a ślub za dwa miesiące...co robić?

10.04.05, 18:27
jestem z moim chlopakiem od trzech lat. to dobry człowiek, kochamy się.
Problem w tym ze bardzo się różnimy między sobę. ja jesten zaprzeczeniam
jego, ale w życiu codziennym w miare sie dogadujemy.te roznice moze nie jest
sa p0owodem sprzeczek ale czasami jest trudno, kiedy ja chce jednego a on
drugiego. czasmi jednak mam dosc i mysle o odejsciu. Ale z drugiej strony,
ktory facet nie ma wad? Zaden z facetów ktorych w zyciu spotkalam nie
spelniał wszystkich mioch oczekiwan, więc nie mam co czekac az taki sie
zjawi.Moze po prostu nie umien sobie radzic z problemami?nie wim czym sie
kierowac...
    • estera99 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 10.04.05, 21:34
      powiem wprost ZASTANOW SIE RAZ JESZCZE aby potem nie zalowac lepiej przesunac
      ten moment niz potem zalowac jestem mezatka od 5 lat obecnie mam 7-miesieczna
      corke ale czy jestem szczesliwa mezatka??????????? raczej nie. do dzis zaluje
      ze nikt przed slubem nie spytal mnie wprost JESTES TEGO PEWNA ? moze wtedy bym
      sie zreflektowala i to przemyslała dzis wiem ze drugi raz tego bym nie zrobila
      zycze ci z calego serca trafnego wyboru i prawdziwej milosci takiej na dobre i
      zle chwile twego zycia pozdrawiam
    • renia_29 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 09:02
      Napisałaś: Zaden z facetów ktorych w zyciu spotkalam nie
      spelniał wszystkich mioch oczekiwan, więc nie mam co czekac az taki sie
      zjawi.
      Może masz zbyt wygórowane wymagania co do mężczyzn.
      • mamado5 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 09:16
        Ja jestem mezatka od 7 lat i czuje jak zycie przecieka mi przez palce.
        Nic nie moge zrobic bo mam 3 letnia coreczke, ktora potrzebuje ojca,
        a poza tym nie dam sobie sama rady finansowo.
        Jesli u ciebie juz teraz sa konflikty, jesli masz watpliwosci to zastanow sie
        dobrze. Pozniej czasu nie cofniesz. Pojawia sie dzieci i nie wycofasz sie.
        Zycze ci powodzenia i podjecia slusznej decyzji.
    • granna Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 10:03
      A co to znaczy jestem jego zaprzeczeniem? JAkiego kalibru są to rozbieżnosci i
      wady? Z czasem ogień uczuc przygasa i do życia potrzebny nam po prostu
      przyjaciel, który nas lubi takie jakie jesteśmy i wzajemnie, który znosi nasze
      wady a my przymykamy oko na jego, który nie zostawi nas w kłopotoch, który
      przynajmniej będzie chcciał sie starac byc przy nas a my przy nim ;) Wszystko
      zależy od tego co dla kogo jest ważne i ważniejesze i ile jesteśmy w stanie
      ustąpić na korzysc tej drugiej strony :) Jeśli Ty jesteś kobietą, która stoi
      twardo na ziemi i raczej jesteś sterem na okręcie a on to mężczyzna rycerski,
      pan i władca, który chce swoja dame nosic na rękach, ale i na tym jej rola sie
      kończy to bym sie poważnie zastanawiała. :) Istnieje duze ryzyko, że Ty w końcu
      zaczniesz szukac innego, który da Ci swobodę a on poszuka sobie uległej
      księżniczki, która co prawda będzie miała swoje zdanie, ale pod warunkiem, ze
      bedize ono takie samo jak jego :))
    • mynia_pynia Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 11:42
      Zastanów się i sama podejmij decyzje, nie kieruj sie poradami obcych Ci ludzi.
      Możesz sobie wyobrazić że go zostawiasz i co dalej robisz z życiem, też tak
      czasem mam, już tyle plamów snułam :)
      Tego kwiecie przez pół świecie!!!
    • bossmaan Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 16:03
      Powiem tak,
      bylem 8 lat temu w takiej samej sytuacji jak ty. Tez bardzo sie od siebie
      roznilismy ale jakos udawalo nam sie dogadywac.
      Dzis wiem, ze to 8 lat mojego straconego zycia i ze na 99% tez zwiazek sie
      rozleci - jest to tylko kwestia czasu.
      Pytanie pomocnicze to to, jak wam sie uklada z seksem, to znaczy nie to co Ty
      sobie wyobrazasz tylko to co on mysli. Bo jesli tak sobie - to bedzie jeszcze
      gorzej i to na 100% a dla faceta (choc moze mowic inaczej ) to jest pewnie
      ponad 50% udanego zwiazku.
      Radze Ci: daj sobie spokoj poki mozesz.
      Jesli chcesz pogadac konkretniej - to sie odezwij na priv.
      Pozdrawiam
      • pandaaa Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 11.04.05, 17:27
        Witam!Przede wszystkim staraj się go codziennie obserwować jak się do Ciebie
        zwraca,czy jest czuły,pomaga ci,wysłucha,nawet jak macie możliwośc to
        zamieszkajcie ten miesiąc,dwa razem tylko we dwoje i zobaczysz jaki jest
        naprawdę.Szkoda by było tego związku zrywać jeśli jest dobrym facetem.Jeśli
        jednak czujesz się żle przy nim i wykręcasz się od spotkań czy długiego
        przebywania z nim to szkoda iść do ślubu bo potem to już bedzie tylko
        gorzej.Pozdrawiam.
    • estella3 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 12.04.05, 18:11
      To nie tak łątwo dać sobie spokój, bo skąd wiem czy przez następne lata właśnie
      tego nie będe żałować?mój chłopak to przedewszystkim bardzo dobry człowiek,
      bardzo mi pomaga we wszystkim, zawsze chce być przy mnie, byśmy wszystko robili
      współnie.jest uczciwy, nawet czasami jak próbuje coś kręcic widać to jak na
      dłoni.wydaje mi sie ze problem w tym ze ja sama nie wiem czego chce i wiem ze
      jeszcze dlugo sie nie dowiem.wiem,ze moglabym uciekac cale zycie.czy zawsze nie
      jaet tak ze przed slubem pojawiaja sie pytania, niepewnosci?i czy nie
      najważniejsze w tym wszystkim jest to ze sie kochamy i pomimo roznicy
      charakterow dobrze sie dogadujemy, mamy te same podstawy światopoglagowe?czym
      wy, już mężatki kierowałyście sie przed ostateczną decyzja?
      • tanczacy.z.myslami Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 14.04.05, 12:30
        estella3 napisała:

        > wydaje mi sie ze problem w tym ze ja sama nie wiem czego chce i wiem ze
        > jeszcze dlugo sie nie dowiem.

        Znaczy - masz problem ze sobą, a nie z nim? To nie wiem, czy ktoś Cię
        "przepsychoanalyzuje" on-line :)

        > i czy nie
        > najważniejsze w tym wszystkim jest to ze sie kochamy i pomimo roznicy
        > charakterow dobrze sie dogadujemy, mamy te same podstawy światopoglagowe?

        Słyszałem kiedys takie powiedzenie: "Przeciwieństwa najpierw się przyciągają, a
        potem... zderzają". A potem zostają guzy. Siądź więc ze swym lubym i się
        zastanówcie wspólnie, co każde z Was może i potrafi zaakceptować u drugiego, a
        co doprowadza go do białej gorączki / szewskiej pasji / itp., i czego NIE MOŻE
        zaakceptować. Jesli to będzie tylko kwestia zmywania po obiadku, to pestka. Ale
        jeśli wśród tych drugich rzeczy znajdą się kwestie żywotne dla wspólnego związku
        (zarządzanie kasą, wizyty teściów, sex), to dajcie sobie spokój, dla dobra obu
        stron. Może się bowiem okazać, że kochacie się bardzo, ale bezpieczniej byłoby
        Wam w oddzielnych mieszkaniach; jak Woody Allen z Mia Farrow - związek 20 lat,
        ale każde miało swoje lokum :)
    • oliszka Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 15.04.05, 15:14
      jestem po slubie 6 miesięcy, własnie postanowiłam odejść....jest strasznie
      ciężko....ale muszę być silna, nie życzę Tobie takich przeżyć więc zastanów
      się!!!
    • estella3 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 15.04.05, 15:49
      Bardzo dziękuje Wam za kazde słowo, że dzielicie się ze mna waszym życiem. To
      taki trudne.Myśle nad tym i myśłe i nie ma jednoznaczenej odpowiedzi. Choć
      czuje,że .....chce, dlaczego?....do go kocham, się kochamy, bardzo.wszak
      jesteśmy odrębnymi osobowościami, ale czy takie małżeństwo nie może byc
      szczęśliwe?czym wy, szczęśliwe, nie szczęśliwe mężatki kierowałyście się przy
      podjęciu decyzji?
      pozdrawiam Was wszystkie
      • krasnoloodek Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 15.04.05, 22:02
        ja byłam z facetem prawie 6 lat i postanowiłam to skończyć. Decyzję podjęłam
        bardzo szybko, rano zdecydowałam wieczorem tego samego dnia wprowadziłam w
        życie. Myślę, że nie jest dobrze jeśli myślisz o odejściu. Ja wyszłam z takiego
        załozenia, że jeśli też o tym myślę to coś to znaczy, że być może nie chcę
        tkwić już w tym związku, że te myśli nie pojawiły sie zupełie bez powodu.
        Rozstaliśmy się, nie było łatwo ale teraz jest dobrze! Pozytywnie wspominam ten
        czas spędzony razem, nie żałuję, tylko moje oczekiwania się zmieniły a to na
        pewno nie była jego wina. Nadal szanuję go jako człowieka, podczas
        baaaaaaaardzo sporadycznych spotkań miło nam sie rozmawia. Przyjaciólmi nie
        zostaliśmy ale jest ok. Cieszę się z tego że nie rozstaliśmy sie w jakiś
        awanturach i gniewie, tylko zwyczajnie "po ludzku" i tak powinno być. Nie ma
        jakiegoś żalu, poczucia straconego czasu. Nasz związek był dobry na tamte
        chwile, na tamten czas, teraz potrzebujemy czegoś innego. to że przez jakiś d
        ługi okres naszego życia było nam ze soba dobrze nie znaczy że tak ma być do
        końca życia.
    • kukulka11 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 15.04.05, 22:03
      Weź pod uwagę, ze my kobiety zbyt często się upieramy przy swoim, choć nam sie
      wydaje, ze mężczyzna mysli smiesznie i głupio w jakiejśc sprawie, za to my
      rozważyłyśmy wszystkie za i przeciw. Po czym po dłuzszym czasie okazuje się, z
      ejednak warto mężczyzny słuchac i na nim polegać, on jest dużo bardziej
      stworzony do podejmowania poważnych decyzji niż my. Nie wiem, jkai jest twój
      narzeczony, piszę o większości normalnych, nieegoistycznych mężczyzn.
      • dori7 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 16.04.05, 11:06

        kukulka11 napisała:
        > Po czym po dłuzszym czasie okazuje się, z
        > ejednak warto mężczyzny słuchac i na nim polegać, on jest dużo bardziej
        > stworzony do podejmowania poważnych decyzji niż my.

        Takiej bzdury to ja w zyciu nie slyszalam :P Umiejetnosc podejmowania decyzji
        nie ma nic wspolnego z plcia, jedynie z dojrzaloscia i cechami indywidualnymi
        czlowieka. A epoka umniejszania inteligencji kobiet juz minela!
        • a_weasley Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 17.04.05, 15:00
          dori7 napisała:

          >
          > kukulka11 napisała:
          > > Po czym po dłuzszym czasie okazuje się, z
          > > ejednak warto mężczyzny słuchac i na nim polegać, on jest dużo bardziej
          > > stworzony do podejmowania poważnych decyzji niż my.
          >
          > Takiej bzdury to ja w zyciu nie slyszalam :P Umiejetnosc podejmowania decyzji
          > nie ma nic wspolnego z plcia, jedynie z dojrzaloscia i cechami indywidualnymi
          > czlowieka. A epoka umniejszania inteligencji kobiet juz minela!

          Ale różnica płci między mężczyzną a kobietą wcale się wskutek zmiany epoki nie
          zmniejszyła.
          • dori7 Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 17.04.05, 20:40
            a_weasley napisał:

            > Ale różnica płci między mężczyzną a kobietą wcale się wskutek zmiany epoki nie
            > zmniejszyła.

            Owszem, zmniejszyla sie, choc oczywiscie w ujeciu kulturowym, nie biologicznym.
            Teraz nie ma juz tak scislego rozgraniczenia, co wolno i co nalezy kobiecie, a
            co mezczyznie. Sa kobiety, ktore swietnie podejmuja decyzje i sa takie, ktorym
            to nieco gorzej wychodzi albo wrecz wcale: tak samo z mezczyznami.
            Generalizowanie jest w tym przypadku do niczego.
    • miss_blokers Re: a ślub za dwa miesiące...co robić? 16.04.05, 16:54
      Hmm.. Nie ma chyba sensu malzenstwo ludzi, ktorzy "w zyciu codziennym w miare
      sie dogaduja"... Bo malzenstwo to wlasnie zycie codzienne...
Pełna wersja