Smutno mi coraz bardziej :(((((((

01.10.04, 02:06
Raz płaczę i popadam w dziką rozpacz, a za innym razem warczę i przeklinam,
przekonuje sama siebie, że „jeszcze im to oddam”, „jeszcze im pokaże”
lub „przyjdą kiedyś do mnie”. O kim mowa, o moich teściach, a raczej o moim
teściu, bo teściowa wykrzyczała mi w twarz, że moją teściową nie jest.

Smutne to. Jestem pierwszą oficjalną żoną, ale nie oficjalną kobietą. Myślę,
że dlatego jest tak jak jest. Mój Piotrek, był wcześniej z kobietą, wiele lat
mieszkali razem z jego rodzicami. Wiem, że między nimi raz było gorzej, raz
lepiej, aż pewnego dnia ona się wyprowadziła. To miała być jakaś próba
miłości, cóż nie udało się. Piotr poznał mnie. To co powiem, zabrzmi pewnie
zabawnie, ale to nie ja przypieczętowałam rozpad ich związku. Dopiero po
jakimś czasie, gdy emocje upadły zaczęliśmy się spotykać. Teściowie od
początku byli bardzo negatywnie do mnie nastawieni. Teściowa wyzwała mnie od
kurew. Przebolałam to. Było mi bardzo ciężko, ale po jakimś czasie, około
roku, gdy nadarzyła się możliwość ratowania jakiś relacji, podjęłam tę próbę.
Wydawało mi się, że wszystko jest dobrze, że świetnie rozumiem się z Piotra
mamą. Zamieszkaliśmy z teściami (tak dokładnie! zamieszkałam z nim u jego
rodziców, tak jak kiedyś on mieszkał z ex.) Zrobiłam to dlatego, że byłam
przekonana, że przyszli teście mnie zaakceptowali. Bardzo się myliłam. Z
czasem zaplanowaliśmy ślub. Przed samym ślubem wyszły niezłe kwiatki. Nie
będę tego opisywała, bo nie mam już siły na wspominanie. W każdym bądź razie
na kilka dni przed ślubem zostałam wyzwana przez teścia od kurew, suk,
puszczalskich, dupodajek.... bla bla.... a teściowa powiedziała przy mnie, do
mojego Piotrka, coś w stylu „jeszcze masz szanse, rzuć tą głupią gęś i próbuj
wrócić do Urszuli, bo ta gówniara nigdy jej nie dorówna”. Jak się łatwo
domyślacie Urszula, to ta wspaniała ex. Zabolało mnie to mocno, ogromnie.
Teście ślub zbojkotowali, cała rodzina Piotra nie przeszła. Swój ślub
wspominam jako jeden wielki smutek. Choć udawałam, że jestem szczęśliwa, w
głębi serca nie umiałam się z tym pogodzić. Piotr zresztą tak samo. Po ślubie
było jeszcze wiele wyzwisk, kłamstw na mój temat, próby skłócenia nas jako
pary oraz oczywiście wyliczanie Urszuli dobrych cech nad moją mizerną osobą.
Tak więc teściowa powiedziała, że moją teściową nie jest. W czym tkwi cały
problem? W mojej głowie. Strasznie mnie boli to co się stało, to, że tak źle
przyjęto mnie w Piotra rodzinie, że nie jestem akceptowana, nie mówiąc już
wcale o lubieniu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Nie tak to sobie
wyobrażałam. Chciałam się tym postem trochę pożalić. Zawsze najwspanialsza
jest ex dziewczyna Piotra, jest ideałem, a ze mnie się tylko wciąż śmieje.
Zaczęłam teraz popadać w kompleksy, bo jak na to wszystko patrzę, to,
rzeczywiście wygląda na to, że jestem od niej gorsza. Nie umiem się pogodzić
z uczuciem wyobcowania, nie tolerowania, ignorowania mnie przez Piotra
rodzinę. Czy któraś z was zmagała się z taką sytuacją, z takim uczuciami
osamotnienia? Dodam tylko, że przeprowadziłam się do miejscowości Piotra. Nie
mam żadnych przyjaciół, pracy itd. Siedzę cały dzień w domu i popadam w
jakieś skrajne myśli, nie mam siły na nic, bo czuje, że już nic nie mogę
zrobić, że przecież muszę mieć swoją godność, ale z drugiej strony teście
uważają, że mają racje i że to ja powinnam ich przeprosić. Doradźcie coś,
bardzo proszę.

Pozdrawiam Was, Dorotka.

Ps. Czy któraś z was musiała walczyć z mitem ex. lub ex. żony? Jak sobie
poradzić z tym, że był ktoś inny i to w ogóle ktoś kto był kochany, lubiany
przez rodzinę waszego partnera i nawet jak wy już byłyście, to ta rodzina
nadal wychwalała ex. lub też nadal utrzymywała kontakt z byłymi.
    • ktopyta Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 01.10.04, 04:57
      przed slubem wiedzials jacy sa tesciowie, to poco u nich zdecydowalas sie
      mieszkac ? wyprowadz sie i tyle, o problemie. od tego masz meza zeby Cie
      wspieral. Nie wspiera ? zmien meza. nie ma przymusu bycia mezatka.
      smutno Ci to poliz wlasny lokiec.
    • dr_tusia Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 01.10.04, 06:28
      Wiesz, Dorotko, ja Ci sie dziwie- nie dlatego, ze to przezywasz, bo to
      oczywiste, ale dlatego, ze pozwalasz tak soba pomiatac. Ja bym nie pozwolila,
      nie wyszlabym za faceta, zanim nie zajalby jakiegos zdecydowanego stanowiska w
      tej sprawie. Na pewno powinniscie wyprowadzic sie od tesciow, ale to nie tu
      jest chyba glowny problem- opieszalosc i biernosc Twojego meza jest w tej
      sytuacji niepokojaca. Co to za facet, ktory pozwala tak poniewierac swoja
      Zone??!! To on powinien Tobie pomoc, bronic Cie slowem i czynem- tzn. nie
      przebierajac w slowach powiedzec tesciom, ze nie pozwoli na takie traktowanie
      Ciebie i zrobic wszystko, zebyscie mogli wyniesc sie stamtad jak najdalej i jak
      najszybciej. Jesli on sam tego nie czuje, to bardzo zle, ale w takim razie Ty
      mu o tym powiedz- jasno, otwarcie, bez bawienia sie w delikatnosc- jesli nawet
      maz nie bedzie Cie szanowal, to i Ty stracisz szacunek do samej siebie!!
      Powodzenai i zdecydowania zycze!
      Pozdrawiam,
      • annb dziewczyny mają rację 01.10.04, 07:58
        ujmę to dosadniej
        co to za mąż ktory pozwala jeździć po zonie jak po dzikiej świni?
        leczy jakieś kompleksy ?czy też mamusi obiecał że jej do domu dostarczy
        popychadło aby miaął na kim się wyzywać?
        jesli go źle oceniam to powiedz....czy on cięwogóle broni?
        czy macah ręką i mówi daj spokój?
        problemem nie jest stosunek twoich tesciów do ciebie ale postawa twojego męża.
        bo gdyby walnął pięścią w stól i powiedział-to jest moja zona i macie ją
        szanować
        byłoby inaczej
      • kokosia1 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 01.10.04, 08:00
        Dziewczyno pakujcie mamantki i wyprowadźcie sie daleko od takich wrednych
        ludzisków ( ja bym z nimi zyć nie potrafiła pod jednym dachem). A z Tuśką się
        zgadzam, nie piszeszw poście jak na to reaguje twój mąż. A to przecież chyba
        najwazniejsze jesli On to potępia i walczy ze swoja rodzinką o dobre
        traktowanie Ciebie i sam nie wsppomina i wychwala swojej swojej ex to wszystko
        oki, a jesli nie to Jego zachowanie bedzie pierwszym problemem a toksyczni
        teściowie zajmuja miejsce drugie. Głowa do góry, nie daj się i niee pozwalaj na
        takie traktowanie. Musisz zareagować ostro, powiedz wprost i dosadnie swoim
        teściom co o ich zachowaniu sądzisz ( może im kopara opadnie i sie
        zastanowią).Jeśli nikt Ci nie pomoże z bliskich ci osób to Ty sama broń swojej
        godnośći. POZDROWIONKA SERDECZNIASTE.
    • eve.hq mąż jest na pewno po Twojej stronie, to ważne... 01.10.04, 09:10
      Skoro nie wspominasz niczego obciążającego męża wynika stąd ,ze on również
      widzi jakich ma rodziców i nie jest w stanie walczyć z ich podłością...to
      smutne ,że tacy ludzie potrafią pozbawić człowieka pewności siebie i toksycznie
      powoli z rozmysłem wykańczać niczemu nie winną osobę , bo co niby Ty jesteś
      winna ,że Ciebie pokochał i z Tobą się ożenił?... gdyby kochał tamtą to nie
      zastanawiał , by się nad wyborem, wybrał wszak Ciebie i dla mnie w tej materii
      sprawa jest jasna, a swoją drogą to podziwiam Twego męża,ze na przekór
      wszystkim źle mu życzącym i na przekór toksycznym rodzicom wybrał Ciebie,to
      swiadczy tylko o jego zdecydowanym charakterze, inna sprawą jest już to ,że nie
      powiniście mieszkac z teściami, zadanie jakie Was czeka to jak naszybsza
      przeprowadzka i poszukanie choćby ciasnego ,ale własnego kąta...teraz jeszcze
      bardziej szanuję swych teściów, bo oni pokochali mnie od pierwszego spotkania i
      zawsze mi dają odczuć ,że jestem wspaniałą kobietą i wymarzoną synową , bardzo
      Ci przez to współczuję ,że Ty tak nie mozesz się czuć ...postaraj się
      porozmawiać poważnie z mężem i poczyńcie jakieś kroki , by się
      wyprowadzić,nawet dobrego i wrażliwego człowieka mogą tacy ludzie zniszczyć i
      sponiewierać,dlatego jak najdalej się od nich trzymajcie...aha Dorotko, gdyby
      tamta kobieta była takim ideałem, jak ją rysują tesciowie to nie Ty byłabyś
      jego żoną,dla mnie jest oczywiste ,ze to Ty jesteś dla niego najważniejszą
      kobietą w jego życiu i postaraj się zawsze o tym pamiętać, trzymaj się
      cieplutko , pozdrawiam i powodzenia:))

      Ewa.
    • karo_lina79 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 01.10.04, 09:53
      Dorota, bardzo Ci współczuję, nigdy nie byłam przez nikogo odrzucona, ale chyba
      potrafię sobię chociaż odrobinę wyobrazić Twoją sytuację.
      Zastanawiam się, dlaczego ex Twojego męża jest tak idealizowana? Co takiego
      zrobiła, że podbiła serce wstrętnego babsztyla, jakim jest Twoja teściowa.
      Bo to naprawdę okropna baba!!!
      Rany, czy ktoś wie, czemu jest tyle toksycznych mamusiek????
      Nim znalazłam się na tym forum, wydawało mi się, że kawały o teściowych są
      mocno przesadzone i z każdym da się dogadać.
      Ale to już kolejny post o teściowej.
      Dlaczego te kobiety są takie niepogodzone ze sobą? Bo to chyba właśnie kwestia
      niepogodzenia?
      A może ślub synka równa się dla nich poczuciu odrzucenia? Czują, że zakończył
      się pewien etap w ich życiu i to jes załamuje?
      Bardzo ciekawe zagadnienie.

      Ale wiem jedno - nigdy nie zgodzę się na mieszkanie z moimi teściami (przyszłym
      hehe), chociaż teraz poza głupotą i iminimalizmem nie widzę w nich
      poważniejszych wad.

      Aha - Dorota, jak Ci będzie smutno, pomyśl sobie, że Twoja teściowa to
      kompletny prymityw. Jak można się tak do kogoś wyrażać???? I to jeszcze do
      wybranki ukochanego syneczka....
    • kasiaa5 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 01.10.04, 20:43
      Doroto, zgadzam sie z dziewczynami w zupelnosci!
      Przede wszystkim zastanawiajaca jest reakcja (a wlasciwie jej brak) ze strony
      meza. Nie mozesz sobie pozwalac na takie traktowanie! Mozliwe, ze z tesciami nie
      wygrasz a jedyne rozwiazanie to wyprowadzka, ale z mezem tez musisz zrobic
      porzadek!
      Trzymam kciuki i buzka
      Kasia
    • 123456_d Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 02.10.04, 00:12
      Powiedzmy sobie szczerze! Twój mąż jest jeszcze małym chłopcem, trzymającym się
      spódnicy mamusi i postępuje tak jak mu mamusia zagra. Nigdy się nie
      usamodzielni, nigdy nie opuści obiadków i ciepłego lóżeczka u mamci. Jeśli
      jeszcze nie macie dzieci, to rozwiedź się jak najprędzej i ułóż sobie życie na
      nowo. Inaczej przez całe lata będziesz znosiła upokorzenia i popadniesz w
      chorobę psychiczną.
      • anula36 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 02.10.04, 10:46
        Po co tys sie tam pchala dziewczyno do tej cudnej rodzinki!!
        Ale skoro weszlas miedzy wrony trzeba krakac tak ja one- do meza sie
        usmiechac,tesciom przyznac racje,exs wychwalac, wtedy mozebyc nawet milo.
    • milaska Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 03.10.04, 21:38
      Dorotko - rozumiem cię w zupełności, sama miałam taką sytuację bardzo długo, co
      prawda nie było żadnej ex, ale był chłopak siostry męża stawiany na piedestał.
      Ogólnie też nam bardzo dużo poknocili, i z samym ślubem bardzo dużo- też
      niestety wspominam bardzo smutno ten moment. Bo kazali nam na drugi dzień
      zwrócić pieniądze a mąz bez dweóch zdań się zgodził, bo mnie nazwali idotką za
      wzięcie podwójnego nazwiska, mój mąz znowu nic nie zrobił. jak masz gg - to
      daj, popłaczemy razem, może lżej ci będzie. Powiem ci szczezrez, ze złe relacje
      z teściami- a ściślej mówiąc, - brak stania po twojej stronie twojego męża może
      potem doprowadzić do strasznego kryzysu w związku - my właśnie teraz taki
      przechodzimy. I jak tak zaczęłam analizować przyczyny - to zrozumialam,ze zła
      tak naprawde jestem na to, ze on zawsze jest po ich strnie.Próbowałam go
      naklonić, na bardziej myślenie o nowej rodzinie, czyli o nas, ale nie
      wychodzimu Nie wiem, czy jeszce dlugo wytrzymam, zobaczymy. Ale uszy do góry, i
      jak chcesz to napisz mi na maila gazetowego , -priva, albo gg podaj. Pa
    • 1975a2 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 04.10.04, 10:58
      przeczytałam twoją historie i powiem ci ze jestem w niezłym szoku. bardzo ci
      współczuje ze padłaś ofiarą jakiejś kretynki. sama sobie nie poradzisz musisz
      mieć wsparcie . pamiętaj nie jest to twoja wina. walcz o swoje życie i
      szczęscie i ni wolno ci nic z tym nie robić. powodzenia napisz jak się sprawy
      mają.
      zrób mężowi zaajebistą awanture zastosuj szantaż emocjonalny niech usadzi swoja
      matke.
    • 1975a2 Re: Smutno mi coraz bardziej :((((((( 04.10.04, 11:02
      chciałam jeszcze dodać że jak urodziłam syna to też sie wrony zleciały myślałm
      że mnie zamęczą . ale nadszedł dzień że sie zebrałam huknełam na nie i się
      wszystkie rozleciały. jak która chce się za bardzo zbliżyć to warcze i już nie
      pozwole.
Pełna wersja