę od rodziny?). I dostał za to po tyłku.

        To co może teraz zrobić to przeprosić. Nie wiem jak to było ze sprawdzeniem maila. Może mają oboje dostęp bo tak ustalili. Jeśli żona włamała się na maila to uważam to za przestępstwo takiego samego lub większego kalibru niż kłamstwo.
    • nie.poprawna Re: Kłamstwo 17.02.14, 22:18
      Tez by mnie krew zalala. a ukoronowaniem jest nastawienie, zle ze zostalem nakryty, nie ze cos zrobilem. Napewno juz sie wczesniej cos zbieralo i to byla kropka nad i. Klamca mowimy NIE.
      • okruchlodu Re: Kłamstwo 18.02.14, 19:58
        Analogiczna sytuacja.

        Żona kupuje buty za 400 zł. Mężowi mówi, że kosztowały tylko 150 zł Mąż znajduje rachunek, pyta się żony ta dalej twierdzi, że kosztował tylko 150 zł. Czy kara w postaci rozwodu jest adekwatna do przewinienia?
        • kol.3 Re: Kłamstwo 19.02.14, 11:19
          Wg mnie sprawa dopłacania do potrzeb młodszego brata mogła trwać latami, być przedmiotem konfliktu między małżonkami i nabrzmiewać, natomiast mąż przedstawia to jako jednorazowy incydent, co jest przekłamaniem.
          Żona prawdopodobnie uważa brata za pasożyta, który latami żerował na ich rodzinie (mogły być wydawane na brata wcale niemałe kwoty), ale jej mąż wcale nie zamierza zaprzestać finansowania brata. I tak może być do usr... śmierci. Można mieć dość. Pytanie z kim mąż się ożenił, z żoną czy bratem. czasem nie liczą się kwoty, tylko fakt nieustannego robienia kogoś w konia, co oznacza kompletne lekceważenie i brak szacunku.
          Mówienie że mąż zapłacił za brata z własnego konta jest nie do końca ścisłe, bo fakt posiadania dwóch osobnych kont nie świadczy o rozdzielności majątkowej, przy wspólności majątkowej mąż opłaca brata ze wspólnych pieniędzy. Rodzi się tu wiele pytań na które mąż musi sam sobie odpowiedzieć szczerze, bo ze szczerością to chyba jest krucho.
        • tiktaktuk35 Re: Kłamstwo 23.02.14, 11:55
          no nie wiem, po pierwsze nie sobie, tylko np. siostrze. Żona kupuje siostrze buty za 450zł a mówi mężowi, że kosztowały 150zł. W dodatku mówi "no przysięgam na naszą miłość, że te buty kosztowały 150zł, przecież kocham cię tak bardzo, że bym cię nigdy nie okłamała..." - czy to jest powód do rozstania, czy błahostka?
          Więc po pierwsze - ważne jest jak przysięgał, na co się zarzekał i co przy tym mówił.
          Po drugie - "wyrolował ją" za jej plecami. Dogadał się z bratem, żeby żonę traktować jak idiotkę.
          Po trzecie - facet bezkręgowiec, skoro głupio przytakuje i nie potrafi znieść konfrontacji z własną żoną.
          Swoją drogą - jakby żona kupiła za swoje własne pieniądze siostrze buty, które kosztowałyby 4% jej wynagrodzenia i bałaby się przyznać do tego mężowi - to uznałabym, że coś z nią nie tak. No chyba że mąż chodziłby boso. No ale jakby mąż chodził boso, a ona i tak te buty by kupiła i w dodatku wmawiałaby mężowi, że kosztowały znacznie mniej - to by znaczyło, że ich związek baaardzo szwankuje.
          Choć tu myślę, że problemem jest to, że gdy pojawiła się sytuacja konfliktowa, to mąż zamiast problem rozwiązać, uciekł się do łatwego kłamstwa i jeszcze nie widzi w tym problemu. Czyli istnieje ryzyko, że wszystkie sytuacje konfliktowe będzie rozwiązywał w taki sposób.
          • okruchlodu Re: Kłamstwo 23.02.14, 23:15
            Przede wszystkim zależy od tego ile mają kasy. Jeśli dobrze zarabiają, starcza mi na życie na wysokim poziomie to kupienie butów dla siostry nawet za 1000 zł może być ok. I zrozumiałabym żonę, gdyby mąż był sępem i robił awanturę o każdą złotówkę, choć tą kasę by mieli i to w nadmiarze. Co nie oznacza, że popieram. W takim przypadku żona powinna się buntować a nawet postawić sprawę na ostrzu noża. Dzięki temu mąż w końcu przyjąłby to do wiadomości, że kasa jest po to, żeby żyć a nie na odwrót. Jednak rozumiem, że nie każdemu wystarczy jaj i część ludzi wycofa się w kłamstwo "dla świętego spokoju, przecież nic złego nie zrobili". I w takiej chwili warto się zastanowić czy nie wymagamy za dużo od partnera? Może warto sobie to odpuścić i zacząć się cieszyć, że trafił nam się szczodry mąż (o ile szczodrość wobec brata koreluje ze szczodrością wobec żony i dzieci).

            Panu oczywiście poleciłabym, żeby przestał żonę okłamywać w takich małych sprawach a zamiast tego zaczął stawiać czoła. Chociażby dlatego, że żona może zobaczyć w nim mięczaka.

            Tu uznałam, że para nie ma problemów finansowych (stać ich na życie, nie muszą odmawiać sobie różnych przyjemności). Wywnioskowałam, że chłopak jest młody więc kokosów nie zarabia i po prostu bogatszy brat chce go troszkę odciążyć. Może się jednak mylę i oni też do majętnych nie należą a brat jest na podobnym poziomie finansowym. Wtedy pomoc warto przedyskutować z żoną, szczególnie jeśli jest stała.

            > to mąż zamiast problem rozwiązać, uciekł się do łatwego kłamstwa i jeszcze nie
            > widzi w tym problemu

            Mam wrażenie, że widzi i jednak się przejmuje. Po lekturze jego postu wcale nie jawi mi się jako roszczeniowiec, którego baba ma fochy a mam spore uczulenie na takich panów. Mam wrażenie, że to taki miły niekonfliktowy facet, który wszystkim chciałby zrobić dobrze.

            Czyli istnieje ryzyko, że wszystkie sytuacje konfliktowe
            > będzie rozwiązywał w taki sposób.

            Tu rodzi się pytanie. Czy osoby, które kłamią w małych sprawach w dużych też kłamią? Nie napisał też nic o innych "dużych kłamstwach". Nawet podkreśla, że zawsze żonie był wierny więc ta korelacja się nie sprawdza.
            • kol.3 Re: Kłamstwo 27.02.14, 07:25
              Tu nie chodzi tyle o pieniądze, co o elementarny brak szacunku do żony i robienie razem z cwanym braciszkiem z niej idiotki, która coś tam sobie gada, mąż w oczy jej przytaknie, żeby ją zneutralizować, a za oczami z braciszkiem zrobią po swojemu, czyli on braciszkowi da te pieniądze, jak z postu wynika nie pierwszy raz. Braciszek szwagierce będzie się śmiał w oczy, że on w jej rodzinie rządzi (nią i jej mężem).
              Wg mnie Autor albo rżnie głupa albo jest idiotą.
              • okruchlodu Re: Kłamstwo 28.02.14, 16:21
                Demonizujesz. Nikt z pani nie robił idiotki, nie śmieje się jej w oczy. Tak by było, gdyby spotkali się z bratem i cieszyli, że tak frajerkę oszukali. Tu nie było żadnej zmowy, jeden zaproponował układ, drugiemu wydał się sprawiedliwy. Mąż postanowił nic żonie nie mówić, żeby nie było konfliktu. Mam wrażenie, że pan nawet za bardzo się przejmuje, stąd to całe zamieszanie.

                Zresztą myślę, że żona tylko chciała mężowi zasygnalizować, że "mają problem" i teraz to on musi o związek zawalczyć. Nie zdziwiłabym się, gdyby już się pogodzili:-) Nie sądzę, żeby któraś kobieta przekreślała dobry związek z takiego powodu. Chyba, że to tylko wierzchołek góry lodowej.
                • kol.3 Re: Kłamstwo 03.03.14, 11:10
                  Nie demonizuję. Dla mnie autor wątku przesiał odpowiednio informacje w poście założycielskim, aby sprowadzić sprawę do jednorazowego epizodu, a żonę do osoby przewrażliwionej i niezrównoważonej, bo z lada powodu chce się rozstać. Niestety wymsknęło mu się to i owo. Wynika z tego, że żona uważała dorosłego i zarabiającego brata za osobę, która chętnie wykorzystuje rodzinę finansowo, kombinuje, aby za siebie nie płacić. Wynika z tego także , że wyciąganie pieniędzy przez brata nie było sprawą jednorazową. Żona miała tego dość, a tu kolejny raz została oszukana. Mąż zrobił z nią ustalenia, a za jej plecami poszedł kolejny raz bratu na rękę, płacąc za niego. Dla mnie autor to kombinator taki sam jak jego brat albo frajer, który się daje wykorzystywać cwaniakowi, oszukując przy tym żonę.
                  Jeśli robi się z żoną jedne ustalenia, a potem oszukuje ją, to żona wychodzi na idiotkę, której można zamydlić oczy a brat na tego z którym się otrzyma sztamę, przeciw żonie, niestety.
                  Dla mnie taki mąż to osobnik na odstrzał i to zdecydowany.
                  • okruchlodu Re: Kłamstwo 04.03.14, 17:39
                    Wynika z tego, że żona uważała dorosłego i zara
                    > biającego brata za osobę, która chętnie wykorzystuje rodzinę finansowo, kombi
                    > nuje, aby za siebie nie płacić.

