Dorosłe życie

26.01.05, 21:59
Piszę na tym forum bo oczekuję waszej rady jak......się zabrać do dorosłego
życia. Skończyłam studia i nastała wielka pustka. Szukałam pracy, ale
bezskutecznie. Szczerze mówiąc nie mam już sił o nią walczyć. Nie umiem się
odnaleźć w nowej sytuacji po studiach bez pracy, gdzie o wszystko trzeba
walczyć w życiu a i tak nic nie wychodzi. Osoby z mojego otoczenia są
bardziej odporne i silniejsze psychicznie, a ja się czuję jak nieudacznik
życiowy, nieodporny na stres życia codziennego. Doszło do tego że większość
rzeczy mnie przeraża i przerasta, nie umiem odbudowywać swoich sił i patrzeć
z nadzieją w przyszłość, bo jak dotąd po studiach nic mi nie wychodzi, a
kiedy studiowałam byłam osobą aktywną, dobrą studentką z marzeniami wiarą w
siebie. Bardzo bym chciała sobie jakoś pomóc, nabrać wigoru i chęci do
działania, który nagle gdzieś znikł.
pozdrawiam i czekam na pomocne rady
    • lukaa Re: Dorosłe życie 26.01.05, 23:00
      Ciężko tak coś poradzić, powiem ci co ja zrobiłą, kiedy czułam sie podobnie.
      Któregoś dnia kiedy miałam już dość i byłam coraz bardziej przybita, dodatkowo
      przybijał mnie fakt, że studia skonczyłam później niż powinnam, więc byłam
      nieco starsza, postanowiłam nie siedzieć w domu i wziełam sie za drugi
      fakultet, nie musza to być zaraz studia, ale jakies studium tzrymiesieczne,
      kurs czy cos w tym stylu zeby wciaż sie rozwijac, moze jezyk, ale najpierw
      trzeba gdzieś sie zahaczyc, żeby były na to środki. Szukając pracy w zawodzie
      pewnie dalej bym jej nie znalazła, no cóz trzeba było spasowac, kiedy już moje
      zdołowanie sięgneło zenitu powiedziałam sobie, dość, trzeba brac co jest, a
      jeżeli będe sie uczyc w miedzy czasie łatwiej będzie mi znieść to, ze nie jest
      to szczyt moimch marzeń a zawsze pozycja w cv. Więc zrobiłam sobie gorącą
      pachnąca kąpiel o niczym nie myślałam, przestałam sie martwic, kupiłam magnez,
      witaminy i do działania. Oczywiście ogłoszenia z gazety wyborczej, wszystko
      gdzie mogłabym jakos sie odnaleźć, wazne było to gdzie nie było aż takiego
      nacisku na doswiadczenie, urzad pracy równiez, ale przede wszystkim wziełam
      ksiażke telefoniczna i po kolei wysyłałam jak leci, dwa miesiące minęły,
      znalazłam prace, nic specjalnego, płaca tez nie wiele, ale nie jest najgorzej,
      ale odkad pracuję czuję sie fantastycznie wszystko nagle stało sie łatwiejsze,
      styczność z ludźmi i przede wszystkim to że nie siedzę bezproduktywnie nic nie
      robiąc, pracuje od pół roku, niedługo będe szukac nowej pracy. mOja rada jest
      taka ze musisz zaczepic sie gdziekolwiek, na prawdę poczujesz sie lepiej,
      zostań chocby sekretarką w małej firmie, po niedługim czasie poczujesz że cos
      robisz, będziesz miała jakiekolwiek doświadczenie, odłóz na chwile ambicje, ale
      nie zapominaj o nich, do wszystkiego trzeba dojść powoli, krok po kroku, jak
      zobaczysz ze w jednym miejscu nie ma szans na rozwój w miedzy czasie szukaj
      czegoś innego, uwierz że praca jest, a ją znajdziesz bierz pod uwage nawet to
      czego wcześniej nie brałaś, napisz dobrze cv i list mot. Zrób plan do jakich
      firm pójdziesz i zaniesiesz podanie, ewentualnie wyślesz, nie przesadzaj, ale
      trzymaj sie go. pO jakimś czasie wszystko sie ułoży, zobaczysz, po roku pracy
      powiesz, kurcze jeszcze rok, moze będzie umowa na czas nieokreslony, staraj sie
      szukac pracy żeby dostac umowe o pracę nie zlecenie czy inną, po dwóch latach
      pracy, umowa na stałe, zaczniesz myśleć o kredycie na mieszkanie, a potem to
      juz będzie super...ja mam na głowie kredyt na 30lat,a le wreszcie mam swój kąt
      i jest cudownie, a jeszcze jakis czas temu załamywałam rece i nie wiedziałam co
      mam z sobą zrobic...nic nie ma odd razu, na wszystko trzeba czasu.
      pozdrawiam i życzę powodzenia
    • lukaa Re: Dorosłe życie 26.01.05, 23:04
      przepraszam za błedy i literówki, ale jestem zmęczona i ledwo widze
      klawiaturę...zmęczenie po pracy jest czymś cudownym...:)
      • ruiza Re: Dorosłe życie 27.01.05, 09:14
        Racja. ja też wyszłam z założenia, że nie można mieć od razu wszystkiego.
        Najważniejsze było, żeby zacząc gdziekolwiek i od czegokolwiek. Pracy zaczęłam
        szukać kilka miesięcy przed zakończeniem studiów i obroną. Rozwiozłam osobiście
        kilkadziesiąt cv. Pracę znalazłam w ostatnim miejscu, które miałam na liście i
        do którego zajrzałam... Pieniądze nie były duże - jak teraz o tym myślę, to nie
        wiem, jak mogłam przeąyc miesiąc za taką stawkę:) Po kilku
        miesiącach "zahaczyłam się" jeszcze dodatkowo na część etatu w innym miejscu (i
        w innej miejscowości). Przez rok to ciągnęłam, potem zamieniłam te 2 miejsca w
        jedno i na etat. Niby praca cięzka, a mało powszechnie poważana, ale kilka
        miesięcy później awansowałam, powoli, ale jednak wzrasta moja pensja. Nie
        zarabiam kokosów, ale nie muszę się martwić, jak dotrwać do pierwszego. Od
        ukończenia studiów (4,5 roku) ani przez 1 dzień nie byłam bez pracy... Teraz
        natomiast pracę stracił mój mąż,i rzeczywiście jest to dla nas mały szok, bo
        nigdy wcześniej nie zaznaliśmy takiej sytuacji. Martwię się tym trochę, ale
        jesteśmy dobrej myśli, nie siedzimy, tylko wciąż szukamy, rozważamy różne
        możliwości.
        Ty też się nie poddawaj!!! Wiem, że to trudne, ale musisz być silna, bo
        inaczej, co zrobisz?? Nie masz innego wyjścia, jak tylko zacisnąc zęby i przec
        do przodu!! Życzę powodzenia!
    • cisza79 Re: Dorosłe życie 27.01.05, 08:24
      Tez mam taki problem od dłuższego czasu. Tylko ze u mnie wynika on z tego jak
      jest w domu i z mojej wrażliwości ... niewiara w siebie, chandra to normalka
      teraz jeszcze doszły kłopoty z dziewczyna-a ona jest dla mnie wszystkim. Co
      prawda powoli się przełamuje –trochę już pracuje i dla mnie jest to ogromny
      sukces na obecna chwile. Pozatym uczę się i mam nadzieje się bronić w tym roku
      a później uderzyć na podyplomowe i jeszcze jakieś kursu – myślę ze to pomoże mi
      psychicznie, bo wszystko zawsze zaczyna się w naszej głowie.
      Pozdrawiam cię :-)
      • zosia9 Re: Dorosłe życie 30.01.05, 16:45
        Zastanów się na czym mozesz zarobić i a następnie zarejstruj własną
        działalność. przez rok będziesz płacić niższy ZUS, zaczniesz myśleć inaczej nie
        etatowo i z czasem staniesz na własnych nogach. Firmy zakładane przez kobiety
        zwykle funkcjonują przyzwoicie chociaż nie mamy spektakularnych sukcesów. Teraz
        można starać się o dofinansowanie (patrz dzisiejszy wywiad ze Środą w WO) I
        chyba najistotniejsza rzecz musisz się przemuc i zrozumieć że nie wszystko co
        będziesz robić w życiu będzie super ambitne. przemyśl to. powodzenia
Pełna wersja