truskawa495
11.01.05, 10:23
Wiem wiem nie jestem pierwsza, ale jak się wyżalę to może będzie lżej. Jest wszechwiedząca, wszędobylska jeśli chodzi o innych ale nie chce wiedzieć wszystkiego o sobie. Miejscowość w jakiej mieszkamy liczy 30 tysięcy mieszkańców wszyscy się wdg mojej teściowej znają i wszyscy o wszystkich wiedzą i ona nie chce mieszkać w tej dziurze, jednak wszystkie ploty kto zdradził kogo i z kim ma dziecko nie sa to tematy jej obce i sama je drąży . Tymczasem mój Teść dobry człowiek, bardzo przedsiębiorczy nie potrafiący się jej sprzeciwić, (trochę mi podpadł ostatnio ale jestem pewna że to po jej lamentach na temat wychowania naszej córeczki czepiał się wszystkiego), on sam ją niestety zdradza. Mieszkamy w mieszkaniu które mój mąż dostał od rodziców. Od samego początku teściowa wiedziała lepiej jak umalować ściany, wybrać zasłonki no bo mi fundnęła, jaką ułożyć glazurę a mój mąż się z nią zgadzał po cichu nobo tak jest ładnie. Pyta się o której wróciliśmy do domu z imprezy, o której goście wyszli od nas ile poszło alkoholu, gdy wychodzi od nas potrafi zajrzeć do zamkniętego pokoju gdy ja nie widzę a gdy ją nakryję to głupio się tłumaczy, że chciała zobaczyć firanki jak mam upiętę(po raz 10). No ale teraz to jej przybyło tematów od kiedy urodziła się nam córeczka. A to za zimno, bo u niej była parówa i jej dzieci się też wychowały, czapka i schowane rączki to konieczność. Mała ma problem z bioderkami, więc kiedy z nią ćwiczę to ją przecież męczę bo ona by chętnie pospała, kąpać to też powinnam jak ona z tabunem ludzi.Wszystko robię żle a gdy raz próbowałam delikatnie wyrazić własne zdanie zadzwoniła do mnie juz po wizycie z pretensjami, że ona b mi serca przychyliła a ja tak ją potraktowałam. Dziwi mnie fakt bo nie jest jeszcze starszą Panią ma 50 lat, tymczasem mój dziadziuś co ma 87 lat ma nowocześniejsze spojrzenie na te sprawy. Jak rozwiązać ten problem w delikatny sposób, jakich użyć słów by jej nie urazić, nobo przecież jesteśmy rodziną i przychodzi czas, Wigilia, Wielkanoc no i codzienne zcie gdy trzeba się spotkać. Chcę aby córeczka znała babcię i dziadka ale mam dość wysłuchiwania w głupich żartach, że dziadkowie czy ojciec chrzestny (jej młodszy synuś ukochane maleństwo)są ważniejsi od rodziców. Nie chcę jej wychować na przekupnego dzieciaczka, głoszącego poglądy babci jaka to mama jest czasem niedobra. Nie chcę tez by babcia z nią siedziała gdy ja będę musiała wrócić do pracy, chodziać ona też pracuje ale 2 dni rezerwuje już teraz bo nie chcę by moje dziecko wychowywała osoba, która i tak zawsze zrobi po swojemu, bo matka to niedoświadczona gówniara.