nie lada problem

24.03.05, 12:42
oj dziewczyny pomóżcie jakoś to zrozumiec
co za głupia sytuacja a mianowicie, jestem po rozwodzie od roku mam 4 letnia
córkę nie zyłam z eks od trzech lat on poznał kobitę, wiadomo było ciężko
ale to nie o to chodzi, on za dwa tygodnie przeprowadza się z tą baba do
mojego bloku z jej dzieckiem i następnym w drodze do mieszkania które
wcześniej razem zajmowaliśmy z naszą córunią ja wróciłam do rodziców on
zamienił się ze swoją mamą na mieszkania ona poszła do naszego (byłego) a on
do niej i w związku z powiększeniem się jego rodziny on wraca do mojego bloku
ja tam mieszkałam całe życie i dalej mieszkam z chłopakiem i rodzicami
dziewczyny jak ja to wytrzymam? co ja mam zrobić
on nigdy nie chciał małej odwiedzac odseparował się od nas, ja go nie nawidzę
tej dziewuchy jeszcze bardziej boże jak to będzie wygladało czy ktoś mi coś
podpowie?? ja się chyba wykończe
i jeszcze moj pies, nie miałam jak go zabrać bo mama ma już psa (serce mi
pęknie jak go zobacze z tą dziewczyna) boze oni zabrali mi wszystko dom
samochód nawet głupie garnki jak ja ich nie nawidze i teraz będziemy mieszkać
w jednym bloku
co ja mam zrobić, jak byście sie zachwały na moim miejscu prosze pocieszczie
mnie jakoś
    • guleranda Re: nie lada problem 24.03.05, 19:52
      hmmmm...myslę tak sobie,że to rzeczywiście małe wyzwanie dla Ciebie...ale z
      drugiej strony w bloku mieszka dużo osób..sasiadami rozumiem ze nie
      będziecie..to szanse na spotkania sa raczej ograniczone.No pomysl ile razy
      miesięcznie spotykasz kogoś kto mieszk np.dwa pietra pod Tobą.Nie nakręcaj się
      bo to swiadomość czyni z Ciebie ofiarę.Jesteś szczęsliwa ?chciałabyś zeby on
      wrócił?Mam nadzieję że na pierwsze pytanie odpowiedziałaś tak a na drugie-
      szczerze-nie.Jeśli tak to nie masz się czego bac.Traktuj go jako eks (nawet nie
      męża,a np.chłopaka)kogoś kto kiedys był w Twoim zyciu,ale teraz nie ma dla
      Ciebie zadnego znaczenia-własnie tak jak traktowałabyś kolege z podwórka,w
      którym kiedys się podkochiwałaś.Jak go spotkasz-usmiechnij się,pomachaj, badz
      szczęsliwa...że nie ma go przy Tobie,że teraz tamta musi znosić jego, jakże
      marna, osobę:)To moja rada.Nie nienawidz-po co?Czy to Ci pomaga?No.. psa może
      szkoda:)))ale...no tym się martwić?Pozdrawiam i życzę uśmiechów
    • guleranda ps 24.03.05, 20:17
      Pomyśl sobie co tamta musi przezywą-nie dość że codziennie gotuje w Twoich
      garnkach, to jeszcze teraz może Cie spotkać!!Była żonę męża!!to dopiero
      straszne..i jeszcze musi wyprowadzać Twojego psa:)A jeszcze jakbys tak
      spotkawszy ich usmiechneła się i pomachała do eks...to by dopiero było...z tej
      perspektywy wygląd to inaczej,prawda?:)))Troche to złosliwe,ale....masz moje
      pozwolenie
      • laurka-1 Re: ps 25.03.05, 09:41
        slicznie ci dziekuje
    • red_one Re: nie lada problem 25.03.05, 10:01
      jak to jest, ze nic nie wspomnialas o tym jak bedzie sie twoja corka czula
      bawiac sie np w piaskownicy przed blokiem kiedy zobaczy tatusia z inna kobieta
      i dziecmi?
      radze dobrze ten tamat rozwalkowac z dzieckiem. zapomnij o psie na razie.
      powodzenia
      • laurka-1 Re: nie lada problem 25.03.05, 12:29
        wiem wiem ...

        to wszystko tak się komplikuje
        boniu prawdziwa porazka
        • kaya11 Re: nie lada problem 27.03.05, 05:55
          Latwo tak wszystkim radzic a wedlug mnie to sytuacja jest dosc tragiczna.
          Mozna mowic ze szansa spotkania jest mala - ale JEST ! I za kazdym razem jak
          bedziesz wychodzila z bloku to bedziesz sie bala ze ich spotkasz. Jezeli ich nie
          mozna powstrzymac przed przeprowadzka, to musisz pomyslec jak Ty mozesz sie
          stamtad wyniesc. Wiem ze to moze byc trudne - ale - jakie jest inne wyjscie ?
          Swoja droga - gratuluje tesciowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja