Czy Wasi Faceci Wam ubliżają?

18.08.04, 17:12
Mam pytanie do Was kobiety:czy Wasi mężowie,mężczyźni Wam ublizają?ja nie mam
ślubu ze swoim, ale mamy 9m-czną dzidzię,mieszkamy od8m-cy razem no i zdarza
się dość często, że mi ubliża jak go poniesie....awantura i "spier...."pod
moim adresem...co zrobić w takiej sytuacji?jak oduczyć chamstwa wobec mnie?
macie takie sytuacje?napiszcie....pozdrawiam...
    • zosia9 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 18.08.04, 17:42
      Nigdy, ja sobie tego nawet nie wyobrażam. Zostaw faceta i nawet się nie
      zastanawiaj. Lepiej nie będzie!
    • aphoper1 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 18.08.04, 18:28
      Witaj,

      Hmm... Nie wiem, jak jest normalnie na co dzien, czy czujesz, ze on Cie kocha i
      czy Ty go kochasz? jesli nie radzi sobie z emocjami, a Ciebie kocha - to
      powinnas z nim porozmawiac, powiedziec, co czujesz i ze nie ma prawa tak sie
      zachowywac. Jsli to za malo, ale kocha i hce cos zrobic, polecam terapie
      (najlepiej we dwoje). A jesli nie... Nie wiem, co poradzic.
      Ja nie mam z tym problemu, nigdy mi sie nie zdarzylo...

      Pozdrawiam!
    • woman-in-love Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 19.08.04, 08:25
      Moze tez byc, ze jako dziecko nasiąkał tego rodzaju atmosferą, a 'czym skorupka
      za młodu nasiąknie...'może dla niego to 'normalne słowa'; niemniej strajkowac
      natychmiast. Po takim 'dictum' - szlaban na wszystko! Po prostu - wykonujesz
      rozkaz ;-))))
      • polak_alkoholik Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 19.08.04, 09:02
        moj Bosze
    • aleksandrynka Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 19.08.04, 10:38
      no jak to, co robić?
      Nie pozwalać!
      Powiedz, że jeszcze raz się tak do Ciebie odezwie to walizki za drzwi
      wystawisz, a powrót nie będzie taki prosty. Niech on się zastanowi, co mówi i
      do kogo. O co mu chodzi? Skąd on to ma? Jakim prawem tak do Ciebie mówi? W
      narzeczeństwie też tak było? Poważnie, niech on to przemyśli albo papa, bo
      szkoda zdrowia...

      p.s.
      zawsze jest niebieska linia...
    • patama Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 19.08.04, 13:23
      zdarzyło się raz że przeklął tak konkretnie do mnie strasznie się popłakałam

      ale ja jestem cholerykiem i to niestety ja jak się zdenerwuję klnę jak szewc
      staram się to robic tak "w powietrze" ale nie zawsze mi to wychodzi

      :(
    • m_wait Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 19.08.04, 14:47
      Nie i ja też tego nie robię .
    • isa2 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 20.08.04, 15:12
      Nigdy mi moj maz nie ulizyl, ani w przed ani po slubie. Nigdy nie przeklal..
      Zapytalam go co on o tym sadzi i doradzamy Ci oboje, ja jako mloda mezatka i on
      jako facet, odpusc sobie tego faceta. Takie cechy charakteru sie poprostu ma i
      to sie z pewnoscia nie zmieni!!

      Aga
    • rriittaa Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 21.08.04, 13:24
      cześć kobietko2 - tak czytam te wypowiedzi innych żon, narzeczonych i partnerek
      i ciekawa jestem w jaki sposób na Ciebie wpłynęły, jeśli wogóle wpłynęły. Ja
      jestem w podobnej sytuacji jak Ty - tyle że związek sformalizowany ślubem i
      dzieciak parę miesięcy starszy. U mnie najpierw były słowa "spier..." a
      ponieważ ja u kresu wytrzymałości nie byłam dłużna więc doszły jeszcze lepsze
      epitety, których nie bedę tu przytaczać. W życiu nikt mi nie ubliżył, dopiero
      mąż... Wiem, że to emocje, ponieważ w gruncie rzeczy on tak nie myśli, tylko po
      prostu tak się wyładowuje jak jest wściekły. To nie jest normalne, ale kochane
      kobietki spróbujcie kogoś takiego namówić na jakąś terapię... nie pozostawi na
      was suchej nitki. Oczywiscie pewnie dlatego, że poniekąd zdaje sobie sprawę z
      tego, że nie panuje nad słowami....(boże, dobrze że tylko nad słowami...)
      Nie wiem co można zrobić, ja się wyprowadzałam do drugiego pokoju, zamykanego
      na klucz, ale to ja jestem ugodowa i po dwuch dniach wszystko wracało do normy
      bez słowa... Kochany mąż przeprasza mnie w łóżku, ale im częściej to robi tym
      mniejsze ma to dla mnie znaczenie... Żyć obok siebie? z dala od siebie? właśnie
      mam doła... normalnie pocieszyłabym Cię kobietko2, a tak... brak na to wszystko
      słów... i chyba tylko ten na górze wiedziałby co zrobić, ale on niestety nie
      mówi...
    • kobieta2 Do Ritty:) 23.08.04, 12:53
      Dzięki, że napisałas bo myślałam juz,że sama jestem w takiej beznadziejnej
      sytuacji...niestety wg mnie terapia nie wchodzi w grę, bo taki typ sie nie
      zmieni...mój twierdzi, że ja mam okropny charakter itd.tylko, ze ja nie daję
      jeździć po sobie, bo jest równouprawnienie i czasy niewolnictwa się
      skończyły....dlatego są kłotnie...ogólnie nie mam gdzie się wyprowadzić, bo
      mieszkanie jest wspólne na nas dwoje w akcie notarialnym zapisane....seksu nie
      uprawiam od porodu, bo oprócz złego samopoczucia nie mam ochoty na seks z
      nim,obrzydł mi ten facet,ale musze jakoś z nim życ...chociaz on ma świadomość,
      że go moge zostawić wspomina o tym i wtedy troszkę się zmienia...wspomina tez o
      ślubie, ale ja to traktuję jako zabawę z jego strony takie"łechtanie"
      tzw.obiecanki cacanki....ja nie zamierzam z nim sie wiązać prawnie...najgorsze,
      że awanturuje się przy dziecku chociaż go proszę żeby sobie darował, a on ma to
      w d...zaczęłam mniej sie odzywać i nie wdawać się w dyskusję, ale to tez mu
      przeszkadza...po prostu nie umiem z nim dość do porozumienia...jest ode mnie
      o3lata młodszy może to tez ma znaczenie....w jego domu rodzinnym ojciec nie
      szanuje swojej żony...parę razy byłam świadkiem przykrych scen...wyniósł to z
      domu..najgorsze, że ojciec dla niego jest autorytetem wzoruje się na
      nim...przechlapane!...moi rodzice chcieli się wtrącić no i mojego ojca poniosło
      naubliżał mu a teraz się unikają i atmosfera jest do bani....co by się nie
      zrobiło źle się kończy....mam jednak ciągle nadzieję, że los będzie łaskawy i
      dla mnie i dla ciebie i coś się zmieni na lepsze Ritto...najbardziej żal jednak
      dzieci...ucierpią...niestety...pozdrawiam Aga
      • karo_lina79 Do kobieta2 23.08.04, 13:18
        Wyprowadź się.
        On się nie zmieni.
        Sama widzisz, że wyniósł to z domu.
        I rozumiesz też, że teksty o ślubie to tylko podlizywanie.
        Teraz Ci to przeszkadza, a co będzie dalej?
      • rriittaa Re: Do Ritty:) 23.08.04, 14:29
        hej kobietko2. To znowu ja... Jedyna chyba dobra rada jaką mogę Ci udzielić to -
        NIE FORMALIZUJ tego związku. Na pewno tego nie rób. Chciałabym się mylić, ale
        wydaje mi się że Twój facet boi się że jednak znajdziesz na tyle sił żeby
        odejść i w ten sposób chce cię "ubezwłasnowolnić". Niestety po ślubie to juz
        tak jest (i to chyba w obie strony), że jest taka jakaś podświadomość że on/ona
        już jest mój i nie tak łatwo jest się z tego wycofać. Mój ukochany też jest 3
        lata ode mnie młodszy (zastanawiam się czy to jednak nie jest wina różnicy
        wieku, chociaż zawsze uważałam że to nie ma znaczenia) a poprosił mnie o rękę
        po pierwszej jego jażdzie (atak zazdrości - zarzucił mi coś czego nie
        zrobiłam), kiedy ja poważnie zastanawiałam się nad zakończeniem związku.
        A propo sexu, ja też po porodzie nie miałam na to ochoty i właściwie niedawno
        wróciło wszystko do normy. Mój mąż jednak rozumiał że ja jestem zmęczona po
        całym dniu z malcem i chcę się wyspać. Poza tym pierwsze współżycia po porodzie
        były dla, mnie bardzo bolesne a w tym temacie to jestem winna memu mężowi
        wyrazy uznania i podziękowania za delikatność i cierpliwość. Chociaż często
        brakiem sexu usprawiedliwiał swoje zachowanie... Trzymaj się... a jak facet
        zaczyna to najlepiej bierz dzieciaka i na długi spacer (jeśli jest słonko) albo
        do kumpeli (w pochmurny dzionek)... pa...
      • aleksandrynka Re: Do Ritty:) 24.08.04, 10:21
        musze jakoś z nim życ
        dzieci...ucierpią...niestety...

        może jakieś priorytety warto poukładać... Jak myślisz, co dla dzieci gorsze?
        • rriittaa Re: Ritta do Aleksandrynki.... 24.08.04, 23:48
          cześć... oj te dzieci, one nam spać nie dają... dla mnie najgorsze w tym
          wszystkim jest to że dziecko jest swiadkiem, mąż twierdzi, że ono nie rozumie
          bo jest za małe a mnie się nie wydaje...
          Po ostatnich przejściach (nagłe odejscie ojca od mamy i jego tłumaczenie że jak
          byli 5 lat po ślubie to też mieli sie rozejść, ale zostali ze wzgledu na nas)
          uważam że nie ma sensu cierpieć z myślą o dzieciach. Mnie się wydaje, że jak
          ojciec odszedłby wtedy to i ja cierpiałabym mniej (bo odczułabym tylko brak
          ojca, a teraz oprócz tego legł w gruzach ideał ojca, ideał dobrego małżństwa no
          i walczymy o mamę, żeby chciała życ, ale to już inny wątek..) Na pewno nie
          warto cierpieć ze względu na dziecko.
          Aczkolwiek po ślubie podobno trzeba się dotrzeć, a to jest sztuką... i może
          dlatego warto trochę wytrzymać a nie od razu zabrać manatki ???
    • weronikarb Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 23.08.04, 13:33
      Droga Kobietko2 przykro mi, ale nie zmienisz go i zycze Ci aby sie tylko na tym
      skonczylo, oby nie doszlo do rekoczynow bo nietety u takich typow to jest
      raczej mozliwe. Jesli masz dosc to zacznij myslec jak sobie ulozyc zycie bez
      niego, nie wyprowadzaj sie byle gdzie bo masz dziecko, ale zacznij juz to
      planowac i zrob to bo niestety ale wasze dziecko tez moze przejac te cechy po
      ojcu i co bedzie dwoch przeciwko jednej bo napewno sie postawi przeciwko tobie,
      bo widzi ze tata niema szacunku to dlaczego ono ma miec? Zastanow sie i dzialaj
    • rriittaa Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 23.08.04, 14:35
      ... czy my nie należymy do grona tzw. "toksycznych związków" ... podobno same
      szukamy takich partnerów i nie ma gwarancji, że następny facet będzie inny...
      Bo jeśli jesteś taka jak ja to chyba nie zniosłabyś pantoflarza, który wszystko
      robi jak ty chcesz i nie ma własnego zdania...
      A jeszcze a propo wynoszenia pewnych rzeczy z własnego domu. U mojego męża
      chyba teściowa dominuje w domu i mam wrażenie ze mój mąż boi się że u nas
      będzie tak samo i za wszelką cenę sie przed t5ym broni... Czyli całkiem
      odwrotna sytuacja...
