z meskiego punktu widzenia...

09.10.04, 19:11
no wiec ja chcialbym rozpoczac nowy watek.
jak tak poczytalem troszeczke waszych dyskusji tutaj to przez ostatnia noc
takie mnie naszly przemyslenia;
nie jest to opinia wyrazana przez wszystkich tutaj ale odnosze wrazenie ze
znaczna czesc wypowiedzi mozna by tak podsumowac (na podstawie
watkow: "codzienny sex", "jestem zazdrosna o internet" oraz "czy zdarzylo wam
sie kiedys podlozyc")
1. facet powinien uszanowac ze kobieta ma mniejsze potrzeby na sex niz on i
powinien uszanowac to ze czasami kobieta nie chce i wtedy "odpuscic"
2. nie powinien oczekiwac od kobiety zeby mu sie podkladala a jesli juz ona
wyrazi na to zgode nie powinien z tego korzystac.
3. niedopuszczalne jest aby ogladal inne laski w internecie a juz nie daj
boze zeby sie przy tym masturbowal rozladowujac w ten sposob swoje napiecie

czy nie jest to poglad troche jednostronny (z kobiecego punku widzenia)?
co my, faceci, ktorzy mamy na ogol wiekszy temperament albo wieksze potrzeby,
mamy robic? jak zrobic zeby wilk (hmmm.... chyba facet w tym przypadku)
byl "syty" :-) i owca - wychodzi na kobiete - zeby byla "cala" :-)

z drugiej strony nie wazne ze nie mamy az takich potrzeb sprzatania i
utrzymywania domu w czystosci i ladzie. mamy dbac o porzadek i sprzatac i
koniec i kropka. bo porzadek musi byc.

kurde, przed podjeciem decyzji o zaangazowaniu sie w zwiazek trzeba sie
powaznie zastanowic i wiedziec jakie moga byc tego konsekwencje...
hmmm... i to jest chyba sedno sprawy.

z_n
    • kamcia_79 Re: z meskiego punktu widzenia... 09.10.04, 19:30
      Cóż tak to chyba jest ze kazdy jest małym egoistą i chciałby zeby wszystko było
      wg jego uznania, bo tak jest wygodniej, nie trzeba isc na zadne ustepstwa,
      kompromisy. Ale myslę ze jesli ludzie sie kochaja to z czasem wypracuja sobie
      wszystko tak zeby obojgu było dobrze.
    • oxygen100 Re: z meskiego punktu widzenia... 09.10.04, 19:49
      Zawsze albo owca bedzie nadzarta albo wilk z lekka glodny. Nie da sie inaczej.
      Faceci zyja po to by bzykac i smiecic. Piosenka "przewrocilo sie niech lezy"
      naprawde powinna zostac okrzyknieta hymnem na czesc mezczyzn. Jest taka
      prawdziwa...:P
      • anula36 Re: z meskiego punktu widzenia... 09.10.04, 22:54
        Moj drogi po to jest to forum,zeby do woli mowic rzeczy ktorych facetowi nigdy
        nei powiemy,zeby dalej mogl zyc w pelnym zadowoleniu z siebie:) Chocby smiecil,
        lysial,zartowal malo dowcipnie i mial ewentualne inne wady:)
    • xapur Bez przesadyzmu. 10.10.04, 01:54
      Niestety tak się składa, że partnerzy mają różne zapatrywania na wiele rzeczy.
      Rzecz w tym, by tak się dobrać i tak kombinować, by obojgu było fajnie ze sobą.
      NIe zauważyłem by wszystkie piszące tu kobitki potępiały w czambuł oglądanie
      gołych (obcych) kobiet (byle nie na żywo - choć ja dostałem od swojej
      pozwolenie - ale bez dotykania - jeszcze nie skorzystałem). Trochę jednak to
      dziwne gdy facet woli oglądać pornole niż swoją kobietę. Przynajmniej ja tak
      uważam. Jak mu czegoś brak to niech to powie i już. Zawsze można się dogadać.
      A co do sexu. Ostatnio trafiłem na zabawny test-zabawę odnośnie częstości tegoż
      w tygodniu. W moim przypadku pojawił się mały problem, ponieważ autor testu nie
      przewidział, że chęć sexu w ciągu tygodnia może wystąpić częśćiej niż w liczbie
      jednocyfrowej... Reakcja mojej lubej na informację ile bym chciał: "Ty
      żartujesz czy poważnie?". Nie mogła uwierzyć. I co, mam ją zamęczać, bo wolę
      kilka razy częśćiej? Chyba nie tędy droga.
      • karo_lina79 Re: Bez przesadyzmu. 10.10.04, 12:15
        Xapur, chciałam napisać to samo (w tym samym sensie hehe), ale tylko się
        podpiszę pod Twoją wypowiedzią.
        Zupelnie_nikt - myślę, że trochę koloryzujesz.
        Nie wszystkie kobiety są takie rygorystyczne, jak uważasz. Nie wszystkie mają
        negatywne podejście do bałaganu/pornoli itd. I nie wszystkie marzą tylko o tym,
        żeby ich facet był wytresowany. ja kocham mojego takim jakim jest i nie
        chciałabym go zmieniać na siłę. Jeśli nie lubi sprzątać - ok, ja nie znoszę
        gotować. Jeśli lubi piwo - ok, ja uwielbiam ptysie. Jeśli chce się kochać kilka
        razy dziennie - świetnie, byle zadbał o warunki do fajnego seksu.
        Związek wymaga kompromisu i myślę, że wiele osób zdaje sobie z tego sprawę.
        Chyba masz niezbyt miłe doświadczenia, prawda?
        Pozdrawiam!
        • zupelnie_nikt Re: Bez przesadyzmu. 11.10.04, 16:28
          > Zupelnie_nikt - myślę, że trochę koloryzujesz.

          oczywiscie ze troche koloryzuje. sam przeciez to przyznalem chyba...

          > Nie wszystkie kobiety są takie rygorystyczne, jak uważasz. Nie wszystkie mają
          > negatywne podejście do bałaganu/pornoli itd. I nie wszystkie marzą tylko o
          tym,
          >
          > żeby ich facet był wytresowany.

          zgadza sie, to rowniez napisalem ze nie jest to opinia wszystkich

          > Związek wymaga kompromisu i myślę, że wiele osób zdaje sobie z tego sprawę.
          > Chyba masz niezbyt miłe doświadczenia, prawda?

          czy ja wiem... ja tylko tanczyc nie lubie... :-)

          z_n
          • karo_lina79 Re: Bez przesadyzmu. 11.10.04, 17:46
            > ja tylko tanczyc nie lubie... :-)
            O, polubiłeś to cholerne sprzątanie? :)))
            Pozdrawiam!
    • tato8 Re: z meskiego punktu widzenia... 11.10.04, 11:11
      Popieram, ale tylko w części.
      Związek dwojga ludzi, niezależnie od płci to kompromis, czy wiele kompromisów.
      Aby mógł istnieć na dłużej niz pierwsze zauroczenie, kazda ze stron musi wiele
      rzeczy zaakceptować takimi jakie są, choć nie zawsze to łatwe czy może nawet
      przyjemne. Jeśli chcemy szukac ideału i niejestesmy gotowi pogodzic sie z
      odmiennościami partneta, to pozostaje tylko lustro - tam jest ideał.
      Tylko czy aby o to właśnie chodzi.
      Jesli chodzi o sex to jedma-moim skromnum zdaniem- z trudniejszych spraw.
      trzeba dużo rozmawiać (oczywiście nie zamiast) aby wzajemnie się rozumieć -
      milczenie i udawanie że wszystko gra buduje ściany, które z czasem mogą runąć
      na głowę. Jestem żonaty od 11 lat - często rozmawiamy, co nam nie odpowiada,
      czego oczekujemy od siebie. Gdyby to zapisywać okazałoby sie pewnie że to co
      było kiedys problemem dziś jest naturalne i umiemy sobie z tym radzić.
      Pozdrawiam.
      • rriittaa Re: z meskiego punktu widzenia... 11.10.04, 19:20
        ....mądre słowa tato8, szkoda tylko że nie wszyscy tak potrafią....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja