kłopoty ze ślubem i nie tylko

03.12.04, 13:02
Hej! Co prawda ja nie biore jeszcze ślubu, ale często zastanawiam sie nad tym
wszystkim razem z moim niemężem. Chciałam Was popytac o kłopoty ze ślubem.
Wszystko co Wam przyjdzie do głowy...

Bo np. u ans jest tak, ze my nie chcemy brać slubu kościelnego. Mama niemęża
jest osoba wierzaca (tzn. chodzi do kościoła i chce koniecznie byśmy tez
chodzili i nie uznaje, że my mozemy byc niewierzący). Dodatkowo tak naprawde
wcale nie chcemy ślubu i postanowiliśmy, że ślub cywilny weźmiemy tylko z
wygody. Wesele uważam za strate pieniedzy, które można przeznaczyc na np. na
sprzet do kuchni czy łazienki.

Moja rodzina jest bardzo liberalna i nie wtrącaja sie do moich planów.
Niestety sen z powiem spedza mi mama niemęża, bo boję się, ze będzie
próbowała nas zmusic do ślubu kościelnego. A ja nnawet bierzmowania nie
mam. :P

W sumie to jedna z niewleiu rzeczy, które mnie martwia i psuja mi wizje
szczesliwego pozycia małzenskiego.

A jak to było u was? Tez miałyscie tyle wątpliwosci? Czy sie potwierdziły?
    • owiesia24 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 13:34
      Skoro nie chcecie slubu kościelnego to "nietesciowa" :) przecież was na siłę
      przed ołtarz nie zaciągnie:)Chyba ze weźmiecie koscielny "dla świetego spokoju"
      ale to chyba nie ma sensu.
      Co do wesela to mam inne zdanie bo własnie swoje planuje-wprawdzie jest z tym
      troche roboty,ale ja sobie slubu bez wesela nie wyobrazam i nie szkoda mi na
      nie kasy-to jest w koncu raz w zyciu,chce ten dzien jakos uczcic,chce zeby moi
      bliscy i znajomi mogli razem ze mna te radosc dzielic.A takie myślenie ze
      lepiej kupic kuchnie czy cos tam innego jest troszke bez sensu.To mozna kupic
      zawsze,troche później albo za kasę którą zbierzecie na weselu.A pomysl tak-
      wyjdziecie z tego urzedu i co dalej,do domu i po wszystkim??
      • izzunia Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 13:46
        owiesia24 napisała:
        <ciach>

        A pomysl tak-
        > wyjdziecie z tego urzedu i co dalej,do domu i po wszystkim??

        mysmy nie mieli wesela, ale obiad poslubny. Bylo dretwo, wiec juz sobie wyoobrazam jak tragiczne musialoby byc wesele. To jedno.
        Dwa, goscie sie rozeszli (porozjezdzali do domow) juz przed 18 i mielismy spokoj.
        Dzieki temu, ze nie bylo wesela, tylko krotki dretwy obiad mielismy cos, co rzadko sie juz zdarza - noc poslubna:) I mysle, ze akurat ta chwila w calym tym dniu jest najpiekniejsza:)

        Iza
        • owiesia24 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 13:51
          No własnie wesele by było super-ludzie by sie rozkręcili,a taki obiad to co??
          Kazdy je i czeka kiedy juz trzeba bedzie sobie pójść.Byłam na wielu weselach i
          zadne nie bylo drętwe...to są najlepsze imprezy pod słońcem!!Przynajmniej jest
          co wspominać.A nocy poslubnej przeciez nikt mi nie zabierze,zawsze mozna sie
          wczesniej wyrwać...
          • shemreolin Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 14:09
            Moze wyjasnie lepiej sytuacje. Moi rodzice sa rozwiedzeniod 20 lat. Moja mama
            ma schizofrenie i nie trawi ojca, mówi do siebie i czasami potrafi kogos na
            ulicy powyzywać. Boje sie zaprosic ich razem na slub czy wesele bo moze by
            niezła jadka. Rodzice mojego niemęża tez maja swoje "akcje" ale nie mam prawa o
            tym pisać, bo to w końcu jego rodzina. Boje się, że zamiast miłego przyjecia i
            zabawy bedą afery a ja sie rozpłacze i zwieje do domu i bedę próbowała
            zapomniec o tym.

            A po cichym ślubie chciałabym wrócić do domku z moim już meżem i wtulić sie w
            niego, wypić wino i zjeść rozmantyczna kolację. To w koncu chwila dla nas... :)
            • olutek_m Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 14:20
              Mimo, że moi rodzice i rodzice męza są bardzo fajni to jednak żałuje, że nie
              mieliśmy cichego ślubu. Ślub cywilny był dla rodziców, ślub kościelny dla całej
              rodziny, znajomych. A nam nic nie zostało. Po jednym i drugim byłam zmęczona.
              Zamiast świetować i cieszyć się swoim szczęsciem, bawiłam gości. Nie moge
              powiedzieć, że było źle. Wszystko było cudowne, ale jednak z perspektywy czasu
              widzę tylko bawiacych się gości. Nie było w tym nas.
              Teraz już kazda rocznice slubu będziemy świetować sami.
              To ma byc Twój dzien i Ty powinnać zdecydowac jak chcesz, żeby wygladał. Nie
              sugeruj się zdaniem innych.
              Pozdrawiam.
        • cisza79 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 15:50
          W kocu swieto takie bez nocy poslubnej to co to było by za swieto :-) a atkiej
          nocy sie nie zapomina...a noc jest dłoga...hura hura
          Tak trzymac :-)))
        • cisza79 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 15:51
          a i jeszcze jedno. Ja zamierzam dac kase swojej dziewczynie by kupiła sobie cos
          seksownego na ta okazje i chce to zobaczyc w to jedyna noc na niej :-)
    • yahannah shemreolin :) 03.12.04, 15:01
      Ja mam podobną sytuację, tylko, że u mnie jest na odwrót: rodzina eMa
      niewierząca zupełnie (=dzieci nie chrzczone), moi za to baaaardzo religijni.
      Na szczęście zbytnio mi się nie wtrącają w życie (w marcu planujemy z eMem ślub
      cywilny, po ślubie krótka imprezka dla znajomych). A potem czas dla siebie :)
      może jakiś miły pensjonacik blisko Wwy.

      Wiem, że nie unikne w przyszłości (jeśli będą dzieci) rozmów o wychowaniu w
      tradycji katolickiej. jakoś to rozwiążemy. Myślę, że po prostu damy dzieciom
      wolną rękę...
      pozdrawiam,
      Hanka


      • shemreolin Re: shemreolin :) 03.12.04, 15:12
        Ha! No ja mam dokłądnie taki sam problem! Ja np. nie widzę nic potrzebnego w
        chrzczeniu dzieci, nie mam zamiaru ich zmuszac by chodziły na religie.
        Chciałąbym im pokazać, ze jest wiele religii i wszystkie sa piekne, chce dac im
        możliwosć wyboru. Ja jestem bardzo liberalnai mój niemaż równiez. Moim
        problemem jest tez to ze ja mam w domu straszne luzy i nie jestem
        przyzwyczajona do tego, że mi ktos narzuca swoja wole. A jak mnie bedzie
        zmuszać do czegos własciciwe obca osoba to mnie szlag trafi. Ja mam swoja wizje
        rodziny i tyle. Nie jestem ztych co sie łatwo uginaja, ale też bycie skłóconą
        z matką meza to nie jest ciekawa sprawa i jest to bardzo meczace na dłuzsza
        mete. Poza tym juz widze jak babcia po kryjomu przed matka zabira wnuki do
        koscioła i robi im ewangelie przy obiedzie.
    • cisza79 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 15:46
      Witam.
      shemreolin
    • koszatka1 Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 16:05
      my tez slub odkladamy na blizej nieokreslona przyszlosc,ale wiemy na pewno ze
      bedzie cywilny.Tesciowa, osoba wierzaca,probowala naklaniac, a na moj argument
      ze nie mam biezrmowania powiedziala:to zaden problem,ja to zlatwie z
      proboszczem...A jesli chodzi o wesele to bardzo chcialabym miec takie z
      prawdziwego zdarzenia,do samego rana,tylko niestety funduszy brak:((((Ale
      gdybysmy mieli to nie zalowalibysmy na pewno,bo uwazam ze taki dzien trzeba
      spedzic z bliskimi i przyjaciolmi Jest takie przyslowie: dzielony smutek jest
      polowa smutku,dzielona radosc jest podwojna radoscia:)))
    • malgra Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 16:27
      moja rodzina z pokorą przyjęła to,że bierzemy tylko ślub cywilny a potem robimy
      małe przyjęcie tylko dla najbliższych.Dzięki temu mogliśmy pozwolić sobie na
      dość drogią wycieczkę zagraniczną, która była naszym marzeniem.
      Jedynym problemem było to,że w dniu ślubu zarówno świadek jak i świadkowa
      zapomnięli swoich dowodów osobistych no i w efekcie świadkami zostali inni
      goście. Ale z perspektywy czasu uważamy, że nawet dobrze się stało.
    • sol_bianca Re: kłopoty ze ślubem i nie tylko 03.12.04, 18:44
      > Bo np. u ans jest tak, ze my nie chcemy brać slubu kościelnego. Mama niemęża
      > jest osoba wierzaca (tzn. chodzi do kościoła i chce koniecznie byśmy tez
      > chodzili i nie uznaje, że my mozemy byc niewierzący). Dodatkowo tak naprawde
      > wcale nie chcemy ślubu i postanowiliśmy, że ślub cywilny weźmiemy tylko z
      > wygody. Wesele uważam za strate pieniedzy, które można przeznaczyc na np. na
      > sprzet do kuchni czy łazienki.

      Myslimy tak samo, ale na szczęście dylematów brak, bo obie rodziny są dość
      liberalne. Co do mamy niemęża, to nie będziesz wiedziała, póki nie zapytasz...
      Może da się to jeakoś załatwić? Trzymam kciuki w każdym razie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja