Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?!

16.02.05, 11:11
Co drugi post mnie rozwala. Mam wrażenie, że licealiści bawią się w dom.P
Obraz większości panów jest taki:
- mamuni synek co zamieszkać bez rodziców nie chce
- nawet jak mieszkacie oddzielnie to mamunia + teść robią inspekcje w szafkach
- rączki do obowiązków domowych ma dwie lewe
- zazdrosny świr (kontroluje, wypomina, nie pozwala wyjść samej)
- lubi wypić regularnie
- pozwala, żeby jego żonie inni ludzie robili publicznie niemiłe uwagi
(teściowie, rodzinka)

Z drugiej strony panienki co przeżywają szok na info, że facet porno obejrzy
albo sam sobie zrobi dobrze. O koleżanki zazdrosne, o kolegów zazdrosne,
wyegzekwować minimum partnerstwa nie potrafią, bezradne, płaczliwe... Teściom
nie odpowiedzą stanowczo, łykają niefajne teksty jak gęś kulki a potem ryczą
po kątach.
Czy każda z Was jest z pierwszym chłopakiem jakiego poznała w wieku
nastoletnim? Bo tak to widzę...

    • sloooneczko Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 11:27
      wszystko na nie!!':))
      idealne małżeństwo czy co?;)
      • anula36 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 11:33
        mysle,ze obraz zwiazkow na podstawie forum jest lekko zludny-pisze tu sie
        przede wszytkim o troskach i problemach-malo o radosciach w zwiazku.Po cos w
        koncu dziewczyny sa z tymi maisynkami,ktorzy sie nei chca zenic:)
        JA tez z takim bylam i dopiero pare lat temu przejrzalam na oczy:)
        Poza tym wez pod uwage ze to forum"mlode mezatki"- ja 10 lat temu tez bym
        tesciowej nie odpyszczyla zeby sie odczepila o naszych spraw- teraz juz tak. na
        szczescie nie musze- bo znalazlam sobei faceta z fjan rodzina:)

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16559
    • a_weasley Krzywe zwierciadło i dlaczego to jest normalne 16.02.05, 13:31
      Pewnego mroźnego dnia do baru U Freda w Missoula w stanie Montana wszedł Joe
      McDonald. Przysiadł się do Jimmy'ego Cheeseburgera, postawił mu piwo, bo był w
      dobrym humorze (właśnie dostał list ze szkoły z comiesięcznym opisem dokonań
      swojego 10-letniego syna, z którego wynikało, że Sam ostatnio o wiele lepiej
      się uczy). Cheeseburger też był w dobrym humorze, bo z wyciągu bankowego
      wyczytał, że ma na koncie o 2323 $ więcej niż sobie wyliczył, więc z kolei on
      postawił piwo McDonaldowi.
      Potem wypili jeszcze po lufce whisky na własny koszt, rozmawiali przez 23
      minuty o tym, jak drzewiej bywało i że zima latoś ciężka, opowiedzieli sobie na
      pożegnanie po dwa stare kawały i poszli każdy w swoją stronę.
      Nikt o tym nie pisał w prasie ani w necie. Bo o czym tu pisać? Ciągle gdzieś
      się spotyka Joe z Jimmym, Ron z Harrym, Klaus z Helmutem, Wania z Saszą,
      Jacques z Pierrem, Abdul z Mahmudem, Michał z Krzyśkiem, piją piwo, whisky,
      samogon, wino, kwas chlebowy i inne napoje charakterystyczne dla kultury
      lokalnej i nikt o tym nie pisze w gazetach.
      Gdyby natomiast McDonald miał jakieś ale do Cheeseburgera (np. odkrył, że jego
      żona sypia z Cheeseburgerem, a w dodatku Cheeseburgerowa nie zamierza na
      zasadach wzajemności sypiać z nim), ogłosił to wszystkim, następnie zastrzelił
      wszystkich obecnych w lokalu (z wyjątkiem barmana, któy schował się za
      bufetem), Cheeseburgera na ostatku, po czym palnął sobie w łeb na jego trupie -
      byłby to news na pierwszą stronę, a przez Missoula przewaliłyby się ekipy
      wszystkich amerykańskich sieci telewizyjnych (jak ta mieścina by to zniosła?),
      ponieważ takie masakry to jest jakiś odchył od normy, nawet w Hameryce.
      Tak i tutaj nikt nie przysyła notek "Cześć, mam wspaniałego kochającego i
      odpowiedzialnego męża, teściowa zawsze mi gotowa pomóc, ale nigdy się nie
      narzuca, jest mi dobrze i ciepło", bo i o czym tu pisać? Czasem tylko pojawiają
      się tego typu teksty w opozycji do negatywnych uogólnień.
      No tak już jest, że na Forum się na ogół przychodzi z prawdziwymi lub urojonymi
      problemami, a nie z ich brakiem.

      > Czy każda z Was jest z pierwszym chłopakiem jakiego poznała w wieku
      > nastoletnim? Bo tak to widzę...

      Znam co najmniej cztery przypadki, gdzie pierwszy związek danej dziewczyny,
      zawarty gdzieś w połowie liceum (a nie, jeden to nawet wcześniej, gdy oboje do
      liceum szli), przekształcił się od słowa do słowa w stabilne, zdrowe
      małżeństwo. Więc jak to zwykle bywa, nie ma reguł.
    • an_ni Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 13:38
      oo dokladnie! to samo mi sie nasuwa jak czytam te posty
      brrrr....
    • a_weasley A tak w ogóle to nie przesadzajmy 16.02.05, 13:43
      zdarzają się pozytywne wątki też, o chociażby tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=20250369&v=2&s=0
    • garbaty_aniol Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 14:12
      podejrzewam, ze ty i twoj luby jestescie idealami, wiec twoim problemem sa
      tylko problemy innych, tak trzymaj
    • aleksandrynka Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 14:15
      Czy każda z Was jest z pierwszym chłopakiem jakiego poznała w wieku
      > nastoletnim? Bo tak to widzę...
      >
      Wiesz, triss, ja własnie jestem z pierwszym chłopakiem, jakiego poznałam w
      wieku nastoletnim. I nie narzekam :) W moim przypadku Twój wywód i puenta-
      pytanie nie mają NIC wspólnego. Chyba nie tędy droga do zrozumienia w/w
      problemów.
      • triss_merigold6 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:01
        Aleksandrynko też znam małżeństwa zawarte ze związków licealnych, które wydają
        się udane (piszę "wydają się) bo nikomu do kuchni ani sypialni nie zaglądam).
        To może kwestia dojrzałości? Braku klapek na oczach lub magicznego
        myślenia "myślałam, że się zmieni"?
        • aleksandrynka Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 21:32
          jeśli chodzi o małżeństwa "licealne", to tak mi przychodzi do głowy, że łatwiej
          się zgrać, dopasować, trochę urobić materiał, niż "brać sobie" gotowca opornego
          na zmiany... No ale, jak wiemy ;) recepty nie ma, trzeba trafić i już!
          A tutaj dziewczyny piszą przede wszystkim jak mają problem, co nie znaczy, że
          odzwierciedla to ogólny stan młodych małżeństw na forum czy w polsce w ogóle...
    • jenny1 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 14:15
      Ze związkami bywa tak jak z ludzkimi charakterami i z pogodą, raz jest dobrze i
      słonecznie , a raz deszczyk spadnie, niemniej trzeba czasu, by ocenić czyjś
      związek lub po prostu jako tako podsumować swoje życie,(inna sprawa ,ze kazdy
      ma odmienne priorytety). Na jednym kawałku, dajmy na to na podstawie paru lat
      się nie da, a jeszcze jakby się nieszczęśliwie złożyło ,że niedaj Bóg tych
      chudych lat to kaplica jak to mawia mój znajomy:) A jesli chodzi o mnie to po
      prostu nie mam sumienia się chwalić swym szczęsciem no chyba ,że mnie
      zapytają:D i tak np.,gdy spotykam znajomą ,której małzeństwo się rozpada, żyją
      od dwóch lat w separacji to na pytanie co u Ciebie jak odpowiadam?, no przecież
      nie mówię ,ze dopiero co (i tu proszę sobie wyliczyć swe liczne osiągniecia,
      kazdy według swe miary )... a niestety obserwuję czasem takie paranoidalne
      zjawiska, gdy ktoś "przydybie" takiego nieszczęśnka i jak nie zacznie swego
      bałwochwalczego wywodu....tak mi się coś przypomniało,moj (ŚP) dziadek jak żył
      mawiał często ,ze nie ma nic gorszego jak dowartościowywać się na czyimś
      nieszczęsciu i poprawiać sobie nastrój tylko dlatego ,ze Kowalską małżonek
      reularnie bije, Nowakowi auto ukradli, a Malinowską teściowa po raz kolejny
      zwyzywała publicznie..eh...
    • juzkak Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 14:29
      Wiesz Triss, moze one też po jakimś czasie zmądrzeją, przepędzą mężów
      nieudaczników, znajdą prawdziwego partnera i wysmaruja podobny text.
      • garbaty_aniol Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 14:34
        wiesz ja nie mam meza nieudacznika i w ogole jestem szczesliwa, a takich
        tekstow nie smaruje....
        • triss_merigold6 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:07
          Takich jak ja? Ciekawość, panie dziejku, zwykła ludzka ciekawość, skąd tyle
          narzekań u dorosłych przynajmniej metrykalnie ludzi. Rozumiem konflikty, spory,
          kłótnie, bo czasami są nieuniknione, nawet potężną awanturę kiedy jednej czy
          drugiej osobie ciśnienie skoczy ale nie to... nie takie dziwaczne relacje.
          Jakby dzieci spychały się z kolan albo trenowały podstawy manipulacji na drugim
          człowieku.

