faceci - co w nich jest

28.10.04, 11:05
Na wielu forach przewijają się opinie o wadach i zaletach mężczyzn.
Co najbardziej was w nich pociąga drogie panie, a czego nie potraficie
zaakceptować.
    • karo_lina79 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 11:07
      Wiesz co, myślę, że to pytanie można by odwrócić i spytać "co jest takiego w
      kobietach?".
      Co podoba się w jednym mężczyźnie pani A., drażni panią B. Chyba nikt nie może
      powiedzieć, że podobają mu się WSZYSCY osobnicy płci przeciwnej.
      • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 11:15
        Indywidualne preferencje to oczywista. Ciekawi mnie jednak pewne uogólnienie,
        którego mądre książki każą unikać. Czy w dzisiejszych czasach męskość nie jest
        pojmowana całkiem opacznie (dobrze tańczy i opowiada dowcipy).
        A może jestem już wymierającym dinozaurem?
        Czasami mam wrażenie, że ludzie bardzo płytko postrzegają innych by później
        mieć pretensje do całego świata, że wybraniec/wybranka okazali sie inni niż
        wydawali się być na początku.
        • maryanne69 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 11:25
          Moze rzeczywiscie jestes dinozaurem. Ja lubie dobrze tanczacych i dowcipnych
          facetow, ale to nie znaczy, ze za wszystkich mam wychodzic za maz.
          Uwielbiam jak wiedza czego chca i do tego daza, nienawidze jak placza, to wg
          mnie nalezy wylacznie do kobiet. Lubie jak maja ladne zeby i duze penisy :) I
          tych wszystkich pozdrawiam.
        • oxygen100 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 12:20
          Moja wizja mezczyzn jest taka: kazdy facet to z zalozenia dupek. Tyle ze jeden
          jest mniejszy a drugi wiekszy. Moze niekotrzy beda prostestowac ale pozwolcie
          ze zostane przy swojej opinii. Nie ma to nic wspolnego z tym ze jakis facet
          mnie skrzywdzil itp. To wynika z obserwacji jak mezczyzni potraktowali niektore
          moje kolezanki. Najbardziej nie toleruje cieplych kluchow i wrazliwcow ktorzy
          placza. Dla mnie to nie do przyjecia. A to co w facetach jest fajne?? duzy
          penis i apetyczne cialo to oczywiste:))) i jeszcze jak sie facet zna np. na
          dobrej kuchni, winie i kobietach. I ma duzo kasy na koncie ktora chetnie wydaje
          na mnie :))
          • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 13:53
            Podobno o upodobaniach się nie dyskutuje.
            Jeśli każdy facet jest dupkiem - kwestia tylko skali wielkości - to co powoduje
            tobą, że zniżasz się do ich nędznego poziomu. Dlaczego pozwalasz aby dupek cię
            np.doktykał itd. A może znasz lepsze patenty?
    • shemreolin Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 12:19
      Podejrzewam, że masz na myśli takich mężczyzn na stałe, bo są różni mężczyxni
      na różne okazje ;)

      Taki facet na stałe:
      1. opiekuńczy
      2. spokojny
      3. wychodzacy z inicjatywą (organizator)
      4. wpadający na szalone pomysły (np. wycieczka nad morze w srodku nocy)
      5. z poczuciem humoru
      6 oszczędny, ale nie skąpy
      7. pracowity
      8. lubiący dzieci
      9. pomagający w domu
      10. pamiętający o wszystkich świętach
      11. potrafiący robić niespodziaki (kwiatki, czekoladki, biżuteria, bilety :D)
      12. uczciwy i dotrzymujacy słowa

      Na razie mi nie przychodzi nic innego do głowy... :) A jesli chodzi o idealnego
      faceta na krótko to sprawa wyglada nieco inaczej ;)
      • maryanne69 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 12:50
        A ja bym chciala miec faceta, ktory nie lubi dzieci, bo moj lubi i mnie
        molestuje, a ja nie chce.
        Fajny facet lubi jak kobieta dobrze wyglada i chwali ja za to. I podnieca go to.
      • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 13:58
        Dzięki. To dość trudno wpaść w twoje łaski na dłużej.
        Nawet Rysiek z Klanu wysiada.
        • shemreolin Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 14:27
          jeden wpadł już na ponad trzy lata i chociaz może nie jest do końca taki jak w
          moim wypunktowaniu to kocham go i jest mi dorbze... Pytałeś o ideał, wiec ideał
          przedstawiłam :) A jak to jest w zyciu to róznie bywa, prawda?
          • shemreolin Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 14:29
            A nie... nie pytałęś o ideał... cos mi sie pochrzaniło... :P

            A tak szczerze to powiem, że w facetach nie toleruje chamstwa, skąpstwa, braku
            kultury, skapcenia, braku higieny oraz natarczywiści. I wsio... ;)
    • jenny1 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 13:59
      To czego nie akceptowałam od zawsze u mężczyzn było skąpstwo, dwulicowość i
      pycha:( oczywiście brak kultury, zero inteligencji i zaniedbany wygląd tez
      powodował moją niechęc i szybką rezygnację:( pociągała mnie bardzo z kolei
      dobroć i otwartość:) dlatego mężczyzna mojego życia jakim jest mój kochany mąż
      nie tylko ma gest( nie żałując żadnych pieniędzy na mnie)ale jest też
      inteligentny, umie się ubrać i zadbać o siebie,jest szczery i skromny:)ale
      przede wszystkim jest dobrym i ciepłym człowiekiem:)i ten jego wspaniały głos,
      którego mogłabym słuchać godzinami:D
      • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 14:41
        A jednak nie jestem dinozaurem z buszu. Ja sam tego samego oczekuję od swego
        kochanie i dobrze, że można przekonać się, że inni/inne osoby cenią normalne,
        ludzkie przymioty.
        Czasami dobija mnie kiedy czytam, że dla niektórych dam, w praktyce facet to
        jednak przydatny, ale tylko dodatek do penisa, jeszcze lepiej, jak z grubym
        portfelem. Pozdrowienia.
        • jenny1 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 14:54
          Wiesz jak to jes:D," krowa która dużo ryczy mało mleka daje":D:D:D zatem to
          powiedzenie pasuje w pewnym stopniu do pań preferujących tylko anatomiczne i
          tylko duże gabaryty u panów zamiast tego, co najważniejsze w drugim człowieku,
          a swoją drogą to ciekawe jak to wygląda juz na pierwszym spotkaniu tychże pań,
          zagladają panom do rozporków?:)))hehe:Dzwiałabym na ich miejscu gdzie pieprz
          rośnie:D pozdrawiam Cię serdecznie:) takie dinozaury jak mój mąż uwielbiam:D i
          Twoja kochana połówka też:D i tak trzymać:D
          • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 15:05
            A propos tych rankingów "na wielkość" na pierwszynm spotkaniu to chyba ciekawy
            wątek. Może ktoś bardziej doświadczony podpowie jak się robi w praktyce.
            Jakoś nie wyobrażam sobie pytań zapoznawczo-rozpoznawczych.
            • maryanne69 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 15:31
              Czy to ze mysle inaczej niz wiekszosc osob na tym forum wyklucza mnie z jego
              grona? Bo czasami wydaje sie osoba niechciana, jak z innego swiata. Czy
              wypowiadanie swojej opinii jest bledem? Czy powinnam tylko zgadzac sie ze
              zdaniem wiekszosci a unikac tego co mysle naprawde.
              To co piszecie wydaje mi sie po prostu tak naiwne. Czy mam sie wstydzic tego,
              ze lubie meskich facetow, ze to od nich oczekuje wsparcia? Ze lubie facetow z
              jajami (i duzym penisem tez)? Czy to jest blad, ze chce miec satysfakcjonujacy
              seks, dobrze wygladac, rozwijac sie w pracy a nie tylko rodzic, karmic,
              przewijac i w przerwac gotowac mezowi obiadki? Podobno jestescie osobami
              tolerancyjnymi. Jakos trudno mi w to uwierzyc!
              A kasa? Pokazcie mi osobe, ktora ona nie interesuje. Moze ciezko sie tylko do
              tego przyznac?
              • tato8 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 15:56
                W żadnym wypadku nie miałem zamiaru nawet sugerować Ci, że myśląc inaczej niż
                ja jesteś w jakimkolwiek stopniu gorsza, czy jeszcze gorzej wykluczona.
                To chyba dobrze że ludzie są różni i różnie myślą.
                Trochę humorystycznie jednak wyobrażam sobie właśnie samo rozpoznanie "obiektu".
                Oczywistym dla mnie jest także, że każdy chce mieć zadawalajace kontakty
                seksualne itd.Kanon. Może tylko samo sformułowanie byłe dla mnie dość "fikuśne"
                i sugerowało pewna strukturę wartości.
                Jeśli Cie to dotknęło - nie gniewaj się.
                Nie mam jednak zamiaru przekonywania Cię o swojej tolerancji bo niby jak.
                Powiem tylko, że Ty masz też raczej mało przesłanek, aby stwierdzić jej brak.
              • oxygen100 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 16:02
                Droga Maryanne, nie tylko ty czujesz sie tu jak z innego swiata. Ja tez. I
                pewnie pare innych osob tez by soe znalazlo. Tato skierowal konkretne pytanie i
                mysle ze liczyl na konkretne odpowiedzi. takie dostal. A ze juz niezgodne z
                wlasnym pogladem na siebie jako faceta to trudno!! Najlepiej jest na babskim
                forum szukac poklasku dla wlasnych cnot. Tyle ze czesto to co sie o sobie
                mniema jest diametralnie rozne od tego jak postrzega nas otoczenie. Dziwi mnie
                tez to ze prawie nikt z czytajacych nie widzi w niektorych postach ironii co
                czesto wiaze sie z traktowaniem partnera (i/lub siebie) z poblazaniem i
                wszytstko traktuje tak smiertelnie powaznie. No coz jeden zbiera znaczki drugi
                klej do znaczkow. Jedna pani woli placzliwe cieple kluchy w lozku druga
                twardziela z jajami i pokaznymi przyleglosciami. Ja preferuje druga opcje:))
                • tato8 Re: faceci - co w nich jest 29.10.04, 09:16
                  Podzielam poglad - każdy zbiera jakieś znaczki.
                  Uwielbiam takie zero-jedynkowe wypowiedzi, albo jest czarny, albo biały.
                  A co jak kluchy podstygły albo "przyległości" się mniejsze od tych od King-
                  Konga. Przypuszczam, że w życiu nawet tobie nie tak łatwo widzieć tylko dwa
                  wybory.
              • xapur Do maryanne69 i nie tylko - kariera i kasa 28.10.04, 16:07
                Ja nikogo nie wykluczam.
                Każdy ma swoje upodobania i chyba po to są takie wątki, by o nich pisać bez
                umizgiwania się do pozostałych.
                Natomiast nie dziw się, że po krótkiej wypowiedzi łatwo zostać zaszufladkowanym.
                1. Odnośnie kasy. Znam dziewczynę, która założyła sobie, że znajdzie faceta "z
                kasą". Nie mylić "z klasą"! Nie znam jej na tyle blisko, by wyrażać opinie
                typu: jest fajna lub nie, natomiast wydaje się sympatyczna, kulturalna,
                niegłupia i dość ładna. Tym bardziej więc nie może się nadziwić dlaczego ciągle
                trafia na facetów-chamów lub facetów-kretynów, ewentualnie na facetów-podłych
                wykorzystywaczy. Nie miałem okazji jej tego powiedzieć, ale moim zdaniem
                odpowiedź jest prosta - skoro głównym wyznacznikiem jest kasa to takie są
                efekty. Może to stereotyp ale mam wrażenie, iż faceci z kasą, a bez klasy
                szukają tego typu dziewczyn po to, by się zabawić. Do niczego więcej.
                Piszę o tym odpowiadając na twój zarzut odnośnie nie przyznawania się kobiet,
                że interesuje je kasa. Nie wiem jak jest w istocie, ale chyba nie wszystkie tak
                się tym interesują. Moja na ten przykład wiedziała, że pod tym względem wiele
                się po mnie nie może spodziewać, a jednak mnie wybrała.
                2. Druga sprawa. Rozwijanie się w pracy.
                Przyznam, że dość ironicznie reaguję na tego typu argumenty. Dlaczego? Może
                dlatego, że dla większości kobiet, które znam głównym motywem pracy są
                pieniądze (a raczej ich brak) a nie "możliwość rozwoju itp.". Harują ciężko i
                idę o zakład, że chętnie by się wymieniły z żonkami mogącymi siedzieć w domu,
                robić obiadki i malować paznokcie. Niestety sytuacja życiowa zmusza je do pracy
                niekoniecznie przyjemnej, często ciężkiej i wyczerpującej w dodatku za marne
                wynagrodzenie. Czy to ma być ten "rozwój w pracy i kariera"? Może przemawia
                przeze mnie gorycz z powodu własnej sytuacji, ale dla mnie to marudzenie o
                karierze, rozwoju itp. TO PO PROSTU INNY ŚWIAT. TEN Z GAZET TYPU "WPROST" I TV.
                Tam trąbią o karierze i innych bzdetach, gdy tymczasem moi znajomi mogą
                pomarzyć o średniej krajowej. I żeby nie było wątpliwości - to nie blokersi,
                zawodówkarze itp. Normalni ludzie po różnych studiach.
                • oxygen100 Do xapur i nie tylko - kariera i kasa 28.10.04, 17:01
                  Przyznam, że dość ironicznie reaguję na tego typu argumenty. Dlaczego? Może
                  dlatego, że dla większości kobiet, które znam głównym motywem pracy są
                  pieniądze (a raczej ich brak) a nie "możliwość rozwoju itp.". Harują ciężko i
                  idę o zakład, że chętnie by się wymieniły z żonkami mogącymi siedzieć w domu,
                  robić obiadki i malować paznokcie. Niestety sytuacja życiowa zmusza je do pracy
                  niekoniecznie przyjemnej, często ciężkiej i wyczerpującej w dodatku za marne
                  wynagrodzenie. Czy to ma być ten "rozwój w pracy i kariera"?


                  Chcialabym sie tylko ustosunkowac do twoje wypowiedzi. Pracuje dosc ciezko, za
                  marne pieniadze. Tego co robie nie robie bynajmniej dla kasy, bo to bylby
                  smiech na sali. Robie to bo lubie. Bo wiem ze w przyszlosci, pewnie dalszej nie
                  w perspektywie roku czy nawet dwoch to zaprocentuje. Nigdy w zyciu nie
                  zamienilabym sie na siedzenie w domu i wychowywanie dzieci, bo to nie dla mnie.
                  Ten rozwoj w pracy ktory jak podkreslasz ironizujesz nigdy nie kojarzyl mi sie
                  z podwyzka, tylko ze zdobywaniem wiedzy. Bo prace i kase mozna starcic. Tego co
                  wiem nikt mi nie odbierze, chyba ze wujek Alzheimer zbyt szybko zapuka do drzwi
                  hehe. Wielokrotnie zastanawialam sie nad slusznoscia wyboru drogi zawodowej.
                  Mialam i pewnie nadal mam kompleksy ze kiepsko zarabiam, bo czulam sie
                  momentami jak pasozyt. Ale teraz wiem ze nie zawroce. Ze za kilka lat bede na
                  tyle samodzielna ze bede mogla zajmowac sie tym co mnie naprawde w mojej pracy
                  fascynuje. Wrozka kiedys powiedziala mi ze daleko zajde. Ze moze nawet otre sie
                  o Nobla. Nie zebym sie tym jakos specjalnie przejela, ale mam nadzieje ze nie
                  mowila o mezu mojej znajomej amerykanki ktory tak wlasnie mial na imie :))))Ale
                  kto to wie???:))
                  • maryanne69 Re: Do xapur i nie tylko - kariera i kasa 28.10.04, 19:51
                    Oxygen, czasami wydaje mi sie ze jestesmy spokrewnione.
                • maryanne69 Re: Do maryanne69 i nie tylko - kariera i kasa 28.10.04, 19:50
                  Ja nie twierdze, ze glownym wyznacznikiem w zwiazku jest kasa. Twierdze
                  natomiast, ze jest ona w zyciu pomocna. I nie znam osoby, ktora mowi inaczej.
                  Albo mowi, a wiem ze klamie. Sam twierdzisz ze jestes rozgoryczony z powodu jej
                  braku, czy tez z powodu swojej pracy. Wiec bardzo prosze nie oceniaj ludzi
                  wedlug siebie.

                  Dla większości kobiet, które znam głównym motywem pracy są pieniądze (a raczej
                  ich brak) a nie "możliwość rozwoju itp.". Harują ciężko i idę o zakład, że
                  chętnie by się wymieniły z żonkami mogącymi siedzieć w domu, robić obiadki i
                  malować paznokcie. Niestety sytuacja życiowa zmusza je do pracy niekoniecznie
                  przyjemnej, często ciężkiej i wyczerpującej w dodatku za marne wynagrodzenie.

                  Przyznam, ze naleze do osob, ktore ciezko haruja i czasem brakuje mi czasu zeby
                  pomalowac sobie paznokcie, ale nigdy w zyciu nie zamienilabym tego na siedzenie
                  w domu bez zadnego celu. Praca daje mi duza satysfakcje i to nie z powodu
                  zarobkow, ale wlasnie z powodu rozwoju, z mozliwosci zdobywania wiedzy,
                  doswiadczenia i dzielenia tego z innymi.

                  A co do Twoich znajomych, to nie dziwie sie ich rozgoryczeniu. Wiem z wlasnego
                  doswiadczenia, ze zdobycie dobrej pracy czesto wiaze sie z wysoko postawionymi
                  znajomymi, tak tez bylo ze mna. A obecna sytuacje zawdzieczam dzieki wlasnemu
                  uporowi i wiedzy, ktora zdobylam ciezka praca. Czy nie uklada Ci sie to w
                  logiczna calosc?
                  • xapur Widzę, że nie możemy się zrozumieć. 30.10.04, 21:02
                    Na początek - odpisuję dopiero dziś, gdyż nie pamiętałem nazwy tego wątku, a po
                    czyszczeniu kompa nie wiem, na które wątki wchodziłem. Ale znalazłem!
                    Napisałaś:
                    "Wiec bardzo prosze nie oceniaj ludzi wedlug siebie."

                    Czy ja kogoś oceniam???????????????????????????????????????????????????
                    Czytałem przed chwilą mój poprzedni post, ale nie dostrzegam w nim żadnych ocen
                    kogokolwiek. Zaprezentowałem jedynie swój pogląd na temat "kariery". Zrobiłem
                    to dlatego, że ostatnio jest to modny temat i swego rodzaju slogan. Tymczasem
                    różnie bywa i to chciałem zaznaczyć.

                    "Ja nie twierdze, ze glownym wyznacznikiem w zwiazku jest kasa. Twierdze
                    natomiast, ze jest ona w zyciu pomocna. I nie znam osoby, ktora mowi inaczej."

                    Toż ja nie twierdzę niczego innego. Wydała mi się jedynie nieco na wyrost teza,
                    którą postawiłaś wcześniej twierdząc (o ile dobrze pamiętam), że kobiety patrzą
                    na kasę dokonując oceny faceta tylko nie chcą tego powiedzieć, są hipokrytkami
                    itp.

                    "Czy nie uklada Ci sie to w logiczna calosc? "
                    Tego nie zrozumiałem. Nie wiem do czego odnosi sie to stwierdzenie.
                    • maryanne69 Nie musimy sie rozumiec 30.10.04, 21:38
                      Wedlug mnie Twoje wywody nic konstruktywnego juz nie wnosza do watku i
                      poprzestane na tej uwadze. Ty masz inne spostrzezenia, ja inne i niech juz tak
                      zostanie. Pozdrawiam.
    • axy23 Re: faceci - co w nich jest 28.10.04, 22:49
      powracając do głównego wątku:

      mój pociąg jedzie w kierunku panów o poniższych cechach:

      męski(baaaardzo złożona cecha, dotyczy między innymi sprawności fizycznej,
      gotowości seksualnej, pewności siebie, głosu, silnego charakteru, odwagi,
      umiejętności podejmowania decyzji, skłonności do ryzyka, uporu, podejścia do
      kobiet, braku dołów i depresji, bycia wsparciem dla bliskich)

      inteligentny(w co wliczam też umiejętność patrzenia na siebie z dystansem i
      humorem, umiejętność radzenia sobie w każdych warunkach, niepodatność na
      manipulacje, kompetentność w tym, czym się zajmuje)

      trudny(czyli facet, z którym ciągle muszę walczyć, z którym nigdy nie jest
      nudno, bo zawsze jest coś co mnie w nim wkurza ;)), facet, który nie boi się
      wyrazić własnej opinii i bronić jej, który ma swoje pasje, który walczy o swoje
      terytorium, który poprzez swoją osobowość jest trochę bardziej skomplikowany
      niż przeciętny układ penis-mózg ;), który nie poddaje się presji otoczenia)

      o dobrym sercu :))) (tego chyba nie trzeba tłumaczyć, ale dodam że można to
      sprawdzić np. poprzez upicie faceta, bo wtedy często wychodzi z niego prawdziwa
      natura...)

      znalazłam takiego :)
      poślubiłam :(
      tracę dużo nerwów w życiu codziennym, ale lubię tą ciągłą walkę ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja