xapur
22.11.04, 10:50
Pisząc w wątku "to jakaś paranoja" doszedłem do wniosku, iż jest pewna rzecz,
która mnie irytuje i warto by o niej rzec kilka słów w wątku tylko jej
poświęconym. Mam na myśli umiejętność rozmawiania bez konfrontacji i zbędnych
emocji, a z użyciem rzeczowych argumentów.
Nawiążę do jednego z postów:
oxygen100 napisała
"jak ktos mysli inaczej niz to jest powszechnie akceptowane to jest zalosny
niedojrzaly i nie zna zycia"
Zgadzam się z jednym wyjątkiem. Myslę, że zdanie to możnaby skonstruować
następująco: JAK KTOŚ MYŚLI INACZEJ NIŻ JA TO JEST ŻAŁOSNY, NIEDOJRZAŁY ETC...
Chyba do tego się to sprowadza. Nie twierdzę przy tym, iż należy się za
wszelką cenę wystrzegać ostrych opinii czy diametralnie różnych osądów danej
sprawy. Ważne jest jednak JAK SIĘ TO PRZEDSTAWIA. Może przesadzam z używaniem
zwrotów typu: UWAŻAM, ŻE; MYŚLĘ, ŻE; MOIM ZDANIEM ITP; ale właśnie tu widzę
problem. Można się z kimś nie zgadzać, można go uważać za kretyna, ale nie
oznacza to od razu, iż trzeba rzucać epitetami i prezentować JEDYNIE SŁUSZNE
POGLĄDY.
Chyba rację mają co poniektórzy nawołując do przywrócenia do programów
szkolnych takich przedmiotów jak retoryka i filozofia. Może wtedy
choć trochę dyskusja zastąpiłaby obrzucanie się błotem. A przecież wystarczy
przestrzegać kilku podstawowych zasad...
Poza tym na początek proponuję zestawienie definicji słowa "DOJRZAŁY", gdyż
jak zauważyłem pojawia się ono co jakiś czas w różnych kontekstach. Ciekawi
mnie co się pod nim kryje.