po prawie 3 latach odeszłam...

31.03.14, 18:54
Mam 25 lat od 6 lat mieszkam w UK. Przyjechałam tutaj z nowym chłopakiem w poszukiwaniu spokoju i samodzielnego życia.
Po 3 latach wzieliśmy ślub. Dzisiaj jesteśmy prawie 3 lata po ślubie i coś poszło nie tak...

Od samego początku mój facet przejawiał uzależnienie od internetowych chatów kamerek itd. Walczyłam z tym od samego początku przysięgał obiecywał że nigdy więcej. Żadnej obietnicy nigdy nie dotrzymał. Od zeszłego roku przestałam sobie z tym radzić 3 razy próbowałam się wyprowadzić zawsze udało mu się mnie ugłaskać po poronieniu zeszłego lata coś we mnie pękło. Spędziliśmy Boże Narodzenie w Polsce pierwszy raz od lat. Mimo wszystko non stop się kłóciliśmy ja płakałam błagałam i nic.Do tego kłótnie dosłownie o wszystko od samego początku:(. Po powrocie do UK poznałam jego.

Kolejny normalny dzień w pracy byl piątek czyli ruch raczej dość duży. Rodrigo przychodził już wcześniej i kilka razy rozmawialiśmy miedzy innymi o planach na święta. Tego dnia zapytałam jak spędził czas w Tajlandii i czy poznał kogoś ( nawiązując do rozmowy sprzed świąt) w tym momencie popatrzyl na mnie odszedl na bok jako ze mialam kolejnego klienta poczekal az skoncze i powiedzial ze od dawna mu sie podobam i jezli mialabym ochote to on da mi swoja wizytowke z numerem. Zapytal oczywiscie czy jestem wolna na co ja mu powiedzialam ze mam meza ale na szczescie badz nieszczescie. Tego dnia wyslalam mu smsa ze nie moge przestac o nim myslec ktorego na nieszczescie odebrala Tatiana jego byla ktora zabrala mu telefon. Zadzwonila do mnie i nasluchalam sie wyzwisk za wszystkie czasy. Powiedzialam mu ze powinien chyba porozmawiac ze swoja zona/dziewczyna o ktorej przy okazji zapomnial wspomniec.

Po weekendzie mialam problemy w pracy z elektrycznoscia co skutkowalo ze siedzialam caly dzien i czekalam na elektrykow. Rodrigo poprosil mnie o numer telefonu i zaproponowal spotkanie. Poszlismy do swietnej knajpki blisko pracy i podczas rozmowy pocalowal mnie....

Reszte spotkania spedzilismy na rozmowach a na pozegnanie calowalismy sie dlugo i namietnie odprowadzal mnie na stacje gdy nagle wyskoczyla na nas jego byla. Po tym wszytskim spotykalismy sie jeszcze kilka razy na drinka badz kolacje ale niestety Tatiana nie dawala za wygrana i caly czas nas sledzila i mnie szukala probujac sie dowiedziec kim jestem i jak dlugo spotykam sie z Rodrigo.

Po jakims czasie moj maz sprawdzil moje bilingi z telefonu i oczywiscie zorientowal sie ze wymieniam z kims setki smsow tygodniowo. W miedzy czasie Tati wlamala sie na emaila Rodrigo i tak cala katastrofa sie zaczela.

Tati poczula sie w obowiazku poinformowac mojego meza ze jestem z rodrigo i przekazac mu cala nasza intymna korespondencje. W tamtym czasie probowalam wszystko wyjasnic ze nie zdradzilam ze to nic nie znaczy ale kontrola jaka moj maz nade mna sprawowal w tym czasie byla nie do zniesienia wiec wyprowadzilam sie do przyjaciółki.

W ciagu tych 3 miesięcy zrywaliśmy z rodrigo kontaky przynajmniej 3/4 razy dla naszego dobra nigdy nie udalo nam sie wytrzymac dluzej niz kilka dni bez siebie. Tatiana zaprzysiegla sobie ze mnie zniszczy nie mogac mi wybaczyc ze rodrigo zostawil ja dla takiej grubej dziewczyny jak ja na dodatek ze ma czelnosc trzymac mnie za reke i sie o mnie troszczyc. Z mezem poszlam na terapie mielsimy juz 3 spotkania ale ja nie chce wracac widze w nim obcego czlowieka ktory non stop mnie kontroluje sprawdza konta bankowe bilety telefon poczte itd.

Najgorsze jest ze bardzo zalezy mi na rodrigo i wiem ze jemu na mnie takze niestety nie mozemy teraz byc razem przez cala ta sytuacje ktora niestety moze skutkowac deportacja rodrigo do brazylii czego zadne z nas oczywiscie nie chce. Jestesmy podczas kolejnej przerwy minęły dopiero 2 dni a ja usycham z tesknoty wiedzac ze moge go nie zobaczyc a nawet uslyszeć przez dlugi czas.

Moja decyzja o rozwodzie nie byla spowodowana spotkaniem rodrigo on jedynie pokazal mi ze moge czuc sie piekna i szczesliwa. Przede mna dluga droga rozwod potepienie rodziny dzięki Bogu za Ewe która stawia mnie do pioniu za Monie i Krzysia którzy mnie wspierają Maria, Marte i reszte wariatów z pracy którzy mnie rozśmieszają.
Pełna wersja