dominika5837
20.02.14, 16:41
dlaczego zawsze musze sie wydrzec, wygarnac a dopiero potem dociera ale tylko na chwile bo przy nastepnej takiej sytuacji dalej tak samo.. np teraz: " idz z dziecmi na spacer,cieplo jest, nudza sie, on: -ok. ubierz ich" jak plachta na byka "ubierz ich" .... rece opadaja a zmiany w jego zachowaniu brak, ciagle wyreczanie sie jesli chodzi o dzieci to zbyt nie poczuwa sie ze trzeba je nakarmic, wyjsc z nimi itd
dopiero sie wydre a nast razem prawdopodobnie bedzie to samo
tez tak macie??
jest kilka takich zachowan jego ze zawsze mu zwracam uwage, prosze, tlumacze zeby tak nie robil itd zeby zrozumial ale czy to sie kiedys zmieni to watpie..
czy wy tez tak macie z mezami/partnerami?? czy tylko ja tak trafilam..
jak praca zawodowa to pilny pracowity i stara sie ale w domu.. hustawka dla dzieci- 2 lata w szafie.. druga niby moze lepsza plus rurka od mojego taty przywieziona ze niby lepiej zamontuje, juz 3 tyg na szafie tym razem
czemu tak jest ze jedno facet to goni pali sie ze musi zrobic zalatwic itd a inne to doprosic sie nie mozna.. tesciu przyjedzie teraz to musze poprosic moze bedzie hustawka, kiedys..
czy te zachowania kiedys sie zmienia czy dalej tak beda klotnie czy to jest zycie? a moze przesadzam..? chcialam sie tylko wyzalic, moze ktos odpisze, dziekujee i pozdrawiam..
28-latka, mama dwoch urwisow