Może komuś się nie spodoba...

02.04.05, 12:07
(trochę długie, ale rozbiłem na akapity dla wygodnego czytania)
Witam.
Wprawdzie nie jestem młodą mężatką - tylko facetem ok. 30-stki, ale pozwólcie,
że podzielę się moimi przeżyciami z matką, a zarazem przyszłą teściową mojej
Kobiety.

Na wstępie zaznaczę, że od niedawna wypowiedziałem jej (a raczej jej postawie
życiowej) stanowcze NIE.

Moja matka ma teraz 50 kilka lat. Od dziecka zawsze widziałem, że w jej życiu
przeważa nie - to co JEST, ale to, co ona CHCIAŁABY, żeby było. Opowiadała
drobne klamstwa przy znajomych, lubiła się mną chwalić itp. Wszystko było
trochę na pokaz.
Zawsze w domu mieliśmy bałagan i dlatego nie za bardzo mogłem zapraszać kolegów.

Pieniadze - zawsze, kiedy tylko dostałem trochę grosza od dziadków (komunia,
urodziny itp.), ona potem przychodziła i "pożyczała" - nigdy nie oddając. Ja
wiem, że trzeba sobie pomagać, ale ona od dziecka nauczyła mnie braku
pewności, braku stabilności i braku wartości słowa (obiecywała, że odda
pieniądze, że pomoże mi z tym, czy z tamtym itp.)

No i nauczyłem się, że jej słowa są niewiele warte. To wszystko sprawiło, że
matka dla mnie jest pojęciem nieco abstrakcyjnym.
Lubiła się bawić - zdarzało się, że zostawiała mnie na noc samego (miałem 6
lat) - a "ojciec" w ogóle był nieobecny - zamykał się w swoim pokoju i miał
wszystko w d...

Po latach sam zadbałem o swoją edukację. Wyjechałem i zacząłem pracować
(dobrze płatna i fajna praca).

niedawno wróciłem - teraz mam własną firmę, pracuję w domu i jestem w miarę
niezależny finansowo. I... no własnie.

Widząc jej nieudaczność, lenistwo, jad - powiedziałem jej wprost:

NIE ZADBAŁAŚ O SWOJE (I MOJE) ŻYCIE 20 LAT TEMU - TERAZ DBAJ O SIEBIE SAMA.

Widzę, że ona od lat ma napisane na czole "DAJ". A to się skończyło.
Cieszę się, że mam na to odwagę. Ona nie potrafiłą sobie ułozyć życia - za to
jej nie winię, ale mam problem z jej cechami, które ją do tego doprowadziły:
-lenistwo
-drobne kłamstwa (to juz chyba jakaś choroba)
-myślenie "ABY DZIŚ, CO BĘDZIE JUTRO - NIEWAŻNE"
-generowanie długów.

Powiedziałem jej w oczy, że za swoje błędy i długi odpowiada sama. Była
zaskoczona. Ja przez kilka ostatnich lat (ok. 10) nauczyłem się szacunku do
pieniędzy, myślenia o przyszłości. Ludzie, ktorzy znają ja i mnie - często
powtarzają, że ja i ona to dwa odmiennne światy. I to brzmi dla mnie jak
komplement.

Moja Kobieta widzi to wszystko. Przyznam, że jej (mojej Kobiecie) też raz
matka ściemniła - wszystko szybko wyszlo na jaw.

Widzę też jak matka odnosi się do swojej mamy (czyli mojej babci) - żal
słuchać. TEraz z matki (mojej) wychodzi rozgoryczenie i powstaje jad. Ja
zakręciłem kurek - żadnych pieniędzy, żadnych pożyczek - NIC. A jestem
konsekwentny.

Może ktos pomysleć "wyrodny syn". Zapewniam Was, że potrafię i lubię pomagać
ludziom. Pomagam babci, jak tylko mogę. Ale są ludzie, dla ktorych pomoc
finansowa jest błedem - bo ich lenistwo uzależnia ich od tej pomocy - do nich
nalezy moja matka. Ona naprawdę ma na czole napisane jedno wielkie DAJ.

Poza tym nie chciałbym, żeby za kilka lat moja żona musiała użerać się z taką
teściową.

Właśnie dlatego zamieściłęm ten wątek na froum dla osób mlodych, ktore mam
nadzieję - zrozumieją.

Pozdrawiam wszystkich
    • annb Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 12:36
      anti.dot.com przykro mi to pisac ale jest cos takiego jak alimenty na
      rodzicow, placone przez dzieci
      i jesli twoja matka się uprze a sad przychyli się do jej wniosku to pomimo tego
      ze dla znajacych prawde bedzie jawną niesprawiedliwością ty bedziesz musial
      placic alimenty niezaradnej matce

      • anti.dot.com Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 13:17
        Tak, wiem, że coś takiego jest.

        Dlatego z moją Kobietą zastanawiamy się nad wyjazdem. Daleko. Daleko.

        A swoją drogą - własnie to mnie boli. Nieudacznicy (wiem, że to ostre słowa)
        żerują na tych co jakoś sobie radzą. W przyrodzie to się nazywa pasożytnictwo.

        Matka - jak miałem 11 lat pozbyła się "problemu" i zostawiła mnie dziadkom. I
        myslę, że to uratowało mi normalne życie. Więc sami rozumiecie, że ja się dziś
        nie poczuwam...

        Mimo tych gorzkich słów - ja jestem b. pogodnym człowiekiem. To chyba mój jedyny
        problem - ale jak już wiecie nie za bardzo się tym problemem przejmuję.

        Co do tych alimentów, to na razie się nie zanosi, żeby matka się upominała.
        Chociaż oczywiście to możliwe. Zreszta - w Polsce i tak mnóstwo osób uchyla się
        od płacenia, więc...

        Dzieki za odzew :)
        Pozdrawiam
        • kasikk Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 15:38
          te alimenty wcale nie jest łatwo wyegzekwować
          żeby sąd je zasądził, trzeba spełniać conajmniej 2 warunki - mieć ukończony
          wiek emerytalny i orzeczoną całkowitą niezdolność do pracy
          z tego, co piszesz, raczej twoja matka ich nie spełnia...
          • aleksandrynka Re: Może komuś się nie spodoba... 11.04.05, 11:50
            i jeszcze trzeba zyć w ubóstwie, tak "po prostu" alimentów od dzieci sie nie
            dostaje...
    • carimera Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 17:37
      Możesz być pewny że wątek spodoba sie wszystkim forumowiczom.
      • anti.dot.com Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 18:02
        Dzięki za odzew. Tak po prostu chciałem się wygadać i podzielić tym, co mi leży
        na sercu - bardzo dziekuję za dyskusję :)

        Po prostu zamierzam sobie ułozyć życie i nie powielać błędów młodych mężów,
        którzy trzymają stronę matek-zołz.

        Jak przeczytałem kilka postów niżej o teściowej wymuszającej pieniądze na
        papierosy, to po prostu musiałem napisać o tym moim problemie.

        Ja nie daję matce żadnych pieniędzy - ona również pali. Ale już wie, że na mnie
        jej "DAJ" nie działa.

        Pozdrawiam wszystkich :)


        • annb Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 18:31
          anti.dot.com napisał:

          > Dzięki za odzew. Tak po prostu chciałem się wygadać i podzielić tym, co mi
          leży
          > na sercu - bardzo dziekuję za dyskusję :)
          >
          > Po prostu zamierzam sobie ułozyć życie i nie powielać błędów młodych mężów,
          > którzy trzymają stronę matek-zołz.
          >
          > Jak przeczytałem kilka postów niżej o teściowej wymuszającej pieniądze na
          > papierosy, to po prostu musiałem napisać o tym moim problemie.
          >
          > Ja nie daję matce żadnych pieniędzy - ona również pali. Ale już wie, że na
          mnie
          > jej "DAJ" nie działa.
          >
          > Pozdrawiam wszystkich :)

          wiesz...chylę czoła
          i zastanawiam się czy jesteś prawdziwy....
          bo dużo łatwiej i prosciej żonę zwyzywac niż zrozumiec ze "opuścisz ojca i
          matkę i zamieszkasz z zoną"


          • anti.dot.com Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 18:44
            :)
            Prawdziwy, pewnie, że prawdziwy :))
            Zresztą - pewnie moja Kobieta niedługo też pewnie wypowie się na tym forum, bo
            jej powiedziałem, że jest dość spory odzew - to potwierdzi :))))

            Tylko mnie roznosi, jak widzę takie przypadki.
            Moim znajomym na przykład teściowa psuje dziecko - każdego dnia wchodzi mu
            (dziecku) do d... I co potem z niego wyrośnie.

            Tak się składa, że po powrocie z "innego świata" - widzę, że w moim otoczeniu (w
            ktorym wyrastałem) - nic się nie zmieniło. Pokolenie naszych rodziców stoi w
            miejscu. Ten marazm mnie ggeneralnie - musze użyć mocnego słowa - wku...wia.

            Jak komuś się udało w życiu - to na pewno złodziej. Ktoś zapyta - to po co
            wróciłem. Otóż charakter mojej pracy jest wręcz stworzony do pracy zdalnej (mai,
            internet, telefon). Dlatego wole mieszkać TU, a zarabiać wirtualnie TAM.
            Z tym, że we własnym gniazdku, a nie z matką. W otoczeniu ludzi podobnych do
            mnie, a nie wśród pokolenia "JAK TO KIEDYŚ BYŁO LEPIEJ".

            No i tyle :))
            • pszczolaasia Re: Może komuś się nie spodoba... 02.04.05, 19:57
              proszę więcej takich postów:)))) gratulację za odwagę w szerokim tego słowa
              znaczeniu:))) powodzenia!!!
    • mariankaa Re: Może komuś się nie spodoba... 09.04.05, 20:39
      Podziwiam Cię za umiejętność poradzenia sobie z zależnością od swoich rodziców/
      matki. Wielu synów nie potrafi oddzielić się emocjonalnie od nich, nie
      dostrzega, że rodzice wykorzystują ich słabość czy miłość...
      Bravo!

      To co zrobiłeś można nazważ twardą miłością - teraz Ty w pewnym sensie
      wychowujesz swoją Matkę do odpowiedzialności:)

      Tylko wiesz ja bym zwróciła uwagę na jedną rzecz. Aby Twoja dojrzałość była
      pełna pamiętaj, że mimo wszytsko Twojej Matce należy się choćby wdzięczność za
      to, że Cie urodziła... A może po prostu wybaczenie...

      Życzę Ci szczęścia.
    • axy23 Re: Może komuś się nie spodoba... 10.04.05, 19:30
      witaj :)
      poruszył twój wątek - pewnie dlatego że miałam podobne relacje w rodzinie,
      czyli matka nie potrafiąca poradzić sobie z życiem codziennym, a co dopiero
      mówić o zapewnieniu sobie przyszłości oraz ojciec, który tylko rzuci kasę, a
      reszta go nie obchodzi
      u mnie jednak dostrzegam jeden istotny sz czegół - wiem, że moja mama zawsze
      miała dobrą wolę, zawsze się starała, tylko jakoś jej nie wychodziło i zawsze
      jej na nas bardzo zależało
      po prostu jest taka niezaradna życiowo, taki juz ma charakter
      i dlatego akurat ja się poczuwam do pomocy, chociaż doskonale rozumiem twoją
      postawę

      wyrzuciłeś to z siebie, a teraz spróbuj o tym zapomnieć, bo inni krzywdzą nas
      tak długo, jak długo chcemy odbierać tę krzywdę, więc nie ma sensu dłużej
      rozpamiętywać - wiem sama, że to trudne, ale przecież liczy się to jakie życie
      my sami stworzymy dla swojwj rodziny, a to co było pozwoliło nam jedynie się
      rozwinąć
      "co nie zabija to wzmacnia" :)

      pozdrawiam!
    • trikki Re: Może komuś się nie spodoba... 10.04.05, 19:47
      ..Chciałam tylko powiedzieć, że Ten Facet jest jak najbardziej Prawdziwy i jak
      najbardziej Najlepszy! :)) Jego Kobieta. Kocham Cię, M......a!
    • oxygen100 Re: Może komuś się nie spodoba... 10.04.05, 19:56
      A ja musze sie przyznac mam mieszane uczucia. Ale pewnie dlatego ze takie
      problemy sa mi calkowicie obce. Nie wyobrazam sobie zebym mogla odmowic pomocy
      moim Rodzicom, ale zawsze moge na Nich liczyc. Z drugiej strony mysle ze jednak
      naleza Ci sie wyrazy uznania za niezlomna postawe. Mimo wszytsko moze warto
      znalezc jakis zloty srodek. Matka to jednak matka:))
    • aleksandrynka Re: Może komuś się nie spodoba... 11.04.05, 11:59
      Mi się bardzo podoba - postawić granicę to wielka sztuka, szczególnie, że na
      szali leży coś więcej, niż dycha na fajki...
    • an_ni Re: Może komuś się nie spodoba... 11.04.05, 14:09
      nastepna w kolejce bedzie zona, ktora tez odrzucisz bo bedzie chciala twoich
      pieniedzy i pomocy
      taaaaa....
      bravo
      • anti.dot.com Re: Może komuś się nie spodoba... 11.04.05, 15:00
        Witam
        Dzieki za odzew i dyskusje.
        Jak to wczesniej ktos napisal - to taka "twarda milosc".
        Może cos w tym jest.
        Mój post był na pewno dosc stanowczy, ale...
        Mam w swoim otoczeniu osoby, którym pomaganie sprawia mi przyjemność: babcia,
        moja Kobieta, kuzyn, dwóch-trzech przyjaciół.

        Wierzcie mi - pomagałem im również finansowo bez mrugnięcia.

        Ale ja mam swoją zasadę: dawac wedke a nie rybe. Bo ryba deprawuje troche.

        • cytrusowa Re: Może komuś się nie spodoba... 11.04.05, 18:25
          nie, no ja Cię podziwiam. a właściwie gratuluję tego, że wyrzuciłeś to z
          siebie. I o to chodzi.
          Absolutnie nie może być tak, by rodzice w jakis sposób terroyzowali dzieci
          chocby w taki sposób, o jakim piszesz. I bardzo dobrze, że szybko się wyrwałeś
          z domu, bo pewnie gdybyś został, to strach pomysleś.

          Wszystko co napisałeś to racja, zgadzam się:-)

          Jedno tylko powiem - mnie byłoby trudno, ale tak sobie myślę, ze to przez
          babską naturę - facetom łatwiej, nie da się ukryć:-)
          I gratuluję konsekwencji.

          Wiesz, tak sobie sięgam pamięcią wstecz i stwierdzam, że mnie zabrakło tej
          odwagi i nie umiałam mówic Mamie tego, co powinnam. Tylko, że u mnie była inna
          sytuacja. Śmiało mogę sie nazwać DDA.
          Tylko, że mojej Mamie pomogła wiara, spotkania i rozważania - nie pije już od
          kilku lat. Na moim weselu zrobiła sobie odstępstwo - wypila, ale potem - znow
          koniec.
          Od kiedy się wyprowadzialam, dopiero zaczełam życ. I moja mama też.
          Bo nie da sie ukryć, że my dwie kochamy sie bardzo, naprawde silna więc, ale
          nie mozemy byc ze sobą codziennie:-)
          Już sie mną nie martwi - co było pewnie przyczyną jej cichego acz
          konsekwentnego popijania - nie przeżywa tak każdego mojego kroku,b o mnie nie
          ma, jestem 1300km od Niej.
          A ja dopeiro teraz doceniam obecnosc Mamy.

          Ale parę lat temu było mi strasznie i wtzucałam sobie brak konsekwencji,
          ogromne uzależnienie od Mamy i mnóstwo samych negatywnych odczuć.


          Napisałam o tym, bo anti.dot.com swoim dobrym świadecztwem konsekwencji
          sprowokował mnie do tego, a poza tym skoro sie dzielimy przeżyciami, to się
          dzielmy:-)

          Pozdraiwma was cieplo

          anti.dot.com - powodzenia w byciu konsekwentynym. Nie daj sie złamać:-)
          • marta-29 Re: Może komuś się nie spodoba... 20.04.05, 20:11
            jestem w takiej sytuacji w jakiej ty byles z matka.ja mam tak z tesciami.moj
            tesc uwaza ze jemu sie po prostu naleza nasze ciezko zarabiane
            pieniadze.potrafi tez do tego przekonac tesciowa.mi sie juz oczy na to
            otworzyly i wiem ze nie dam nic wiecej.chociazby dlatego ze kiedy ja nie mam na
            chleb-to ich to kompletnie nie obchodzi-potrafia powiedziec-pozycz na
            mieszkanie-bo jak sie mieszka to sie placi.i moje milosierdzie sie juz
            skonczylo.dziekuje za twoj post-bo wiem ze nie powinnam miec wyrzutow sumienia
            ze ktos nie umie o siebie zadbac.chcialabym zeby moj maz tak samo myslal.bez
            nienawisci do rodzicow.ja sie juz nie dam nabrac na psychologiczne gadki mojego
            tescia.juz nie bede glupia-mam sile.ciezsze sie ze ktos mysli tak jak ja.szkoda
            ze tak pozno mi sie oczy otworzyly ale -lepiej pozno niz wcale.dziekuje!
    • domarysi1 Re: Może komuś się nie spodoba... 20.04.05, 21:21
      Post anti.dota super. Mało jest gorszych rzeczy niż zycie z facetem (albo z
      kobietą, no w ogóle człowiekiem), który nie potrafi odciąć pępowiny łączącej go
      z rodzicami. Jeśli chodzi o matki, to najgorsze są te nieporadne, które wiszą
      na synu i płaczą kiedy tylko coś im się nie spodoba. Niektóre miewają
      nawet "zawały serca" kiedy chcą coś na dorosłym już dziecku wymusić. Ja byłam
      kiedyś z gościem, który utrzymaywał matkę i jej wielki dom, bo kobiecie nie
      chciało się pracować. Co jakiś czas wyjeżdżała tylko do sanatorium,
      żeby "wypocząć", a ten chłopak naprawdę flaki z siebie wypruwał. Pomyślałam: a
      co będzie jak dorobimy się dzieci? Równanie proste: albo ja, albo leniwa
      mamusia. Wiadomo, jak się skończyło.
      Poza tym trzeba sobie powiedzieć szczerze: kiedy człowiek zaczyna nowe życie z
      partnerem to wara rodzicom, nawet tym najlepszym.
      Jednym słowem kobieto anti.dota masz szczęście i odpwiedzialnego mężczyznę w
      domu. Życzę Wam powodzenia!
    • impresssion Re: Może komuś się nie spodoba... 20.04.05, 22:04
      Bardzo podoba mi sie Twoja postawa zyciowa. Szacunek mozna miec do kogos wtedy,
      jesli na niego zasluguje, nawet jesli jest to nasz rodzic. A Twoja matka
      nauczyla sie Ciebie tylko wykorzystywac, traktowac jako maszynke do robienia
      pieniedzy. To okropne i podle, ze rodzic posuwa sie do tak haniebnego
      postepowania. Ja sobie czegos takiego wyobrazic nie moge, bo moi rodzice od
      zawsze uczyli mnie szanowac prace i pieniadze, sami nigdy by ode mnie nie
      wzieli, chyba, ze naprawde zmusilaby ich sytuacja, to owszem, ale jako
      pozyczka! Jak do tej pory cos takiego sie nie zdarzylo, bo sami potrafia sie
      doskonale gospodarzyc tym, co zarobia. I za to ich cenie, ze rowniez i tego
      mnie nauczyli.

      A Ciebie pozdrawiam serdecznie i gratuluje kobiecie Twojej takiego mezczyzny,
      ktory jest stanowczy, zdecydowany i nieugiety w raz postanowionej sprawie.
Pełna wersja