lukasz1005
20.02.05, 22:47
jak mysle ze kiedys bylo tak pieknie tak zywo i widze jak jest teraz to
poprostu czasami nie radze sobie z tym.jak zaczynalismy byc razem ona miala
luzy na studiach ,ja tez.czulem ze lecimy na siebie jak 2 mlode
skowronki,kochalismy sie ciagle i wszedzie,bylo
cudownie,blisko,namietnie .teraz ona nie ma praktycznie czasu ,u mnie jest
troche lepiej.nasza sielanke przerwala osobista tragedia.bylo wszytsko ok ale
kiedys cos jej sie poprzesuwalo w jej cyklu(zawsze byl zgodny prawie ze do
godziny).zaszla w ciaze nie wiedziala o tym.dowiedzieslimy sie kiedy
poronila.to ja zabilo wewnetrznie.zabilo jej radosc zycia radosc do
wszytskiego.potem potrzebowalismy wlasnego ciepla szczegolnie ona.ale sex byl
jednym wielkim strachem czy znow sie cos nie stanie.nie umielismy racjonalnie
myslec.to byla walka na zasadzie ze musisz pic wode aby zyc ze swiadomoscia
ze ktoras szklanka moze byc zatruta.ale kiedys zdarzyl sie nam "wypadek",ona
wpadla w panike ,wszytsko w niej odzylo co bylo kiedys.zwiazek z jej strony
byl coraz zimniejszy,ja sie wewnterznie odsuwalem bo nie moglem przyzywyczaic
sie do braku tego ciepla,tego co bylo kiedys.rozstalismy sie ale znow
zeszlismy bo nie mozemy zyc bez siebie.ona miala kilka nieudanych zwiazkow w
tym jeden gdzie bardzo mocno sie zaangazowala a koles ja oszukal doszlo to co
nam sie stalo.poprostu moja dziewczyna jest czesto smetna,nijaka tak jakby
ktos dodal jej kilka lub kilkanascie lat.jak juz sa zblizenia to ona jest
osoba ktora potrzebuje spokoju a nie tak ze obok kogos ,czy gdziekolwiek
(kiedys bylo inaczej),musi byc wewnetrznie jakos nastawiona.a teraz ma cale
dnie zajete,jest zmeczona ,nie mam czasu dla siebie.zdawkowo slysze
kochanie ,skarbie,stac ja z czulosci w postaci przytulenia i calusa.to ja
inicjuje zblizenia ,tyle ze jest to lotteria bo jak trafie na dni ze nie ma
ochoty i klika razy sprobuje i jest na nie to ona sie starsznie flustruje do
tego stopnia ze sie odsuwa nie chce ze mna gadac,a ja juz ma ochote na jakies
pieszczoty to jest to raczej na zasadzie nie nie i tak.zauwazylem w sobie ze
zaczynam sie obawiac jej reackji,ze potrzebuje jakiejs bliskosci ciepla.wiem
ze ona mnie kocha i nie robi tego specjalnie, ja sobie tylko czesto zadaje
pytanie jak mocno ona musi byc wew zraniona i miec wszytsko w pamieci ze az
tak jest na dustans......