Co o tym sądzicie?

17.04.05, 14:35
Jesteśmy razem od 5lat od pół roku mieszkamy ze sobą. Jest ogólnie ok.
Zastanawiam się nad jedna rzeczą czy wy też tak macie że np. dzwonicie do
niego a tam zajęte bo on właśnie w tej samej chwili dzwoni do was, albo
bezwiednie biorę fona do ręki i chwila - telefon od partera, potrafimy mówić
to samo w tym samym czasie np. odpowiadając komuś na pytanie odpowiadamy
dokładnie tak samo intonując głos, jak coś komentuje jedno to drugie mówi
właśnie o tym myślałem/am. Jeszcze do tego dochodzą podbieństwa fizyczne np.
blizny w podobnych miejscach, znamiona. Ogólnie to urodą się różnimy i to
bardzo :) a jak by było tego mało to w naszym życiu w tym samym roku w
zdażyły się przełomowe momenty różnica pomiędzy tymi wydażeniami to ok 2-3
tygodnie. Mogła bym tak wymieniać długo. Pytanie co o tym sądzicie?
    • minerwamcg Re: Co o tym sądzicie? 17.04.05, 14:58
      Dobra jest, ale Wy jesteście z sobą pięć lat... Myśmy jeszcze ze sobą nie byli,
      a zdarzało nam się mówić, myśleć i pisać chórem. W trakcie okazywało się, że
      wiele spraw w naszych rodzinach, szkole i doświadczeniach życiowych było
      identyczne, że lubimy tę samą muzykę, znamy te same języki z łaciną włącznie,
      cytujemy w tych samych chwilach te same teksty tych samych autorów... na
      początku otwieraliśmy usta ze zdumienia, a teraz, jak się coś takiego okaże,
      traktujemy to jak normę. Ale wzrusza nas to nieodmiennie.
    • elfrida Re: Co o tym sądzicie? 17.04.05, 15:23
      U nas też tak było od samego początku, może dlatego te 5lat ;)
    • metnia Re: Co o tym sądzicie? 17.04.05, 15:40
      jestem w zwiazku juz kilka lat a wlasnie spotkalam takiego faceta - ktory mysli
      i czuje to samo co ja, z ktorym rozumiem sie bez slow. I co ja mam robic ? :(
      • bimber345 do metni 18.04.05, 00:12
        kobieto, co ty masz w tej głowie?sieczkę?zakochałam się w nim-i co ja mam teraz
        zrobić?-to jak kiczowata,wakacyjna opowiastka nastolatki.A prześpij się z nim i
        ci przejdzie,bo to do tego się sprowadza-albo mu dasz ,albo nie i skończy sie
        to biadolenie-zakochałam się w nim.
        • anula36 Re: do metni 18.04.05, 00:27
          twojej babie tez przeszlo zakochanie jak sie z toba przespala?
          czy to tylko teoria Prof Bimbra?
        • seviona Re: do metni 18.04.05, 16:46
          bimber345 nie masz racji

          jestem ze swoim facetem prawie 4 lata, obecnie zrobilismy sobie przerwe, mija
          drugi tydzien, oboje sie na to zdecydowalismy, jednak ja chyba chialam bardziej.
          To co nas laczy nie da sie opisac, lecz ostatnio troche zaczelo nas dzielic.

          Podobnie jak metnia, przypadkowo spotkalam kogos kto rozumie mnie bez slow i
          ktory mysli tak jak ja i boje sie, ze to przerodzi sie w cos wiecej. Boje sie
          bo mielismy dac sobie czas na przemyslenia, a ja niestety mysle o kims innym.
          Jednoczesnie nie czuje sie winna. Najbardziej boje sie JEGO reakcji, bo wiem
          jak bardzo mnie kocha. W trakcie naszej ostatniej rozmowy spytal czy nie
          poznalam kogos. Zaprzeczylam - sklamalam.
          • axy23 Re: do metni 18.04.05, 21:29
            ja tez poznalam faceta, ktorego mogłabym okreslic jako moje meskie alter ego -
            od razu czulam ze go znam, ze jestesmy bardzo podobni i to bylo dla mnie
            fascynujace - strasznie chcialm sie z nim zaprzyjaznic i skonfrontowac nasze
            umysly, sposoby myslenia, poglady na zycie, ale z drugiej strony maz, dziecko -
            nie udalo nam sie zaprzyjaznic, bo silniejszy byl schemat kobieta-mezczyzna i
            obawa przed tym, ze cos by sie moglo zdarzyc...
            • maja2005 Re: do metni 26.04.05, 20:52
              Te zjawiska, które opisujecie nie są żadnymi czarami tylko silnym uruchomieniem
              swoich instynktów.

              Człowiek to istota stworzona idealnie i poza rozumem, który czasami odmawia
              posłuszeństwa posiada jeszcze umiejętność działania intynktownego. Taka
              dodatkowa instalacja na wypadek awarii. On w nas cały czas tkwi zasłaniany
              rozumnym myśleniem. Ale w momencie kiedy emocje biorą górę nad rozumem zaczyna
              się on uaktywniać. Nie tylko w sferze uczuć (tu najczęściej) ale także w
              trakcie silnego podniecenia czy stresu. To właśnie instynk przestrzega nas
              przed zagrożeniem, to on nam daje informację: idziesz właściwą drogą. Jeśli
              ktoś zaprogramował swój organizm na miłość i poszukiwanie (bycie z) partnera,
              uruchamiamy mechanizmy pomagające nam w znalejzieniu i zatrzymaniu odpowiedniej
              osoby. Jeśli w tym czasie na naszej drodze pojawi się ktoś identycznie
              zaprogramowany zaczynają nami rządzić głównie emocje (pożądanie, miłość).
              Kobiety częściej kierują się emocjami, ale facetom też to się zdarza.
              To co opisujecie to reakcje kanałów energetycznych.
              W momencie, kiedy nasz partner przestaje się nami nagle interesować (np.
              zmienił partnerkę) czujemy jak gdyby w nas w środku zgasło światło. Nagle
              czujemy pustkę.

              Ludzie będący serdecznymi przyjaciółmi są w stanie przewidywać wizyty swoich
              znajomych. Jeden z kolegów w pracy nagle zaczyna szukać swojej komórki a jak ją
              znajdują odzywa się dzwonek. Po drugiej stronie jest jego współpracownik.

              Są ludzi, którzy tak wypracowali w sobie sferę instynktu, że kierują się nią na
              równi z rozumem. Niektórzy mają tą sferę rozwiniętą tak silnie, że potrafią
              szukać ludzi na odległość.

              Na tej zasadzie działa np. wahadełko, którym można sobie powróżyć. To nie ono
              nam podpowiada czy coś się uda czy nie. To nasze pole energetyczne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja