wspólne mieszkanie/oddzielne gotowanie

24.06.14, 15:38
Interesuje mnie Wasze zdanie w kwestii oddzielnego gotowania.
Mieszkamy razem z teściową w jej domu, przepisanym na syna, a mojego męża. My na piętrze z osobna kuchnią, teściowa na dole. Łazienka wspólna na piętrze. Przeprowadziłam się parę miesięcy temu, obecnie szukam pracy (przeprowadziłam się 100 km, wcześniej pracowałam)
Na początku gotowałam obiady i zawsze wołałam teściową, by zjadła z nami, ona zazwyczaj wołała nas w niedzielę. Czasem było tak, że ja gotowałam dla niej 3, 4 razy w tygodniu. Trochę zaczęła męczyć mnie ta sytuacja, ale nie jestem pewna czy całkowite oddzielne gotowanie nie byłoby zbyt nieuprzejme. Jeżeli znajdę pracę, także nie będe oczekiwała, żeby dla nas gotowała. Chciałabym, abyśmy z mężem stanowili oddzielne gospodarstwo. Teraz Mąż na przerwie w pracy przyjeżdża do domu na obiad, od paru dni jemy razem, tylko we dwójke. Uważam, że teściowa jak jest cały dzien w domu, to mogłaby ugotowac coś dla siebie.

Pytam tych, co mają podobna sytuację. Jak jest u was, komentarze o niezaradności, bo mieszkamy u kogoc itp itd proszę sobie darować :)

Ja za wielką namową przeprowadziłam sie do męża, mieliśmy oszczędności, to nie był przymus, razem się na to zdecydowaliśmy. Mama mojego męża jest starsza, drewna sobie nie porąbie, trawy nie skosi itp. itd. prawa jazdy nie ma do sklepu kawałek,a i emerytura też nie wielka. Gdy rozważalismy wynajęcie kawalerki, mąż argumentował, że zostanie sama i będzie jej ciężko. Ja się nie wpraszałam. Ponadto mąż ma 10 minut do pracy.Remontujemy i ulepszamy za swoje. Nie czuję, że mi ktoś robi łaskę, mąż lubi sobie majsterkować, nie byłby szczęśliwy w mieszkaniu, a ja myślę, że się przyzwyczaję. Więc rady typu jak ci "niepasuje to sie wyprowadź" proszę sobie darować.

Pytam tylko tych, co są w podobnej sytuacji, jak to u nich wygląda. Czy oddzielne gotowanie, znaczy nie wołanie teściowej na obiad będzie zbyt nieuprzejme? nie chcę żeby to źle odczytała. Ona też mnie czasem woła, ale grzecznie odmawiam, mówiąc, że mam z wczoraj czy coś podobnego.

A jak inne sprawy u was wyglądają?? co jest wspólne co oddzielne? jak jest lepiej? i Co wam nie pasuje. ile razy schodzicie w ciągu dnia do teściowej, tak, żeby pogadać. Ja czasami w ciągu dwóch dni, nie widzę sie z nią w ogóle. Chyba że jakoś tak przed domem.


Będę wdzięczna za komenatrze:)
    • moni_la Re: wspólne mieszkanie/oddzielne gotowanie 28.06.14, 13:36
      Myślę że jak poczęstujesz matkę męża talerzem zupy której i tak zwykle zostaje w garze to nic
      złego.Teściowa jak sama mówisz ma niewielką emeryturę i gotowanie dla niej samej stanowi problem bo musi kupić tyle produktów jak na rodzinę.Jeśli uważasz że to trudne dla Ciebie to powiedz wprost że nie będziesz dla niej gotować.Jeśli chodzi ci tylko o finans to poproś o kwotę jaką może dorzucić do wspólnej kasy.
      Myślę że rodzina jest najważniejsza,mieszkając wspólnie fajnie czasem sobie poplotkować,wyipić wspólną kawkę .Mama może Ci się przydać kiedy będziesz kiedyś potrzebować wyjść a nie będzie z kim dziecka zostawić.Nie warto palić mostów za sobą.
    • mamamia26 Re: wspólne mieszkanie/oddzielne gotowanie 29.06.14, 18:57
      a mi się wydaje, ze całe trójka powinna porozmawiac jak to wszytsko ma wyglądać. Jeżeli mieszkacie we trójkę to gotowanie w dwoch kuchnich wydaje mi sie bez sensu. Nie lepiej się podzielić ? Tak by było sprawiedliwie, bo wiadomo ze dwie dorosłe osoby zjedzą wiecej niż starsza osoba....
    • gamophobe Re: wspólne mieszkanie/oddzielne gotowanie 06.07.14, 17:35
      Ja osobiście nie jestem w takiej sytuacji, ale brat z żoną mieszkają z moimi rodzicami (jest ich dwójka, więc sytuacja podobna, ale nie identyczna). Wspólne obiady odbywają się raz na przysłowiowy "ruski rok" i chyba wszystkim to odpowiada. Nie przesiadują też razem zbyt często, raczej rozmawiają na tematy bieżące, jak rachunki etc.
      Nie ma między nimi ani konfliktu, ani ciepłej relacji; ot tak sobie mieszkają ;-)

      W Twojej sytuacji chyba jednak bym się starała jakoś umówić z teściową na to gotowanie. Ona jest jedna, ekonomiczniej i bardziej rodzinnie byłoby gotować dla wszystkich w jednej kuchni. Aczkolwiek nie uważam, żeby gotowanie tylko dla siebie było nieuprzejme... najlepiej porozmawiaj o tym z mężem, on lepiej będzie wiedział, co jego matka sądzi o tym oddzielnym gotowaniu ;-)
Pełna wersja