puchatek251
02.02.05, 14:47
Jestem mezatka od roku i 1 miesiaca.Mam male dziecko.
Kiedy poznalam mojego meza swiat przewrocil mi sie do gory nogami.Po 1/2 roku
zajomosci wzielismy slub.Bylam juz w 3 miesiacu ciazy.Strasznie sie z tego
cieszylismy choc moj maz nie bardzo chcial brac slub.Kiedy bylam juz w
zaawansowanej ciazy zaczely sie awantury.O bzdury ale ostro.Rozstania
wypeowadzki itp.
Ostatnia awantura doprowadzila do tego ze stracilam juz cala nadzieje ze moze
byc lepiej.Kiedy jest wszystko dobrze nie ma lepszej pary od nas jednak gdy
jest zle to ....szkoda mowic.Jestem bardzo wrazliwa czego moj maz nie jest w
stanie zniesc.Uwaza to za cos nienormalnego.Jego rodzina od samego poczatku
nie akceptowala tego zwiazku.Postanowilismy sie rozstac lecz jestesmy
zmuszeni mieszkac pod jednym dachem.Jemu to bardzo odpowiada.Wraca pozno z
pracy czeka na niego usmiechniety synek a ja mam wrazenie ze tak dlugo nie
pociagne.Nie wiem co robic.Nie pracuje mam dzidziusia i kocham mojego meza.