Matka na macierzyńskim = nierób

    • czarnykatolik Re: Matka na macierzyńskim = nierób 20.04.14, 07:32
      A kto Ci kazał urodzić dziecko? Chciałaś, to masz. Chyba, że znalazłaś w kapuście. W takim przypadku sorry, rozumiem.
    • sapiens_h Re: Matka na macierzyńskim = nierób 20.04.14, 17:51
      Przykro mi, że coś takiego Ciebie spotyka. 1. To co pisali inni- Ty do pracy, mąż będzie "odpoczywać" w domu przy dzieciach, a 2... Twoja historia niech będzie ostrzeżeniem dla innych kobiet, które żyją nadzieją, że będą mieć to szczęście, że ich mężczyzna będzie je cenić, jeżeli nie będą pracować zarobkowo. Przykro mi, ale nawet moja babka, urodzona na początku poprzedniego stulecia mawiała "Kobieta powinna zarobić na swój chleb, bo wtedy mężczyzna nie będzie jej wypominał, że będzie jeść jego". A wtedy daleko było biednym kobietom do pojęć tymu feminizm, a sufrażystki wywodziły się głównie dotyczyły warst zamożniejszych. Takie realia, gdy mężczyzna nie potrafi zarobić na dom, to jego gniew obraca się przeciwko kobiecie.
    • ma_gala Re: Matka na macierzyńskim = nierób 20.04.14, 23:54
      Ostatnio mam podobną sytuację u siebie w domu (w sensie: słyszę, że jestem nierób). Ale - jest jedna bardzo istotna różnica - mój mąż mówi to w odniesieniu do tego, że nie jestem perfekcyjną panią domu, nie spędzam wieczorów na pucowaniu mieszkania, ponieważ pracuję na cały etat i często całymi tygodniami jako jedyny opiekun zajmuję się dzieckiem (mąż często jeździ w delegacje na zasadzie: wyjeżdżam w niedzielę wieczorem, wracam w piątek wieczorem) i zawsze! ważniejsze było dla mnie spędzanie czasu z dzieckiem niż błyszczące szkło w komodzie. Robię to i tyle, ile muszę, czyli: pranie, prasowanie, zmywanie, ogarnianie ciuchów, zabawek, wielkie sprzątanie raz na tydzień albo i rzadziej, jeżeli męża nie ma a ja mam bardzo aktywny tydzień. Czy czuję się przez to gorsza? Nie. Czy wkurza mnie opinia męża? Tak, bo pokazał, że oczekuje całodobowej obsługi (mimo że twierdzi, że tak nie jest), siedzenia w domu i "błysku", no bo przecież co to jest zajmować się 24 h na dobę 2,5 latkiem. Jego opinie uważam za krzywdzące i z gatunku: "jestem panem i władcą", a on sam uważa się za super partnera, no bo przecież jak już jest to i z dzieckiem się pobawi, pranie zrobi, obiad ugotuje. Tak, zgadza się, tylko że on to robi "od wielkiego dzwonu", a na co dzień mam to robić ja i nawet się nie zastanowi, że jest to męczące, gdy żyję z zegarkiem w ręku dzień w dzień. Ze swoimi głupimi odzywkami uspokaja się tylko wtedy, gdy robię jeszcze mnie, tzn. gdy pranie nie układa mu się samo w szafie, gdy wraca to jest pusta lodówka albo zwyczajnie nie czekam na niego stęskniona, bo nie ma ani mnie ani dziecka w domu. Uwierz, że rada, którą ktoś tu już Ci napisał, żebyś przestała robić wszystko w domu jest naprawdę skuteczna - uzmysłowi mu ile czasu poświęcasz na prace domowe i dzieci. Natomiast jego opinia o Tobie i fakt, że jesteś na macierzyńskim więc kasę dostajesz, świadczy tylko o tym, że chce Cię zagonić do roboty żeby samemu mieć "z czapy" utrzymywanie rodziny, do której przecież sam się przyłożył. Żałosne i przykre.
    • nuna53 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 21.04.14, 18:54
      Nie ma racji żaden z Was. Wychowaliśmy z mężem 2 synów. Po urlopach macierzyńskich dzieci szły do żłobka , później do przedszkola do szkoły a my z mężem do pracy. Jak poszłam po pierwszym macierzyńskim do pracy to zrozumiałam, że wszystko można sobie ułożyć. Po przyjściu z pracy musiałam zrobić wszystko to co robiłam będąc z dzieckiem w domu cały dzień. Mąż nie zawsze mógł mi pomóc - zwłaszcza po południu bo pracował na zmiany. Pomimo tego chodziliśmy do kina, na spotkania ze znajomymi, dużo czytałam /i czytam do tej pory/ itp. Dzisiaj nasz syn i synowa postępują tak samo - pracują a wnuczka chodzi do przedszkola - i nie narzekają. Drugi syn nie ma jeszcze dzieci.
      Nie rozumiem dlaczego matki wychowujące dzieci w domu tak narzekają na nadmiar pracy.
      • bruna5 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 21.04.14, 20:27
        nuna53 napisała:
        > Nie rozumiem dlaczego matki wychowujące dzieci w domu tak narzekają na nadmiar
        > pracy.

        Narzekają na nadmiar pracy, jednocześnie nałogowo klepiąc w klawiaturę komputera, płodząc dziesiątki wpisów na forach, prowadząc blogi, nagrywając filmy na YT, śledząc każdy ruch znajomych na Fejsie itp.
        • londynwarszawaparyz Re: Matka na macierzyńskim = nierób 22.04.14, 17:18
          wlasnie :) Na FCB siedza i na takich forach, jeszcze poczte sprawdze, jeszcze cos tam zajrze, pogode zobacze i...minelo 5 godzin :) a w domu nic nie zrobione.
          Ja tez jestem na macierzynskim. Ale u nas nie brakuje pieniedzy, wiec nie ma klotni. Maz rozumie co moge zrobic a czego nie. Nieraz nie robie nic, laze po domu w T- shircie, podloga jest nieumyta, i zamawiam pizze bo nie chce mi sie zrobic kanapek :) Nieraz wezme sie za sprzatanie. Do tego zajmuje sie dzieckiem, sprawami domowymi. Nie gotuje. Dzieki temu mam wiecej czasu dla siebie. Maz po pracy robi sobie/nam jedzenie lub zamawiamy cos na wynos/kupujemy gotowce typu krewetki do piekarnika w panierce, salatka i sajgonki :) Jak mam wene to robie, jak nie to nie. Nie uslyszalam nigdy "moglabys tu posprzatac" czy "wypierz mi skarpetki" :)
      • ma_gala Re: Matka na macierzyńskim = nierób 22.04.14, 23:04
        A ja nie zgadzam się z Tobą. To nie jest kwestia "narzekania na nadmiar pracy", tylko kwestia tego, że niektóre kobiety nie zgadzają się na to, aby być wielofunkcyjnymi robotami. Myślisz, że to, że brałaś całą robotę domową i zawodową na siebie czyni z Ciebie bohaterkę? Nie. To, że Tobie to nie przeszkadzało, że męża nie ma w domu i nie angażowałaś go do żadnych obowiązków domowych to jest Wasza sprawa, to wcale nie znaczy, że każda kobieta ma tak robić, akceptować taki styl życia i go powielać. Małżeństwo nie polega na tym, że kobieta ma zrezygnować ze swoich pasji, hobby i zajmować się tylko i wyłącznie domem i dziećmi, przynajmniej tego oczekuję w moim małżeństwie. Nie powiesz mi, że miałaś czas absolutnie na wszystko pracując na 2 etaty (zawodowy i w domu), bo w pewnym momencie górę bierze najzwyczajniej w świecie fizyczne zmęczenie, znudzenie i zniechęcenie. Model: ja-kobieta robię w domu absolutnie wszystko, zajmuję się dziećmi, wychowuję je, zarabiam, zarządzam domowym budżetem i - nierzadko - firmą, a obok jest mąż, który ma czas właśnie na siedzenie przed kompem, hobby, wypad z kumplami i - dobrze-mi-z-tym, bo najważniejsze jest, aby mieć męża - odchodzi do lamusa. Kobiety teraz też się chcą realizować zawodowo, prywatnie, towarzysko - co wcale nie znaczy, że mają zrezygnować z małżeństwa i rodziny.
    • nikodem_73 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 23.04.14, 01:31
      Hm. Zastanowiło mnie zdanie:

      "Dzisiaj mąż mi wykrzyczał, że jestem nierobem, że powinnam znaleźć pracę jak nam nie starcza, że on już dużo robi - to tak mniej więcej"

      Przyznam się, że nie wiem jak rozpocząć konwersację od takiego zdania. Zgaduję zatem - ciosałaś mu kołki na głowie, że oto ZNOWU nie ma kasy na to i owo?

      Och! Naturalnie! Ty wcale tego nie musisz traktować jako "ciosania kołków". Mogłaś "zwyczajnie" stwierdzić z przekąsem, że "znowu nie ma kasy" (albo tylko "Marysi trzeba kupić buty, a znowu nie ma pieniędzy", lub równoważnik).

      To, że tym samym zakwestionowałaś jego umiejętność do utrzymania rodziny? A co tam - przecież to "facet" - "to" nie ma uczuć i poczucia własnej wartości, ani godności. Prawda? Przecież pozwalasz mu mieć jakikolwiek czas dla siebie, więc "oczywiście" daje Ci to prawo do stawiania żądań ekonomicznych (które on naturalnie MUSI spełnić). Zgadza się? Przecież jeszcze "to" nie zdechło, więc można potrzaskać batem i zmusić do większego wysiłku.

      Powiedz mi jedno - cóż takiego miałby on WIĘCEJ zrobić abyście mieli więcej pieniędzy? Sprzedać nerkę? Wziąć dodatkowy etat? A planujesz, że będzie spał, czy może jednak da sobie radę?

      Przecież Ty masz "etat 24/7" więc on SPOKOJNIE mógłby się BARDZIEJ postarać. Prawda? Przecież tyle czasu marnuje na te durne gry. A mógłby wszak się sprężyć aby zapewnić TOBIE lepszy byt.

      Nie chodzi o to, że "siedzisz w domu". Chodzi o to, że masz pretensje o to, że on nie jest w stanie zapewnić wam bytu na takim poziomie na jakim byś chciała. Bo on doszedł do ściany.

      Myślisz, że on by nie chciał dać wam więcej? Naprawdę sądzisz, że jest psychopatą niezdolnym do głębszych uczuć?
    • barbasia017 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 23.04.14, 14:05
      Autorko, kto nalegał na drugie dziecko? Decyzja wspólna?
      Bardzo często bywa tak, że mąż nie chce drugiego dziecka, bo przewiduje kłopoty finansowe, problemy z pracą żony, a co za tym idzie, znaczne obniżenie standardu życia. Kobiety bywają uparte, stawiają na swoim, a później zdziwione pretensjami mężów.
      W tej chwili jesteś na macierzyńskim, czyli nie jest jeszcze katastrofalnie, jakieś pieniądze otrzymujesz. Później wracasz do pracy?

      Mąż bardzo wulgarnie wyraził swoje niezadowolenie. Brak szacunku i kultury. Natomiast zajmowaniem się domem na rachunki nie zarobisz. Za dzieci ( w tym finansowo) odpowiada oboje rodziców.
    • vivi86 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 23.04.14, 18:44
      rację ma pan, który przypuszcza, że mąż nie zaczął od wrzasków o nieróbstwie...jak wyglądała całość tej rozmowy?
      tak jak Basia-czy oboje tak samo chcieliście dziecka czy też większość nalegań wyszła od Ciebie?
      przemyśleliście wszystko pod kątem pieniędzy? Przecież o tym, że dodatkowa praca męża była zatrudnieniem sezonowym wiedzieliście wcześniej.
      ile siedziałaś w domu z pierwszym dzieckiem? Może mąż boi się, że nie podołacie.

      Najpiękniejszymi ideałami i miłością nie wykarmisz rodziny. O tym czy Was stać myśli się przed ciążą a nie po ptokach
    • wiolawarszawa Re: Matka na macierzyńskim = nierób 27.04.14, 14:40
      Witam,
      to bardzo przykre co usłyszałaś od męża. Nawet jeśli macie kiepską sytuację finansową...nigdy nie powinien tak mówić. Cóż wielu mężczyzn w dzisiejszych czasach nie ma za grosz klasy i zdroworozsądkowego podejścia do życia. A już o czymś takim jak szacunek to pewnie nie ma co marzyć. Przykre takie słowa .... .
      • barbasia017 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 28.04.14, 09:09
        wiolawarszawa napisała:

        > Witam,
        > to bardzo przykre co usłyszałaś od męża. Nawet jeśli macie kiepską sytuację fin
        > ansową...nigdy nie powinien tak mówić. Cóż wielu mężczyzn w dzisiejszych czasac
        > h nie ma za grosz klasy i zdroworozsądkowego podejścia do życia. A już o czymś
        > takim jak szacunek to pewnie nie ma co marzyć. Przykre takie słowa .... .
        Klasy facet nie ma, ale zdroworozsądkowe podejście, owszem, ma. Jak jest traktowana kobieta w wieku rozrodczym na rynku pracy, chyba każdy wie. Pracodawca przewidując kłopoty, absencję pracownicy, wręczy jej wypowiedzenie, jak tylko nadarzy się okazja. Mężczyźni bojąc się utraty pracy nie biorą zwolnień, robi to kobieta i też wylatuje. Druga sprawa to zarobki, realnie ich siła nabywcza maleje i nawet dwoje rodziców na etacie, ledwie wiąże koniec z końcem.
        Mając rodzinę trzeba myślec o wszystkich, a nie: "bo ja chcę drugie, trzecie dziecko".
        • vivi86 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 28.04.14, 23:50
          dokładnie w tym tonie pisałam jak ktoś nawiązał do tego wątku w innym temacie. Autorka póki co milczy i nie odpowiedziała na pytanie czy dziecka chcieli oboje tak samo czy może wymogła ciążę swoją postawą ja CHCĘ.

          a potem zdziwienie...
          • barbasia017 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 29.04.14, 09:43
            Vivi doskonale cię zrozumiałam i wiem o co ci chodziło. Polki to nie Dunki, tamtych nawet darmowe wczasy i inne benefity, które rząd oferuje, nie zachęcą do rodzenia. One na własnej skórze przetestowały co to znaczy niska emerytura ( rodzisz, wypadasz z rynku, mniej zarabiasz).
            Polki dopiero to czeka, a nasz drogi rząd ciągle manipuluje przy różnych ustawach. Młodzi ludzie nie chą czytac ani dyskutowac na forach ekonomiczno-gospodarczych, a kobietom wystarczają w zupełności te o weselach.
            W naszym kraju nie ma stabilności. Przykładem mój pracodawca: nie zatrudnia ani jednej kobiety w wieku rozrodczym ( ja mam już dorosłe dzieci), panuje niesamowita rotacja, wystarczy, że ktoś przyniesie L4 i już podpada. Na usługach szefostwa jest dobra kancelaria prawna ( efekty widoczne w postaci przegranych byłych pracowników).

            Wiadomo, że nauczycielki, przedszkolanki, mające biznes z produktami dla dzieci, żyjące poniekąd z dzieci, będą nawoływały do rodzenia.
            Będące długo bez pracy, bojące się szukania, również podniosą larum.

            Kobieta po rozwodzie też nie ma kolorowego żywota ( forum rozwód i co dalej, samodzielna mama). Nie rozumiem też fenomenu nie brania pod uwagę zdania męża plus watki jakich argumentów użyc zeby go przekonac.
            A tutaj też ciekawa dyskusja forum.gazeta.pl/forum/s,12264,150190565,150737069.html?rep=1&from=2&t=1398755500843







            • barbasia017 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 29.04.14, 09:46
              Poprawiam linkforum.gazeta.pl/forum/w,29,150285726,150285726,rodzenie_dzieci_to_nie_cel_zycia_.html
            • droch Re: Matka na macierzyńskim = nierób 30.04.14, 00:26
              > [...] panuje niesamowita rotacja, wystarczy, że ktoś przyniesie L4 i już podpada.

              Pracodawca daje pracownikowi żółtą kartkę, no to w odpowiedzi pracownik daje żółtą kartkę pracodawcy. Najlepiej to szefowi zakomunikować werbalnie, żeby rozwiać wątpliwości.
              • barbasia017 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 30.04.14, 06:56
                droch napisał:

                > Pracodawca daje pracownikowi żółtą kartkę, no to w odpowiedzi pracownik daje żó
                > łtą kartkę pracodawcy. Najlepiej to szefowi zakomunikować werbalnie, żeby rozwi
                > ać wątpliwości.
                Dobrze wiesz, że to nie takie proste.
                Pracodawca ma świadomość, że na każde miejsce iluś chętnych.
                Polek nie trzeba zachęcać do rodzenia, w sumie nic nie trzeba robić, a one i tak powołają na świat podatnika ( rząd go wygoli, a armia urzędników nie zmaleje, bo ma dla kogo działać), konsumenta ( temu samemu pracodawcy, który matkę bądź ojca mu zwolnił), tanią siłę roboczą ( przy takiej ilości chętnych do pracy, nie ma co liczyć na wyższe pensje).
                Mąż też jej nie będzie szanował, w każdej chwili ciężar utrzymania rodziny może spocząć tylko na nim (wyładuje swoją frustrację).
                Mężczyźni są bardziej egoistyczni, ale czy w ostatecznym rozrachunku nie wychodzą na tym lepiej? U mnie nie ma nikogo, kto udał się na tacierzyński, mężczyźni jeśli biorą zwolnienie, to gdy sami chorują ( dopiero wtedy, kiedy nie mogą na nogach ustać, w pozostałych przypadkach leki i udajemy, ze wszystko gra).



    • plantin Nierobem to z pewnością nie jesteś - ale 28.04.14, 09:15
      głuptaskiem tak skoro przejmujesz takim jego głupim gadaniem.
      On za to jest prymitywnym głąbem - skoro tak Cię określa.
      Przepraszam że się wtrąciłem ale nie lubię jak jakiś prymityw obraża kobietę - nawet jeśli jest jego żoną.
    • lily-evans01 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 06.05.14, 18:11
      Halo, halo, o macierzyńskim mówimy?
      Toż to świadczenie ustawowo przewidziane w kodeksie pracy, płatne w 100% lub 80% zależnie od wariantu i nawet do pewnego etapu nie wolno z niego zrezygnować.
      Pana pogięło czy jak?
      Jesteś JUŻ trzeci miesiąc na macierzyńskim, czyli nawet nie minęły 3 miesiące od porodu, a buc Cię wysyła do pracy?
      Mam nadzieję, że to trolling, szczerą mam nadzieję...
    • md.123 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 10.05.14, 11:26
      Ależ oczywiście że opieka czy to nad dziećmi czy nad osobami tego wymagającymi to praca, nieraz bardzo ciężka i odpowiedzialna wymagająca oprócz "silnych rąc" (przepraszam za zgryźliwość ale choć wiem że tego typu myślenie jest efektem długoletniej nieraz psychicznej pacyfikacji-nie akceptuję) psychologicznego, prawidłowego podejścia by zapewnić podopiecznym maksimum efekty edukacyjnego przed czekającym ich zmaganiem się z codziennymi problemami-myślę teraz o dzieciach choć i osoby starsze można z powodzeniem "przeramować".
      I jeśli ktoś myśli inaczej, mało stara się te chore myśli przekazać innym do zapamiętania...chyba nie dorósł do bycia w związku, a no cóż jeśli takich symptomów i 'ostrzeżeń' nie dostrzegałaś wcześniej, kiedy dopasowywaliście się do siebie przykro mi; ty chyba też nie.
    • marcinm31 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 16.08.14, 22:09
      Mój, były już znajomy, poszedł na tacierzyński (rachunek ekonomiczny i logiczny: żona zarabiała więcej w korporacji, a on niewiele - ale na etacie w urzędzie). Piszę że były znajomy, bo na tym „tacierzyńskim” zachował się jak świnia – w ogródku jordanowskim poderwał/uwiódł kobietę na macierzyńskim. Tłumaczył mi, że to ona wlazła mu do łóżka, bo ”mąż nie rozumie” a że i on czuł się „niezrozumiany”… Nie podaję już ręki temu człowiekowi, bo znam dobrze jego żonę, jednak myślę sobie że coś może być na rzeczy w tym „niezrozumieniu” - niezależnie od płci „nierozumianej”…
    • vivi86 Re: Matka na macierzyńskim = nierób 17.08.14, 10:29
      Nie usprawiedliwiam męża, ale czy to nie było tak, że sama cisnęłaś na drugie dziecko, a takie "drobiazgi" jak kwestia jak się utrzymacie kompletnie się nie liczyły bo się kochacie i to jest najważniejsze a ty MUSISZ mieć znowu dziecko? Swoją drogą mąż powinien Ci racjonalnie wytłumaczyć, że finansowo takiej opcji nie ma.

      A teraz mleko rozlane-jak się zdecydowaliście to nie pozostaje nic innego jak kombinować za co wyżyć.
Pełna wersja