          Kurczę, czytając te wątki dochodzę do wniosku, że mój pierwszy mąż nie był taki
          zły a drugiego powinni kanonizować.P
          • garbaty_aniol Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:30
            no to sie dowartosciowalas. ciekawe co oni pisza o tobie na forum mezczyzna?
            • triss_merigold6 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:40
              Nie wiem co piszą o mnie na f. mężczyzna i jest mi to głęboko obojętne.
              Projekcja? (z tym dowartościowaniem) Mnie to raczej dziwi i trochę śmieszy niż
              dowartościowuje, skądinąd szkoda, że tyle młodych kobiet już na początku
              małżeństwa ma problemy.
              • an_ni Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:48
                mam wrazenie ze na wlasne zyczenie maja te problemy ...
          • kinkygirl Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:47
            dokładnie. ja mam takie same odczucia jak triss.
            to nie młode małzeństwa i ich problemy ale jakieś zoo, a w nim kosmici.
            sadzac po wpisach na forum, zdaje sie, ze osoby emocjonalnie zrownowazone i
            zdolne do stworzenia normalnych partnerskich relacji sa gatunkiem zagrozonym,
            wrecz na wymarciu...

            a moja tesciowa jest aniolem :)
            • capa_negra :-)))))))) 16.02.05, 15:54
              lepiej się tego nie dało ując
            • triss_merigold6 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 15:55
              Zrównoważeni powinni być pod ochroną jak białe tygrysy (?).D
              • capa_negra Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 16:04
                Koniecznie, bo inaczej za 100 lat będą usilowali nas odtworzyć ze strzepków DNA
                jak obecnie wilki workowate w Australii :-)))
                • triss_merigold6 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 16.02.05, 16:06
                  A potem bedzie "Jurrasic Park" 17 cz. "Coś przetrwało?".:))
                  • capa_negra :-)))))))) 16.02.05, 16:14
                    Chyba "Nie dajmy im wrócić" :-)))
                  • renata505 Re: triss merigold6 16.02.05, 21:27
                    Załóż swoje forum pod hasłem "Masz problem napisz do mnie" Czytajac twoje posty
                    widze żę masz duże doświadczenie.Możesz nauczac młodsze koleżanki.
      • ewasuwek Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 12:24
        he, he...dobre...

        Ewka
    • mari_paz Re: nie masz problemu nie piszesz:) 16.02.05, 18:52
    • katarzyna_78 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 11:26
      Każda z nas chce podzielić się problemami. O tym, co w porządku nie ma potrzeby
      pisać. Forum jest też po to, żeby się wygadać i czasem dowiedzieć się, ktoś ma
      takie same kłopoty. I nie chcemy, żebyś nas oceniała
      • maja45 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 12:15
        Problem w tym, ze sprawy poruszane na forum są jak dla mnie smieszne i załosne,
        ale takie mamy niestety w poraząjacej czesci społeczenstwo.Ja tu wchodze , zeby
        sie ubawić po pachy i utwierdzić w przekonaniu, że mam fajne zycie i jestem
        zdrowa na umyśle.
        CZego i panstwu zycze.
        Marta
        • kinkygirl Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 12:35
          Widze, ze to temat, w którym mają szansę się ujawnić wszyscy "sekretni
          podczytywacze" :)

          Co do społeczeństwa - to się zgodze. Obraz polskiej rodziny, jaki się wyłania z
          lektury forum jest naprawdę porażający.

          A internet szybko wszedł pod strzechy. Już nawet niepiśmienni, tzn osoby, które
          potrafią się wysłowic tylko z najwyzszym trudem, jesli w ogole, zaczęli
          wypowiadać się na forach ;)
          Ja niekiedy naprawde nie rozumiem, lub tylko w zarysie moge sie domyślac, o co
          taka osóbka zakładająca temat pyta i jaki jest własciwie jej problem :D
        • kogelmogell Re: Otóż to!!!!! 17.02.05, 12:36
          Zgadzam zię z przedmówczyniami, że na forum piszą ludzie mający
          problemy, nie umiejący znaleźć pomocy gdzie indziej, szukający rady.
          No i dlatego tyle w postach rozterek, błagania o pomoc, zarzutów
          w stronę innych itp.. Ale jednaocześnie nie mogę oprzeć się wrażeniu,
          że te problemy są jakieś dziwne. Rzadko zabieram głos, bo czasami sama
          nie wiem co myśleć o niektórych postach. W wielu przypadkach, jakbym
          ja miała takie problemy, to uciekałabym gdzie pieprz rośnie, powiedziwaszy
          wcześniej co o tym myślę. Po jaka cholerę użerać się z ludźmi
          niedorozwiniętymi emocjonalnie, przepraszam za wyrażenie :-)
          A co do tych wszystkich problemów z teściowymi, to ludzie, TRZEBA rozmawiać, mówić co wam się nie podoba, wyrażać własne zdanie dobitnie acz grzecznie. Owszemm zdarza się, że do kogoś NIC nie dociera, wtedy trudno, trzeba olać.
          Ale w 95 przypadkach na 100 można się porozumieć bez wzajemnego obrażania
          i ranienia się. Trzeba tylko CHCIEĆ!!! Odnoszę nieodparte wrażenie, że większość problemó stwarzacie sobie na własne życzenie. Dojrzały związek
          polega na rozmowie i kompromisach, nie da się inaczej...
          Ja od 3,5 roku jestem w cudownym związku, planujemy ślub. Oczywiście
          życie nie zawsze jest usłane różami, z przyszłymi teściami też różnie
          bywało ale ZAWSZE udaje nam się porozumieć (z nimi i z narzeczonym)
          Cały myk polega na tym, żeby nie chować urazów, nie zamykać się w sobie
          tylko mówić o tym innym. Oni często nie wiedzą, co nam się nie podoba.
          Dobra, koniec tych wywodów, strasznie się rozpisałam ;-)
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę udanych, parterskich związków!
          • a_weasley Syty głodnego nie zrozumie 18.02.05, 00:01
            kogelmogell napisała:

            > Ale w 95 przypadkach na 100 można się porozumieć bez wzajemnego obrażania
            > i ranienia się. Trzeba tylko CHCIEĆ!!!

            Nie czepiając się statystyki, zauważę, że na cudzy ból każdy ma lekarstwo.
            TYmczasem do tanga trzeba dwojga. Asertywność jest dobra, ale zakłada pewne
            minimum dojrzałości strony przeciwnej. Jeżeli strona przeciwna sprzeciw uważa
            za bezzasadny bunt albo za atak na siebie, jeżeli posługuje się szantażem
            emocjonalnym i/lub ekonomicznym, to porozumienie bez ranienia jej może polegać
            tylko na bezwarunkowej kapitulacji.
            Masz partnera życiowego, z którym tak się da? To się ciesz. Z jego rodzicami?
            Zaraz jutro daj na mszę.
            I uwierz, że z wieloma mężami, żonami, narzeczonymi, teściami (płci obojga) tak
            się nie da.
            Odnoszę nieodparte wrażenie, że większoś
            > ć problemó stwarzacie sobie na własne życzenie. Dojrzały związek
            > polega na rozmowie i kompromisach, nie da się inaczej...
            > Ja od 3,5 roku jestem w cudownym związku, planujemy ślub. Oczywiście
            > życie nie zawsze jest usłane różami, z przyszłymi teściami też różnie
            > bywało ale ZAWSZE udaje nam się porozumieć (z nimi i z narzeczonym)
            > Cały myk polega na tym, żeby nie chować urazów, nie zamykać się w sobie
            > tylko mówić o tym innym. Oni często nie wiedzą, co nam się nie podoba.
            > Dobra, koniec tych wywodów, strasznie się rozpisałam ;-)
            > Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę udanych, parterskich związków!
            • kogelmogell Re: Syty głodnego nie zrozumie 18.02.05, 00:18
              Ależ ja się cieszę!!!! Że znalazłam takiego faceta, że ma ok rodziców.
              > TYmczasem do tanga trzeba dwojga. Asertywność jest dobra, ale zakłada pewne
              > minimum dojrzałości strony przeciwnej.
              Właśnie, dojrzałości. Czyli jak ktoś jest niedojrzały, to się z nim nie
              da dogadać zazwyczaj, masz rację. I ja właśnie tego nie rozumiem, po co
              sobie wtedy zawracać głowę, ranić kogoś i siebie, dać się upokarzać...
              Przeżyłam coś takiego, zależało mi na gościu bardzo, trochę wytrzymałam
              ale powiedziałam NIE i odeszłam. Było ciężko ale poradziłam sobie. Nie jestem
              więc gołosłowna i rozumiem sytuację. Nie rozumiem tylko po co ciągnąć
              takie związki...
    • martynika28 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 16:40
      dokładnie tris. Od kilku dni czytam to forum i oczom nie wierzę. A myślałam, że
      forum "Kobieta" nie przebije nic
    • martynika28 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 16:43
      no właśnie Kinky, to tematy dla passivów ;))
    • zonka3 Re: Rany boskie, kobiety z kim Wy jesteście?! 17.02.05, 17:11
      nie mam nic przeciwko, zeby ogladal porno
      ale.....on mowi, ze lubi soft?!?

      niech to czemus sluzy! a konkretnie obojgu
      bo jesli ma tylko jemu, to cos tu jest nie - tak
      poza tym moze obejrzec tez z zona!

      jesli chodzi ...o "robienie sobie samemu dobrze" cytuje ciebie
      hmmm ciaza powinna byc rowniez bogatym erotycznie i seksualnie przezyciem dla
      obojga kochajacych sie partnerow
      ale ty chyba tego nie rozumiesz, bo zbyt prosta jestes

      • zonka3 do triss 17.02.05, 17:13
    • axy23 w moim świecie 18.02.05, 14:06
      to wspaniale Triss, że jesteś taka dojrzała i nie obciążona problemami - cieszę
      się Twoim szczęściem
      ale - wyobraź sobie, że nie znam ani jednego młodego małżeństwa (starszego
      zresztą również) czy pary, które nie miałałoby problemów
      i uwierz mi, że spotkałam się już z życiowymi scenariuszami przewyższającymi
      fantazją i skomplikowaniem wszystkie seriale brazylijskie razem wzięte, a
      postaci dramatu niekoniecznie były niezrównoważone psychicznie i emocjonalnie

      a może to ja się mylę - może całe moje otoczenie cierpi na odchyły od normy i
      stąd różne dziwne historie i problemy
      coż - ja na pewno nie jestem przykładem zrównoważenia i zdrowia psychicznego,
      ale nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że wszyscy których znam również, dlatego
      nie zgadzam sie z tobą i uważam, że problemy i niedoskonałości - tak jak i
      rozwój i nauka - są istotną częścią ludzkiej natury
      a błądzącym należy się pomoc

      pozdrawiam wszystkie idealne pary (a raczej idealne żony)- badzcie tu na forum
      krynicą wiedzy, madrosci i doswiadczenia dla nas niedoskonalych,
      nieszczesliwych i upartych w swej glupocie
      • maja45 Re: w moim świecie 18.02.05, 14:26
        Nie chodzi o brak problemów, ale raczej o ich rodzaj.
        Bo czy problemy typu-pierdzący , onanizujący, ogladający pornografie mąz, sa
        problemami ludzi dojrzałych?Jest to kwestia do dyskusji.
        Czy problemem dojrzałych, niezaleznych ludzi jest tesciowa , bądż szwagierka?
        Co do problemów bardziej skomplikowanych niż brazylijski serial, to cóz, kazdy
        ma takie zycie , na jakie sie godzi i jakie sam sobie wykreuje, ale po co
        osmieszać sie na Forum wypisujac takie bzdety?
        Marta
        • zonka3 Re: w moim świecie 18.02.05, 17:51
          a dlaczego seks jest problemem niedojrzalych ludzi dla ciebie?
          czy tez jest to temat tabu???
          w tym wypadku , to ty jestes niedojrzala
        • axy23 Re: w moim świecie 18.02.05, 20:33
          i widzisz - potwierdzilas tyiko, ze nie rozumiesz o co chodzi
          zycie moze cie jeszcze zaskoczyc - mam nadzieje, ze nie niemiło
        • a_weasley Re: w moim świecie 19.02.05, 21:33
          Maja 45 się czepia ludzi, że mają problemy, o których jej się źle czyta:

          > czy problemy typu-pierdzący , onanizujący, ogladający pornografie mąz,

          Ad 1 - diabeł jest ukryty w szczegółach. Mąż niedomyty czy w inny sposób
          nieapetyczny może odstręczać.
          Ad 2, 3 - wielu kobietom to przeszkadza. Podejrzewam, że większości. Czują się,
          o ile rozumiem, tak, jakby były dla męża mniej atrakcyjne od... Jakoś mnie to
          nie dziwi.

          > sa problemami ludzi dojrzałych?Jest to kwestia do dyskusji.

          O czym tu dyskutować? To są problemy, które potrafią zatruwać zupełnie
          normalnym i zrównoważonym kobietom.

          > Czy problemem dojrzałych, niezaleznych ludzi jest tesciowa, bądż szwagierka?

          A co ma do rzeczy niedojrzałość? Czy to dojrzały i niezależny człowiek nie może
          mieć nadaktywnej teściowej wydzwaniającej do córki dwa razy dziennie i
          udzielającej nieproszonych rad? Albo szwagierki-imprezowiczki podrzucającej
          żonie swoje dzieci w każdy weekend przynajmniejnajeden wieczór?

          > kazdy ma takie zycie , na jakie sie godzi i jakie sam sobie wykreuje,

          Inaczej mówiąc: jeśli macie kłopoty, to to wyłącznie wasza wina. Takiej bzdury
          nie trzeba nawet przygważdżać.
          Dobrze Ci na świecie, nie potrzebujesz pomocy w kłopotach, super, ciesz się,
          denerwują Cię cudze kłopoty to o nich nie czytaj,

          > ale po co osmieszać sie na Forum wypisujac takie bzdety?

          No właśnie.
          • gosza26 Re: w moim świecie 20.02.05, 14:29
            Nie wczytuje sie w problematykę forum zbyt głeboko. mam jednak nieodparte
            wrażenie, że Ci, którzy twiedzą, że duża częśc kobiet mysli, że jakoś to w
            małżenstwie będzie pomiomo iż widzi zgrzyty już przed ślubem.

            To prawda,że nikt nie jest wolny od problemów. Takie stawianie sprawy tez
            swiadczy o pewnym przekłamaniu. Jednak to co czego świadkiem jestem w chwili
            obecnej potwierdza tezę o niedojrzałosci:
            -ludzie nie potrafia rozmawiac o pieniądzach
            -o swoich potrzebach
            -itd. itd

            Poza tym w stwierdzeniu,że każdy ma takie zycie na jakie sie godzi tez jest
            duzo prawdy. Wyłaczając wypadki losowe i zdrowie, mam niemal pewność, że swoje
            kłopoty ściagamy sami na siebie. Choc przyczyny nie muszą byc tak jednoznaczne
            jak twierdzi załozycielka wątku..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja