nie mogę już tego wytrzymać - moja mama

15.04.05, 10:59
Kochane!
Już po prostu nie mogę!!!!!
Mam okropny problem z moją mamą. Mieszkamy daleko, bo 350 km nas dzieli.
Widujemy się z moimi rodzicami kilka razy w roku. I wtedy moja mama uważa, że
przez te kilka dni, kiedy jesteśmy razem to ona MUSI mi wszystko szczerze
powiedzieć. I zaczyna się. Wszystko robię źle, źle sprzątam, źle mam
ustawione rzeczy w domu, dzieci źle wychowuję, mój mąż też jest niedobry i
głupi, ja wyglądam też źle. Mówi mi: zobacz w lustrze, jak ty wyglądasz, jak
śmierć! Mam dwa psy, które też są nietakie jak trzeba, kwiatki doniczkowe
nawet źle stoją, mąka w złym miejscu stoi. Wszystko jest źle! Potem zaczyna
się następny temat: aby było dobrze to muszę: tak i tak wychowywać dzieci,
męża trzymać krótko, przestawić meble, zmienić fryzurę itd. Już po prostu
wysiadam, gdy tego słucham. Mówię mamie, że nie chcę tego słuchać, że mnie
rani takimi słowami, że ja chcę robić po swojemu, i żeby dała mi spokój. Ona
wtedy na to: nikt nie powie Ci szczerze tylko matka, mam taki obowiązek, żeby
ci mówić o złych rzeczach, to jest objaw, że mi zależy na twoim dobru, bo nie
olewam twoich spraw.
OK, to dobrze, że jej na mnie zależy, ale ja już tego nie wytrzymuję!!!!!! Po
takiej wizycie mamy jestem cała roztrzęsiona ze dwa tygodnie jeszcze, czuję
się jak nic nie warty zbędny śmieć.
Nigdy mama nie mówi, że coś jest w końcu dobrze.
Kiedyś jej wykrzyczałam, że skoro jestem taka do bani, to wezmę sznur, zrobię
sobie pętlę i skończę w końcu swój żywot, skoro i tak i tak jestem nie taka
jak trzeba. Usłyszałam, że nawet zabić się nie mogę, bo wtedy skrzywdzę mamę,
która bardzo mnie kocha a mój samobójczy czyn będzie koronnym dowodem na moją
głupotę.
Unikam jeżdżenia do moich rodziców, nie chcę też, żeby do mnie przyjeżdżali,
ale czy to jest OK? Mama zawsze robi mi wymówki, kiedy jesteśmy same, nigdy
przy mężu. Mąż choć widzi mnie zapłakaną po takich "rozmowach" z mamą i zna
ich przebieg z mojej opowieści, stoi na pozycji: nie mieszam się w sprawy
między tobą a mamą. Czuję wtedy się tak jakby był po jej stronie.
Może ja naprawdę jestem nienormalna? Tylko co mam zrobić?
NAwet zabić się nie mogę, bo będzie też źle!!!!!
Dodam jeszcze, że mama kilka razy w tygodniu telefonuje do nas i znowu przez
telefon gada, gada i gada. Ciągle to samo.
Ja chyba zeświruję. Już nie mogę.
A mój bardzo towarzyski mężunio zaprasza jeszcze moją mamę: Przyjedź mamo do
nas, posiedzisz sobie, odpoczniesz, pojedziemy razem na jakąs fajną
wycieczkę. Kiedy ja jestem przeciwna - wychodzę na wyrodną córkę, co własnej
matki nie chce zaprosić.
Wczoraj mama telefonicznie obwieściła, że lada chwila wybiera się do nas na
jakieś dwa tygodnie. Ja wcale nie chcę, żeby przyjeżdżała, chyba jestem po
prostu wredna córka.
Czy ktoś może mi coś poradzić? Albo wesprzeć na duchu?
Ja już nie daję rady...
    • anusia29 Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 11:08
      Zacznij udzielać jej takic samych rad pod hasłem "nikt ci tak szczerze nie
      powie jak córka" i "mam na względzie twje dobro". Krytykuj fryzurę, farbę do
      włosów, że przyła, a to niezdrowo i oszpecjaąco, ciuchy, malskanie przy
      jedzeniu ("chcesz żeby kolezanki miały Cię za starą babę???"), itp, itd.Bądź
      jak lustro. Jak się nie opamięta wtedy to przynajmniej ty sobie ulzysz :)))
    • z_agatka Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 11:19
      Nie jesteś wredną córką. Masz prawo czuć tak, jak czujesz. Mama jest zazwyczaj
      najważniejszą kobietą w naszym życiu i dlatego tak boli, kiedy coś jej się w
      nas nie podoba...
      Być może upraszczam i spłycam, ale jeżeli mama "ma coś" do Twojego męża, to
      niech mu to sama powie. W końcu Tobie on odpowiada. A miejsce kwiatków na
      parapecie i mąki? A jakie to ma znaczenie? Dla niej, dla Ciebie? I tak dalej...
      Generalnie chodzi mi o to, żebyś spróbowała odpierać jej zarzuty po kolei
      (takie ustawienie mebli Wam się podoba, co może wiedzieć o tym, jak wychowujesz
      dzieci, jeśli przyjeżdża rzadko i na krótko...). Wiem, że to trudne, ale kiedy
      mówisz jej, że jej zdaniem cała jesteś do bani, to najprawdopodobniej nie łączy
      tego z tymi jej "drobnymi" uwagami "dla Twojego dobra".
      A poza tym... Mój tata mówi, że wszystko, co ktoś o nas mówi, to prezent, wcale
      nie trzeba tego prezentu przyjmować. Nawet od mamy.
      Pozdrawiam, trzymaj się :-)
    • z_agatka Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 11:21
      A jak nie pomoże to popieram anusię 29 :-)))
    • triss_merigold6 Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 11:47
      To, że mąż się nie wtrąca - popieram w 100%.
      I tak Twoja mama jest taktowna, że nie krytykuje Cię przy innych. Są takie
      egzemplarze, że publicznie wiochy narobią.
      W rozmowie zawsze możesz zapowiedzieć: Mamo, przyjedź na tydzień (3 dni), bo...
      albo krótko: zaczynasz mnie krytykować = żegnamy się i wracasz do siebie.
    • annb Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 12:10
      inka105 jak już napisano
      powiedz
      proszę mnie nie kryykowac w moim domu
      a jak nadal bedzie podać płaszcz i poprosic meza aby zawiozł na dworzec
      może się czegoś mama nauczy....
      • inka105 Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 12:49
        Już to robiłam. Mówiłam jej: mamo, przestań mnie krytykować, a jak nie to
        wracaj do domu. W porywie emocji nakrzyczałam na nią, żeby wreszcie przestała
        gadać, a zajęła się czymś innym. Wtedy mama rozpłakała się i stwierdziła, że
        jej nie szanuję, nie kocham, jestem beeee, że na nią krzyczę, że ona sobie
        wyprasza takie traktowanie itd. Wtedy ja nie wytrzymałam, też zaczęłam ryczeć
        jak bóbr i prawie na klęczkach przepraszać mamę, że się uniosłam i na nią
        nakrzyczałam a przecież ona to wszystko z miłości robi, a ja tego nie
        doceniam...
        Przepraszałam ją chyba z 5 razy.
        Mam już dość - przepraszam ją za to, że jestem taka wredna. Ja chyba zwariuję.
        • annb Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 12:53
          inka105 ty się nadajesz na terapie
          no dziewczyno dlugo tak nie pociagniesz
          twoja matka jest typowym toksycznym rodzicem
          • inka105 Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 13:08
            Chyba muszę postawić sprawę na ostrzu noża - nie chcę krytyki, a jak się mamie
            nie podoba - to proszę zabierać się i do domu!
            I już.
            I nie przejmować się.
            W końcu - i tak jestem wredna i tak. Czy pozwalam na krytykę, czy nie pozwalam
            to i tak jestem do bani. Więc cóż to zmieni. A przynajmniej będzie spokój.
            Chyba tak zrobię.
            • z_agatka Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 13:20
              Jak już pisałam - nie jesteś wredna. Nie jesteś wredna. Nie jesteś wredna. Nie
              jesteś...
              Tak myślę, że ja bym może jeszcze pogadała z mężem - czemu zachęca mamę do
              częstszych odwiedzin, jeśli wie, jak to na Ciebie wpływa?
              A zastanawiałaś się co będzie jak zrobisz tak, jak piszesz:

              > Chyba muszę postawić sprawę na ostrzu noża - nie chcę krytyki, a jak się
              mamie
              > nie podoba - to proszę zabierać się i do domu!

              Jaka będzie reakcja mamy. I co zrobisz, jak się rozpłacze i powie, że jej nie
              kochasz? Nie zrozum mnie źle, uważam, że musisz postąpić zdecydowanie, ale
              przygotuj się na to, co będzie potem...
              • inka105 Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 13:26
                Wtedy już chyba nic nie będzie. Mama z pewnością śmiertelnie się obrazi,
                rozpłacze, i wyjedzie. I koniec. Koniec naszej znajomości.
                A ja sobie wtedy popłaczę, popłaczę i już.
                Tylko czy nie może być tak, że jesteśmy w normalnych, miłych stosunkach. Czy to
                jest niemożliwe, żeby mieć mamę, która mnie wspiera, albo nawet już nie
                wspiera, ale jest po prostu normalna? Nie gada ciągle?
                Żal, że to chyba niemożliwe...
                Ale dzięki za wszystkie przemyślenia, wezmę je pod uwagę...
    • akce Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 12:11
      No i wcale ci sie nie dziwie, chyba tez bym nie wytrzymala. Moim zdaniem musisz
      skutecznie odpierac ataki. Mialam podobna sytuacje z moim tesciem. Wszystko co
      powiedzialam, badz zrobilam bylo zle. Mi na szczescie specjalnie nie zalezalo
      na jego opini, ale po czasie zrobilo sie to dosc uciazliwe. Ty jeszcze jestes o
      tyle w gorszej sytuacji, ze jestes napewno zwiazana z matka emocjonalnie. Mnie
      moj tesc specjalnie nie przejmuje.
      Jednak po kazdym ataku z jego strony probowalam go skutecznie odpierac mowiec
      ze nie zgadzam sie z jego zdaniem i dokladnie mu tlumaczac dlaczego. Nie tylko
      mowienie : nie , tylko : dlaczego nie. No i do tego zawsze mialam swoje zdanie
      cokolwiek powiedzial. Jaki skotek? Dzis po 6 latach z wszystkich kobiet w
      najblizszej rodzinie jako jedyna jestem traktowana jako osoba ktorej mozna sie
      poradzic a na pewno trzeba liczyc sie z jej zdaniem.
      Mow mamie, ze sie niezgadzasz z jej zdaniem i dokladnie tlumacz dlaczego.
      Najlepiej by bylo, zeby twoj maz kilka razy cie poparl w takiej rozmowie, zeby
      zobaczyla, ze nie koniecznie ma racje.
    • sloooneczko Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 12:54
      Głowa do góry, grunt,że Ty wiesz co jest dla Ciebie dobre!
    • jennifer_e Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 15.04.05, 14:59
      rzeczywiscie, takim placzem mama wpedza Cie w bardzo silne poczucie winy, ze to
      Ty jestes ta zla, ta wyrodna. Wydaje sie byc glucha na Twoje prosby i na fakt,
      ze jestes juz dorosla kobieta. Moze wlasnie o to chodzi? Matka czuje, ze nie ma
      juz wplywu na Twoje zycie, nie ma nad Toba kontroli, wiec chociaz te kilka razy
      do roku sobie odbija i przypomina Ci jak powinnas sie zachowywac. A jednak myli
      sie, bo ma na Ciebie i Twoje zycie wplyw, przezywasz kazda wizyte, przezywasz,
      ze Wasze stosunki nie sa normalne. Bo nie sa.

      Co mnie martwi to postawa Twojego meza. To dobrze, ze sie nie miesza, nie
      wtraca. Ale powinien byc w tym konsekwentny. Dlaczego to on zaprasza Twoja mame
      do Was? Skoro wie, jak bardzo to przezywasz, powinien Tobie zostawic te
      decyzje. Byc moze on nie wie co Twoja mama o nim mowi za jego plecami, byc moze
      stara sie byc dla niej mily. Ale to Ty przezywasz najbolesniej te wizyty, wiec
      moze powinniscie uzgodnic, ze on nie zaprasza jej bez Twojej zgody?
      Wyproszenie mamy z domu bedzie z pewnoscia o wiele trudniejsze i bardziej
      emocjonalne niz po prostu niezaproszenie jej. Byc moze dobrze by Wam zrobila
      przerwa, odpoczynek od niej. Byc moze daloby to okazje i mozliwosc powiedzenia
      jej jak zle znosisz jej ciagla krytyke i ze dlatego nie chcesz, zeby narazie
      przyjezdzala. Byc moze latwiej to zrobic przez telefon, albo nawet listownie.
      List ma jeszcze te zalete, ze mozesz na spokojnie przemyslec co i jak chcesz
      jej powiedziec. Piszac list na spokojnie, bez emocji mozesz jej wyjasnic jak
      sie czujesz gdy ona Cie krytykuje. W liscie argumenty brzmia bardziej rzeczowo
      i konkretnie niz wykrzyczane w klotni. Ona na list nie bedzie musiala
      natychmiast odpowiedziec, bedzie miala szanse przemyslec i ustosunkowac sie do
      tego co jej napisalas.
      Polecam goraco ksiazke "Toksyczni Rodzice" Susan Forward, tam jest wiecej na
      ten temat.
      No i terapia bylaby rowniez bardzo pomocna. Wiem, ze taka ciagla krytyka od
      najblizszej osoby moze powaznie zachwiac Twoim poczuciem wlasnej wartosci, a to
      odbija sie na wszystkich innych dziedzinach zycia.
      • paenka Re: nie mogę już tego wytrzymać - moja mama 16.04.05, 10:07
        Tez mam taka mame. Ona wszystko wie najlepiej. Zawsze mam nie taki podklad, nie
        ubieram ie odpowiednio. Ostatnio zaczela nawet lapac mnie za slowka. Co drugie
        slowo ktore wypowiem jest nieodpowiednie. Bo przeciez w"w ludziach" tak nie
        moge mowic bo po tym od razu poznaje sie dziewczyne z malego miasteczka. Za
        przyklad podam slowo "nie cierpie". To juz przesada uwazam. Jak bylam w liceum
        to ciagle plakalam przez nia i chowalam sie pod biurko. Wtedy marzylam ze jak
        pojde na studia to sie skonczy i nei bede musiala wwracac. Ale to jest
        silniejsze ode mnie co tydzien wracam i tak dobrze mi w domu mimo ze wiem ze
        dostane opr. Teraz martwie sie tylko ze bede miala taka sytuacje w przyszlosci
        jak ty. Nie taki maz, nie takie psy, nie te doniczki o jezu boje sie:(
Pełna wersja