Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was?

01.02.05, 13:09
ja mam z tym "malutki" problem. ciagle przychodza do nas po pieniadze,
oczywiscie "POZYCZAJA", szkoda tylko, ze ani razu nie zdarzylo im sie oddac.
moja bratowa potrafi w jeden dzien wydac 3 tys na ciuchy (oczywiscie musi
miec same markowe) nast. przychodzi do nas: jestem splukana, nie mam ani
grosza. wczoraj kupilam sobie kilka szmatek... cha!chA! pozyczcie do
przyszlego tygodnia. mamusia jest nie lepsza. "pozyczaja" na papiersy (w
sumie rodzinak dziennie spala ok. 6 paczek dziennie (pala 2 siostry i
ojciec), "pozyczaja" jedzenie... moj maz, ktory lubi gotowac, czasem idzie
tam i gotuje im obiad. oczywiscie WSZYSTKO kupiuje, (wszystkie skaladniki)
lacznie z np piwem czy cola. nie dzwonia do nas, tylko puszczaja sygnaly i to
my mamy do nich oddzwaniac... mieszkamy w wynajetej kawalerce, gdzyz
oszczedzamy na mieszkanie. wspoluczestniczymy w utrzymaniu jego rodzinki. mam
juz tego dosyc.
moi rodzice nigdy nie poprosili nas o grosza, gdyz wiedza, ze oszczedzamy na
mieszkanie.
    • blondi81 Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 01.02.05, 13:52
      a nie możecie po prostu odmówić pożyczki?powiedzieć ze nie macie kasy?
    • stefka77 tak samo... 01.02.05, 14:05
      wszystko byłoby pięknie gdyby mąż nie uważał że "ma obowiązek" wspierać
      rodzinę, i to w każdy znany sobie sposób, jeżeli u Ciebie oboje macie wspólny
      front to będzie łatwo, wystarczy powiedzieć rodzinie: nie mamy; jednak z tego
      co czytam to na bank masz to samo co ja, wierny oddany rodzinie mąż, a Ty masz
      mu tylko w tym pomagać, spróbuj się zbuntować to przylepi Ci łatkę wroga swojej
      rodziny, i zawsze stanie po ich stronie. Wiesz co sobie myślę? Jak taki synuś
      nie przetnie pępowiny w odpowiednim czasie to okaże się że wyszłaś nie za niego
      ale za całą jego rodzinę i będziecie się tak męczyć do końca życia:))) Jak
      znajdiesz sposób na takiego to chętnie sama wykorzystam:)
      • dzenifer Re: tak samo... 01.02.05, 17:52
        jak na razie to stwierdzilam, ze dlaczego mamy wspomagac tylko jego rodzine i
        bede dawac takie same ilosci moim jaki i jego. na poczatku sie wystraszyl i
        powiedzial: ale w ten sposob nigdy nie zaoszczedzimy. juz raz wyslalam kase dla
        mamy, jutro znowu ide na poczte. zaczelam tez wydawac kase jak jego siostra,
        on: czy ty musisz robic to co ona? wczoraj bylam na grubszych zakupach.
        zobaczymy czy to zadziala, ale chyba on nie kuma o co chodzi, a nie chce
        byc "wrogiem jego wspanialej rodzinki". a jak przeciac te pepowine????? udalo
        ci sie? jak????
        • akusia Re: tak samo... 01.02.05, 18:28
          przede wszystkim jesli zarabiasz powiedz mu ,ze moze porzycac pieniadze ale ze
          swoich zarobkow a twoich niech nie tyka;/ straszna sytuacja,straszni ludzie
          pijawki,nie mozesz z nim szczerze porozmawiac?!Ale nie krzyczec tylko
          spokojnie"poagdac"
    • stefka77 Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 02.02.05, 08:25
      a gdzie tam się udało! niedługo będziemy już rok po ślubie a synuś nadal nie
      może żyć bez rodzinki, najlepsze że jak oni go olewają (bo przecież każdy ma
      swoje sprawy, prawda?) to on do nich wydzwania non stop, na szczęście ma tylko
      to bo mieszkamy daleko, ale jak nie pojedzie do nich przynajmniej raz w
      miesiącu to się zapłacze, ja mam nadzieję że to z czasem minie próbowałam
      rozmawiać najspokojniej jak tylko potrafię ale nie da rady, mówiłam ze też będę
      dawać pieniądze swojej rodzinie a on na to: pewnie że tak, rodzinie trzeba
      pomagać. i co zrobisz, nawet mi tego nie zabrania.. więc to nasze oszczędzanie
      na nowe mieszkanie może potrwać bardzo dłuuuuugo...
      • dzenifer Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 02.02.05, 11:04
        to masz szczescie, ze go czasem olewaja, bo jego to caly czas wydzwaniaja. chca
        abysmy tam caly czas siedzieli albo przychodza tutaj o roznych porach.
        droga stefko77, jesli znajdziesz jakis sposob NAPISZ!!!!
        jak odmamisynkowic tego mojego???? czy to jest uleczalne???
        • stefka77 Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 02.02.05, 14:02
          powiem Ci że sposób pośredni znalazłam choć nie wiem na jak długo, pomysł z
          tych - najciemniej pod latarnią, uderzyłam bezpośrednio do wroga czyli jego
          mamuni. na razie efekt jest taki że mama już nie musi nas oglądać częściej niż
          raz w miesiącu (kiedyś wciąż go męczyła żeby przyjeżdzał jak najczęściej),
          zaprosiłam jego siostrę do nas na trzy dni, to dawkę rodzeństwa tez będzie miał
          z głowy a reszta to powolutku powolutku odzwyczajać
          • stefka77 Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 02.02.05, 14:12
            już Ci mówię jak (nie gwarantuję że na każdą teściową to zadziała) kiedyś
            rozmawiając z nią zaczęłam opowiadać jak to mi szkoda jej synka że taki
            zmęczony całym tygodniem pracy nie wyspany a w weekend też nie może bo jedziemy
            do rodzin i jak to nie mogę patrzeć jak się męczy i jak się zaharowuje żeby
            odłożyć pieniądze na mieszkanie, jak to na sobie oszczędzamy że chodzimy w tych
            samych spodniach (naprzesadzałam ile się dało ze zbolałą miną oczywiście:)) i
            że biedak nie dojada itp. ważne żeby nie mówić o sobie bo ona go kocha i tylko
            na niego zareaguje emocjonalnie, hihi przejęła się:) a męża urabiam tylko tak
            żeby widział w tym korzyści dla siebie, częściowo dla nas (o sobie dalej nie
            wspominam:)) i efekt taki że przestał płacić ich rachunki za telewizję,
            samochód, studia i cholera wie jeszcze za co, bo mi nie mówił; a jeszcze jedno,
            ja się zgrywam na bardzo oszczędną jakby to mieszkanie było dla mnie
            najważniejszą rzeczą na swiecie, kiedy jedziemy na zakupy to wciąż podkreślam
            że oszczędzamy że niczego nie potrzebuję im częściej to mówię tym bardiej
            zadowolony. Najlepiej sprawić chyba żeby mąż zrobił się chytry:)) A jak wydaję
            swoje pieniądze to też nie marudzi bo wie że sama "ciężko na nie zapracowałam"
            i że "na bzdury nie wydaję". Więc muszę powiedzieć że mój małżonek od ślubu
            zrobił spore postępy i za 3 miesiące będziemy mieć mieszkanko:)
            • dzenifer Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 05.02.05, 18:56
              ciekawy sposob... to ja tez zrobie sie taka oszczedna. tylko jak sobie kupujesz
              nowe ciuchy? i nie chodzicie po knajpkach? troche mi bedzie szkoda, ale
              postaram sie jakos wytrzymac, bo chyba warto troche pocierpiec, zeby sie pijawy
              odczepily...
              • stefka77 Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 07.02.05, 09:18
                widzisz, wszystko ma swoje wady:( ciuchy owszem ale mniej tzn. zawsze muszę
                sobie znaleźć powód typu: wyjście, święta.. kupowanie ot tak sobie
                jest "nieoszczędne" knajpki ograniczyliśmy ale na to też jest sposób, np jak
                wychodzimy na zakupy to przecież nie będziemy wracać do domu żeby gotować
                obiad, no to wtedy knajpki albo jak mam "te dni" i nie chce mi się nic w domu
                robić to też, najważniejsze zeby wszystko miało swoją logicznie uzasadnioną
                przyczynę, wtedy się nie przyczepi nawet w kłótniach o rodzinkę. Powód, to jest
                to:) Nie myśl że ja tak manipuluję moim mężem, wręcz przeciwnie, zrobiłam tylko
                tak żeby on sam doszedł do tego że nasze pieniądze są nasze a nie jego i moje
                (a było bardzo trudno bo do dziś nawet mamy rozłączne konta)więc jak już "sam
                postanowił" bardzo oszczędzać to ja nic nie muszę już robić. Tylko mu co jakiś
                czas przypominam: "widzisz, odkąd oszczędzamy to mamy tyle i tyle, i coraz
                bliżej do własnego mieszkanka:)" i wszyscy zadowoleni:)
        • annb Re: Jego rodzina i pieniadze-jak jest u was? 02.02.05, 14:06
          jest uleczalne
          systematycznie pokazywac otwierac oczy ze to pasozytictwo
          a poza tym jak juz wezmiecie kredyt na mieszkanie to naprawdę bedziecie się
          musieli z każdą złtówką liczyć i w momencie jak mąz wspomoze leniwą siostrę to
          ty chleba nie kupisz...proste?
          parę dni bez obiady każdego wyleczy
Pełna wersja