dzenifer
01.02.05, 13:09
ja mam z tym "malutki" problem. ciagle przychodza do nas po pieniadze,
oczywiscie "POZYCZAJA", szkoda tylko, ze ani razu nie zdarzylo im sie oddac.
moja bratowa potrafi w jeden dzien wydac 3 tys na ciuchy (oczywiscie musi
miec same markowe) nast. przychodzi do nas: jestem splukana, nie mam ani
grosza. wczoraj kupilam sobie kilka szmatek... cha!chA! pozyczcie do
przyszlego tygodnia. mamusia jest nie lepsza. "pozyczaja" na papiersy (w
sumie rodzinak dziennie spala ok. 6 paczek dziennie (pala 2 siostry i
ojciec), "pozyczaja" jedzenie... moj maz, ktory lubi gotowac, czasem idzie
tam i gotuje im obiad. oczywiscie WSZYSTKO kupiuje, (wszystkie skaladniki)
lacznie z np piwem czy cola. nie dzwonia do nas, tylko puszczaja sygnaly i to
my mamy do nich oddzwaniac... mieszkamy w wynajetej kawalerce, gdzyz
oszczedzamy na mieszkanie. wspoluczestniczymy w utrzymaniu jego rodzinki. mam
juz tego dosyc.
moi rodzice nigdy nie poprosili nas o grosza, gdyz wiedza, ze oszczedzamy na
mieszkanie.