Tak mi smutno

09.10.04, 16:27
Witam Was,
Postanowiłam napisac bo jakos mi tak smutno i w sumie nawet nie mam komu się
wyżalic, ani z kim porozmawiać..
Od jakiegoś czasu jakoś tak bardzo mi smutno.. Zaczynają do mnie docierać
wątpliwości co do mojego związku.. Jestesmy razem prawie 3 lata, znamy sie od
4.. Niby wszystko dobrze, ale jakos zaczyna brakować tego czegos.. Juz nie
jest tak wyjątkowo i magicznie jak wczesniej.. A kiedys potrafiło byc
naprawdę wspaniale- mnostwo szalonych chwil i co najwazniejsze- rozmow..
Potrafilismy rozmawiac do 3, 4 nad ranem i nie mielismy dosc wzajemnego
odkrywania się..poznawania swych wnętrz pełnych tajemnic.. To one sprawiły ze
zrozumielismy jak bardzo jestemy dla siebie ważni…wypełniły nasze serca
miłoscią.. Wiele przeszlismy w zyciu.. Chcielismy sobie pomoc nawzajem i
nawet nie zauważylismy iż stajemy się sobie coraz blizsi.. Pamiętam nasze
spacery.. nasze „podróze” na które wyczekiwalismy z utęsknieniem… Teraz duzo
się zmieniło.. Już nie czuję się wyjątkowa.. Jest tak normalnie.. I mimo ze
starałam się dodac naszemu związkowi troszkę magii, nic się nie zmieniło.. Z
jego strony nie ma zadnych starań.. Tak jakby był zupełnie inną osobą..
Kiedys potrafił sprawić ze czułam się kochana nie mowiąc mi tego, teraz
usłyszę tylko „Kocham Cię”.. Nie chciałabym stracić tego wszystkiego, ale
boli mnie to ze Jemu już chyba nie zalezy by było wyjątkowo.. Wiele razy już
z nim o tym rozmawialam, ze zaczynamy zatracać nasze głębsze relacje, ze już
nie rozmawiamy jak kiedys.. ale to na nic. On uwaza ze nic się nie dzieje
złego.. a ja… ja płaczę czasem, gdy wspominam sobie jak się poznawalismy, jak
probowalismy uleczyc nasze zranione dusze.. jak się wsłuchiwalismy w wzajemne
problemy, jak staralismy sobie pomoc… Byliśmy najlepszymi przyjaciołmi..
A teraz to wszystko powoli wygasa.. sądziłam ze miłosc to umocni ale chyba
się myliłam… Tylko ze tak bardzo się zaangazowałam i nie wyobrazam sobie ze
można tak łatwo zaprzepascc własne szczescie.. Nie wiem już co mam robić..
Jest mi zle.. bardzo zle…


    • anula36 Re: Tak mi smutno 09.10.04, 16:50
      juz mieliscie troche czasu zebys ei poznac , a teraz nie jestescie najlepszymi
      przyjaciolmi? Po prostu okres fascynacji sie konczy a zaczyna normalne zycie.
      Remedium na takie znudzenie-rozczarowanie jest zawsze jakas zmiana-zareczyny-
      slub-dzecko.
      Po kilku latach bycia razem emocje opadaja,zaczyna sie zmudna praca nad
      zwiazkiem i tak az do 50 lecia slubu:)
    • piotrp80 Re: Tak mi smutno 09.10.04, 17:10
      Tesknisz za poznawaniem "waszych wnętrz pełnych tajemnic". Znajac sie 4 lata a
      bedac w zwiazku 3 trudno miec jeszcze jakies tajemnice przed soba. Poznawanie
      siebie trwa tylko na paczatku znajomosci, pozniej mozna juz tylko z kims byc i
      cieszyc jego bliskoscia.
      Porownam to do wprowadzenia sie do nowego domu. Na poczatku jest sie pelnym
      zachwytu nad nowym miejscem, odkrywasz wszystkie pomieszczenia, z ciekawoscia
      ogladasz wszystkie zakamarki. Z czasem przyzwyczajsz sie, ale pozostaje uczucie
      szczescia,spelnienia i spokoju bo masz swoj dom.
      • a-siekk Re: Tak mi smutno 09.10.04, 17:25
        ..Wiem ze okres poznawania się, juz jest za nami.. Tylko czy to musi od razu
        oznaczac ze nasze rozmowy ograniczuc się mają do pytan i odpowiedzi o codzienne
        rzeczy:-(.. Mam znajomych z dłuzszym "stazem" ale patrząc na nich od razu widac
        ze naprawde sie kochają.. A my.. ;-(. Czy jemu juz naprawdę nie zalezy? czy to
        czasem tak trudno zrobic komus niespodziankę, jakąs kolację, kino.. Ja staram
        się zawsze znalezc czas na to zeby przygotowac cos miłego.. zeby było jakos
        inaczej.. Jemu chyba na takich miłych "drobiazgach" nie zalezy..
        Na razie mieszkamy blisko siebie.. A co bedzie gdy bede musiala wyjechac..
        Zapomni? skoro juz teraz nie ma czasu by gdzies wyjsc lub jest zbyt zmeczony by
        wyjsc po mnie na dworzec..
        • anula36 Re: Tak mi smutno 09.10.04, 17:34
          hmm moze taki wyjazd wyjasni sprawe. A mzoe sie facet malo stara bo nei wymagasz
          - mozwisz mu -pragne kina,kolacji,zebys po mnie wyszedl??
          FAceci to proste istoty- czasem jak nie powiesz-nie dostaniesz.
        • karo_lina79 Re: Tak mi smutno 09.10.04, 21:43
          Dlaczego porównujesz się ze znajomymi? Skąd wiesz, że ta miłość nie jest tylko
          udawana??
          Ludzie strasznie udają, a prawdziwe uczucia pokazuja raczej rzadko.
          Nie warto się dołować z tego powodu.
          Zajrzyj tutaj, może coś Ci się wyjaśni: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=12264&w=16186230
          Pozdrawiam.
          • a-siekk Re: Tak mi smutno 09.10.04, 22:00
            Dzieki za ten adres na forum.. dosłownie jakbym o sobie czytała... mam nadzieje
            ze i mnie ten stan minie, bo nie chcialabym zatracić tego co czuje do Niego.. i
            choć czasami powtarzam sobie ze to koniec jakos cięzko mi wyobrazić sobie ze
            nie bedzie Go przy mnie.. Czasami tylko bym chciala zeby było jak dawniej..
            wtedy jakos czesciej okazywał jak bardzo mu na mnie zalezy.. Nie musiał tego
            mowić- czułam się kochana.. Teraz mi tego brakuje..
            • karo_lina79 Re: Tak mi smutno 10.10.04, 12:23
              A-siekk,
              doskonale Cię rozumiem. Ja też czasem obrastam w żale, bo mi się zdaje, że on o
              mnie nie dba, a to nie prawda, bo jest wspaniały.
              Związek po jakimś czasie wpada w rutynę i wtedy trzeba się napracować, żeby
              znów był fascynujący - taki jest mój prywatny wniosek.
              Ale czasem nic mi się nie chce, jemu też zaczyna być obojętne i się kłócimy, co
              w sumie nie jest złe, bo potem można się godzić. :)))
              Wszystko da się wspólnie wypracowac i myślę, że jeśli Wam zależy, to sobie
              poradzicie.
              Pozdrawiam i powodzenia!
    • darek1231 Re: Tak mi smutno 10.10.04, 12:30
      glowa do gory
    • anka797 Re: Tak mi smutno 12.10.04, 09:42
      Hej, przeczytałam Twój wątek i odpowiedzi na niego. Ten link który podała Ci
      Karolina był właśnie do mojego wątku. Tylko, że moja sytuacja jest troszeczkę
      inna, bo mój chłopak nadal jest cudowny i w jego podejściu do mnie nic sie nie
      zmieniło. To ja nagle przestałam czuć to co dawniej i jest mi z tym bardzo źle.
      Dziś znów mam taki dzień, że chce mi się tylko ryczeć i nic więcej.
      Proszę napisz coś więcej o tym co czujesz, może jakoś sobie nawzajem pomożemy.
      Pozdrawiam cieplutko.
      Ania
      • agnsoc5 Re: Tak mi smutno 13.10.04, 09:52
        Mi tez smutno. o jest jakis smutek nieokreslony, jest głeboko, nie płaczę, nie
        rozpaczam, ale on budzi mnie niepokojem i długo nie pozwala zasnac. Nie wiem co
        to jest. Fakt: z praca nie za wesoło, pracuje tylko na poł etatu i szef mnie
        olewa, licze sie ze zwolnieniem w kazdej chwili ( pracowałam na cały etat, od
        wrzesnia dostałam poł)Szukam nowej pracy, ale na rzie nic. Pisałam kiedys tutaj
        na tym forum, ze wspomnialam mojemu chłopakowi o zareczynach...i była to
        porazka. On na rzie nie jest na to gotowy. i to mnie bardzo przygnebiło.
        Mieszkamy razem, kocham go, ale to jest cały czas we mnie jak zadra. Chce z nim
        byc, miec z nim dzieci, jest wspaniałym człowiekiem. Staram sie bardzo
        podtrzymywac przyjaźnie, nie zawezxac sie tylko do mniego, ale wiem, ze on jest
        moim calym swiatem, moze dlatego tak bardzo sie martwie?? Nie spimy razem od
        miesiaca...moze jajjuz mu sie nie podobam??
        nie wiem, po prostu ten nastrój smutkowy nie mija juz o paru tygodni,
        moze dlatego, ze nie mialam urlopu w tym roku??
        co mam zrobic z tym smutkiem??
      • a-siekk Re: Tak mi smutno 13.10.04, 11:18
        Hej,
        ja takie dni mam coraz częsciej..Wlasnie słucham "Mosty" Lipnickiej..Ta
        piosenka jest jak najbardziej o mnie... Nie wiem, nie umiem sobie z tym
        radzic.. mam wrazenie ze wszystko co nas łączyło- wygasa... wygasa bo nie
        pielęgnowane było to uczucie.. i choc ja bardzo się starałam, z Jego strony nie
        było tych staran.. Najbardziej boli to ze kiedys było inaczej, On był inny i
        takiego Go wtedy pokochałam.. Moglismy na siebie liczyc, pomagalismy sobie
        uporac się z smutnymi wspomnieniami z przeszłosci.. darzylismy się zaufaniem..
        teraz duzo się zmieniło.. Boli mnie to ze On dobrze wie jak cięzko mi było
        drugiego człowieka obdarzyć zaufaniem.. kiedys ktos bardzo mnie skrzywdził i
        okaleczył psychicznie.. ale podniosłam się i zapragnęłam na nowo widziec swiat
        w pięknych kolorach- dzięki Niemu.. Sądziłam ze to co nas połączyło będzie juz
        do końca.. Teraz mam wątpliwości.. Czasami czuję się tak bardzo samotna.. mimo
        ze jestem z Nim.. Cięzko mi opisac to co czuję..Przepraszam za chaotyczne
        mysli.. Po prostu tak bardzo się w to wszystko zaangazowałam.. i choć On mowi
        mi że mnie kocha i Mu zależy, ja nie czuję się kochana.. Kiedys potrafił to
        jakos okazac, teraz juz nie.. a czasem słowa nie wystarczą.. czasem człowiek
        pragnie to poczuc.. Nie chcę by "Kocham Cię" wypowiadane przez Niego brzmiało
        jak codzienne "Cześć" czy "Dzien dobry"..
        • xapur Re: Tak mi smutno 13.10.04, 13:01
          Trochę dołujące są wypowiedzi w tym wątku. Jedyne co można poradzić to próbować
          coś zmienić. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Być może niektórzy nie
          dojrzeli jeszcze do trwałego związku i muszą się nauczyć na czym to polega.
          Próbować warto, bo w przeciwnym razie z czasem może być tylko gorzej.
          Powodzenia.
        • xapur "W życiu piękne są tylko chwile..." 13.10.04, 13:04
          To niewesoła konstatacja, ale chyba tak jest. Lepiej nie oczekiwać nazbyt
          wiele - wtedy cieszy każda drobnostka.
    • a-siekk Re: Tak mi smutno 01.11.04, 21:24
      Minęło już trochę czasu.. niestety nie jest lepiej.. Przeprowadziłam się-
      mieszkam (sama) w tym samym mieście, ale dalej.. Własnie siedzę i rozmyslam..
      Pamiętam jak obiecywał ze będzie mnie odwiedzac, ze bedzie się starać abym tak
      bardzo nie odczuła tej przeprowadzki (wczesniej mieszkalismy w tym samym
      akademiku).. Mieliśmy się dziś spotkac- specjalnie przyjechałam wczesniej z
      domu.. a On- On zadzwonił ze chyba jednak przyjedzie jutro..
      Ech... ;-(
      • oxygen100 Re: Tak mi smutno 01.11.04, 22:33
        To przykre co Cie spotkalo. Z czasem wszytko minie. To co Cie teraz boli
        zablizni sie. Moze poznasz kogos nowego, interesujacego nawet szybciej niz sie
        tego spodziewasz?? Z facetami tak jest obiecuja mydla oczy a pozniejzostaje
        tylko rozczarowanie. Tym bardziej ze liczylas na to spotkanie i specjalnie
        przyjechalas wczesniej. Rozumiem ze jest Ci smutno, te swieta tez do
        najweselszych nie naleza, chociaz w/g Kosicola powinny :))Dobrze ze studiujesz,
        masz zajecia i nie rozmyslasz calymi dniami, rozgrzebujac swieze rany. Podobno
        nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, widocznie Ktos/Cos uznalo tak
        bedzie dla Ciebie lepiej :)) Glowa do gory. Na jednym facecie swiat sie nei
        konczy, mimo ze moze tak ci sie wydawac. Miedzy nami mowiac zaden facet nie
        jest wart naszych lez. Niestety to co opisywalas w glownym watku to chyba
        norma. Kiedys przestaje ikrzyc co nie znaczy ze nie trzeba tego ognia podsycac.
        Ale to nic zlego, po prostu zwiazek ewoluuje. Widocznie to nie byl TEN facet.
        Mimo wszystko glowa do gory!! Jutro bedzie nowy dzien:))) pozdrawiam
        • a-siekk Re: Tak mi smutno 01.11.04, 22:54
          Dzięki Oxygen...
          Dzis naprawdę złapałam doła.. 1 listopada zawsze mnie dobija.. Straciłam kiedyś
          w wypadku ukochaną osobę.. Długo się po tym zbierałam.. Będąć na studiach
          poznałam T. i to właśnie On pomogł mi uwierzyć że jeszcze mogę być
          szczęsliwa.. Dzięki Niemu otworzyłam się na nowo na świat i ludzi.. i Jego
          pokochałam, choć broniłam się przed tym bardzo.. Duzo czasu mi zajęło uporanie
          się ze wspomnieniami i poczuciem winy ze zaczynam kochać kogos innego.. Dlatego
          tak bardzo boli to, co teraz się z nami dzieje.. To jak bardzo się zmienił..
          • xapur No właśnie. Może to nie ten? Facetów na świecie... 02.11.04, 16:45
            jest od groma i ciut ciut. A może wystarczy gościem lekko wstrząsnąć to sobie
            przypomni kogo ma...
            • sylwia_de Re: No właśnie. Może to nie ten? Facetów na świec 02.11.04, 16:59
              najważniejsze to to , abyś nie zrezygnowała z własnego zycia dla niego... bo
              wtedy nieuniknione poczucie samotności i niezrozumienia..zaczniesz tęsknić za
              innym zyciem , przyjaciółmi... kochaj ale bądź sobą.. przeciez to właśnie wtedy
              cię"pokochał", jak byłaś sobą....
    • sseses Re: Tak mi smutno 04.11.04, 10:54
      Witam.

      Jest to normalna część związku- po ok 3 latach przechodzi wzajemny okres
      fascynacji i zaczyna łączyć partnerów miłość (czasem przyzwyczajenie), ale już
      bez tej całej magicznej otoczki...
      Takie jest życie, ale nawet po 3 latach da sie troszkę tej magiczności do
      związku wprowadzić. Jak? Chodzi o drobne rzeczy, które jednak potrafią
      bardzo "odświeżyć" uczucia..

      Pozdrawiam i życzę Wam powodzenia
      Michał
Inne wątki na temat:
Pełna wersja