czy moze mi ktos pomoc...?

28.02.05, 23:02
czesc pisze do was pierwszy raz ale nie wiem do kogo zwrocic sie o pomoc mam
20 lat i niedawno zaczelam swoje upragnione studia niestety z tego ciesze sie
tylko ja bo moj ukochany wolalby miec mnie przy sobie on jest cudowny i na
wrzesien planujemy slub zgodzil sie nawet na to abym dojezdzala na uczelnie(a
to 80km 2h jazdy pociagiem)jednak dzis oznajmil mi abym przeszla na zaoczne
bo on zanieza powiekrzyc swoj majatek a ma gospodarstwo rolne i to dosc duze
juz teraz a zamieza je powiekszyc jeszcze bardziej i uwaza ze te moje studja
nic mu nie dadza a studjuje matematyke finansowa (chce mu pomagac w pracy
papierkowej)co ja mam zrobic blagam pomozcie jak z nim rozmawiac aby mnie
zrozumial
    • triss_merigold6 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 28.02.05, 23:09
      Nie rozmawiać. Studiować spokojnie. Poczekać z zamążpójściem. Studia mają TOBIE
      coś dac , nie jemu.
      • zareczona20 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 28.02.05, 23:19
        i mi daja tylko ze ja rozumiem ze on chce abym mu pomagala a on bardzo chce
        tego slubu ja zreszta tez
        • anula36 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 28.02.05, 23:31
          a co ci da ten slub?
          • bea.bea Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 00:31
            jest takie powiedzenie...lubie ciebie , wole siebie....
            życie pisze rózne scenariusze , i należy byc na nie przygotowana , zwłaszcza
            kobieta.
            Powinnaś zadbac przede wszystkim , o własne wyksztaucenie i własną
            niezależnośc...nigdy nie wiadomo kiedy sie przyda....a majątek....zawsze zdązysz
            go pomnożyc ....

            jestem za wolnym związkiem i studiowaniem ...jesteś taka młoda...
            • maliniaq Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 08:22
              Dziewczyno, pomyśl, zanim podejmiesz najbardziej nietrafioną decyzję w swoim
              życiu. Zawsze będziesz się godzić z jego egoizmem????????? Ucz się, studiuj, na
              pracę w polu będziesz miała jeszcze mnóstwo czasu (jeśli naturalnie uznasz, że
              to Twoje powołanie). Jemu nie jest potrzebny ślub z miłości, tylko dodatkowa
              para rąk do pracy. Przecież to ślepy by zauważył. Jak można wymagać, aby druga
              strona zrezygnowała z własnego wykształcenia, planów i marzeń dla pracy na
              roli???????? To0ż to czysty egoizm. A nie może on tego gospodarstwa powiększyć
              PO Twoich studiach? Pozdrawiam. Jolka.
              • anula36 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 09:53
                mysle ze to sie wiaze ze doplatami unijnymi wiec facet nie chce czekac.
        • dori7 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 04.03.05, 01:57
          zareczona20 napisała:

          > i mi daja tylko ze ja rozumiem ze on chce abym mu pomagala a on bardzo chce
          > tego slubu ja zreszta tez

          Hehe, niezly manipulator z tego faceta, widze, ze skutecznie odwoluje sie do
          strategii:" ja ciebie tak bardzo potrzebujeeee" plus "a w ogole to po co Ci
          caly swiat, masz MNIE"! Otworz oczy dziewczyno, zanim bedzie za pozno!
      • monikabor2 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 09:33
        Dwadzieścia lat to wiek na studia, zabawę, wolność, a nie na zamążpójście. Nie
        rozumię dziewczyn, które z własnej woli to robią. Dziewczyno trochę pożyj,
        studiuj to co chcesz i jak chcesz, a nie słuchaj chłopaka. Nie pozwól, aby już
        na samym początku on za ciebie decydował bo potem będzie jeszcze gorzej.
      • fipcio Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 10:39
        zgadzam się całkowicie z przedmówczynią!!! nie daj sie stłamsić ! masz swoje
        zdanie i swoje ambicje i tak trzymaj ..bo potem nie będziesz mieć zdania w
        niczym....znam to niestety z autopsji;-( żadnych poświęceń!
    • kinkygirl Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 10:32
      są rzeczy dobre dla niego i rzeczy dobre dla ciebie. jak cie kocha to zrozumie.
      a moze on ma kompleksy i nie chce miec wykształconej kobiety...
    • kinkygirl Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 10:34
      a w ogole co za łaska ze on sie zgadza zebys ty do szkoly chodzila? przeciez ty
      jeszcze dzieckiem jestes :)
    • kogelmogell Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 11:02
      Mnie tu uderzyła jedna rzecz, co to znaczy, że on się zgadza??? To
      mógłby się nie zgodzić? To co to za związek, że tylko jego zdanie
      się liczy? Twoje studia to przede wszystkim twoja decyzja i jeśli
      on tego nie rozumie, nie cieszy zię razem z Tobą, że się na nie dostałaś,
      że sobie świetnie radzisz to zastanów się dlaczego tak jest. Nie chcę
      wygłaszać pochopnych opinii ale może faktycznie jest egoistą, szuka
      dodatkowych rąk do pracy w gospodarstwie albo sam nie jest wykształcony
      i boi się mieć taką żonę... Ja bym się 5 razy zastanowiła czy chcę żyć
      z takim człowiekiem, mimo tego, że poza tym jest cudowny, że go kocham..
      No a na jakieś takie pozwolenia na studia to raczej z moim charakterem
      awantura murowana ;-) Przemyśl to, żebyś nie żałowała jak się okaże, że
      forumowiczki miały rację, kiedy okaże się, że Ty masz tylko pracować
      i być posłuszną żoną... Może lepiej zaczekać z tym ślubem i najpierw
      przekonać się jak jest naprawdę, w końcu jesteś taka młoda...
      Pozdrawiam!
    • oxygen100 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 11:11
      W dzisiejszych niepwenych czasach najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie.
      Wiem wiem milosc jest wieczna!! Tyle ze sie zmieniaja jej obiekty. Faceci
      przychodzia i odchodza bo w zyciu bywa roznie. Ale moim zdaniem najcenniejsza
      jest niezaleznosc a to moga dac Ci studia. w sumie to troche sie Mu dziwie. Ma
      w domu scisly umysl, logicznie i konkretnie myslac kobiete i twierdzi ze nic mu
      to nie daje? To co masz zakasac rekawy i na pole??
    • sol_bianca Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 11:56
      "zgodził się" żebyś dojeżdżała na uczelnię?
      Żartujesz? Dlaczego masz pytać faceta o zgodę, to twoje studia a nie jego.
    • xapur Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 12:18
      Nie powiem ci jak to zrobić by cię zrozumiał. Jednakże nie możesz się poddać.
      Nie wiadomo jaka będzie sytuacja w przyszłości, a poleganie tylko na jednym
      źródle dochodów jest ryzykowne. Co będzie jak z gospodarstwem coś pójdzie nie
      tak? Wtedy przydadzą się twoje studia.
      Teraz druga rzecz. Dlaczego on chce byś studiowała zaocznie? Chce cię zagonić
      do roboty w gospodarstwie? Super, już widzę z jaką ochotą po pracy będziesz się
      brała do nauki. Ciekawe też ile zostanie ci na to czasu.
      Poza tym studia zaoczne kosztują, dzienne nie - dla mnie wybór oczywisty.
      Ostatnia sprawa. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń nie mam dobrego
      zdania na temat studiów zaocznych. Dlaczego? Dlatego, że jest to płacenie za
      papier, a nie rzeczywistą wiedzę. Spotkałem bardzo niewiele osób rzetelnie
      podchodzących do nauki na studiach zaocznych. Oczywiście, jeśli dla
      ewentualnego pracodawcy papier będzie ważniejszy niż wiedza - nie ma problemu.
      Gorzej jeśli tak nie będzie.
      Nie daj się zmusić do złych wyborów. Dobre studia zawsze dadzą wam alternatywę.
      • maja45 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 13:21
        No dobrze.Facet chce powiększyc gospodarstwo,bo chce żeby lepiej Wam sie żyło.
        Ale co niby na tym powiększonym gospodarstwie Ty będziesz robic?Masz zastapić
        traktor i inne maszyny i pracować własnymi rekami?Czy też wskoczysz na ten
        traktor i jak równy z równym będziesz orać na polu z mezem?Chce nając ludzi do
        pracy a Ty masz im gotować posiłki? Czy tez będziesz własnorecznie doić krowy
        lu czyścić stajnie? No naprawdę nie kumam , choć mieszkam na wsi.Moim zdaniem
        to facet z tradycyjnej wiejskiej rodziny jest i ma problem z zaakceptowaniem
        kobiety lepiej od siebie wykształconej.Po drugie, moze on myśli,ze na dziennych
        studiach jest tyle atrakcji i możliwsci,ze przyjdzue Ci do głowy porzucić go(
        jest zazdrosny po prostu)Moja rada -daj na wstrzymanie z tym ślubem, lub
        powiedz facetowi, że nie masz zamiaru przenosić sie na zaoczne( za jakis czas,
        dy sie na te zaoczne przeniesieśz, Twój luby może Ci zaproponować, ze
        zerzygnujesz ze studiow, bo trzeba kupić nowa krowe..).Jak kocha, to powinien
        uszanować twoja decyzje.
        Marta
    • magzak Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 23:03
      Kobieto, nie rezygnuj ze studiów i weż sobie do serca to co tutaj dziewczyny
      napisały. Ja już jestem po studiach, mam męża i dziecko. Studia, a byłam na
      dziennych, wspominam jako najpiękniejszy okres w moim życiu... nie bądz
      głupia...proszę Cię
      • g0sik Re: czy moze mi ktos pomoc...? 01.03.05, 23:49
        Ty chcesz mieć męza czy może ojca? Bo w takim układzie na partnerstwo w tym
        małżeństwie nie masz co liczyć....
    • ulinha Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 00:04
      Prosisz o porade a z pewnoscia nie chcesz aby ktos inny kierowal Twoim zyciem i
      decydowal za Ciebie, bo przeciesz masz swoja wlasna wole... Pomysl o tym...
      Nikt nie moze Ci powiedziec co masz robic... musisz wiedziec czego chcesz, co
      jest dla Ciebie najwazniejsze...
      Pamietaj jednak ze latwiej jest nalozyc obraczke niz potem ja zdjac...
    • viotella Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 00:43
      Ty o studiach mówisz? A o ortografii nie myślisz wcale chyba...
      • hajdis Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 09:43
        viotella napisała:

        > Ty o studiach mówisz? A o ortografii nie myślisz wcale chyba...

        wybacz, ale to co napisałaś jest Żałosne :((
    • lamciad Re: czy moze mi ktos pomoc...? 02.03.05, 11:03
      musisz być chyba trochę bardziej stanowcza!!!Po ślubie on pewnie powie,ze czas
      rzucic studia,bo czas na dzieci. W koncu,co ludzie na wsi powiedza,jak nie
      bedzie potomka przez najblizsze 4 lata-dopoki nie skonczysz studiow(bo
      zakładam,ze na bank nie pozwoli ci studiowac i wychowywac
      dziecka).Wykształcenie to w dzisiejszych czasach podstawa!!!Poza tym przedłuż
      sobie młodość,a nie od razu do roboty!!!Na to będziesz miała całe życie.I nie
      daj tak sobą rządzić!

      Pozdrawiam
    • mayya2 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 03.03.05, 01:56
      ...ach ta ortografia.......
    • kinkygirl Re: czy moze mi ktos pomoc...? 03.03.05, 10:31
      a ja myśle, ze najokropniejsze jest w tym, że "nie masz nikogo" i w dodatku
      wygląda jakbyś się tego kolesia zwyczajnie bała. a jest tak, że musisz się mu
      przeciwstawić i to ostro. a niestety przez internet nikt ci w tym nie pomoże,
      musisz to zrobic sama. naprawde nie masz rodziny ani przyjaciół?
      • zareczona20 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 03.03.05, 16:41
        dziekuje wszystkim ze zwrocili uwage na moja prosbe nie boje sie mojego
        ukochaneko i nie uwazam ze jestem za mloda na slub oczekiwalam od was wsparcia
        rady a otrzymalam kpine z mojej ortografi a jak byscie nie zauwazyly to
        studjuje matme i mam dysortografie niestety nie wszyscy ludze sa tak idealni
        jak WY wiec nie czepiajcie sie szczegolow zauwazylam ze nie macie pojecia jak
        wyglada polsa wies XXI w a niby jestescie takie nowoczesne mowilyscie ze on
        jest egoista ale w tym co pisalyscie bylo jeszcze wiecej egoizmu ja nie naleze
        do osob ktore mysla tylko o osobie i o swojej karieze boona nie zapewni mi
        ciepla i milosci.BARDZO WAM DZIEKUJE
        • lamciad Re: czy moze mi ktos pomoc...? 03.03.05, 17:10
          Akurat studiuję na SGGW(akademia rolnicza) i wiem doskonale jak wyglada polska
          wieś XXI wieku:jak kroś ma łeb na karku(a w Twoim przypadku widzę,że narzeczony
          doskonale wie co robi i oby tak dalej)to rozwoj gwarantowany!!!Ale pamiętaj
          proszę o sobie,to wcale nie egoizm.To,ze pragniesz slubu to twoja prywatna
          sprawa i nic nam do tego(czy masz lat 20 czy 40).Jednak poproś ukochanego,zeby
          zrozumial i Twoje potrzeby.Mam nadzieję,że zajrzysz tu jeszcze.

          Pozdrawiam
        • kinkygirl just chill 03.03.05, 22:04
          przecież na pierwszy rzut oka widac, ze nie jesteś osobą, która myśli tylko o
          sobie. w przeciwnym razie nie miałabyś takich dylematów.
          ale pamiętaj, że masz prawo robić coś w życiu dla siebie, zwłaszcza jeżeli ci na
          czymś bardzo zależy (tak jak na studiach) i nie musisz się z tego powodu czuć
          egoistką, nie musisz się z tego tłumaczyć. szczęście to też rozwój i
          inwestowanie w siebie.
        • eugenia2 nie rezygnuj ze studiów 03.03.05, 22:12
          hej, mój były tez mnie kiedyś namawiał, zebym na I roku dziennych za niego
          wyszła, przeniosła się na zaoczne i poprowadziła z nim dużą firmę. Zanim się
          prawie zdecydowałam pokóciliśmy się, rozstaliśmy i skończyłam studia w systemie
          dziennym. Po studiach wyszłam za fantastycznego faceta i osiągnełam prawie
          szczyt marzeń jeśli chodzi o pracę w moim zawodzie.
          Dziewczyno, myśl o tym, że róznie się zycie układa. Życzę ci jak najlepiej, ale
          trzeba mieć fach w ręku, zeby móc samodzielnie na siebie zarobić. Wtedy twój
          facet tez będzie cię bardziej szanował - zapewniam.
          I proszę - potraktuj powaznie to, co napisałam, wyjdzie ci to na dobre.
          • magzak eugenia ma racje 03.03.05, 22:16
            nie ma to jak babka po studiach...
        • magzak oj oj 03.03.05, 22:12
          piszesz jego słowa: że te moje studia nic mu nie dadzą... no i jak myślałaś że
          dziewczyny zareagują. To Ty masz studiować dla niego tak? Czy dla siebie? Czy
          dla obojga? No sama widzisz co napisałaś...
    • dori7 Re: czy moze mi ktos pomoc...? 04.03.05, 01:50
      zareczona20 napisała:

      > czesc pisze do was pierwszy raz ale nie wiem do kogo zwrocic sie o pomoc mam
      > 20 lat i niedawno zaczelam swoje upragnione studia niestety z tego ciesze sie
      > tylko ja bo moj ukochany wolalby miec mnie przy sobie on jest cudowny i na
      > wrzesien planujemy slub zgodzil sie nawet na to abym dojezdzala na uczelnie

      Coz za laskawiec, powinnas po nogach calowac z wdziecznosci pana i wladce!

      A tak serio: nie za szybko z tym slubem? wnioskujac po tym, co napisalas w
      poscie, to zadne z Was nie jest na to absolutnie gotowe, ot para szczeniakow,
      ktore sa siebie nawzajem do tego tak niepewne, ze jedno musi drugie trzymac
      kurczowo przy sobie, a drugie boi sie spelniac swoje zyciowe marzenia, bo nie
      odpowiadaja one partnerowi. Bez obrazy, ale tak to widze. Unieszczesliwisz sie
      wychodzac za niego tak szybko za maz. Dajcie sobie czas dorosnac...
    • ulinha Re: czy moze mi ktos pomoc...? 04.03.05, 03:58
      zareczona20 napisała:

      > co ja mam zrobic blagam pomozcie jak z nim rozmawiac aby mnie
      > zrozumial

      Czegos tu nie rozumiem... Blagasz o pomoc, rzucasz swoj problem na forum, a
      potem, oburzasz sie na wszystkich i wsciekasz sie za to ze ktos zupelnie obcy
      przejal sie Twoja prosba i wyrazil swoje zdanie (o to chyba chodzi na forum?)
      tylko dlatego ze zdanie to jest odmienne od Twojego. Radzilabym sie zastanowic
      czego tak naprawde chcesz...
      Z pozdrowieniami i zyczeniami powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja