elle212
19.07.14, 12:41
Dziś mija dokładnie 5 tyg mojego małżeństwa, a ja jestem nieszczęśliwa...jednym z powodów mojego załamania jest brak pracy (nie pracuje od ślubu), kolejnym fakt, że mieszkamy u teściów, potrzeba wakacji, jeszcze coś bym mogła dopisać...mąż przychodzi z pracy coś zje, zajmuje się swoimi sprawami a ja cały czas siedzę sama w domu i albo pójdę na spacer, albo poczytam coś albo pojadę do mamy (staram się wychodzić jak teście są w domu)...namawiam go na jakiś wypad weekendowy to mówi, że nie mamy pieniędzy na to, bo czeka nas remont, ja to rozumiem, ale czy naprawdę te przykładowo 300 zł zaważy na naszym remoncie tak, że nie odbędzie się?
U teściów mieszkamy, bo w naszym mieszkaniu musimy zrobić remont...przy dobrych wiatrach przeprowadzimy się na swoje dopiero w połowie września...
Proponuje mężowi jakiś wypad, czy inne rozrywki to jedyne co on uważa to wyjście do kina, a ja chcę pojechać nad wodę, chcę pobyć na świeżym powietrzu, jak coś zaproponuję to usłyszę, że za dużo wymagam i wymyślam...
Seks mogę zapytać co to jest, kochamy się 1-2 razy w tygodniu a przed ślubem kochaliśmy się często, jak pytam dlaczego tak się dzieje to słyszę, że jest zmęczony, że jest za gorąco etc, ale nie jest zmęczony aby pójść na siłownie, czy pograć w te swoje gry? Chciałabym być już matką mój mąż póki co nie chce słyszeć o dziecku...
Powiecie, że mam poszukać sobie jakiegoś zajęcia, zgoda, ale jakiego, jak nie mam kasy...
Wiem, że to co napisałam nie jest ze sobą spójne, ale jestem zła, załamana...Nie wiem czego oczekuje, dobrego słowa może, rady...