gabriela0911
16.07.16, 00:50
Cześć, mam delikatny problem z moim mężczyzną. Jesteśmy razem od 5 lat, chociaż jesteśmy dość młodzi (20 lat). Za rok planuję zacząć studia nad morzem, co uważam za dobry moment na rozpoczęcie wspólnego życia. Będę musiała wynająć mieszkanie tak czy inaczej, dlatego równie dobrze (a nawet lepiej) jak zamieszkamy razem, czego zresztą oboje chcemy i o tym marzymy. Ja jednak jestem tradycjonistką, uważam że to miłość mojego życia, którą chcę zapieczętować przysięgą przed sobą i przed Bogiem, dodaję że jest to dla mnie bardzo ważne. On natomiast nie widzi znaczenia ślubu, uważa, że powinniśmy zamieszkać razem i nie spieszyć się ze ślubem i pomyśleć o nim później, bo "ślub nic między nami nie zmieni". Za to chce spędzić ze mną resztę życia i ze mną zamieszkać, dlatego nie rozumiem jego podejścia i nie chcę tak zaczynać wspólnego życia. Chcę to zrobić tak jak trzeba. Co ja mam zrobić?