Dodaj do ulubionych

25 lat malzenstwa, baba i kot.

13.02.14, 15:06

Kiedys siedzialem na lotniska w Monachium bodajze I rozmwaialem z lekko podpita kobieta z Michigan, przesiadala sie tez i przesuwali jej lot pare razy, zdazyla wiec wypic kilka drinkow. Zeszlo na dzieci i zwierzeta. W ktorms momencie powiedziala, ze gdyby, z perspektywy posiadanego zyciowego doswiadczenia, NAJPIERW mial swe psy i koty , najpierw z znaczeniu zanim wyszla za maz i urodzila trojke dzieci, to nigdy w zyciu nie zalozylaby rodziny. Bylem trzezwy ( jeszcze) i troche mnie ta uwaga zszokowala.
Pare lat minelo, jestem po rozwodzie, z doroslym synem rozmwaialem ostatnio poltora roku temu ( odzywal sie co miesiac jak placilem za college) . Byla maloznka dalej probuje wyskubac ode mnie co sie da . Wyniosla sie na szczescie dla nas obojga na drugi koniec swiata.
Dwa miesiace temu adoptowalem z ulicy kota, sypiam z kochanka ktora nie chce niczego ode mnie a juz na pewno nie malzenstwa. Zaczalem znow jezdzic na tropikalne plaze, wrocilem do nart, jezdze do pracy rowerem po raz pierwszy od 20 lat i wcale nie z musu, ale dlatego ze lubie.
Drogie panie, zanim zostaniecie mlodziutkimi mezatkami, sprobujcie moze rowniez kombinacji : kochanek, kotek( piesek)i pelna swoboda, zanim wezmiecie sobie do domu popijajace piwo przed TV smierdzace skarpety i osrane gacie i wszystko to co w konsekwencji za tym idzie. I vice vesra, mlodzi zonkosie, odwroccie sobie sytuacje.
Aha , i obie strony pamietajcie- bedzie tylko GORZEJ. Nie lepeij- z czasem bedzie GORZEJ, kapisz ?
Obserwuj wątek
    • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 13.02.14, 22:06
      W ktorms momencie pow
      > iedziala, ze gdyby, z perspektywy posiadanego zyciowego doswiadczenia, NAJPIER
      > W mial swe psy i koty , najpierw z znaczeniu zanim wyszla za maz i urodzila tro
      > jke dzieci, to nigdy w zyciu nie zalozylaby rodziny.

      Jestem przekonana, że gdyby tak zrobiła to w momencie Waszego spotkania marudziłaby, że nie założyła rodziny:-) Tak to z ludźmi już jest. Mają rodzinę to tęsknią za wolnością, mają wolność, tęsknią za rodziną.

      > Dwa miesiace temu adoptowalem z ulicy kota, sypiam z kochanka ktora nie chce ni
      > czego ode mnie a juz na pewno nie malzenstwa.

      Jestem też przekonana, że gdybyś nie miał rodziny to teraz zamiast szukać kochanek szukałbyś żony, matki Twoich dzieci:-)

      Zaczalem znow jezdzic na tropikal
      > ne plaze, wrocilem do nart, jezdze do pracy rowerem po raz pierwszy od 20 lat i
      > wcale nie z musu, ale dlatego ze lubie.

      A dlaczego nie robiłeś tego przez 20 lat małżeństwa? Może dlatego się rozpadło?

      > Drogie panie, zanim zostaniecie mlodziutkimi mezatkami, sprobujcie moze rowniez
      > kombinacji : kochanek, kotek( piesek)i pelna swoboda, zanim wezmiecie sobie do
      > domu popijajace piwo przed TV smierdzace skarpety i osrane gacie i wszystko to
      > co w konsekwencji za tym idzie. I vice vesra, mlodzi zonkosie, odwroccie sobie
      > sytuacje.

      Piszesz o sobie? Nie dziwie się, że żona chce od Ciebie pieniędzy. Jeśli przez 20 lat małżeństwa chodziłeś w osranych gaciach i śmierdzących skarpetach to powinieneś zapłacić jej ogromne odszkodowanie za krzywdę moralną i płacić comiesięczną rentę. Sknera z Ciebie:-)
      • powrozowy Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 14.02.14, 14:33
        okruchlodu napisała:

        > Jestem przekonana, że gdyby tak zrobiła to w momencie Waszego spotkania marudzi
        > łaby, że nie założyła rodziny:-)

        Adlaczego ? przeciez doswiadczyla juz obu sytuacji?


        > Jestem też przekonana, że gdybyś nie miał rodziny to teraz zamiast szukać kocha
        > nek szukałbyś żony, matki Twoich dzieci:-)

        Nigdy w zyciu. Od rozwodu jestem najszczesliwszy w swym dotychczasowym zyciu.
        Dzieci serdecznie nie znosze, zawsze nie znosilem. Nie znosze tez upierdliwych gowniarzy z mutujacym glosem, zbuntowanych na caly swiat a przede wszystkich z pretensjami do rodzicow. Moj tragiczny nie byl, ale jak skonczyl 18 lat i pyskowal, to z mej propozycji by zyl na wlasna manke nie skorzystal. Dlaczego ?
        Najgorsza rzecza, jak mozna w zyciu zrobic jest robienie czegos bo „inni tak robia, bo tak trzeba, bo wypada”. Tym sposobem rosnie liczba nieszczeskliwych zonkosi i zdradzanych malzonek.
        A to gowno prawda- to twoje zycie i rob jak ty chcesz.


        > Zaczalem znow jezdzic na tropikal
        > > ne plaze, wrocilem do nart, jezdze do pracy rowerem po raz pierwszy od 2
        > 0 lat i
        > > wcale nie z musu, ale dlatego ze lubie.
        >
        > A dlaczego nie robiłeś tego przez 20 lat małżeństwa? Może dlatego się rozpadło?


        Dlatego, ze mojej malzonce z tylka swiecilo slonce. Na narty nie pasowali jej znajomi, na plazy bylo jej za goraco, a jak robilem cos sam to stroila z miejsca fochy.


        > Piszesz o sobie? Nie dziwie się, że żona chce od Ciebie pieniędzy. J


        Szkoda ze tak nie robilem, moze poszla by w cholere po pol roku ????
        • lulili Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 14.02.14, 22:05
          Czyli nie robic jak moi roweisnicy, rodznstwo, zanjmi, ze 25 po studiach-praca, slub, 27 dziecko, a 31 drugie, zeby nie bylo duzej roznicy....
          Ogolnie nie iwem po co to zycie pod schemat......... i jak sie temu przeciwstawic.. mam ju 30 stkę......... dizecko urodznoe w iweku 18 lat... i za cholere nie chce wchodzic za mąz, ani robic drugiego.. w ogole nie chce sobie dokładac.. skoro mi dobrze.. ale ta presja... inni to juz drugie maja odchowane.. a ja 12letnie i na kocia lape od lat..... i do tego niel ubie pracowac.. nie mam anobicji.. 30 lat a tylko 9 meisiecy przepracowane.. malo tego... utrzymuje sie z tego co zgromadizli moi rodzice.....skad taka podla u mnie metlanosc... ide pd prąd.. ale jakso nie chce inaczej......... innych to razi bardzo.. maja z tym problem, chociaz są obcy.. i nie na nich to psada.....
          • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 15.02.14, 23:25
            Ludzie są bardzo różni. Jakąkolwiek drogę się nie wybierze to zawsze spotka się z czyjąś krytyką. Najważniejsze to zastanowić się czego chcemy a później po prostu to robić. Dobrze jest obracać się wśród ludzi, którzy kierują się w życiu podobnymi wartościami i nauczyć się olewać tych wszystkich, którzy chcieliby nam narzucać swoją wizje szczęścia.
        • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 15.02.14, 23:07
          > Adlaczego ? przeciez doswiadczyla juz obu sytuacji?

          Z tego co piszesz wyciągnęłam wniosek, że jednak nie doświadczyła bo miała rodzinę:-)

          > Nigdy w zyciu. Od rozwodu jestem najszczesliwszy w swym dotychczasowym zyciu.
          > Dzieci serdecznie nie znosze, zawsze nie znosilem.

          To normalne, że teraz jest Ci dobrze ale nie wiesz jakby było, gdybyś żył tak ostatnie 25 lat. Single też narzekają. Zresztą statystycznie żonaci mężczyźni są szczęśliwsi od kawalerów. Jestem zdania, że poziom szczęścia nie jest zależny od stanu cywilnego raczej od podejścia do życia, umiejętności docenienia tego co się ma.

          Moj tragiczny nie byl, ale jak skonczyl 18 lat i pysk
          > owal, to z mej propozycji by zyl na wlasna manke nie skorzystal. Dlaczego ?

          A po co miałby to robić? Żeby dobry tatuś miał więcej kasy na zabawę? Chłopak się jeszcze w życiu namęczy. Teraz jest młody niech korzysta z życia, bawi się, uczy:-) To normalne, że nastolatek musi trochę popyskować.

          > Dlatego, ze mojej malzonce z tylka swiecilo slonce. Na narty nie pasowali jej z
          > najomi, na plazy bylo jej za goraco, a jak robilem cos sam to stroila z miejsca
          > fochy.

          Przez 20 lat nie chciało Ci się nawet wyjść na rower. Rozumiem, że żona łańcuchem Cię do kaloryfera przywiązywała? Zwalasz odpowiedzialność za własne lenistwo na eks żonę.

          > Dzieci serdecznie nie znosze, zawsze nie znosilem. Nie znosze tez upierdliwych
          > gowniarzy z mutujacym glosem, zbuntowanych na caly swiat a przede wszystkich z
          > pretensjami do rodzicow.

          Dlaczego więc masz dziecko? Niech zgadnę "żona Cię zmusiła". Jesteś kiepskim ojcem i jedyne co żona może dla chłopaka zrobić to właśnie zabezpieczyć go finansowo. Innego pożytku z Ciebie chłopak mieć nie będzie.
          • koszmarna.baba Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 17.02.14, 13:42
            Okruch ale Cię wzięło. Kłócisz się jakbyś to Ty była tą jego żoną. :)
            Chcę tylko zwrócić uwagę, że z niektórymi osobami po prostu NIE da się żyć i to niestety bez względu na płeć. :( Niestety nie zawsze widać to od razu i czasem dajemy się narwać.
            Dodam jeszcze tyko, że człowiek w życiu nie zawsze powinien robić tylko to na co ma ochotę i co mu sprawia przyjemność. Że zacytuję klasyka: człowiek sam się nie rodzi i żyć mu też tylko sobie się nie godzi.
            A w ogóle to wyobrażacie sobie świat pełen wolnych i bezdzietnych singli? Aż jestem ciekawa jak długo by potrwał??
            • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 17.02.14, 15:18
              > Okruch ale Cię wzięło. Kłócisz się jakbyś to Ty była tą jego żoną. :)

              Na prawdę wyglądam na taką masochistkę? Dlaczego?
              Cholernie irytuje mnie przerzucanie odpowiedzialności na wszystkich dokoła. Żona jest winna, że panu nie chciało się wyjść na rower, syn jest winny że jego utrzymanie kosztuje i jeszcze się odzywa.

              > A w ogóle to wyobrażacie sobie świat pełen wolnych i bezdzietnych singli? Aż je
              > stem ciekawa jak długo by potrwał??

              Myślę, że jest to na tyle abstrakcyjna wizja świata, że nie ma sensu się zagłębiać. Chyba, że byłoby to coś na kształt "Nowego Wspaniałego Świata".

              Większość ludzi jednak chce mieć rodzinę. Jest jednak pewien procent społeczeństwa, który lepiej odnajduje się żyjąc samotnie. Zawsze tak było i będzie. Obie opcje mają swoje plusy i minusy. Nie ma sensu namawiać nikogo do wchodzenia w związki, tak jak i nie ma sensu namawiać, żeby z rodziny zrezygnował. A jeszcze śmieszniejszym wydaje mi się takie demonizowanie jednej z opcji kosztem drugiej na przykładzie życia jednego człowieka.
              • koszmarna.baba Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 17.02.14, 17:41
                Weź wyluzuj. Facet nigdzie nie mówi, że to wszystko wina żony czy syna ale możesz mi wierzyć, że niektórzy potrafią zniechęcić bliskich do życia niby nic takiego nie mówiąc/robiąc (ja np. mogę tak prawie każdemu, prawie wszystko obrzydzić :) )
                A tak w ogóle to czemu zakładasz, że ta zona była niemal ideałem a tylko mąż wszystkiemu winien? Osobiście znam kilka takich żon które sama chętnie wysłałabym w kosmos pomimo, że nie muszę z nimi żyć na co dzień. Czasem wystarczy konflikt priorytetów aby zamienić życie obu stron w koszmar.
                Słonko lodowe ja niczego nie demonizuję to był raczej żart który miał skłonić czytelników do refleksji nad szerszym sensem życia.
                A tak na marginesie: czy Ty jesteś porzuconą żoną?
                • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 17.02.14, 18:19
                  > Słonko lodowe ja niczego nie demonizuję to był raczej żart który miał skłonić c
                  > zytelników do refleksji nad szerszym sensem życia

                  Pisałam o panu. Moim zdaniem pan jednak demonizuje małżeństwo a o eks żonie i synu pisze negatywnie. Nie to, żeby mnie to bolało ale zwyczajnie śmieszą mnie takie prawdy objawione na temat ludzkich wyborów. Jakie życie jest łatwe, wystarczy zrezygnować z rodziny, przygarnąć kota! Po co więc te wszystkie fora, poradniki.

                  > A tak w ogóle to czemu zakładasz, że ta zona była niemal ideałem a tylko mąż ws
                  > zystkiemu winien? Osobiście znam kilka takich żon które sama chętnie wysłałabym
                  > w kosmos pomimo, że nie muszę z nimi żyć na co dzień. Czasem wystarczy konflik
                  > t priorytetów aby zamienić życie obu stron w koszmar.

                  Nie twierdze nigdzie, że żona była ideałem. Skąd ten wniosek? Pan zwyczajnie nie wygląda na zastraszonego, skromnego bidulka, który przez 25 lat bał się wyjść na rower. Nie wygląda na typ ofiary. W sposób w jaki tłumaczy pewne rzeczy można wywnioskować, że system obronny działa u niego aż nadto sprawnie:-)

                  Senna zmorko też wyluzuj:-) Nie bronie rozmawiać nad sensem życia. Chętnie się przyłączę jeśli taka dyskusja gdzieś będzie miała miejsce.

                  Czy ty czasem nie jesteś jedną z tych kobiet, które związały się z pokrzywdzonym przez system dzieciatym rozwodnikiem? To pytanie to też taki żarcik, żeby pokazać, że jednak mam poczucie humoru:-)
                  • koszmarna.baba Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 18.02.14, 10:27
                    okruchlodu napisała:

                    > Czy ty czasem nie jesteś jedną z tych kobiet, które związały się z pokrzywdzony
                    > m przez system dzieciatym rozwodnikiem? To pytanie to też taki żarcik, żeby pok
                    > azać, że jednak mam poczucie humoru:-)

                    No powiedzmy że tak.
                    Ty na moje pytanie nie odpowiedziałaś ale ja tobie owszem: nie.
                    Za to ty bardzo przypominasz mi moją mamusię od której tatuś uciekł po 40 latach małżeństwa.
                    Powtórzę jeszcze raz to nie kwestia płci tylko charakterów a raczej charakterków. :)
                    • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 18.02.14, 19:43
                      Nie odpowiedziałam bo pytanie uznałam złośliwość. Złośliwość, która ma na celu podważyć autorytet rozmówcy. Nie lubię odpowiadać na takie pytania. Ale zrobię wyjątek.

                      Nie jestem porzuconą żoną ani nawet narzeczoną czy dziewczyną. Ogólnie mam szczęście do mężczyzn. Choć to szczęście nazwałabym raczej samoświadomością połączoną z tym wewnętrznym poczuciem, że zasługuje na dobry związek:-)
                      • hellraiserr Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 19.02.14, 19:33
                        Panna okruch lodu boi się po prostu prawdy i za cholerę nie chce jej znać, stąd wynika jej agresja - instynktownie czuje, że poznała prawdę ale nie chce tej prawdy przyjąć do wiadomości, woli myśleć że małżeństwo to super rzecz. Poza tym nick nie pasuje do niej, ja bym powiedział okruch złudzeń a nie lodu.
                        • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 19.02.14, 20:26
                          Ależ ja nikogo do małżeństwa ani dzieci nie namawiam. Uważam, że to są sprawy do których nikogo namawiać się nie powinno. Sama nie jestem mężatką i nie narzekam:-)

                          Znam sporo singli z wyboru, związków partnerskich. Znam też małżeństwa. I w każdej wersji ludzi szczęśliwych i nieszczęśliwych.

                          Nie znasz żadnego singla, który nie żałowałby wcześniejszego wyboru? Nie znasz ludzi, którzy przez wiele lat żyli w luźnych związkach a nagle zmieniali zdanie i w ciągu roku zakładali rodziny? Na pewno znasz.

                          Może to Ty się okłamujesz?
                          • hellraiserr Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 19.02.14, 21:23
                            Moje doświadczenia są całkowicie zbieżne z doświadczeniami autora postu. Nie znam singli, którzy byliby nieszczęśliwi (nie mowie tu o siksach, którym matki i babki brzęczą nad głową melodyjkę o zamążpójściu i bachorach, bo w tym przypadku wiadomo - mózg wyprany i jeden cel "ułożyć sobie życie - czyli spieprzyć życie - tylko tego jeszcze nie wiedzą)
                            • okruchlodu Re: 25 lat malzenstwa, baba i kot. 19.02.14, 22:17
                              Wystarczy wejść na forum dla singli i widać, że też mają problemy:-)

                              Podsumujmy... Jeśli ktoś chce założyć rodzinę to znaczy, że matki i babki zrobiły im wodę z mózgu? I TO JA ZOSTAŁAM UZNANA ZA AGRESYWNĄ? WTF?

                              No i to jest właśnie ta tolerancja! Jeśli ktoś napisze 'ludzi bierzcie śluby, róbcie dzieci' to ludzie się oburzają i obrażają:-) Jeśli natomiast ktoś napisze "ludzie nie bierzcie ślubu i nie róbcie sobie bachorów" to oczekują pochwały i zrozumienia!

                              W jakim wieku znasz tych szczęśliwych bezdzietnych singli? Bezdzietni po 50?

                              Nie twierdze, że nie ma ludzi, którzy faktycznie nie potrzebują tego do szczęścia. Na pewno są i nie namawiam ich do zmiany zdania. Bardzo dobrze robią.
                              Czasami jednak okazuje się, że niechęć do ślubu i dzieci to tylko pewien etap życia, gdy jeszcze nie spotkało się odpowiedniego partnera/partnerki. Czasami jedna strona nagina się do drugiej.

                              Poczyta to:
                              meganuska.bloog.pl/id,1028102,title,slub-czy-bez,index.html?smoybbtticaid=611b37

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka