Dodaj do ulubionych

Męzatki - 19-20-21 lat.

22.09.04, 11:00
Jestem młodą mężatką. Decyzje o ślubie podjełam sama. Nie mam dzieci. Mam za
to cudownego, kochanego męża. Chcialabym poznać młode dziewczyny, męzatki :-)
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
      • my_my Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 08:54
        ale z cibie idiotka tak wczesnie wychodzic za maz!!!! a co z imprezami, wolna
        miloscia itp?? najlepszy okres przechodzisz teraz w zyciu i powinnas szalec!
        ja wpadlam i wyszlam za maz. dziecko bardzo kocham a meza i tak robilam na
        prawo i lewo papa
    • warna Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 14:30
      Mam pytanie: co decyduje,że w tak młodym wieku zawiera się małżeństwo? Ja
      rozumiem ,że miłość, ale co z "prozą życia"? Gdzie mieszkacie,czy jeszcze się
      uczycie,z czego sie utrzymujecie, jaka była reakcja waszych mam, ojców? Nie
      ukrywam, że nie jestem zwolenniczką wychodzenia za mąż w wieku 19 -20 lat :-)
      • zlosia Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 16:06
        Mój mąż jest duzo starszy ode mnie. Pracuje. Narazie mieszkamy u moich
        rodziców. Mają duzy dom, więc moglibysmy cały czas w nim mieszkac i miec do
        dyspozycji swoje pietro. Jednak zdecydowalismy sie kupic mieszkanie. W cześci
        za pieniądze swoje(z wesela) i część od rodziców. Mamy gdzie mieszkać, za co
        życ, chcemy byc razem, wiec to nie ma znaczenia ile mam sie lat. W tej chwili
        studiuje dziennie, ale mam w planie od przyszłego semestru przenieśc sie na
        zaoczne i zacząć prace. Za rok marzy nam sie dzidziuś.
        Mamy swoje plany, marzenie i realizujemy je.
        A teraz ja mam do Ciebie Warno pytanie. Czemu jestes przeciw zawieraniu
        związków przez osoby 19-20 letnie?
      • mika2 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 24.09.04, 20:29
        Z rodzinnego miasta wyjechałam jak miałam 18 lat, po maturze Wyjechałam do
        obecnego męża. Wtedy byliśmy już od roku zaręczeni. On studiował i pracował. Ja
        poszłam na studia zaoczne i tez znalazłam pracę. Mieszkamy w dużym domu jego
        rodziców - mamy swoje piętro:) Po roku mieszkania razem wzięliśmy ślub a po 2
        latach po ślubie urodził się nam synek. Teraz szykujemy się do wyprowadzki do
        swoich 4 katów.
    • warna Re: do Zlosi 22.09.04, 17:04
      Jestem przeciwna zawieraniu małżeństaw przez tak młode osoby, bo przeważnie
      jest to raczej "zabawa w małżeństwo" niż prawdziwe życie razem, na własny
      rachunek, SAMODZIELNIE. Rzadko kto z twoich rówiesniczek/rówiesników ma tak
      komfortową sytuację jak Ty; dojrzały mąż zarabiający na rodzinę, duży dom
      rodziców, brak problemów finansowych. Bo niestety osoby 19-20 letnie zwykle:
      - są na utrzymaniu rodziców
      - nie mają zawodu, wykształcenia, pracy
      - nie mają perpektyw na samodzielne mieszkanie
      - myslą jednak inaczej (tzn. mniej dojrzale) niż osoba 25-letnia
      Wiem, wiem, zaraz wszystkie sie na mnie rzucą, że osoba 19-letnia może byc
      bardziej dojrzała i rozsądniejsza od 25-latki z dyplomem magistra. Zgadzam się!
      To sie zdarza !!! Ale generalnie... LIFE IS BRUTAL i rzeczywistośc wygląda jak
      wygląda. Bo co to za małżeństwo, gdy on mieszka ze swoimi rodzicami, a ona ze
      swoimi (znam takie przypadki), albo gdy rodzice dyktują im co mają robić, bo
      młodzi są uzależnienie finansowo i mieszkają razem?! Nie warto trochę
      poczekać ?! Przecież 24-25 lat to nie starość, a trochę inna perspektywa :-)
      • zlosia Re: do Zlosi 22.09.04, 17:50
        Napisałaś, że 19-20 latki są na utrzymaniu rodziców. To prawda, zarówno jak 23-
        24 latki (załóżmy studiujące dziennie). Czy to znaczy, że mają niewychodzić za
        mąż? To czy ja i mąż, mieszkamy z rodzicami mając lat 19 czy 24 to nie ma
        róznicy. Rozejrzy się jaka perspektywa czeka młodych ludzi. Nie ma pracy, nie
        ma mieszkania. Gdyby tak jak Ty myślał każdy nie byłoby małżeństw, co za tym
        idzie dzieci. Nie każda kobieta chce czekać z maciezyństwem to 25 roku życia.
        Albo i dalej, bo nie masz pewności, że po studiach znajdziesz prace, która da
        odpowiednie zabezpieczenie. Przypuszczam, że jeśli kobieta wychodzi zamąż w
        wieku 25 lat, to najpierw interesuje ją kariera. Dochodzi kilka nastepnycj lat.
        W tej chwili mam możliwość nacieszyć się mężem, urodzić dziecko, wychować je,
        skonczyć studia. (Zapytasz, kto bedzie opiekował się dzieckiem, gdy ja bedę
        studiować. Ta sama osoba która zaopiekuje się Twoim dzieckiem, gdy Ty pujdziesz
        do pracy. Czyli, rodzice, dziadkowie, może opiekunka. Zawsze może dziecko iść
        do żłobka, chociaż miom zdaniem to ostateczność.) Uważam jednak, że podobny
        start ma 20 jak i 25 latka. Zawsze jednak zalezy od wieku mężczyzny i
        odpowiedzialności obojga. Nie da się ścisle ustalić jaki jest odpowiedni wiek
        na małżeństwo.
      • adsa_21 Re: do Zlosi 22.09.04, 19:13
        oczywiscie, duzo w tym racji. Jest ciezko, szczegolnie wtedy gdy jest dziecko.
        Ja pare tygodni temu skonczylam policealne studium turystyczne, pracy nie mam,
        na studia mnie nie stac..ogolnie klapa:(
        Spedzam czas z synkiem,to dodaje mi sil!
        decyzja o malzenstwie byla szybka, ale przemyslala,nie zaluje.
        Mieszkam z tesciami, takze o pieniazki sie nie klopocze, rodzice tez
        pomagaja..pewnie pasozytuje..ale mysle ze kiedys sie im odwdziecze.
        Na mieszkanie na wlasny rachunek nas nie stac:(
      • jkatnik Re: do Zlosi 22.09.04, 22:33
        Przyznaję, że nie zdecydowałabym się na ślub w tak młodym wieku, gdybym miała
        być zależna od rodziców, lub teściów. Mój mąż jest ode mnie 5 lat starszy. Gdy
        się poznaliśmy właśnie bronił pracę magisterską. Ma własne mieszkanie, pracuje.
        Było nas stać na niezależność, dlatego zdecydowaliśmy się na ślub. Ja ciągle
        studiuję dziennie, zostały mi jeszcze 2 lata. Po ślubie założyliśmy z mężem
        firmę, która przyniosła nam dość duże zyski. Dzięki temu, gdy tydzień temu
        okazało się, że jestem w ciąży (przyznaję, że nie planowanej, co nie znaczy, że
        niechcianej), stać nas na to, żeby sprzedać obecne mieszkanie i kupić większe.
        Czasem szkoda mi młodości. Jak patrzę na moje koleżanki, które żyją sobie
        beztrosko z rodzicami i nie muszą się o nic martwić, to czasem mnie coś zakłuje.
        Ale z drugiej strony, gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłabym dokładnie tak samo.
        Moje koleżanki z kolei zazdroszczą mi stabilności, niezależności, a teraz
        jeszcze ciąży:) Myślę, że są wady i zalety, jak wszędzie. Nie można mieć
        wszystkiego, trzeba po prostu wybrać to czego się bardziej pragnie i nie żałować
        swojego wyboru. Ja nie żałuję i jestem najszczęśliwszą osobą jaką znam:)
        Pozdrawiam wszystkie młodziutkie mężatki
        Asia
      • coolaga1 Re: do Zlosi 14.10.04, 17:10
        Warno,
        Poniekad sie zgadzam, ale nie w 100%.Co prawda za stara sie nieuwazam, mam 27
        lat i kilka razy przekaladalam juz decyzje o slubie. Niestety nie mialam tej
        komfotowej sytuacji, ze moglam liczyc na pomoc rodzicow. Obecnie mam srodki,
        mam dosc ustabilizowana sytuacje, skonczozne studia i faceta, ale wciaz
        odwlekam decyzje o slubie zrzucajac wszystko na brak czasu. Chyba poprostu
        jestem leniwa. A kiedys mialam wiecej entuzjazmu...
    • majeczka2 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 17:23
      ja mam 23 lata,w październiku minie rok od ślubu. Nie, nie dziecka nie mamy, chociaż wszyscy myśleli, ze ciąża podyktowała decyzję o ślubie. Znamy się ponad 5 lat, nasz związek jest dojrzały,a miłość trwała. Na co czekać?Przecież nikt z nas nie wie ile będziemy żyć 50, 80, 100, a może 30 lat. Małżeństwo to nie zabawa, jaK napisała moja przemówczyni, małżeństwo to świadoma decyzja za dobre i na złe. Pozdrawiam Was
      Ps-staramy się o dzidzię już 4 cykl i nic ( to chyba za karę, ze śmiałam się z moich koleżanek, że niemal wszytkie "wpadły", a potem suknia ślubna XXXL i welon).
      • malena_b Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 18:15
        Ja co prawda nie jestem jeszcze mężatką, ślub dopiero w prszyszłym roku ale nie
        zgadzam sie z tym, że zawieranie małżeństwa w młodym wieku to tylko zabawa. Ja
        w dniu ślubu bedę mieć niecałe 23 lata. Od dwóch lat mieszkam już z moim
        narzeczonym, który jest ode mnie starszy 2 lata. Ja studiuje dziennie i
        pracuje, nie na cały etat oczywiście ale nie jest źle, udzielam korepetycji,
        robię tłumaczenia, narzeczony studiuje zaocznie i ma bardzo dobrze płatną
        pracę. Póki co wynajmujemy mieszkanie ale za pare miesięcy przeprowadzamy się
        już do własnego mieszkanka, na które już dosyć długo czekamy. Jeszcze rok temu
        nie wiedziałam, że w przyszłym roku się pobierzemy, ale tak naprawdę to nie
        wiem na co mamy czekać? Każde z nas wystarczająco się wyszalało, kochamy się i
        bardzo dobrze zdążyliśmy się poznać przez te 2 lata wspólnego mieszkania:) Z
        każdym dniem jestseśmy coraz bardziej pewni tej decyzji!! Nasi rodzice
        ucieszyli się na wiadomość o ślubie, znajomi również :)
        Wiek nie ma tu nic do rzeczy, znam dziewczynę, która mimo 27 lat na karku nie
        dojrzała do małżeństwa ani nawet samodzielnego życia. Pozdrawiam.
    • zonka9 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 18:22
      Witam, jestem na tym forum po raz pierwszy i postanowilam dolaczyc.Przyznam ,
      ze watek jest dosc ciekawy.Szczegolnie gdy ktos mowi, ze wiek 20 lat nie nadaje
      sie na slub, co jest dla mnie kompletna bzdura.Mam 21 lat wyszlam za maz
      dokladnie 13 wrzesnia 2003 roku.Moj maz jest starszy ode mnie dosc duzo, ma
      swoja firme a ja mam swoja, na ktora ciezko pracowalam odkladajac pieniadze
      kiedy pracowalam sezonowo jako nastolatka.Zakochalismy sie w sobie po wielu
      latach znajomosci, zareczylismy sie,wynajelismy mieszkanie jeszcze przed slubem
      i wynajmujemy do tej pory, zadno z rodzicow nas nie utrzymuje, jestesmy w pelni
      samodzielni i niezalezni. Jeszcze przed slubem pragnelismy miec dziecko,
      jednak, nie udawalo sie, pomimo mojego leczenia, poronilam dwa razy( i nikt mi
      nie powie, ze bawie sie w malzentwo, bo dostalam kilka kopow od zycia, mimo, iz
      mam 21 lat) Na szczescie od trzech m-cy jestem w ciazy, jak narazie jest
      wszystko w porzadku i jestesmy bardzo szczesliwi.Dlatego uwazam, ze wiek nie ma
      nic do rzeczy.A nawet jesliby nie bylo roznicy wieku miedzy nami i musielibysmy
      korzystac z pomocy rodzicow, moich lub meza, to tez nie uwazam tego za porazke,
      bo to swiadczy tylko o rodzicach, ze chca by ich dzieci byly szczesliwe, a nie
      o bezradnosci mlodych malzentw, dlatego droga kolezanko, jezeli uwazasz, ze
      malzenstwo mlodych ludzi to zabawa, to grubo sie mylisz(oczywiscie zdarzaja sie
      wyjatki) , mowie to z wlasnego doswiadczenia.Pozdrwiam goraca Ciebie droga
      kolezanko i wszystkie mlode malzentwa.Emi
      • mrowka221 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 22.09.04, 19:10
        Więc ja też się dopiszę.
        Mam 22 lata i od ponad dwóch lat jestem szczęśliwą mężatą. Mój mąż ma 24 lata,
        mamy dwuletniego synka.
        Nasz ślub był decyzją przemyślaną i podjętą wspólniie i nie, nie byłam jeszcze
        wtedy w ciąży.
        Chcieliśmy poprostu wspólnie iść przez zycie. Studia, praca - tak, a dlaczego
        nie będąc razem?
        Nasz związek w niczym nas nie ogranicza. Mąż ma stałą pracę, ja narazie jestem
        w domu z małym, ale dorabiam pracując w weekendy(hostessa), w przyszłym roku
        dokończę studia.
        Owszem mieszkamy z rodzicami, ale mają duży dom, a mały ma tu dobre warunki i
        tak (narazie) jest wygodniej. Mamy własne mieszkanko, ale jeszcze je
        remontujemy. Oprócz tego wciąz chodzimy na imprezy, staramy się spędzać czas
        aktywnie.
        Wątpie, żeby moja sytuacja życiowa była o wiele lepsza, gdybym wzięła ślub 2, 3
        lata póżniej. Wcale nie jest to gwarancją szczęścia w małżeństwie.
        Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale wkurza mnie punkt widzenia typu : ty
        jesteś jeszcze za młoda, węc wam się na pewno nie uda...

        Pozdrawiam wszystkie młode mężatki!
      • vinca Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 24.09.04, 16:40
        Moj maz jest starszy ode mnie dosc duzo, ma
        > swoja firme a ja mam swoja, na ktora ciezko pracowalam odkladajac pieniadze
        > kiedy pracowalam sezonowo jako nastolatka.

        Hm, ciekawe. Ciekawe ile można zarobić i odłożyć pracując sezonowo jako
        nastolatka (patrz - 2 miesiące w roku).

        Zakochalismy sie w sobie po wielu
        > latach znajomosci,

        Hehe, sorry, jak Ty wyszłaś za mąż mając 20 lat to ile to dla Ciebie "wiele lat
        znajomosci?;-)))

        Jeszcze przed slubem pragnelismy miec dziecko,
        > jednak, nie udawalo sie, pomimo mojego leczenia,

        Boże święty - to kiedy Wy zaczęliście się starać o to dziecko???

        A nawet jesliby nie bylo roznicy wieku miedzy nami i musielibysmy
        >
        > korzystac z pomocy rodzicow, moich lub meza, to tez nie uwazam tego za
        porazke,
        >
        > bo to swiadczy tylko o rodzicach,

        Nie moja droga, to świadczy o nieodpowiedzialności i bezmyślności ich dzieci.
        • zonka9 Droga Vinca 07.10.04, 16:05
          Okazuje sie, ze mozna odlozyc bo pracowalam ok. 3,5 m-ca (musialam zawsze
          wczesniej skonczyc szkole i mialam wiecej klopotow przez to)Poza tym nie wiesz
          ile zarabialam i nie wiesz jaka mam dzilalalnosc, wiec nie wypowiadaj sie w tak
          szydzacy sposob na ten temat.

          Poznalismy sie kiedy ja mialam 15 lat, wiec troszke sie poznalismy.

          O dziecko przed slubem staralismy sie 3 m-ce.

          Jezeli uwazasz , ze ja i moj maz jestesmy bezmyslni, to grubo sie mylisz.

          Chcialbym dodac, ze to w jaki sposob mi odpisalas, swiadczy tylko o Twojej
          kulturze, nie bede sie znizac do Twojego poziomu i nie bede Cie
          obrazac...Nastepnym razem jak bedziesz chciala zranic kogos tak jak mnie
          zastanow sie i poznja wszystkie fakty, jesli nie...nie odzywaj sie nie
          pytana.Mam nadzieje, ze jestes z siebie dumna.
          Wiesz, nie zycze Tobie, ani nikomu innemu, takiego zycia jakie mialam przed
          slubem, na szczescie teraz jestem szczesliwa, mam wspanialego meza i jestem w
          14 tc.Tobie tez zycze tego samego.pa

          • vinca Re: Droga Vinca 07.10.04, 21:36
            Witam,

            > Okazuje sie, ze mozna odlozyc bo pracowalam ok. 3,5 m-ca (musialam zawsze
            > wczesniej skonczyc szkole i mialam wiecej klopotow przez to)Poza tym nie
            wiesz
            > ile zarabialam i nie wiesz jaka mam dzilalalnosc

            Teraz to jestem ciekawa - mozesz napisać co takiego robiłaś?? Nie piszę tego
            złośliwie - jestem po prostu ciekawa - bo też zawsze pracowałam w wakacje, i
            jakoś nie wyobrażam sobie żeby na bazie tych pieniędzy rozpocząć działalność.

            > Jezeli uwazasz , ze ja i moj maz jestesmy bezmyslni, to grubo sie mylisz.

            Uważam, że każdy człowiek który się żeni w wieku 18-19 lat jest bezmyślny. Albo
            przynajmniej zdecydowana większość. Jeśli Ty sądzisz inaczej - jest to
            oczywiście Twoje prawo.

            > Chcialbym dodac, ze to w jaki sposob mi odpisalas, swiadczy tylko o Twojej
            > kulturze, nie bede sie znizac do Twojego poziomu i nie bede Cie
            > obrazac...

            To, że pozwoliłam sobie na złośliwość, nie oznacza jeszcze że Cię obraziłam.
            Dla mnie to dwie różne rzeczy.

            Nastepnym razem jak bedziesz chciala zranic kogos tak jak mnie
            > zastanow sie i poznja wszystkie fakty,

            Wiesz, to że Ty poczułaś się zraniona nie oznacza wcale że JA zamierzałam Cie
            zranić.
            Oceniłam Cię na podstawie tego co napisałaś - bo niby na podstawie czego
            miałabym Cię oceniać??

            nie odzywaj sie nie
            > pytana.

            Ha ha ha;-DDDDD Moja droga - oznajmiam Ci uroczyście, że to jest FORUM. I nikt
            tu nie będzie Cię pytał czy moze coś napisać czy nie. Pisząc cos musisz sie
            liczyć z reakcją na to. Nie zawsze taką jakbyś chciała...

            Mam nadzieje, ze jestes z siebie dumna.

            ?????

            > Wiesz, nie zycze Tobie, ani nikomu innemu, takiego zycia jakie mialam przed
            > slubem, na szczescie teraz jestem szczesliwa, mam wspanialego meza i jestem w
            > 14 tc

            Gratulacje

            >Tobie tez zycze tego samego.

            Mam nadzieję, że tylko tego bym była szczęśliwa, bo ani męża ani dzieci na
            razie mieć nie chcę;-))






              • vinca Re: Droga Vinca 08.10.04, 19:15
                Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.



                > Poza tym, nikt nie dal Ci prawa, zeby oceniac mnie czy kogokolwiek...

                Sama sobie dałam to prawo. Jeszcze tego by brakowało żeby ktoś mi mówił co
                mówić mogę a czego nie. Lub co mam myśleć.

                Pozdrawiam
                • zonka9 Re: Droga Vinca 08.10.04, 21:00
                  Na ktore pytanie??

                  Zle mnie zrozumialas,jestem daleka od tego, zeby mowic Ci co mozesz co nie,ale
                  tak jak Ty uwazasz, ze mozna oceniac, tak ja uwazam, ze nie mozna oceniac osob,
                  ktorych sie nie zna, bo mozna je skrzywdzic.
      • anula36 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.09.04, 00:34
        Przeczytalam ten watek uwaznie i stwierdzam,ze same fajne,samodzielne i
        przebojowe dziewczyny te nasze mlode mezatki:)Ja co prawda w wieku 20 lat nie
        myslam o malzenstwie i nawet teraz 10 lat pozniej malo mysle,ale rozumiem chec
        zamazpojscia bez wielkiej zwloki i naprawde trzymam za was kciuki.
    • zapamietajhaslo Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.09.04, 09:36
      mieszkam w Niemczech i tutaj nawet jak sie ma 25 lat, to za wczesnie na slub.
      studia konczy sie w wieku 26-27 lat i kolo 30 sie pobiera. moze 30 to tez
      przesada, chociaz....., ale wg. mnie 20 to na pewno. zreszta to taka polska
      specyfika (i krajow rozwijajacych sie - bez obrazy)
      • mrowka221 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.09.04, 16:31
        Nie wydaje mi się, żeby ilość młodych męzatek zależała od stopnia rozwoju
        państwa i jego cywilizacji. Myślę, że jest to indywidualna decyzja każdego
        człowieka, wynikająca z jego charakteru i sytuacji życiowej, a nie narodowści.
        Gdyby ktoś rok wcześniej powiedział mi, że za rok będę mężatką, to w życiu bym
        nie uwierzyła.
        To nie było moje wielkie i jedyne pragnienie w życiu, do którego dążyłabym jak
        najwcześniej.
        Punkt widzenia zmienia się w zależności od wieku i przebytych doświadczeń.
        Dzisiejsze młode mężatki to dziewczyny przebojowe, świadome swoich celów,
        potrafiące łączyć karierę zawodową z nauką i wychowywaniem dziecka.
        A właśnie myślenie, że mężatka = kura domowa(czyt. ta, która w życiu niczego
        nie osiągnie) jest moim zdaniem lekko zacofane...
        Pozdrawiam
    • volcano84 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.09.04, 10:34
      Cieszę się, że jest nas tak dużo. Niestety "zepsuł" mi się komputer (króliczek
      poprzegryzał mi kabelki), więc nie bedę mogła odpisywac na Wasze posty. Chyba,
      że pomęcze troche zlośkę. Własnie u niej siedzę :) Przesyłam Pozdrowionka dla
      Wszystkich Młodych Mężatek!
      • zdrowazocha Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.09.04, 13:56
        Mam 21 lat, pobraliśmy się 4 września br., mój mąż ma również 21 lat. Oboje
        studiujemy i nasza sytuacja finansowa ogólnie jest lekko beznadziejna - nie mamy
        pracy, mieszkania, zamożnych rodziców, których stać na pomoc. Ale juz dwa lata
        wynajmujemy naszą klitkę, utrzymujemy się ze stypendiów + od tego roku kredyt
        studencki,wiezrymy, że jeszcze odbijemy się i staniemy na nogi. Mój mąż studiuje
        informatykę na bardzo dobrej uczelni, myślę, że coś po tym znajdzie, może gdzieś
        wyjedziemy? Na razie wszystko przed nami, zobaczymy.
        Dlaczego wiec sie pobralismy? Bo było to dla nas ważne - jesteśmy przywiązani do
        religii, jesteśmy siebie pewni i pewni również tego, że są rzeczy w życiu ważne
        i ważniejsze - a my wiemy, że zrezygnowalibyśmy w życiu z wszystkiego, tylko nie
        z siebie. Nie jesteśmy naiwni - to nie jest taka ślepa miłość,z miękkimi
        kolanami i porywami serca:) - tylko dojrzała decyzja prowadzenia swojego życia
        zgodnie z pewnymi zasadami, co oczywiście nie zmienia faktu, że barrdzo sie
        kochamy i świetnie rozumiemy. No i czemu mamy czekać? Czy za dwa lata jak będę
        miała mgr na dyplomie automatycznie stanę się dojrzalsza? A studia mam takie
        nieprzyszłościowe, że pracy i tak szybko nie znajdę, więc długo jeszcze o żadnej
        stabilizacji nie będzie mowy.
        Nie jestem w ciązy, maleństwa też świadomie nie będziemy na razie wołać na
        świat, bo nas na nie po prostu nie stać. No a jak się przydarzy ciąża? Coż -
        wszystko da się zrobić: niedługo mój mąż będzie już inżynierem, magisterkę może
        robić zaocznie i znaleźć sobie pracę. Ja wskoczyłabym na indywidualny tok
        studiów - tak robi moja dzieciata przyjaciółka i świetnie jej idzie, a jest cały
        czas z maluszkiem. No i wiem, że trochę pomogliby nam bliscy. Ale wolałabym na
        razie nie przerabiać tego wariantu :)

        Pozdrawiam wszystkie młode mężatki!
    • darriasz do warny 23.09.04, 17:36
      moze kiedys uwierzysz ze jak komus zalezy to wszystko potrafi...
      mam 18 lat i co prawda nie jestem mezatka, ale mam 5 miesieczna corcie. Trzy
      dni temu dostalam moja pierwsza prace (chociaz nadal sie ucze) i bede zarabiac
      tyle co moja mama nauczycielka po 20 latach pracy. Nie ma rzeczy niemozliwych.
      i wcale e uwazam ze to zabawa w rodzinke...
      • morphea1 Re: do warny 25.09.04, 10:18
        mnie sie wydaje , ze Warna ma duzo racji w tym co napisała... Ja mam DOPIERO
        26,5 i wcale nie wydaje mi sie ze jestem dojrzala ... Skonczylam studia, mam
        prace, wlasnie sie wyprowadzam i zamieszkam z moim chlopakiem... I jak pomysle
        o tym co sie ma w glowie majac 20-22 lata to smiac mi sie troche chce... Nie
        obrazcie sie, ale zmienicie zdanie za kilka lat-życze szczescia kazdej z Was,
        ale z perspektywy tych kilku lat mysle ze dopiero dojrzewacie....
        I ja rowniez pracowalam w wakacje,wyjechalam do usa, by zmywac gary i pracowac
        jako kelnerka- co daje mi mozliwosc urzadzania teraz mojego "M", teraz zaczne
        nowa prace i martwie sie jak mam zwiazac koniec z koncem by nie byc na
        utrzymaniu rodzicow- (bo to chyba duza latwizna...)
        A przez cale studia utrzymywalam sie prawie sama- dorabiajac w wakacje i w
        weekendy .
        A to co czesc z Was pisze jest dla mnie troche zabawą w rodzinę- niby na
        poważnie ale nie do końca...
        • zlosia Re: do warny 25.09.04, 11:38
          Napisz mi konkretnie, który moment tak Cie rozbawił, to może i my sie
          posmiejemy.
          Dziś ide na wesele przyjaciółki mojego męża. Dziewczyna jest starsza ode mnie o
          5 lat. Zachowuje się jak dzieciak. Ja miałam takie rozchwiane nastroje w wieku
          16 lat. Ona jeszcze nie dorosła do małżeństwa. Może Ty też.
          Zastanawia mnie jedno. Jesli my młode 19-21 latki jestesmy nieopowiedziane,
          niegotowe do tworzenia rodziny, to dlaczego interesują się nami mężczyźni.
          Głównie starsi, w pewnym sensie ustatkowani. Raczej nie dlatego, że chcą młodej
          żony. Może dlatego, że prezentujemy inny styl niż niezdecydowane 26 latki.
          Nie każda 19-21 latka jest męzatką, tak samo jak nie każda 26 latka. Wydaje mi
          się, że jestesmy (grupa świadomie podejmująca decyzje o małżenstwie) tą
          bardziej odpowiedzialną grupą kobiet, które wiedzą czego chcą. Dla mnie
          małżeństwo to nie więzienie. Wręcz przeciwnie. Ja się teraz bawię, razem z moim
          mężem. Mamy wspólne zainteresowania, sprawy, życie. Ja dopiero teraz jestem
          naprawde szczęśliwa.
          Jak wychodziłam za mąz to ciągle słyszałam złośliwe komentarze, od
          zdesperowanych starych panien, które mają perspektywe związku z mężczyzną, ale
          sa zbyt niezdecydowane. Każdy facet chce czego innego. Mój chciał stabilności.
          Wybrał mnie. To chyba mówi cos o mnie, o moim charakterze.
          Kazda z nas jest inna. Każda chce czegoś innego. Co innego chce osiagnąc, inne
          rzeczy ją cieszą. Więc może miejmy do siebie więcej szacunku i nieoceniajmy sie
          na podstawie paru zdań i domysłów.
          • crystalwater do zlosi 25.09.04, 13:19
            nigdy nie uwierze ze 20-letnia siksa moze byc odpowiedzialna kobieta! kon by
            sie usmial. Nie wiem co masz na mysli piszac "starsi" mezczyzni, ale jesli gosc
            wybiera sobie o wiele mlodsza zonke, ktora dopiero co zrobila mature, to
            oczywiste ze bierze ja albo w celach dekoracyjnych; albo dlatego ze brakuje mu
            pewnosci siebie, wiec boi sie zwiazac z wyksztalcona intelignetna kobieta po
            studiach. Wiadomo ze taka ma swoje zdanie i nie bedzie mu latwo nia sterowac.
            Mlode dziewcze zazwyczaj na utrzymaniu, wiadomo ze nie podskoczy. a Kobieta
            troche starsza wlasnie wie moja droga co to jest odpowiedzialnosc, wie czego
            chce od zycia, ma w glowie wiecej niz kielbie by zostac dobra matka a nie bawic
            sie w dom.
            ja nie wyobrazam sobie ze moglabym mieszkac z mezem u rodzicow, nawet gdyby
            mieli nie wiem jak wielki dom.
            Jestem szczesliwa mezatka, wzielam slub w wieku 30 lat z wielkiej milosci.
            • brzysialinka Re: do crystalwater 25.09.04, 14:11
              Chciałam tylko zauważyć, że już dawno minęły czasy, gdzie uważano, że człowiek
              im starszy tym mądrzejszy. Nie trzeba mieć 30 lat i skończonych studiów, żeby
              być inteligentną. Inteligencje się ma albo nie i żadna szkoła nic nie pomoże.
              czy uważasz, że tylko 30 latki umieją prawdziwie kochać i stworzyć prawdziwy
              dom?? Jeśli tak to się głęboko mylisz. A wogóle co to znaczy "bawić się w dom"-
              co to przedszkole?? To, że Ty w wieku 20 lat nie byłaś wystarczająco dojrzała to
              nie znaczy, że możesz innych mierzyć swoją miarką!! Sama siebie uważasz za
              inteligentną, a ja uważam, że inteligentne osoby nie oceniają innych zupełnie
              ich nie znając!!
              • crystalwater Re: do crystalwater 25.09.04, 15:11
                a ja chcialam zauwazyc ze dawno powinny minac czasy w ktorych 26 letnia kobiete
                nazywa sie stara panna, no ale prowincja gora. a propos intelignecji, to co
                napisalam nie wyklucza iz 20-tka takiej cechy nie posiada, rzecz to
                wrodzona,ale mozna ja troche 'rozbudzic' w wyniku cwiczen umyslowych.
                Ja moja droga w wieku 20 lat bylam bardzo dojrzala i wlasnie ta dojrzalosc
                pozowlila mi inwestowac w siebie. Studiowalam, podrozowalam,
                pracowalam,opanowalam 4 jezyki. mam wiedze nie tylko z uczelni ale i ta z zycia
                wzieta. Mam swiadomosc z czym sie wiaze macierzystwo i malzenstwo. Uwazam ze
                najpierw warto inwestowac w siebie, usamodzielnic sie i wtedy podejmowac wazne
                zyciowe decyzje, a nie bawic sie dom mieszkajac u rodzicow i zyc z ich
                pieniedzy.
                • malena_b Re: do crystalwater 25.09.04, 15:26
                  Nie rozumiem o co te spory?! Każda z nas jest inna, najważniejsze to żyć w
                  zgodzie z samym sobą i za kilka czy kilkanaście lat niczego nie żałować. Ja już
                  swoją sytuację opisywałam i uważam, że mimo 22 lat jestem osobą dojrzałą.
                  Studiuję, pracuję, btw też znam 4 języki, wystarczająco sie wyszalałam i nie
                  uważam, że będąc żoną przestanę się rozwijać, czy też w siebie inwestować.
                  Wiem, że będę, mój przyszły mój mąż również. Nie zdecydowałabym się jednak
                  jeszcze na dziecko i również ciężko jest mi uwierzyć, że osiemnastoletnia
                  dziewczna świadomie planuje ciąże, ale być może tak jest. Jak już pisałam mam
                  22 lata, od 2 lat mieszkam z moim narzeczonym i naprawdę nie wiem co by
                  zmieniło, że mieszkalibyśmy jeszcze razem na kocią łapę kolejnych kilka lat i
                  dopiero potem się pobrali?? Moim zdaniem nic. Dlatego zamierzamy się pobrać,
                  ale najpierw przeprowadzka do własnego mieszkania. Aha, mój narzeczony nie jest
                  ode mnie dużo starszy, żeby nie było:) Uważam, że do wszystkiego trzeba dojść
                  razem i być na podobnym poziomie. Nie wyobrażam sobie życia z kimś kto jest ode
                  mnie 10 lat starszy, ale toleruję takie związki. To, że sama bym się na taki
                  nie zdecydowała nie znaczy, że nikt inny nie może.
                  • malena_b Re: 25.09.04, 16:05
                    Kiedy potem??? I owszem, dziecinada.
                    Ja nawet tego wątku nie czytałam bo nie lubię się denerwować bez potrzeby ale
                    zapewniam Cię, że ja z tym problemu nie będę miała. Między nami nie ma żadnych
                    niedomówień i o wszystkim otwarcie rozmawiamy, również o tym, kiedy przyjdzie
                    pora na dzieci. Co ty się starasz mi udowodnić?
                • brzysialinka Re: do crystalwater 25.09.04, 16:37
                  jasne, tylko nie zauważyłam na forum, aby ktoś nazwał Cię starą panną, a to, że
                  ktoś kiedyś Cię tak nazwał nie usprawiedliwia Cię, że nazwałaś 19-21 letnie
                  mężatki niedojrzałymi siksami, bawiącymi się w dom. Poresztą nie uważam,aby
                  małżeństwo uniemożliwiało rozwój. Uważasz, że 20 nie mają świadomości z czym
                  wiąże się małżeństwo oraz macierzyństwo? Nie rozumiem czemu uważasz się od nas
                  20-latek lepszą! A poza tym nie każda z tych co się tu wpisały mieszka z
                  rodzicami i jest na ich utrzymaniu!
                  • mrowka221 Re: do crystalwater 25.09.04, 16:53
                    My mieszkamy z rodzicami, ale płacimy im co miesiąc 300zł na opłaty ( w tym
                    internet), jeżeli już tak się chcecie czepiać tego mieszkania z rodzicami.
                    Swoje mieszkanie przerabiamy, remontujemy.
                    Moi rodzice też przez kilka lat mieszkali ze swoimi rodzicami (gdy budowali
                    dom). A brali ślub w wieku 25 lat i oboje pracowali.
                    Nie widzę w tym nic złego.
                    Pozdrawiam
          • morphea1 Re: do warny 25.09.04, 14:24
            Złośliwa jesteś.... :(
            nie jestem niezdecydowaną starą panną- mam swoj plan na życie...A o
            odpowiedzialności nie swiadczy decyzja o małżeństwie...
            Między mną a Tobą jest duża różnica- głównie w podejściu do życia- przeczytaj
            to co napisałaś wcześniej-pomyśl skąd tyle jadu w tym?
            Wybrałaś to co wybrałaś i tego się trzymaj.
            Ja wiem, że mając 19-21 byłam poważna( jak na swoj wiek) i wtedy różne rzeczy
            oceniałam zupełnie inaczej niż oceniam teraz- po prostu sama zauważam , że
            dorastam i WCIĄŻ dojrzewam.
            I jakoś smutno sie robi jak się czyta co napisałaś - bo wprost wynika z tego że
            o wartości dziewczyny jak nic swiadczy to , że ma pierścionek na palcu...Czyli
            te 26-latki"niezdecydowane" to już sam odpad? :)
              • hajdis Re: do zlosi 03.01.05, 00:22
                Jestem młodą mężatką od 1,5 roku mam kilkumiesięcznego synka. Byliśmy z moim
                mężem przed ślubem 5 lat. Teraz mam 21. Jestem szczęśliwa. I chyba o to chodzi.

                Życzę wszystkim kolezankom które wypowiadają się w tym wątku szczescia i
                milosci. I nie wazne czy szczęściem jest wam dziecko, praca, małzeństwo lub jego
                brak, nie ważne czy ktoś wpadł, czy po wielkich przemyśleniach wziął ślub w
                wieku 30 lat, nie wazne ile sie umie języków, jakie się mna wykształcenie, czy
                siedzi sie na skórzanej kanapie w salonie, czy na wersalce u teściów.
                Nie kazdy marzy o karierze zawodowej, o wielkich pieniądzach, o przygodach,
                podrózach, życiu w biegu i nie wszystkie przemyslane decyzje w przyszłosci
                okazują sie trafne. Nie wszystkich los się toczy według ich marzeń i planów.

                Bo naprawdę niektórym najważniejszy jest spokój, szczescie, wspolne życie,
                zdrowe dziecko.
                I nie piszcie że nie ma spokoju i szczescia bez odpowiedniej ilosci pieniążków.
                Bo zapewniam że jest.
    • anyamama Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 25.09.04, 12:26
      witam,
      jestem 22-letnia mężatka z 2-letnim stazem malżeńskim. mój mąż ma 33 lata, mamy
      przesliczną i przekochaną 2-letnia córcię. decyzję o ślubie podjelismy miesiac
      przed poczeciem Zośki.tak naprawde, to własnie teraz jestem najszczęsliwsza i
      uwazam, ze jeżeli kobieta znajdzie tego odpowiedniego i wlaściwego mężczyzne,
      to nawet slub w młodym wieku jest jak najbardziej wlasciwy. niektore moje
      niemężate kolezanki zazdroszczą mi ustabilizowaneg zycia, ja tez nie
      zamienilabym go na żadne skarby. pozdrawiam wszystkie mężatki, Ania
      • mrowka221 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 25.09.04, 15:11
        Skąd w Was tyle wrogości dziewczyny?
        Co za różnica kto w jakim wieku wychodził za mąż? Najważniejsze, że jest
        szczęśliwy.
        Nie ma złotej recepty na życie, tzn. co należy robiżć i w jakim wieku.
        To prawda, jednak między kobietami nie ma solidarności:(
        • anula36 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 25.09.04, 16:33
          Oj dokladnie-nie ma..,nie bardzo wiem co wszystkie 25-30 latki chca udowodnic -
          ze tylko slub po 25 rz ma jakis sens? Teraz ludzie zyja troche inyym trybem,
          czesto pracuja i studiuja jednoczesnie,mieszkania kupuje sie maturzystom za
          zdana mature i osobiscie nei widze nic zlego w przyjeciu takiego prezentu,jesli
          juz rodzice dajai rozpoczescia wspolnego zycia.
          Nie bardzo rozumiem,w jaki sposob malzenstwo mialoby w czyms w zyciu
          przeszkodzic,dzieci to iiny wymar, ale bedac mezatka, czy w konkubinacie tez
          mozna sponczyc studia,nauczyc sie jezykow,podrozowac. A na
          bliskosc,milosc,prace wspolna na przyszly zwiazek nigdy nei jest za wczesnie.
          Ogolnie,na milosc i bycie razem 20 lat to nie jest za malo.
          Dzieci jesli ma sie je majac lat 20, kolo 35 rz ma sie odchowane
          nastolatki,ktore maja wlasne zycie i mozna sie zajac z powrotem
          soba,mezem,zwiazkiem.
          Ja osobiscie zaluje,ze nie maialam dziecka na studiach-teraz sie to wiaze z
          wylotem z pracy a za chwile bede na nowa za stara.
          Trzymajcie sie mlode mezatki i cieszcie swoim szczesciem,trzymam kciuki.
    • zlosia Do morphea1 27.09.04, 14:53
      Bardzo Cie przepraszam, jesli odebrałaś mój tekst jako złośliwy. Ja naprawde
      tego nie chciałam. Jakbys mnie poznała osobiście, przykonałabys sie, że nie ma
      we mnie złosliwości. Nie lubie poprostu ataków, a bez przerwy musze je
      odpierać.
      Pisząc "stare panny", w sensie dosłownym miałam na mysli kobiety, które mi
      dokuczały i wyzywały od k... (dla mnie to było oburzające, jak dojrzałe kobiety
      mogły sie tak zachowywać). Nie miałam na mysli Ciebie!!! Mam duzo starszych
      znajomych, które bardzo lubię. (chyba z wzajemnością)
      W moim poprzednim poście chciałam przekazać, że każda kobieta jest inna i każda
      ma inne spojrzenie na zycie. Takie dyskusje, o wieku odpowiednim na małżeństwo,
      są głupotą. Bo mnie nikt nie przekona, a ja innych nie przekonam. Ja już
      wyszłam za mąz, jestem szczęśliwa i cieszę się, że podjełam taką decyzję. Wiem
      i jestem tego pewna, że nigdy nie będę jej żałowac. Co kolwiek by mi wmawiano.
      Tak wiec nadal serdecznie pozdrawiam wszystkie młode mężatki!!!
    • maja2 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 03.10.04, 12:26
      WŁĄCZAM SIĘ DO POSTU Crystalwater-Koleżanko miła, obrażasz ludzi!!!Licz się ze słowami!Nie odpowiedzialne jest napierw postaranie się o brzuszek, a później ślub w myśl powiedzonka -" Siup pod płotem ,a ślub potem". Natomiast wzięcie ślubu z miłosci jest wręcz piękną decyzją. A poza tym, to Ty pewnie dawno już żyjesz na "kocią łapę" z facetem, bzykając się ciągle, nie jako bezprawnie, a krytykujesz młode mężatki. Obrażasz ludzi za to,że poszli do łóżka po ślubie, świadomie. Njpierw zacznij od siebie!!!Więcej nie chce mi się pisać, poprostu do Ciebie!Zacznij od siebie i przeanalizuj swoje życie.
    • kasiaj110 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 12:13
      ja uważam że wiek 20-21 to najlepszy czas na ślub. Wejście w dorosłość, dalsze
      studiowanie poznawanie świata ale już we dwoje to chyba najlepsza rzecz jaka
      może sie wydarzyć. Wsparcie ukochanej osoby w czasie ciężkich chwil czy to na
      studiach czy to w załatwianiu spraw administracyjnych bardzo wiele znaczy dla
      młodych osób. Ja sosbiście nie chciałabym aby ktoś na ulicy powiedział mi: co
      spacerujesz z wnuczką? A byłaby to mója córeczka.... Ale każdy może mieć swoje
      zdanie. Pozdrawiam wszystki młode mężatki
      • coolaga1 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 14.10.04, 17:29
        Czy sadzisz, ze o mnie tak beda mowic (27 lat i wciaz single)? Hmmm, moze i
        masz racje, ale nie potrafilabym zrzucac ciezaru wychowania dziecka i
        utrzymania mojej rodziny na barki moich rodzicow, ktorym to ja powinnam pomoc z
        wdziecznosci za to jak mnie wychowali. Dlatego wybralam inny wariant i wcale
        nie uwazam, ze jezeli dziecko urodze za rok, za dwa czy za piec to bede
        nazywana babcia.
    • warna Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 12:30
      Może poczytajcie ten wpis, który pokazuje realia życia codziennego młodej
      mężatki !!!

      mam 23 lata i jestem nieszcesliwa mezatka!!!
      Autor: kamila1234
      Data: 05.10.2004 12:26 + dodaj do ulubionych wątków

      --------------------------------------------------------------------------------
      witam
      znałam sie z tomkiem 3 lata po slubie zamieszkalismy w mieszkaniu któr jego
      ojciec przepisal tylko na niego.
      makabra zaczela sie jak dziecko przyszlo na siwt
      zaczely sie klotnie ze mieszkam u niego i zebym mu "nie podskakiwała"
      on zdae sobie sprawe ze w naszym miasteczku nie ma zlobka wiec musze siedziec
      z dzieckiem
      wczoraj zmarla mi babcia aa on na to NIC zero jakiekokolwiek wsparcia
      psychicznego
      coraz bardziej zaluje i aczynam wierzyc ze to nie ten facet.....


      • zlosia Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 13:35
        To jest jeden przykład z tysiąca, ale nie tylko 23 latek. Tak samo mówia 26- 30
        latki. Po co podajesz głupie wyszukane posty. Może pocieszyła bys sie naszym
        szczęsciem, zamiast przekonywac nas o niesłuszności naszych decyzji. Nie temu
        miał służyc ten post. Jesli chcesz kontynłować "przekonywanie", to załóż sobie
        osobny wątek.
        JESTEM SZCZĘSLIWA jak kilkaset dziewczyn, które same podjeły (ich zdaniem)
        SŁUSZNĄ decyznę o małżeństwie. Nie zmienisz tego. I bardzo się z tego cieszę.
      • malena_b Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 14:06
        Uśmiałam się :) Jeden post ukazuje realia życia codziennego młodej mężatki,
        tak?? Gratuluje Ci dojrzałego podejścia do sprawy.
        Nasza sytuacja nijak ma się do tej przedstawionej w tym wpisie. Zapewniam Cię,
        że jest na świecie wiele dużo starszych mężatek, które są w swym małżeństwie
        bardzo nieszczęśliwe. Żal mi ich, tak samo jak jest mi żal autorki tego posta,
        szkoda, że wcześniej nie zauważyła, że jej mąż to egoista i cham - bo taka
        niestety jest prawda. Na szczęście ja mam dobry wzrok i doskonale wiem co
        robię. Pozdrawiam.
        • morphea1 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 14:24
          chyba bardziej chodzi o to ze wiekszosc osob w tym wieku 19-21 raczej nie wie
          czego chce, jeszcze tak naprawde nie miala okazji posmakowac zycia, poznac go...
          Gdzieś mi brak rozczarowan,czasem nawet dostania w tyłek by potem spojrzec na
          wiele spraw inaczej..
          Nie generalizuję oczywiście....
          Ciekawa jestem- Wasi mężowie to Wasi pierwsi faceci ( wielkie milosci?)?
          • malena_b Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 17:12
            Ani ja nie jestem pierwszą kobietą ( wielką miłością ) mojego jeszcze nie męża,
            ani on nie jest moim pierwszym facetem. Ja może nie do końca pasuje do tego
            wątku bo mam więcej niż 21 lat i jeszcze mężatką nie jestem, ale troszkę ich
            bronię :)
            Sama z doświadczenia wiem, że bardzo często te pierwsze wielkie miłości nie
            dają rady przetrwać próby czasu, dlatego bardzo ciekawe zadałaś pytanie
            morphea. Ja osobiście bardzo się cieszę, że oboje zdążyliśmy się wyszaleć bo
            wiadomo, człowiek jest tylko człowiekiem a ciekawość ludzka rzecz...;)
            W tyłek również nie raz dostaliśmy i pewnie jeszcze nie raz dostaniemy, z tymże
            już razem :)
            • morphea1 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 06.10.04, 10:52
              Moje pytanie wynika z faktu ze slub , malzenstwo wydaje mi sie szelenie powazna
              decyzja.... I mam te swoje 26, i wydaje mi sie ze jestem powazna dziewczyną :)
              ale ...
              Byłam na ślubie swojej przyjaciolki- tez 26:)- slub przepiekny, najpiekniejszy
              jaki widzialam, a ja stalam z boku trzymajac Moje Szczescie za reke z ktorym
              wiem, ze chce isc przez zycie, i gdzies w srodku sie wystraszylam... Ze ja
              tez...Ze moze jeszcze nie jestem wystarczajaco gotowa, dorosla... A moze ja
              sama przesadzam- bo w tym wszystkim nie chodzi o "dorosłosć" a w koncu o milosc?
              A moze pisze tak , bo przeszlam przez rozwod rodzicow po 20 latach po slubie?!(
              mama miala 19 lat jak brali slub)

              A z drugiej strony gdybym byla nadal z moja miloscia z lat 19-20, bylabym w
              innym miejscu, pewnie mialabym juz dzieci..., bylabym zupelnie kim innym.
              Chyba za duzo o tym mysle - pewnie jest to wszystko prostsze i nalezy jedynie
              patrzec sercem i pozwolic sie niesc intuicji...
              Pozdrawiam cieplutko
          • zlosia Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 18:17
            Gdy wychodziłam zamąż wiedziałam czego chcę. Teraz po 10-ciu miesiacach jestem
            coraz bardziej pewna tej decyzji. Przeżyłam już swoje, mam pewnie większy zapas
            doswiadczeń niż niejedna 80-cio letnie kobieta. Razem przebrneliśmy przez jedną
            moją operacje, teraz czeka nas następna. Wspieramy się wzajemnie, zawsze możemy
            na siebie liczyć.
            Mój mąż jest przede wszystkim moim przyjacielem. Kocham Go bardzo, wiem, że
            jest On moją drugą połową. Zawsze czułam, że jest gdzieś i czeka na mnie. Mimo,
            że miałam możliwości związków, wyczuwałam intuicyjnie, że to nie to.
            Ja nierozumiem co to znaczy "posakować życia", czy "wyszaleć się". Nie mam
            takich potrzeb. Jestem szczęśliwa. Sama zbudowałam sobie szczęście, takie jak
            mi opowiada. Gdybym miała taką potrzebę, nadal chodziłabym na dyskoteki, ale
            rówież z moim mężem. Bo nie wyobrazam sobie inaczej. Jestem do Niego bardzo
            przywiązana, On do mnie rówież.
            Czasem wyśmiewa wasze posty. Sam określił dziewczyny wmawiające innym,
            młodszym, że sa poprostu zazdrosne. W sumie to moge się zgodzić z jego zdaniem.
            Zazdrościcie nam stabilności, miłości. Bo tylko takie osoby mogą źle oceniać
            innych i wmawiać takie głupoty. Zajmijcie sie sobą, ułozcie sobie zycie. Wtedy
            porozmawiamy.
            • veroli Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 05.10.04, 23:05
              Witam!
              Czytam sobie ten watek i musze przyznac, ze zazdroszcze niektorym z Was. Co
              prawda nie jestem jeszcze mezatka, ale rowniez jestem mlodziutka (20lat). Moj
              problem polega na tym, ze jestem ze swoim facetem juz 4 lata i jak to zwykle
              bywa, ja chcialabym sie juz jakos ustatkowac, on widzi mase problemow. Jednym z
              nich jest to, ze nie mam stalej pracy. Owszem dorabiam sobie i calkiem niezle
              mi to wychodzi jednak nigdy nie wiem, czy nastepny miesiac bedzie rownie dobry
              co poprzedni. Poza tym studiuje. On (starszy 5 lat) od dluzszego czasu pracuje,
              swietnie zarabia (jak na nasze czasy) i jest cenionym pracownikiem. Jednakze
              nie mozemy wynajac nawet wspolnego mieszkanka ze wzgledu na to, ze moja praca
              jest niepewna, a on,jak stwierdzil nie bedzie utrzymywal nas obojga.
              Ta sytuacja strasznie mnie meczy, jestesmy ze soba juz tak dlugo, widujemy sie
              codziennie, naprawde chcialabym chociaz z nim zamieszkac. W zwiazku z tym na
              gwalt szukam stalej pracy, zeby tylko go zadowolic (bo jest to jedyny warunek).
              On chce zaczac samodzielne zycie na wysokim poziomie.
              Kurcze wkurza mnie to! przeciez nikt nie ma wszystkiego odrazu, wazne jest,zeby
              sie kochac, wzajemnie wspierac i osiagac cos razem. Moja mama mowi,ze powinnam
              dac sobie narazie spokoj, bo wlasnego domu i pracy bede miala powyzej uszu.
              Moze ma racje, ale my wlasciwie zyjemy juz jak malzenstwo. Tyle tylko, ze
              malzenstwo mieszkajace w dwoch roznych domach.
              Powiedzcie mi ile trzeba miec kasy,zeby moc pozwolic sobie na samodzielne
              zycie? a co dopiero na malzenstwo, dzieci. moze ktoras z Was byla w podobnej
              sytuacji? boje sie, ze im dluzej sie to bedzie ciagnelo tym wiecej bedzie
              nieporozumien miedzy nami.
              Troszke sie rozpisalam, troszke nie na temat bo w koncu nie jestem mloda
              mezatka, ale musialam z siebie wyrzucic ten zal. Codziennie o tym mysle, pewnie
              dlatego, ze mam duzo wolnego czasu i w domu dostaje szalu.
              Pozdrawiam:).
              • ika15 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 07.10.04, 14:04
                Głupoty, głupoty.....itd
                co wy ludzie wypisujecie????
                Ja nie mam nic przeciwko młodym małżeństwom jeśli tylko są z sobą bo bardzo
                chcieli i nic ich do tego nie zmusiło np.ciąża.
                Poza tym jeśli mają warunki do tego to jeszcze lepiej
                Uważam że tak jak i 30latka tak i 20latka może być odpowiedzialna i wiek nie ma
                nic do tego.
                Popieram także że lepiej być młodą mamą (oczywiście na swoim utrzymaniu-nie
                rodziców) i w wieku 30 lat mieć 8-letnie dziecko niż zaczynać dopiero starania
                (bez obrazy)
                Okropne jest to że niektóre z was piszą: nieodpowiedzialne, zabawa w dom, albo
                młode siksy!!! co wy możecie wiedzieć? Same piszą że są szczęśliwe i to wam
                powinno starczyć a nie jeszcze je obrażać!
                Z tego wynika że naprawdę te starsze dziewczyny są poprostu zazdrosne.
                Życzę szczęścia młodym
                a zrozumienia tym nieco starszym
                Pozdrawiam
                • magdaa4 Do Veroli 07.10.04, 16:36
                  Witam Cie,wiesz co przeczytalam twoj post i jest mi przykro skoro masz takiego
                  chlopaka :(( zastanow sie czy wogole on cie kocha bo to ze "on nie bedzie
                  pracowal na was dwoje,a ty jesli chcesz z nim zamieszkac musisz znalezc prace"
                  to bardzo przykre i jak dla mnie bez sensu.Moim zdaniem musisz z nim
                  porozmawiac czego on oczekuje od ciebie itp. bo wydaje mi sie ze jak na 25 lat
                  to on jest bardzo nie dojrzaly. Pozdrawiam ;-)
                  • naise Re: Do Veroli 03.01.05, 00:28
                    Ja też nie bardzo rozumiem... Skoro on nie będzie utrzymywał Was dwoje, to co
                    będzie jak zajdziesz w ciąże, urodzisz dziecko? Wtedy chyba nie zagodni Cię do
                    roboty miesiąc po porodzie, a będzie Was troje i mimo macieżyńskiego to on
                    będzie Was utrzymywał. A może on nie chce mieć dzieci, może chce byście pływali
                    w luksusach ale sami, żebyście nie musieli się z nikim dzielić... Myślę, że to
                    ważne że chce aby Wasza sytuacja materialna była dobra, ale niektórzy nie mają
                    pracy, albo mają pracę dorywczą, a jednak jedno utrzymuje drugie, bo wiadomo
                    praca raz jest a raz nie ma. A co by było (odpukać) jeśli on by stracił prace i
                    okazało się że jest na Twoim utrzymaniu, czy byłoby mu fajnie gdybyś
                    powiedziała: 'Spakuj walizki i wróć jak znajdziesz stałą pracę, bo ja nie mam
                    zamiaru Cię utrzmywać'. Pewnie byłby szczęśliwy... Egoista
    • qwertyu Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 08.10.04, 09:29
      A mnie się wydaje, że małżeństwo to, z definicji, nie tylko "ukoronowanie
      miłości", ale przede wszystkim tzw."założenie nowej komórki społecznej" (bo do
      miłości papierka nie trzeba) i jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, pociąga
      za sobą również pewne konsekwencje prawne (obowiązek alimentacyjny, prawa
      spadkowe itd.). Dlatego właśnie wydaje mi się, że zawieranie małżeństwa bez
      żadnej mozliwości samodzielnego utrzymania się jest wyjątkowo nieodpowiedzialne
      i dziecinne.
      Jasne, że większości małżeństw na starcie pomagają rodzice, ale trzeba mieć
      choć 'formalną' mozliwość samodzielnego utrzymania SWOJEJ nowej rodziny. Dziwię
      się rodzicom, którzy decydują się na opłacanie takich fanaberii swoich dzieci.

      A to, czy młode małżeństwa utrzymywane przez rodziców są szczęśliwe,czy nie, to
      już zupełnie inna kwestia... :)) Chyba każdy byłby szczęśliwy, gdyby ktoś inny
      łożył na jego utrzymanie...

      Tym bardziej mówienie o podejmowaniu świadomej i przemyślanej decyzji o
      małżeństwie, kiedy brzuch rośnie i jakoś 'przyzwoicie' trzeba sprawę załatwić
      jest absurdem i dorabianiem filozofii do zwyczjnej wpadki.

      Inna sprawa, że ludzi bardzo wierzących do ślubu zwyczajnie pili (osobiście
      znam takie przypadki), o czym się głośno nie mówi (bo przecież potrzeby
      seksualne są fe, a małżeństwo tylko z miłości), a i rodzice (zwykle o tym samym
      światopoglądzie) wolą małżeństwo pobłogosławić, żeby dzieci robiły TO po
      bożemu, a nie w grzechu przed ślubem, no i siłą rzeczy decydują się na
      finansowanie przedsięwzięcia (a po krótkim czasie często także owoców związku,
      bo wiadomo jak to bywa w takich przypadkach z naturalną,
      dopuszczoną "antykoncepcją"... ale to już temat na zupełnie inną
      dyskusję... :))

      Wszystkim młodym planującym małżeństwo i późniejsze życie na koszt rodziców
      polecam zastanowienie się nad istotą związku małżeńskiego (i bynajmniej nie
      chodzi mi tu o kwestie uczuciowe, bo tych sankcjonować nie trzeba) i, w tym
      kontekście, możliwością jego zawarcia.
      I pozwolę sobie na małą analogię:
      to że ktoś może, fizycznie, uprawiać seks, nie znaczy, że dojrzał do tego
      psychicznie i że jest na tyle dojrzały, by ponieść tego konsekwencje;
      to że ktoś, fizycznie, może wydać na świat potomstwo, nie znaczy, że jest do
      tego gotowy psychicznie i finansowo;
      to że ktoś kocha, nie znaczy, że ma możliwości (psychiczne, finansowe i
      społeczne), by tą miłość usankcjonować.

      Pozdrawiam,
      m.
    • zlosia Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 08.10.04, 10:19
      Wydaje mi się, że rozmowa poszła w nieodpowiednim kierunku. Nie chodziło chyba
      w tym poscie o dyskusje, o najodpowiedniejszym wieku na małżeństwo. Jak juz
      pisałam, ta dyskusja naprawde nie ma sensu. Nikt nikogo do niczego nie
      przekona. Tylko siebie nawzajem draznimy. Może więc naprawe pozajmy się (jak
      tylko można najlepiej przez net).
      Nazywam się Ola. Mam 20 lat. Jestem szczęśliwie zakochana. Mam cudownego męża,
      który sie o mnie troszczy. Nie wyobrażam sobie, zeby moje życie miało wygladac
      inaczej. Jestem naprawde bardzo, bardzo szcześliwa. Za rok planujemy zacząć
      starania nad dzidzią. Oczywiście jesli bedziemy mieli stabilną sytuacje
      finansową. Teraz urządzamy sobie mieszkanko. Bardzo się cieszymy, że bedziemy
      mieli swój kącik. Już praktycznie mamy wszystkie naważnieksze sprząty zakupione
      od kilku miesięcy (lodówkę, zmywarkę, piekarnik, pralkę :p) Poprostu nie
      moglismy się doczekać. Juz za dwa miesiące bede pisać z mojego mieszkanka.
      • magdaa4 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 08.10.04, 13:18
        witam,ja mam na imie Magda mam 19 lat mam cudownegoo nazyczonego od 8 ms i jest
        cudownie za ok 2 ms bedziemy mieszkali razem narazie w wynajetym mieszkaniu ale
        i tak oboje bardzo sie cieszymy :))))) o dzieci narazie sie nie "staramy" ale
        jak bedzie to bedzie cudownie. Pozdrawiam mlode mezatki :))
        • zdrowazocha Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 08.10.04, 13:39
          Nie wiem czy łamię wszystkie stereotypy, ale nigdy w życiu nie miałam ciągot,
          żeby się wyszaleć i nie ciekawi mnie wcale, jak to by było z innym. Mój mąż jest
          cały dumny z faktu, że byliśmy swoimi pierwszymi i jedynymi partnerami. I nie
          piszcie mi proszę, że jesteśmy młodzi i głupi i na pewno nam się jeszcze
          odmieni, bo jeśli tak to nic by w naszym życiu nie miało już sensu, ponieważ
          musiałoby to oznaczać, że nie ma niezawodnych fundamentów na których można
          budować coś trwałego - a ja w to nie wierzę. My traktujemy swoje życie
          poważnie, mamy swoje zasady i według nich żyjemy, a to naprawdę jest wspaniałe,
          gdy mozna mieć do siebie pełne zaufanie. Mamy oparcie w religii - i wcale sie
          tego nie wstydzę, choć daleko nam do ortodoksji. Życie w jasno określonych
          granicach odpowiada nam o wiele bardziej niż niczym nie ograniczona wolność. I
          mamy do tego zupełne prawo.
            • magdaa4 Re: do Zlosi :) 08.10.04, 22:45
              witam,wiesz wydaje mi sie ze tym dziewczyna chodzi o to ze one w naszym
              wieku "lataly na dyskoteki zeby sie wyszalec przed slubem,albo uczyly sie zeby
              zdobyc kariere a teraz maja klopoty ze znalezieniem prawdziwej milosci i sa
              zazdrosne" ja jak mialam 16 lat bylam pare razy na dyskotece i
              skoro "wyszalenie sie polega na tym co w wiekszosci ludzie tam robili czyli
              chodzili pijani i lizali sie z kazdym" to ja dziekuje i wole siedziec w
              domu,przeciez nie kazdy ma ochote szalec samemu czy z kolezankami mozna rowniez
              szalec z mezem :)))) ja sie upieram przy swoim ze wiek do malzenstwa i tym
              samym do milosci nie gra roli i pozdrawiam wszystkie mlode zakochane mezatki!!!!
              • zlosia do Magdaa4 :) 08.10.04, 23:26
                :-) Więc ja nigdy nie miałam potrzeb bawienia sie w ten sposób. Lubie spotykac
                się ze znajomymi. Raczej w bardziej kameralnym gronie. Np. w domku lub w pizza
                hat. Bardzo się cieszę, że mój mąz jest domatorem. Bardzo lubię siedzieć z nim
                w domu i nic nie robić. Zawsze mamy o czym rozmiawiać i z czego sie śmiac.
                Czasem az nam odbija. Mamy duzo śmiesznych pomysłów. Nigdy sie nie nudzimy...
                • magdaa4 Re: do Zlosia :) 09.10.04, 13:29
                  heh to dokladnie tak jak my chodzimy ze znajomymi gdzies do restauracji czy na
                  pizze albo jezdzimy na grila i nie mamy potrzeby chodzenia po miescie z puszka
                  piwa "zeby wyszales sie mlodzienczo" moj Krzys tez lubi siedziec w domu ja
                  jestem spod znaku wodnika czyli powinnam lubic sie bawic itd. ale mnie to
                  szybko nudzi i wole lezec w domu i jesc cos smacznego ogladajac przy tym
                  swietny film itd. :)) mam kuzyna ktory ma 29 lat jest bardzo powazny i
                  inteligenty skonczyl 3 kieronki na studiach i chyba nigdy nie byl na dyskotece
                  ma jedna fajna dziewczyne chyba juz z 10 lat i sa szczesliwi,wiec nie kazdy ma
                  ochote "szalec" ;-)))
          • tynka-123 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 02.01.05, 20:21
            Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedż. Co prawda nie jestem jeszcze mężatką i
            mam 19 lat. Mam chłopaka od 3 lat. Rozmawiamy ze sobą o małżeństwie i wcale nie
            mamy zamiaru czekać do 3o roku życia. Mieszkamy dość daleko od siebie (ale
            ciągle to samo województwo) i nie mamy możliwości widywania się codziennie.
            Bardzo chciałabym już niedługo (rok, albo dwa) zostać jego żoną. Wiadomo, że na
            początku mieszkalibyśmy z rodzicami bo nie byłoby nas stać na własne
            mieszkanie, ale wszystko przychodzi z czasem... Nigdy nie miałam potrzeby
            nszczególnych szaleństw. Nie chodze na dyskoteki, imprezy, nie chciałabym
            próbować związków z wieloma facetami. Po prostu mi to nie odpowiada. A przecież
            jeśli ma się z partnerem podobne zainteresowania to można szaleć już razem.
            Chciałabym też aby mój mąż był moim jedymym partnerem. Nie ma to związku z
            religią, ale poprostu chciałabym aby tak było.
            Pozdrawiam młode mężatki.
            Mam nadzieję, że niedługo do Was dołączę.
    • mama_natalki1 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 10.10.04, 15:24
      Witam wszystkie szczęśliwe eMężatki :)
      Nazywam sie Kaśka, mam 23 lata, jestem 1,5 roku po ślubie i mam najwiekszy
      skarbik jaki tylko mozna mieć: roczną córcię.Jestem bardzo szczęśliwa w swoim
      małżeństwie,pomimo młodego wieku czuje sie spełniona jako żona i matka.
      Pozdrawiam i podaje swój numer gg:4738785
      • zlosia Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 10.10.04, 17:48
        Witaj!!!
        Ja juz nie moge sie doczekac swojego Skarba. Muszę jeszcze poczekać z pół roku
        rok. Mąż tez juz o tym myśli, co mnie bardzo cieszy. Albo On albo ja codziennie
        o tym wspominamy i marzymy sobie jak to bedzie gdy dzidzia już będzie na
        świecie.
        Ciesze się, że jest tyle przykładów zadowolonych z życia młodych męzatek.
        Gratlujemy Wam Córeczki!!!
          • naise Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 03.01.05, 00:40
            Ja mam tak samo jak Magda, też nie mam ciągot do 'wyszelenia się', rzadko
            imprezuję, alkoholu nie pijam, prowadzę w miare spokojne życie. Podobnie mój
            facet. Troszkę Wam zazdroszczę, ale wiecie czego? Zdecydowania :) Jestem
            jedynaczka, do tej pory nie musiałam podejmować żadnych ważnych decyzji, byłam
            pośrednio kierowana przez rodziców, nie mam im tego za złe, nie jestem do końca
            pewna czy tak naprawde było, ale czuję że ich sugestie i rady bardzo wiele dla
            mnie znaczą i wpływają na mnie. Jestem od nich zależna i uzależniona, niestety,
            boję się podjąć jakąkolwiek decyzję, boję się konsekwencji, a że jestem
            pesymistką, zawsze zakładam najgorszy wariant, więc praktycznie nigdy nie mam
            własnego zdania, robie co ktoś radzi żeby potem nie było na mnie. Chyba czekam
            aż życie za mnie zdecyduje, na jakiś przypadek. Nie umiem już z tym walczyć,
            pogodziłam się z losem, teraz po prostu czekam :)
            Wracając do tematu, zazdroszczę Wam też trochę że jesteście młodymi mężatkami,
            mamami, że miałyście tyle odwagi i pewności by się na to zdecydować. Ja niestety
            nie mam środków, wraz z chłopakiem staramy się aby nadeszły dla nas lepsze
            czasy, na razie nie mielibyśmy gdzie mieszkać, co jeść, pensja ukochanego
            starczyłaby ledwie na opłaty za mieszkanie, gaz, prąd, wodę, może telefon, ja
            nie mogę znaleźć pracy :( Sytuacja jest beznadziejna, nie moglibyśmy nawet
            mieszkać u rodziców (małe mieszkanka, rodzeństwo mojego M), nie stać nas na
            ślub, wesele, nawet pierścionek zaręczynowy. Mój ukochany jest dobrej myśli, ja
            typowa pesymistka widzę tylko czarne chmury. Ale mam nadzieję że i mnie będzie
            kiedyś dane zostać żoną i matką i że jakoś się ułoży :)
            Pozdrawiam cieplutko wszystkie 19, 20, 30, 40 ...
            • bzyka_87 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 06.01.05, 19:31
              skoro nawinąl sie taki temat to moze ktoras z was powie mi czy dobrze jest wysc
              za 23 letniego faceta, gdy samemu ma sie 20 lat? poza tym czy taki wczesny slub
              niesie jakies nieprzyjemnosci spoleczne? prosze napiszcie mi cos o swoich
              malzenstwach i ich radosciach oraz problemach.
    • redblondi Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 08.01.05, 00:24
      Jestem mezatka od pol roku.tez ciagle jeszcze mam 21 lat.ze slubem to bylo tak
      powiedzialam mojemu ukochanemu ze fajnie by bylo wziasc slub i moj maz nie
      myslac 2 razy na drugi dzien oswiadczyl rodzicom ze chcemy sie pobrac.bardzo
      sie ciesze ze mam takiego kochanego meza.my tez nie mamy dzidzi ale sie staramy
      aby sie wkoncu pojawila.

      pozdrawiam Beata.
    • szirin-javaheri Mam 22 lata, mój mąż 47 :) 09.01.05, 01:21
      Mam 22 lata, wyszłam za mąż 3 miesiące temu, za dużo starszego ode mnie faceta
      (25 lat). Przeprowadziłam się do męża do Stanów, jednak muszę skończyć studia i
      dlatego będziemy za parę miesięcy się przenosić do Polski (cieszę się bardzo).
      W Polsce mam na własność połowę domu, mąż w Stanach dobrze zarabia, ale myślę,
      że poradzimy sobie i w Polsce. Jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji.
      Myślę, że nie podjęłambym jej, gdyby nie fakt, że mąż jest dużo starszy i ma
      doświadczenie życiowe i stabilizację finansową. Sama mam dom i samochód, ale
      jeszcze trzeba się przecież z czegoś utrzymać.
        • naise Sytuacja finansowa 09.01.05, 15:48
          Może napiszę jako pierwsza. No cóż moja sytuacja jest kiepściutka, jest to
          również jednym a powodów (głównym są moje badania - jestem w trakcie
          diagnozowania :(), dla których jeszcze nie rozpoczynamy starań. Ja studiuję
          zaocznie szukam pracy jak na razie bezskuteczine, mój facet kończy studia i
          pracuje na 1/2 etatu, zaraba niecały 1000 zł, a to niestety niewiele. Czekamy
          bo w ciągu kilku miesięcy dostanie może etat i wtedy sytuacja będzie lepsza i
          zaczniemy realizację planu. Kolejną przeszkodą jest brak mieszkania,moi rodzice
          mają małe mieszkanko, jego mają jeszcze inne dzieci i też nie bardzo jest
          miejsce. Mimo ogromnych chęci na dzień dzisiejszy nie mamy warunków na dziecko,
          zdaję sobie też sprawę że kiedy już będę miała warunki (najpewniej w ciągu
          kilku lat) możemy mieć trudności ze zmajstrowaniem maluszka, może być po prostu
          zbyt późno. Ale staram sie myśleć pozytywnie :)
          • naise Re: Sytuacja finansowa 09.01.05, 15:52
            Aha przepraszam trochę nie na temat napisałam. Oczwyiście co do ślubu tyczy się
            to samo, z racji braku warunków, pracy, mieszkania nie bierzemy ślubu, nie
            jesteśmy nawet zaręczeni - nie stać nas :( Ale planujemy ... kiedyś ;)
        • zlosia Re: Mam 22 lata, mój mąż 47 :) 10.01.05, 13:21
          Moja sytuacja finansowa jest całkiem dobra. Mamy własne mieszkanko ( od dwóch
          tygodni). Ja studiuje, lecz z powodów zdrowotnych musiałam wziąść dziekankę. Od
          jutra zaczynam pracę. Wiem, że nie będę zarabiać zbyt duzo, ale zawsze to coś.
          Mąż zarabia na tyle dobrze, żeby nas utrzymać. Nie stać nas na szaleństwa, ale
          wszystko przed nami. I tak jestesmy w konfortowej sytuacji, bo na start mamy
          mieszkanie, niezły samochód. Za niecały rok planujemy zacząś starania o
          dzidzię. Wszystko układa nam się jak w bajce :-)
          Pozdrawiam Wszystkie Szczęśliwe Odważne Młode Mężatki!!!

          Ola
          • magdaa4 Re: :))) 10.01.05, 21:54
            My mieszkamy w wynajetym mieszkaniu od ponad miesiaca i jest cudownie :)))
            wlasnego nie mamy i narazie miec nie bedziemy ja mysle chociaz o slubie
            cywilnym moj narzyczony tez :D ale narazie odkladamy pieniadze w piatek
            bedziemy miec wymarzony samochod. Moj przyszly maz pracuje na mieszkanie i na
            jedzenie ja na swoje i inne drobne wydatki :)) za pare dni zaczynamy starania o
            powiekszenie rodzinki :)))) (mamy prace w domu) wiec nie bede sama i jestem
            bardzooo szczesliwa i wszystkim zycze takiego szczescia Pozdrawiam. :)
    • amelia_s Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 11.01.05, 11:06
      ja miałam 22 lata jak wyszlasz za mąż, mój mąz jest rok młodszy.Przed ślubem
      nie mieszkaliśmy razem iżadno z nas nie zarabiało "kokosów" ja pracowałam
      dorywczo mąz był na rencie.Po ślubie mieszkaliśmy z teściami, później
      wynajmowaliśmy mały domek, teraz mamy swoje mieszkanko(30m)to prezent od
      teściów.O mieszkanie nie prosiliśmy byliśmy gotowi wynajmować, to była ich
      inicjatywa i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.Teraz nasza sytuacja się
      zmieniła.Mój mą rok po ślubie założył swoją działalnoćś zarabia nawe dobrze, ja
      pracuję na pół etatu, a teraz konkretnie jestem na L4 bo spodziewamy się
      pierwszego dzidziusia(był planowany i oczekiwany):-))))Rodzice,teściowie i
      dziadkowie nadal podrzucają jakieś pieniążki choć sami sobie świetnie
      radzimy,ale taka ich natura:-)). W tym roku we wrześniu będzie 4 lata jak
      jesteśmy małżeństwem i nie żałujemy swojej decyzji, gdybym miała cofnąć czas
      postąpiłabym tak samo:-)))))))))))))
      • natalya20 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 21.01.05, 19:04
        ja co prawda nie jestem jescze po slubie ale mam 19 lat i prawie rok czasu
        mieszkma z chlopakiem, jest ode mnie duzo starszy, dobrze zarabia i ie musze
        sie o nic martwic, cieszy mnie ze zeszlam z glowy mojej mamie. dobrze sie czuje
        wiedzac ze ktos mnie mocno kocha i ja jego, majac stabilnosc, nie pociagaja
        mnie imprezy dyskoteki, mysle ze jzu sie wybawilma, zreszta nic nie szkodzi na
        przeszkodzie temu zeby teraz tez sie bawic, jestem w 3 miesiacu ciazy-
        zaplanowane, studiuje ale ucze sie sama i jezdze tylko na egzaminy, dlatego
        moge byc z dzieckiem w domu i ie chcialm dluzej czekaz z decyzja o ciazy, po
        skonczonych studiach dzidzius pujdzie do przerdszkola a jamoge isc spokojnie do
        pracy, aaa i majac dziecko tez mozna czasami pojsc na impreze i sie porzadnie
        zabawic:)
        • adriasc Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 21.01.05, 22:25
          Witam serdecznie,
          moze troszke Wam napisze jak jest u mnie...
          W kwietniu skoncze 22 lata, w zwiazku jestem juz 5 lat a w malzenstwie ponad 3
          moj maz jest starszy ode mnie o 7,5 roczku, mamy dwojkie dzieci - corka 3 latka
          a synek roczek
          Mieszkamy no jeszcze nie we wlasnym mieszkaniu ale juz prawie jeszcze 30 tys i
          jest nasze..
          Moj maz pracuje ja czasem mu pomagam...
          dzieci chodza do zlobka i bardzo dobrze sie tam czuja...zreszta Panie w zlobku
          wspaniale.
          Niestety nie mam zbytniej pomocy ze strony rodzicow jeszcze sa mlodzi i maja
          swoje obowiazki (mieszka u nich moj brat z zona i dzieckiem)
          Dziewczyny super ze wychodzicie za maz ze kochacie naprawde super...gratuluuje
          wszystkim mlodym mezatkom...
          a pomyslcie w wieku 30 lat bede miala juz spore dzieci...kiedy moje znajome
          dopiero rodza...:)
          Pozdrawiam
          Ania
          • przyszla_mama1 Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.01.05, 16:06
            No ja mam 20 lat mieszkamy razem od 2 ms wczesniej mieszkalismy u mnie teraz
            wynajmujemy :)) oboje pracujemy siedzac w domu wiec caly dzien siedzimy razem i
            wcale sie nie nudzimy :)) od tego ms staramy sie o dzidzie ale zobaczymy czy
            sie uda... bardzo bysmy chcieli. Pozdrawiam wszystkie mlode mamusie :)
            • martyna1985 A jak to jest z utrzymaniem... 23.01.05, 17:12
              Czesc dziewczyny. Mam 20 lat i we wrzesniu planujemy z chlopakiem wziac slub.
              Nie jestem w ciązy, studiuję i moj chlopak rowniez, wynajmujemy mieszkanie od
              znajomego wiec placimy polowe ceny. Mam pytanie, jak to bylo u was po slubie??
              Czy rodzice nadal was utrzymywali?? To pytanie jest oczywiscie do tych, ktorzy
              nie mieli pracy i oboje studiowali. Pozdawiam
              • yahannah Re: A jak to jest z utrzymaniem... 23.01.05, 20:53
                ja mam 21, w czerwcu będzie ślub. Też studiuję, pracuję, ale na razie to praca
                słabo płatna, choć niepracochłonna i wymagająca niewiele czasu +satysfakcja.
                Przyszły eM - dostaje zlecenia, więc pieniądze raz są, raz ich nie ma. Nie wiem,
                jak to będzie - na szczęście dużo nie płacimy za czynsz a eM zaczyna szukać pracy.
                Powodzenia życzę, chętnie usłysze też, jak reszta sobie radzi
    • olutek_m Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 23.01.05, 22:06
      Dziewczyny, która z Was w najblizszym czasie bedzie sie starac o dziecko?
      Jesli tylko lekarz pozwoli to my startujemy od czerwca. Najpóźniej w listopadzie.
      Nie mogę sie juz doczekać! Nie wiem jakie mam robic badania, jak sie
      przygotowac. (Mam na to jeszcze pare miesiecy.) Mam słabą morfologię, musze
      pobrac witaminki, uzupełnić niedobór witaminy K.
      Jakie podstawowe badania powinnam zrobić?
      Bardzo bym chciała o tym porozmawiać. Nie chce zadreczać takimi pytaniami
      rodziny. A dla mnie to obecnie najwazniejsza sprawa.
      Pozdrawiam!
      • naise Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 24.01.05, 09:13
        Olutek wejdź na forum 'dla starających się'
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585
        tam jest wykaz wszystkich niezbędnych badań

        Poczytaj też np. Ciąża i poród w edziecko.

        Ja nie wyobrażam sobie żeby nas rodzice po ślubie utrzymywali :/ To już wtedy
        nie samodzielność, a zabawa w dom. Rodzice mogą pomóc ale bez przesady. Nie
        można brać ślubu, a potem rodzice płaćcie, bo my nie mamy (i nie możemy znaleźć)
        pracy. Moim zdaniem należy przede wszystkim liczyć na siebie, a dopiero na
        drugim miejscu na pomoc rodziców - nigdy odwrotnie !!
        • wioolinka Re: Męzatki - 19-20-21 lat. 24.01.05, 11:31
          Ja mam 22 lata, 2 letnią córkę,męża,własne mieszkanie!
          Pracuje tylko mąż ja zajmuje się domem i dzieckiem!Radzimy sobie świetnie!!!
          Nie rozumiem tylko wszystkich złośliwości wypowiadanych na forum pod adresem młodych mam i młodych mężatek?!
          Czyżby zazdrość?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka