borelka21
02.07.15, 11:33
Hej. Trafiłam tutaj,bo mam wielki dylemat i oczywiście nadzieję,że poradzę się mądrych kobitek. Kochane, jestem prawie rok po ślubie. (3 lata bycia razem ogólnie) .Mieliśmy jakieś tam wzloty i upadki, znamy swoje wady i zalety. I jakoś żyjemy szanując te nasze cechy. Jest jednak jedna rzecz ,która nas wyraźnie poróżniła. Wszystko wyszło ok.trzy miesiące temu,a działo się jeszcze w okresie narzeczeństwa. Mój mąż ciągle goni za pieniądzem,oczywiście nie przelewa nam się,ale starcza nam na życie. Jemu jednak ciągle mało, najpierw ''rzucił się'' w wir i założył hurtownię,która pociągnęła nas na dno. Od początku wszystko wskazywało na to,że nam się nie uda,ale on wyobrażał sobie furę pieniędzy i super biznes. Nie dawno wymyślił,że zrobi studia zaoczne i tysiąc kursów (które już zaczął realizować). Rozumiem,że po pracy dorabia okazyjnie (jako elektryk),bo w tedy mamy na zachcianki typu wakacje itp. ale nie rozumiem,dlaczego chce zacząć studia 70 km od domu,zaocznie - gdzie na to nas nie stać. I nie jest mu to potrzebne,bo w firmie na swoim stołku zarabia bardzo dobrze (3300-4000tys.). Jednak jemu jest ciągle mało, chciałby ''wyrwać się ze swojej posady'' itp.Wszystko fajnie,tylko,że ciągle go nie ma w domu,albo jest zajęty lub zmęczony. Nie mogę na niego liczyć. Teraz choruję (borelioza) i w planach mieliśmy,że w czasie choroby jak będzie lepiej wrócę na studia i spokojnie je skończę,później praca itp.(dzienne pedagogika przedszkolna). Teraz stwierdził,że mam jak teraz zajmować się domem i wszystkim, studiować i pracować,bo NAS NIE BĘDZIE STAĆ NA JEGO WYMYŚLONE STUDIA. On już chciał iść teraz w październiku,ale się spóźnił z rekrutacją ! Kochane, w czym problem. Przeraża mnie jego ciągła gonitwa za pieniądzem (wolę być szczęśliwa a biedna), studia również mogą wywrócić nam życie do góry nogami. Nie potrafię się tu z nim dogadać ani żyć z kimś takim. Fajnie,że chce się rozwijać,ale czy kiedyś powie STOP? Czy nasze najlepsze czasy spędzimy mijając się lub licząc ''0'' na koncie? On ma poparcie swoich rodziców. Jest też kilka mniejszych spraw w których nie dochodzimy i nie dojdziemy do ładu. Zastanawiamy się nad rozwodem...Dodam,że ja zrezygnowałam z wymarzonych studiów w innym mieście ''na rzecz związku'',a on? Ma w nosie moje zdanie i ten związek. Rozwód teraz otworzyłby mi drzwi do własnego życia i własnej drogi. Robiłabym to co kocham,nie dla pieniędzy. Nie rezygnowałabym z niczego ,dla związku nie dostając nic w zamian. Pomóżcie,proszę.