A ja mam inny problem...

23.11.04, 10:14
Jestem mezatka od roku. Chcielismy sie zaczac starac o dzidziusia, ale
dostalam propozycje pracy w Niemczech, w oddziale mojej firmy. Mam teraz
straszny dylemat. Firma w ktorej teraz pracuje jest OK, mamy wlasne
mieszkanko, pelna stabilizacja... A tu propozycja naglego przewrotu... Co
radzicie robić???
    • anula36 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:19
      radzimy zebys po konsultacji z mezem wspolnie podjela decyzje bo posiadanie
      dziecka dotyczy was obojga przede wszystkim.
      To jeszcze kwestia tego czy do Niemiec jedziesz sama, przenosicie sie z mezem
      razem,jest to praca na chwile, na dluzej, ile masz lat i czy dziecko moze
      poczekac. I jakiego rodzaju to propozycja,bo znam tez takie "nie do odrzucenia".
      A co w ogole twoj maz na to?
      • nina78 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:28
        Do Niemiec mozemy sie przeniesc razem z mezem, praca jest na stale,
        wynagrodzenie niemieckie, zaplaca za mieszkanie... Maz twierdzi, ze jak na
        krotko, to mozemy jechac, ale nigdy nie na stale. Mam 26 lat, wiec dziecko
        teoretycznie moze jeszcze poczekac. Tylko chodzi o to, ze sie juz nastawilam :)
        Aha, i to nie jest propozycja "nie do odrzucenia". Tym wiekszy moj dylemat...
        • anula36 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:35
          Jesli maz widzi sie tam tylko na chwile to sytuacja mi sie wydaje jasna-
          jedzcie na ta chwile rok, 2 lata gora i albo tam zostaniecie albo wrocicie- tak
          czy inaczej dziecko mozna zalozyc np na 28 rz i tego sie trzymac.
    • oxygen100 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:36
      Ja mam czy moze raczej mialam bardzo podobny dylemat, bo do konca nie wiem jaki
      jest klucz do sukcesu. W naszej pracy w zasadzie kazdy swiezo upieczony
      doktorek wyjezdza na dlugoterminowy staz. Zalezy co sobie znajdzie i gdzie 1-3
      lat. Poniewaz
      a) jestem mezatka
      b) do tego nie najmlodsza i ze stazem
      c)musialabym jechac sama bo slubny nie moglby i nie chcialby zaczelam szukac
      innej alternatywy. No i znalazlam. Nie USA a Niemcy nie 3 lata a pol roku. Kasa
      dobra, placowka tez, tamtejszego szefa znam, zreszta przyjaznia sie z moim
      szefem od lat, ale nadal nie wiem co zrobic bo:
      a)dokumenty moge skadac do marca wiec mam czas
      b)musialabym pojechac w lipcu zeby przejac mieszkanie po dziewczynie ktora
      wlasnie wraca
      c)czyli co najmniej rok-poltora na jakiekolwiek decyzje osobiste.

      Na razie odpuscilam, postdoca mam nadzieje zalicze w instytucie psycho-neuro, a
      wyjade do Anglii uczyc sie nowej metody na jakis miesiac-dwa.
      Zrezygnowalam bo mam na koncie wyjazd gdzie nie mialam sie do kogo odezwac
      przez 4 miesiace, szef i jego zona byli fajni ale ciagle zapracowani, nikogo
      tez nie znali bo sie przeniesli z Connecticut kilka miesiecy przed moim
      przyjazdem wiec sami nie wiedzieli co i jak, zdana bylam tylko na siebie,
      jedyna rozrywka bylo wyjscie w weekend na zakupy albo telefon do kolezanki
      ktora akurat byla na drugim koncu stanow i tak zesmy sobie kuopwaly wino i
      gadaly godzinami wieczorem. Konkluzja?? W sumie dobrze mi bylo mimo ze naklelam
      sie na czym swiat stoi, ryczalam jak wracalam do Polski, samotnosc dobrze mi
      zrobila, pozbylam sie wielu kompleksow, sporo nauczylam, podszlifowalam jezyk,
      malzenstwo mi sie nie rozlazlo, zostalo mi sporo kasy, nawiazalam ciekawe
      kontakty zawodowe, ale chyba na razie nei chce podejmowac kolejnego wyzwania
      takim kosztem, mimo ze jest wiecej plusow niz minusow.
      • nina78 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:40
        No wlasnie o tym tez myslalam... Obcy kraj, obce miasto, obcy ludzie, obca
        firma, obcy jezyk... wszystko inne. Poza tym musialabym sie nauczyc wielu
        nowych rzeczy (zmienia sie moje obowiazki). Na pewno nie bedzie latwo. Ale czy
        zaryzykowac...
        • oxygen100 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:47
          Powiem Ci tak. gdyby moj slubny mogl ze mna wyjechac postwailabym na jedna
          karte i wyjechala. Ale nie moze. No i nie chce, bo jak to tak?? ja mam legalna
          prace do tego w zawodzie a on niekoniecznie?? To facetow przerasta. Ale ten
          problem sie w zasadzie rozwiazal, on nie chce a ja nie chce jechac sama bo tym
          razem moglabym nie miec do czego wracac;)) znalazlby sobie mloda zwiewna laske
          a wiesz mlode mieso u boku zawsze daje facetom speeda:)) Wiem ze zawodowo moge
          tego zalowac ale w koncu pracuje sie zeby zyc a nie zyje zeby pracowac :)))A Ty
          jestes mloda i na pewno jeszzce nie raz dostaniesz podobna propozycje. ja tez
          myslalam ze mi sie trafilo raz a tu co i rusz cos nowego sie pojawia na
          horyzoncie:)
    • nina78 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:53
      Dzieki za rady. Dam Wam znac, jaka podjelam decyzje :) Tylko to moze jeszcze
      troche potrwac.
      A tak w ogole, to dzis zadebiutowalam na forum. Mam nadzieje, ze teraz bedziemy
      sie czesciej kontaktowac :)
      • oxygen100 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 10:55
        to zajrzyj tez na nasze. Powstalo co prawda wczoraj ale moze sie rozwinie:))

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24676
        • anula36 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 11:04
          Patrze na to z innej perspektywy jednak.
          TAk czy inaczej na taki wyjazd musialabym jechac sama, bo moj chlop by uniwerku
          nie opuscil dla jakiejs watpliwej posady na czarno.
          Raz w zyciu trafila mi sie taka okazja rozwoju zawodowego z wielu powodow wtedy
          zrezygnowalam,min i takiego "nie pierwsza to nei ostania propozycja".. i wiecej
          sie nei trafila.
          Dlatego w takiej sytuacji dzis bym pakowala walizki a jutro meldowala sie u
          progow nowej filli firmy:) A chlop coz- jak bedzie chcial sobei znalzesc jakas
          laske to i tak znajdzie nawet pod moim bokiem, zreszta akurat moj jest taki,ze
          nei musze go na krotkiej smyczy trzymac,potrafi zawartosci spodni upilnowac,
          nawet przed zadnymi zaliczenia studentkami:)
    • ewmag Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 11:01
      To chyba zalezy od tego, na czym Ci najbardziej zalezy, ale jesli naprawde
      chcesz miec dziecko, to wedlug mnie nie ma na co czekac, sytuacja w pracy i
      sama praca moga sie w miedzyczasie zmienic wiele razy i to nie powinno wplywac
      na decyzje o dziecku, chyba ze jest zwiazane z brakiem pieniedzy na zycie, ja
      sie kieruje tym, co kiedys powiedziala znajoma, ktora odkladala decyzje o
      dziecku, bo wyjechala za granice i chciala sie najpierw dorobic, dorobila sie
      rzeczywiscie, ale na dziecko zrobilo sie za pozno... i sama radzila, zeby z tym
      nie czekac.
    • an_ni Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 11:05
      jedzcie ! jestescie mlodzi, jestescie razem, poradzicie sobie we dwojke, bedzie
      razniej! w tym wieku nie ma sie co bac zmian! wg mnie ludzie ktorzy podejmuja
      wyzwania a nie osiadaja na laurach i zapadaja w stabilizacje dluzej zachowuja
      mlodosc, sily witalne, chec do pracy
      cale lata stabilizacji przed wami (lata polskiego wegetowania - niestety taka
      mamy sytuacje nie chodzi mi o twoje zycie tylko ogolnie)
      wiec JEDŹ
    • imperatyw2 Re: A ja mam inny problem... 23.11.04, 21:16
      Ja myślałabym w takiej sytuacji przede wszystkim o mężu. twoja praca ma być na
      dłuższy czas, mąż nie chce wyjeżdżać..i dla mnie pewnie to by przeważyło. Ty
      będziesz miała pewną pracę, a mąż?? Będzie musiał ewentualnie porzucić swoją ?
      Jeżeli tak, to pomyśl o nim i jego uczuciach , niepewności.Może będzie musiał
      tam dopiero szukać pracy a po powrocie do Polski zaczynać od nowa.. Chyba,że
      jesteście gotowi np na długą rozłąkę. A co do dziecka, wiem z autopsji,że
      czasem (nawet często) samo zaplanowanie nie wystarczy. Niekiedy trzeba się o
      niego starać dosyć długo, nawet gdy jest się w pełni zdrowym i w odpowiednim
      wieku. To poważna decyzja i trzeba wziąść pod uwagę każda ewentualność.
      • nina78 Re: A ja mam inny problem... 24.11.04, 08:14
        Z dlugoscia wyjazdu jest tak, ze ja tez nie chcialabym tam zostac na dluzej.
        Ewentualnie na kilka lat. Maz nie bedzie musial zmienic pracy, bo pracuje za
        posrednictwem internetu, a moze tez przed nim pojawia sie wowczas nowe szanse.
        Co do dziecka, ja rowniez mam swiadomosc, ze samo "chcenie" nie wystarczy, ale
        nie zaczne sie starac, dopoki sie na cos konkretnie nie zdecyduje. Nie
        wyobrazam sobie sytuacji, kiedy po miesiacu w nowej firmie okazaloby sie, ze
        jestem w ciazy....
        • oxygen100 Re: A ja mam inny problem... 24.11.04, 11:57
          Wiesz skoro tak, to moze warto sprobowac. Dziecko mozesz miec nawet tam jak juz
          sie ugruntuje twoja pozycja zawodowa w nowym miejscu. Rozwaz tez ze jestesmy
          juz w Unii to moze wiele zmienic jesli chodzi o prace twojego meza. Jesli on w
          ogole wyraza jakiekolwiek zainteresowanie wyjazdem to naprawde warto sprobowac.
          Ja na razie swoje wojaze odlozylam ale u mnie to znalezienie dobrego postdoca
          to 5 min w dowolnym miejscu na swiecie wiec na razie mam taki luksus ze nie mam
          wielkiego parcia na wyjazd. natomiast naprawde nowe doswiadczenie duzo wniesie
          do Twego zycia, ale musisz sie tez liczyc z ewentualnymi negatywnymi
          konsekwencjami (nowy kraj, nowi ludzie, nie znasz zwyczajow itp...)ale ze
          wszytskim mozna sobie poradzic. Zalezy tez jaka masz osobowosc, ja lubie np.
          samotnosc i niezalezec od nikogo, dlatego staram sie jednak raz na jakis czas
          gdzies sie wyrwac w nowe miejsce na kilka tygodni bo to swietnie rozladowuje
          moje frustracje.
    • nina78 Re: A ja mam inny problem... 07.12.04, 12:18
      czesc wszystkim.
      chcialam Was tylko poinformowac, ze podjelam decyzje: zostaje w kraju. Od razu
      lepiej sie czuje, kamien z serca! Nie znosze niejasnych sytuacji. Jeszcze raz
      dzieki za rady!!!
Pełna wersja