pomóżcie... związek mi się rozpada?

23.06.17, 12:03
Witam. Nawet nie wiem od czego zacząć... Mam 3 letniego synka.Jestem ze swoim partnerem od lat ponad 5.Gdy syn sie urodzil bylo sporo klotni,bo tacie sie nie chcialo wstawac w nocy,bo ja karmilam wiec tata nie ma cyca to jak ma uspokoic?itp itd Pozniej gdy syn podrosl bylo lepiej. Moj partner w domu zrobi wszystko,ugotuje,umyje okna,wyprasuje,przyszyje guzik itp. Czesto slysze od innych jak ja to mam dobrze!jaki idealny partner i maz!ale czy rzeczywiscie? Na place zabaw,do figlorajow,wszedzie chodze z dzieckiem sama. Doszlo do tego ze ci wszyscy rodzice co mnie juz kojarza z placow zabaw pytali czy syna wychowuje sama?sad Partner moj wraca z pracy i faktycznie posprzata,ugotuje,z kolega jeszcze piwo wypije ale z synem na dwor nie pojdzie;/on jest domownik,on nie chodzi po placach itp.Poza tym ciagle siedzi na tel i na tablecie.Albo gra w gry albo slucha ciagle polityki! doprowadza mnie to do szału! Nie ma opcji by do kibla,do wanny czy do kuchni poszedl bez telefonu!Z pracy wraca po 16...ja wracam z dworu z synem czesto kolo 19,to nawet moj facet dajac dziecku jesc,obok musi miec tablet i sluchac wiadomosci!!nie ma opcji by z synem spedzil godzine,na zabawie,kąpieli itp bez tej cholernej elektroniki!! Poza tym ja juz nie mam ochoty na seks,w ogole mnie juz nie pociaga i nie chce tego robic... Jestesmy tak jakby kumplami,partnerami, gotujemy razem,jezdzimy na rowerze ale z mojej strony nie ma juz tej magi,ani pożądaniasad Chlop moj coś przebąkuje o drugim dziecku ale ja tego jakos nie widzesad no bo wtedy zajmowanie sie dwojka dzieci pewnie spadnie na moją glowe!Naprawde jestem w dziwnym etapie swojego zycia.Myslalam ze zycie mam ulozone,mam wspanialego syna,podobno wspanialego partnera,niedlugo kupujemy wieksze mieszkanie.... i nagle czuje ze czar prysł.

Zwracam uwage na innych mezczyzn i oni na mnie tez tym bardziej ze wiekszosc osob mysli ze jestem samotną matką!! Marzę czasami o poznaniu kogos...o jakims skoku w bok,sama nie wiem...
Mam 28lat i nie wiem co bedzie dalej,co ja mam zrobic ze swoim zyciem?A syn bedac na placu zabaw wczoraj krzyczał"tato zobacz jak jestem wysoko"!! Mowie: "synku przeciez taty z nami nie ma":( On jest taki dumny gdy przejdzie sam przez drabinki,czy wejdzie gdzieś wysoko a tata tego nie widzi... Wiem ze moj partner kocha mnie i kocha syna... ja jednak nie wiem czy kocham. Nie wiem czy chce by tak wygladalo moje zycie... Pewnie napiszecie ze trzeba porozmawiac!!ale ja probowalam! moj facet nie widzi problemu...nie widzi uzaleznienia od internetu ani tego ze przy dziecku jest go tak mało...Kiedys byl inny i ja mu to powtarzam! Zabieral mnie rozne w miejsca...a teraz?Nie zabiera nas nigdzie!na zaden basen,do zoo,do figloraju NIC!No chyba ze ze znajomymi to tak.Raz udalo mi sie go wyciagnac nad wode to po 1h powiedzial ze tu jest patologia i wracamy do domu;/ Z kolegami to pojdzie na grilla,na rolki ale z rodziną??!!
a ja?a ja mam ochote isc na randkę... mam ochote czasami gdzies uciec... i moglabym tak pisac godzinami.Czuje zal,czuje smutek...czuje ze mam w domu takiego starego dziada!! ktory tylko do szczescia potrzebuje piwa,tableta,pizzy...i kolegow...
    • cyprian21 Re: pomóżcie... związek mi się rozpada? 17.09.17, 19:51
      Według tego, co piszesz, przede wszystkim nigdy nie powinnaś się zgodzić na drugie dziecko z takim partnerem. Jest niewystarczającym ojcem dla pierwszego dziecka, po co w takim razie drugie dziecko. Mając jedno dziecko zachowasz swoją wolność i samodzielność. Dziecko zwykle również bardzo dobrze się chowa bez rodzeństwa.

      W większości przypadków nie uda się nam zmienić charakteru naszego partnera/męża/żony. Chyba żeby osoby takie zgodziły się na terapię i były na tyle rozumne, że stosowałyby się do rad specjalisty.

      Lepszą taktyką jest zmieniać siebie poprzez czytanie książek na temat osobistego rozwoju. Twój partner wygląda na to, że wpadł w nałóg. Po wielu latach będzie żałował, że stracił szansę na bliski kontakt ze swoim synem w czasie, kiedy powinien się nim zajmować jak ojciec. Dziecko również ponosi stratę rosnąc bez dostatecznej obecności ojca.

      Można by się zastanowić jak wyglądała sytuacja rodzinna w twojej rodzinie, w ktorej rosłaś? Czy znalazłabyś jakieś podobieństwa do twojego obecnego małżeństwa.
Pełna wersja