Dodaj do ulubionych

Potrzebuję dobrej rady

22.03.20, 14:53
Cześć wszystkim.
Jestem 40 latkiem z 3 i 6 letnimi córkami i żoną, od 10 lat. Mamy dom, nieźle zarabiam, mamy wszystko czego potrzeba. Tylko... Nie daję już rady. Czuję się cholernie niedoceniony przez żonę, która potrafi tylko narzekać i wrzeszczeć. Nie zrozumcie mnie źle... Potrafi ogarnąć dzieci jak jestem w pracy, a dla innych jest słodka i do rany przyłóż... Ale moje życie wygląda tak, że wstaję wcześnie, idę do pracy na 9-10 godzin, później zakupy, wracam do domu, sprzątam kuchnię, która po całym dniu jest cała zawalona brudnymi naczyniami i robię obiad. Później bawię się z dziećmi, robię im kolację, myje je (żona je kładzie), sprzątam i idę spać, albo spędzam późne godziny na treningu, bieganiu, rowerze... Czasami piorę, składam ubrania itd. Żona pracuje w domu, choć pracy ma średnio max 5 godzin dziennie. Seksu już prawie w ogóle nie uprawiamy, choć przed ślubem to było nasze ulubione zajęcie. Teraz max 2 razy w miesiącu. Ciągle pretensje do mnie o każdą pierdołę. Jak w sobotę wracam po pracy wcześniej po całym tygodniu, po obiedzie to mam nawet kazanie jak sobie siądę i zdrzemnę w fotelu, czemu nie mogę się z dziećmi pobawić itd. Ona z kolei nie pamiętam kiedy zrobiła obiad, zakupy, a jak ostatnio powiedziałem, że chociaż kubki po swojej kawie mogłaby do zmywarki wkładać, to się obraziła i nie odzywała przez tydzień. Niemal całkowicie przestałem wychodzić z domu, bo jej to przeszkadzało, pić, palić... Zacząłem kilka lat temu dbać o siebie i jak na swój wiek na prawdę wyglądam nieźle (sportowa sylwetka z czteropakiem). Interesuje się mnóstwem rzeczy od nauki po Muzykę i kuchnię. Ona niemal żadnych zainteresowań nie ma. I mimo, że próbuję z wszystkich sił, jej ciągle mało. Ciągle nastroszona, wkurwiona... Jak chce w niedzielę wyjść na 2 godzinki na motor albo rower czy basen, to pretensje, że ciągle gdzieś łażę ( mimo, że wychodzę max 2 razy w miesiącu). Ehhhh.... Sam nie wiem co pisać. Wiem że to pogmatwane... Poprostu mam dość. Z mojej cudnej żony zrobiła się okropna... Nawet nie wiem jak ją nazwać. Gdyby nie dzieci, zostawiłbym ją. Momentami jej nie znoszę. Nie mam pojęcia co robić. Macie może jakieś nieszablonowe rady? Za wszystkie będę wdzięczny.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka