ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA...

19.09.04, 12:59
CZESC!MAM 23 LATA I JESTEM CHORA NA SERCE.JESTEM PO OPERACJI SERCA RATUJACEJ
ZYCIE I CZEKA MNIE OPERACJA WYMIANY ZASTAWKI PO KTOREJ NIE BEDE MOGLA MIEC
DZIECI.JESTEM ZARECZONA I RAZEM Z CHLOPAKIEM CHCEMY BARDZO MIEC DZIECKO.NIE
WIADOMO KIEDY BEDZIE OPERACJA.LEKARZE MOWILI ZE JAKIES 4-5 LAT PO PIERWSZEJ
OPERACJI A W TEJ CHWILI MINELO 5 LAT.NIE POTRAFIE PODJAC DECYZJI CO JEST
WAZNIEJSZE:STUDIA, DZIECKO CZY MOZE MOJE ZDROWIE.BARDZO CHCE MIEC DZIECKO I
KIEDY WIDZE KOBIETE W CIAZY CZY Z WOZKIEM ROBI MI SIE SMUTNO.RODZINA RACZEJ
NIE POPIERA POMYSLU Z URODZENIEM DZIECKA.WOLELIBY GDYBYM ADOPTOWALA
DZIECKO.MOJ CHLOPAK TEZ POWIEDZIAL ZE NIE CHCE WYBIERAC MIEDZY MOIM ZYCIEM A
DZIECKIEM BO WYBOR JEST OCZYWISTY.MOJE ZYCIE.OPROCZ TEGO MAMA CIAGLE WMAWIA
MI ZE NIE NADAJE SIE DO NICZEGO NAWET DO BYCIA ZONA A CO DOPIERO MATKA.MAM
METLIK W GLOWIE I NIE WIEM CO ROBIC.MOZE KTORAS Z PAN MA JAKIS POMYSL TO
CHETNIE POSLUCHAM, TZN PRZECZYTAM.POZDRAWIAM.ANIA
    • doda1983 Re: ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA... 19.09.04, 13:12
      Anusia, aż sie we mnie gotuje!!!! co to za matka która Ci wmawia, że nie
      nadajesz się do roli żony i matki??? Jesteś ciężko chora, a ona zamiast
      podtrzymywać Cię na duchu jeszcze bardziej dołuje i obraża...
    • puniao11 Re: ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA... 19.09.04, 13:55
      Aniu nie sluchaj ich to przeciez twoje zycie..,nic nie stoi na przeszkodzie
      abyscie adoptowali dziecko-ktore pokochalabys jak swoje.Twoje zycie jest
      wazniejsze.Macie jeszcze czas aby stworzyc kochajaca sie rodzine-jest tyle
      pieknych kruszynek w Domach Dziecka;) Nie dosc ze spelnilabys swoje marzenie,to
      jeszcze byc moze uratowalabyc dzieciatku zycie dajac mu wiele milosci,ktorej by
      nie zaznalo w sierocincu.Pomysl o tym.I na Boga nie bierz do siebie tego co
      mowi twoja mama-skad ona moze wiedziec jaka bedziesz matka,a jak ona jest.I w
      ogole nie rozumiem jak ona moze tak mowic.Mama powinna cie wspierac a nie juz
      skreslac cie.Wszystko przed toba.Wierze,ze zrobisz tak jak podpowiada ci
      serduszko:) pozdrawiam
    • pankracea Re: ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA... 19.09.04, 14:28
      nie przejmoj sie gadaniem mamy. to przykre, ze wlasna matka mowi cos takiego,
      ale olej to. to nie jest proste, ale tak trzeba. niestety niektore matki nie
      umieja byc mamami :(

      a co do posiadania dziecka..... lepiej adopotowac i cieszyc sie nim, a ono
      Toba, niz gdybys urodzila wlasne dziecko, ktore mialoby chora mame, ktora nie
      moglaby poswiecac mu odpowiednio duzo czasu, lub gdyby mialo ja stracic. bo
      chyba nie chcesz narazic dziecka na bycie polsierota? bo powolac na swiat nowa
      istote to jeszcze nie wszystko, trzeba tez dac mu milosc.

      rozwaz opcje adopcji. jesli Twoj chlopak tez o tym mysli, to dobrze.

      i naprawde nie przemoj sie opinia mamy, tak sie skalda, ze mamy to nie istoty
      wszystkowiedzace (jak to sie zawsze wydaje malym dzieciom).

      trzymaj sie cieplutko i nie zalamoj sie. masz przeciez obok siebie kochajaca
      osobe. i dbaj o zdrowie.

      czasami chdzi mi po glowie.....sa partnerzy, ktorzy nie moga miec z roznych
      powodow wlasnych dzieci, moze to znak, aby dali milosc, biednemu dziecku z
      sierocinca?
      • anusia1116 Re: ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA... 20.09.04, 08:13
        DZIEKUJE ZA WSZYSTKIE POMOCNE WYPOWIEDZI.WCZORAJ ROZMAWIALAM Z CHLOPAKIEM I
        ZROZUMIALAM ZE PEWNYCH RZECZY NIE MOZNA ROBIC NA SILE.GLOWA MURU NIE
        PRZEBIJE.WIEM ZE ADOPCJA CIAGNIE SIE MIESIACAMI ALE WARTO CZEKAC NA TAKIEGO
        MALUSZKA.ZDZIWIL MNIE FAKT ZE WSZYSTKIE PISZECIE O MOJEJ MAMIE TAK JAK JA BYM
        NIGDY O NIEJ NIE POWIEDZIALA CHOC TO PRAWDA CO NAPISALYSCIE.ONA POTRAFI DOPIEC
        MI NIE TYLKO W TEN SPOSOB.DLATEGO CIESZE SIE ZE MAM MOJEGO SKARBA, KTORY ZAWSZE
        WIE JAK POCIESZYC, JAK KOCHAC. POZDRAWIAM SERDECZNIE I DZIEKUJE...ANIA
        • zlosia Re: ŻYCIE TO NIE JEST BAJKA... 20.09.04, 09:00
          Cześć!!!
          Gdzie chodzisz na kontrole? Jeśli operacja bedzie polegała na wymianie zastawki
          to wcale nie znaczy, że nie bedziesz mogła mieć dzieci. Mój kardiolog
          powiedział, że współpracują z ginekologami. Niedawno przeprowadzili wspólnie
          drugą ciążę kobiet z dwoma sztucznymi zastawkami.
          Ja własnie szykuję się do trzeciej operacji. 13 października idę do szpitala.
          Kardiolog po konsultacji z chirurgiem uznał, że lepiej bedzie teraz
          przeprowadzić operację. Uznał, że jak jestem mężatką to mogę wpaść i zrobić
          sobie krzywdę i dziecku. Poniewaz tym razem bedzie to operacja wymiany zastawek
          tylko przez pół roku bedę brała leki przeciwzakrzepowe. Wszczepią mi
          zastawki "nowej generacji". Później planuję dziecko.
          Ja tez dwa lata temu przechodziłam atak paniki, "co będzi jak nie bedę mogła
          mieć dziecka." Mój mąż ( wtedy jeszcze chłopak) pocieszał mnie i mówił, że ja
          jestem najważniejsza i sam zaproponował adopcjię. Nadal jest moja podporą i
          cały czas dodaje mi otuchy.
          Jeśli chcesz pogadać, napisz na maila.
          Pozdrawiam!!! Życzę więcej odwagi!!! Napewno wszystko bedzie dobrze!!!
Pełna wersja