      • kobieta2 do Ritty... 23.08.04, 14:49
        Co do pantoflarza to bym nie zniosła w domu takiego...co do seksu to jest
        wyrozumiały i cierpliwy...zrzuca winę w trakcie kłotni na brak seksu w
        złości...podobieństwa są i to duże....w jego rodzinnym domu to matka próbuje
        dominować, ale ojciec się nie daje i ją z góry traktuje mój boi się, że ja tez
        będe dominować a to takie niemęskie jak baba rządzi,więc trzeba babę do parteru
        sprowadzić ..niestety:((((co do wychodzenia z domu to zwykle późnym wieczorem
        się ścieramy i juz jest za ciemno na spacer:(((poza tym nie mam tutaj znajomych
        jeszcze bo mieszkam zaledwie8m-cy...nie ma dokąd się ewakuować:(((z czasem na
        pewno się to zmieni....poza tym jestem na wychow.i po urlopie wrócę do
        pracy ...albo poszukam nowej.....duze podobieństwa nie wiem z czego to
        wynika:))))pozdrawiam...ja jestem koziorożcem a on lwem...a córeczka jest
        malutkim strzelcem....:)))
        • rriittaa Re: do Ritty... 25.08.04, 00:03
          oj, oj, oj !!! lew i koziorożec to wybuchowa mieszanka - dwa uparciuszki co?
          pocieszę cię ja jestem lwem a mąż panna - tez dwa uparciuchy tyle, że panna
          bardziej. Ciekawa jestem jak u was ? koziorożec czy lew bardziej uparty? A
          ciekawe jak u was z kompromisem ? kto komu raczej ustępuje? Bo u nas kiepsko -
          z reguły ja, tyle że nauczyłam się już robić coś dla siebie więc nie
          przeszkadza mi juz to tak bardzo. Obojetnośc wkroczyła w nasze życie ????
          Okropieństwo !!! Smutne w tym tygodniu miałam urodziny i tak sobie pomyslałamże
          zamiast prezentu chciałabym taki tydzień jak przed ślubem, kiedy tryskałam
          szczęściem....Dziś znowu była jazda, dziecko od 3 dni 40 stopni gorączki,
          potrzebne dwie pary rąk do podania leków, a mąż chciał zwiac na trening. Nie
          pozwoliłam i cały wieczór go nosiło, nawet jak teściowa dzwoniła to nie
          wytrzymał i na mnie chulnął, a potem dostał od niej repremendę (teściową mam w
          dechę - można takiej pozazdrościć).
          P.S. A u nas mąż bardziej chciał dziecko, ja chciałam skonczyc najpierw studia.
          A teraz co??? żona jest od zajowania sie dzieckiem bo nie pracuje... Dzieciak
          to jest moje największe szczęście i o dziwo nie wyobrażam sobie zebym miała je
          z kim innym niż z mężem (mimo wszystko), nawet gdybym miała z dzieciaczkiem
          zostac sama....chyba jednak jeszcze troszkę kocham tego narwańca ????
          ech, czy wam też po wypisani sie zawsze je4st lżej na sercu, jak dobrze że jest
          to forum (z czatem u mnie problem, choc chetnie podialogowałabym sobie na
          żywca), nocne buziaczki....
      • 1975a2 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 02.09.04, 10:32
        cześć !
        ja do tej [pory też tak myślałam że lepsi są faceci nizależni i mający swoje
        zdanie ale jestem bogu wdzięczna że zmieniłam zdanie bo mam takiego pantoflarza
        i jestem bardzo szczęsliwa ... nareszcie
    • patrywi Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 23.08.04, 20:50
      oj dziewczyny, widze ze same ich usprawiedliwiacie, ja sobie nie wyobrazam
      sytuacji w ktorej moj maz mi ubliza, to mi sie w ogole w glowie nie miesci.
      NIECHAM NIE OZNACZA PANTOFLARZ. Moj zwiazek jest oparty na partnerstwie, gdy
      sie w czyms nie zgadzamy po prostu o tym gadamy, trzeba ROZMAWIAC.
      Czy jestescie az takimi masochistkami? nie marnujcie sobie zycia.
      • weronikarb Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 24.08.04, 12:14
        Patrywi zgadzam sie z Tobą. Mój mąż też nie jest pantoflarzem, potrafi postawic
        na swoim choc nie musi w tym celu krzyczec na mnie bądź mi wymyślać. Nigdy od
        kiedy sie znamy czyli jakies 12 lat nie podniosl na mnie reki ani nie ublizyl
        zlym slowem. Ja takze staram sie nie mowic nic co mogloby go zabolec. Gdyby
        bylo inaczej to jaki sens mialby nasz dalszy zwiazek jezeli nie szanowalby mnie
        moj wlasny maz?
    • arez3 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 24.08.04, 01:40
      Tak moj ubliza od czasu do czasu ale to robi. Nigdy mnie nie uderzyl Ale
      potrafi zdolowac slowami i tak mnie dobic ze zamykam sie w sobie na dlugo . Tez
      mam dziecko male 4 miesiace wlasciwie to jestesmy dlatego ze ono jest . Np
      ostatnio tak mi przygadal cyt. ty chyba dawno po mordzie nie dostalas bo taka
      pyskata jestes , nigdy mnie nie uderzyl dodam ale tak sobie powiedzial .
      Przyznam ze go zdenerwowalam , czesto mi mowi np. zamknij sie ech szkoda
      gadac . I dlaczego ja go nadal kocham ? Nie wiem slepa milosc . Moj tez jest
      mlodszy o 2 lata jak chcesz pisz na priv pogadamy , pozdrawiam
    • kobieta2 Do arez3:(((( 24.08.04, 13:25
      Postaram się na privie coś napisać...w miarę możliwości....widzę,że jesteś
      kolejną kobietą w takiej sytuacji....przykre....ja też ze względu na dziecko z
      nim się związałam....jeszcze do niedawna coś do niego czułam ale teraz to mi
      obrzydł....to jedynie przywiązanie nie miłośc...on mi i tak wali prosto z mostu
      że mnie nie kocha...pokocha mnie jak sie zmienię charakterowo....pozdrawiam...pa
      • anja.t Re: Do arez3:(((( 25.08.04, 09:14
        Ja bym od niego uciekła jak najdalej. nie wyobrażam sobie żebym mogła życ z
        takim facetem. Dziecko chyba lepiej jakby sie wychowywało bez takiego goscia
        niz jakby miało przejac jego zachowania. Mój ojciec tez się całe życie
        awanturował, dzięki temu jestem uczulona na takich facetów. I w zyciu nie
        pozwoliłabym aby moje dziecko ogladało to co ja oglądalam.
        • kamila1234 Re: Do arez3:(((( 25.08.04, 12:23
          jestem 3 lata po slubie zyje w toksycznym zwiazku,,,,,ublizanie jest u mnie w
          domu na porzadku dziennym..ostatnio dostalam kopniaka od męża.Po czym nastepuje
          czs ciszy przed burza.Musze tak zyc bo mieszkam u niego on zarabia.....tylko
          dlaczego on nie wykazywał takiego chamsta i obłudy przed ślubem.....
          .....wiem ze kiedys go zostawie ale kiedy to bedzie....
    • kamila1234 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 25.08.04, 12:23
      pocieszcie mnie ze śą jeszce normalni i kulturalni faceci.....
    • kobieta2 Do Kamilii:) 28.08.04, 23:45
      Kochana!nie martw się na tej ziemi sa jeszcze dobre dusze...tylko ze "świecą
      ich trzeba szukać" ale kto szuka to znajdzie...ja wierzę w to...lepiej się
      wtedy żyje...pozdrawiam
    • tania42 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 01.09.04, 17:43
      Jestem z moim mezczyzną prawie 9 lat, poślubie rok, ale nigdy w zyciu mi nie
      ublizył.
      Ja na Twoim miejscu bym nie wytrzymała, mimo, że macie Maleństwo.Na ublizaniu,
      moim zdaniem moze sie nie skończyć, a nalezy mieć swoja godność osobista!Nie
      wiem jaka jest twoja sytuacja rodzinna, czy masz się do kogo zwrócić o
      pomoc.Często niestety kobity nie maja pomocy z żadnej strony i kończy się to
      nieprzyjemnie lub tragicznie.Pozdrawiam Cię
    • chrisb004 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 02.09.04, 11:48
      No pieknie, facetów trzeba wychowywać oduczać chamstwa itp.
      To ja może z innej beczki. Moja Żonka jest z reguły osobą zamykającą
      wszystko w sobie. Przez lata naszej znajomości pomagałem jej, uczyłem ją
      że w złości lepiej wyrzucić pewne rzeczy, wykrzyczeć, niż trzymać to w sercu
      i dać się zgryzocie. No i mam za swoje, wpada w gniew łatwo (może to i moja
      wina) ale wtedy to prawie furia. I to co wtedy slysze to jest szokujące.
      Wiem ze to zlość, przyjmuję to najcześciej bez odpowiedzi, ale z drugiej strony
      to malo przyjemne w tych slodkich ustach.
      Potem żałuje itd. ale w sercu cos jednak lekko krwawi. Czy walczyć z tym, czy
      polożyc to na karb nerwów, gniewu ? Jesli walczyć to jak ? Może jakaś terapia,
      no sam nie wiem.
      Pzodrawiam,
      Chris
      • kokosia1 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 06.09.04, 08:13
        Może uda Ci się ją przekonać w drugą stronę i trochę wyciszyć, skoro raz Ci się
        udało, to może teraz też, Zwróć jej uwagę że to uwagę,ze rozmumiesz jej złość
        ale nie chcesz by obrzucało Cię błotem i nie ważne czu to zrobiła celowo czy
        nie. Zresztą przeprosiny zadziałają raz potem przepraszanie już nie ma sensu.
        Pozdrówka Koko.

        Ja też spotkałam sie już z takoim zachowaniem u kobiet i wiem ze jeszcze
        bardziej to razi niż w wykonaniu faceta. Prawda jest jednak taka że nie można
        pozwolić ani facetowi ani kobitce na wyżywanie się na kimś.
        • chrisb004 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 06.09.04, 12:15
          No wiesz, nie jestem psychologiem i nie potrafię ot tak tego zmienić.
          Zwlaszcza ze jak mam jej teraz wytlumaczyć że trochę może w sobei zdusić.
          Pewno że będę próbował, ale na razie brak pomysłów.

          Na szczęście ostatnio klótnie zdarzają się nam na tyle rzadko,
          że idzie przeżyć.
    • tumoi Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 02.09.04, 15:24
      Mój obecny facet w ciągu 2,5 roku może z 4 razy podniósł na mnie głos a pracę
      ma na tyle stresującą, że wiele kobiet by go usprawiedliwiało gdyby w
      domu "odreagowywał". Były mąż był chamskim cholerykiem i dlatego jest już byłym
      a moje odejście z dzieckiem to była moja najlepsza decyzja w życiu, chociaż
      zarabiałam wtedy 1000 zł i musiałam wynająć mieszkanie do spółki z kumpelą. I
      choć na nic mnie nie było praktycznie stać to nie była to wysoka cena za spokój
      i szansę na lepszą przyszłość.
      • amatorski moja żona ma niewyparzoną paszczę :( 05.09.04, 22:07
        rzuca mięchem nawet przy dziecku (4-lata), ubliża używając ciężkiej artylerii.
        ale się powoli od niej uczę :)))
    • kasiaa5 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 07.09.04, 13:45
      Moja mama pol zycia wysluchiwala roznych rzeczy... szkoda czasu i zdrowia!
      zostaw go w cholere i ciesz sie zyciem!!! powodzenia
      Kasia
    • pensjonarka Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 08.09.04, 07:58
      Mój mąz wczoraj powiedział mi, ze go w ogóle nie pociągam i ubieram się w
      szmaty-tak nazwał moją bluzkę z Hexe Line.
      Wczoraj nie chciałam się kochac bez zabezpieczenia bo nie chcę mieć dziecka, a
      on mnie zwymyślał, ze inne kobiety bardzo chętnie by się z nim kochały, a ja i
      tak nie zajdę w ciążę bo wg niego jestem bezpłodna.
      Nie szanuje tego,że kiedy on nie chce stosowac zabezpieczenia to ja do końca
      cyklu chodzę po ścnianach i robię co drugi dzien testy ciążowe
      • dr_tusia Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 08.09.04, 08:06
        Dziewczyno, uwolnij sie od niego! Przeciez to bandzior normalny, sadysta!
        Sily zycze i madrej decyzji... Pozdrowionka
      • rriittaa Re: do pensjonarki 08.09.04, 09:51
        Jak już pewnie czytałaś w moich wypowiedziach powyżej, u nas nie brakuje
        epitetów, ale w potarczkach zwiazanych raczej z prowadzeniem w domu. Jeśli
        idzie o sprawy łóżkowe mąż jest Ok. Chociaż był okres kiedy miał pretensje, że
        jest mniej niż przed ślubem i wogóle. Początkowo kochałam się z nim, żeby nie
        miał tych pretensji. Jednak sam zauważył, że nie sprawiało mi to przyjemności.
        Na szczęście jemu zależy, żeby przyjemność była dla obu stron. Trochę
        abstynencji i wszystko wróciło do normy (prawie przedślubnej). Widocznie czasem
        tak potrzeba.
        • rriittaa Re: do pensjonarki 08.09.04, 09:53
          napisałam kłótnie o prowadzenie domu... to są argumenty męża w obronie przed
          moimi zarzutam, że za dużo czasu poświęca na sport a za mało dziecku...
          • kobieta2 Do wszystkich:) 08.09.04, 11:27
            Kochani:))przeze mnie rozpoczęty wątek cieszy się dużym
            zainteresowaniem...myślałam że nie będzie aż tylu wypowiedzi...czytam wszystkie
            i wyciągam wnioski...nie jestem sama a tak myślałam...dziękuję wszystkim za
            wypowiedzi...u mnie narazie troszeczkę się polepszyło...ale jak sie pochwalę to
            zaraz jest gorzej...dlatego ciesze się obecną w miarę miłą atmosferą...poza tym
            zaczęłam na wiele rzeczy "przymykać oko" udaję, że nie słyszę:)))pozdrawiam
            wszystkich Aga
    • dujulowmi Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 17.09.04, 12:31
      No dobrze, a moze odezwie sie kos kto "oduczyl" swojego meza od ublizania?? Bo
      ja mam baardzo podobny problem. Podczas klotni slysze okropne rzeczy chociaz
      wiem ze maz bardzo mnie kocha i oprocz slow nie zrobi nic co moglo by
      zabolec..Mamy 10miesiecznego synka - nieplanowo, ale bylismy wczesniej ze soba
      przez 6 lat i planowalismy juz wspolne zycie, rodzine.. Marcin nie nauczyl sie
      nistety szacunku do kobiet w domu i moim zdaniem jego zachowanie wynika z tego,
      ze nie rozumie jak bardzo slowa moga ranic. Wielokrotnie widzialam analogiczne
      zachowanie tescia wobec tsciowej. Ja nie potrafie ignorowac chamstwa tak jak
      ona a Marcin nie zna innych sposobow okazywania zdenerwowania niz wyzywanie od
      tlumokow, debilek, pustakow (tego i innego typu okreslenia uzywane sa naprawde
      nieadekwatnie do sytuacji).. Meczy mnie ta sytuacja ale mam nadzieje ze ostra
      reakcja na kazde chamstwo z jego strony przyniesie w koncu jakies rezultaty.
      Przeciez nie mozna zmienic czlowieka z dnia na dzien. I tak jest znacznie
      lepiej niz wczesniej...
      • kobieta2 Re: Czy Wasi Faceci Wam ubliżają? 21.09.04, 09:01
        Witaj...ja próbuję oduczać,ale jakoś mało skuteczne to jest....choleryka nie
        oduczysz a i takiego co to domowa atmosfera przesiąkł...jednak ja mam ciagle
        nadzieję i może się doczekam...pozdrawiam...
        P.S.i tak "ładniej" w nerwach do ciebie się odnosi...u mnie padają
        przekleństwa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja