złodziejka życia-czytaj teściowa

28.12.04, 11:52
Poradzcie mi kochane dziewczyny, spójrzcie obiektywnym okiem. Tak jak
napisałam w tytule sytuacja dotyczy moich teściów,a szczególnie
teściowej.Jestem żoną jedynaka,którego rodzice traktowali zawsze jak swoją
własność,bez prawa głosu,całe życie nim manipulują,służył do spełniania ich
zachcianek, usługiwania im etc.Pozornie bardzo go kochają,przynajmniej tak
mówią,ale to potwornie ograniczeni ,apodyktyczni egocentrycy z manią
wielkości na swój temat .Ja oczywiscie traktowana jestem jak największy
wróg ,bo ośmieliłam się odebrać ich własnosć(syna).Ona traktuje mnie jak
rywalkę,szczególnie o względy syna. Uważa ,ze to rodzice,a głównie ona
powinna byc dla niego zawsze najważniejsza.
Problem polega na tym,że to straszni hipokryci,z tymże problem dotyczy
głównie teściowej(teść -pantoflarz-marynarz, często nieobecny w domu).Mąż
ostatnio nie wytrzymał ciśnienia chorych nagromadzajacych się sytuacji i
pierwszy raz po 6 latach naszego małżeństwa powiedział matce,że ma dosć tego
jak mnie traktują,że są nieszczerzy,że wiemy o tym,ze nie akceptuja mnie,że
niedoceniają tego jaka jestem etc.
Nawet postawiona pod scianą z uporem maniaka powtarza ,ze oni kochają mnie
tak samo jak syna(buaaaahhhhaa),a przed całą rodziną wyrabia mi potworną
opinię,ze to ja jestem wszystkiemu winna.W sobie nigdy nie widzą żadnej winy,
całkowicie bezkrytyczni wobec siebie.
Rok po naszym ślubie doszło do ostrego konfliktu miedzy nami(usłyszałam wtedy
potwornie niemiłe słowa). Od tego czasu nie dzwonię do nich(bo nie odczuwam
takiej potrzeby),nie jeżdżę tam sama(mój mąż też jest marynazrem,wiec czesto
jestem sama). Wiem ,ze jest potwornie dwulicowa,nie ufam jej.Jej nie
ograniczam kontaktu z wnukiem,może zadzwonić, umówić się i przyjechać jak
odczuwa taką potrzebę.W kontaktach jestem zawsze dyplomatycznie miła ale
zdystansowana.
Właśnie to jej przeszkadza,uważa ,ze powinnam być nadskakująca,dzwonic do
niej codzień, pytac jak mamusia sie czuje..., czy moze w czyms pomóc
mamusi... etc....Przyjeżdżać do niej bez przerwy,umilać jej czas(jest
człowiekiem bez zajęć, obowiązków,pasji).Po prostu wiemy z mężem ,że jedyny
sposób na nich to dystans,nie wciąganie ich w nasze sprawy,bo inaczej nie
dadzą nam życ,zniszczą to co jest między nami.
Czy powinnam czuć sie winna? czy słusznie ma do mnie protensje,że nie
dzwonię ,nie jeżdżę?Jak to widzicie?
pozdrawiam cieplutko
    • kitka79 Re: złodziejka życia-czytaj teściowa 28.12.04, 12:35
      Nie powinnaś czuć sie winna. Mam podobny problem, mój mąż tez jest jedynakiem.
      Co prawda dopiero od prawie 5 m-cy jesteśmy małżeństwem, ale jakos od początku
      wyczuwałam jej niechęć do mnie, choć powiem szczerze, że nie moge sobie niczego
      zarzucić. Po prostu mamusia nie ma innych problemów, więc je wymyśla. Najpierw
      ma pretensje, że syn nie dzwoni, ale jak juz dzwoni, to dostaje ochrzan, że
      dzwoni jak coś potrzebuje, albo w ogóle po co dzwoni itp. Jest to typ
      człowieka "pretensje o wszystko do całego swiata", z tym, że oni całe życie go
      krytykowali, cokolwiek by nie zrobił , zawsze było źle, a jak to było niezgodne
      z ich zdaniem, to już w ogóle. Krytyka jest nadal, więc niech się teściowe nie
      dziwią, że rzadko ich odwiedzamy, choć mieszkamy w tym samym mieście. Nie moja
      wina, że mąż woli jechac do mojej mamy, niż do swojej. No, ale sami sobie na to
      zapracowali przez całe życie. Trzymaj się, jestem z Tobą. Pozdrawiam.
      • dziewojka Re: złodziejka życia-czytaj teściowa 28.12.04, 12:56
        Nie czuj się winna, to nigdy nie jest dobre, niczemu nie służy. Tym bardziej w relacjach z teściami, które, ech, chyba z natury swojej bardzo rzadko są dobre :(
        Pozdrawiam ciepło,
        D.
    • vinca Re: złodziejka życia-czytaj teściowa 28.12.04, 20:52
      Mnie tylko rozśmieszyło określenie teścia jako nieobecnego pantoflarza -
      marynarza, a przecież Ty dokładnie takiego samego sobie wzięłaś za męża;-))
      • ppolkaa Re: złodziejka życia-czytaj teściowa 28.12.04, 22:47
        vinca napisała:

        > Mnie tylko rozśmieszyło określenie teścia jako nieobecnego pantoflarza -
        > marynarza, a przecież Ty dokładnie takiego samego sobie wzięłaś za męża;-))

        źle mnie zrozumiałaś, chciałam uniknąć namiaru słów,stąd ten niezgrabny efekt
        teść nie jest naturalnie pantoflarzem z racji zawodu który wykonuje,byłby to
        absurd,tylko z powodu zachowania w domu,stosunku do żony,której we wszystkim
        ulega,nie ma własnego zdania etc.zresztą wszyscy wiemy na czym polega bycie
        pantoflarzem:)))
Pełna wersja