O zrozumieniu... Czego chcą faceci

04.10.04, 12:23
Czuje sie jak wywolany do tablicy, bo poproszono mnie o otwarcie tego watku.
Ot zeby pisac o pewnych zachowaniach, tlumaczac je jak rozumie je kobieta
a jak mezczyzna. Zeby ulatwic wszystkim w zwiazkach wzajemne zrozumienie.
UWAGA: moje opinie nie musza byc zgodne z ogolno meskimi, bo sa moje
osobiste, a te zawsze dyktuje mi moje serce i moj rozum.
Zapraszam !
    • karo_lina79 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 12:25
      O, super:)
      Tylko proszę bez tekstów w stylu "butelka piwa to tylko butelka piwa".
      Czekam na wyyyyykład.
    • chrisb004 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 12:33
      Strzałki komórką:
      facet chetnie je dostaje, ale jesli przychodzi dzien, ze roboty jest za duzo,
      czasu za malo, a co 15 minut strzalka a w domu pytanie "Czemu mi nie odpisujesz"
      to nerwowka murowana. Zdarza mi sie ze mysle o mojej Kobietce bardzo czesto,
      ale nie wysylam nic, nie dzwonie. Ale caly czas ją kocham.
      Dla mnie mniejsze znaczenie, ma informowanie ja o tym, upewnianie ja w tym.
      Dzisiaj juz wiem, ze ona chce to uslyszec czesciej, wiec strzalki albo rozmowy
      sa czesciej.
      Poza tym w pracy wole zajac sie praca a po powrocie do domu domem. Musze jednak
      pameitac, ze czesto wzywaja mnei z domu do pracy, wiec czasem i z pracy urywam
      sie do domu. Chocby myslami czy telefonem.

      • dr_tusia Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 20:00
        Jakze tajemnicze bylo haslo "strzalka" ;-) Ale juz wydedukowalam, ze tez czesto
        dawalam takowe, chociaz moze nie co 15minut, a juz smsy to maniacko pisalam,
        kupujac niezliczona ilosc kart. Ale udalo mi sie wyleczyc z tego nalogu,a moj
        maz nauczyl sie pisac to i owo czasem, zebym zawsze wiedziala, ze o mnie
        mysli:) Gdyby tak we wszystkich sprawach kompromis byl taki naturalny! :)))
    • chrisb004 Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 12:39
      Kolejna sprawa ktora przyszla mi do glowy.
      Moja Żonka czesto ma pretensje ze jak mnie poprosi o cos albo pokaze
      to ja to zrobie a jesli nie, to sam nie zaczne. Jestem len ?
      Niekoniecznie, wiekszosc z nas, woli dostac zlecenie, prosbe
      i cos wykonac. Pewne sprawy nam nie preszkadzaja, jak np. klocki na dywanie,
      skoro Maluch i tak zaraz sie obudzi i bedzie sie bawil dalej.
      Gdzie jest przyczyna ? Nie mam pojecia, moze tak jest nam latwiej
      bo widzimy poczatek (prosba) i koniec (zakonczenie wykonywania).
      Moze poprostu dom (bo najczesciej sa to sytuacje domowe) to nie jest nasza
      najlepsza dziedzina, czujemy sie w zarzadzaniu nim niepewnie.
      • karo_lina79 Re: Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 13:02
        A dlaczego ja się denerwuję, że jest bałagan, to zero reakcji? Może leżeć góra
        ciuchów i streta porozwalanych papierów - i nic.
        Jak zmotywować faceta do sprzątania po sobie, bo zwykłe "posprzątaj", "odkładaj
        na miejsce" nie skutkują???
        • chrisb004 Re: Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 13:10
          Zapraszaj kogoś, najlepiej od niego,
          najlepiej mloda kobietę ... Oczywiscie nie sprzataj tego sama,
          najpierw bedzie sie chcial popisac a potem moze zacznie.
          U mnie podzialo. :-))
          Poza tym jesli ktos nigdy nie sprzatal po sobie to kiedy mial sie
          nauczyć. To co powinna zrobic matka, teraz musi zrobic żona.
          Poza tym, jesli odlozy na miejsce ma wiecej czasu, bo nie robi tego
          dwa razy.
          • karo_lina79 Żadnych MŁODYCH kobiet! 04.10.04, 13:26
            Ja jestem młodą kobieta i to powinno wystarczyć:)
            Tak, problem usłużnej mamusi, to ból.
            A ja czasem sprzątam - ale to jest metoda, bo jak mu poukładam logicznie
            wszystkie rzeczy, to on potem nie może niczego znaleźć i woli sam posprzątać,
            nim ja się do tego zabiorę.

            Proszę jeszcze i wyjaśnienie kwestii wychowania od pierwszej godziny mieszkania
            razem - podobno jak tylko zamieszka się razem, trzeba już urabiać lubego w
            kwestii dbania o dom, bo jak się poluzuje na początku, to potem jest za późno
            na korektę.
            • chrisb004 Dlaczego Żadnych MŁODYCH kobiet! 04.10.04, 14:24
              Dlaczego ŻADNYCH ??? Chcesz uniknac kolopotów zamykajac go w kloszu ?
              Nie zadziala. uwierz na moje slowo.

              Kwestia wychowania, hmmm, chcesz zebym dal Ci rade jak masz wychowac faceta ?
              No Way ! Nie ma zlotego srodka. Polecam powazne rozmowy, dzielenie sie praca i
              odpowiedzialnoscią. ustalenie planu tygodnia, dyzurow, zakupow i sprzatania to
              jest cos co sie przyda. Poza tym jesli ktos ma swoje zadania to je wykonuje
              i wszyscy sa zadowoleni.
              Poluzuje ? Co za okreslenie, luzuje to ja zwykle smycz albo obroze psu ...
        • martaglowacka Re: Prosba czy samowykonanie ! 09.10.04, 14:07
          He, he, a u mnie w domku to ja jestem bałaganiara a sprząta Mąż :)
      • eewa6 Re: Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 15:39
        Mój mąż jak w zasadzie większość płci "brzydkiej" nie ma w nawyku sprzątania
        ani po sobie ani ogólnie. Uważam, ze spory wpływ na to ma również wychowanie,
        jakie wyniósł z domu rodzinnego. I zaczęłam z nim "walkę". Raz krzykiem,
        płaczem a raz prośbą, uśmiechem. i wnioski u mnie są takie, że za cholerę nie
        nauczę go damskiego podejścia do tej sprawy. I wiecie co? Pogodziłam się z tym,
        bo widzę że się stara 1. nie brudzić mozniej niż poprzednio, 2. Czasami nawet
        zdarza mu się posprzątać uwaga uwaga bez mojej inicjatywy / po prostu robi to
        całkiem sam i z serca/. I myślę, że już tak zostanie. Dla mnie ważniejsze są
        nieudane, ale szczere chęci niż wymuszony sukces.
        • dr_tusia Re: Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 15:43
          Moj tez sie stara. Doceniam to tymbardziej, ze w jego domu rodzinnym nie bylo,
          delikatnie mowiac, szczegolnego zamilowania do porzadku, a on calkiem ochoczo
          robi rozne rzeczy w domu i nawet je inicjuje. Owszem, nie wszystko dostrzega, w
          wypowiedzi Chrisa o klockach zauwazam podobny do meza styl myslenia ;-), ale
          jak tu sie zloscic czy wypominac to , czego nie robi, skoro w tylu dziedznach
          sie stara- i to z powodzeniem? Przyjmuje zatem te inne rzeczy z usmiechem- i
          kocham dalej:))
          • chrisb004 Sprzatanie Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 15:50
            No i co mozna tu jeszcze dodac.
            Polecam ustalanie pewnych dni i por, jako czasu na sprzatanie. wprowadzenie
            tego na stale jako czesci zycia. To pomaga zreszta majac cos wpisane w
            kalendarz, z reguly tego przestrzegamy.
            Krzyk i awantura nic nie dadza, prosba czy wrecz grzeczne "jestem juz zmeczona,
            ja sobie odpoczne, moglbys za mnie zrobic to czy tamto" powinno zadzialac.
            I jak mowila Tusia, Kochac dalej ! I jeszcze kochać i jeszcze ... :-)
            • dr_tusia Re: Sprzatanie Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 16:00
              prosba czy wrecz grzeczne "jestem juz zmeczona,
              >
              > ja sobie odpoczne, moglbys za mnie zrobic to czy tamto" powinno zadzialac.

              Zgadza sie, dziala:)))
              • chrisb004 Re: Sprzatanie Prosba czy samowykonanie ! 04.10.04, 21:25
                Tusia rozwine nawet twoj watek.
                Moja zona zasze musi wszystko dokonczyc, wykonac, wyprac, wymyc.
                Az mnie szlag trafia jak mowi ze ma tyle pracy !!!!!!!! Wrrrrr ....
                A czasem mam taką ochotę żeby powiedziala dobra, to moze poczekac,
                tamto tez, teraz siadzmy razem. albo wiesz, ja usiade a ty mzoesz pozmywac.
                Ja naprawde wole juz zmyc te gary, niz widziec jak pada na twarz
                i wscieka sie: "A co ty w domu robisz".
            • jezdodomu Re: Sprzatanie Prosba czy samowykonanie ! 06.10.04, 09:29
              Sorki nie działa. w odpowiedzi Ty to zawsze jesteś zmęczona i nic nigdy nie
              robisz (oprócz obiadu zakupów, prania, sprzątania, szukania pracy). Tylko
              wrzeszczy kiedy przychodzę tak samo jak On i np. jego skarpetki są na podłodze
              w łazience (bo rano się spieszyłam i nie było mnie przez cały dzień) to ma do
              mnie pretenscje dlaczego nie zajęłam się jego skarpetkami.
    • dr_tusia Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 14:57
      Wow, jaki fajnisty wątek:) Chetnie poczytam, poruszasz, jak widze, problemy
      typowe:)))
    • oxygen100 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 18:21
      Mezczyzne naprawde mozna wychowac tak aby pomagal w sprzataniu. Moj nawet nogi
      podnosi jak odkurzam. To jest gosc nie?:))
      • chrisb004 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 21:26
        Skad u Ciebie tyle ironii ?
        Moja zonka nie podnosi nog jak ja odkurzam,
        bo wteyd wszystkie meble stawiam wyzej i nie ma gdzie usiasc.
        Za to jak ona odkurza wychodze za nia z psem (jesli to weekend). :-))
        • oxygen100 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 04.10.04, 22:48
          Skad u Ciebie tyle ironii ?

          Nie wiem sama. Ale powiadaja o mnie ze male to wredne lub tez wredne bo male??
          Sam zdecyduj ktora wersja jest sluszna:P
    • chrisb004 Idzmy dalej - Ja robie to najlepiej. !@& #35; $%^ 04.10.04, 21:29
      Rany to chyba njagorsze co mozna uslyszec.
      Ubiore mala ty lepiej zrob cos innego,
      zostaw ta szmate tak sie tego nie robi itp.
      Kobitki to ze czasem ominiemy szmate plame na podlodze
      nie oznacza ze mamy dwie lewe rece.
      Chcialybyscie codziennie slyszec ze zupie brakuje tego
      czy tamtego, zostaw to ja lepsza zrobie (i zrobi identyczna)...
      • merlott Re: Idzmy dalej - Ja robie to najlepiej. !@& 04.10.04, 21:47
        hej Chris! jaki fajny watek zaczales! taak, macie racje. grunt to normalna,
        otwarta rozmowa. i my kobietki musimy pamietac o tym, by nie ubierac naszych
        prosb w tysiace ozdobnikow. prosto i konkretnie. i w tonie milej prosby, a nie
        zarzutu. i dziala :))
        co do sprzatania, to nie mam problemu - moj niemaz uwielbia czystosc i porzadek
        i zawsze wspolnie o to dbamy. co do "ustawiania" - kiedys dawno temu, jak
        jeszcze bylam mala i grzeczna dziewczynka, kora slyszac 'druga polowka' myslala
        ze mowa o jablku :)) ,kiedy to klocilam sie z moimi bracmi o rownouprawnienie
        zauwazylam, ze im wiecej krzycze, tym mniej zyskuje, im wiecej chwale, tym
        chetniej dostaje pomoc.... potem, w szkole rodzenia, gdy czekalismy na nasze
        malenstwo, cala jedna lekcja byla poswiecona nadopiekunczym matkom. jajcarska
        polozna przedstawiala scenka za scenka matke, ktora wie lepiej i reakcje na to
        faceta. nie musze chyba pisac, ze po takich lekcjach moj mezczyzna nigdy nie
        uslyszal, ze robi cos przy dziecku nie tak. i jak wspaniale sie teraz nim
        zajmuje!!
        co do strzalek sms-ami i zapewnien o milosc. coz, tu jestem slabakobietka i tez
        tego potrzebuje! a moj niemaz tylko wzdycha: 'dlaczego kobiety kochaja
        uszami!!' :)) ale dzielnie dostarcza mi tych drobnych, tak potrzebnych kobietom
        dowodzikow...

        ale jasne, ze nie tylko sielana u nas panuje. i gdym miala pisac o polu
        niezrozumienia, to bylby to moment powrotu z pracy. u nas to ja wracam, niemaz
        zajmuje sie dzieckiem. i marze wowczas o rozmowie z nim, o spedzeniu czasu
        wspolnie. a on moze natychmiast pojsc do komputera, zadowolony, ze zaopiekuje
        sie malenstwem. oczywiscie, spedzimy czas razem, ale nie tak natychmiast, nie
        po powrocie. kiedy dla mnie wlasnie to .natychmiast, ma w tym najwieksze
        znaczenie. Chris, jakis komentarz?

        pozdrawiam cieplutko
        • chrisb004 Re: Idzmy dalej - Ja robie to najlepiej. !@& 04.10.04, 22:02
          Czy ja moge cos tu dodać ?
          Napisalas tu juz wszystko co potrzeba. Uzupelnilas moj krotki wywod
          o swoje kobiece przemyslenia, dzieki czemu nabral wiekszego pzrekonania.
          Teraz mam nadzieje ze kobietki zrozumieja ze nie sposob jest krzyczec, prawic
          moraly, lepiej wytlumaczyc, wspomoc, ale nie wyreczyc.
          Moja tesciowka nalezy do kobiet rzadzacych, ile to razy slyszalem jak wyganiala
          tescia uzywajac slow uwazanych za obrazliwe, z krzykiem z jakimis wypominkami.
          Czasem jak slucham mojego Słonka, te impulsy sie pojawiają, obawiam sie zeby
          nie wziela sobie tego za wzor.

          Co do porzadku - hmmm, to kwestia czlowieka. Tu trzeba pojsc na kompromis i
          zastanowic sie czy warto poswiecic caly wolny czas i energie na sprzatanie,
          czy odlozyc cos na jutro a w nocy ... :-)) Co Wam bede tlumaczyl.
          No ale nie popadajac w antagonizm - pamietajmy gdzie szczotka i szmata zeby nei
          zarosnac. Obie płcie !!!
          • merlott Re: Idzmy dalej - Ja robie to najlepiej. !@& 04.10.04, 22:09
            liczylam, ze skomentujesz nasze niezrozumienie w tych powrotach do domu.
            dodatkowy meski punkt widzenia bardzo by mi sie tu przydal :)))
            • chrisb004 Re: Idzmy dalej - Ja robie to najlepiej. !@& 04.10.04, 22:10
              Ponizej dodalem nowy odcinek tego serialu.
              tam nieco o tym.
    • chrisb004 Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 04.10.04, 22:10
      Robi sie z tego serial. :-))

      Kazdy facet ma swoje miejsce i swoj czas, ktory poswieca nawet tylko sobie.
      To moze byc garaz, kino z kumplami, karty, ksiazka komputer itp.
      Dla zdrowia zwiazku musi spedzac tam czas, chocby na lepieniu modeli, grachRPG
      czy pokerze.
      Najwazniejsze zasady:
      - nie mozna mu tego zabronic np. w imie jestesmy w zwiazku wszystko razem,
      - to jego miejsce i jego zasady, no chyba ze macie jeden pokoj a on ma zamiar
      naprawiac na srodku motocykl;
      oczywiscie bez przegiecia, codzienne czy coweekendowe wypady tylko z kumplami
      i poranne powroty to nie jest to o co mi chodzi, to samo dotyczy conocnego
      grania, czy spedzania calego wolnego czasu na ogladaniu wiadomych zdjec z jedna
      reka pod stolem :-)
      - to ze chce tam byc sam, nie znaczy ze Cie nie kocha, nie ufa nie dzieli sie,
      wrecz odwrotnie, wiedzac ze ma takie miejsce moze sie tam zregenerowac.
      W poprzednim watku, merlot wspomniala ze maz zmyka do kompa jak tylko ona wroci,
      to jest jego jaskinia. :-) Jesli tak brakuje Ci tej powrotnej rozmowy,
      zaproponuj i powiedz mu to, zaproponuj ze jak wrocisz , chwile pogadajcie,
      wypijcie herbate, a potem ma godzine lub dwie na co ma tylko ochote.
      Herbate mozna zastapic czerwonym winem, kto wie moze nabierze ochoty na cos
      innego.

      Malzenstwo to nie jest wspolne robienie wszystkiego, to wspolne patrzenie w
      jednym kierunku. Kazda ze stron potzrebuje chwile wytchnienia, chocby na
      refleksje, przmeyslenia, czy zatesknienia w samotnosci za druga strona.
      • karo_lina79 Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 05.10.04, 00:01
        O, coś z podręcznika o Marsjanach i Wenusjankach:)
        Ale z tą jaskinią to święta racja! Sama zauważyłam, że mój luby tak się czasem
        wyłaczy, że koniec, nic nie słyszy.
        Zresztą ja też lubię czasem wejść do mojej jaskini. Chyba każdy tak ma:)
        • chrisb004 Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 05.10.04, 08:27
          Nie ukrywam, ze ta ksiazeczka wiele tlumaczy.
          Zreszta takich jak ona, mniej i bardziej naukowych
          troche sie naczytalem i teraz z tego czerpie.
          Duzo w tym tez moich doświadczeń.

          Chris
          • merlott Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 05.10.04, 09:14
            dzien dobry :))

            ooo taaaak, jaskinie... :))) moj rozum je w pelni ogarnia, tylko niestety
            emocje nie zawsze chca sie z tym zgodzic... no i czasem wlasnie nie zgadzam sie
            co do momentu wejscia do tej jaskini... ale czy na to mozna miec wplyw? skoro
            to taki akumulator, to chyba rzeczywiscie udanie sie tam to mus..

            pozdrawiam i zycze milego dnia..
            • anett26 Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 05.10.04, 22:26
              droga merlott,
              mysle sobie, ze jesli Twoj maz caly dzien opiekuje sie waszym dzieciatkiem, to
              chyba mozna zrozumiec, ze chcialby miec potem troszke czasu na swoje sprawy,
              wiesz i z drugiej strony mysli, ze ty takze chcesz pobyc z dzieckiem.
              rozumiem jednak, ze chcialabys z nim spedzic wiecej czasu, wiec mozesz np.
              zadzwonic wczesniej i powiedziec, aby juz umyl i przygotowal bobasa, a Ty po
              drodze kup co do zjedzenia ( polecam owoce morza, albo cos baardzo pikantnego)
              i np winko , mozesz takze go czms zaskoczyc nowym, czago jeszcze nie
              robiliscie. raczej watpie, aby potem wpadl na pomysl siedzenia przed kompem:)
              zycze powodzenia:):)
              • anett26 Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 05.10.04, 22:33
                acha, a co do jaskini, to calkowicie ja rozumiem, sama ja tez lubie:)
                co do sprzatania, to na szczescie u mnie nie jest tak zle, maz sam chetnie
                sprzata, jak widzi np, ze nie mam ochoty pozmywac (czyli naczynia stoja pare
                godzin w zlewie) to sam sie zabiera, gotuje prawie codziennie, sprzata,
                odkurza. no, ale na poczatku nie obylo sie takze do ( sorry, za to brzmienia)
                doszkolenia, np. zamykania klapy do toalety, ale jest rozumny i jak
                powiedzialam, ze gdy jest otwarta toaleta, to sie pieniadze nie trzymaja (
                teoria feng shui), to juz nic nie musialam wyjasniac:)
                pa, pozdrawiam
                • dr_tusia Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 06.10.04, 06:37
                  Kiedys mnie tez bolaly ucieczki do jaskini, nie rozumialam ich, wydawalo mi
                  sie, ze oddalamy sie od siebie i dramatyzowalam nad miare. Bylam zwolenniczka
                  robienia wszystkiego razem- i co najlepsze, przez lata nam sie to udawalo i
                  cieszylo nas oboje!! A potem zaszly pewne zdarzenia w naszym srodowisku
                  przewodnickim, ktore po kiku trudnych tygodniach uzmyslowily mi, ze mozna
                  czerpac radosc z tego, co robi sie na wlasna reke. O teorii jaskini /ha, jak to
                  brzmi!! ;-)/ dowiedzialam sie z "Wenusjanek i Marsjan", ale zrozumialam to tak
                  do konca pozniej- po tychze wlasnie przesunieciach w Kole Przewodnickim. I co?
                  I teraz to ja czesciej inicjuje jakies dzialania indywidualne, a moj maz
                  mowi "wole z Toba" :)))) Do czego to doszlo!! :))) Wyleczylam sie tez z
                  jakiejkolwiek zazdrosci i moze dlatego tez jest latwiej. Nabralam jeszcze
                  wiekszego zaufania po prostu.
                  I tak jest dobrze:))
                  -
                  Tusia
      • ktopyta Re: Jaskinia, moj czas moje miejsce - Kolejny. 07.10.04, 04:13
        >to jego miejsce i jego zasady, no chyba ze macie jeden pokoj a on ma zamiar
        naprawiac na srodku motocykl< - chrisb004 ja sie pytam jakie 'no chyba'.
        Jezeli w jednym naszym pokoju stoi swieta szafa po tesciowej to nie widze
        powodu aby nie stal na srodku przez 8 miesiecy moj motocykl w ktorym sobie
        dlubalem.
        Po 1 - nie bede siedzial w zimnym gararzu, bo po co
        Po 2 - zona ma mnie na oku a i ja na obiad sie nie spoznie
        po 3 wszystko co kocham mam w zasiegu reki.
        Motocykl w jednopokojowym mieszkaniu to dobry pomysl rodzi sie wtedy sympatia
        kobiety do motocykla a i polerka zawsze lepiej damska dlonia wychodzi.
        strasznie sie zawiodlem na Tobie chris, strasznie.
    • chrisb004 Prosze o propozycje podwątków. 06.10.04, 15:11
      • karo_lina79 Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 15:37
        No to proszę bardzo:
        "Sposoby okazywania miłości - od ilu sms'ów z wyznaniem miłości partner zaczyna
        mięc gorączkę?"
        • dr_tusia Re: Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 16:28
          Tyle bylo o naszej zazdrosci /pornole, ZADNYCH mlodych kobiet ;-) itp./. A jk
          to jest z meskiego punktu widzenia? Bo moj maz rozniascie reaguje na cieple
          kontakty z kolegami:)) Proponuje luzne rozwazania:))
          • merlott Re: Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 17:09
            u nas to zalezy od klimatu aktualnie panujacego w naszym zwiazku. Jesli
            wszystko jest super, jestesmy szczesliwi, radosni, wowczas nie jest wazne z
            iloma kolegami/ kolezankami sie sciskamy, jak serdecznie, z kim i jak
            rozmawiamy przez telefon, do kogo piszemy maile.

            Gorzej jest, gdy rzecz sie dzieje w chwili lekkiego ostudzenia miedzy nami.
            Wtedy, gdy widzisz chlodna twarz do Ciebie i radosna do innej osoby, to boli. I
            tak jest zarowno w moim przypadku jak i mego partnera.

            wniosek - trzeba ciagle dbac o ta radosc w zwiazku, wowczas ona sie tylko
            pomnaza :)))
            • dr_tusia Re: Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 17:16
              Merlott, jestes wielka:)) Naprawde, z przyjemnoscia sie czyta Twoje posty!
              Buziaki:)
              • merlott Re: Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 17:18
                no dzieki :) zawstydzilas mnie :))

                buziaczki wzajemne
                • dr_tusia Re: Już brakuje pomysłu? :) 06.10.04, 20:04
                  Ale to takie mile, pozytywne zawstydzenie, prawda? ;-) Po prostu lubie Cie
                  czytac, bo piszesz madrze i cieplo. I stale mam przed oczami jedno zdjecie z
                  Twoja dzidzia- urzeklo mnie:))
    • wilma_flinstone Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 07.10.04, 09:01
      wiem ze moj maz mnie kocha ... okazuje mi to na "swoj" sposob . ale czasami
      brakuje mi zeby okazywal mi to na "moj" sposob, tzn. wedlug moich potrzeb .
      wydaje mi sie ze ja jego potrzeby rozumiem(jaskinia itp.) i staram sie okazywac
      uczucie w sposo jaki mu najbardziej odpowiada i wiem ze on to docenia.
      mi bardzo brakuje np. komplementow , tego by mowil mi jak barzo mnie potrzebuje
      i w jakich sytuacjach najbardziej mu sie podobam (chodzi o zachowanie) ...
      ogolnie zeby mi duzo mowil . i nie wiem czy tak mja wszyscy faceci czy tylko
      moj ale on mi mowi ze nie potrafi , ze ma problmy z wysllowieniem tego co
      mysli :((( . czemu tak jest ???
      a ja czuje sie niedokochana ....
      kolejne pytanie dotyczace mezczyzn to : czemu jak raz zrobia cos milego to musi
      to kobiecie starczyc juz na zawsze ?? :)
      przyklad.
      powiedzialam mezowi ze lubie jak mowi mi sie mile rzeczy. on , wiedzac ze nie
      bardzo potrafi w danej chwili sobie przypomniec moje zalety i nie bardzo umie
      sie wyslowic , spisal je sobie po czym mi je w ladny sosob przeczytal(dodajac
      cos od siebie).musze dodac ze zrobil to bogo wczesniej o to poprosilam i
      poddalam taki pomysl ze to mi sprawi przyjemnosc. ale mielo troche czasu a ja
      znowu czuje sie niedokochana :(((

      moze ze mna jest cos nie tak ... ale ja wiedzac co sprwia mu przyjemnosc staram
      sie robic te rzeczy czesto(nie mowie ze na okraglo ciagle to samo, na szczescie
      jest wiele rzeczy sprawiajacych przyjemnosc mojemu mezowi) , czemu facet tak
      nie potrafi?? i czemu przed slubem potrafil??

      • karo_lina79 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 07.10.04, 09:17
        Wilmo_flinstone,
        ja też nie zawsze czuję się wystarczająco dopieszczona przez mojego lubego.
        Mogłabym słuchać wyznań przez całą dobę. Jak chcę usłyszeć coś miłego, to muszę
        prosić, a wtedy to też nie jest takie "pełnowartoścowe".
        Kiedyś jednak przeprowadziliśmy rozmowę na ten temat i usłyszałam, że on uważa,
        że ja wiem, co on myśli. No jasne, że wiem, ale fajnie byłoby usłyszeć coś do
        uszka, prawda? :)))
        Ale nauczyłam się patrzeć na to inaczej: widzę jego gesty, jak mnie obejmuje,
        przytula, jak sam coś dla mnie robi. Ostatnio dostałam od niego grę, o której
        kiedyś wspomniałam, że chciałabym ją mieć. Już nawet zapomniałam, że coś
        mówiłam, a on pamiętał... No czy on nie jest wspaniały? Aż mi się łezka
        zakręciła.
        Dlatego chyba lepiej nie słyszeć lukrowanych wyznań, niż mieć wygadanego
        czarusia, który okaże się pasożytem.

        Ja za to staram się powtarzać często mojemu chłopakowi, że jest wspaniały i
        najlepszy, ale mam wrażenie, że to do niego nie dociera. Pewnie też wolałby
        jakieś konkretne gesty, na przykład mały striptiz heheheheee

        Uszy do góry!
        Pozdrawiam:)
    • mamciama Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 07.10.04, 09:08
      Skoro uzykam yu zdanie faceta to pytam:
      mąż wymaga ode mnie codziennego sexu, mimo że czasem ja nie mam ochoty,
      potrzebuje dnia lub dwoch przerwy.On tego nie potrafi zrozumieć.Wypomina mi, że
      mialam przed nim kogos (on nie wyszalal sie przed slubem) i mam wrazenie ze
      teraz chce nadrobic... Gdy mu odmowie to sie obraza i naburmuszony chodzi...
      • astrac O zrozumieniu... Czego chcą faceci 07.10.04, 19:16
        do CHRISB004 i nie tylko..... wchodze na forum juz od dluzszego czasu ale dzis
        po raz pierwszy weszlam na TEN...... kapitalny.... z jednej strony smialam sie
        do rozpuku, a z drugiej ..... wiele cennych uwag :)))))) do niektorych wnioskow
        (co do "mojego vel naszego zachowania" i wzajemnych akcji-reakcji) doszlam
        jakis czas temu, kiedy porozmawialismy i moj maz cierpliwie przedstawial mi
        meski punkt widzenia, do czesci jeszcze nie doszlam/doszlismy wiec to forum i
        posty - skarbnica humoru i trafnych spostrzezen

        pozdrawiam cieplutko
    • chrisb004 Wyznania ....i ich nadmiar. :-) 07.10.04, 21:42
      Witam ponownie w kolejnym odcinku.
      Karola napisala o SMSach z wyznaniami.
      Otoz nie da sie tego przeliczyc na minuty, godziny itp.
      Wiem tyle, facet rzadziej okazuje co czuje, rzadko chce o tym mowic,
      jemu sie wydaje ze przeciez to jasne. :-)
      Kilka w ciagu godziny moga mu nieco utrudnic zycie. Zwlaszcza w pracy.
      Ale znam lepszy sposob, dowiedz sie jakiego slucha radia w pracy.
      I kiedy slyszysz jakis utwor ktory on skojarzy emocjonalnie wyslij mu SMSa
      "Radio ...." gra dla Ciebie ! nawet nei wiesz jak to dziala (moj patent)
      W zyciu konieczny jest umiar, czule serce kobiety prosi o zasilanie
      ale i samo daje. Ale nadmiar tej emnergii moze doprowadzic do spiecia.
      I najwazniejsze - nie zarzucaj mu ze nie odpisuje. To musi byc z serca.
      • karo_lina79 U mnie chyba nadmiar:) 07.10.04, 21:50
        On nie słucha radia w pracy:(((
        Ale czasem wysyłam mu mailem kartke, np. z jakąś rozebraną panną (a propos
        wątku z zazdrością o internet...) i pikatnym tekstem.
        Wiem że to podoba mu się baaaaaaaardziej niż czuły sms.
        • chrisb004 Re: U mnie chyba nadmiar:) 07.10.04, 22:00
          No to lipa. Ale moze sprobuj. I na pewno zacznie (jesli moze)
          A co do pikantnych zdjec, na pewno ucieszy go rozebrana panna
          niz rozowy misiu. :-)
          Poza tym w czulych tesktach wiodą prym. A nami jest nieco gorzej. :-)
    • chrisb004 Obcy faceci i MOJA KOBIETA ! 07.10.04, 21:46
      Tusia poruszyla tu temat zazdrosci.
      Otoz facet zawsze ma w sobie zylke do poligamii.
      Ja sam uwielbiam otaczac sie subtelnymi milymi kolezankami.
      Ale z drugiej strony żony bronimy przed takimi zakusami.
      Wyjscie z kolezanka do pubu ok, ale wyjscie zony do pubu z kolega - STOP !
      Dlaczego ? Hmmm, chyba taka natura straznika domu. Sam zcasem czuje mala igielke
      jak slysze meskie imie. :-) Choc byla sytuacja w ktorej musialem zaufac. TObylo
      bardzo dawno temu, okolicznosci sprzyjajace, ja jednak wierze.

      A co do pornoli... hmmm, wielu facetow chyba chetnie przylapaloby na tym żonkę,
      ale tylko po to by wziac udzial w ciagu dalszym. Samozadowolenie byloby
      przyczyna awantury. To chyba odrobina samolubstwa.
      • karo_lina79 Skąd ja to znam... 07.10.04, 21:57
        Dawno, dawno temu księżniczka Karolina zdobyła serce swego rycerza, ale że ród
        męski był jej bliski, przeto lubowała się w opowieściach o swoim przyjacielu i
        długich z nim pogwarkach.
        Rycerz doprowadzon do białości, zarzucił zbroję i na przyjecial księżniczki
        gotów był najeżdżać.
        Ostrze słowa już w gotowości przy boku rycerza tkwiło, gdy księżniczka
        olśnienia od wróżki doznała i swe białe lico na kłódkę zamknęła.
        Od tej pory rycerz żywot ma spokojny, a i przyjaciel uszedł z klenotami, a
        gdzie owca cała, tam księżniczka za dwóch syta i nie ma tego złego co by na
        dobre nie wyszło.
    • chrisb004 Nadmiar temperamentu a Ją boli glowa. 07.10.04, 21:58
      Astrac-dzieki za opinie. Milo to uslyszec.

      "mąż wymaga ode mnie codziennego sexu" - zla relacja w zwiazku co do sexu.
      Sex ma byc czyms czego sie pragnie, czyms co wienczy wasze starania, zaloty,
      drobne pieszczoty, napiecie budowane caly dzien. Jesli tego nie ma, to nie ma
      seksu. Sa ruchy ciala.

      Zgranie temperamentów to szalenie trudna sprawa i zwykle niemozliwa. Zawsze
      beda niedociagniecia. Mi tez sie zdarzalo odmowic. i wiem ze to boli jak
      dostaje sie kosza, ale czasem tak musi byc. Ludzka psychika jest tak
      zagmatwana, ze czasem odmawia cialu przyjemnosci i nie ma sensu sie podkladac.
      Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj.
      Przekonaj go ze to nie ma nic wspolnego ze zuzyciem. Podniecenie to tu i teraz
      a nie iles lat przed slubem. To czy mialas kogos czy nie to nie ma znaczenia.
      Twoj organizm, Ty nie masz tak duzego temperamentu i nie zmusisz sie do tego,
      bo nie bedzie to przyjemnoscia.
      To uraza jego meska dume i trudno to ukoić ale tlumacz mu, ze dzien dwa przerwy
      tylko rozpala atmosfere, sprawia ze bedziesz goretsza, namietniejsza. Tlumacz
      mu, ze jest w tym odrobina fizjologii, a nasze ciala sa kazde inne ...
      Nie da sie tego porownywac.
      • karo_lina79 Hehe 08.10.04, 11:44
        "tlumacz mu, ze dzien dwa przerwy
        tylko rozpala atmosfere, sprawia ze bedziesz goretsza, namietniejsza"
        Czemu u mnie to nie zawsze skutkuje? :)))
    • zupelnie_nikt Kobitki - pomozcie mi was zrozumiec... 08.10.04, 11:37
      jak to jest - co zrobie siku to slysze narzekania ze deska znowu nie opuszczona.
      co mnie ta deska obchodzi, po prostu o tym nie pamietam. ilez to dla niej
      roboty, jak wchodzi do lazienki i zobaczy ze podniesiona i przypomnie sobie ze
      jej to przeszkadza, zeby opuscic..?
      wstaje drugi z lozka - "a widzisz, znowu lozka nie poscieliles". cholera, po co
      mam scielic lozko jak przez caly dzien nikt w sypialni nie urzeduje a wieczorem
      bede je musial znowu szykowac do spania?
      znowu talerza nie wstawiles do zlewu - przeciez jak przyjdzie czas zmywania
      albo jak braknie miejsca na stole to go uprzatne. po jaka cholere mam wczesniej
      sie z tym meczyc skoro moge od razu czmychnac z piwem do pokoju przed
      telewizor...?
      "znowu pijesz to piwsko!!!!" - jak ona oglada mjakmilosc czy inny klan
      zlotopolskich to nie narzekam. ale nie daj boze jakbym w tym czasie chcial
      pojsc na spacer bo w domu nie chce mi sie siedziec przed telewizorem
      "wszedzie zostawiasz balagan!!!!" - jaki balagan? te kilka srubokretow w kuchni
      na stole? przeciez to mniej przeszkadza niz sterty kosmetykow na polkach w
      lazience - ja srubokrety w koncu pochowam a jak przyjdzie do wycierania kurzy
      to kazda pieprzona buteleczke trzeba podniesc, przetrzec i odlozyc na miejsce.
      ale nie "po prostu" odlozyc - ona ma stac na swoim, jedynym wlasciwym, na stale
      przypisanym miejscem
      "tylko ja zawsze sprzatam!!!!" - taaa.... rano bylo odkurzane a wieczorem znowu
      jest brudno i najlepiej byloby jeszcze raz.
      "przeciez mozna codziennie poswiecic 5 minut na wytarcie podlogi" - taaa...
      potem kolejne 5 na zmiatanie, kolejne 5 na wytarcie podlogi w drugim pokoju,
      kolejne 5 na zmiatanie w drugim pokoju.... i cale popoludnie ktore mozna
      spedzic milo przed telewizorem idzie sie walic
      "nigdy nie mowisz mi ze dobry obiad ugotowalam" - a ja se mysle, cholera, dobra
      ta zupa, zaraz sobie wleje dokladke - nie gadam bo szkoda czasu. po prostu jem.
      jakby mi nie smakowalo to bym nie jadl.
      "co... znowu chcesz...? przeciez niedawno..." - taaaa.... a jak o sprzataniu
      mowa to mozna 5 minut dziennie poswiecac na wytarcie podlogi (nie mowiac o
      kolejnych 5 na zmiataniu i nastepnych na drugi pokoj)
      maz do zony - "sluchaj, wloz ta biala koronkowa bielizne i te ponczoszki..." -
      "co????? - znowu sie tych suk naogladales w internecie i juz ja ci nie
      wystarczam!!!! ty juuuzzzz mnieeeee nieeee kooooochaaaassz, uuuuuu....."

      kiedys byla taka seria reklam piwa, chyba "krolewskie" - jak mezowie wynajduja
      co rusz jakis pretekst zeby sie wyrwac z domu na piwko z kolegami. super to
      bylo :-))))

      z_n
      • karo_lina79 bingo:) 08.10.04, 12:20
        Oj, zupelnie_nikt, fajne kwestie poruszasz.

        > jak to jest - co zrobie siku to slysze narzekania ze deska znowu nie
        opuszczona
        > co mnie ta deska obchodzi, po prostu o tym nie pamietam. ilez to dla niej
        > roboty, jak wchodzi do lazienki i zobaczy ze podniesiona i przypomnie sobie
        ze
        > jej to przeszkadza, zeby opuscic..?
        > wstaje drugi z lozka - "a widzisz, znowu lozka nie poscieliles". cholera, po
        co
        > mam scielic lozko jak przez caly dzien nikt w sypialni nie urzeduje a
        wieczorem
        >
        > bede je musial znowu szykowac do spania?
        I deska i rozbabrane łóżko to ten sam punkt - szlag mnie trafia, gdy ktoś nie
        utrzymuje w domu porządku. Deskę to jeszcze bym przebolała, ale z łóżka już
        nie, więc chętnie Ci wyjaśnię w czym rzecz.
        PO TO łóżko ma być pościelone, żebym nie dostawała apopleksji za każdym razem,
        jak wejdę po coś do sypialni. Równie dobrze można trzymać ciuchy na krześle -
        przecież je cały czas noszę, więc po kiego grzyba je chować i wyjmować, chować
        i wyjmować...
        Po takiego, że jak rzeczy są na swoim miejscu i pościelone, to wygląda dobrze i
        jest w domu przyjemnie.

        > znowu talerza nie wstawiles do zlewu - przeciez jak przyjdzie czas zmywania
        > albo jak braknie miejsca na stole to go uprzatne. po jaka cholere mam
        wczesniej
        > sie z tym meczyc skoro moge od razu czmychnac z piwem do pokoju przed
        > telewizor...?
        jasne, jak zabraknie miejsca można też poustawiać garnki na podłodze... Tylko
        żeby przypadkiem w nie nie wdepnąć, bo się narobi śladów i jeszcze trzeba
        będzie wycierać cholerną podłogę.
        Powiedz mi tak uczciwie - nie obrzydza Cię, gdy wchodzisz do kuchni po kolejne
        piwo, a tu w kuchni syfiate talerze na stole, obok resztki jedzenia, po
        szklankach od kompotu łażą muchy, garnki na kuchence śmierdzą, kuchenka
        popaprana, na blacie jakieś łyżki... I ten zapach. :/
        Poza tym chyba lepiej popsprzątać od razu i mieć spokój, a nie siedzieć w
        pokoju i mieć świadomość, że coś tam na Ciebie czeka w kuchni - i to nic
        przyjemnego...

        > "znowu pijesz to piwsko!!!!" - jak ona oglada mjakmilosc czy inny klan
        > zlotopolskich to nie narzekam. ale nie daj boze jakbym w tym czasie chcial
        > pojsc na spacer bo w domu nie chce mi sie siedziec przed telewizorem
        Pijesz piwo, bo lubisz, tak? No chyba że alkoholik, to na leczenie albo walizki
        za drzwi i do widzenia. A jak nie alkoholik, to Tobie rośnie brzuch, nie jej.
        czego się czepia? Nawetlepiej, bo na brzuchatego baby za bardzo nie lecą.
        I kompletnie nie kumam, czemu w czasie mjakmilosc miałby luby siedzieć przy
        mnie. Niech sobie gra na kompie albo śpi... Mnie nikt nie zmusi do oglądania
        meczu :P

        > "wszedzie zostawiasz balagan!!!!" - jaki balagan? te kilka srubokretow w
        kuchni
        > na stole? przeciez to mniej przeszkadza niz sterty kosmetykow na polkach w
        > lazience - ja srubokrety w koncu pochowam a jak przyjdzie do wycierania kurzy
        > to kazda pieprzona buteleczke trzeba podniesc, przetrzec i odlozyc na
        miejsce.
        > ale nie "po prostu" odlozyc - ona ma stac na swoim, jedynym wlasciwym, na
        stale
        > przypisanym miejscem
        Sądzisz, że bałagan w "buteleczkach", których jest tak strasznie dużo, ułatwi
        poranny makijaż, gdy człowiek się śpieszy??? To jest wzgląd praktyczny.
        Poza tym spójrz na to logicznie: osobno kosmetyki do makijażu, osobno do dbania
        o cerę, osobno kremy, osobno perfumy... Poza tym można kupić zamykaną szafeczkę
        i sprzątać w niej raz na jakiś czas. Dla mnie żaden problem, chociaż też lubię
        mieć poukładane wedle mojej kolejności:) Ale masz rację z tym sprzątaniem -
        cholery można dostać.
        Ale stół w kuchni to NIE jest miejsce na śrubokręty... Też spójrz na to
        praktycznie: najpierw kładziesz na stole swoje narzędzia, które raczej nie są
        pierwszej czystości (wiadomo, prace ze śrubokrętem nie należą do
        najczystszych), a potem w tym samym miejscu ma być jedzenie. Czy też
        niehigieniczne jedzenie Ci nie przeszkadza?
        Mnie by przeszkadzało. Nie możecie się dogadać, że masz swoją szufladę na
        narzędzia i kłaść je tam po skończonej pracy? Narzędzia będą w jednym miejscu,
        a ona nie będzie się czepiać.

        > "tylko ja zawsze sprzatam!!!!" - taaa.... rano bylo odkurzane a wieczorem
        znowu
        > jest brudno i najlepiej byloby jeszcze raz.
        > "przeciez mozna codziennie poswiecic 5 minut na wytarcie podlogi" - taaa...
        > potem kolejne 5 na zmiatanie, kolejne 5 na wytarcie podlogi w drugim pokoju,
        > kolejne 5 na zmiatanie w drugim pokoju.... i cale popoludnie ktore mozna
        > spedzic milo przed telewizorem idzie sie walic
        Tu też się zgodzę - z nią:) Jak sie codziennie poświęci naprawdę PIĘĆ minut na
        sprzątnięcie, to jest czysto przy małym nakładzie czasu. Myślę, że odrobinę
        przesadzasz z tym zawalonym "całym" popołudniem. Ale przyznam Ci się po cichu,
        że mnie też nie zawsze chce się tak sprzątać i wole wyrwac sobie z życiorysu
        sobotnie przedpołudnie niż po całym dniu pracy latać ze szmatą. Wolę się uwalić
        przed telewizorem i oglądać mjakmilosc:)))

        > "nigdy nie mowisz mi ze dobry obiad ugotowalam" - a ja se mysle, cholera,
        dobra
        > ta zupa, zaraz sobie wleje dokladke - nie gadam bo szkoda czasu. po prostu
        jem.
        > jakby mi nie smakowalo to bym nie jadl.
        O rany, mnie to akurat mój gotuje, bo mojej zupy by sobe nigdy nie dolał z
        własnej woli, chyba że konałby z głodu:)))
        A ona się dopytuje, bo faceci to zwykle zjedzą wszystko, co dostaną pod twarz.
        Mój luby też je przygotowane przeze mnie "specjały", chociaż wiem, że mu nie
        smakuje. I też nic nie mówi, więc można zgadywać, czy smakuje, czy nie.
        Spójrz na to z jeszcze innej strony: ona stoi w kuchni, przygotowuje zupę,
        potem pilnuje, żeby cholerstwo nie wykipiało - ile to czasu? Dużo więcej niż te
        5 minut na podogę, których tak Ci szkoda.
        Ja się dziewczynie nie dziwię, że chce być pochwalona za swoją pracę. Ty byś
        nie chciał usłyszeć pochwały po umyciu tej cholernej podłogi?? Ja z kolei nie
        rozumiem mężczyzn, że tak ciężko im powiedzieć od siebie "świetna zupa,
        kochanie". Niby nic, a obydwie strony zadowolone.

        > "co... znowu chcesz...? przeciez niedawno..." - taaaa.... a jak o sprzataniu
        > mowa to mozna 5 minut dziennie poswiecac na wytarcie podlogi (nie mowiac o
        > kolejnych 5 na zmiataniu i nastepnych na drugi pokoj)
        Jest zmęczona:))) W końcu gotowała, sprzątała, a potem traciła energię na
        kłótnie o bałagan...

        > maz do zony - "sluchaj, wloz ta biala koronkowa bielizne i te ponczoszki..." -
        > "co????? - znowu sie tych suk naogladales w internecie i juz ja ci nie
        > wystarczam!!!! ty juuuzzzz mnieeeee nieeee kooooochaaaassz, uuuuuu....."
        Serio taki tekst? No to idiotka jakaś... tego nie podejmuję się wyjaśniać -
        przecież to jest świetne, jak facet na mnie leci, i to MÓJ facet. Gdzie te
        pończoszki...

        > kiedys byla taka seria reklam piwa, chyba "krolewskie" - jak mezowie
        wynajduja
        > co rusz jakis pretekst zeby sie wyrwac z domu na piwko z kolegami. super to
        > bylo :-))))
        A mnie się nie podobała. Ale takie żony to faktycznie potwory. Też bym
        zwiewała:)

        Pozdrawiam i współczuję ciężkiego życia. Więcej rozmowy!
        Karolina
        • astrac Re: bingo:) 08.10.04, 14:39
          witam ponownie :)
          Karola, wlasnie myslalam o tym zeby odpisac koledze na jego post ale mnie
          ubieglas, moze i lepiej bo boki zrywalam czytajac Twoj post
          pozdrowienia
          Agata
        • zupelnie_nikt Re: bingo:) 08.10.04, 17:41
          masz racje z tym krzeslem i ciuchami - zapomnialem o tym napisac - co to komu
          przeszkadza troche koszul na krzesle. jak trzeba usiasc to sie koszule przeciez
          przelozy na lozko :-)

          chcialem zwrocic wasza uwage na to ze mezczyzni i kobiety podchodza roznie do
          tych problemow (stad chyba sa problemami) a to co zauwazam (jest to zapewne moj
          meski, szowinistyczny punkt widzenia) to fakt ze za jedyne sluszne podejscie
          uwazacie wlasny poglad na te sprawy (lozko ma byc poscielone bo tak jest
          dobrze, deska ma byc opuszczona bo mi przeszkadza, kosmetyki maja stac w
          lazience bo ja ich potrzebuje, podloga ma byc wymyta bo ma byc czysto...)
          no i pytanie moje - dlaczego to wasz punkt widzenia jest tym jedynym slusznym?
          dlaczego wazne jest zeby deska byla opuszczona ale nie wazne jest ze drugiej
          osobie przeszkadzaja kosmetyki w lazience?
          gdzie tutaj miejsce na tak czesto przywolywane
          k o m p r o m i s oraz r o z m o w e? (no miejsce na rozmowe jest, owszem -
          "porozmawiamy sobie, kochany, o dyzurach - ty masz pamietac o opuszczaniu
          deski i co drugi dzien bedziesz zmiatal a co drugi dzien ja bede zmiatala. aha,
          i jak bedziesz wycieral kurze to pamietaj - kazda buteleczke z osobna i potem
          odkladasz na swoje miejsce!!!" :-)
          chyba przejaskrawiam troche sprawe ale czy az tak bardzo?
          z_n
          • xapur Porządek musi być. 08.10.04, 18:16
            Trafna uwaga odnośnie tego, że kobiety uwielbiają mieć rację. Niemniej trzeba
            jakoś się dopasować. W moim przypadku tak się szczęśliwie składa, że oboje
            lubimy porządek. NIestety mieszkamy z rodzicami i oboje również się wkurzamy
            jak dopiero co któreś z nas posprzątało, a tu już góra naczyń w zlewozmywaku
            (krew mnie zalewa), czyjeś ubrania na krześle w kuchni (od tego są szafy) albo
            stos nie wiadomo czego wszędzie w łazience (znowu krew mnie zalewa). Czy tak
            trudno jest coś odłożyć z powrotem tam gdzie się położyło?
            W moim związku to raczej ja sprzątam ciuchy po drugiej połowie, lecz nie wynika
            to z tego, że jej się nie chce, ale wstaje bardzo wcześnie do pracy i nie ma
            czasu na takie duperele. A ja go mam więc sprzątam.
            Jedyne czego nie cierpię odnośnie sprzątania to robić porządki wokół domu.
            Czyli jakieś liście, chwasty przy kwiatkach itp. Tego nie znoszę i trzeba mnie
            tam wołami ciągnąć. NIe miałbym nic przeciwko gdyby zamiast kwiatków rosła
            trawa. Pewnie, że te różne ogrodowe cudeńka są ładne, ale żeby marnować na nie
            czas...
          • karo_lina79 Re: bingo:) 08.10.04, 19:00
            Zupelnie_nikt - ale ja się nie upieram, że mój punkt widzenia jest słuszny:)
            Uważam, że utrzymanie porządku w domu jest po prostu koniecznością i ułatwia
            życie.
            A co jakiś czas odwiedzam dom koleżanki, której rodzina dba o porządek w sposób
            przez Ciebie opisany. A więc na zasadzie - jak będzie potrzebne, to się
            umyje/uprasuje/odłoży/poskłada/pościeli/wywietrzy/rozpakuje...
            W lodówce mają popleśniałe jedzenie, siadając do stołu trzeba pamiętać o
            niedotykaniu blatu - bo można się przykleić, w łazience śmierdzi sterta
            brudnych łachów, bo pierze się tylko to, co będzie potrzebne. W sypialni łóżko,
            do którego na pewno nie miałbyś ochoty się położyć.
            No i jak napisałam na końcu mojego posta - rozmowa! Nie w
            stylu "ścieraj/zamiataj"... :) Ja rozumiem, że mój chłopak nienawidzi
            sprzątania, więc tego od niego nie wymagam - poza odkładaniem rzeczy na
            miejsce. To chyba nie jest takie trudne? On nie lubi mojej kuchni, ja nie lubie
            kucharzyć - więc on gotuje, a ja sprzątam. Na razie rzadko pomieszkujemy razem,
            więc nie mam pewności, że to się sprawdzi na stałe, ale taka mamy umowę na
            przyszłość.
            To chyba nie jest bezkompromisowe podjeście..?
            Wszystko można umilić, nawet sprzątanie:)
            No i tak bardzo nie przejaskrawiłeś. Przyjmuję Twoje uwagi i postaram się o
            nich pamiętać w przyszłości.
            Pozrawiam.
    • darek1231 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 09.10.04, 03:48
      to powiedzcie jak wychowac kobiete bo ja jestem czysciochem i nie lubie
      balaganu i syfu a jej taki stan rzeczy najzupelniej nie przeszkadz
      • kruszynka301 Re: O zrozumieniu... Czego chcą faceci 09.10.04, 06:24
        nie da się;))).
        Ideałem jest, kiedy oboje albo lubią porządek, albo przykładają do niego mniejszą wagę, jak np w naszym przypadku - tylko u nas najbardziej odpowiedzialna za bałagan w domu jest córa i jej kuzyn, którzy muszą się bawić WE WSZYSTKICH pokojach jednocześnie, więc zabawki są wszędzie.

        My mamy dom podzielony na strefy - tzn w salonie i w sypialni musi być względny porządek, o to dbają wszyscy, natomiast 2 pokoje męża (jeden komputerowy, jeden na kolejkę) i córy należą do nich, i ja nie interweniuję. Do mnie należy ogródek kuchnia, ale mam takie ułatwienie, że brudne rzeczy ładuję do zmywarki, gdzie ich nie widać, bo zmywać nie znoszę.
    • chrisb004 Browar ... - kolejny wątek. 24.10.04, 21:18
      witam po przerwie.
      Kiedy wieczorem pojawia sie w reku faceta browarek w domu podnosi sie krzyk,
      znow pijesz. Czesto nawet obok stoi drugi, ale to i tak nie pomaga.
      Dla mnie jest to takie male uwiecznienie dnia, przelykajac goryczke mysle tylko
      o tym co mi sie udalo.
      Oczywiscie - nie podzielam puszek za kanapą czy codziennego rytuału, ale
      powiedzmy dwa trzy razy w tygodniu, w towarzystwie żonki - to na bank nie
      zaszkodzi.
      • karo_lina79 Re: Browar ... - kolejny wątek. 24.10.04, 22:48
        O, wreszcie nowy temat z naszego forumowego poradnika obsługi mężczyzny:)))
        Chrisb, a wiesz, czemu kobiety podnoszą krzyk o piwo? Ja będę podnosiła, bo
        będę się bała, że wyhoduję sobie alkoholika.
        A za bardzo go kocham, żeby pozwolic mu się stoczyć przez piwsko...
        No chyba, że piwo jest raz na jakis czas. I czemu nie z kolegami w pubie? Chyba
        mogę mieć wieczór dla siebie (na M jak miłość...) :)
        • chrisb004 Re: Browar ... - kolejny wątek. 25.10.04, 08:55
          Nowe tematy beda, ale naprawde apeluje o nowe pomysly.
          troche mnie mocniej gonia do roboty i czasem brak tchu zeby przystanac
          i pomyslec nad nowym watkiem. :-))

          A co do piwka - no coz, codziennie to faktycznie poczatek nalogu,
          ale tego wyjscia do pubu to Twojemu facetowi zazdroszcze. Moje Kochanie
          nie patrzy na to milym okiem, zawsze sa z tym problemy. Teraz akurat wiekszosc
          moich kolesi wyemigrowala a z pozostalymi nie bardzo chce mi sie uderzyc na
          browca.
    • karo_lina79 NOWY temat: facet i zdrowe odżywianie 28.10.04, 09:57
      Jak go przekonać, że jedzenie na pierwszy posiłek drożdżówki to zaproszenie do
      cukrzycy? I że lepiej ugotować jakąś zupę, zamiast zapychać się bułką, skoro na
      obiad były już węglowodany w postaci pierogów.
      • chrisb004 Re: NOWY temat: facet i zdrowe odżywianie 28.10.04, 10:12
        Zapisz go na silownie, kobitki nawet sobei sprawy nie zdajecie jak cwiczacy na
        silowni znaja sie na ditetyce, na weglach-białkach itp. Już trener mu to
        wytlumaczy.

        Jelsi nei pojdzie, ku mu gazete o silowni o fitness itp. Tam znajdzie takie
        informacje. Ja wlasnie zalewam platki owsiane - no coz piekne cialo wymaga
        poswiecen. :-))
        • karo_lina79 Re: NOWY temat: facet i zdrowe odżywianie 28.10.04, 10:35
          On i siłownia...
          Tia. Już go widzę, jak leci.
          Chciałabym tylko (raczej AŻ) żeby się mądrzej odżywiał, bo jak tak dalej
          pójdzie, to nie tylko cukrzycę sobie zafunduje, ale i jakis zawał. A ja gopotem
          będę musiała utrzymywać, bo go do żadnej roboty nie wezmą:/
          Ale moje gadanie o konieczności prawidłowego odżywiania on uważa za marudzenie.
          No i jak go przekonać, że już teraz pracuje na swoje zdrowie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja