problem stary jak świat TESCIOWA

11.01.05, 10:23
Wiem wiem nie jestem pierwsza, ale jak się wyżalę to może będzie lżej. Jest wszechwiedząca, wszędobylska jeśli chodzi o innych ale nie chce wiedzieć wszystkiego o sobie. Miejscowość w jakiej mieszkamy liczy 30 tysięcy mieszkańców wszyscy się wdg mojej teściowej znają i wszyscy o wszystkich wiedzą i ona nie chce mieszkać w tej dziurze, jednak wszystkie ploty kto zdradził kogo i z kim ma dziecko nie sa to tematy jej obce i sama je drąży . Tymczasem mój Teść dobry człowiek, bardzo przedsiębiorczy nie potrafiący się jej sprzeciwić, (trochę mi podpadł ostatnio ale jestem pewna że to po jej lamentach na temat wychowania naszej córeczki czepiał się wszystkiego), on sam ją niestety zdradza. Mieszkamy w mieszkaniu które mój mąż dostał od rodziców. Od samego początku teściowa wiedziała lepiej jak umalować ściany, wybrać zasłonki no bo mi fundnęła, jaką ułożyć glazurę a mój mąż się z nią zgadzał po cichu nobo tak jest ładnie. Pyta się o której wróciliśmy do domu z imprezy, o której goście wyszli od nas ile poszło alkoholu, gdy wychodzi od nas potrafi zajrzeć do zamkniętego pokoju gdy ja nie widzę a gdy ją nakryję to głupio się tłumaczy, że chciała zobaczyć firanki jak mam upiętę(po raz 10). No ale teraz to jej przybyło tematów od kiedy urodziła się nam córeczka. A to za zimno, bo u niej była parówa i jej dzieci się też wychowały, czapka i schowane rączki to konieczność. Mała ma problem z bioderkami, więc kiedy z nią ćwiczę to ją przecież męczę bo ona by chętnie pospała, kąpać to też powinnam jak ona z tabunem ludzi.Wszystko robię żle a gdy raz próbowałam delikatnie wyrazić własne zdanie zadzwoniła do mnie juz po wizycie z pretensjami, że ona b mi serca przychyliła a ja tak ją potraktowałam. Dziwi mnie fakt bo nie jest jeszcze starszą Panią ma 50 lat, tymczasem mój dziadziuś co ma 87 lat ma nowocześniejsze spojrzenie na te sprawy. Jak rozwiązać ten problem w delikatny sposób, jakich użyć słów by jej nie urazić, nobo przecież jesteśmy rodziną i przychodzi czas, Wigilia, Wielkanoc no i codzienne zcie gdy trzeba się spotkać. Chcę aby córeczka znała babcię i dziadka ale mam dość wysłuchiwania w głupich żartach, że dziadkowie czy ojciec chrzestny (jej młodszy synuś ukochane maleństwo)są ważniejsi od rodziców. Nie chcę jej wychować na przekupnego dzieciaczka, głoszącego poglądy babci jaka to mama jest czasem niedobra. Nie chcę tez by babcia z nią siedziała gdy ja będę musiała wrócić do pracy, chodziać ona też pracuje ale 2 dni rezerwuje już teraz bo nie chcę by moje dziecko wychowywała osoba, która i tak zawsze zrobi po swojemu, bo matka to niedoświadczona gówniara.
    • bziunda Re: problem stary jak świat TESCIOWA 11.01.05, 11:34
      Ludzie!!!Teściowe chyba mają wbudowany jakiś program, bo wszystko im nawala.
      Porozmawiaj z mężem, a potem wspólnie powiedzcie jej, że taki układ wam nie
      pasuje. Nic wiecej chyba się nie da zrobić (no chyba, że zerwiecie kontakty).
      Osoby w pewnym wieku przestają być reformowalne...
      Moja teściowa, nie wtrąca się do wszystkiego, ale wie najlepiej co wolno
      wnukowi (czyt.wszystko), no i do tego jest wiecznie podpita...
      • kolorka2 Re: problem stary jak świat TESCIOWA 11.01.05, 13:41
        No cóż, teściowe takie już są ;)
        Swoje dzieci wychowały, więc czują się mądrzejsze, bardziej doświadczone i
        wydaje im się że potrafią wszystko zrobić lepiej, szybciej, mądrzej. Czy tak
        jest - kwestia względna, ale nie o to chodzi.
        MOja rada w tej kwestii - rozmowa. Spokojna, bez nerwów, bez oskarżeń. Po prostu
        powiedz kobiecie, że cenisz jej rady (przeciwnika najlepiej ukoić pochlebstwem
        ;)), ale ona miała swoją szanse na wychowanie dzieci, a teraz Ty masz swoją.
        Co do wychowywania Twojego dziecka - decydujący wpływ i tak mają tu rodzice.
        Babcia traktowana jest przez dziecko jako opiekunka, ktoś zastępczy - liczysz
        się tylko Ty i Twój mąż, to co Wy mówicie i robicie. Nie demonizowałabym wpływu
        babci na wychowanie, nawet jeśli będzie z dzieckiem spędzała więcej czasu.
        Jedyna kwestia to nawyki żywieniowe - tu rzeczywiście dziadkowie i babcie
        odpoweidzialni są niestety za wiele grzechów...
        • eewa6 Re: problem stary jak świat TESCIOWA 13.01.05, 10:01
          NO CÓŻ.... Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA WIEM, ŻE NIESTETY CZASAMI SIĘ NIE DA
          ZROBIĆ CZEGOŚ PONAD SIŁY. MUSZĄ DWIE STRONY HCHIEĆ I DĄŻYĆ DO ZGODY. JA MAM
          BARDZO PODOBNY PROBLEM ZE SWOJĄ TEŚCIOWĄ. RÓWNEŻ ODWAŻYŁAM SIĘ NA SZCZEROŚĆ/
          SPORO MNIE TO KOSZTOWAŁO/I POWIEDZILAM JEJ CO MNIE MĘCZY, ALE NIE ZOSTAŁA ONA
          DOCENIONA. WRĘCZ PRZECIWNIE- OD PRAWIE 2 MIESIĘCY TEŚCIOWA JEST NA MNIE PODOBNO
          OBRAŻONA, BO ŚMIAŁAM JEJ ZWORCIĆ UWAGĘ. A POGLĄDY O MNIE, ZE JESTM MŁODA,
          GLUPIA IPT TO NORMALNE, WIĘC I NA WYHOWYWANIU DZIECI TEZ SIE NIE ZNAM I W
          DODATKU EJST NIEWDZIĘCZNA, BO ONA MI SERCE AN DLONI... ALE ILE MOZNA SLUCHAC O
          TYM SAMYM, O JAKIŚ JEJ KOLEZANKACH Z PRACY, KTORE NA OCZY NIE WIDZIALAM, O JEJ
          SĄSIADKACH, O TYM CO POWINNAM JEŚĆ/ TO JEJ ULUBIONY TEMAT, KTÓREGO NADUŻYWA/.
          Z POWODU AAAAŻŻŻ TAK WIELKIEJ SPRAWY NIE ZAPROSZONO NAS NA WIGILIĘ I W OGÓLE
          SZKODA GADAĆ. MOZĘ TOBIE SIE UDA, MOŻE MASZ NORMALNIEJKSZĄ TEŚCOWĄ. BO JA JUZ
          PO PÓL ROKU OD ŚLUBU STRACILAM NADZIEJĘ, NE LEPSZE STOSUNKI. POZDRAWIAM
          • eewa6 Re: problem stary jak świat TESCIOWA 13.01.05, 10:03
            PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I LITERÓWKI, ALE SIĘ SPIESZYLAM, BO MAM MALE DZIECKO W
            DOMU I MALO CZASU........
          • dzenifer Re: problem stary jak świat TESCIOWA 17.01.05, 14:38
            to ja bym byla zadowolona, ze nie musialam spedzac wigilii z moja tesciowa.
            najchetniej zeralabym z nia wszelkie kontakty. czym ty sie przejmujesz. moze
            przestanie sie do was odzywac i stracicie kontakt. powodzenia
    • abneptis Re: problem stary jak świat TESCIOWA 13.01.05, 18:14
      cóż teściowie tak mają,
      moja twierdzi że tak jak babcia uśpi, nakarmi, zabawi to nikt nawet rodzice nie
      potrafia- na szczescie mówi to o synku mojego mężą brata( nie wiem kim on dla
      mnie jest). Nie cierpie zadufanych w sobie babć, je trzeba leczyć.

      A jeśli chodzi o twoja MAMUŚKĘ to wal prosto z mostu (ale grzecznie) i stawiaj
      na swoim to twój dom, twoje dziecko i TWÓJ mąż -ma być po twojej stronie zawsze
      czy masz racje czy nie bo mamusia nie może widzieć ze sie nie dogadujecie:) ja
      z mezem tak robie, zawsze za soba murem, a dopiero w domu mala lekka sprzeczka:)
      pozdrawiam
      • demi6 Re: problem stary jak świat TESCIOWA 17.01.05, 16:37
        Nie Daj sobie wejsc na glowe pod zadnym pozorem jak sobie na to pozwolisz to
        koniec nigdy jej tego nie oduczysz. A maz faktycznie musi stac za Toba jesli
        sie z toba nie zgadza to niech powie ci to po cichu w domu. Nie twierdze ze
        wszystkie tesciowe to tragedia ale jakos dziwnie wiekszosc chce na synowych
        wyladowac swoje zale za to co w zyciu zrobily zle. Mow otwarcie ze nie zyczysz
        sobie zeby zaglala do pokojow nie ma sie czego wstydzic to ona zachowuje sie
        jak gowniara. A rodzina jest Twoja i to TY masz prawo do podejmowania decyzji
        nie pozwol go sobie odebrac bo 'mamusia' jak poczuje sie az silniejsza to juz
        zawsze sie tak bedzie czula POwodzenia
    • dorotakb Re: problem stary jak świat TESCIOWA 27.01.05, 13:15
      Wszyscy to znamy . .. U mnie też było urządzanie domku itp itd. A raczej
      usiłowania które spoczeły na słowach. Nie ma nie ma to jest nasze zycie nasze
      kłopoty nasze dzieci nasze mieszkania. A najgorsze jest to wypominanie JEZU to
      jakiś cyrk na kółkach. Taka jedna z druga dzwonią i mówią że one serca by
      przychyliły. Maja tupet nie ma co, żeby takim telefonami w nas jakies poczucie
      winy wzbudzać. Tylko jakiej winy, za co????
      Obyśmy my nigdy takie nie były ;)
    • qpiska Re: problem stary jak świat TESCIOWA 30.01.05, 09:25
      U mnie niestety jest podobnie. Jesteśmy ponad rok po ślubie, a z tą wścibską,
      przemądrzałą babą już wytrzymać nie mogę. Wszystko wie najlepiej, robi
      najlepiej. Koszmar!! Zaczęło się od prób (na szczęscie nie udanych) urządzania
      naszego mieszkania (które zresztą oni nam zafundowali... bo chcieli).
      Oczywiście nie podobał jej się kolor paneli w pokoju, bo za ciemne, panele w
      kuchni również za ciemne, za to dla odmiamy w przedpokoju za jasne, mdłe itd...
      Wtedy byłam jeszcze głupia i nic się nie odzywałam... Potem urodziła się nasza
      córeczka. Teściowa oczywiście wzystko wiedziała lepiej, kiedy i jak karmić,
      kiedy Wiktorii chce się spać, kiedy jeść i tak jest do tej pory... Codziennie
      wydzwania do męża pare razy na komórkę i zawsze oczywiście standardowy
      tekst "gdzie jesteś, co robisz?". Rozumiem, że jest jego matką, ale są chyba
      jakieś granice... Najśmieszniejsze jest to jak opowiada o pracy, o
      koleżankach... Normalnie komedia!!!! Wielka pani kadrówka ze wsi zabitej
      dechami. Typ tej co dalej sra niż dupę ma!!!! I te jej przytyki kiedy w końcu
      pójdę do pracy, żeby jej kochany synek nie musiał sam utrzymywać rodzinki.
      Tylko biedna kobieta nie wie, że nam na razie jest dobrze tak jak jest.
      Zawsze jest mądrzejsza, nic sobie nie da przetłumaczyć, nawet nie potrafi
      przyznać się do błędu, bo uważa, że jest nieomylna. Najchętniej to bym w ogóle
      do niej nie jeździła. Na szczęście mąż mnie rozumie i nie muszę często u nich
      się pokazywać!! W jej oczach jestem rozpieszczoną, niewdzięczną, niepotrafiącą
      jej docenić dziewczynką. Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze od momentu ślubu
      nie słyszałam żeby powiedziała mi po imieniu. Zawsze zwraca się do mnie
      bezosobowo...
      • niusiak555 Re: problem stary jak świat TESCIOWA 02.02.05, 15:29
        Dziewczyny,
        ja tez nie mogę sobie poradzić z moją teściowa, rodziną mojego męża a najgorsze
        jest to, że dla mojego męża mamusia, rodzeństwo zawsze są cacy tylko ja zawsze
        robię problemy. On umawia się z nimi za moimi plecami, a mnie pyta czy spotkamy
        się z nimi w piątek albo w poniedziałek, który dzien mi odpowiada - w ten
        sposób stawia mnie przed faktem dokonanym. A gdy ja mówię, że mi nie pasuje to
        robi awanturę a potem potrafi wynieść się z domu.
        Teściowa jest wścibska, dwulicowa i zarozumiała a w dodatku uważa, że ja mam
        obowiązek organizowac święta, obiadki i ją zapraszać. Dzieci jeszcze nie mamy
        ale boję się pomyślec co będzie potem.

        Czy Wy wiecie w jaki sposób postępować z mężem, jak go zreformować i sprawic,
        żeby zrozumiał, że na pierwszym miejscu jest żona a mamusia trochę póżniej??
Pełna wersja