Czy dobrze mysle...

21.08.04, 01:04
...dlaczego tak lubimy forum?
W wielu watkach sa dziewczyny, ktore "musza komus powiedziec..." Czy to
norma,ze nasi mezowie nie maja czasu, sily, potrzeby sluchac nas, gdy my tego
potrzebujemy? Nie chodzi- uscislam:)- o jakis patologiczny zwiazek,
nieumiejetnosc rozmawiania o czymkolwiek itp., tylko o te tzw.norme w
roznicach miedzy chlopcem a dziewczynka:)
Chyba cos w tym jest, skoro majac mezow, czujemy potrzebe
opowiadania "obcym" /sorki,jesli ktoras to zle odbierze-mam na mysli to, ze w
wiekszosci nie znamy sie osobiscie/ o bardzo czasem osobistych sprawach.
Wiem,ze facet to nie to samo co babskie pogaduchy :) i ze anonimowosc robi
swoje, ale jednak mnie to zastanawia. Chyba nasi ukochani mezczyzni nie maja
dosc sil witalnych, by sledzic potok naszych mysli i emocji...
Jak to jest u Was?
Pozdrowionka- Tusia
    • nineczkas Re: Czy dobrze mysle... 21.08.04, 01:48
      Wydaje mi sie, ze to nie chodzi o to, ze faceci nie maja czasu, sily, czy potrzeby sluchania swoich
      zon, dziewczyn i dlatego kobiety udzielaja sie na forum. Raczej chodzi o potrzebe porownania z
      innymi zwiazkami typu czy ja tak tylko mam dobrze/zle, czy tylko moj partner tak postepuje, czy
      moze jest to norma wsrod facetow, czy ja sie tylko tak zachowuje, czy moze sa kobiety podobne
      do mnie itd. itp. Po drugie czasami dobrze jest zasiegnac opinii "obcych", ktorzy moga spojrzec
      na nasza sytuacje obiektywnie.. Choc trzeba pamietac, ze ten obietkywizm tez moze byc rozny no
      i ze nikt nie jest w stanie na podstawie kilku postow wysnuc wnioski co zle sie w danym zwiazku
      dzieje. No i masz racje, anonimowosc robi swoje.

      A jezeli chodzi o moj przypadek, to akurat moj maz moglby mnie sluchac bezkonca :)..o kurcze i
      tu sprawdza sie Twoja teoria, bo ja tylko odpisuje na posty a sama ich nie tworze.. tzn. tworze ale
      tylko w kwestiach babskich typu odchudzanie, kosmetyki.
      • dr_tusia Re: Czy dobrze mysle... 21.08.04, 01:55
        A jednak:)
        Ale to racja-wszystko co napisalas. Wazna jest taka potrzeba porownan, oj tak...
        Buziaki
    • aphoper1 Dosc dobrze:) 21.08.04, 07:10
      Witaj!

      Moj Maz slucha mnie z uwaga, ale czuje, ze nieraz nie rozumie. Co w tym trudnego
      zrozumiec zdanie, w ktorym zaprzeczam sobie piciokrotnie? Ano nic, jak sie jest
      babeczka;)
      Poza tym ja mam potrzebe opowiadac w kolko. iele razy - wiec lepiej znalezc wele
      osob, zeby jednej na zameczyc na smierc;)

      Pozdrawiam (Tusiu milo Cie u nas goscic, strasznie podobaja mi sie Twoje posty)!
      A.
      • dr_tusia Re: Dosc dobrze:) 21.08.04, 14:33
        No wlasnie,nie rozumie..moj tez,niestety... Zwlaszcza jesli chodzi o takie
        wazne dla nas rozmowy i trudne zdania;)Czyli mam to przyjac za meska norme?:))
        I dziekuje za cieple slowko, Aphoper:D Mnie tez sie tu bardzo podoba:)))
        Pozdrawiam cieplutko Ciebie i reszte!
        • smerfetka26 Re: Dosc dobrze:) 03.10.04, 17:33
          moj maz tez nie moze wylonic z wielkiego potoku slow tego o co mi chodzi, juz
          sie przezwyczailam. na dodaek jesli ja chce sobie po prostu "normalnie"
          pogadac, on zaraz musi szukac na wszystko rozwiazania, bo mysli, ze o to mi
          chodzi. a jak tylko powiem , ze cos jest zle zaraz uwaza, ze mam do niego
          pretensje. a wcale tak nie jest:)
          wiec dlatego tak lubie forum , bo chce rady, i chce po prostu podyskutowac z
          kims innym
          Tosiu, ja tez lubie Twoje posty, jestes fajna kobietka
          • chrisb004 Re: Dosc dobrze:) 04.10.04, 10:06
            No prosze, dowale swoje 3 grosze.
            W kazdej rozmowie facet szuka rozwiazania twoich problemów,
            ale czy to nie dobrze ? czy nie tego oczekujesz od niego w sytuacjach
            kryzysowych ? podjecia prawidlowej decyzji ?

            Kupa ksiazek o tym pisze, ale malo ktory facet to potrafi.
            Rany ile ja razy probuje. I wiecie co ? NIE POTRAFIE ! Nawet dzisiaj sie na tym
            zlapalem. Dzwonila ze ma jakis problem w pracy, ze ktos chce jej podlozyc
            swinie, a ja nie wiem co mam powiedziec. Nie umiem z Nią gadac jak kobieta
            i chociaz i tak mimo ze sie kontrolowalem ogolnie dałem ciała.

            Kobitki, stawiacie nam wysokie wymagania, ale pamietajcie, jestesmy inni,
            nie gorsi czy lepsi - INNI. I najwazniejsze zeby obie strony to rozumialy.
    • karo_lina79 Dobrze myślisz:) 21.08.04, 11:26
      Lubię to forum, ale nie dlatego, że mam kłopoty.
      Po pierwsze lubię pomagać innym, doradzać i podnosić na duchu. Po drugie to
      chyba tak jest, że potrzebujemy obiektywnego spojrzenia innej kobiety.
      Nie mam problemu z rozmową z moim chłpoakiem, ale często jest tak, że ja mówię
      o czyms przez 10 minut - przedstawiam moj mu obawy, domysły, ewentualne
      możliwości rozwiązania problemu, zadaję pytania itd.
      Po takiej przemowie on patrzy na mnie zdziwiony i pyta czego właściwie chcę.
      Tak było ostatnio, gdy monologowałam na temat przyszłorocznego wyjazdu za
      granicę, że mam możliwość załatwienia przez znajomą, czego się przy tym boję,
      co chcę zrobić, jak nam ten wyjazd nie wyjdzie i co chcę zrobić, jeśli już się
      uda, co zakończyłam pytaniem "no i co ty na to?".
      I on był zupełnie skołowany... Zapytał, o co go pytam i jak brzmi pytanie, bo
      sie jasno nie wyrażam.
      Zrobiło mi się cholernie przykro, zaczęłam mówić, że mnie nie słucha (a
      słuchał), że interesuję go wszystko co mówią inni, a nie ja (nieprawda) itd.
      Po chwili rozmowy już wiedziałam - takie gadanie nic dla niego nie znaczy, on
      to odbiera w kategoriach "gada, to niech się wygada, skoro bardzo musi".
      No i zadałam mu pytanie: "czy chcesz pojechać w przyszłym roku za granicę i co
      tym myślisz?".
      Myślę, że gdybym powiedziała to samo do kobiety, to ona nawet nie pytana
      powiedziałaby mi ze trzy historie znajomych par, które wyjechały oraz swoje
      własne zdanie, co by ona zrobiła.
      Faceci naprawdę inaczej odbierają pewne rzeczy i kiedyś nawet ta kretyńska
      książka "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" nie wydawała mi się prawdziwa.
      teraz zaczynam sie coraz częściej przekonywać, że do kogo jak do kogo, ale do
      mojego chłopaka muszę formułować JASNE wypowiedzi. Bez ocen i opinii.
      Takie forum jak to tutaj, ale pod tytułem "Młodzi małżonkowie i nie tylko"
      nigdy by się nie sprawdziło. No, chyba że pisaliby głównie o seksie hehe.
      Pozdrowienia!
      Karolina
      • anula36 z sentymentu:) 21.08.04, 12:10
        Do Karoliny- Troszke nie w temacie- ale powiem szczerze - jestem pod wrazeniem
        twojej dojrzalosci i zdrowego ogladu rzeczywistosci:)Tak trzymac.

        Ja to forum podczytuje glownei z sentymentu - i czasem sie odezwe, w
        ramach "solidarnosci jajnikow":)
        jak bylam naprawde mloda osoba nie bylam zona,z roznych powodow acz bynajmniej
        nie z niecheci do malzenstwa, teraz kiedy w zasadzie moglabym byc juz mi jakos
        nei zalezy i wole wolny zwiazek.
        Co nei znaczy ,ze kiedys do tego slubu nie dodreptam i wtedy wszystkie dobre
        rady na ten temat przydadza siejak znalazl:)
        • karo_lina79 Re: z sentymentu:) 23.08.04, 13:09
          Hehe, dzięki za tę "dojrzałość", ale chyba jednak lepiej wypadłam w poście niż
          jestem w rzeczywistości, przynajmniej w tej kwestii:)
      • kokosia1 Re: Dobrze myślisz:) 23.08.04, 11:30
        > Faceci naprawdę inaczej odbierają pewne rzeczy i kiedyś nawet ta kretyńska
        > książka "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" nie wydawała mi się prawdziwa.
        > teraz zaczynam sie coraz częściej przekonywać, że do kogo jak do kogo, ale do
        > mojego chłopaka muszę formułować JASNE wypowiedzi. Bez ocen i opinii.
        > Takie forum jak to tutaj, ale pod tytułem "Młodzi małżonkowie i nie tylko"
        > nigdy by się nie sprawdziło. No, chyba że pisaliby głównie o seksie hehe.

        Dobre Karolinka:) Faktycznie różnimy sie naturą i tak było jest i bedzie. Ja
        przyznaje szczerze że jestem nałogową forumką:) ( mąż grozi ze mnie wyśle na
        odwyk :) i nie jest to spowodowane brakiem rózmów z moim P, chociaż musze
        przyznać jak przychodzi zmeczony po pracy to nie chce mu dodtkowo suszyc głowy
        setką moich dylematów i pomysłów i wolę sobie czasami pogadać lub popisac w
        jakimś miłym babskim towarzystwie :)( tutaj ukłon w Waszą stronę drogie
        forumki). Natomiast jesli chodzi o sprawy bardzo intymne i ważne dla naszego
        związku, to nie da się tego zastąpić niczym innym jak długa rozmową z mężusiem.
        A co do forum , po przygotowanich slubnych stwierdziłam ze takie fora sa
        ogromną skarbnica róznych rad i pomysłów , więc czemu z nich nie skorzystać.
      • chrisb004 Dobrze mówisz ! 04.10.04, 10:09
        Karola - Ksiazka o Kobietach z Wenusi i ..... nie jest kretyńska, ona jest
        prosta, amerykańska ... ale prawdziwa.
        Sluchajac kobiety, nawet swojej, trudno sie czasem domyslic czego ona tak
        naprawde oczekuje.
        Ale moze dzieki temu do konca zycia, mozna sie nawzajem odkrywac.
        • karo_lina79 Re: Dobrze mówisz ! 04.10.04, 10:23
          Tak, można się odkrywać i zakrywać też się można.
          Ja już czasem jestem zmęczona tą powtarzającą się zabawą w chowanego.
          Bo wyjaśniam raz, wyjaśniam drugi, dziesiąty, a ciągle kłócimy się o to samo,
          to znaczy o "on mnie nie rozumie", a "ona marudzi".
          Hmm, w sumie - zabawne:) Ale nie, jak jest prawdziwy problem.
          Dlatego trzeba rozmawiać i rozmawiać i rozmawiać.... Aż facet ucieknie:)))

          Pozdrawiam.
          • chrisb004 Re: Dobrze mówisz ! 04.10.04, 14:27
            Widzisz, to jest tak, jak Zona ma czasem zly nastroj, widac to po niej, ale nie
            oczekuje zebym cos z Tym zrobil. Chce taki wieczor przebolec i tyle.
            A mnie szlag trafia i choc sie powstrzymuje to i tak probuje ja jakos
            rozweselic, czyms zajac.
            Wiem ze nie o to jej chodzi ale to silniesze ode mnie. Jak jest problem to
            dzialam. Chyba ze chodzi o odkurzanie. :-)))

            Rozmowa jest podstawa w zwiazku, ale wiesz, uwielbiam czasem siedziec w ciszy
            obok siebie. To tez trzeba umiec.
    • weronikarb Re: Czy dobrze mysle... 23.08.04, 13:25
      Tez bardzo lubie to forum, gdyz lubie sobie pogadac na "babskie" tematy, a z
      mezem jak to z facetem, konkretnie i na temat :-) Pozatym ma inny punkt
      widzenia typu "po co sie odchudzasz mnie sie podoba" - a wiadomo podobac ma sie
      mi tez, lub "wiesz ze wygladasz dobrze we wszystkim", a ja chce znac zdanie jak
      wygladam powiedzmy w danej bluzce lub mowie ze np. niepodoba mnie sie takie a
      takie postepowanie kolezanki co o tym mysli? on jak chciala tak ma
      I dogadaj sie z takim :-)
      • karo_lina79 Re: Czy dobrze mysle... 23.08.04, 21:18
        ...i jeszcze powie "czym ty się przejmujesz" albo "co cię to obchodzi".
        Uh, skąd ja to znam...
        Dlatego jak chcę pogadać - idę z siostrą na spacer:)
    • iwmar10 Re: Czy dobrze mysle... 23.08.04, 21:29

      a ja jak żalę sie swojemu że coś mi nie tak to on zaraz sie denerwuje bo mysli,
      że zarzucam mu , że to z jego winy, a ja po prostu muszę sobie pomarudzić
      i wtedy kłótnia gotowa
      pozdrowienia dla Was wszystkich
      • kokosia1 Re: Czy dobrze mysle... 24.08.04, 09:15
        Oj, tak!!!, zgadzam sie z tymi słowami zupełnie!
    • summerdays dawniej.... 03.10.04, 18:30
      ale tak naprawde dawno temu, kiedy nie bylo roznych wynalazkow techniki, to
      kobiety siadaly razem w jednej izbie, szyly, haftowaly, albo darly pierze ;) i
      rozmawialy, spiewaly, byly razem.

      Ja tak sobie mysle, ze w tym calym dzisiejszym zabieganym, elektronicznym
      swiecie nadal poszukujemy takiej wspolnoty (jak zwal tak zwal moze byc i
      solidarnosc jajnikow :)... I chyba nawet potrzebujemy jej bardziej niz
      kiedykolwiek wczesniej...

      I dlatego dobrze, ze jest to forum!

      To tylko takie luzne mysli, ale ja mam dzis dosc refleksyjny dzien ;)))

      Summer
      • karo_lina79 Re: dawniej.... 03.10.04, 20:00
        Tak, dawniej.
        Dawniej było tu miło, chociaż dla mnie to "dawniej" to zaledwie miesiąc-dwa,
        czyli na samym początku, jak tu trafiłam.
        Czasem niektóre wypowiedzi na forum doprowadzają mnie do szału głupotą czy
        brakiem zrozumienia dla innych.
        Gdyby to było "dawne" babskie spotkanie na darciu pierza czy ugniataniu
        kapusty, to jak bym jedną czy drugą za warkocze chwyciła... Jagna by się mnie
        nie powstydziła hehehe
    • paris81 Re: Czy dobrze mysle... 03.10.04, 20:06
      Odpowiedź jest bardzo prosta: nikt tak nie zrozumie kobiety jak inna kobieta:) Nasi mężczyźni są cudowni, starają się nam pomóc ale jednak to nie to samo. Przecież my kobiety na wiele spraw patrzymy całkiem inaczej...
      Pozdrawiam, papa
    • oxygen100 Re: Czy dobrze mysle... 03.10.04, 20:36
      No za chwile lzy wzruszenia mi zaleja oczy!! forum mlode mezatki to forum
      samych ZYCZLIWYCH KOBIET KTORE JAK NIC TYLKO POMAGAJA SOBIE W POTRZEBIE. A kto
      odsadzil cavit od czci i wiary ze jest nie owijajmy w bawelne zwykla zdzira???
      Te wrazliwe delikatne kobiety kore leca blizniemu z pomoca tak?? te dojrzale
      kobiety ktore otrafia zaakcepotowac to ze ktos mysli i czuje inaczej niz one
      tak?? te wspaniale kobiety ktore swa dojrzaloscia i otwartoscia manuja na caly
      swiat jak niegdys elektrowania atomowa w Czarnobylu tak??

      Co do facetow to oni po prostu uwazaja ze jestemy GLUPIE tracac tyle energii na
      pierdoly.
      • karo_lina79 Re: Czy dobrze mysle... 03.10.04, 21:33
        Wiesz, te "życzliwe kobiety", o których tak pogardliwie piszesz, potępiają coś
        innego. Może przeczytaj UWAŻNIE ich posty, to dowiesz się, co się nie podoba.
        A ja Ci sie towarzystow nie podoba, to może poszukaj sobie innego forum, pani
        mądra.
        • maryanne69 Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 13:15
          Umowmy sie, ja nie mam potrzeby opowiadania osobom trzecim, jakie wspaniale mam
          pozycie, czy tez jak on tak mogl.
          Wydaje mi sie, ze takie opowiesci, takze wasze, sa ubarwiane i nie wiele maja
          wspolnego ze stanem faktycznym. Wiec po co? Po to, zeby utwierdzic sie w
          przekonaniu, ze ja mam lepiej, czy ze nie mam najgorzej, czy tez jak to fajnie
          ze one maja gorzej?
          A tak wracajac do towarzystwa, to nie bierz sobie droga karo-lino79 wszystkiego
          tak do siebie, bo sie nabawisz wrzodow :)
          • dr_tusia Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 15:39
            No wiec uwierz mi, ze nie wszyscy musza ubarwic, zeby miec cos do powiedzenia-
            nie wiem, skad takie podejrzenie. Moze z doswiadczen wlasnych? A Karoline w
            pelni poieram tym razem- i mysle, ze nie tylko ja. A o nasze zoladki sie nie
            obawiaj- poki co , jakos ciągniemy.
            Tusia
      • dr_tusia Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 15:36
        Tak, pomagają sobie i gdybys odkryla w sobie jakas zyczliwosc dla swiata, moze
        tez bys to zauwazyla i docenila. Odsądza sie od czci i wiary ludzi, ktorzy
        łamią wszelkie zasady przyjęte przez ludzi, zasady moralne, ktore wbrew temu,
        co mysla niektorzy, sa jednoznaczne. Dobrze jest czasem wymienic mysli i
        wysluchac czyjejs obiektywnej opinii o czyms, co dla nas jest trudne, czy
        problematyczne. Ale niestety niektorzy, zdaje sie, wpadaja na forum tylko po
        to, by skanadalizowac albo psuc atmosfere- po prostu lubia sie klocic. I to
        jest przykre.
        • dobry-dzien Pytanie do Tusi 04.10.04, 15:55
          Tusia, a czy ty jestes Bogiem? Czy to tylko taki imidz?
          • dr_tusia Re: Pytanie do Tusi 04.10.04, 15:59
            A skad takie przypuszczenie? Czy to tylko prowokacja do kolejnej niezyczliwej
            dysputy?
            • dobry-dzien Re: Pytanie do Tusi 04.10.04, 16:05
              Ale czemu niezyczliwej? Jak ktos nie lubi takiego tonu jakim wy przemawiasz to
              znaczy, ze od razu jest niezyczliwy, zalosny i ma sie wynosic z forum?
              Bo takie to wszystko wrazenie sprawia.
              A poza tym tak mi sie nasunelo, po paru twoich ocenach innych ludzi.
              Wyrzucasz z siebie wyroki bez mozliwosci odwolania. I ciezko ci sie przyznac do
              bledu.
              A tylko Bog jest nieomylny.
              To wszystko. Wiecej dyskusji, z mojej strony, na ten temat nie bedzie.
              • dr_tusia Re: Pytanie do Tusi 04.10.04, 16:14

                > Ale czemu niezyczliwej? Jak ktos nie lubi takiego tonu jakim wy przemawiasz
                to
                > znaczy, ze od razu jest niezyczliwy, zalosny i ma sie wynosic z forum?

                Nic takiego nie napisalam, przeciwnie, bardzo polubilam wiele osob z forum,
                ktore diametralnie sie ode mnie roznia. Zawsze natomiast- i na forum i w zyciu-
                budzi we mnie sprzeciw pewien sposbo komunikowania sie ze swiatem- taki, ktory
                rani, nic nie wnoszac, bez wzgledu na to, kogo dotyczy.

                > A poza tym tak mi sie nasunelo, po paru twoich ocenach innych ludzi.
                > Wyrzucasz z siebie wyroki bez mozliwosci odwolania.

                Bardzo staram sie byc wywazona w sposobie wypowiadanie sie o kimkolwek, bo mam
                swiadomosc, ze nie znamy wzajemnie calosci swoich sytuacji, wszystkich
                okolicznosci- nie wydaje mi sie, zebym miala tendencje do wyrokow- w kazdym
                razie nikt nigdy nie zarzucil mi tego, nawet przeciwnie. Ale jesli tak to
                postrzegasz, to oczywiscie masz prawo do tego. Kazdy wyraza tu swoje zdanie,
                wiele osob wypowiada sie ostrzej ode mnie, dlatego nie rozumiem tego komentarza
                pod moim adresem.
                To tyle, pozdrawiam.
                • karo_lina79 Re: Pytanie do Tusi 04.10.04, 17:23
                  Tusia, daj spokój.
                  Po co Ty się tłumaczysz? Przecież jesli ktoś chce przeczytać coś złego w
                  czyjejś wypowiedzi, to i tak to zrobi. Kolejny przykład do wątku o wzajemnym
                  niezrozumieniu.
                  Ja tam nie uważam, że Twoje wyroki są bez możliwości odwołania. Jeden lubi
                  Twoje wypowiedzi i zaznacza Twoją ksywkę na zielono (jak ja!), a inni tylko
                  kopią.
                  Niech uważają, bo się spocą:)))
        • oxygen100 Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 17:31
          Droga Tusiu, kto jak kto ale Ty jako przyszly lekarz najlepiej powinnas
          wiedziec ze nie zawsze wszystko w zyciu jest biale albo czarne. Zycze Ci abys
          nigdy nie musiala stanac przed dylematem czy ratowac czyjes zycie i zrobic z
          czlowieka kaleke, lub jak powiedziec trzydziestolatce matce dwojki dzieci ze
          np. choruje na ALS i teraz musi podpisac zgode na to czy chce byc sztucznie
          wentylowana do konca zycia i umierac z cala swiadomoscia czy gdy bedzie
          niewydolna oddechowo to podac jej morfine aby szybciej odeszla. Podobnie jest w
          zyciu nie wszytsko da sie jednoznacznie zakwalifikowac jako czyn wystepny lub
          nie. Nie zawsze wszystko wiadomo o kulisach ludzkich spraw a prawda na ogol
          bywa gdzies w srodku. Dlatego moze czasem warto przemilczec i zastanowic sie
          niz dawac komus dobre rady typu "odejdz od nieg" "spakuj sie i "wiej do
          rodzicow". Nie twierdze ze to twoje rady ale takie na tym forum sie pojawiaja.
          Skrajne. A jaka jest wartosc przysiegi malzenskiej?? To ze ktos slubowal na
          dobre i na zle?? Moze te wartosci sa dla kogos wazniejsze i dziewczyny jesli
          maja takie problemy rzeczywiscie licza tu na wsparcie, na to ze uslysza czy
          moze przeczytaja "kryzysy sa w kazdym zwiazku. Przeczekaj to" a nie od razu
          pakuj sie i splywaj jestes jeszcze mloda. Zbyt pochopnie nie mowilabym wiec o
          przestrzeganiu zasad morlanych, a przysiega malzenska nie jest niczym innym
          prawda?? Takich przykladow mozna znalezc wiecej ale nie mam czasu szukac. Nie
          wiem jak Ty ale ja np. nie wie jakbym postapila gdyby moj maz przyszedl i
          oswiadczyl mi ze ma dziecko z inna kobieta. np. nieuleczalnie chore dziecko.
          Czy staralabym sie go za wszelka cene zatrzymac?? watpie. A przeciez zasady
          moralne i przysiega kazalyby mi zostac z nim na dobre i na zle tak?? Tak wiec
          torche wiecej tolerancji i otwartosci na innych naprawde dobrze by zrobilo. Nam
          wszystkim. Amen
          • karo_lina79 Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 17:40
            Wiesz Oxygen, czemuś się tak tej Tuśki czepiła?
            Sama napisałaś, że na forum pojawiają się skrajne rady, niekoniecznie podpisane
            dr_tusia.
            Forum ma to do tego, że niektórzy szukają rady i wsparcia, a inni chcą im te
            radę i wsparcie dać.
            Pisząc o swoim problemie należy liczyć się z tym, że ktoś doradzi opcję
            drastyczną pod tytułem "pakuj walizę". Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie
            będzie brał tego w stu procentach dosłownie.
            Skoro ktoś prosi o opinię, to czemu nie wyrazić swojego zdania. Tuśka, ja i
            cała masa innych kobiet to właśnie robią. Jeśli któraś z pytających chce - to
            spakuje sobie walizkę, ale raczej się zastanowi nad taką ewentualnością, niż
            ślepo poleci w ogień.
            Zresztą stosując się do wszelkich udzielonych rad można by dostać kręćka, bo
            jedne piszą "uciekaj" a inne "daj mu szansę".
            Na szczęście nie muszę rozdzierać szat na forum, bo w razie problemu mam
            przyjaciół i rodzinę. Dla mnie to tylko rozrywka, odnosze wrażenie, że dla Tusi
            też.
            A skoro ona ma taki jasny system wartości, to chyba dobrze. Jestem przekonana,
            że pewnie nie raz stanie przed poważnym dylematem albo postapi ale, ale ona też
            jest człowiekiem.
            Więc do cholery idź sączyć jad gdzie indziej, ok?
            Od dzisiaj omijam Twoje wypowiedzi szeeeeerokim łukiem.
            • oxygen100 Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 17:47
              Ok. Wiec skoro to rozrywka to skad ta nagonka na cavit?? bo mysli i zyje
              inaczej niz to sie miesci w glowie?? wielu ludziom mi pewnie tez
    • dobry-dzien Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 17:59
      Moze dlatego sie Tuski uczepila, bo ta o niczym innym nie gada tylko: ja to bym
      to, ja to bym tamto, jasne reguly, itd. Nie ma jasnych regul. W wiekszosci
      sytuacji jest drugie dno. Rzadko ktos jest zly z zalozenia. No ale przeciez
      empatia nie jest mocna strona naszej pani doktor(jeszcze nie). Po co sie
      wczuwac w sytuacje innych jak mozna ocenic w radykalny sposob a pozniej sie
      kreowac na DOBRA PANIA? Bo ja jestem taka moralna i dobra i mila. A wy mnie tu
      chwalcie, bo jak nie to papa. Puste gadanie a nie zadna pomoc.
      Byl taki jeden post, gdzie dziewczyna skarzyla sie, ze jej maz nie pracuje.
      I co? I sie dowiedziala, ze jej maz to niehonorowe zero. Zycze ci Tusiu, zebys
      nigdy nie musiala na wlasnej skorze odczuc co to znaczy bezrobocie i praca w
      nie w tym zawodzie, ktory zdobylas, szczegolnie po 6 latach studiow, jak twoje.
      Pieprznelas, kolezanko, tej dziewczynie miodem w twarz, tylko, ze miod byl w
      sloiku. Naprawde myslisz, ze jej tym pomoglas?
      Wez sie czasem zastanow nad wlasnymi komentarzami. Wsciekasz sie, ze tobie ktos
      napisze, cos a propos ciebie co ci sie nie podoba a nie poglaszcze cie po
      glowce i pochwali a sama.....
      • dr_tusia Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 19:51
        Ja sie nie wsciekam, przeciez napisalam wyraznie, ze masz do tego prawo. Nie
        budzi to we mnie zadnych emocji, nie jestes wyznacznikiem mojej oceny siebie -
        zarowno tej pozytywnej, jak i negatywnej, bo mnie przeciez nie znasz- a i moich
        intencji, jak widac, nie odczytujesz. Karolina ma racje, ze niepotrzebnie sie
        tlumacze, a raczej wchodze w dyskusje, bo tlumaczyc sie nie mam z czego.
        Zrobilam to tylko po to, by ktos nie napisal tego wlasnie "a jak jest inaczej,
        to papa"- ale widac to nie jest sposob. Niektorzy ludzie nadaja na innych
        falach i nigdy sie nie dogadaja- chyba tak wlasnie jest z Toba /a moze Wami
        dwiema, Oxygen i Dobry-dzien/ i mna. I ok, nie da sie wszystkich kochac. Moze
        ta roznorodnosc czyni swiat ciekawym.
        Pozdrawiam wszystkich, a Karoli dziekuje za odzew, mile to:))
        • kuba_rozpruwacz Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 22:58
          Czytam sobie to forum i oczom wlasnym nie wierze. Dwa obozy. Obroncy
          popapranych i obroncy morlanosci. Obroncy popaprancow chwala wam za to!! W
          koncu nawet i tacy maja prawo zyc. A do ostoi morlanosci i wyroczni we
          wszytskich powaznych sprawach dr_tusi apeluje: Tusiu moze powinnas zalozyc
          podforum dla Ciebie i Tobie podobnych. Nikt juz by wam nie bruzdzil i nie
          wypowiadal tu swych odrazajacych i niepopularnych opinii. A forum mogloby sie
          nazywac bardzo podobnie jak to "Mlode Faszystki" co ty na to??
      • isma Re: Czy dobrze mysle... 05.10.04, 12:32
        Bardzo przepraszam, ale jesli owa dziewczyna przeczytala wszystkie posty, to
        wcale sie nie dowiedziala, ze jej maz to niehonorowe zero. Tusia powiedziala
        swoje, a np. ja - ktora mam akurat w tej sprawie inne doswiadczenia -
        powiedzialam co innego. Wszystkie tutaj piszemy "ja bym to, ja bym tamto", i
        tylko tyle mamy prawo pisac, z tej prostej przyczyny, ze zadna z nas badan
        socjologicznych na poruszane tematy nie prowadzila.

        I na tym wlasnie polegaja dyskusje tutaj, ze mamy okazje korzystac z
        doswiadczen roznych osob.
        A wybor, z ktorych, nalezy do nas, proste ;-))).
    • merlott Re: Czy dobrze mysle... 04.10.04, 22:02
      oo! a ja chcialam odpisac na pierwsze mysli zawarte w tym poscie, ale widze, ze
      dyskusja sie tu tak potoczyla, ze sie zastanawiam czy to jeszcze aktualne?

      coz, ja lubie to forum, bo lubie ludzi, bo lubie wymieniac poglady, bo lubie
      sie uczyc od innych. lubie to forum, bo mieszkam za granica, z daleka od
      rodziny i przyjaciol, ktorych tak kocham i ktorych mi brakuje. brakuje mi
      rozmow z nimi, brakuje mi rozmow w ogole.. dlatego tu jestem..

      a ostatnio stwierdzilam, ze jestem tu tez, by uczyc sie cierpliwosci. tyle osob
      wypowiada sie czasem na forum (nie koniecznie na tym) w sposob bardzo
      bezczelny, atakujac innych. krew mnie wowczas zalewa i z calej sily
      powstrzymuje sie, by nie skomentowac. i powtarzam sobie "czerwien zamienia sie
      w pomarancz, pomarancz w zolty, zolty w zielony, zielona to piekna trawka, nie
      ma zlych ludzi, sa moze glupcy, ktorzy rania nieswiadomie... i zamykam sie i
      otwieram innego opsta, pozytywnego."

      no i tak to jest..

      pozdrawiam
      • karo_lina79 :) 05.10.04, 00:03
        Super podejście Merlott!
        Dla takich osób warto tu wchodzić.
        Pozdrawiam.
        • maryanne69 Re: :) 05.10.04, 12:20
          No to przykro mi, ze tak znakomite jestestwa sa tak nietolerancyjne. Droga
          karolinko, a omijaj sobie dalekim lukiem wypowiedzi osob, ktore sa innego
          zdania niz ty. Widze, ze wasze komentarze sa jednoznaczne. Na tym forum
          wszystko jest proste, jak w wojsku: "Zony sa w domu, a kurwy za plotem". No
          marcy.
          • karo_lina79 Re: :) 05.10.04, 23:50
            > No to przykro mi, ze tak znakomite jestestwa sa tak nietolerancyjne.
            Wcale nie jest Ci przykro.

            > Droga karolinko,
            Droga jestem tylko dla moich rodziców, siostry i chłopaka, więc zostaw te
            udawane czułości dla innych.

            > a omijaj sobie dalekim lukiem wypowiedzi osob, ktore sa innego
            > zdania niz ty.
            Nie innego - tylko wypowiadanego w prymitywny sposób. Nie zauważyłaś - Twój
            problem. I oczywiście, że będę omijać. Nie jestem masochistką.

            > Widze, ze wasze komentarze sa jednoznaczne.
            "Wasze" czyli czyje? Moje i tej obrzydliwej Tuśki, co to taka nieskazitelna,
            że Ci ekran popękał z wrażenia? Może jeszcze kogoś? No wal śmiało, chętnie się
            dowiem z kim jestem w świetojebliwym gronie bez cienia tolerancji.

            > Na tym forum
            > wszystko jest proste, jak w wojsku: "Zony sa w domu, a kurwy za plotem".
            No widzisz, a dla mnie to nie takie proste. I czemu zaraz "żony"? Mnie do żony
            cholernie daleko. Poza tym żona też może być kurwą. Jak widzisz, dla mnie świat
            jest badziej złożony niż dla Ciebie.


            > No marcy.
            Bitte sehr.

            I zanim zaczniesz oceniać w taki właśnie biało-czarny sposób, przeczytaj sobie
            mojego posta w wątku cavit. I troche się zastanów, bo robisz się śmieszna.
            • dr_tusia Re: :) 06.10.04, 06:18
              Dobre!! I jednoznaczne:))
    • dvoicka Re: Czy dobrze mysle... 05.10.04, 01:21
      w sumie chyba podpisze sie pod tym co napisala merlott
      jesli mi pozwoli :)
      i dodam, ze ja tez zagladam na to forum zeby pouczestniczyc w babskich
      rozmowach, bo wiem, ze trzeba czasem porozmawiac z kobietami, zeby zobaczyc
      wlasciwy ksztalt pewnych rzeczy. a moje kobietki, z ktorymi zwykle rozmawialam
      sa daleko i czasem nie mam okazji pogadac "po babsku"
      z ukochanym wypracowalismy sposob rozmowy "w pol drogi". ja staram sie mowic
      jasno co chce powiedziec (np. "bo tak sobie myslalam..." - on wtedy sie lapie za
      glowe i smieje, ale wie, ze chce mu przedstawic jakas sprawe nad ktora sie
      ostatnio zastanawialam - za i przeciw i ze nie chce za bardzo jeszcze decyzji,
      tylko innego spojrzenia na sprawe)
      ale rozmow z kobietami i tak potrzebuje. nie zeby sie z kims porownywac, tylko
      zeby ogladac ten sam problem z wielu punktow widzenia.
      dlatego takie polemiki jak ta przed chwila bardzo mnie mecza i nic mi osobiscie
      nie daja. ale coz, chyba musza byc...
      pozdrawiam Was dziewczyny i zycze zebysmy sie spotykaly na optymistycznych watkach!
    • cavit Re: Czy dobrze mysle... 05.10.04, 20:51
      Wiesz Tusiu, ja tez mysle ze to forum to fantastyczne miejsce. Dzieki Wam
      dziewczyny udalo mi sie wyprostowac to co przez glupote i o maly wlos moglam
      stracic. Wiem ze moja postawa nie jest zbyt popularna ale w koncu wszytsko
      dobrze sie skonczylo. I to wlasnie dzieki Wam i temu ze ktos kiedys stworzyl to
      forum. Ludzie czasami zbyt pochopnie oceniaja innych czesto tylko przez
      pierwsze czesto zle wrazenie. Pozdrawiam was serdecznie :))
      • dr_tusia Re: Czy dobrze mysle... 05.10.04, 22:25
        Lubie nasze forum, chociaz nie sadzilam, ze az tak doniosla role odegra w
        czyims zyciu:) Ciesze sie, ze sie cos wyjasnilo, chociaz nie rozumiem tego, co
        zrobilas, prawde mowiac bardzo wspolczuje Twojej kolezance- za jednym zamachem
        stracila zaufanie do meza i kumpeli i pewnie swiat jej sie rozpadl... Niektorzy
        mi tu w ogromniastych slowach zarzucili, jak to Cie surowo ocenilam, ale takie
        jest moje zdanie- wszystko fajne, co nie krzywdzi innych. A dla Towjej
        kolezanki to , co zrobiliscie, to jest krzywda... niemniej ciesze sie z happy
        endu i pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja