mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teściowa

28.04.05, 18:34
siedem lat temu wyszłam za maz ,zaszłam w ciąze(ciąża chciana )Następna
niestety była gwałtem ,wiem ,że to dziwnie brzmi gwałt przez własnego
męza,ale ja tego nie chciałam ,zmusił mnie do wspólżycia i niestety taki był
tego efekt .Dziecka nie zaakceptowałam .Wychowuje je moja była tesciowa ,bo z
męzem wzięłam rozwód.Dziewczyny to było dla mnie wielkie ,nie miłe
przezycie .Krzyczałam ,blagałam ,ale on zrobił swoje .nigdy na ten temat z
nim nie rozmawiałam....obecnie jestem meżatka ponownie i mam juz moje trzecie
dziecko a przy mnie drugie -wiele ludzi mnie chce oceniac,że jestem zla
matka ,bo oddalam swoje dziecko,ale nie potrafilabym byc jej mama ,napewnio
nie bylabym dla niej dobra -zawsze by mi o tym przypominala
    • annam21 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 19:19
      ja cie nie oceniam,dziecka bym pewnie nie oddala,ale kazdy ma inna psychike,ja
      cie doceniam,ze wiedziala ze bedziesz dla niej zla mama,i ze lepiej bedzie jej
      z tesciowa.Ile corka ma lat?
      • lesia27 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 19:24
        bardzo ci współczuję, trudno mi się odnieść do twojej sytuacji bo nigdy nie
        znalazałam się w podobnej, myślę tylko że skoro o tym piszesz to cię to gryzie i
        do końca nie akceptujesz tej sytuacji; żal mi tego dziecka, bo to nie jego wina
        że zostało poczęte w ten sposób, może jednak powinnaś się przemóc i zacząć
        spędzać z nim troche więcej czasu, może je pokochasz? życzę powodzenia i dużo
        szczęścia
    • carimera Re: mąz gwałci katarzyna 1977 28.04.05, 20:23
      Czy twoja tesciowa to za karę wychowuje wasze dziecko?A czemu nie oddałaś je
      własnej matce? Wspólczuje wszystkim matkom tak po jednej jak i po drugiej
      stronie stukniętych dzieci i ich partnerów.Jak sie czyta takie watki to włos się
      jezy,co niewinna w sumie matke moze spotkac.Podrzucaja jej dzieci ktore
      potrzebuja ciepła matki i ojca.Chylić czoła przed taka teściową.O zgrozo gdyby
      tak to na moja trafiło ,ona by sobie z wami poradziła.Przeciez to dziecko nawet
      jesli z gwałtu to twojego męża ktorego kiedys kochałaś a nie zboczeńca z
      ulicy.Jak można napisać ze nie potrafiłabyś być jej matką.Nawt pies i kot
      potrafi przygarnąć cudze szczenię i wykarmic je a człowiek nosi pod sercem i
      pozniej je oddaje bo nie potrafi pokochac.To jest żałosne.
      • elza78 Re: mąz gwałci katarzyna 1977 28.04.05, 22:13
        carimera latwo ci oceniac, znasz cala sytuacje?
        widocznie ten gwalt byl dla autorki watku tak traumatycznym przezyciem ze
        zagluszylo to instynkt macierzynski nie pomyslalas... malo co potrafi do tego
        doprowadzic, nie chce probowac sobie wyobrazic jak sytuacja mogla wygladac
        skoro takie sa jej konsekwencje...
        niestety dziecko cierpi i tego nic nie zmieni...
        • carimera Re: mąz gwałci 29.04.05, 07:34
          elza78 napisała:

          > carimera latwo ci oceniac, znasz cala sytuacje?


          Totez nie znam sytuacji i nie chce byc stronnicza.Ale dlaczego akurat mam
          wierzyc autorce watku?Trzeba by posłuchac obu stron aby byc za kimś.
      • ollie1 Re: mąz gwałci katarzyna 1977 29.04.05, 00:22
        carimera dobrze to ujelas, moze wlasnie za kare
        jak tesciowa wychowala takiego bydlaka, ktory jest zdolny do gwaltu to niech
        ponosi tego konsekwencje.
        • carimera Re: mąz gwałci katarzyna 1977 29.04.05, 07:39
          Nie masz racji,znam bardzo porzadnych ludzi i ich dzieci.Tyle tylko ze ich
          dziecko jak zamknie drzwi mieszkania zamienia sie w diabła.Rodzice nawet nie
          przypuszczaja ze maja nie córki a,,,,,, nie chce sie wyrazac.Czy ci rodzice maja
          cale zycie pokutowac za to ze wydali na swiat potomstwo.
      • madziczek79 Re: mąz gwałci katarzyna 1977 05.05.05, 19:22
        carimera jaka ty jesteś mądra...współczuję ci
      • edzior1 Re: mąz gwałci katarzyna 1977 06.05.05, 01:03
        ktos kto gwalci jst zboczencem ktory powinien wyladowac w wiezieniu... wlos
        sie jezy ale jak sie czyta twoj post..... szkoda gadac
      • dzenifer Re: mąz gwałci katarzyna 1977 19.06.05, 12:46
        Mysle,ze oceniac jest nam latwo, gdyz nigdy nie bylsmy w tak strasznej
        sytuacji. Porownanie zgwalconej kobiety do psa lub kota wydaje mi sie co
        najmniej nie na miejscu (jesli nie zalosne). Ja jej nie oceniam tak surowo,
        wrecz przeciwnie, jest oczywiste iz cierpi. Mogla usunac te druga ciaze, jednak
        wolala oddac dziecko do tesciowej. Dlaczego nie oddala matce? moze byc tysiac
        powodow. katarzyno, wspoczuje ci i mam nadzieje, ze uda ci sie mimo wszystko
        dojsc do siebie.
    • musia2002 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 22:22
      Mam wrazenie,ze nasza Agnieszka 262 sie odezwala.Jesli nie to bardzo,bardzo
      przepraszam.Pomyslcie dziewczyny za nim odpiszecie na ten post!!!!!!!!Mnie duzo
      daje do myslenia-jestesmy matkami,ktora z Was by tak zrobila?????????
      • elza78 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 22:34
        bywa - zycie to nie je bajka, nie wiadomo co na kogo trafi, jak dla mnei
        prawdopodobne...
        • musia2002 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 22:50
          O tak prawdobodobne,ze agnieszka262 powrocila.Smierc meza i poronienie po
          wypadku samochodowym jest bardzo prawdopodobne-a nie bylo.Mnie daje do myslenia
          chyba,ze stracilam wiare to drugi raz przepraszam.
    • bejrutek Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 28.04.05, 23:40
      Generalnie nie znam twojej sytuacji, ani towjego męża i ciebie ( charakter,
      usposobienie, tryb zycia ), ale często klientki wybierają za facetów totalnych
      chamów, ale podejrzanie niewyżytych. Potem cierpia i zapominaja jak to przy
      wyborze myślały tylko tyłkiem.
      • bimber345 do bejrutka... 29.04.05, 00:49
        ty barani łbie... może i myślą niektóre kobiety wtedy tyłkiem.. ale i faceci tę
        myślą często "ptakiem"... jeśli takie rozumowanie ma usprawiedliwiać to
        bestialskie zachowanie tej świni"czyt. męża"... to ciebie powinni
        wykastrować... tak profilaktycznie ,abyś się nie rozmnażał.Gwałt na kobiecie
        jest dla niej najstraszliwszym przeżyciem ,a gwałt zadany przez męża... brak
        słów... ja bym mu jaja wyciął w nocy.Nie jestem kobietą ,ale gwałt jest dla
        mnie czymś tak bestialskim i odrażającym... nie wahałbym się zabić gwałciciela
        jeśli by napadł na moją kobietę... a mąż???Też nie znam całej sytuacji i
        okoliczności zdarzenia... ale ktoś zapomniał o drugim człowieku i potraktował
        żonę jak gumową lalkę którą można posuwać do woli... odciąłbym mu kutasa...
        • bejrutek Re: do bejrutka... 29.04.05, 00:55
          Stary ja tez tak myślę, przeraża mnie gdy takie coś czytam( nie wiem czy
          kobiety takie cos wogóle rozumieja, że facet może patrzec ze strachem i
          poczuciem winy na takie coś ). Właśnie czekam na taka reakcję. Ale czasami
          naprawde trzeba sie skupić kogo sie wybiera, cięzko znależć metodę na takie coś
          ( to nie jest łatwe, ale właśnie wykorzystuje ten wątek do większego
          obrzydzenia taką sytuacja ). Prawo raczej szybko nie zmieni sie, zwłaszcza w
          czasach dzisiejszego relatywizmu.
          • zyta16 ogólnie 29.04.05, 12:57
            jeżeli ta sytaucja ma naprawdę miejsce w życiu to jak pomyslę o tym dziecku to
            płakać mi się chce, to dziecko nie jest owocem gwałtu jakiegoś zboka, tylko
            owocem gwałtu przez osobę z którą nie raz ta kobieta spała i ma juz jedno
            dziecko, to dziecko nie jest niczemu winne !!!!!!boże jak pomyslę jak to
            dziecko musi się czuc wychowywane przez babcię widząć matkę w szczęsliwym
            drugim małżeństwie i rodzeństwo mające miłość matki
            mam strasznie wielką nadzieję że ta historia jest zmyslona i ktoś ją napisał na
            podpuszczenie forumowiczek
            • bejrutek Re: ogólnie 29.04.05, 15:35
              to żebys nie miała wątpliwości, żę czasami jest jeszcze gorzej
              kobieta.interia.pl/news?inf=616485 - przeczytaj, nie zły kac moralny z
              bycia facetem...
    • katarzyna1977 oto jestem 01.05.05, 23:52
      dopiero czyatam teraz co odpisaliscie ,nie moglam wczesniej.
      Sama borykam sie z tym problemem.mala ma 5 lat-odpisuje na pierwsze posty.
      moze lepiej ze wczesniej sie nie odzywalam ,nie probowalam siebie bronic i
      teraz jest tego rezultat.znam opinie z tej strony z ktorej chcialam znac i z
      tej drugiej.Ne chce sie usprawiadliwiac -na wstepie powiedzialam ze nie
      potrafilabym byc jej mama .dobrze ktos napisal-jak cie zgwalci obci boli
      napewno bardzo ale jak cie zgwalci ten do ktorego mialas zaufanie ...
      w gwalcie nie chodzi o to ze wchodzi w ciebie obcy penis-sorry-ale o to
      upokorzenie o bol o poczucie utrate bezpieczenstwa.moze jakbym przelamala sie
      na poczatku ...umialabym byc teraz jej mama,kochac ja i byc zawsze.czasem mysle
      o tym jak by wygladalo zycie ,ale po czasie stwierdzam ze sie oszukuje nawet w
      tedy
      • katarzyna1977 Re: oto jestem 02.05.05, 00:00
        dodam jeszcze ze nie licze na to zeby ktokolwiek litowal sie nade mana i mnie
        oszczedzal.czasem wydaje mi sie ze jakby to przytrafilo sie komus z moich
        bliskich i ktos postapil by tak samo-tez patrzylabym na tego kogos jak na
        wyrodnego rodzica-nie wiem czy nie doznajac tego upokorzenia potrafilabym
        zrozumiec.teraz patrze na to z innej strony.
        chce zebyscie odpisujac pisali szczerze ,nie musiacie sie nademna litowac -to
        brzmi jak wyrok ,ale ja sama juz go sobie wydalam,meczy mnie to okropnie.nigdy
        o tym z nikim nie chce za bardzo rozmawiac .czuje sie lepiej kiedy mnie nie
        widzicie
      • nemesism "nie potrafilabym byc jej mama" 06.05.05, 05:32
        "nie potrafilabym byc jej mama"

        ty jestes jej mama. mama ktora ja zostawila, oddala bo byl powod.

        ta sama mama ktora jej rodzenstwo przytula, piesci, caluje, ochrania, broni,
        kocha. tak. to ta sama matka.
        to fakt a nie zamach na Twoje sumienie.

        zamachem byloby zmuszanie Cie do myslenia o tym jak jej babcia radzi sobie z
        odopowiedziami na pytania o matke i ojca. "dlacego inne cynki maja mamy a ja
        nie???"
        jestes samolubna, nie wynika to jednak ze slabosci. latwiej by bylo gdybys byla
        slaba. ale nie, ty nie jestes slaba. Ty swietnie sobie radzisz z problemami.
        maz Cie skrzywdzil, umialas odejsc, rozwiesc sie. pozbyc sie wszelkich zlych
        wspomnien wlaczajac w to wlasne dziecko. potrafilas wreszcie postarac sie o
        drugiego meza i nowe zdrowe zycie. tak, ty na pewno nie jestes slaba kobieta.
        zastanow sie kim jestes. tak naprawde. kim jestes dla swoich dzieci, tych
        chcianych i tych niechcianych.
        nigdy nie jest za pozno na milosc.
        • wierzba_b Re: "nie potrafilabym byc jej mama" 23.06.05, 17:02
          No zaraz szlag mnie trafi najjaśniejszy. Wredna, samolubna, wyrodna matka, krańcowa egoistka, tak? A gdzie, przepraszam, jest ojciec tej dziewczynki? To on powinien ją wychowywać, to on powinien ponosić konsekwencje swojego czynu, to on powinien się zastanawiać, jak odpowiedzieć córce na pytanie "czemu my nie mieszkamy z mamusią?".
          Przypominam wszystkim, że w naszym państwie jest prawnie dopuszczalne przerwanie ciąży pochodzącej z gwałtu. Właśnie dlatego, że urodzenie i wychowanie takiego dziecka jest bardzo często zadaniem przekraczającym możliwości psychiczne kobiety. Nie twierdzę bynajmniej, że autorka wątku powinna była usunąć ciążę, przeciwnie. Tylko protestuję stanowczo przeciwko wpędzaniu dziewczyny w poczucie winy, że nie wychowuje tego dziecka. Nikt nie ma obowiązku być bohaterem ani świętym.
    • k_s26 Re: CÓRKA GWAŁCI-CIĄŻA- MĄŻ- MĘŻA WYCHOWUJE TEŚCI 04.05.05, 11:43
      Trudno mi byc obiektywna. Nigdy nie znalazłam sie w takiej sytuacji jak
      założycielka tego watku, natomiast wiem jedno ze nigdy ale to przenigdy nie
      oddała bym mojej córki teściowej. Moja ciąza tez nie była zaplanowana i byłam
      troszke zszokowana gdy sie o tym dowiedziałam. Bardzo chciałam miec córke i mam
      dlatego wiem ze nigdy bym jej nikomu nie oddała.
      Na to jakiego sobie wybieramy meza tylko my mamy wpływ, ale na to jak on został
      wychowany mają wpływ jego rodzice. Może nalezało porozmawiac z tesciową o tym
      co sie stało, zgłosic fakt gwałtu przez męza albo poprostu po wszystkim zarzyc
      wczesnoporonna tabletke. Trzeba byc na to przygotowanym. Myśle ze nawet było by
      lepiej dla dziecka gdyby sie nie urodziło niz było wychowywane przez babcie.
      Teraz po tylu latach na miejscu Twojej córki to nie wiem czy bym chciała zebys
      mnie odwiedzała.
      Uważam ze i tak najwiekszą krzywde wyrzadziłaś swojej córci a nie nikomu
      innemu. Teściowa jeśli nie miała córki to teraz ja ma i pewnie sie z tego
      cieszy. Nie chce Ciebie oceniać to tylko są moje przemyślenia ale bedziesz żyła
      z tym do śmierci. Myśle ze była to najwieksza głupota jaką można zrobić.

      szczesliwa mama małego słoneczka
      • olbrachta Re: CÓRKA GWAŁCI-CIĄŻA- MĄŻ- MĘŻA WYCHOWUJE TEŚCI 03.07.05, 11:51
        Trzeba być na to przygotowanym?

        Na co??
        Na to, że mąż zgwałci??
        Idź się lecz, kobieto!

        Ciążę pochodzącą z fwałtu można legalnie usuwać

        wszyscy szkalujecie tę kobietę nie dlatego, że oddała dziecko pochodzące z
        gwałtu, ale dlatego, że zgwałcił ją jej własny mąż. Jakby to był jakiś zbir, to
        do adopcji, nie?

        Bosz....
    • zzzytkaaa Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 05.05.05, 10:39
      to krzywdzące dla dziecka, bo w sumie nie ono jest winne.
      jednak chyba lepiej, że go nie wychowujesz, bo wtedy bardziej mogłąbyś je
      skrzywdzić, dając odczuć, że jest niechciane.
    • beautiful_joanna Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 05.05.05, 16:27
      Tak naprawde to nie wiem z autopsji jak to jest, kiedy zostaje sie zgwalcona
      przez meza, ale prawie wiem, moj braciszek "powstal" w tej wlasnie sposob...
      moja mama go nie oddala nikomu i jest baardzo kochany...
      ale nie o tym chcialam pisac... tak naprawde juz gwalt, a nawet jego proba
      (czego niestety doswiadczylam) jest niezwykle bolesnym i traumatycznym
      przezyciem, wiec jakze bolesnym musi byc jesli zada go tak bliska osoba... i
      jeszcze jak tu wytlumaczyc, ze maz zgwalcil? przeciez "mial prawo", maz nie
      moze zgwalcic... a moze.... jesli ja bym byla w takiej sytuacji, to pewnie
      poddalabym sie aborcji, jesli tylko bylo by to mozliwe... wydaje mi sie, ze nie
      moglabym patrzec na to dziecko, bo tak jak pisze autorka, przypominaloby mi o
      tym fakcie... nie potrafilabym go kochac... a jesli bym nie usunela, to pewnie
      oddalabym zaraz po urodzeniu, naprawde... tak wiec, autorke doskonale (albo mi
      sie tak wydaje) rozumiem... i popieram w dzialaniach... dziecko nie jest
      niczemu winne, ale ty przeciez tez nie!!!!
    • wojtow Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 19.06.05, 08:07
      Dziwię się że tak łatwo się poddałaś i nawet nie próbowałaś jej pokochać.....
      Zemściłas się nie na mężu tylko na dziecku.
      • wojtow Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 19.06.05, 08:20
        A poza tym powinnaś z córką porozmawiać w odpowiednim momence,ale nie opowiadaj
        jej o całej sytuacji tak jak nam, tylko wytłumacz jej że coś cię przerosło.
        • maya2006 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 19.06.05, 11:19
          carimera napisała:

          .Przeciez to dziecko nawet
          > jesli z gwałtu to twojego męża ktorego kiedys kochałaś a nie zboczeńca z
          > ulicy."

          zakladajac, ze to prawda z tym gwaltem i reszta, to ten maz jest gorszy niz
          zboczecniec z ulicy. bo ten maz-skur...zgwalcil kogos z kim jest zwiazany
          emocjonalnie.
          nie mam zbyt wysokiego mniemania o amerykanskim systemie prawnym, ale sa
          wyjatki: sa stany, w ktorych sie takich sk... chemicznie kastruje...
    • mroofka2 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 20.06.05, 11:18
      Dla mnie nie w takiej sytuacji nie tłumaczenia!
      W czym to biedne dziecko zawiniło???
      • mroofka2 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 20.06.05, 11:20
        A co do męża- to skurw totalny. Zabiłabym!!!!
    • chimba Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 20.06.05, 13:06
      Znaczy tak, nie wiem, od razu mówię, nie osądzam CIę, tylko mówię co by było
      gdybym ja miała taką sytuację. Dobrze chociaż, ze urodziłąś to dziecko,a nie
      dokonałaś aborcji.
      Widzisz mam jedno dziecko i jest moim światem, i teraz tak sie zastanawiam,
      gdybym została zgwałcona przez męża (a nigdy tak się nie stanie - bo ma
      dożywotnie pozwolenie na kochanie sie ze mną kiegy chce), i gdyby wynikiem tego
      gwałtu była niechciana ciąża, to mimo wszystko nie oddałabym tego dziecka
      nikomu, a i pewnie kochcalabym jeszcze bardziej, niz dziecko, które jest
      planowane, a to dlatego, ze dziecko nie jest niczemu winne, ze przyszło na
      świat w ten a nie inny sposób. I przede wszystkim, przecież to dziecko jest
      kawałkiem Ciebie. Nie mogę sobie wyobrazić, aby moje dizecko byłoby gdzieś z
      dala ode mnie.
      Nasuwa mi się pytanie, byłas z tym u psychologa, mógłby Ci pomoc.
      I mimo to próbowałabym odbudować więż między tobą a tym dzieckiem, chociaż
      dziecko może Cię nie lubić...
      Pozdrawiam
      • maya2006 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 20.06.05, 15:38
        a ja mysle, ze my sobie gdybamy, bo jestesmy zadowolone z zycia. nie osadzaj
        nikogo, poki nie przejdziesz tej drogi co on, w jego butach. gratauluje paniom
        czarno-bialego myslenia echh
    • katarzyna1977 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 24.06.05, 09:00
      Widze ze nadal piszecie chodz ja juz dawno zwatpilam .Zastanawialam sie nad
      odzyskaniem coreczki ,ale sie boje ze mnie nie pokocha ze nie zechce ze mna
      byc.wiem ze czas ponoc leczy rany.Dziewczyny ta sytuacja nie jest taka prosta
      ze po gwalcie jest wszystko ok ze jak sie odda dziecko to mozna je latwo
      odebrac,odzyskac.Musze tam isc patrzec na te geby b.meza ,b.tesciowej .Nie
      bedzie to takie latwe odzyskac coreczke ,ale chcialabym sprobowac Nie bedzie to
      latwe bo nie wiem czy nawet ja sam jestem na to gotowa.Msle o niej jak bylo by
      gdyby byla przy mnie i co jest najgorsze to to ze nie wiem czy bedzie dobrze
      emocjonalnie z mojej strony a jesli z mojej bedzie zle to napewno ona to
      wyczuje .Po co niszczyc jej swiat w ktorym sobie zyje .Wiem ze nie jest jej tam
      zle
      Nie wiem co wam jeszcze napisac.Nie oczekujcie,ze odpowiem na wasze posty bo
      nie ma mnie tu zbyt czesto.Pozdrawiam!
      • martys_85r droga katarzyno.. 28.06.05, 10:25
        nie wiem jakbym postapila w twojej sytuacji.. zastanawiam sie tylko co czulas
        gdy urodzilas ta coreczke? gdy polozyli Ci ja na piersi, gdy slyszalas jej
        pierwszy placz? nie kochalas jej? taka mala istotka, taka sama jak pierwsze
        dziecko, niewinne i bezbronne, to nie jej wina a tego drania! rozumiem
        doskonale ze gwalt przez bliska osobe jest czyms strasznym, tj wyobrazam to
        sobie, bo moj ojciec mnie "tylko" molestowal gdy bylam mala, mialam jakies 4
        lata i na twoim miejscu pomimo bolu poszla bym tam, do malej, nie mowiac jej o
        calej histori, powoli nie wiem jako znajoma taty, poznawalbym ja, probowala
        pokochac i sprawic zeby ona mnie pokochala, walczylabym o nia zeby twoj mąz nie
        zrobij jej tego samego co tobie, lub tego co mnie kiedys robil ojciec, bo dla
        dziecka wsadzenie palucha nawet boli i to tez przez cale zycie.. uratuj ją
        przed tym. Martyna
      • 12051976rok Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 02.07.05, 11:33
        Droga Katarzyno.
        To dziecko może okazać się w przyszłości twoją jedyną ostoją. Ty nie wiesz co
        cię jeszcze czeka w zyciu, na jakich ludzi wychowasz tych dwoje dzieci. Napewno
        się starasz, ale twoja teściowa też przecież nie chciała wychować syna na
        gwałciciela. Ja ci powiem, że ja też urodziłam niechciane dziecko(mnie nikt całe
        szczęście nie zgwałcił, ale jak miałabym więcej rozumu to by do tego nie doszło,
        nie mieszkałam z mężem, ale nie mieliśmy rozwodu. A w ciąże zaszłam z mężczyzną
        z którym spotykałm się tylko dla sexu. To był dla mnie dramat. Na początku
        zamierzałam usunąć, myślałam zawsze że to nie problem dla mnie, ale okazało się
        inaczej. Leżałam już na fotelu do zabiegu, ale doktorowi się coś jeszcze
        odwidziało i przesunął zabieg. Kiedy zaczęłam się ubierać ojciec dziecka
        zadzwonił i błagał żebym tego nie robiła, bo ona zaopiekuje się mną i dziećmi,
        że chce być ze mną i dziećmi. I jakoś sobie poradzimy. Tak więc podjęłam decyzję
        ,że urodzę, ale z dziecka się nie cieszyłam. Czasami celowo coś podnosiłam, bo
        miałam nadzieję, że poronię. Ale dziecko miało się urodzić i sie urodziło, nic
        mu w tym nie przeszkodziło, nawet taka podła matka jak ja. Jeszcze w 9 m-cu była
        na sprawie rozwodowej(wiesz jak się czułam? Jak ostatnia ździra), bardzo wiele
        usłyszałam przykrych słów i opinii na swój temat i kiedy rodziłam małego to
        nawet nikomu nie powiedziałam. Uważałam, że nikogo nie interesowało co ja czuję
        przez te 9 m-cy, jaka jestem nieszczęśliwa, ile mi wszyscy wyrządzili
        krzywdy(łącznie z moją rodziną), więc poród to też sprawa moja i tego nie
        narodzonego dziecka. Bo tylko on odczuwał to wszystko co ja przeżyłam, ile łez
        wylałm, jego tatuś też przysparzał mi cierpień. Wtedy jeszcze nie umiał się
        odnaleźć w roli partnera życiowego( teraz się sytuacja zmieniła, jest wspaniałym
        mężem i ojcem). Ale napiszę o dziecku. Myślałam, że nie będę kochać tego
        dziecka, bo przez niego najadłam się tyle wstydu i upokorzenia. Ale jest
        inaczej. Kocham go najbardzej na świecie, jest bardzo wrażliwym maleńkim
        mężczyzną i już teraz wiem, że będzie podporą na stare lata. Nawet nie potrafię
        się złościć na niego. Bardzo różni się charakterem od swojego przyrodniego
        brata, jest przepełniony miłością dla każdego. Ma 2,5 roku, a tak do mnie mówi:
        Mamusia?
        Co?
        Kocham cię mamo-i tuli się do mnie i mnie całuje
        Jak ja mu kiedyś powiem, że go nie chciałam?
        • 12051976rok Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 02.07.05, 11:37
          Tak więc moje dziecko mi wynagrodziło te wszystkie moje łzy, a ja go traktuję
          szczególnie, bo on był świadkiem i odbiorcą tych wszystkich moich nerwów. Może i
          Ty pomyśl w ten sposób o twojej córeczce. Bo ja teraz wiem, że nigdy bym czegoś
          podobnego nie zrobiła, a zawsze wydawało mi się , że to nie byłby dla mnie
          problem usunąć ciąże czy oddać dziecko. A zobacz jaką bzdurę
    • truskafka86 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 29.06.05, 11:10
      "Wielu sędziów uważa, że rodzinne lanie nie jest żadnym bezpośrednim zamachem na
      jakieś dobro chronione prawem"
      "Uznają, że skoro katowanie kobiety trwało latami, nie zaistniał nagły zamach,
      tylko codzienne "normalne" lanie"
      źródło: kobieta.interia.pl/news?inf=616485 ;akapit bodajże 24

      mało z krzesła nie spadłam... "normalne lanie"? Ludzie, czy to znaczy, że
      kobieta bita "normalnie" latami cierpi mniej niż kobieta uderzona raz, tzw.
      nagły zamach? Co z tą Polską?

      autorce szczerze współczuję. Ale może warto nawiązać kontakt z córką? Mimo
      wszystko to jest cząstka Ciebie, pomyśl tez o niej, jak ona cierpi. Nie myśl
      tylko sobie. Jesteś jej matką. Postaw się w sytuacji tej małej. Nie dość, że nie
      ma kochającej rodziny, ba! właściwie to ona nawet nie ma rodziców :/ to jeszcze
      ta myśl (bo kiedyś pewnie się o tym dowie), że powstała z gwałtu.
      Spróbuj się przezwyciężyć. Pomyśl o tej małej kruszynie, która na pewno
      chciałaby do Ciebie mówić: mamo.
      Naprawdę cieżka sytuacja, trzymaj się!
    • dr.rocco Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 01.07.05, 19:17
      Szkoda tego dziecka , bo dla niego faktycznie nigdy nie bedziesz matka , no
      chyba , ze ci wybaczy.
    • kasia304 Re: mąz gwałci-ciąża-córka -córke wychowuje teści 02.07.05, 21:46
      Z tego co piszesz wynika, że córka mieszka z byłym mężem i teściową!!!!! Nie
      rozumiem jak mogłaś po tym co Ci zrobił oddać małą w jego szpony?!!! Chciałaś
      ją ukarać za to, że jest???!!!Znalazłaś siły aby założyć nowy związek, współżyć
      z facetem a nie znalazłaś siły aby postarać się pokochać własną córkę??!!!
      Wydaje mi się raczej, że chciałaś w ten sposób dokopać byłemu na
      zasadzie "spłodziłeś ją to ją masz". Jestem mocno wkurzona Twoją postawą i
      pełna pogardy dla tego co zrobiłaś. I sorry dziewczyny ale nie znosze histori
      których finał jest taki, że cały ból i kara za to co zrobili dorośli spada na
      niewinne dziecko. Wyobrażacie sobie jak ta mała musi się czuć? Co odpowiada w
      przedszkolu jak dzieci opowiadają o mamie? Biedne maleństwo...ukarane głupotą
      rodziców..
      A poza tym nie napisałaś jak Ci się układało z mężem, czy dla pierwszego
      dziecka był dobrym ojcem? Czy poza tą koszmarną sytuacją układało Wam się
      nieźle? A czy teraz zadajesz sobie chociaż tyle trudu aby sprawdzać czy mała ma
      dobrze u teściowej i ojca?
      Kobieto weź się w garść i zacznij działać!!!
Pełna wersja