czy można uratować małżeństwo po rocznej separacji

21.01.14, 19:01
Witajcie
może to głupie o co pytam, ale czy da się uratować małżeństwo, które ponad rok ze sobą nie żyje i nie mieszka. Mąż wyprowadził się ode mnie i dzieci. Nie układało się nam, to fakt. Byliśmy małżeństwem 11 lat. Były kłótnie, awantury, brak zrozumienia, inne piorytety, różnice nie do pogodzenia, ale jakoś ciągnęliśmy. Po tym wszystkim wyprowadził się, zostałam sama z dziećmi. Dzieci bardzo cierpiały, wiadomo. Nie mamy jeszcze rozwodu. Trudno w to uwierzyć, ale do tej pory nie zdobyliśmy się na szczerą rozmowę. Ja czuję się zraniona, mąż zawiódł moje zaufanie. Wiem, że spotyka się z kimś, w sumie nie powinnam się dziwić, ale czemu to boli. W tym wszystkim , co najgorsze , zapomina o dzieciach. Ja chyba w środku gdzieś nadal mam nadzieję, że wróci, że się pozbieramy, albo że zaczniemy od nowa. Co robić? Myślicie, że to ma sens po takim czasie? Czy w ogóle da się to skleić? Proszę o radę...
    • cypros1 Re: czy można uratować małżeństwo po rocznej sepa 27.05.14, 08:35
      Żaden ze mnie psycholog, po prostu mężatka z 11-o letnim stażem małżeństwa...
      Wg mnie, żeby coś posklejać, odbudowac na nowo, musi chcieć tego dwoje ludzi, nie tylko jedna strona...
      Jeśli tylko Ty myślisz o poskładaniu tego wszystkiego do kupy, a mąż nie (choć nie możesz mieć pewności co naprawdę myśli) to choćbyś na rzęsach stanęła nie uda się.
      Piszesz, że z kimś się spotyka...
      Moim zdaniem bez naprawdę szczerej i przede wszystkim SPOKOJNEJ rozmowy, wyjaśnienia sobie wszystkich problemów, zarzutów jakie macie wobec siebie - stoisz cały czas w miejscu, niczego nie zmienisz/ nie naprawisz siedząc w fotelu i myśląc.
      Napisałaś, że "jakoś ciągnęliśmy", co przeważyło szalę, że mąż się wyprowadził?
      Trudno cokolwiek doradzać, nie znając Was, ale za priorytet weź sobie szczerą i spokojną rozmowę, wyjaśnijcie sobie wszystko to co Was boli. Ale bez krzyku i wzajemnego obwiniania.
      Życzę Ci z całego serca, żeby udało Wam się naprawić Wasze relacje, ale zastanów się też, czy na pewno warto coś sklejać na siłę...
      A dlaczego boli? Bo człowiek najczęściej to taki "pies ogrodnika - sam nie zje i drugiemu nie da", a najczęściej potrafimy docenić to co mieliśmy, gdy to tracimy...
      Powodzenia!
      • jaaga76 Re: czy można uratować małżeństwo po rocznej sepa 27.05.14, 18:58
        Szczerze mówiąc temat jest już nieaktualny, nie uda się i nic z tego nie będzie. Tylko nie boli dlatego, że doceniam to, co straciłam, na pewno nie. Boli, bo moje dzieci nie mają ojca takiego jak ich koledzy, koleżanki. NAS nie ma, ale Jego dzieci nie interesują i o to chodzi. Jak pisałam ten post, miałam jakąś iskierkę, coś się mi wydawało, ale mój mąż szybko i skutecznie rozwiał moje nadzieje.
        • gk-63 Re: czy można uratować małżeństwo po rocznej sepa 13.10.15, 18:54
          jaga trochę czasu minęło ale może teraz z perspektywy czasu widzisz więcej,.Gdyby on był porządnym ojcem to adres zamieszkania nie ma znaczenia.Wam się nie układało i tak jak ktoś napisał w pojedynkę nic nie zdziałasz.Ty chciałaś jego powrotu mimo ze się nie układa,chciałaś by dzieci patrzyły i wierzyły że mają cudowną rodzinę a to się nie udaje.To z czasem wychodzi.To że wam nie wyszło to jedno ale to że kiepski z niego ojciec to co innego.Tego powrotem by nie naprawił.Powodzenia
    • lucyy3 Re: czy można uratować małżeństwo po rocznej sepa 20.08.15, 11:38
      Cóż tu można poradzić, szczera rozmowa rozwieje Twoje wątpliwości.
    • sarna71 Re: czy można uratować małżeństwo po rocznej sepa 30.08.15, 08:27
      Na Twoim miejscu napisałabym do tarocistki aby rozwiać swoje wątpliwosci. Polecam Ci moją Sofii. Korzystam z jej usług systematycznie i jestem bardzo zadowolona. Udziela mądrych rad rozświetlając sytuację. Podaje Ci na nia namiary. tarocistkasofii@wp.pl
Pełna wersja