                    To można interpretować w różny sposób. Zauważ, że ludzie, którzy czują się wykorzystywani przeważnie sami wykorzystują:-)

                    Dla mnie autor to kombinator taki sam jak
                    > jego brat albo frajer, który się daje wykorzystywać cwaniakowi, oszukując przy
                    > tym żonę.

                    Mąż to frajer, który daje sobą sterować a żona to dobra kobieta, która chce uratować go od niesprawiedliwości tego świata? Czy raczej wkurza się, że pan dał się sterować bratu a nie jej?

                    'Czy myślicie, że jest jeszcze jakaś szansa, żeby żona mi wybaczyła?
                    Czy takie "niewinne" kłamstwo, i nawet mój upór, aby w nim tkwić, powinno przekreślić całe nasze małżeństwo?'

                    Nie zabrzmiało mi to jak roszczeniowiec, który nie zdaje sobie powagi z sytuacji. Pan jednak groźbę rozwodu traktuje poważnie.
                    • kol.3 Re: Kłamstwo 04.03.14, 18:03
                      Za dużo oderwanych dywagacji i filozofowania za mało trzymania się faktów.
                      Jak widać mamy do sprawy różne podejście.
                      Do widzenia :)
    • mamamisi2005 Re: Kłamstwo 27.02.14, 17:46
      umówiłem się z bratem (ale już bez udziału żony), że r
      > ozliczymy się zgodnie z jego propozycją. Postanowiłem jednak nie mówić o tym żo
      > nie - uznałem, że to jedyne wyjście, aby nie popsuły się relacje między naszą t
      > rójką.
      zona była "przewrazliwiona" mimo "bardzo dobrych stosunków", a ty z sobie tylko znanych powodów uznałeś, że sprawy z bratem załatwiasz po swojemu, okłamując przy tym żonę.
      Opis tej sytuacji raczej swiadczy o pogmatwanych relacjach

      szczerze, to gdyby mój mąż postanowił młodszego brata za moim plecami za nieistotna dla naszego budzetu kwotę, to uznałabym to przejaw gorszego samopoczucia, ze take coś przede mną ukrył? no bo czemu? takie rzeczy się zdarzają w ramach normalnej współpracy rodzinnej.
      Natomiast gdyby ukrył to i kłamał w żywe oczy to by mnie bardzo zaniepokoiło, o co tak naprawdę chodzi
      Jezeli zrobiłby cos z premetacją za moimi plecami licząc ze sie nie wyda - cóż...zaczęłabym się zastanawiać, kiedy nie zauwazyłam, ze nasze małżenstwo tak bardzo podupadło, że nie mamy do siebie wzjemnie zaufania, nie wspieramy się i okłamujemy w żywe oczy brrr

      • okruchlodu Re: Kłamstwo 28.02.14, 15:49
        > szczerze, to gdyby mój mąż postanowił młodszego brata za moim plecami za nieist
        > otna dla naszego budzetu kwotę, to uznałabym to przejaw gorszego samopoczucia,
        > ze take coś przede mną ukrył? no bo czemu? takie rzeczy się zdarzają w ramach n
        > ormalnej współpracy rodzinnej.

        > Natomiast gdyby ukrył to i kłamał w żywe oczy to by mnie bardzo zaniepokoiło, o
        > co tak naprawdę chodzi

        Dla Ciebie pomoc bratu jest normalna. Mąż nie miałby powodu, żeby Cię okłamywać. Ludzie kłamią bo boją się przyznać do prawdy. Boją się konsekwencji co nie jest jednoznaczne z tym, że zrobili coś złego. Dla jego żony pomoc bratu nie wydaje się czymś naturalnym. Trudno powiedzieć czy to zwykłe skąpstwo i próba nadmiernego kontrolowania męża czy rozsądek i walka z żerującym na nich osobnikiem. To byłoby jasne, gdybyśmy znali sytuacje finansową tej rodziny i chłopaka.

        > Jezeli zrobiłby cos z premetacją za moimi plecami licząc ze sie nie wyda - cóż.
        > ..zaczęłabym się zastanawiać, kiedy nie zauwazyłam, ze nasze małżenstwo tak bar
        > dzo podupadło, że nie mamy do siebie wzjemnie zaufania, nie wspieramy się i okł
        > amujemy w żywe oczy brrr

        Trzeba pamiętać, że to musi działać w dwie strony. Jeśli chcemy mieć fajny związek oparty na zaufaniu i wzajemnym wspieraniu to musimy też ufać partnerowi, np. ufając w jego rozsądek, że nie doprowadzi nas do bankructwa. Chcemy wsparcia, wspierajmy więc męża w jego małych wyborach. Czasami trzeba oczywiście zawalczyć ale trzeba też umieć sobie odpuścić.
        Jeśli zawsze przyjmujemy postawę bardzo kategoryczną to musimy się liczyć z faktem, że niektórzy bliscy nie dadzą rady spełnić naszych oczekiwań.
Pełna wersja