Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:)

03.02.14, 14:56
Albo chociaż zmniejszyć tą przypadłość. Przyznam, że szlag mnie trafia. Wszystko musi być poukładane pod linijkę, najgorzej jest w kuchni, facet mi chowa ściereczki do rąk, która sobie spokojnie wisi na relingu - bo mu psuje estetykę. A ja z kapiącą wodą z rąk szukam jej potem po szafkach. W zlewozmywaku nie może leżeć nawet 5 min łyżeczka. Jak skończymy obiad to zamiast spokojnie się zrelaksować ja w kuchni robię generalne porządki po gotowaniu bo inaczej mam pogadankę. Nieee, pół godzinki później nie da się posprzątać, trzeba teraz! Mieszkamy trochę u mnie trochę u niego (tak na razie musi być) i mimo że moje mieszkanie jest stare, wymaga remontu, dużo rzeczy stoi na wiezrchu a kuchnia jest kuchnią a nie laboratorium, to jest ciepłe, przytulne i o wiele lepiej się tam czuję. W mieszkaniu u niego jest nowocześnie, estetycznie, ale pusto, idealny porządek odbiera mu życie.. Znajomi mówią, że jest "zimne". Daleko mi naprawdę do bałaganiary, dbam o porządek ale nie obsesyjnie, drobny nieład mi nie przeszkadza. Nie wiem czy jest sens kruszyć kopię i próbować wyplenić u mojego faceta ten pedantyzm czy to nie ma sensu? Poza tym nasz związek jest naprawdę fajny i nie wiem też skąd ten pedantyzm bo ani w domu tego nie miał, jest facetem z dużym poczuciem humoru nie żadnym sztywniakiem, fakt że ma swój świat bardzo poukładany i uporządkowany.
Proszę o rady :)
    • horpyna4 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 03.02.14, 16:12
      Porozmawiaj z min. Estetyka jest ważna, ale w kuchni bardzo ważna jest funkcjonalność. Ściereczka do rąk musi być na wierzchu, zresztą schowana wilgotna może zapleśnieć. A jak ma być estetycznie, to należy kupować ściereczki pasujące kolorystycznie do wnętrza.

      Czy drzwiczki od pralki też ma zamknięte, bo uchylone są nieestetyczne?

      Nawiasem mówiąc, ja bym takiego gościa skreśliła na wstępie. Wygląda mi to na ciężki przypadek nerwicy natręctw; z wiekiem te rzeczy pogłębiają się.
      • paseo najgorsza przypadlosc ?? 17.02.14, 13:48
        najgorszy to jest notoryczny niechluj
        • turzyca Re: najgorsza przypadlosc ?? 17.02.14, 13:55
          > najgorszy to jest notoryczny niechluj

          Najgorszy jest typ zupelnie niekompatybilny z nami. Dla jednych to bedzie brudny pedant, dla innych czysty balaganiarz, dla trzecich czysty pedant, a dla czwartych niechluj i balaganiarz. A w tym wszystkim taki, ktory nie dosc, ze z nami niekompatybilny, to jeszcze przekonany o tym, ze tylko jego wizja swiata jest wlasciwa i strzelajacy fochy o to, ze nie latamy jak on chce, a jednoczesnie odmawiajacy uwzglednienia naszych upodoban, bo to fanaberie.
          • tomalamas Re: najgorsza przypadlosc ?? 18.02.14, 12:00
            Przepraszam bardzo. A gdzie szanowne interlokutorki miały oczy gdy sobie takiego "brały"? Z księżyca mu takie zachowania spadły? Jak się jakieś zachowania nie podobają to się na siłę małżeństwa nie zawiera. A jeśli jednak się akceptuje pewne cechy to po co później drzeć szaty? "Jak oduczyć..., jak zmienić..." te pytania to przykład bezrefleksyjnego podejścia do życia... Nie "młodziutkie mężatki" tylko dzieciaki.
    • okruchlodu Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 03.02.14, 21:44
      Nie miałabym nic przeciwko pedantowi, nawet potrafiłabym docenić, pod warunkiem, że nie wciągałby mnie w sprzątanie:-)

      Jak skończymy obiad to zamiast spokojnie się zrelaks
      > ować ja w kuchni robię generalne porządki po gotowaniu bo inaczej mam pogadankę

      A dlaczego sprzątasz? Skoro pan cierpi na nerwicę natręctw to niech sam sprząta. W swoim domu ograniczaj się do wersji podstawowej. Pogadanki ignoruj. trzymaj w zanadrzu kilka haseł w stylu 'tylko nudne kobiety mają idealnie czyste domy' i zbywaj go w ten sposób. Jeśli posprząta u Ciebie to nie czepiaj pierdół (że schował ściereczkę). Doceniaj to, że sprząta ale nie ulegaj presji posiadania idealnie wysprzątanego domu. Zobacz co z tego wyniknie.

      Planujecie dzieci?
      • astrrid Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 04.02.14, 13:05
        Dzięki za rady :) Sęk w tym, że rozmawiałam z nim wielokrotnie, często są drobne spięcia o to obsesyjne utrzymywanie porządku. Rozmowy nic nie dają. Własnie słyszę, że u siebie mogę mieć jak chcę a jak jesteśmy u niego to mam się dostosować do jego zasad. Kiedyś przyjdzie dzień, że na stałe zamieszamy u niego a moje mieszkanie wynajmiemy i obawiam się co to będzie. Mogę spróbować nie sprzątać u niego tak jak on wymaga i odpowiadać aby sam posprzątał, zresztą robi to bez większych oporów bo czasami właśnie tak mówię. Tylko, że ja mam wyrzuty sumienia , że on sprząta za mnie. Może niesłusznie... Jestem jakoś nauczona tak z domu, że to kobieta ma dbać o dom, i ja dbam ale wg swoich zasad wiadomo.
        Co do dzieci nie mamy ustaleń. Czasami się właśnie zastanawiam nad tym, że idealny porządek + dzieci to coś zupełnie nierealnego :) I jak on by sobie z tym poradził. Zastanawiam się po prostu czy to nie on powinien coś z tym zrobić bo nie można być przecie niewolnikiem własnego umiłowania porządku?
        • okruchlodu Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 04.02.14, 17:12
          Wyzbądź się poczucia winy i przekonania, że to głównie kobieta powinna być odpowiedzialna za dom. To pierwsze co musisz zrobić. Oboje jesteście odpowiedzialni za miejsce, w którym mieszkacie. Ten obowiązek nie oznacza pedantycznego szorowania mebli po każdym posiłku. Są obowiązki podstawowe typu mycie garów, ogarnięcie chaty, umycie podłogi, gdy jest potrzeba czy mycie okien raz do roku i oczywiście powinnaś w tym uczestniczyć. Wszystko co ponadto jest fanaberią, przydatną ale jednak fanaberią. Tak jak np. robienie przetworów, zbieranie grzybów, robienie na drutach, majsterkowanie. Jeśli robisz swetry na drutach to fajnie ale nie oznacza to, że partner też powinien to robić. Powinien oczywiście docenić jak coś mu wydziergasz.
          Planując wspólne zamieszkaniem warto przygotować sobie takie zestawienie obowiązków, uzgodnić co jest tą podstawą, kiedy będziecie to robić (zaraz po posiłku myjecie naczynia, dopiero wieczorem jak się uzbiera itd.). Tu oczywiście będziecie mieć inne wizje minimum, ale myślę, że można się dogadać. A później się tego trzymać.

          . Zastanawiam się po prostu czy to nie on powinien coś z tym zrobić bo ni
          > e można być przecie niewolnikiem własnego umiłowania porządku?

          Mnie wygląda to nerwica natręctw. Mam koleżankę, która najprawdopodobniej cierpi na to zaburzenie i to dość skrajne bym powiedziała. Dwa lata temu zorganizowała urodziny (od tego czasu już nie organizuje imprez w domu). Buty ściągało się na klatce schodowej. Ochrzaniła kolegę, który chcąc jej złożyć życzenia, rozpędził się i wszedł do domu w butach. Trzeba było pilnować szklanki bo po odstawieniu na stolik, była zabierana i myta. Gdy na stoliku ktoś odbił szklanką wilgotne kółeczko, dziewczyna podrywała się, biegła do kuchni po szmatkę i wycierała to. Szczytem szczytów była sytuacja, gdy kumpela zabrudziła kanapę odrobiną tłuszczu z kiełbaski. Gospodyni rzuciła się z przerażeniem i szorowała obicie z takim zapałem, jakby chodziło co najmniej o jakiś obiekt muzealny na skalę UNESCO a nie sofę z Ikei. W między czasie urodziło jej się dziecko i z tego co wiem to dalej ma perfekcyjny porządek. Przyznam się jednak, że bałabym się ją odwiedzić ponownie, żeby to sprawdzić. Koleżanka jest też perfekcjonistką w innych dziedzinach życia.

          Nie wiem czy Twój chłopak ma podobnie? Pewnie nie do tego stopnia. Możesz z nim o tym porozmawiać, podesłać mu artykuły, namówić na wizytę u psychiatry. Niech ten jego pedantyzm stanie się tematem dowcipów może to mu pomoże złapać więcej dystansu. Możesz też wysłać go do mnie na tydzień, jak zobaczy w jakim syfie ludzie żyją, Twój "nieład" wyda mu się co najwyżej uroczy:-).
          • zuzi.1 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 04.02.14, 18:57
            przeczytaj to, a Ci się trochę w głowie rozjasni odnośnie jego zachowań:

            www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=26&ved=0CD4QFjAFOBQ&url=http%3A%2F%2Fpl.scribd.com%2Fdoc%2F76352537%2FJohn-Bradshaw-Powrot-do-swego-wewn%25C4%2599trznego-domu&ei=U5HnUr_JPIfe7AbcvoGoBw&usg=AFQjCNHhuuVNl9IiFAe4nM73-B6lW-RGGg&bvm=bv.59930103,d.ZGU&cad=rja
          • ewaty Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 05.02.14, 21:14
            Do dziś pamiętam imprezę, gdy pod koniec uczestnicy dostali gumki do ścierania i mieli pousuwać ślady po sobie z parkietu. Dodam, że było to w czasach studenckich. No tak, ale z drugiej strony, to jedna z nielicznych imprez, które będę pamiętać do końca życia;) A tak serio- wszystko chyba zależy o tego, jaki procent codzienności stanowi pedantyczne dbanie o szczegóły i drobiazgi. 1% czy 80%? Bo jeśli to tylko jedna ściereczka, to pewnie da się przetrwać, ale jeśli każdy kubek ma stać uchem we właściwa stronę, a ściereczki mają wisieć kratka do kratki, to może być objaw dużego problemu. Przegadaj to z nim poważnie .
          • stasi1 Mycie okien raz do roku? 08.02.14, 21:46
            Szok! Mycie naczyń ze śniadania wieczorem gdy już zlewozmywak pełny?
            • okruchlodu Re: Mycie okien raz do roku? 08.02.14, 23:43
              Ja myje raz do roku. Przed świętami na wiosnę. Większość znajomych myje 2 razy do roku, więc tak znowu bardzo nie odstaję.

              > Szok! Mycie naczyń ze śniadania wieczorem gdy już zlewozmywak pełny?

              Czasami nawet zostawiam na następny dzień:-)

              A co jeśli ktoś ma zmywarkę? Też muszą w niej tyle poleżeć. Chyba, że ktoś ma dużą rodzinę wtedy nie ma wyboru trzeba myć na bieżąco.

              Zresztą moje przyzwyczajenia nie są istotne. Ważne jest jak oni się dogadają, muszą wypracować własną opcje "minimum".
              • kol.3 Re: Mycie okien raz do roku? 09.02.14, 08:44
                Zależy gdzie się mieszka. Na wsi na pewno wystarczy raz na rok, w niektórych miastach trzeba kilka razy do roku, bo inaczej zniszczysz sobie okna.
                • okruchlodu Re: Mycie okien raz do roku? 13.02.14, 22:43
                  Mieszkam w mieście, przy ruchliwej ulicy. Mogłabym myć częściej ale zauważyłam, że poziom zakurzenia okien po 1,2 miesiącach utrzymuje się już na stałym poziomie:-) Co dwa miesiące myć nie zamierzam bo mi bardzo tego nie lubię. Zresztą mam firanki więc nawet nie widać czy są brudne. Wśród moich znajomych panuje zwyczaj mycia okiem dwa razy do roku, przed świętami. Choć znam takich co nie myją rzadziej (nawet ode mnie) lub myją co kilka miesięcy. Co miesiąc nie myje nawet moja koleżanka z nerwicą natręctw.

                  > astach trzeba kilka razy do roku, bo inaczej zniszczysz sobie okna.

                  Zainteresowało mnie to, co masz na myśli, pisząc, że zniszczę sobie okna?
              • stasi1 Re: Mycie okien raz do roku? 09.02.14, 22:01
                ja myje 3 razy do roku. Niektórzy raz w miesiącu. Jak ma się zmywarkę to naczynia nie leżą w zlewozmywaku. Chociaż mam znajomego który mieszka z dwoma synami(właśnie są po studiach), mówi że nbawet do zmywarki im się nie chce naczyń wstawić. Raz nic z tymi naczyniami nie robił to przez tydzień sobie leżały w zmywaku
              • przytulmysie Re: Mycie okien raz do roku? 21.02.14, 16:59
                Śląsk.ulica.okolice elektrociepłowni = mycie okien co 1.5 miesiąca. inaczej świata nie widać. ce la vie :) moja Mam mieszka nad morzem, tam wystarczy raz w roku majtnąć ścierką i po bólu. :)
        • agra1 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 08.02.14, 19:32
          na razie mieszkacie trochę tu, trochę tam, ale u niego masz sie dostosować., Potem będziecie mieszkać u niego - czyli znowu będziesz musiała sie dostosować. Nie bardzo widzę związek, gdy tylko jedna strona sie dostosowuje, do tego gdy ma stale wypominane "mieszkasz U MNIE". nie nasze, MOJE.

          Kwestia dzieci koniecznie do przegadania, może wybierzcie sie poarę razy w odwwiedziny do kogoś, kto ma małe dzieci - (z dyskretną sugestią w stronę gospodarzy, żeby za bardzo nie pacyfikowali potomstwa w kwestii rozrzucania zabawek na podłodze podczas waszej nieobecności). Wiem, jak to wygląda, sama mam roczniaka i 10 razy dziennie sprzątam jego zabawki doskrzyneczki, a po chwili młody przypełza i znowu są w użyciu. Bo nie wiem, czy Twój facet zniesie taki rozgardiasz, niemożliwy do uniknięcia przy dziecku. To znaczy, możliwy, ale kosztem dziecka.
          Związek to ustepstwa OBU stron, jeśli tylko jedna sie dostosowuje - nie ma to sensu, w pewnym momencie będziesz miała dość. I zaczną się konflikty, awantury, po czym będziesz miała w perspektywie rozwód i samotne macierzyństwo. A facet faktycznie możę mieć nerwicę natręctw, warto sie temu przyjrzeć.
          Powodzenia!
        • voxave Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 16.02.14, 06:01
          Taki partner to skarb.Z wiekiem odpuści.A pożytek ogromny,nie mogłabym żyć z bałaganiarzem albo jeszcze gorzej brudasem.
          • ta Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 16.02.14, 09:29
            Taki partner to dramat. Wiecznie spięty i skupiony na okruszkach. Nerwica do leczenia. Alternatywą nie jest brudas i niechluj.
    • kol.3 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 08.02.14, 08:01
      Nie jestem nadmierną pedantką ale ścierki rozwieszone na widoku faktycznie są dla mnie nie do przyjęcia. Można przyczepić wieszaczek gdzieś z boku dyskretnie schowany, gdzie ścierki będą się suszyć mniej rzucając się w oczy. Mojemu mężowi naprawdę daleko do pedantyzmu ale nie lubi garów po obiedzie zalegających w kuchni i woli sam pozmywać, bo potem pozasychają i jest więcej roboty. Zmywanie trwa 10 minut , potem można się zrelaksować, wiedząc że żadne gary nie czekają.
      Jak dla mnie Twój facet zdradza symptomy człowieka, który sporo czasu mieszkał sam, ustalił sobie ład i porządek rzeczy, a Ty je burzysz.
      Wykorzystaj to a nie walcz z nim.
      • nchyb Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 08.02.14, 16:23
        > Jak dla mnie Twój facet zdradza symptomy człowieka, który sporo czasu mieszkał
        > sam, ustalił sobie ład i porządek rzeczy, a Ty je burzysz.
        > Wykorzystaj to a nie walcz z nim.

        a mnie ten facet kojarzy się z bohaterem filmu Sypiając z wrogiem (Sleeping with the enemy - z Julią Roberts).
        I osobiście nie wierzę, ze facet się zmieni, lub że autorka wątku się przystosuje.Moim zdaniem problem będzie narastał, szczególnie po wspólnym zamieszkaniu u niego. I albo autorka wątku da się zniewolić i za nieustanną sprzątaczkę robić będzie (a to nie jej bajka), albo dojdzie do tragedii...
        więc wykorzystaj to, co o nim wiesz i zastanów się nad przyszłością i czy poradzisz sobie, jeżeli będzie jeszcze gorzej. A moim zdaniem będzie...
        • kol.3 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 09.02.14, 08:38
          A nie przesadzasz? To są zwykłe symptomy starokawalerstwa. Znam facetów-kawalerów, którzy mieli swoje mieszkania, które sobie sami urządzili i zorganizowali na swoją modlę, najczęściej były to mieszkania mocno wysprzątane, gdzie każda rzecz miała swoje przynależne miejsce. Potem pomieszkiwała jakaś pani-przyjaciółka pana i wprowadzała swoje porządki, swój nieład, no i pojawiał się powód do dyskusji.
          Faktem jest że goszcząc w cudzym domu powinniśmy się dostosować do lokalnych zwyczajów.

          Mnie do utrzymywania porządku w kuchni zmusiły przed laty mrówki faraona, które przez jakiś czas pomieszkiwały w naszym bloku i wymuszały na nas chowanie wszystkiego do lodówki, staranne wycieranie okruszków, natychmiastowe zmywanie i ogólną schludność.
          Mrówki się wyprowadziły, nawyk nam pozostał.
          • nchyb Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 09.02.14, 11:53
            > A nie przesadzasz? To są zwykłe symptomy starokawalerstwa.

            Zależy w sumie ile facet ma lat, bo tego nie wiemy.
            Czy mowa o młodej parze, czy już dojrzałych ludziach :)
            Jak facet ma mniej niż 45-50 (w przybliżeniu oczywiście), to chyba za młody na starokawalerskie przywary?
            Co do goszczenia w cudzym domu - w przypadku pary prowadzącej wspólne gospodarstwo domowe - chyba nie o to chodzi :)
            No i dla mnie ważny punkt - to nie pan zrywa się do sprzątnięcia, tylko pani ma to zrobić. Stary kawaler? Stary kawaler sam by tę łyżeczkę umył i ręczniczek wyrównał, a nie kazał zrobić to towarzyszce życia, twierdząc że ma sie do niego dostosować. Tak sobie gdybam, bo ja tak to odbieram...
    • sofii5 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 08.02.14, 18:49
      Nie da sie niczego zmienic w drugim czlowieku na sile, niestety..Jesli kochasz zaakceptuj go calego.
      • novinka1 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 09.02.14, 09:24
        Będziesz się męczyć. Jeśli teraz Ci to przeszkadza, to po wspólnym zamieszkaniu stanie się to codziennością. Zastanów się, czy warto. A jeśli szanownemu panu przeszkadza bałagan w kuchni i nie może zaczekać pół godziny, niech sam posprząta. W końcu ty ugotowałaś, nie?
      • tiktaktuk35 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 23.02.14, 10:07
        no ale chyba to działa w dwie strony? Bo dla mnie szokujące jest stwierdzenie, że "jak będziesz mieszkać U MNIE to masz się dostosować..." W takiej sytuacji wolałabym pozostać jednak we własnym mieszkaniu.
    • i.mika Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 10.02.14, 22:09
      Przy dzieciach zapomnij o porządku- zajedziesz się. Czasami zwykłe przetarcie półek zajmuje 3-4 dni. Mnimalizm jest dla singli i bezdzietnych, wiesz co mi zostało z mojego minimalu? Zacieki na szafkach, których nie masz czasu wycierać co 2 dzień. Moje nowoczesne wnętrze zawalone zostało zabawkami. Mimo, że córa ma swój pokój, to codziennie wynoszę z pozostałych karton zabawek, bo bawi się tam, gdzie mamusia grasuje ze szmatą. Dzieci odkrywają swoje talenty- kulturalnie posadzisz na krzesełku, żeby malowało, a ono postanowi wymienić wodę w łazience i samodzielnie niesie ci ten kubeczek z czarnymi popłuczynami, elegancko zaświeci niebieską łapką światełko, upaprze mydło, umywalkę - ty dopadniesz na samym końcu- doprowadzisz do stanu używalności i powiesz, żeby sie poszło pobawic. A ty sprzątasz pobojowisko- wychodzisz z łazienki a tam mazy na scianach. Zaczynasz wykład niczym twój partner tobie, małe kiwa głową i znow samodzielnie (bo kiedyś musi się nauczyć samodzielności) przesypie ci płatki kukurydziane na dywanie z długim włosiem
      Już nie mówiąc, że musi się nauczyć sikać do nocnika, a to czasem trwa. Twoją przyjaciółką pralka, marzeniem suszarka, kuchnią wymiotujesz, bo praktycznie w niej mieszkasz. A przecież z dziećmi trzeba się bawić. Tak pamiętam moją mamę- jakby jej ścierka przyrosła do ręki- dzieci nie pamiętają bałaganu, tylko to czy mama i tato uczestniczyli w ich życiu. Wyobraź sobie, że na to wszystko przychodzi twój partner, pada trupem- a dobrze, żeby dzieciaki miały też ojca.

      Zrób jeszcze pogadankę, a jak będzie cię namawiał do przeprowadzki negocjuj. Bierz na piśmie zobowiązanie, że będzie przychodzić pani do pomocy sprzątać raz na tydzień minimalnie. Zastrzeż sobie naniesienie wszelakiej zieleni i naćkanie przestrzeni przytulnymi dodatkami. I co tam jeszcze ugrasz.
      • kordula22 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 11.02.14, 19:32
        Z mojego doswiadczenia ( o rany, nie powinnam sie tutaj wypowiadac bo nie naleza do mlodych, tylko do starych...DDDD) wynika, ze mozna bardzo dobrze zyc z pedantem, sama nim nie bedac;
        Poczatki sa ciezkie, ale mozna okreslic co kto robi, wzajemnie rownoczesnie sie dostosowujac. Moj pedant znosi balagan w mojej przestrzeni, a ja nie naruszam jego pedantycznie uporzadkowanej.
        W miare uplywu czasu przesiaknelismy nawzajem soba i ja bardziej niz kiedys zwracam uwage na porzadek, a on mniej sie przejmuje moim ( teraz chwilowym) balaganem. Nawet ta innosc jest zabawna i dosc czesto z niej sie smiejemy. Choc on nie moze powstrzymac sie od uwag odnosnie porzadku, choc czasami jest to rzucanie grochem o sciane ( po prostu olewam i robie swoje), a potem smiejemy sie, ze znow mowil " w powietrze".
        Mysle ze sporo zalezy od dodatkowych cech charakteru pedanta; gdy ma poczucie humoru, to wszystko mozna obrocic w zart i jest calkiem fajnie.
        • turzyca To jest klucz 12.02.14, 09:28
          mozna okreslic co kto robi, wzajemnie rownoczesnie sie
          > dostosowujac. Moj pedant znosi balagan w mojej przestrzeni, a ja nie naruszam
          > jego pedantycznie uporzadkowanej.

          Jesli pedant wytrzyma przywalony papierzyskami stol ukochanej kobiety to ok. Gorzej jesli bedzie forsowac, ze kazdy papierek ma byc odkladny na miejsce jeszcze w trakcie pracy.
          Kluczem jest to, czy ktos zaklada, ze jego wizja swiata jest tylko jego wizja swiata, a inni maja inne wizje swiata i trzeba wypracowac kompromis, czy zaklada, ze musi byc tak, jak on chce i bedzie wszystkimi takze dowolnie nieczystymi metodami zmuszac partera/partnerke do podporzadkowania sie. Da sie zyc z facetem, ktory na widok wylizanej kuchni mowi "kochana jestes, ze tak posprzatalas", nie da sie zyc z takim, ktory warczy "no w koncu, ile razy mozna Ci przypominac".
    • 2mamaali Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 13.02.14, 10:32
      Hej, trafiłam na ten wątek przypadkiem i nie mogę się powstrzymać żeby czegoś nie napisać. Słuchajcie... Jedna z pierwszych randek u mojego obecnego męża... Przygotował obiad/kolacje.. Nieważne... Wszystko gotowe, ciepłe, parujące, możemy usiąść do stołu i patrząc sobie w oczy zjeść. A on co robi??? Bierze się za zmywanie :):):) Myślałam, że pod stół wpadne....
      Jest pedantem, ale wyluzował mocno przy dwójce dzieci. Na szczęście dużo sam robi i jest kochanym mężem i wspaniałym ojcem, więc pedantyzm zostaje mu wybaczony :) Chociaż jak to będzie na stare lata - trochę się obawiam ;)
      • astrrid Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 13.02.14, 23:26
        Dawno mnie nie było a tu dyskusja się rozwinęła ;) No więc mój facet na starego kawalera to chyba za młody, przed 40 jeszcze, ale my oboje nie podlotki tylko dorośli już ludzie :) Więc mamy swoje przyzwyczajenia. Fakt, że on jakiś czas mieszkał sam i na pewno wypracował sobie takie przyzwyczajenia dosyć pedantyczne. Ale nie mieszkał znów sam długo, w przeszłości raczej bywał w dłuższych związkach niż sam. Jak tak sobie myślę, to problem tkwi głównie w tym, że dla niego są istotne rzeczy, których ja nawet nie zauważam. To on wypatruje w mieszkaniu jakieś plamki, zabrudzenia, usterki, które ja muszę prawie pod lupą oglądać ;) Zwraca uwagę na takie pierdoły i mnie to przyznam irytuje. Bo przecież mieszkanie jest po to aby mieszkać a nie robić z niego laboratorium. Poza tym zużywanie się rzeczy, powolne niszczenie i lekkie zabrudzenia to normalny proces, nowe mieszkanie nie będzie wiecznie nowe i świeże na błysk. A on się strasznie przejmuje i "gdera". Miałam nadzieję, że z czasem mu to minie ale nie mija. Mnie to po prostu męczy. Męczy mnie też ciągłe mi zwracanie uwagi i strofowanie, przecież nie po to wyprowadziłam się w domu wiele lat temu aby mnie znów ktoś wiecznie pouczał. Kojarzy mi się to z gderaniem rodziców, jakie musiałam znosić.
        Z drugiej strony tak jak ktoś pisał sytuację często rozładowuje poczucie humoru, często też mój facet robi porządki sam, daleko mu do lenia, a jak go o coś poproszę zawsze pomoże. Myślę sobie, że powinnam bardziej stawiać na swoim bo ja się głownie dostosowuję, a to przecież ma być kompromis, więc on powinien trochę też przymknąć oko na mój brak pedantyzmu :)
        • zosl Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 17.02.14, 06:19
          Może wyjdzie łatwiej zmiana koloru oczu...Pedant się nie zmienia!. Jedynie , jak nie da rady gderać, to milczy cierpiąc i marząc o chwili , kiedy będzie mógł wszystko ułożyć na swoje miejsca.
          Wyszłam za mąż , za kawalera,( mocno wiekowego) który całe życie był pod pantoflem mamy .Wpoiła mu nudne nawyki i tak mu na resztę życia zostało.
          Zasada "Mój dom- moja twierdza",jest po to, żeby nikt ustalonego porządku nie zakłócił.((

          Gotowanie((, tragedia, bo jeśli ja bałaganię, a On sprząta, to muszę się pilnować, żeby działania były schludne, bo pedancik , będzie pucować, po moich występach.Kuchenka gaz-prąd , po trzydziestu latach używania, została wystawiona ; wgląda jak prosto ze sklepu.
          W nowej zakaz pieczenia na rożnie kurczaka, bo "pryszczy", a ja nigdy nie wyczyszczę piekarnika tak , jak ma być .Według niego , to ja nie umiem sprzątać.
          Męka wielka.Wszystkie koleżanki zazdroszczą, a ja się męczę. Jedna spytała, czy dobrze się czuje w domu-muzeum.Widać potrafiła pojąć udrękę. Te same tapety są od 30 lat.Mowy nie ma o zmianie.nic się nie zmienia i koniec! Ech.......Sama nie wiem, czy ja mam dobrze, czy źle.

          .Zmienić sie nie da, więc coraz częściaj są ciche dni.
          • zuzi.1 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 17.02.14, 13:02
            po prostu go zostaw i się nie męcz, szkoda zycia ;) znam takie przypadki i to się z wiekiem nasila ku gorszemu.
            • voxave Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 17.02.14, 23:39
              Oj tam,spolaryzowało się------ja bardziej porządna a on nie ma już siły...:)
        • kol.3 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 19.02.14, 18:42
          Jak on jest przed 40-tką to on jest starym kawalerem i to solidnie. Nawet jeśli się weźmie pod uwagę obecną tendencję do późniejszego wstępowania w związki, to facet który się nie ożenił do 33-35 roku życia to dla mnie (bo są to moje widzenie) pan z gatunku starych kawalerów.
    • horse5 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 18.02.14, 19:13
      Prosisz o rady. A ja się pytam po co i na co? Chciałaś to się dowiedziałaś, że mąż Twój to niechluj itd. Miło?
      Piszesz, że mąż to fajny facet z poczuciem humoru, życie Wam się uklada dobrze to czego jeszcze szukasz? Wziełaś za męża pedanta i tak już zostanie. LICZĄ SIĘ CHĘCI! Reszta jest milczeniem. Ja sprzątam bardzo dobrze, codziennie,taki układ w rodzinie, a żona i tak po mnie jeszcze "doskonali" mimo, że mnie chwali. Ja nie wrzucam pościeli zwiniętej do pojemnika, prześcieradło musi być w kosteczke, a kołdra też elegancko złożona itd.itd. Natomiast do pedanta jeszcze mi dużo brakuje, chyba jeszcze nie widziałaś jak zachowuje się pedant. Spoko! Ja zmywam naczynia bo jakby żona to robiła to groziło by nam bankructwo -tłukła wszystko równo i głośno. Itd.Itd. Jak widzisz- samo życie A może spróbuj, jak się Twój Miły nie nadaje do kuchni to daj mu łazienkę do sprzątania etc.etc. Pamietaj, z niewolnika nie ma pracownika.
      A generalnie to jest tak: jak sobie pościelicie tak się wyśpicie. Nikt Wam, w Waszym domu nie będzie za Was układał szczegółowego podziału czynności. Dacie radę! Trzymam kciuki!
      P.S.Zastanawiam się, po co Ty się zastanawiasz, skąd sie wziął u męża pedantyzm, co Ci to da??? Oj, oj.....
      --------
      Lenistwo idzie tak wolno, że zawsze dogania je bieda
      .
    • totorotot Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 19.02.14, 11:12
      Jak chce miec posprzatane to niech se posprzata. Nie wyobrazam sobie, aby koles mnie instruował, ze mam po obiedzie wstac i sprzatac na jego zyczenie. Chce-niech sam wstaje i do roboty. Albo go wychowac albo uciekaj od psychola.
    • notting_hill Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 19.02.14, 19:02
      Żyłam z takim kilkanaście lat... No cóż, można się przyzwyczaić, trochę olać, z całej reszty korzystać (mnie by się nie chciało malować na biało podłogi w piwnicy, jemu się chciało, to i ja skorzystałam)
      W końcu się rozwiedliśmy, bo nie wszystko mogło zawsze być tak jak on chciał. Nauczyłam się przy nim trochę, np. jak segregować dokumenty, ale wyrywanie talerzy spod ludzi w tej sekundzie w której skończyło się jeść nie przestało mnie zadziwiać. No cóż, nie sprostałam jego wymaganiom, więc teraz sobie sam mieszka, do wypęku może układać w szafie sweterki w kostkę, buty w pudełkach, wieszać koszule kolorami i segregować śrubki wg rozmiarów. Wg mnie to jest jakieś zaburzenie, pewnie i daje jakieś poczucie bezpieczeństwa, którego inaczej nie da się osiągnąć, ale dla bezpośredniego otoczenia jest męczące. Nie mówiąc już o kobiecie, której poczucie własnej wartości przy kimś takim leci na łeb. Nic co zrobisz nie jest dość dobre. Życie z takim człowiekiem to wieczne staranie się, żeby zasłużyć na jego akceptację, na którą i tak nie jesteś w stanie zasłużyć, bo nikt nie jest dość dobry. Trochę chore klimaty.
      • kol.3 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 20.02.14, 08:09
        Opisałaś przypadek chorobowy, zespoł natręctw chyba to jest.
        • monhann2 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 20.02.14, 22:02
          Dokladnie! Ksiazkowy przypadek nerwicy natrectw. Takie cos mozna leczyc terapia. Czy da sie tego calkiem pozbyc, nie jestem jednak pewna. Jesli jestes malo wytrzymala i bardzo cie to denerewuje radze sie wycofac z takiego zwiazku. Ja, osobiscie potrzebuje w zyciu codziennym rownowagi w kazdym calu i nie dalabym rady z takim czlowiekiem ale zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy jest taki, jak ja. Cokolwiek zadecydujesz, powodzenia
    • origami_21 Re: Czy da się oduczyć pedanta pedantyzmu?:) 21.02.14, 09:41
      Mam 20 lat doświadczeń bycia z pedantem.

      Z moich obserwacji wynika, że ta nerwica natręctw z wiekiem się nasila. Albo olejesz gderanie, albo się wykończysz.
      Ja olałam, chłop przestał gawędzić, a jak mu coś nie leży, to se sam układa.
Pełna wersja