problem

22.11.04, 20:23
Mam cudownego czułego kochającego faceta meza(jakich naprawde mało) ,nosi
mnie na rekach wyznaje mi codziennie miłosc ,szaleje za mną,nie jestem
zazdrosna bo nie on nigdy nawet nie spojrzał przy mnie na inna kobiete,
super zajmuje sie naszym dzieckiem w domu robi wszystko nie ma czynnosci
ktorej by nie wykonał, czesto zdarza sie ze mnie wyrecza pozatym jest
przystojny konczy studia uzupełniajace wogole ideał...problem w tym ze jest
totalnie nie zaradny. Jesli juz uda mu sie znalesc prace(po wielkich bojach
przewaznie dzieki jakims znajomosciom bo tak pozatym jest to nierealne )nie
ma szans by utrzymał sie w niej dłuzej niz miesiac zawsze jest jakis problem
zawsze go zwalniają i tak w kolko albo siedzi miesiacami w domu nie
wysciubiajac nosa albo podejmuje ja gora na miesiac .Ciagle porazki mojego
meza sprawiaja ze praktycznie utrzymuja nas rodzice, wszystko co mamy
zawdzieczamy wylacznie ich pomocy,ja nie wiem co bedzie dalej ja niestety nie
jestem w stanie sama utrzymac rodziny nie chce tez całe zycie wisiec na
rodzicach:(macie zaradnych facetow?
    • burza4 Re: problem 22.11.04, 20:51
      Cóż - nie pomogę - mój pierwszy mąż też był z tego gatunku, dodatkowo nie nosił
      na rekach:((, ja dość szybko musiałam zaktywować moją zaradność. On pozostał
      takim jakim był. Ja odeszłam - miałam dość noszenia spodni w tym małżeństwie i
      tego, że wszystko spadło na moje barki. Powiedzieć można wszystko - bo słowa
      nic nie kosztują. Ja potrzebuję dowodów miłości, a nie czczej gadaniny. Co mi
      po tym że eks witał mnie (na początku) w drzwiach "nareszcie jesteś", skoro nie
      przeszkadzało mu, że to ja taszczę ciężkie siaty z zakupami (bo jemu się nie
      chce) ani to, ze to ja utrzymuję rodzinę (też wiecznie nie mógł znaleźć pracy).
      Mnie jego teksty wyłącznie irytowały - sam siedział na zasiłku, a ja w ciązy
      zakupy woziłam przez pół miasta, bo jemu się nie chciało ubierać i iść do
      sklepu. Jak słyszałam od tesciowej, że najważniejsze żebyśmy się kochali, to
      mnie szlag trafiał! facet musi mi imponować - skoro ja byłam w stanie do czegoś
      dojść - startując z gorszej pozycji matki z dzieckiem, to dla niego jakoś nie
      znajdowałam usprawiedliwienia. Raz może się noga powinąć. Ale ciągle????
      Niestety nie da się zrobić z luzaka i nieudacznika faceta sukcesu.

      A ty wyszłaś za romantyka - albo przymiesz go z dobrodziejstwem inwentarza,
      albo z czasem nastapi krach. On raczej się nie zmieni. I pytanie co dla ciebie
      wazniejsze - czy dzięki jego zaletom będziesz w stanie przymnkąć oko na to, że
      jest niezaradny?
      • anula36 Re: problem 22.11.04, 22:13
        Dla mnei facet ktory nie potrafi zdobyc i utrzymac pracy nie nadaje sie na meza.
        Ale skoro juz sie trafil nie ma wyjscia - ty do kariery i pieniedzy facet, do
        garow.
        Na 100% lepiej sie sprawdzi jako gospodarz domowy ( skoro wszystko umie zrobic)-
        no chyba ze wolisz wciaz wisiec w portfelu u rodzicow.
        • jenny1 Re: problem 22.11.04, 23:24
          No tak ,to gorzka prawda, bo facet , który nie potrafi zapewnic poczucia
          bezpieczeństwa i stabilizacji finansowej swej kobiecie i rodzinie jest marnym
          materiałem na męża ,jako głowy rodziny:( ale jeśli przejąłby obowiązki żony tj.
          gotowanie , pranie, opieka dziećmi, robienie zakupów itp, a żona zarabiałby na
          dom to czemu nie , tym bardziej ,że znam takie przypadki, aczkolwiek u moich
          znajomych to raczej życie i zdrowy rozsądek narzuciły taką zamianę ról, bo np,
          kobieta dobrze zarabia i robi tzw. karierę ,ale za to mąż wyręcza ją w
          pozostałych czynnościach domowych...nie chcąc mieć dzieci chowających się na
          ulicy musieli zdecydować, które z nich zostaje z nimi w domu i pełni rolę
          gospodyni :) w ten sposób wypadło ,ze gospodynia będzie ...meżczyzna...:)))
          swoją drogą to ja tam wolę i mam bardzo zaradnego chłopa,dobrze zarobi , zadba
          o moje potrzeby, mówi o miłości do mnie i daje jej codziennie dowody:)) ja
          jestem z tych co trzeba doceniać i o nie dbać oraz z tych co to muszą zarówno
          słyszeć o miłości ze strony męża jak i otrzymywać dowody jej istnienia:D żaden
          mężczyzna nigdy nie dbał o mnie i nie kochał mnie tak bardzo jak mój mąż i za
          to ogromne szczeście jestem opatrzności wdzięczna:D
      • xapur Gdyby kochał, to by pomógł. 23.11.04, 14:03
        "Jak słyszałam od tesciowej, że najważniejsze żebyśmy się kochali, to
        mnie szlag trafiał!"
        Chyba jednak nie kochał skoro nic mu się nie chciało robić. Mogę sobie
        wyobrazić sytuację, że żona zarabia, a mąż nie lecz zajmuje się resztą. Tylko
        właśnie - zajmuje się, a nie nic nie robi.
Pełna wersja