Nie krzyczcie na mnie...

28.08.04, 17:46
Wiecie już mi duuuużo lepiej na sercu po tym rozstaniu, ale gdzieś na dnie w
samym koniuszku siedzi pytanie: czy czasem były chłopak się zmienia, idzie po
rozum do głowy(jeśli go ma), żałuje i wraca do swej byłej ukochanej??No i
oczywiście żyją długo i szczęśliwie :-)))Ot taka durna romantyczna baba ze
mnie.
I z drugiej beczki: rozmawaialam z moimi dwiema fajnymi ciociami i wiecie co?
One powiedziały że jedynie dzieci w swoim życiu nie żałują a facetów to by
dawno chetnie się pozbyły. Powiem Wam że to trochę zachwiało moja wiarę w
płeć przeciwną. Dlaczego tak się dzieje?
    • anula36 Re: Nie krzyczcie na mnie... 28.08.04, 18:29
      Ciotek nie sluchaj- typowe polskie kobiety meczennice:)Pomysl dlaczego by sie
      pozbyly- bo pewnie niespecjalnie ukaldaja sie im zwiazki,ale jak sie ma ukladac
      zwiazek w ktorym facet jest sprowadzony do rozplodowca,ktorego najchetniej zona
      by sie pozbyla??Myslisz ze facet tego nie czuje?
      Faceci sa fajnie-ale nie wszyscy. A odgrzewane zwiazku ZAWSZE koncza sie
      niestrawnoscia:)
      • verdana Re: Nie krzyczcie na mnie... 28.08.04, 19:14
        Nie zawsze. Moja przyjaciółka ma męża, z którym (gdy jeszcze był jej
        chłopakiem) się rozstała na długo. On strasznie rozpaczał, robił głupstwa itd.
        Wreszcie zadzwoniła na prosbe jego matki. No i. Są już małżenstwem od 14 lat i
        mało znam takich udanych małżeństw.
        • anula36 Re: Nie krzyczcie na mnie... 28.08.04, 19:18
          ale tu jest sytuacja w duga strone - facet rzucil dziewczyne. Nigdy bym takiego
          nei przyjela z powrotem, bo jaka pewnosc ze za miesiac dwa rok, 10 lat nie
          wpadnei na ten sam pomysl??
          • dr_tusia Re: Nie krzyczcie na mnie... 28.08.04, 19:50
            Zgadzam sie z Anula- szanse na powodzenie odgrzewanego zwiazku sa mikre...
            A to ze ludzie tak rzadko dobieraja sie w udane pary mnie tez martwi, gdy
            rozgladam sie dokola. Mysle, ze to czesto sprawa zbyt pochopnych decyzji o
            slubie- kiedy ludzie nie dojrzeli do tego naprawde, za malo sie znaja, albo nie
            obgadali paru waznych spraw. A czsem po prostu przestaja dbac o zwiazek, gdy
            juz jest zalegalizowany. wazniejsze staje sie zarabianie, zamaiana domu na
            wiekszy dom, samochodu na wiekszy samochod, itp., itd. A sens milosci gdzies
            sie gubi...
            Mam nadzieje, ze nie zdolowalam Was zbytnio- my przeciez mamy szanse- jestesmy
            wszak mlode i zakochane, a w kazdym razie gotowe do milosci, czyz nie?
    • kokosia1 Re: Nie krzyczcie na mnie... 28.08.04, 22:05
      Są na swiecie fajni i porzadni faceci, ale też i tacy spod ciemnej
      gwiazdy.Podobnie jest przecież z nami kobitkami, jedne są w porzadku,a inne nie
      jedno mają na sumieniu. Więc nie zawsze jest tak że facet jest be,a kobieta
      cacy cacy. Ważne jest że dwoje ludzi umie sie dopasować i widzi w sobie
      to "COŚ".Pozdrowionka
      Ps. Zaraz mnie tu kokosie zjedza feministki,za taka obronę płci brzydkiej:)
      • dr_tusia Re: Nie krzyczcie na mnie... 29.08.04, 10:28
        Cala nadzieja w tym, ze feministki maja swoje forum:) Moze wiec ujdziesz z
        zyciem:)
    • weronikarb Re: Nie krzyczcie na mnie... 02.09.04, 14:35
      No coz ja z moim mezem jak bylismy jeszcze para rozstalismy sie po 4 latach
      spotkalismy sie na dyskotece i po tym spotkaniu minelo pol roku i zareczyny a
      po 1,5 roku slub teraz jestesmy 2 lata po slubie i mamy 10-cio m-nego synka.
      Jestesmy szczesliwi, a o zwiazek trzeba dbac aby bylo w nim szczescie :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja