Dodaj do ulubionych

My-przyszłe teściowe-jakie będziemy???

10.02.05, 19:12
Czytając mnóstwo wątków dotyczących wrednych teściowych zaczęłam zastanawiać
się nad tym jakimi teściowymi będziemy my za te kilkadziesiąt lat. Czy także
okażemy się nieznośnymi, zapatrzonymi w siebie i swoich synków (córeczki)
babsztylami? Dlaczego to piszę? 99,9% postów o teściowych jest
przesiąkniętych nienawiścią synowych do matek mężów. Czy nas także w
przyszłości nasze synowe będą nienawidziły? Jaki mechanizm sprawia,że z
fajnych kobietek "rodzą się" znienawidzone teściowe? Przecież one kiedyś były
młodziutkimi mężatkami, zakochanymi w swoich mężach, pewnie miały przyjaciół,
swoje szaleństwa, marzenia-tak jak my obecnie mamy.
Co na ten temat sądzicie? Interesują mnie wszystkie wypowiedzi, w
szczególności tych kobietek, które cierpią z powodu mamusi mężusia.

Dodam, że mam fajną teściową. Może dlatego fajną, bo ją widzę raz na rok
(mieszka we Włoszech). Lubię ją ona mnie chyba też.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 10.02.05, 21:39
      Dobre pytanie.DD
      Ja tam z powodu teściowej nie narzekam specjalnie. Mam swoje zastrzeżenia ale
      ponieważ z jej strony nie spotkała mnie jakaś przykrość ani uwagi więc się nie
      rzucam. Różnice zdań pomijam bo nie interesuje mnie zmienianie poglądów i stylu
      życia dorosłej osoby.
      Przypuszczam, że będę chłodną teściową. Synowa to synowa a nie córcia. Wymagam
      i oferuję uprzejmość, sympatię niekoniecznie - aczkolwiek nie wykluczam.
      Analizowanie małżeńskich problemów młodej pary mnie nie interesuje.Jeżeli syn
      zwiąże się (mam nadzieję, że jednak nie) z głupią cipą to trudno aczkolwiek
      dezaprobaty kryć nie będę. Jeżeli panienka będzie mieć pretensje, że nie mam
      ochoty grać roli bezpłatnej niańki na każde zawołanie to panienka zostanie
      wyśmiana. To samo dotyczy spraw finansowych - swoją własną kasę mogę
      przeznaczyć na prezenty dla wnuków czy pomoc finansową ale mogę też np.wydać na
      waciki, wycieczkę czy niekulturalnie przepić i nikomu nic do tego.
      Jedno wiem na pewno: siedząca w domu, słabo wykształcona, leniwa czy pozbawiona
      ambicji zawodowych synowa będzie miała ze mną kiepsko...
      • kasia191273 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 10.02.05, 22:08
        Czesto o tym mysle;-) Ze strony swojej przyszlej tesciowej doznalam wiele
        przykrosci. Teraz,po 6 latach znajomosci z jej synem i kilka miesiecy przed
        slubem jakby spuscila z tonu,ale dala popalic i juz na zawsze pozostane czujna
        i nie zdolam uwierzyc w jej dobre intencje. Nie chce sie teraz rozpisywac i
        zalic,ale czesto mysle o tym,jaka sama bede tesciowa? To nielatwe pytanie,bo
        czesto zmieniamy sie bardzo wkladajac kostium rodzica- poza tym milosc do
        dzieci, przywiazanie do nich, marzenia, pewna nad nimi wladza tez nas
        zmieniaja. Nie mam dzieci,wiec nie potrafie stwierdzic,na ile stane sie 'przede
        wszystkim' mama, jak szybko zapomne wlasna mlodosc i wlasne problemy. Marze o
        tym,zeby byc tesciowa dobra. Nie umiem wyrazic,co sie pod tym kryje-ale zrobic
        przede wszystkim to,na co nie bylo stac mojej przyszlej tesciowej- najpierw
        dobrze poznac kandydatke,a potem ferowac wyroki. Mnie najbardziej boli w
        naszych relacjach fakt niesprawiedliwosci- znienawidzila mnie z gory, nawet nie
        poznajac.Nie zadala sobie trudu kontaktu ze mna i poznania mnie-bo to
        trudniejsze oczywiscie od skazania kogos z gory.Miala mase roznych durnych
        problemow,ktorymi zasypywala swojego synka,zamiast po ludzku zadzwonic do mnie
        i umowic sie na kawe i porozmawiac. Taka chcialabym byc- najpierw dac
        dziewczynie szanse,poznac ja jakos, i to z wlasnej inicjatywy,a potem
        stwierdzac,czy mi sie podoba,czy nie.
      • beata132 Re: triss_merigold6-zgadzam się z Tobą 10.02.05, 22:24
        Oj tak!Jeśli chodzi o pieniądze to się z Tobą zgadzam w 100%. Do szewkiej pasji
        doprowadzają mnie ludzie, którzy uważają, że pomoc rodziców im się należy. A
        niby z jakiej racji? Każdy niech pracuje na siebie a nie żeruje na innych. Wiem
        coś o tym, bo jak już wspomniałam moja teściowa mieszka we Włoszech i utrzymuje
        (dosłownie) swoją córkę i jej leniwego, niepracującego męża. Żeby było
        śmieszniej mężuś córeczki chodzi po mieścinie i opowiada jak go teściówka
        sponsoruje i on pracować nie musi. Dodam, że mieszkają w mieszkaniu teściowej i
        ona robi wszelakie opłaty(czynsz, telefon itp.). Szlag mnie trafia, bo sama od
        wieków nic sobie nie kupiła, tylko ładuje w zieńciunia i córeczkę-taka typowa
        Matka Polka. Żeby było jasne ja i mój M nie bierzemy od niej kasy chociaż nam
        co chwilę proponuje. Uważamy, że jedna pijawka w rodzinie wystarczy. Poza tym,
        jesteśmy młodzi, zdrowi i na siebie i dziecko jesteśmy w stanie zarobić. To
        tyle.
        • triss_merigold6 Re: triss_merigold6-zgadzam się z Tobą 10.02.05, 23:11
          Mnie do lekkiej pasji doprowadzają teksty typu:
          - "teściowa ma emeryturę i duże mieszkanie a my się gnieciemy w kawalerce".
          Cóż, Wasz problem, starzy mają prawo do komfortu na koniec życia.

          - "ona jest na emeryturze, po co jej szkolenie, mogłaby się zająć wnukiem".
          Pokutuje stereotyp okutanej w chustę baby na wycugu u dzieci.

          - "kupuje nietrafione prezenty". Trudno. Dziękować i odkładać. Gustu dorosłej
          osobie nie zmienisz.
          Itd.
          W ogóle panienkom szajba odbija IMO. Dzwoni teściowa - źle; nie dzwoni -
          jeszcze gorzej. Chce zajmować się wnukami - fatalnie bo mamusi ingeruje; nie
          chce się zajmować - tez kiepsko bo stara, egoistyczna baba. I tak bez końca...
      • pinia12 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 25.07.05, 14:05
        podoba mi się takie podejście do sprawy. nie musimy się kochać, widywać. trochę
        szacunku i traktowania tej drugiej jako odrębnej jednostki- to wystarczy.
        Wolałabym mieć teściową włśnie o takim typie, o jakim piszesz niż taką jak
        moja - kochana, miła dobra i uczynna mamusia. Nie mam wątpliwości, że w razie
        potrzeby zgodzi sie zostać pełnoetatową nianią dla mojego maluszka, ale co z
        tego skoro ja od niej i tak tego nie oczekuję? Wolałabym za to,żeby przestała
        się wtrącać i dawać nam nieustannie "dobre rady".
    • jenny1 ohoho ja wiem jaka bedę:D 10.02.05, 22:32
      Poniewaz mam bardzo silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości postaram się byc
      sobą , czyli jako teściowa(jak ja nie lubię tego określenia:/ bedę taka jaką
      jestem na codzień, czyli obiektywną umiejącą wysłuchać i jednej i drugiej
      strony, staram się być bezstronna ,najpierw dobrze poznac kogoś i
      okolicznosci , a potem jak się mnie zapytają rzecz jasna wydawać opinię:) Jeśli
      chodzi o mamę mojego męża to jest to przewspaniała , kobieta z niesamowitym
      poczuciem humoru i klasą, do tańca i do różańca,zawsze staje po mojej stronie,
      a jako ,że mój mąż wiele cech odziedziczył po niej , a nie po teściu bardzo
      się z tego cieszę:)to niesamowite , ale z własną matką nie miałam tak
      zażyłego kontaktu jak z mamą mojego męza, postaram się nie zawieśc i być mam
      nadzieję fajną teściową:D

      Ps. Wątki o złych teściowych omijam z daleka, nie ukrywam ,że czesto drażni
      mnie fakt ,ze ktoś nie może się bronić , a przecież winę za panujące złe
      stosunki ponoszą obie strony, prawda zawsze leży pośrodku i o tym zdaje się
      wiele osób zapominać, a moja rada dla żalących się "traktuj swą teściową tak,
      jak sama chciałabyś być przez nią traktowana"
      • irenn1 Re: ohoho ja wiem jaka bedę:D 11.02.05, 18:28
        Sorry, jenny1, ale nie zawsze winę za złe stosunki ponoszą obie strony. Przez
        połowę dzieciństwa i część życia dorosłego obserwowałam moją mamę i jej
        teściową. Rodzice wprowadzili się do rodziców oja, bo dziadk był alkoholikiem i
        babka bała się, że ją "kiedyś po pijaku zabije". Z płaczem błagała moich
        rodziców, żebyśmy zamieszkali z nią i dziadkiem (wcześniej wyprowadziła się od
        niej jej córka z mężem, bo nie mogla jej już znieść). Ciotka ostrzegała moich
        rodziców, ale moja mama, kobieta wychowana w kulcie dla starszych, zwłaszcza
        członków rodziny, stwierdziła, że mają obowiązek pomóc babce. Rodzice sprzedali
        swoje mieszkanie (kupione za własne pieniadze) i wspólnie z dziadkami kupili
        wspólne większe, gdzie wszyscy się sprowadziliśmy. Moja niepoważna matka
        stwierdziła, żeby to nowe mieszkanie zapisać jako własność dziadków, żeby nie
        czuli się jak na wycugu u dzieci, a mój niepoważny ojciec się zgodził. Szybko
        pożałowali tej decyzji. Babka była słodka tylko jak dziadek wpadał w amok
        alkoholowy. Pozostały czas spędzała na skłócaniu ze sobą wszystkich, wyzywaniu
        mojej matki i mnie z siostrą, posuwała się nawet do tekstów, że nie jesteśmy
        dziećmi jej syna, tylko przybłędami, sporadycznie wyrzucała nas wszystkich z
        "jej domu", żeby wymienić tylko kilka sposobów, w jaki umilała nam życie. Moja
        mama zawsze wybaczała, dusiła w sobie krzywdy i żale "bo teściowej należy się
        szacunek", i jako jedyna z całej rodziny (babka urodziła 5 dzieci) opiekowała
        się starą jedzą podczas choroby. Niczego to nie zmieniło, babka ciągle ma napady
        chamstwa (może to choroba psychiczna), a moja mama iagle to znosi i powoli ciuła
        pieniądze na własne mieszknie. WIĘĆ NIE MÓW MI PROSZĘ, ŻE "przecież winę za
        panujące złe stosunki ponoszą obie strony, prawda zawsze leży pośrodku", BO TO
        NIEPRAWDA!!!
        • asiarol Re: ohoho ja wiem jaka bedę:D 12.02.05, 13:15
          irenn1, ta sytuacja opisana przez ciebie jest rzeczywiście bardzo
          przykra,myślę,że dla wielu może być pouczająca,a Twoja mama to prawdziwy
          anioł:-)))podziwiam ją i chylę czoła:-)

          pozdrawiam serdecznie
    • minerwamcg Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 12.02.05, 20:10
      Po pierwsze, na dziecko decyduję się późno, zatem jako teściowa będę STARA. Ze
      wszystkimi starczymi problemami ze zdrowiem, sklerozą, śmiesznymi
      przyzwyczajeniami etc. I będę potrzebować opieki - mam nadzieję, że niezbyt
      uciążliwej dla otoczenia, ale niczego nie można przewidzieć.
      Po drugie, jestem osobą dość pogodną i życzliwą ludziom - mam nadzieję, że na
      starość to się nie zmieni. Fizycznie będę już pewnie w dosyć kiepskiej formie,
      więc pomoc przy wnukach etc. raczej odpadnie - ale mam nadzieję, że dorosłe
      dzieci i wnuki będą mnie ceniły za coś innego. Właśnie za życzliwość,
      nienarzucanie się, optymizm, poczucie humoru - które daj mi Boże zachować do
      końca.
      Po trzecie, wielkiej kasy nie posiadam i pewnie już nie posiądę. Mam nadzieję,
      że wszystkie filary emerytury, także te dodatkowe, dadzą mi jakieś
      zabezpieczenie, bym nie musiała korzystać z finansowej pomocy dzieci. Na drogie
      prezenty czy stały sponsoring raczej nie będzie mnie stać.
      Po czwarte, jestem cholernie leniwa i nie sądzę, żeby miało się to zmienić.
      Bywam też do bólu asertywna :))) A zatem wtrącać się w życie dorosłych dzieci
      nie będę choćby dlatego, że nie będzie mi się chciało. Pomóc - proszę bardzo, w
      miarę sił i możliwości, zawsze. Ale nie nad miarę.
      Po piąte, miewam swoje bziki, pasje i fascynacje. Kiedy już dzieci dorosną i
      zaczną żyć własnym życiem, postaram się nie odczuwać pustki - którą mogłabym na
      siłę wypełniać uczestniczeniem w ich życiu. Zajmę się czymś, co mi aktualnie
      strzeli do głowy - choćby to była hodowla kota puszystego.
      • lili14 Re: My- minerwamcg 12.02.05, 21:29
        Czyli z premedytacja podkreslasz ze raczej to dzieci beda cie miec na głowie z
        racji póznego macierzyństwa.Więc raczej nie rob nikomu krzywdy a tymbardziej
        dziecim i nie wydawaj nic na świat bo beda mieli nie tlko swoje dzieci ale i
        stara tesciowa.Czyli całe życie przeleci na krzywy.....
        • minerwamcg Re: My- minerwamcg 12.02.05, 22:42
          Dziękuję za "dobrą" radę. Co zatem poradzisz własnym rodzicom, kiedy będą już
          niedołężni? Eutanazję? A może będziesz miała pretensję, że wydali Cię na świat
          po to, żeby obciążyć Cię swoją starością i w ten sposób zrobili Ci krzywdę?
          Niestety, wszyscy będziemy kiedyś starzy i wszyscy pod koniec życia będziemy
          ciężarem dla tych, którzy pozostaną. Róznica w tym, że moje dzieci moją starość
          i odejście przeżyją wcześniej. Co ma zarówno dobre jak i złe strony.
    • kachax no no... 20.06.05, 17:05
      a bo ja wiem? Widzę jak sie zmieniam na przestrzeni lat....cholera wie co ze
      mnie wyrośnie ;)

      W każdym razie deklaruję że nie będę:
      - nadopiekuńczą mamuńcią próbującą rozwiązywać problemy "starych-maleńkich
      dzieci"
      - raczej będę leniwa (bo i teraz jestem) i nie będę nikomu odwalać na bieżąco
      obiadków, ani roli etatowej niani
      - zdrowie mam raczej słabe więc pewnie mi go nie starczy do szorowania cudzej
      chałupy, i innych prac polowych, o lenistwie nie wspominając

      - lubię za to stawiac niedowiarków we własne siły do pionu i jak mogę to dodaję
      otuchy
      - lubię cieszyć sie jak coś się komuś udaje i zawsze trzymam kciuki żeby sie
      udało
      - jak kto wylewa żale to słucham, jak chce rady to daję (mam wadę- jak nie chce
      rady a tylko zawraca d*** wiecznymi żalami to się irytuję i też daję radę, pt.:
      jak ci źle to rusz tyłek i zmień - hehe)
      - uważam że nikt nie wychowa lepiej swojego dziecka niż matka i ojciec (poza
      zwyrodnialcami, alkoholikami - ale to osobny temat)
      - jako teściowa zamierzam mieć własne życie, a nie pchać się z butami komuś -
      no i niech inni robią tak samo!
    • amelia791 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 29.06.05, 13:00
      Mam syna więc (mam nadzieję) kiedyś będę teściową dla jego wybranki serca. Wiem
      jedno że nie dopuszczę ze wszystkich sił do tego żeby:
      - wyśmiać syna gdy kupi swojej narzeczonej pierścionek zaręczynowy i mówić mu
      żeby sobie lepiej portki kupił a nie na obcą babę wydawał
      - pytać przed ślubem czy jest na pewno pewien decyzji bo może się wycofać
      - mówić że dziewczyna ma okrągłe biodra i będzie miał grubą babę za żonę
      - otwierać drzwi do pokoju gdy będą narzeczeństwem mówiąc żeby się nie zamykali
      i sprawdzać potem pościel po jej wyjściu czy aby nie mokra (bo na pewno TO
      robili skoro drzwi były zamknięte)
      - obrażać się że panna jest puszczalska bo pozwala mojemu synkowi trzymać się
      przy mnie za rękę, a to przecież nie wypada przy rodzicach
      - po ślubie domagać się by pracująca zawodowo synowa i studiująca jednocześnie
      w weekendy, robiła obiadki dla całej rodziny (około 10 osób)
      - wściec się na wieść o ciąży
      - mówić synkowi że na pewno nie jest z nim w ciąży
      - mówić że tego bachora w jej brzuchu to niańczyć nie będę
      - mówić żeby się rozwiódł z synową bo ona na pewno go zdradzi z jakimś
      profesorkiem poznanym na uczelni ("nie puszczaj jej na studia bo Ci rogi
      urosną")

      i wiele innych ............ NIGDY tak jej nie powiem, dlaczego ? Bo sama to
      właśnie przeżyłam, bo przez swoją teściową musiałam chodzić na terapię, znosić
      jej chamstwo, jawną niechęć i obelgi. Przez to straciła syna (mojego męża),
      który w końcu po wielu latach powiedział dosyć i nasze kontakty z jego matką
      doszły do minimum. Ja już wogóle nie utrzymuję z nią kontaktów, miarka się
      przebrała gdy pół roku temu powiedziała że mnie nienawidzi i cytuję "won z
      mojego życia". Nigdy nie będę chciała żeby mój syn to przeżywał, patrzę na
      niego i wierzę że kiedyś spotka dziewczynę, którą po latach będę mogła nazwać
      swoją córką....
    • magdalena268 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 29.06.05, 16:05
      napewno nie bede ingerowac w malzenstwo mojej corki jak tesciowa w nasze i nie
      bede wzywac na ich malzenstwo policji,bede zyla osobno i jak najdalej od corki
      ale pomoge im na ich prosbe. nie bede tez wychowywac ich dziecka tak jak ta
      kurwa chciala nasze i twierdzila ze ona to zrobi lepiej.mam 22 lata i mam
      nadzieje ze taka tesciowa bede za te 20-dziescia kilka lat
      • fian5 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 29.06.05, 18:39

        Odpowiadasz na :

        magdalena268 napisała:

        > ale pomoge im na ich prosbe. nie bede tez wychowywac ich dziecka tak jak ta
        > kurwa chciala nasze i twierdzila ze ona to zrobi lepiej

        I ty wychowujesz dziecko?Bardzo śmieszne .Ja bym się obawiała ci oddac mojego
        kota.Myśle ze te epitety to twoj codzienny język bazarowy.
        • amelia791 Do fian5 29.06.05, 21:32
          Nie osądzaj magdaleny268 pochopnie. Być może nie masz teściowej która spędza Ci
          sen z powiek i nie rozumiesz tego problemu. Ja mam ten problem i przeszłam
          przez swoją teściową załamanie nerwowe. Wiele epitetów ciśnie mi się na
          usta ....
          • fian5 Re: Do fian5 29.06.05, 22:31
            amelia791 napisała:
            > Nie osądzaj magdaleny268 pochopnie

            Nie sądzę zeby autorka wątku potrzebowała adwokata.Jeśli bedzie chciała coś
            napisac to napisze choc nie wiem czy powinna bo słowa ktore uzywa sa nie
            fer.Niebadz nadgorlwa to nie twoj problem.
            • amelia791 Re: Do fian5 29.06.05, 23:28
              Jeśli będę miała ochotę skomentować jakiś post to zrobię to bez względu na to
              czy to się tobie podoba czy nie :-) Po to jest forum żeby każdy mógł się
              wypowiedzieć. Tak się składa że problem jest mi bliski, dlatego zabrałam głos w
              tej sprawie, a ty swoją wypowiedzią udowodniłaś że tematu nie rozumiesz.
              Widocznie życie jeszcze nie dało ci w kość (czytaj:teściowa).
              P.S. Wszystko przed Tobą ......
              Tym miłym akcentem życzę dobrejnocy, i więcej zrozumienia :-)
                  • fian5 Re: Do fian5 30.06.05, 13:05
                    amelia791 napisała:
                    Nie musze leczyc bo ich nie mam.Ty natomiast lecz dalej załamanie nerwowe.Będzie
                    to z korzyscia dla wszystkich.Najlepiej jak zaczniesz od analizy swojego
                    zachowania.Zycze duzo zdrowka.
                    • amelia791 Re: Do fian5 30.06.05, 20:25
                      Masz racje to co powyżej to napisałam ja ... do Ciebie :-))
                      Takie osoby jak Ty udowadniają innym na tym forum że nie warto pisać o sobie,
                      gdyż zakompleksione osóbki wykorzystują to żeby poczuć satysfakcję, że chociaż
                      w wirtualnym świecie mogą kogoś zdeptać...
                      Już widzę jak biedne, zakompleksione dziewczę, dogryza ludziom na forach, gdyż
                      w prywatnym życiu ... no cóż ... teściowej nie masz, męża nie masz bo z zołzami
                      nikt się nie zadaje, to chociaż w internecie sobie ulżysz :-)
                      Nie ekscytuj się tak dziewczyno czyimś życiem bo Ci żyłka pęknie.
                      Powodzenia fian, więcej uśmiechu, mniej zgryźliwości, a na pewno znajdziesz
                      męża, a wtedy może i Ty będziesz musiała leczyć załamanie przez teściową :-)
                      Chociaż widzę, że obajwy już masz, to może zarejestruj się bo będą się nasilać.
                      Buziaczki.
                      P.S. Wygaszam Ciebie kotuś :-)
    • magdalena268 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 01.07.05, 20:57
      fian5 osadzila mnie - dziewczyno,jak nie masz takiego problemu to pozazdroscic!
      nie rozumiesz najwidoczniej ze dziecko to rodzice wychowuja,a nie tesciowe!?ona
      uwazala ze zrobi to lepiej chociaz o maly wlos nie skrzywdzilaby nam dziecka!
      corka miala rehabilitacje a ona nie stosowala sie zalecen rehabilitantow i
      lekarzy,tylko robila po swojemu bo uwazala ze ona wie najlepiej.fian5- nie mam
      bazarowego jezyka ale przeszlam z nia takie zeczy ze tylko tak mozna o niej
      powiedziec jak ku***-ona tylko tak do mnie sie odzywala wiec nic dziwnego ze i
      mi nerwy puszczaja-a swoim kotkiem zajmij sie sama:)
      • carimera Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 01.07.05, 21:24
        magdalena268 napisała:


        Jeśli miałaś takie faktycznie problemy to czemu nie zamieszkałas ze swoimi
        rodzicami lub wynajętym mieszkaniu.Ale tak naprawde to słowo które używasz nie
        odnosi sie do złego zachowania teściowej tylko jej moralności.No chyba ze
        tesciowa równiez sie puszczała bo to jest to okreslenie dla takiej osoby.
    • magdalena268 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 05.07.05, 12:47
      myslisz ze sama pierwsza bym tak sie o niej wypowiedziala?skoro jej wlasny syn
      i jej rodzice tak o niej mowia ( o tesciowej rzecz jasna ) to i mi sie to
      przyjelo...po rozwodzie z mezem miala jeszcze 15 facetow przez mojego meza
      nazywanych fagasami.oni mieli byc jego tatusiami-ciekawe dlaczego z zadnym nie
      jest do dzis?mysle ze problem tkwi w niej a swoje zmarnowane zycie wyladowywuje
      na nas.a propo's tego ze mieszkamy z nia: dawno nie chcemy,a u moich rodzicow
      nie ma tyle miejsca.nie wynajmiemy bo przy zarobkach 800 zl ponad 1000 zl idzie
      na mieszkanie-nie stac nas!tesciowa nas straszyla ze sprzeda mieszkanie i nas
      wyrzuci ale co do czego jak moi rodzice zdecydowali sie kupic nam mieszkanko to
      ona powiedziala ze juz nie sprzedaje swojego.nie chciala sie dolozyc choc sama
      to proponowala na poczatku(ze sprzeda i da nam marna czesc,nawet nie 1/3
      wartosci jej mieszkania!)ale co do czego to nawet 10 tys zl na meble nie
      chciala dac mojemu mezowi a jak sie pytal co od niej dostanie to powiedziala ze
      moze sobie zabrac jej posagowe 30 letnie meble i 20 letnia lodowke no i wezwala
      na niego policje...Fajnie,co?
      • molly20 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 06.07.05, 20:35
        Wcale sie nie dziwie ze faceci przychodzili i odchodzili co nie ma nic wspolnego
        z jej moralnoscia.Otóz kazdy z facetow jak przyszedl i popatrzył na tesciowa i
        jej syna ze swoja rodzina i pomyslał ze bedzie musial na to wszystko nakładac to
        mu sie odechciało i tym sposobem naliczyłas ich az 15 szt.Nie znajdziesz faceta
        ktory przyjdzie mieszkac do kobiety ktora mieszka z dorosłymi dziećmi,takich
        głupich już nie ma.Sama tez byś sie nie podjęła takiej roli.
        Tak jakos dziwnie sie przyjęło ze młodzi ludzie pobieraja sie nie majac srodkow
        na zakup mieszkania a pozniej narzekaja ze im żle.Ty usprawiedliwiasz mame ze
        jest u niej za ciasno.Zgoda.Pytałas tesciowa czy ona miala ochote na to zebys z
        nia zamieszkała.Wydaje ci sie ze to takie normalne i tak powinno być.Może ta
        tesciowa na stare lata tez chciałaby miec kogos bliskiego a wy jej
        utrudniacie.Przeciez ona tez ma prawo do swojego życia.Rodzice jesli maja
        dorosłe i pracujace dzieci wybacz ale nic nie musza,ani dokładac do
        utrzymania,ani kupowac mieszkań.Jesli to zrobia to tylko dobra ich wola pod
        warunkiem ze ich stac na to.Najłatwiej to bronic swojego rodzica a wymagac od
        tesciow.Ja bym ci dała swoja teściowa to bys zobaczyła jak wyglada życie.Ale ja
        uwazałam ze najpierw mieszkanko a pozniej zwiazek .
        • magdalena268 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 20.07.05, 14:55
          jak mieszkasz na wsi to ci chlop wybuduje kochana chalupke.ale my
          dorabialibysmy sie w warszawie mieszkania 25 lat, wiesz? pod warunkiem ze bysmy
          pracowali oboje caly czas przez te 25 lat i splacali kredycik.widocznie nie
          masz problemu albo mieszkasz na wsi, albo masz mieszkanie za 60 tys. zl w
          skierniewicach i sie cieszysz. przyjedz tu do WWA i sie dorob swojego (
          2pokojowe ok. 170 tys. zl na rynku wtornym i nie raz do remontu).a ja nie
          chcialam cale zycie pracowac tylko na mieszkanko bo chcialam miec dziecko. I
          urodzic je w wieku 20-kilku lat a nie po 40 jak sie dorobie ( i nie daj boze
          uposledzone dziecko zracji wieku matki!).ja nie wymagam od niej-tylko dziwne ZE
          MÓj MĄŻ MYSLI DOKLADNIE TAK SAMO I JEST WDZIECZNY MOIM STARSZYM A NIE SWOJEJ
          MAMUSI.
          • molly20 Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 20.07.05, 17:40
            We Wrocławiu daja mieszkania za darmo? Można rodzic dzieci,pracowac i spłacać
            kredyt o ile to możliwe lub nie narzekac ze żle,że ciasno.Każdy wybiera taka
            drogę jaka uważa.Wiem tylko ze wszyscy maja prawo do godnego życia i
            spokoju,twoja tesciowa tez.Przeciez to ty u niej mieszkasz a nie ona u ciebie
          • carimera Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 20.07.05, 23:13
            magdalena268 napisała:

            No wiesz Madziu słabisz mnie.Piszesz jakbys miała pretensje do świata ze
            urodziłaś dziecko bo tak chciałaś a tu problem bo pracowac i spłacać kredyt to
            ci sie nie śmiecha bo to całe 25 lat.Czyżbyś była aż taka warszawianka ze nie
            usmiecha ci sie zamieszkac w mieszkaniu za 60 tys.w Skierniewicach.
    • lejdik Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 22.07.05, 22:04
      osobiscie uwazam, ze bede typowa tesciowa z kawalow...Jako mamusia jedynaka-
      jestem tego wrecz pewna, ze zatruje zycie kazdej kobiecie, ktora bedzie chciala
      sie zblizyc do mojego - skarbeczka-;))Aha, tak tak- zaborcza toksyczna milosc
      nie jest dobrze postrzegana i ksiazki o tym mozna napisac, ale ..psychologia
      swoje, a uczucia macierzynskie jakie sa to kazda mamuska wie najlepiej;...))
    • amalita A moze wiecej sympatii do synowych przyszlych? 25.07.05, 17:18
      Przeczytalam czesc wypowiedzi i ...... troche sie przerazilam: "nie bede sie
      wtracac, ale tez nie bede pomagac". To jest jedna z tych rzeczy, ktore mnie
      bardzo uderzyly. "nie bede etatowa nianka".
      Ja mialam taka babcie - tesciowa mojej Mamy. i wiecie co, wogole nic do niej
      nie czuje. Nie zrobila mi krzywdy, ale tez nigdy rodzicom w niczym nie pomogla,
      nie posiedziala ze mna i jakos tak jest dla mnie obca osoba. Widuje ja od
      swieta, i tyle.

      Ja wiem jedno: pozwole mlodym zyc ich zyciem, nei bede si ewtracala, ale
      zapewnie ich od razu, ze sa dla mnie najwazniejsi i moga zawsze na mnie liczyc.
      Czy to sie tyczy pomocy materialnej (dla mnie akurat jest normalne, ze jak
      mozna, to czemu dzieciom nie pomoc?) czy innej, jak posiedzenie z wnukami
      (niech sobie czasem pojda do kina). To, jakie beda kontakty z synowa i wnukami
      zalezy od nas w przyszlosci. I proponuje nie wychidzic z zalozenia, ze synowa
      na nasze wzgledy musi zasluzyc. Te uwage kieruje do Triss Merigold (sorki za
      zmiane nicka).
      • amalita Re: A moze wiecej sympatii do synowych przyszlych 25.07.05, 17:28
        Rozszerze troche moja wypowiedz: mam nadzieje, ze bede tak bogata, ze bedzi
        emnie stac na to, aby kupic moim dzieciom: synowi i przyszlej corce mieszkanie
        i ze bede miala sily zajac sie wnukami, i rozpieszczac je do granic
        nieprzyzwoitosci. Bo za serce odplaca sie sercem. I wierze, ze taka bede miala
        synowa. Dla mnie priorytetem beda zawsze moje dzieci i wnuki, a na koncu moja
        osoba. Realizowac, to ja sie realizuje teraz (zawodowo, "zainteresowaniowo"
        itd). A na starosc chce byc fajna, zadbana babcia, taka, ktora bedzie
        potrzebna. I twedy jak Mary Poppins sie bede zjawiac.
        • molly20 Re: A moze wiecej sympatii do synowych przyszlych 26.07.05, 20:28
          Pewnie sama nie wiesz co mowisz.Pamiętaj o jednym ze jak sie ma miękkie serce to
          trzeba mieć twardy tyłek.Widze ze chcesz sobie pomarzyć,wolnio ci tyle
          twojego.Zycie samo pisze scenariusz.Nigdy nie jest tak jakby sie chciało.triss
          ma racje i wiele innych przedmówczyń też.

          Dla mnie priorytetem beda zawsze moje dzieci i wnuki, a na koncu moja
          > osoba

          Tacy nigdy nie maja poszanowania u dzieci i wnuków.
          • amalita Nie za bardzo rozumiem... 27.07.05, 11:39
            Chyba wiem, jestem mezatka, tez mam tesciowa i kochajacych Rodzicow, na ktorych
            moge zawsze liczyc, tak jak i oni na mnie.
            A Ty chyba nie zrozumialas, co napisalam: z gory nastawiajac sie zle do synowej
            ("nie bede nianczyc jej wnukow", "nie bede pomagac, mam wlasne zycie"), z gory
            wysylamy sygnaly obojetnosci. Obojetnosc ma to do siebie, ze dziala w dwie
            strony: Twoja synowa urodzi dzieci, dla ktorych bedziesz "ta gorsza babcia",
            zajeta wlasna osoba. Ja tez nie zamierzam sie wtracac, ale chce, aby moja
            przyszla synowa wiedziala, ze jesli soe do mnei zwroci o pomoc, to ja jej
            pomoge. Wcinac sie nie bede. I uwazam, ze moralnie Rodzice, jesli maja
            mozliwosci powinni pomagac dzieciom, tak jak i one moralnie, powinny pomagac im
            na stare lata. I jasno napisalam, ze dla mnie najwazniejsze beda dzieci i
            wnuki, a na koncu ja sama.... co w tym zlego?

            A wszystkie rodzinne problemy rodza sie z egoizmu i braku ochoty pomocy innym,
            lub tez z zawisci. Moze i jestem idealistka, ale w przeciwienstwie do wielu tu
            kobiet, szczesliwa idealistka.
            • ulka32 Re: Nie za bardzo rozumiem... 27.07.05, 13:54
              zjadaczka_melonow

              Twoja synowa urodzi dzieci, dla ktorych bedziesz "ta gorsza babcia"


              , Zapamiętaj sobie ze babcia ze strony męza zawsze jest " gorszą babcią" bez
              wzgledu na to czy pomaga czy tez nie tak poprostu dla zasady.
              Dziwię sie że do tej pory udało ci sie o tym nie wiedzieć.

              > na stare lata. I jasno napisalam, ze dla mnie najwazniejsze beda dzieci i
              > wnuki, a na koncu ja sama.... co w tym zlego?

              Dzisiaj tak mówisz bo ci pewnie pomagaja rodzice i tesciowie.Jak odchowasz
              dzieci to szybko o tym zapomnisz,no moze o swoich rodzicach nie ale nie wierzę
              jakoś te twoje opowiesci ze rodzice po stronie twojego męża moga na ciebie
              liczyc no moze tak przy okazji.Co do wnuków tez bedziesz patrzec jak zachowuja
              sie tescie twoich dzieci czy robia jakie ukłony bo jesli nie to tez bedziesz nie
              pocieszona.Samo życie.Pamiętaj że punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

              Rodzice, jesli maja
              > mozliwosci powinni pomagac dzieciom

              Rodzice niczego dorosłym dzieciom nie powinni.To ich dobra wola jesli juz
              coś.Jak sie ma przypuścmy 30 lat to nawet nie wypada siedziec na karku rodzicom
              i mówic że oni powinni.Bez przesady.

              • amalita Re: Nie za bardzo rozumiem... 27.07.05, 14:34
                Ulu,

                Wspolczuje Ci, ze tak myslisz.... to jaka bedziesz babcia zalezy tylko i
                wylacznie od Ciebie. Ja jedna babcie mialam obojetna, druga OK. Ale juz moj maz
                mial dwie ukochane Babcie, ktore tak samo sie nim zajmowaly i zyly w glebokiej
                przyjazni: obecnie zyje tylko ta ze strony Ojca i to jest czlowiek z sercem na
                dloni. Nawet mnie traktuje jak rodzona wnuczke, obdarowujac przy kazdej okazji
                pycha powidlami:))

                Owszem, Rodzice nam pomogli kupujac mieszkanie. Jestem im za to bardzo
                wdzieczna. Utrzymujemy sie sami i majac dobra prace wierze, ze zapewnimy ten
                sam standard naszym dzieciom. Zreszta wiekszosc moich znajomych tez cos od
                Rodzocow dostala i tez po to pracuja, aby ich dzieci mialy jeszcze lepiej od
                nich samych. Tak to chyba jest, ze o swoje potomstwo sie dba.

                Tez uwazam, ze pmoc rodzicow jest ich dobra wola.... no wlasnie, i tu jest pies
                pogrzebany: jedni ja maja, inni nie. Ja wiem jedno, moi Rodzice beda mogli
                zawsze na mnie liczyc, tak samo jak tesciowie na swego syna (bo oczywiscie, ze
                kazde bardziej kocha swoich), czyli mego meza. Czy to chodzi o pomoc
                materialna, czy o inna, jak zawiezienie do lekarza....A jak tesciowa mnie
                poprosi o zrobienie jej zakupow, to nei martw sie, zrobie. Jestem mloda i silna.

                A Wam wspolczuje postawy i wrogosci w rodzinie
                • molly20 Re: I nic nie zrozumiesz 27.07.05, 21:28
                  amalita napisała:

                  ulka32 napisała:

                  No własnie to co ulka32 napisała :gorsza babcia" a dla mnie i "gorsza teściowa"
                  bo musi liczyc na syna.Posłuchaj zawiezienie do lekarza czy zrobienie zakupów to
                  nie wszystko.Pracuje w szpitalu i znam sprawe od innej strony jak to synowe
                  brzydza sie umyc tesciowa no bo przeciez to nie ich matka zreszta tak jak
                  napisałaś każdy kocha swoją.Syn wiadomo ze sam ma problem załatwic te sprawy
                  wiec załatwia pania ktora przychodzi do domu i robi wszystkie czynnosci
                  kosmetyczne.Matki sa dobre tak po jednej stronie jak i po drugiej dokad sa
                  samodzielne i pomagaja dzieciom,pozniej ma tylko szczescie matka kobiety i nie
                  zawsze z tesciowa jest ciut inaczej tzn.nic dobrego ja nie spotka .Zreszta
                  odwiedzajace je osoby tego nie kryja.Nie przekonasz mnie bo pracuje na
                  oddz.opieki długoterminowej i wiem na co ci chorzy moga liczyc.Czasami mam
                  ochote komus achhh nie bede sie denerwowac bo to co piszesz jest dla mnie
                  absurdem .Coś mi sie wydaje ze mało znasz życie i piszesz nie wiedzac co bedzie
                  za 30 lat
                  • amalita A moze jednak... 28.07.05, 09:39
                    Wiesz co, naogladalas sie pewnej patologii i uwazasz, ze jest ona norma...
                    To ze ludzie oddaja rodzicow do spzitali (na swieta - to chyba norma, niestety)
                    lub domow starcow, to jedna sprawa, to ze potrafia sie nimi z oddaniem zajmowac
                    to druga - i tych tez nie brakuje.

                    Nie za bardzo widze, co jest strasznego w tym, ze do "umycia" tesciowej
                    zaangazowalabym pania? czy to jest jakies nienormalne? moja kolezanka miala
                    kilka lat babcie w domu, ze strony Ojca, i sie nia opiekowali wszyscy, lacznie
                    z dochodzaca pania. Sami nie daliby rady pracujac itd. I co w tym nagannego??

                    Cos Wam sie dziewczyny w glowach poprzewracalo. Temat byl prosty: jak bedziecie
                    traktowac przyszla synowa: ja mowie: cieplo i z sercem. Ale nie oczeukuje, ze
                    bedzie mi na starosc podcierala tylek. Licze, ze bedzie czula ochote mnie
                    odwiedzac i zapewni mi opieke np. pielegniarki, jesli tego bede wymagala. Ona i
                    syn, oczywiscie...

                    I troche mnie smieszy, jak ludzie pisza, ze syn nie moze umyc starszej
                    matki....ja jestem z rodziny lekarskiej, wiem jak wyglada opieka nad chorymi i
                    sama opiekowalam sie (w tym i mylam) brata po ciezkiej operacji, kiedy lezal
                    przez miesiac na intensywnej terapii... Oj znam zycie, to ze jestem mlodsza,
                    nie oznacza, ze mniej doswiadczona.

                    A wy macie czasem jakies odchyly: dziecko skonczy 18 lat i kopa w tylek??
                    urodzilam i wystarczy?? to po co wam dzieci, jak z gory zakladacie, ze beda
                    wyrodne i ze nie macie ochoty poswiecac im czasu i pieniedzy??? To jakas chora
                    teoria. Czasem mysle, ze bedziecie dokladnie takie, jak wasze tesciowe... i
                    potem wasze synowe obsmaruja was tu na tym forum. (tesciowa sie wynosi, bo
                    bardziej wyksztalcona, siedzi w domu, a do wnuka nie wpadnie....).
                    • ulka32 Re: A moze jednak... 28.07.05, 11:08

                      Odpowiadasz na :

                      amalita napisała: Temat byl prosty: jak bedziecie
                      >
                      > traktowac przyszla synowa: ja mowie: cieplo i z sercem. Ale nie oczeukuje, ze
                      > bedzie mi na starosc podcierala tylek. Licze, ze bedzie czula ochote mnie
                      > odwiedzac i zapewni mi opieke np. pielegniarki, jesli tego bede wymagala. Ona i
                      >
                      > syn, oczywiscie.

                      Opieka pielegniarki bedzie,zgadzam sie za twoja kase bo pewnie bedziesz miec
                      emeryture.Gorzej juz gdybys jej nie miała.Nie chodzi o pielegniarke w tej
                      rozmowie bo to moze miec kazdy jak ma pieniadze.Chcesz dawac a w zamian nic nie
                      oczekujesz nawet podtarcia tyłka ,wolisz zeby ci podcierali obcy ludzie.Tutaj
                      widze pewien rodzaj patologii.Brac od rodzicow a do mycia wynajmowac.No tak ale
                      wg ciebie to norma.I niech tak zostanie.


                      > A wy macie czasem jakies odchyly: dziecko skonczy 18 lat i kopa w tylek??

                      Skąd czerpiesz te wiadomości,nigdzie tu nie czytaLam zeby ktos 18-letnie dziecko
                      wyganiał z domu.

                      Czasem mysle, ze bedziecie dokladnie takie, jak wasze tesciowe..

                      Moja tesciowa jest całkiem normalna kobieta,mądra i zadbana wiec twoja teoria
                      jakos do mnie nie pasuje.Teściowie maja swoje życie a my z mężem swoje.Rzadko u
                      nas bywa ale my ja za to odwiedzamy.Uważa pewnie ze tak jest lepiej i my to
                      szanujemy.


                      (tesciowa sie wynosi, bo
                      > bardziej wyksztalcona, siedzi w domu, a do wnuka nie wpadnie....).

                      Teściowa nie musi odwiedzac wnuka,to wnuk przyjezdza do babci czasem z nia
                      zostaje.No chyba ze jest to taka okazja ze przyjedzie z upominkiem.

                      Wiesz mam obawy co do twojego sposobu myślenia.Czy bedac teściowa traktowałabym
                      taka osobę "ciepło i z sercem"Przeciez ty co innego robisz a na na cos innego
                      moga liczyc bliscy.
                      • amalita Re: A moze jednak... 28.07.05, 11:22
                        Nie lap mnie za slowka i nie przekrecaj moich wypowiedzi:

                        Nie dasz rady sie sama zajac starszym czlowiekiem, pracujac. Niezaleznie, czy
                        to matka, czy tesciowa. Zawsze musi byc ktos do pomocy i ta osoba sila rzeczy
                        bedzie tez kapala czy to Twa matke, czy tesciowa... a ja np. moge sie wstydzic
                        i mam do tego prawo i moge wolec, aby mnie myla wykwalifikowana pielegniarka.
                        Ja widze roznice od "brac" od rodzicow, a "dostawac". Ja o nic nie prosilam
                        moich, otrzymalam to, co otrzymalam w prezencie, i tak samo ich obdarowuje i
                        tak samo poswiecam im czas, jak oni mnie... I nie martw sie, uwazaja mnie za
                        dobra corke. Tylko u mnie w domu byly pewne priorutety: wazniejsze byly np.
                        moje lekcje czegos tam, a nie nowa bluzka. Teraz z kolei stac mnie na to, zeby
                        wlasnie przykladowo te "bluzke" mamie sprawic... Po prostu moi rodzice nie byli
                        egoistami i ja taka tez nie bede dla moich bliskich. Mysle, ze majac 60 lat
                        bede nastawiona juz wylacznie na dawanie, bo co innego mam robic?:)))

                        Ja tez mam tesciowa, i mam z nia dobre kontakty. Dzieci na razie nie mam, ale
                        wydaje mi sie, ze wzajemne zainteresowanie musi isc z dwoch stron. To nie
                        bedzie tylko tak, ze ja wnuki bede wozila do Babci. Mysle, ze sama tez powinna
                        miec ochote je odwiedzic. Nie znosze egoizmu i wygodnictwa. PAskudna cecha.
                        • ulka32 Re: A moze jednak... 28.07.05, 12:00
                          Umówmy sie tak że ,jak bedziesz miec dzieci to wejdz na to forum i
                          porozmawiamy.Narazie ta rozmowa jest bez sensu.Tak sie składa ze trafiłaś na
                          osobe ktorej matka umierała jak sama miała 15 mies.dziecko.Dałam sobie rade z
                          myciem,opieka,gotowaniem i praca w swoim własnym domu gdzie to juz był mąż i 10
                          letni syn. Mój mąż pomagał mi w pielęgnacji ciała mojej mamy.Udzielałam w
                          wolnych chwilach korepetycji.Te wolne chwile to były wieczory kiedy byłam
                          naprawde zmęczona a dzieci juz spały.

                          . To nie
                          > bedzie tylko tak, ze ja wnuki bede wozila do Babci. Mysle, ze sama tez powinna
                          > miec ochote je odwiedzic. Nie znosze egoizmu i wygodnictwa.

                          Teoretyzujesz miła Pani.Zycie Ci pokaze jak jest naprawdę.

                          . Dzieci na razie nie mam, ale
                          > wydaje mi sie, ze wzajemne zainteresowanie musi isc z dwoch stron.

                          Nic nie musi.Jak bedzie chcieć.Punkt widzenia to punkt siedzenia.


                          ... I nie martw sie, uwazaja mnie za
                          > dobra corke.
                          Tak też myśle i nie wyobrażam sobie być kimś złym.Ale życie to nie jest ścieżka
                          usłana kwiatami.Wszystkie problemy przed Toba.No chyba ze nauczona jestes ze
                          inni powinni ci pomagac i za Ciebie je rozwiązywać.Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                          • molly20 Re: A moze jednak... do ULI 28.07.05, 12:13
                            Daj sobie spokój ona i tak niczego nie zrozumie.Jak urodzi i trochę wychowa sama
                            bez pomocy to zrozumie.Choć wątpie,bedzie sie wszystkimi podpierać.

                            . Nie znosze egoizmu i wygodnictwa.

                            Ona jest wygodna bo uważa ze inni muszą.
                            • amalita do molly 28.07.05, 12:24
                              Tak samo i ja MUSZE. Jak moj chory brat potrzebuje aby go zawisc na
                              fizykoterapie lub do szpitala, to JA MUSZE go zawiezc.... bo to moj brat. Tak
                              samo jak rodzice potrzebuja pomocy w zakupach, bo akurat sa razem w pracy a
                              brat sam, to ja tez MUSZE sie wszystkim zajac, biorac urlop w pracy.
                              I tak samo, jak bede miala male dziecko, oczekuje, ze moja mama, moze i
                              tesciowa, pomoga mi.... bo to jest naturalne. I wiem, ze bede mogla na nie
                              liczyc....

                              A Ty Molly jestes podla, ze oskarzasz mnie o cechy, ktore przypisujesz rodzicom
                              nie interesujacym sie swoim potomstwem.

                              A moze jestescie po prstu tak zgorzkaniale....
                              • amalita Do was razem... 28.07.05, 12:38
                                I masz racje, Ty na to patrzysz, jak na przymus..... ja jak na naturalny ludzki
                                odruch. Wspolczuje Wam, ze dla was pomoc bliskim jest przymusem, tak jak dla
                                nich przymusem jest pomoc Wam.
                                I nie rozczulaj mnie korepetycjami w nocy. Ja tez dawalam na studiach korki, a
                                teraz siedze przy biurku nieraz i do 20 wieczorem....ale cos za cos. I
                                nie "ciagne" od rodzicow!! Sama zarabiam na siebie i jestem od wszystkim
                                niezalezna. Utrzymalabym sie nawet bez meza. gdybym chciala.
                          • amalita Nie zycze sobie protekcjonalnego tonu!! 28.07.05, 12:21
                            Nie trzeba miec dzieci, aby widziec, jaka powinna byc babcia i wzajemne relacje
                            rodzinne. Bylam sama dzieckiem. Teraz jestem kobieta, pracujaca i wyksztalcona.
                            Z tego co widze, to nie pracujesz, bo nie da rady sie zajmowac wsezystkim
                            siedzac, tak jak ja, 10 godzin w pracy.
                            Tak jak mowie: sporo w zyciu dostalam, ale tez dlatego, ze moze sporo daje.
                            Piszesz do osoby (mnie), ktora cale zycie spedzila z ciezko chorym bratem i
                            musiala sie nim zajmowac, kiedy inne kolezanki beztrosko ganialy na randki....
                            I nie zycze sobie protekcjonalnego tonu w Twym wydaniu. Kazda z nas ma robaka,
                            ktory ja gryzie.
                            Oczywiscie, ze punkt widzenia zalezy od pupy polozenia, ale tu odsylam do
                            punktu :wygodnictwo i egoizm. Jesli Ty z jezykiem na wierzchu ganiasz i miotasz
                            sie, a Twoja tesciowa nawet nie raczy przyjechac, to wybacz, ale nie nalezy
                            powielac jej bledow, tylko dlatego, ze Ty masz ciezko!!!

                            Jedyne, czego w zyciu nie doswiadczylam, to macierzynstwa, ale Ty tez tesciowa
                            nie jestes, wiec tak samo teoretyzujesz, jak i ja. Posiadanie dzieci nie ma tu
                            nic do rzeczy. Wiem, ze dzieci beda dla mnei najwazniejsze. Zawsze. Bo to jest
                            kawalek mnie...
                            • ulka32 Re: Nie zycze sobie protekcjonalnego tonu!! 28.07.05, 13:11
                              amalita napisała:
                              Teraz jestem kobieta, pracujaca i wyksztalcona.

                              Nikomu nie zimponujesz.Też pracuje i tez mam wyższe wykształcenie to chyba nie
                              jest tematem tego wątku.

                              Tak jak mowie: sporo w zyciu dostalam, ale tez dlatego, ze moze sporo daje.
                              > Piszesz do osoby (mnie), ktora cale zycie spedzila z ciezko chorym bratem

                              Bardzo żle ze rodzice Twoi nie zadbali o to żebyś miała normalne
                              dzieciństwo.Pomagać można ale jak sama twierdzisz sa opiekunki do
                              chorych.Czyżbyś zmieniła zdanie.


                              Jesli Ty z jezykiem na wierzchu ganiasz i miotasz
                              >
                              > sie, a Twoja tesciowa nawet nie raczy przyjechac, to wybacz, ale nie nalezy
                              > powielac jej bledow, tylko dlatego, ze Ty masz ciezko!!!

                              Uważasz że tesciowa sie zwolni z pracy i zostanie pomoca domową.Dzisiaj jesli
                              ktos tylko ma prace to pracuje i nie mysl ze 10 godz tylko ty spedzasz przy biurku.


                              Posiadanie dzieci nie ma tu
                              > nic do rzeczy

                              Ma i to bardzo wiele ale taki ktos jak ty nie ma narazie pojęcia.Więc bądz miła
                              i skończ dyskusje ktora tak naprawde nic nie wnosi do założonego wątku.Nie
                              przekonałaś dziewczyny ktora ma męża araba i mnie tez nie przekonasz do swoich
                              racji.Prawda jest jak tyłek ,każdy ma swój.


                              I nie zycze sobie protekcjonalnego tonu w Twym wydaniu.

                              Dla mnie jestes właściwie nikim i nie widze powodu zebym miała liczyć sie z
                              Twoim zdaniem.Miłej pracy życzę
                              • amalita Re: Nie zycze sobie protekcjonalnego tonu!! 28.07.05, 14:35
                                Nie oceniaj moich rodzicow, do piet im nie dorastasz, co widac na przykladzie
                                tego, co napisalas.... to ze razem z nimi zajmuje sie chorym bratem jest czyms
                                normalnym. Chore by bylo, abym spedzala czas na innych sprawach, podczas gdy
                                oni tyraja... Takiego chamstwa nie spodziewalam sie po dojrzalej kobiecie.
                                Nie musze konczyc dyskusji: nie chcesz, nie odpisuj. A co maja dzieci do
                                posiadania tesciowej??? ja patrze ze swego punktu widzenia. Relacja tesciowa -
                                synowa. A nie dzieci-tesciowa-synowa. Odrobina logiki czasem by nie
                                zaskzodzila...
                                I powtarzam, ze nie zycze sobie protekcjonizmu. To ze uridzilas juz dzieci nie
                                daje ci prawa do oceniania innych. Moge byc dla ciebie nikim. Ja wiem, kim
                                jestem, twoj komentarz tylko swiadczy, ze albo wyprowadzilam cie z nerwow, albo
                                jestes tak sfrustrowana, ze tylko obrazanie innych ci pozostaje. Nie kazdy musi
                                miec klase w dyskusji. Ty jej nie masz za grosz.
                                I nie zycz mi milego dnia, kiedy raczysz mnie uprzednio obrazic. Chyba ze
                                pracujesz na recepcji i tak ci to juz weszlo w nawyk....
                                • molly20 Re: Ty tylko sobie nie zyczysz a innym każesz 28.07.05, 18:26
                                  Wyszło z ciebie to o co cie podejrzewałam.Nic dodać nic ująć.Gdyby głupota miała
                                  skrzydła to fruwałabyś jak wróbelek.Emocje biora u ciebie góre nad
                                  intelektem.Przedmówczyni miała racje w swoich wypowiedziach i ja popieram
                                  poniewaz jak sie czegoś osobiście nie przeżyje to trudno ocenic sytuacje jak
                                  ktos inny sobie w podobnej poradzi.Nie wiem skad u ciebie tyle tupetu ze
                                  próbujesz wszystkich pouczać bez żadnego życiowego doświadczenia.A tak naprawde
                                  to bez obrazy zasługujesz na chmskie odpowiedzi.Faktycznie ktos tu podpowiedział
                                  o tych arabach poczytałam i już nie mam wątpliwości ze próbujesz pouczac jak
                                  nauczyciel.Swoje doswiadczenia włoż sobie po kołdre.Znałam takie osóbki co tak
                                  wymądrzały co zrobia dla swoich potomnych i jakoś im sie nie udało ich miec,tak
                                  ze uważaj. Najpierw miej a pozniej pomysl jak to bedzie.W tym temacie nie mozna
                                  wyreżyserować.Albo Bóg albo nie.Albo bedziesz teściową albo nie.
                                  • amalita A oto Twoja wypowiedz o "arabskim watku" Moleczko 29.07.05, 10:08
                                    Bardzo "obiektywna, uczona, swiatla" i pokazujaca cala twa klase:

                                    Molly20 napisala:
                                    "Wychodzac za Araba pewnie miała problem ze znalezieniem partnera w
                                    kraju.Normalne ze tak powiem kobiety Polki po tylu artykułach w
                                    czasopismach,programach telewizyjnych na temat traktowania kobiet przez tych
                                    dzikusow nie zdecydowałaby sie na taki zwiazek.Pomijajac juz to ze sa strasznymi
                                    brudasami.Za co mozna kochac takiego potwora ktory opluwa i niszczy drugiego
                                    człowieka.Tez pracuje w szpitalu z Arabem i dokładnie wiem co to za łotr".

                                    No i co sfrustrowana pielegniareczko? to ze wyszla za Araba nie ma nic
                                    wspolnego z uroda... Arabki sa naprawde piekne. Naszym atutem sa jedynie blond
                                    wlosy, a nie kazda z nas jest blondynka. I tu pokazalas caly swoj intelekt. Ula
                                    nie lepsza, tez by mozna ja zacytowac, ale bym musiala poprzeklejac jej
                                    bluzgi:))
                                    • amalita A tu cytowana wypowiedz Uli nauczycielki... 29.07.05, 10:19
                                      "No chyba ze nie znalazł sie zaden chetny Polak
                                      ktory by ja poslubił.Stad ta walka o jakiegoś Araba.Najczęściej za Arabow
                                      wychodza kobiety niezbyt urodziwe,pewnie nie maja wyboru.Dlatego jej rodzice
                                      stanęli na wysokosci zadania obkupili corke we wszystko i wtedy Arab ja
                                      posiadł."

                                      Zastanawiam sie, czemu obydwie panie tak obsesyjnie pisza o urodzie???? Czyzby
                                      i poza rozumem i tego Bozia poskapila??? Zazdrosc, frustracja, ustawiczny brak
                                      kasy zrobil z was potwory moje drogie...i dlatego tak wstretnie dogryzacie, nie
                                      przebierajac w slowach. Widzicie, jak to milo??
                                      • amalita Kolejna wypowiedz naszej Molly zwatku arabskiego 29.07.05, 10:37
                                        "Dziewczyno wez sie w garsc.Małzeństwo to nie oboz koncentracyjny.Naucz sie
                                        rowniez wobec niego używać niecenzuralnych wyzwisk,przestan robic koło
                                        niego,gotowac obiadki i sprzatac skarpetki.Doprowadzi cie ten człowiek do
                                        ciężkiej choroby.Miłośc miłościa ale sa jeszcze inne wartosci ktorych nalezy
                                        żądać.Jesli jestes niczemu winna nie przepraszaj.Dziecko jest tez jego i ma
                                        ojcowski obowiazek ci przy nim pomagac a jesli nie to von.Do czego to podobne
                                        zeby własna żonę opluwac.Ecccchhhhh gdyby to na mnie trafiło to pewnie władze
                                        musiałyby interweniować."

                                        Podjudzanie do wyzywania meza, to jest to.... fajna z ciebie musi byc kobitka,
                                        bluzgajaca i miotajaca niecenzuralnymi epitetami, jak jej sie cos nie podoba.
                                        Subtelna kobietka, to ty nie jestes. Nie chcialabym miec matki, dla ktorej
                                        bluzgi sa chlebem powszednim. To wstyd i obciach, kiedy kobieta przeklina jak
                                        szewc.
                                • ulka32 Re: Nie zycze sobie protekcjonalnego tonu i ja też 28.07.05, 21:01

                                  Odpowiadasz na :

                                  amalita napisała:

                                  >
                                  > jestes tak sfrustrowana,
                                  . Nie kazdy musi
                                  >
                                  > miec klase w dyskusji. Ty jej nie masz za grosz.

                                  > I nie zycz mi milego dnia, kiedy raczysz mnie uprzednio obrazic. Chyba ze
                                  > pracujesz na recepcji i tak ci to juz weszlo w nawyk..

                                  ..albo wyprowadzilam cie z nerwow, albo
                                  >
                                  > jestes tak sfrustrowana,

                                  Nie oceniaj moich rodzicow, do piet im nie dorastasz,

                                  > I powtarzam, ze nie zycze sobie protekcjonizmu.

                                  Takiego chamstwa nie spodziewalam sie po dojrzalej kobiecie.
                                  Nie kazdy musi
                                  >
                                  > miec klase w dyskusji. Ty jej nie masz za grosz.


                                  Nie używaj kobieto określeń ktorych nie rozumiesz..Jestem nawet teraz pewna ze
                                  nie jestes osobą zrównoważoną. Klase to ty widziałas ostatni raz w szkole.Nigdy
                                  mnie nikt nie wyprowadził z siebie i nie jest w stanie.To moja dewiza spokoj i
                                  jeszcze raz spokój.Nie pracuje w Recepcji a szkoda bo teraz sie nudze bo mam
                                  przymusowy urlop 2 miesiace z racji zawodu a mimo tego zycze duzzzzo spokoju i
                                  bobaska.


                                  • amalita No to jestem w domu....do Molly i Uli 29.07.05, 09:11
                                    Taaa, to juz widze z kim koresponduje:
                                    sfrustrowana nauczycielka i sfrustrowana pracownica sluzby zdrowia. Dwa
                                    najbardziej sfrustrowane zawody w Polsce...
                                    Molly: moje wypowiedzi o arabach maja to do siebie, ze wiem o czym mowie,
                                    spedzilam wsrod nich kilka lat. Glupia nie jestem, nikt mnie po glowie nie
                                    bil:)), a opienie od takich jak ty splywaja po mnie jak po kaczce.... W
                                    przeciwnienstwie do ciebie dobrze sobie radze w zyciu. Rady na forum moze dawac
                                    kazdy, nie podobaja ci sie, nie czytaj. Zazdrosna o wszystko sfrustrowana
                                    pielegniareczko.... A temat jest o tym, jakimi bedziemy tesciowymi: rusz glowa:
                                    to jest teoretyczny temat: BEDZIEMY. A nie jestesmy. Pala z logiki.
                                    A teraz Uleczko: zle oplacana i sfrustrowana nauczycielko....gdybys byla taka
                                    madra, tobyc majac dwa miesiace wakacji pojechala gdzies z dziecmi na urlop,
                                    zamiast siedziec przy necie. Gdzies pisalas, jak to swietnie zarabiasz i jaka
                                    masz posade. No wiec wez przewietrz dzieciaki, zamiast ublizac innym bez powodu.
                                    To nawet smiesznie brzmi: przymusowy urlop. Chcialabym tak....akurat 2 miesiecy
                                    wakacji to wam nauczycielom zazdroszcze. I teraz juz wiem, czemu jestes taka
                                    zla jak osa: pewnie uczniowie cie nienawidza.... i nie dziwie im sie:)))
                                    • amalita Re: No to jestem w domu....do Molly i Uli 29.07.05, 09:16
                                      ...i nie kazdy majac dzieci zostanie obligatoryjnie tesciowa lub tesciem. A
                                      moze wasze pociechy nie znajda towarzyszy zycia.... moze takie babska jak wy
                                      skutecznie odstrasza kazdego kandydata/tke??? nie zdziwilabym sie. Jak nie bede
                                      mogla miec dzieci, glupiutka molly, to zaadoptuje. I tez bede matka, tak czy
                                      siak. Wiec nie praw mi tu glupich kazan.

                                      Zycze wam rozumu, wiecej zaradnosci w zyciu i wiecej usmiechu. To i ludzie sie
                                      do was usmiechna.
                                      • ulka32 Re: No to jestem w domu....do Molly i Uli 29.07.05, 15:35
                                        amalita napisała:
                                        Nie mam z tym problemu bo nie zieje jadem w przeciwieństwie do ciebie.Wspólczuje
                                        towarzyszowi życia z takim kimś.Zauwaz młoda osóbko że to ty używasz obrażliwych
                                        słow a próbujesz mówic to o innych.Musisz popracować nad soba.Czy mamusia ci nie
                                        mowiła ze z wielka pupa widziesz wszędzie ale z duża buzia nigdzie.Jeśli nie
                                        wiesz to popytaj.Ja juz kończe bo wiem ze masz cos nie tak z psychika.Miłej
                                        pracy i duzo pisania na forum życze.
                                        • amalita Ulus, wstydu sobie oszczedz... 29.07.05, 15:47
                                          Moze zacytuj, co napisalam... bo to wyglada jakbym ja napisala to co ty...

                                          A mojemu ukochanemu nie musisz wspolczuc. Gdyby byl nieszczesliwy, toby ze mna
                                          nie byl. Jest niezaleznym mezczyzna...
                                          Jakie obrazliwe slowa uzylam w stosunku do ciebie? ty pierwsza napisalas, ze
                                          jestem nikim. A do innych dzieczyn na innych watkach pisalas, ze sa idiotkami,
                                          nienormalnymi, itd...

                                          Mojej Mamy sie nie czepiaj, bo do piet jej nie dorastasz. Jest dama w kazdym
                                          sensie tego slowa znaczeniu. Gdzie mialam dojsc, juz doszlam i osiagnelam to
                                          nie majac 30. Ty masz wiecej, i wyzej swego tylka juz nie podskoczysz. Nawet
                                          nie bedziesz w stanie wspomoc dzieci, jak beda tego potrzebowaly. Na poczatku
                                          mnie wkurzalas, teraz mnie nauczycieleczko bawisz...
                                    • ulka32 Re: No to jestem w domu....do Molly i Uli 29.07.05, 15:29
                                      amalita napisała:

                                      Kotku ja dopiero przed urlopem.A moje dzieciaczki właśnie wypoczywaja w Bługarii
                                      i jak wroca to pojada z rodzicami.Czy ci juz lepiej.Nie jestem nauczycielka
                                      gdybys umiała myslec to pewnie bys wiedziała ze jeszcze inni tez maja takie
                                      urlopy i sa tez jeszcze inni nauczyciele.A tak nawiasem to pochwal sie wszystkim
                                      gdzie tak cięzko pracujesz po 10 godz i ze pracodawce stac na trzymanie takiego
                                      pracownika ktory w czasie pracy moze pisac takie głupie laboraty.Czyżbyś sie
                                      nudziła,czyżby byłó za mało pracy.Bardzo ciekawe.
                                      • amalita Do naszej nauczycieleczki 29.07.05, 15:37
                                        Kotus,

                                        Przed urlopem? Pisalas, ze juz na... Ta Bulgaria to mi naprawde nei
                                        zaimponujesz:))
                                        A kim jestes, jesli nie nauczycielka dajaca po nocy korepetycje aby jakos
                                        przezyc??? Kto ma dwa miesiace wakacji poza nauczycielami??? wykladowca
                                        akademickim, to nie jestes, nie ten poziom, czytalam twe wypowiedzi na innych
                                        watkach. Zenada. Sam jad i brak zrozumienia wypowiedzi innych czytelniczek. A
                                        moze za malo snu??
                                        Pracuje, gdzie pracuje. Sektor finansowy. A teraz sezon ogorkowy, mozna troche
                                        pobuszowac po necie:))
                                        Jakos nikt poza toba i druga sfrustrowana wariatka (i na innych watkach wam sie
                                        razem oberwalo, macie obydwie ciekawa opinie) nie uwaza moich wypowiedzi za
                                        glupie...
                                        Jedz juz i wypoczywaj, moze troche jadu razem ze sloncem ci wyparuje z glowy.
                                        Nie zauwazylam, abys kiedykolwiek cokolwiek komus milego napisala, zadnej rady
                                        konstruktywnej, same epietety i kpiarstwo... Oj szkoda slow.
    • g0sik Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy??? 28.07.05, 13:32
      Nie wiem jaką będę teściową, trochę się boję bo mam wredny charakterek. Może
      będzie mi łatwiej, jak na razie mam tylko córkę...Chyba wiele zależeć też
      będzie od przyszłego zięcia. Chciałabym żeby moja córka zawsze mogła na mnie
      liczyć, a czy się będę wtrącać czy nie to nie wiem.

      Moja babcia była okropna teściową dla mojej mamy ale najcudowniejszą Babcia dla
      mnie. Za to mama mojej mamy zawsze pomagała, wspierała i nigdy się nie wtrącała
      ale jej nie cierpiałam bo była taka zasadnicza i wymagająca. Moja teściowa nie
      ma ze mną łatwo ale lubimy się i może na mnie liczyć......e tam teoretyzować to
      sobie teraz możemy a życie i tak napisze swój scenariusz.


            • ulka32 Re: co za slownictwo, co za takt 29.07.05, 16:27
              A czego sie spodziewałas ze nazwe cie kobieta ktora posiada takt.Mogłabys
              rozpocząć III wojne swiatową.Jaka dobra,jakie serce jak to strasznie bedzie
              obdarowywac ciepłem i sercem wnuki,tesciowa etc.etc.Wystarczy ze ktores z nich
              sie tobie sprzeniewierzy i bedzie kosa to co tutaj na forum.Juz nie rob z siebie
              takiej słodkiej idiotki.
              • amalita To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 16:36
                .... a moze trafilam, ze carmiera i ty to jedno i to samo??:)))
                Pod jednym nickiem plujesz jadem, pod drugim piszesz obiektywnie, pod trzecim
                slodko...oj smieszna z ciebie kobietka.

                A tu cie boli, ze ktos moze chciec komus cos dac....Wiesz, ja jak kazdy czasem
                kloce sie z bliskimi, i jakos zyje z nimi w zgodzie. Z tesciowa tez, chociaz
                nie zawsze sie zgadzamy ze soba:). I naprawde ja lubie!

                Juz mialas nie pisac, i co??? badz konsekwtena.
                • ulka32 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 16:40



                  .... a moze trafilam, ze carmiera i ty to jedno i to samo??:)))
                  > Pod jednym nickiem plujesz jadem, pod drugim piszesz obiektywnie, pod trzecim
                  > slodko...oj smieszna z ciebie kobietka.


                  Wiesz gdybym była na miejscu twoich bliskich zaczęłabym sie martwic o
                  ciebie.Przeciez ty wymyslasz i piszesz takie bzdury ze nie da sie juz czytac.

                  ....Wiesz, ja jak kazdy czasem
                  > kloce sie z bliskimi,

                  Ja nie.Nie mam takiej potrzeby.
                  • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 16:46
                    Jakie bzdury. Moze napisz KONKRETNIE o co ci chodzi? A jesli nie masz lepszych
                    argumentow, to sie nie osmieszaj. Latwo napisac, ze ktos jest glupi. Trudniej
                    udowodnic czemu. Jak widze udowodnienie mi czegokolwiek przerasta twe
                    mozliwosci.

                    Moi bliscy sie o mnie martwic nie musza. Dorosla jestem:))

                    Mnie keidys Ojciec powiedzial, ze kazda klotnia jest dobra, byle konstruktywna.
                    I ludzie, ktorzy sie nie kloca, tlumia w sobie zle emocje.....i jak widac musza
                    pluc jadem na forach. Ja mam zdrowe emocjonalne kontajkty zarowno z rodzina
                    swoja, jak i meza. A ty jestes jedna z tych, co to uwazaja, ze kazda tesciowa
                    jest z gory bee...Wiec nie pisz farmazonow, ze jestes zgodna jak owieczka.

                    No i mialas juz nie pisac. Twoje slowo nic jak widac nie znaczy..
                    • ulka32 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 16:58
                      Gdybys uważnie poczytała to co napisałam to bys zrozumiała ze ja mam tesciowa
                      jeszcze raz powtarzam madra,zadbana ale nie widze potrzeby zeby była u mnie
                      gospodynia domowa.Sama sobie daje rade a pomimo tego ze nie korzystam z jej
                      usług to i tak bedzie mogla na mnie liczyc i napewno nie wynajme pielegniarki
                      ktora jej bedzie podmywała tyłek.Ty natomiast uwazasz ze tesciowa skoro juz jest
                      to ma pisany obowiazek pomagac,odwiedzac wnuki itd.itd.Nie wiem co przeczytałas
                      w moich wypowiedziach ze zrozumiałas ze ja nie mam kontaktu z rodzina.To totalne
                      bzdury.Wszyscy mnie podziwiaja bo nigdy do nikogo nie wyciągnęląm dłoni po
                      nic,to ja zazwyczaj pomagam bo taka mam naturę.Nigdy mi do głowy nie przyszło ze
                      coś za coś.Szanuje bardzo tesciow ale to oni podkreslaja ze mnie podziwiaja
                      patrzac na innych ktorzy maja problem z własnymi dziecmi.Przytocz mi jedno słowo
                      gdzie napisałam ze cos zrobiłam dla kogoś z przymusu lub czegoś nie zrobie bo
                      uważam ze nie musze.Wiesz rece mi opadły bo własciwie zawsze mam takie zdanie ze
                      rodzice moi bo mama juz nie zyje ktora bardzo kochałam,tato czy teściowie nic
                      nie musza robic dla swoich dzieci jak beda chcieli.Jesli cos dadza czy kupia to
                      ich dobra wola.To wcale nie znaczy ze ja jak bede miała dorosłe dzieci nic im
                      nie dam.Jeszcze raz powtarzam ze rodzi moze ale nie musi pomagac juz dorosłym
                      samodzielnym dzieciom.Powiedz gdzie to wyczytałas bo mi sie włos na głowie
                      jeży.Tera widze ze z nasze rozmowy nic nie wyniosłas jedynie oskarżanie.
                      • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:16
                        Noo, po raz pierwszy widze normalny ton. Wiec i Ci odpowiem normalnie.
                        To, ze nalezysz do osob nie przepadajacych za swa tesciowa wysnulam z tej
                        miedzy innymi wypowiedzi:
                        "Zapamiętaj sobie ze babcia ze strony męza zawsze jest " gorszą babcią" bez
                        wzgledu na to czy pomaga czy tez nie tak poprostu dla zasady.
                        Dziwię sie że do tej pory udało ci sie o tym nie wiedzieć."
                        Chyba pamietasz, ze to pisalas, prawda? To, ze jedna babcia jest "gorsza" chyba
                        nie jest OK? Masz prawo tak uwazac, jesli twoja tesciowa sie w tej roli nie
                        psrawdza, ale nie uogolniaj tego prosze. Jak widzisz, czytam uwaznie.

                        Jesli chodzi o wynajmowanie pielegniarki: mozna opiekowac sie starsza osoba
                        samemu, tylko wtedy nalezy zrezygnowac z pracy i "przymierac glodem". Starsza,
                        lezaca osoba potrzebuje opieki non - stop. W czasie gdy bylabym w pracy
                        wynajelabym pielegniarke. Nazywam to odpowiedzialnoscia i normalnym odruchem.
                        Nieludzkie jest zostawiac starsza osobe sama. Nie brzydzi mnie podcieranie
                        komus tylka, gorsze by bylo, aby w czasie mej nieobecnosci stara osoba lezala z
                        pelnym pampersem.

                        Ja tez nikogo nie zmuszam, aby mi gotowal, czy sprzatal. Napisalam, ze sama z
                        checia to zrobnie na stare lata: bo uwielbiam gotowac i uwielbiam male dzieci.
                        Jesli synowa bedzie chciala, to jej pomoge. Na stare lata bedzie to mile
                        zajecie. Nigdzie nie napisalam, ze nei masz kontaktu z rodzina!! skad to
                        wzielas?

                        A co do obowiazkow: jak widze, nie znasz prawa: jesli rodzic zyje w
                        niedostatku, a dziecko w luksusie, to sad moze nalozyc na dziecko obowiazek
                        alimentacyjny. To dziala i w druga strone. Czyli dorosle, zyjace w ubostwie
                        dziecko moze zarzadac alimentow od rodzicow.

                        Jesli chodzi o odwiedzanie: dla mnie rzecza naturalna jest, ze jak sie kogos
                        kocha, to sie ma chec te osobe odwiedzac, przebywac z nia itd. Zarowno moi
                        rodzice, jak i rodzice meza wpadaja do nas, zapytawszy uprzednio, czy nie mamy
                        nic naprzeciw. I wicewersa. Jak wpdane do rodzicow, zawsze sie ciesza. Dla mnie
                        jest to naturalne. To nie jest obowiazek. Ale ludzki, naturalny odruch.

                        Co do pomagania: pewnie ze nie masz obowiazku pomagac dzieciom. Ale moralnie
                        byc bogatym i nie pomoc wlasnym pociechom, to troche nie fair. Tak uwazam. I
                        mam do tego prawo.

                        • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:20
                          I nigdzie nie napisalam, ze rodzic musi....
                          moralnie powinienm jesli ma mozliwosci.

                          Co do nieodwiedzajacej babci: jak pisalam, mam taka. Nie interesowala sie mna
                          specjalnie, i chyba na stare lata jej jest smutno, ze ma wnuczke, z ktora ma
                          oficjalne kontakty, zamiast serdeczne.... Gdyby sie wysilila i choc raz zabrala
                          mnie na spacer, to moze by bylo inaczej? To starsza osoba buduje nic z
                          dzieckiem. I od tego ile dajesz serca, zalezy ile otrzymujesz w zamian.
                          • ulka32 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:33

                            Odpowiadasz na :

                            amalita napisała: mnie na spacer, to moze by bylo inaczej? To starsza osoba
                            buduje nic z
                            > dzieckiem. I od tego ile dajesz serca, zalezy ile otrzymujesz w zamian.

                            Nie prawda.Pytałas kiedys babcie jaki stosunek mieli twoi rodzice do niej..Te
                            stosunki buduja rodzice.Oni musza wiedziec jak układać kontakty babcia wnuk.
                            • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:43
                              Stosunki poprawne...
                              I nie masz racji. Sa tu na forum dzieczyny, ktore pisaly, ze tesciowe nie
                              znosily ich matek, ale byly cudownymi babciami. Moi rodzice nigdy mej babci nie
                              zabraniali do nas wpadac... Sama nie chciala. Tylko my ja odwiedzalismy. To
                              troche nie fair. Nie znasz mej rodziny, wiec nie sil sie na analizy. Napisalam,
                              ze mam kontakt z babcia, ale nie tak serdeczny, jak powinien byc moim zdaniem.
                        • ulka32 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:29
                          amalita napisała:


                          "Zapamiętaj sobie ze babcia ze strony męza zawsze jest " gorszą babcią" bez
                          > wzgledu na to czy pomaga czy tez nie tak poprostu dla zasady.

                          Gdybym wiedziała ze bedziesz drążyc przytoczyłabym cytat.
                          To nie moje słowa tak mowia co niektore synowe na tym forum,poczytaj zobaczysz
                          ze to prawda.Też mnie to zbulwersowało choc jak sopbie przypomne moja bratowa
                          zawsze dawała odczuc mojej niezyjacej mamie ze jej mama to ta pierwsza babcia.

                          Nie bede wiecej z toba polemizować bo troszke dłuzej mam tesciowa z ktora mam
                          bardzo,bardzo dobre stosunki.Moja tesciowa jest w takim wieku ze ma prawo teraz
                          sobie pozyc bez obowiazkow bo wychowała trojke dzieci i powinna mie teraz czas
                          dla siebie a nie zaczynac kolejny etap zycia przy wnukach.Bez żartów, a pozniej
                          trumna i koniec imprezy.Zobaczysz jak wychowasz swoje dzieci czy bedziesz miała
                          tyle siły oddac sie potomnym.Ja w swoje siły nie wierze .Nie jestem taka optymistka.

                          > A co do obowiazkow: jak widze, nie znasz prawa: jesli rodzic zyje w
                          > niedostatku, a dziecko w luksusie, to sad moze nalozyc na dziecko obowiazek
                          > alimentacyjny. To dziala i w druga strone. Czyli dorosle, zyjace w ubostwie
                          > dziecko moze zarzadac alimentow od rodzicow.

                          Nie rozśmieszaj wszyscy to wiedza!!




                          • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 17:40
                            Jak to nie twoje slowa!!! a czyje przepraszam? czyzby ktos sie podszyl pod
                            twego nicka??? przeciez tak napisalas. Jesli tak nie uwazasz, nalezalo to
                            opatrzyc komentarzem.

                            Jak widzisz, draze. Wiec przytocz cytat, jak mnie o cos oskarzasz.

                            Jestem optymistka, mam do tego prawo, jak i znam sporo osob, ktorym babcie
                            pomagaja przy opiece nad dzecmi.

                            Przed chwila pisalas, ze rodzic nie ma zadnych obowiazkow wobec doroslych
                            dzieci, teraz cie rozsmieszam, udawadniajac ze ma... Skoro znasz prawo, czemu
                            piszesz inaczej?? Zastanow sie chwile.

                            Ide do domu, tak ze to moj ostatni post na dzisiaj.
                            • bersi Re: To chyba nie bylo do ciebie... 29.07.05, 21:03
                              Przeciez to prawo to wyrywanie pieniędzy od ludzi ktorzy całe życie ciężko
                              pracowali na nie.Każdy ma po to ręce i głowe ze powinien zarobic a jak nie
                              potrafi to niech nie wyciaga łapy po nie swoje ,bo mu sie należą alimenty z
                              racji biedy.ALe idiotyzmy tu sie pisze.
                                • bersi Re: To chyba nie bylo do ciebie... 01.08.05, 09:59
                                  I odwrotnie tez.Rodzice tyraja a synuś albo córunia czekaja az dostaną gotowe na
                                  tacy.Całe zycie sie opieprzaja a pozniej chca od rodzicow alimentow.Czyli
                                  wniosek co wg.niektorych jest taki ze:rodzice wychowuja najpierw swoje
                                  dzieci,pózniej pomagaja wychowywac wnuki a jeszce pozniej powinni sie podzielic
                                  pieniedzmi bo maja moralny obowiazek pomagac tak wprost albo zostana zaskarżeni
                                  o alimenty.Wolne żarty.Moje zdanie jest takie ze kazdy dorosły powinien zarobic
                                  na siebie.Nie liczyc na to ze da matka z ojcem.Jesli nie jest w stanie utrzymac
                                  rodziny niech jej nie zakłada.Rodzice nie maja zadnego obowiazku dokładac to
                                  moje zdanie.
                                  • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 01.08.05, 10:12
                                    Zgoda. Nie maja obowiazku....
                                    Ale tak pomysl: gdybys byla bardzo zamozna, miala trzy domu, zasobne konto....
                                    nie kupilabys dzieciom mieszkania, aby mialy fajny strat w zycie? bo ja tak.
                                    Tak samo, jakbym je ksztalcila, aby w przyszlosci zarabialy jeszcze wiecej i
                                    aby swoim dzieciom zapewnily to samo.
                                    A co do opieki babc nad wnukami: wielu babciom to sprawai frajde. Znam takie.
                                    Ja jeszcze dzieci nie mam, ale wiem, ze moi rodzice beda wnuki psuli na potege.
                                    Juz tacy sa:))
                                  • amalita Wszystko zalezy od dzieci i ich rodzicow 01.08.05, 10:19
                                    Co do wyrodnych dzieci: przyklad. Zamozni rodzice maja corke, ktora jest mlodym
                                    chirurgiem. Dziewczyna po ciezkich studiach zarabia grosze, a praca
                                    odpowiedzialna i absorbujaca... Czy taka corka nie zasluguje na pomoc, jesli
                                    tyra jak wol, a z racji panujacej w Polsce paranoi nie jest nalezycie
                                    wynagradzana? czy najac taka corke nie zafundowalabym jej wakacji czy
                                    mieszkania majac na to srodki?? Zafundowalabym, i bylabym z niej dumna. Grunt,
                                    aby dalej sie rozwijala i aby byla w stanie to mieszkanko utrzymac...
                            • ulka32 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 30.07.05, 10:57

                              Gazeta.pl > Forum > Prywatne > Kobieta

                              Sobota, 30 lipca 2005

                              mlodziutkie mezatki i ...





                              Re: Nie za bardzo rozumiem...
                              Autor: ulka32
                              Data: 27.07.2005 13:54

                              + dodaj do ulubionych wątków

                              + odpowiedz
                              zjadaczka_melonow

                              Twoja synowa urodzi dzieci, dla ktorych bedziesz "ta gorsza babcia"


                              , Zapamiętaj sobie ze babcia ze strony męza zawsze jest " gorszą babcią" bez
                              wzgledu na to czy pomaga czy tez nie tak poprostu dla zasady.
                              Dziwię sie że do tej pory udało ci sie o tym nie wiedzieć.
                              • mari_anna2 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 30.07.05, 13:02

                                Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy???
                                Autor: triss_merigold6
                                Data: 10.02.2005 21:39

                                + dodaj do ulubionych wątków

                                + odpowiedz cytując + odpowiedz
                                Dobre pytanie.DD
                                Ja tam z powodu teściowej nie narzekam specjalnie. Mam swoje zastrzeżenia ale
                                ponieważ z jej strony nie spotkała mnie jakaś przykrość ani uwagi więc się nie
                                rzucam. Różnice zdań pomijam bo nie interesuje mnie zmienianie poglądów i stylu
                                życia dorosłej osoby.
                                Przypuszczam, że będę chłodną teściową. Synowa to synowa a nie córcia. Wymagam
                                i oferuję uprzejmość, sympatię niekoniecznie - aczkolwiek nie wykluczam.
                                Analizowanie małżeńskich problemów młodej pary mnie nie interesuje.Jeżeli syn
                                zwiąże się (mam nadzieję, że jednak nie) z głupią cipą to trudno aczkolwiek
                                dezaprobaty kryć nie będę. Jeżeli panienka będzie mieć pretensje, że nie mam
                                ochoty grać roli bezpłatnej niańki na każde zawołanie to panienka zostanie
                                wyśmiana. To samo dotyczy spraw finansowych - swoją własną kasę mogę
                                przeznaczyć na prezenty dla wnuków czy pomoc finansową ale mogę też np.wydać na
                                waciki, wycieczkę czy niekulturalnie przepić i nikomu nic do tego.
                                Jedno wiem na pewno: siedząca w domu, słabo wykształcona, leniwa czy pozbawiona
                                ambicji zawodowych synowa będzie miała ze mną kiepsko...


                                Ta dziewczyna widac ze wie co do niej nalezy i czego chce od życia.Mam to same
                                zdanie.
                              • mari_anna2 Re: To chyba nie bylo do ciebie... 30.07.05, 13:04

                                Re: My-przyszłe teściowe-jakie będziemy???
                                Autor: triss_merigold6
                                Data: 10.02.2005 21:39

                                + dodaj do ulubionych wątków

                                + odpowiedz cytując + odpowiedz
                                Dobre pytanie.DD
                                Ja tam z powodu teściowej nie narzekam specjalnie. Mam swoje zastrzeżenia ale
                                ponieważ z jej strony nie spotkała mnie jakaś przykrość ani uwagi więc się nie
                                rzucam. Różnice zdań pomijam bo nie interesuje mnie zmienianie poglądów i stylu
                                życia dorosłej osoby.
                                Przypuszczam, że będę chłodną teściową. Synowa to synowa a nie córcia. Wymagam
                                i oferuję uprzejmość, sympatię niekoniecznie - aczkolwiek nie wykluczam.
                                Analizowanie małżeńskich problemów młodej pary mnie nie interesuje.Jeżeli syn
                                zwiąże się (mam nadzieję, że jednak nie) z głupią cipą to trudno aczkolwiek
                                dezaprobaty kryć nie będę. Jeżeli panienka będzie mieć pretensje, że nie mam
                                ochoty grać roli bezpłatnej niańki na każde zawołanie to panienka zostanie
                                wyśmiana. To samo dotyczy spraw finansowych - swoją własną kasę mogę
                                przeznaczyć na prezenty dla wnuków czy pomoc finansową ale mogę też np.wydać na
                                waciki, wycieczkę czy niekulturalnie przepić i nikomu nic do tego.
                                Jedno wiem na pewno: siedząca w domu, słabo wykształcona, leniwa czy pozbawiona
                                ambicji zawodowych synowa będzie miała ze mną kiepsko...


                                Ta dziewczyna widac ze wie co do niej nalezy i czego chce od życia.Mam to same
                                zdanie.Teściowej tez sie cosik nalezy od życia.A synowa jak potrzebuje niańki to
                                niech sobie wynajmie i zapłaci.Dzieci sie rodzi dla siebie a nie w prezencie dla
                                babki i dziadka.
                                • amalita Re: To chyba nie bylo do ciebie... 01.08.05, 09:42
                                  Tylko, ze jesli trafi Ci sie leniwa/niewyksztalcona/niesyplatyczna, itd.
                                  synowa, a Ty nie znajdziesz z nia nici porozumienia, to suma sumarum, na koncu
                                  Ty bedziesz stratna: ona urodzi wnuki, ktore wezma strone matki. Jesli beda z
                                  Twej strony czuly chlod czy tez lekcewazenie matki, to nie licz na milosc z ich
                                  strony....
                                  Mysle, ze trudno dyskutowac z wyborami zyciowyh partnerow wlasnych dzieci.
                                  Jesli ich nie zaakceptujemy, bedzie nam ciezko, bo wiecej na tym stracimy. I
                                  stad biora sie posty o wstretnych tesciach. Te nasze przyszle synowe tez maja
                                  swych rodzicow i naprawde niekoneicznie potrzebuja naszego blogoslawienstwa...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka