Dodaj do ulubionych

Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi)

21.02.14, 09:00
Witam. Pisalam tu juz wczesniej. Moze wyjasnie sytuacje, by latwiej bylo Wam ja zrozumiec. Z gory napisze, ze nie licze na rady typu: porozmawiaj. Chce sie tylko wyzalic i dowiedziec, jak Wy czulibyscie sie na moim miejscu i jak byscie zareagowali. A wiec do rzeczy: mieszkam u meza. Parter domu przepisany jest na meza. Sa tu 2 pokoje. W jednym tesciowa, w drugim my i dziecko (planyjemy budowe domu, jezeli dobrze pojdzie to na przyszla wiosne zaczniemy). Pietro natomiast przepisane jest na brata mojego meza. Sa tam 3 pokoje. Jeden zajmuje brat z zona, drugi ich syn, a trzeci tesciowej mama, czyli babcia. Problem w tym, ze babcia ma jeszcze corke ktora mieszka jakies 300 km stad. I wlasnie niedlugo przyjezdza. Nie bylo by w tym nic dziwnego, w koncu corka i to jeszcze z daleka, wiec odwiedzic moze raz na jakis czas. Ale ta corka przyjezdza jeszcze ze swoja corka i jej dwojka dzieci. O co mi chodzi? O to, ze najzwyczajniej w swiecie nie ma miejsca. Corka babci bedzie z nia spala w pokoju, razem z nia. A wnuczka z dziecmi u tesciowej na dole. Klopot w tym, ze my mamy 9-cio miesieczne dziecko a tu jeszcze dojdzie 2 malych dzieci 6 lat i 2. Jak urodzilam, a nasze dziecko mialo niespelna miesiac to rowniez przyejachala ta corka, rowniez ze swoja corka i wnuczkami + jeszcze jedna corka. Razem 5 osob... Cisnota byla ogromna, ciagly zgielk, a tu niemowle w tym wszystkim. Mieszkalam wtedy niecaly rok w tym domu i czulam sie naprawde malo komfortowo. Teraz zanosi sie na to samo. I jeszcze wytrzymaloby sie jakos, gdyby przyjechali na 2-3 dni, ale one przyjezdzaja w poniedzialek, a wyjezdzaja w sobote... Poza tym nas nikt nie pyta o zdanie. Babcia mieszka w tym domu, ale go nie stawiala. Tesciowa ja wziela do siebie. Dom przepisany jest na mojego meza, od kiedy skonczyl 18 lat. Teraz ma 29 i od tamtej pory koszta utrzymania ponosi on wspolnie z bratem. Wypadaloby wiec sie zapytac, co na to moj maz. W koncu to nam na glowe sie zwala goscie. Babcia ma 88 lat, wiec kolo nich chodzic nie bedzie. Jak myslicie? Babcia powinna zapytac o zgode, czy to to tylko mi sie cos umyslilo? Moze nie mam racji? Ale zrozumcie, naprawde zle sie czuje, gdy po domu kreca sie ludzie, ktorych za bardzo nie znam. Czuja sie jak u siebie. Gotuja u babci, ale niekiedy u nas, na dole. Wiec ja nie mam mozliwosci czasem obiadu zrobic. Czuje sie w tym wszystkim zagubiona, i ze to ja przeszkadzam. Jak byscie sie Wy czuli?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 21.02.14, 09:46
      Ja nie wpakowałabym się w taką sytuację, bo po prostu nigdy nie zdecydowałabym się na mieszkanie niesamodzielne. Niestety, takie są przyjemności życia w "kołchozie". I babcia nie musi pytać Ciebie o zgodę, jak kogoś zaprasza.

      Ale nie powinnaś wpuszczać gości do kuchni. Niech gotują wyłącznie u babci, wtedy nie będą Ci aż tak przeszkadzać. Masz zamek w drzwiach, albo przynajmniej zasuwkę od środka? To zrób z tego użytek, najwyżej się obrażą. A jak się obrażą, to będą się trzymać z daleka. Jak coś powiedzą na ten temat, to odpowiedz z miłym uśmiechem, że są gośćmi babci, a nie Twoimi i nie życzysz sobie, żeby ktoś uniemożliwiał Ci gotowanie obiadu.
      • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 21.02.14, 10:24
        horpyna, ale nie uwazasz, ze babcia powinna zapytac mojego meza? babcia ma na gorze dozywocie. A to na dole, w meza czesci beda nocowac, oprocz corki babci, ktora bedzie z nia spac. Skoro dom jest podzielony i mieszka w nim sporo osob, to raczej by wypadalo ustalic pewne rzeczy z innymi, chociazby pelnoprawnymi wlascicielami (mam na mysli meza). W sumie moj maz powinien miec cos do powiedzenia, bo to na niego i brata jest dom przepisany. A babcia ma tylko zameldowanie i dozywocie. Zgodzilabym sie, ze nie musi nas pytac o zgode, gdy ktos do niej przyjezdza, ale tylko w przypadku, gdyby wszystkich nocowala u siebie. A nie porozrzuca gosci po pokojach. Co do kuchni- owszem jest klucz, ale dziele kuchnie z tesciowa i nie bardzo tak sie zamykac... Mysle tez, ze nie ma nic zlego w tym, ze corka chce odwiedzic babcie, ale w tyle osob? Naprawde tak sie ciezko domyslec, ze najzwyczajniej w swiecie jest ciasno? Moi rodzice w Anglii mieszkaja. Przyjezdzaja na urlop raz, dwa razy do roku, ale nawet przez mysl mi nie przeszlo by nocowac ich w tym domu. A naprawde nieraz bym chciala ich przenocowac. Rozumiem jednak, ze nie ma miejsca i musze liczyc sie z pozostalymi domownikami i ich komfortem. Wtedy, gdy ostatnio byla ta corka, gdy moj maly mial miesiac to przyjechali rowniez moi rodzice na urlop. Przykro mi bylo, ze nie mialam ich jak przyjac, nawet na zykly obiad. Oni sami zreszta sie krepowali. Zawsze, gdy planujemy miec jakic gosci, to ciagle w parade wejdzie babcia, bo Zosia przyjezdza z corkami... Ech..., ciezkie to wszystko, ale na razie musi tak byc, dopoki sie z mezem wlasnego domu nie dorobimy...
        • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 21.02.14, 10:40
          Dodam jeszcze, ze dom ma 2 wejscia. Babcia chodzi naszym, bo w domu sa schody, ktore lacza parter i pietro. Goscie rowniez chodza naszym wejsciem. Kolezanki babci, ktore przychodza na pogaduszki, rowniez. Wstydze sie zareagowac, w koncu bylo tam tak od zawsze. Nie chce, by wyszlo na to, ze sie rzadze i wprowadzam nowe zasady. Przeszkadza mi natomiast to wszystko. Myslalam, ze gdy moj maz zalozy swoja rodzine, to pozostali jakos zaakceptuja nasza autonomie i beda szanowali nasze prawo do swobody. Jednak nikt nie zamierza, jak widac, sie domyslec, oprocz brata i bratowej, ktorzy rozumieja, ze jestesmy oddzielna rodzina...
          • horpyna4 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 21.02.14, 11:39
            To mąż powinien porozmawiać ze swoją rodziną, nie Ty. Jeżeli jemu to nie przeszkadza, to spróbuj mu coś wytłumaczyć. Choćby to, że takie jazdy szkodzą jego dziecku.

            Jeżeli nie da to efektu, to pozostaje zacisnąć zęby i postarać się, żeby wyprowadzka nastąpiła jak najszybciej.

            Nie rozumiem też, dlaczego od samego początku nie rozgrodziliście się bardziej. Wtedy było to naturalne i nikt by się nie obraził, teraz będzie to uważane za jakieś fochy. I nie należy liczyć na domyślność ludzi, a zwłaszcza rodziny - zawsze warto na samym początku wyartykułować swoje oczekiwania.
    • baszysta Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 21.02.14, 23:51
      dziewczyno masz starych w anglii a ciagle sie kisisz w tej jednej izbie zamiast dawno spierdzielac do rodzicow?

      I rest my case

      jezus maria toz to istny kolchoz ale jak chcecie smazyc sie we wlasnym sosie to nikt ci nie zabrania

      niektorzy to na prawde umysly maja zamkniete jak kupa w klozecie, przykre
      • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 22.02.14, 09:29
        Baszysta, a nie da sie tak bez obrazania i aluzji do klozetu? Nie znasz calej mojej historii, a od razu oceniasz. Twoja wypowiedz byla naprawde niskich lotow. Gdybym mogla wyjechac do UK, to juz bym to zrobila, nie musialabym czekac, az ktos mi to na forum napisze. Czemu nie moge wyjechac? A no dlatego, ze tu mam dziecko i meza. Maz ma duzo sadu, ziemi. Z tego zyje. Nie pojedzie do UK, bo tam wcale wiecej by nie zarobil. On lubi, to co robi i nie chce wyjezdzac. Bylismy razem 6 lat zanim sie poznalismy. Przez ten czas maz uskladal 60 tys oszczednosci, ja 20 tys, bo sie uczylam. Myslisz, ze to na dom wystarczy? Nie. Wynajem w gre nie wchodzi. Na wsi po prostu nie ma. A jak juz, to sa to stare chalupy do remontu. Wolelismy dokupic sadu. Pobralismy sie w lipcu 2012. Kupilismy ziemie i ona zaczyna przynosic juz pierwsze zyski. W 2013 roku za nasze owoce wzilismy 100 tys zl. Ktos powie duzo. Owszem, ale zyc trzeba. Poza tym mielismy inne wydatki, liczone w tysiacach zl. Jak na razie mamy odlozone 50 tys. Jezeli dobrze pojdzie i w tym sezonie odlozymy rowniez 50, to na wiosne zaczniemy sie budowac. Nie pisze tego, by sie pochwalic, a uzmyslowic, ze oceniac jest latwo. Latwo tez jest napisac: zrob tak i tak, ale jak sie nie zna calej sytuacji, to takie rady nie sa zbyt cenne. Wbrew pozorom relacje w tym domu sa dobre, nikt sie nie kloci. Chodzi tylko o babcie, ktora nie ogarnia, ze zwala nam na glowe swoich gosci. Ona jest wniebowzieta, bo przyjezdza jej corka, my z mezem nie bardzo, bo maz rano wychodzi do pracy, male dziecko, a tu sie nawet nikt o zdanie nie pytal, czy nam to pasuje. To jest problem. Do tego, ze jest sporo domownikow juz przywyklam, bo u nas na parterze jest tylko tesciowa. Poza tym umowilismy sie z mezem, ze jest to przejsciowa sytuacja. Powiedzial, ze jak bedziemy mieli pieniadze to sie wybudujemy. Mamy nawet na oku pewien projekt. Ale warunek jest jeden: najzwyczajniej w swiecie musimy uzbierac 100 tys zl na poczatek. Kredyt odpada- sadownictwo jest niepewne. Dochody zaleza od pogody i cen. A tych nikt przewidziec nie moze. Widzisz wiec, ze nie jest to wszystko takie proste. Za duzo mamy tu do zostawienia, zeby wyjechac. Nikt tez nie mowil, ze na poczatku malzenstwa bedzie latwo i ze od razu sie dorobimy. Niestety, to wymaga czasu. Jednak klopot z "goscinna" babcia pozostaje, i faktycznie, przeszkadza mi taki obrot sprawy...
    • iloveistanbul Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 22.02.14, 22:36
      Myśle, ze niepotrzebnie sie przejmujesz. Z mężem zylismy jeszcze niedawno na bardzo małym metrażu. Po urodzeniu synka przyjechała do mnie mama na trzy tygodnie, ledwo sie miescilosmy. Nie usłyszałam od niego żadnego komentarza, nie przeszkadzało mu to. Gdyby był niezadowolony to byłoby mi bardzo przykro. Babcia bardzo sie cieszy na przyjazd córki, to zrozumiałe. A córka zwarli sie Wam na głowę tylko na kilka dni, pózniej wyjedzie. Ja bym myslala pozytywnie. I tak jest Was dużo. Wasz maluch jest już wystarczająco duży, ze towarzystwo innych dzieci go zainteresuje :)
    • ann.38 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 22.02.14, 22:49
      Na Twoim miejscu tzn. gdybym dostała jak Ty pomoc na starcie i tym samym warunki do odkładania na własny dom, też bym się wściekała. Natomiast na moim miejscu czyli wiedząc jak ciężko jest samemu od początku za własną kasę zapewnić rodzinie dach nad głową, to bym była wdzęczna za pomoc. Więc może tak na to spójrz, że rodzina męża i tak bardzo Wam ułatwiła życie. Nie mieszkałam nigdy u rodziny, ale wiem chociażby z licznych postów na forach, że takie przepisanie domu na dzieci za życia rodziców, to jest formalność. Nawet jak dzieci ponoszą większość kosztów to i tak rodzic czuje się jak u siebie. Tak samo babcia, która liczy, że mieszka u swojej córki, a nie u Twojego meża. Moim zdaniem musisz czekać cierpliwie jak wybudujece swoje.
      Normalne, że Ci nie na rękę taki najazd, w sytuacji, kiedy to nie do Ciebie osobiście ci goście, mąż ponosi koszty utrzymania domu, miejsca mało, ale jak sama piszesz wynajem nie wchodzi w grę, więc co robić....... Swoją drogą, to o ile rozumiem, że trudniej dyscyplinować teściową i babcię, to z bratem i bratową można jednak jakieś granice stwiać. Bo zajrzałam do Twojego wczesnejszego wątku i pisalaś, że bratowa ci zagraca w Waszej części i coś tam jeszcze.
        • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 23.02.14, 11:39
          Nie, mamy osobna dzialke. Mamy dokladnie 3 dzialki budowlane, ale na dwoch z nich jest posadzony sad, wiec nie bedziemy sprzedawac, bo po prostu z tego zyjemy. Fakt, bedzie to niedaleko obecnego domu, ale na innej dzialce, osobne podworko. Mysle, ze to rozwiaze wiele spraw. Wiem, jestem bardzo wdzieczna tesciowej, bo naprawde jak na mlode malzenstwo mamy calkiem sporo. Po prostu dopiero zaczynamy sie dorabiac i dlatego musimy sie "cisnac" w jednym pokoju. Ale to nie tak, ze tylko moj maz cos dostal, a ja nic. Nie, jedna z tych dzialek nalezy do mnie, dostalam rowniez kawalek ziemi i dom, ale jest on zamieszkaly- moja babcia mi przepisala, ale tam mieszka ze swoja matka. Wiec tam nie ma miejsca, bo jest mniejszy metrazowo. Co do brata i bratowej- tak, zagracala nam spizarke, ale juz tego nie robi. Chyba sie domyslila, ze jednak tak nie wypada. Poza tym relacje mamy calkiem fajne, nie klocimy sie. Wiem jednak, ze calemu domowi- mojemu mezowi, bratwowej, itd. nie na reke jest ten przyjazd. Ale coz zrobic? Zacisnac zeby i przemordowac sie ten tydzien. Tylko ja naprawde nie wiem, gdzie oni zamierzaja spac, skoro kazdy pokoj jest zajety, a wolne jest tylko jedno lozko. Wczoraj dowiedzialam sie, ze jednak nie przyjedzie 4 osoby, a 5... Trzy dorosle kobiety i 2 malych dzieci. Cztery beda spac u nas na dole, a jedna na gorze z babcia. Tylko gdzie? Obawiam sie, ze babcia bedzie chciala umiescic jakis materac u nas w pokoju... Czego bym chyba jednak nie zniosla...
            • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 23.02.14, 15:01
              Ta corka, co przyjezdza to siostra mojej tesciowej. A zarazem ciotka mojego meza i jego brata, ktory mieszka na gorze. Tesciowa ma dwoch synow- jeden to moj maz, drugi to ten, ktory mieszka na gorze. Brat ma do dyspozycji 2 pokoje- w jednym on i zona, w drugim jego nastoletni syn. W trzecim mieszka babcia i to tam bedzie ta jej corka spac, razem z nia. Ale oprocz niej przyjezdzaja jeszcze jej dzieci- 2 corki- jedna ma 32 lata +dwoje dzieci 2 lata i 6 , a druga corka ma 29 lat. I one razem z tymi dziecmi beda spac na dole, gdzie sa 2 pokoje. W jednym tesciowa, w drugim ja z mezem i dzieckiem... Naprawde nie wiem, jak chca sie pomiescic... Istny cyrk. I dlatego jestem troche zla na babcie, ktora nie mieszka na dole. Dol jest mojego meza. Mieszkanie jest podzielone na pol. Ona mieszka na gorze i nie mialabym nic przeciwko, gdyby zaprosila sobie nawet 10-cioro ludzi, gdyby tylko ich u siebie ulokowala. No ale z drugiej strony to niemozliwe...
              • ada16 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 23.02.14, 21:58
                Niezależnie od praw własności biorąc na logikę , nie można dokwaterować nikogo do małżeńskeij sypialni ( np. waszej) bez zgody tegoż małżenstwa.
                Można dokwaterować do pokojów obu babć , ewentualnie do pokoju młodzieńca , który mieszka na piętrze.

                Poza tym, rozumiem, że dom należy w całości do teściowej,a to że przepisała na synów to tylko taki wybieg przed-testamentowy i w domu rządzi tęsciowa.
    • okruchlodu Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 23.02.14, 23:35
      Moim zdaniem macie dwie opcje:
      - zachowujecie się asertywnie i rozmawiacie z rodziną o swoich potrzebach, ustalacie zasady (udostępnienie kuchni na czas przygotowania przez Was posiłków).
      - uznajecie, że i tak nic nie zrobicie, więc nie macie wyboru i musicie to polubić. Skupiasz się na dobrych stronach- kontakty towarzyskie/ przerzucenie części obowiązków z teściową na gości. towarzystwo dla dziecka itd. Może przecież być miło:-)

      To co Ty uprawiasz to zadręczanie. Marudzenie ma sens tylko wtedy, gdy ma się zamiar/możliwość coś zmienić. W przeciwnym razie tylko negatywnie się nastawiasz i dusisz to później w sobie. Niektórzy twierdzą, że rozchorować się od tego można:-)
      • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 28.02.14, 21:23
        Rozlokowali sie tak, jak pisalam wczesniej- corka babci spi z nia na gorze, a reszta, czyli 2 dorosle osoby i 2 dzieci w pokoju u tesciowej. Czyli u nas na dole jest w tej chwili 8 osob, na dwoch pokojach. Nie powiem, chaos jest, ale nie chodzi o mnie, bo ja jakos przezyje, a o mojego 10-cio miesiecznego synka... Tamte dzieci strasznie halasuja i mimo, ze zwracam im uwage, to jak to dzieci... U tesciowej w pokoju postawilismy nasze malzenskie loze (ktore jest duze i bez problemu 4 ludzi sie zmiesci), bo kupilismy sobie kanape. Teraz spia na nim goscie. Ja chcialam wyniesc to lozko, bo przypuszczalam, ze jak postawimy je u tesciowej to bedzie nocowala po kilka osob na nim, ale tesciowa gdy je wynosilismy od razu powiedziala, ze przeciez to nowe lozko i szkoda, wiec moze stac u niej. No i wstawilismy... :(. Poza tym mieli jechac jutro, a pojada w niedziele, bo sobie przedluzyli pobyt... Zeby chociaz raz po sobie zamietli... To nie. Ja musze wszystko sprzatac, a przeciez to nie moi goscie tak naprawde... Moj maz tez ma dosc, ale co zrobic?
          • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 28.02.14, 22:01
            Wiesz... Ja mieszkam tu od ponad roku dopiero. Ta ciotka co przyjechala z corkami i wnuczkami to siostra tesciowej. Kiedys przyjezdzala bardzo czesto i jakos mi tak po prostu niezrecznie zwracac im uwage. Mimo, ze nawet tesciowa podkresla, ze przyjezdzaja odwiedzic babcie, a wiec tylko poniekad sa naszymi goscmi. A ze sie nie domysla? Ta ciotka, gdy jeszcze moj maz nie byl ze mna, a jego ojciec zyl (moj tesc), to przyjezdzala ze swymi corkami (ma ich 3) co roku na 2, 3 miesiace. Prace miala taka, ze pozwalala jej na takie dlugie pobyty- zajmowala sie chalupnictwem czy czyms takim... Dla mnie to niepojete. To od zawsze byl dom wielopokoleniowy, wiec takie zwalanie sie komus na glowe mnie bardzo dziwi. Jeszcze wroce do tego zamiatania- raczej nie ma sie co spodziewac, ze pomoga, bo to sa takie typowe mieszczuchy. Lazienka wiecznie okupowana, bo rano myja sobie wszystkie wlosy, a na wieczor kapia sie, itd. I zeby taki najazd byl raz na rok- ale one maja zamiar przyjechac takze w lato- gdy najwiecej pracy mamy :( Czasami rowniez na jesien przyjezdzaja. Nigdy ich pobyt nie jest krotszy niz tydzien...
            • ann.38 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 01.03.14, 16:19
              Skoro w praktyce nie traktują Was jak właścicieli czy nawet gospodarzy domu, to nawet zręczniej mężowi zwrócić uwagę tym kuzynkom, np. w sprawie hałasujących dzieci albo zajętej łazienki. Nie ma tu takiego zgrzytu, że gospodarz naskakuje na gości, bo w sumie one są z matką u swojej babci, a Twój mąż z żoną u swojej matki.
              Ja to bym wolała skromniej, biedniej, ale prędzej na swoim, no ale jak macie swoje plany z budową, to być może nie da się nic przyspieszyć.
              • ewika99 Re: Jak zareagowac? Ciasnota a goscie (nie moi) 01.03.14, 16:51
                Plany mamy. Na razie zbieramy pieniadze na stan surowy. Wiem, przemeczymy sie te 3-4 lata i bedziemy na swoim. Wlasnie chodzi o to, ze w takim wielopokoleniowym domu kazdy czuje sie wlascicielem lub co najmniej gospodarzem. Bo a to mieszka tu czyjas babcia a to czyjas mama i pomimo, ze dom przepisany juz od 11 lat, to kazdy czuje sie jak u siebie. Wiem tez, ze nie pasuje to reszcie domownikow (brat meza i jego zona), ale co powiedza? Przeciez teoretycznie nie do nich przyjechali goscie. Teoretycznie takze nie przyjechali do nas, tylko do babci, ktora mieszka na gorze, a jednak to u nas na dole spia i przebywaja wieksza czesc dnia. Jutro wyjezdzaja. W pokoju tesciowej panuje teraz bajzel, bo nawet nie pomoga jej sprzatnac, a przeciez zazwyczaj sprzata sie w soboty, by w niedziele odpoczac. Nawet przez mysl im to nie przeszlo. Ja dzis sprzatalam caly dom (oprocz pokoju tesciowej), a jedna z tych dziewczyn (29 lat) przelezala caly dzien na lozku, pod koldra i z laptopem w reku. Wstawala tylko na posilki- na szczescie gotuja u babci na gorze. Wiem, ze to goscie, ale w sumie nie moi, a to ja musze sprzatac. Oni sie spakuja i pojada, a ty zostajesz z calym majdanem... Nie mam ochoty nawet jutro sprzatac po nich. Niech tesciowa sie martwi, skoro ich nocuje. Moze i nieladnie brzmi to, co pisze, ale w sumie dlaczego mam byc ta, ktora daje sie wykorzystwyac? Ja swoj balagan i balagan dziecka oraz meza sprzatam. Jak sobie dam wejsc na glowe, to juz tak zostanie. A w koncu nie przyszlam tu na warunkach sluzacej...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka