renia_1986
24.06.14, 15:38
Interesuje mnie Wasze zdanie w kwestii oddzielnego gotowania.
Mieszkamy razem z teściową w jej domu, przepisanym na syna, a mojego męża. My na piętrze z osobna kuchnią, teściowa na dole. Łazienka wspólna na piętrze. Przeprowadziłam się parę miesięcy temu, obecnie szukam pracy (przeprowadziłam się 100 km, wcześniej pracowałam)
Na początku gotowałam obiady i zawsze wołałam teściową, by zjadła z nami, ona zazwyczaj wołała nas w niedzielę. Czasem było tak, że ja gotowałam dla niej 3, 4 razy w tygodniu. Trochę zaczęła męczyć mnie ta sytuacja, ale nie jestem pewna czy całkowite oddzielne gotowanie nie byłoby zbyt nieuprzejme. Jeżeli znajdę pracę, także nie będe oczekiwała, żeby dla nas gotowała. Chciałabym, abyśmy z mężem stanowili oddzielne gospodarstwo. Teraz Mąż na przerwie w pracy przyjeżdża do domu na obiad, od paru dni jemy razem, tylko we dwójke. Uważam, że teściowa jak jest cały dzien w domu, to mogłaby ugotowac coś dla siebie.
Pytam tych, co mają podobna sytuację. Jak jest u was, komentarze o niezaradności, bo mieszkamy u kogoc itp itd proszę sobie darować :)
Ja za wielką namową przeprowadziłam sie do męża, mieliśmy oszczędności, to nie był przymus, razem się na to zdecydowaliśmy. Mama mojego męża jest starsza, drewna sobie nie porąbie, trawy nie skosi itp. itd. prawa jazdy nie ma do sklepu kawałek,a i emerytura też nie wielka. Gdy rozważalismy wynajęcie kawalerki, mąż argumentował, że zostanie sama i będzie jej ciężko. Ja się nie wpraszałam. Ponadto mąż ma 10 minut do pracy.Remontujemy i ulepszamy za swoje. Nie czuję, że mi ktoś robi łaskę, mąż lubi sobie majsterkować, nie byłby szczęśliwy w mieszkaniu, a ja myślę, że się przyzwyczaję. Więc rady typu jak ci "niepasuje to sie wyprowadź" proszę sobie darować.
Pytam tylko tych, co są w podobnej sytuacji, jak to u nich wygląda. Czy oddzielne gotowanie, znaczy nie wołanie teściowej na obiad będzie zbyt nieuprzejme? nie chcę żeby to źle odczytała. Ona też mnie czasem woła, ale grzecznie odmawiam, mówiąc, że mam z wczoraj czy coś podobnego.
A jak inne sprawy u was wyglądają?? co jest wspólne co oddzielne? jak jest lepiej? i Co wam nie pasuje. ile razy schodzicie w ciągu dnia do teściowej, tak, żeby pogadać. Ja czasami w ciągu dwóch dni, nie widzę sie z nią w ogóle. Chyba że jakoś tak przed domem.
Będę wdzięczna za komenatrze:)