moje losy c.d. (niezdecydowany facet)

03.05.05, 21:02
nie wiem czy któraś jeszcze pamięta, pisałam o moim facecie, z którym jestem
od pięciu lat, a który nie umie się zdecydować, na dalsze kroki...

Wyjechaliśmy na weekend majowy na parę dni. mialam nadzieję, że uda nam się
porozmawiać, ale nic z tego. wykrecał sięjak mógł, że nie teraz, że potem, że
zajęty, że trzeba coś załatwić itd.

Nie wiem, co dalej z tym fantem zrobić. na początku czerwca będzie nasza
rocznica, ale ja nie wiem, czy nie lepiej będzie się do tego czasu rozstać...

a jak Wy - te, które pisałyście na tamtym wątku - u Was coś się ruszyło?
pozdrawiam, koala9090
    • bejrutek Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 03.05.05, 21:33
      zdecydowanie powinnaś go zastawić, dałabyś w końcu święty spokój facetowi, ja
      bym nie wytrzymał jakby mi tak baba marudziła...
      • spragnienie Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 03.05.05, 22:03
        Szczerze??????????? Daruj sobie.
        Mam koleżankę. W moim wieku, jest z facetam od 3 lat. Od ponad wszystko
        przedkłada swoje hobby, rozmów o wspólnej przyśzłości 0. Koleżnaka jest z nim
        wciąż, choć współczuję. Może i fajny,intelignetny facet, ale totoalny EGOISTA,
        SKĄPIEC. nIE WYOBRAZAM SOBIE Z KIMS TAKIM.
        Powiedz swojemu, ze chcesz zyc z pewna swiadomoscia. Jak nie chce Ci da dac
        poczucica bezpieczenstwa, niech wie, ze moze Cie stracic. Wkoncu po coi zyc z
        kims kto nigdy nie dorosnie do zycia na serio we dwoje????????????
        • bejrutek Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 03.05.05, 22:11
          spragnienie napisała:

          > Powiedz swojemu, ze chcesz zyc z pewna swiadomoscia. Jak nie chce Ci da dac
          > poczucica bezpieczenstwa, niech wie, ze moze Cie stracic. Wkoncu po coi zyc
          z
          > kims kto nigdy nie dorosnie do zycia na serio we dwoje????????????

          Spoko nie rób ze mnie geja:) Specjalnie podszedłem do tego pejoratywnie, niech
          wie klientka, że ten facet własnie tak może myśleć o tym wszystkim . A to że
          będzie żałował, gdzieś tam w głębi duszy, nawet gdyby go ewentualnie rzuciła to
          i tak nie zmieni prawdopodobnie jego postawy...
          • naise Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 03.05.05, 23:27
            Koalo dziś była rocznica moja i mojego M, myślałam że może dziś w taki
            szczególny dzieć... ale niestety, nawet kwiatów nie dostałam, nic. Też nie wiem
            czy jeszcze czekać czy nie, choc czekam krócej od ciebie
    • millka26 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 04.05.05, 09:42
      Witaj,
      wiem, ze trdno podjac Ci jakiekolwiek kroki zwiazane z odejsciem, ale pomysl,
      ze jesli nie teraz to kiedy?. Mozesz czekac w nieskonczonosc az Twoj facet sie
      zdecyduje, albo przycisnac Go i zmusic do rozmowy, a co zrobisz jesli to On
      dojdzie do wniosku, ze nie chce sie wiazac na stale i odejdzie .... Wiem co
      czujesz i rozumiem Twoje rozsterki, bo sama mialam podobna sytuacje. Moj
      chlopak deklarowal na prawo i lewo ze malzenstwo nie jest dla niego i w jego
      zyciu nic nie zmieni i jest mu ono do szczescia nie potrzebne, w koncu ja
      odwazylam sie jasno i wyraznie i glosno zareagowac na Jego wywody, ze mi
      malzenstwo jest potrzebne do szczescia a jesli On bedzie dalej upierac sie przy
      • millka26 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 04.05.05, 09:47
        ....przy
        swoim to niestety nasze drogi mimo 5 lat rozejda sie, bo nie moge spedzic
        reszty zycia z egoista ktory mowi ze kocha a nie potrafi uszczesliwic swojej
        dziewczyny. Wczesniej podjelismy kilka finansowych decyzji, ktore zawiesilam,
        bo nie czulam sie "pewna w zwiazku" - to dopiero doprowadzilo do rozmowy, nie
        byla doglebna ale doszlismy do porozumienia. Od tego momentu nie podejmowalam
        juz zadnych rozmow na temat przyszlosci, dalam mu ochlonac i przemyslec sprawe.
        W wigilie ubieglego roku poprosil mnie o reke, teraz planujemy slub.
        Jesli Twoj chlopak wykreca sie od rozmowy, to nie rozmawiaj powiedz tylko jasno
        i wyraznie czego oczekujesz i daj mu kilka tygodni, trzymaj sie wyznaczonego
        celu, jesli nie zmieni swojego postepowania bedziesz wiedziala na czym stoisz i
        jak postepowac dalej, niektorzy dluzej dojrzewaja do takich decyzji daj mu
        czas, ale w granicach rozsadku.
        Powodzenia
    • dorina1 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 04.05.05, 10:11
      Ja tak zrobiłam po 5 latach spotykania się z facetem postawiłam sprawe na
      ostrzu noża. Chciałam wiedzieć czy wiąże swoje plany z moją osobą. I okazało
      sie, że zdecydował na nie. Był to mój pierwszy facet na powaznie i taki długi
      związek, wspólni znajomi, imprezy, wakacje... Ciężko to przeżyłam, ale teraz po
      6 latach myslę, że nie bylismy sobie pisani, wiele nas różniło i gdyby nawet
      nie bedąc pewien zgodził sie na wspólne życie - może teraz byłabym rozwódką. A
      tak rozstalismy się owszem przez kilka lat śnił mi sie po nocach, czekałam na
      telefon spotykajac sie już z innym na poczatku dla wzbudzenia zazdrości...a
      potem wyszłam za mąz za tego innego. Wtedy zaprosiłam na slub mojego byłego z
      całą rodziną, siostra, rodzicami - chciałam zobaczyc chociaz cień cierpienia na
      jego twarzy ale to było głupie i naiwne bo przyszedł ze swoja nową dziewczyną.
      Ale nie żałuję tego. Jestesmy szczęśliwi z moim mężem i też mamy swoje wzloty i
      upadki ale napewno mogę liczyć na niego, mamy dwójkę dzieci i ktos dobrze
      powiedział, że lekarstwem na jedną miłość może być druga.Pozostały mi
      wspomnienia...
      Przykład mojej kuzynki dowodzi wręcz, że nie warto naciskać na faceta. Po 6
      latach spotykania się pobrali się po czym po 2 latach rozwiedli. On miał drugą,
      wyjeżdżał w delegacje, ktoś ich razem widział i po prostu stwierdził, że z tą
      drugą chce związać swoje życie. Dziś są po ślubie i mają malutką dziewczynkę. A
      kuzynka ma trzydziestkę na karku, rozwód, spłaca kredyt i przeszła załamanie
      nerwowe.

      Pozdrawiam i życzę aby wszystko się pomyślnie zakończyło
    • m_art_a80 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 04.05.05, 14:55
      chyba ważne jest życ tak, by być szczęśliwym. a ty chyba nie jesteś. a
      przynajmniej Twoje posty o tym świadczą. Radzę Ci jednak przeprowadzić jakąś
      poważniejszą rozmowę, i zdecydować albo tak, albo tak.

      Napisz, jak tam się dalej toczą Twoje sprawy. A jak inne dziewczyny?
    • elza78 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 04.05.05, 15:01
      zostaw frajera, jak facet kocha na prawde to nie ma oporow nie trzeba namawiac,
      prosic, blagac itp...
      zobaczysz zostawisz go to po pol roku sie chajtnie z jakas inna baba i wtedy
      nie bedzie mial oporow...
      nie marnuj swojego czasu na glupka ktory nie widzi nic poza czubkiem wlasnego
      nosa... jestes pewnie za dobra...
    • ambx Niech zdecyduje... do Dnia Dziecka! 04.05.05, 21:20
      Koala! Początek Czerwca to Dzień Dziecka i koniec pierwszej pięciolatki z twoim
      facetem. Powiedz mu zaraz, że do Dnia Dziecka, chcesz od niego usłyszeć czy i
      kiedy planuje zostać... ojcem waszyego pierwszego dziecka. Jeśli powie "Że
      jeszcze nie jest gotowy" niech wyp......a. Wefte lub wte - wybór należy do
      niego. Pięć lat wspólnego łoża i stołu zupełnie wystarczy by się dokładnie
      poznać.Facet może zostać tatą po 50 - ce. Ty niestety nie.
      • koala9090 Re: Niech zdecyduje... do Dnia Dziecka! 04.05.05, 22:02
        ambx, Twoja wypowiedź mnie rozwaliła :) jest świetna!
        chyba macie rzeczywiście rację, czas się pożegnać, i ułożyć sobie życie
        inaczej, bo to błędne koło nie ma sensu.
        a swoją drogą, jak się poznaliśmy, to nie sądziłam, że to się kiedykolwiek tak
        potoczy... wydawal się odpowiedzialny, dojrzały... a jak przyszlo co do czego,
        szkoda gadać...
        dzięki za dotychczasowe wypowiedzi, czekam na więcej :-)
    • sosjerka Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 05.05.05, 13:34
      to, co Ci pisały dziewczyny wczesniej - nie ma sensu czekać. Facetów jest a
      świecie naprawde sporo, a to ze ten ci sie podobal 5 lat temu, a teraz sie
      zmienil, to nie znaczy, ze musicie byc ze soba do konca swiata.
      ludzie sie zmieniaja, rozchodzą, normalna sprawa. najwazniejsze jest twoje
      szczescie. a moze facet tez nie jest szczesliwy wtakim ukladzie i rozstanie na
      dluzsza mete uszczęsliwi was oboje?
      s.
      • rommel Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 07.05.05, 17:44
        hey
        Gdzieś słyszałem takie powiedzonko że nie ma nic gorszego jak niezdecydowany
        facet;) Jestem facetem i wyjaśnię ci tok rozumowania mężczyzn;) Mężczyzna zanim
        podejmie super ważną decyzję w życiu to miliony razy ją przemyśli i
        przeanalizuje niczym detektyw:) Przedstawi sobie wszystkie plusy i minusy
        sytuacji która zaistnieje po powzięciu takiego kroku i wszystkie plusy i minusy
        sytuacji która zaistnieje w przypadku gdy nie powieźmie tego kroku i wszystko
        będzie po staremu. Następnie każdy facet dokona analizy i porównania obu
        bilansów plusów i minusów. Po porównaniu dokonuje wyboru. W przypadku gdy choć
        troszkę ma wątpliwość to zostawia wszystko po staremu i nie odważa się na ten
        krok naprzód. Zanim facet coś zrobi musi być pewny w 100% że to mu nie
        zaszkodzi. Twój łepek jak widać ma wątpliwości skoro trwa na starych pozycjach.
        I tu widać jaki poziom rozwoju prezentuje dany facet. Bo gdy facet nie jest
        zdecydowany w pewnej perspektywie czasu na ślub to wogóle się nie powinien
        zabierać za chodzenie z dziewczyną albo w najgorszym wypadku zainicjować
        rozstanie zanim sprawy zajdą za daleko i potem ma być dziewczynie przykro. Ten
        twój facet to trochę dzieciuch;) Poco wogóle zaczynał z tobą chodzić skoro nie
        jet pewny i nie wie czego chce. Pozdrawiam i życzę jak najszybszego rozwiązania
        twojego problemu.
        • znajoma_nie Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 07.05.05, 18:23
          Pod wpływem postów, zakończyłam ponad trzyletni związek (mamy 25lat). Czuję się
          fatalnie, ciągle o nim myśle, naprzemian z wściekłością i żalem, nadzieją, że
          może jeszcze przyjdzie (choć wątpię). Proszę, napiszcie mi swoje zdanie.
          Chłopak z którym byłam nie chciał się żenic, wciąz przekładał wizję ślubu na za
          dwa lata, rok, etc. Mamy dziecko. Juz Ex wymawiał się cały czas przed
          zamieszkaniem (mieszkamy b.daleko od siebie, ponad tyś. km), że musi skończyć
          studia (ja juz jestem po), finansami, mieszkaniem, niedojrzałością. Z drugiej
          strony zapewniał, że wciąz kocha. Przedwczoraj przycisnełam go do muru - "za rok
          konczysz studia, to wyznaczmy choćby miesiąc za rok po twojej obronie na ślub
          albo każde idzie w swoją stronę. Zareagował okropną złością, że go szantażuję,
          że żadnej obietnicy mi nie składał i jestem podła, bo go nie kocham skoro z
          powodu głupich fanaberii odnośnie papierka ślubnego, chcę odejść. I co Wy o tym
          sadzicie, dobrze zrobiłam, że go pogoniłam czy jednak pospieszylam się? Czuję
          taki żal po tym związku, upadek nadzieji na pełną rodzinę, traktowanie dziecka
          jak karty przetargowej (powiedział do małej przez tel.-widzisz, tatuś jest
          skurwysynem, nie chce ciebie ani mamusi , na mój ostry ochrzan, powiedział, że
          na pewno tak jej mówie, choć wie dobrze, że to nie prawda.!!!
          Strasznie boję się tego co będzie dalej. Jest draniem, ale tak ciężko mi i w
          dodatku jestem zazdrosna, że pewnie szybko się po mnie pocieszy. Napiszcie coś,
          proszę!
          • kaska123 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 07.05.05, 22:32
            Nie wiem, trudno mi powiedziec,nie bylam w takiej sytuacji. Ja tez mam problem
            z zaciagnieciem faceta przed oltarz;) ale nie mamy dzieci, a to zupelnie inna
            sytuacja. Zreszta nie wiem czy to ten.
            Otoz nie wiem,gdybym miala dziecko a facet nie chcialby sie zenic,nie wiem
            gdybym go kochala,moze warto byc tez dla dobra dziecka razem,moze warto
            poczekac az on skonczy studia i wrozci,czy w kazdym razie mieszkalibyscie
            razem. Moze moglabys za rok(po jego obronoe) uswiadomic mu jak wazny jets dla
            Ciebie slub.
            Ale rownie dobrze moglby w ogole sie nie ozenic.
            Czesto sie zdarza ze pozniej kobieta z dzieckiem poznaje kogos i jest
            szczesliwasza.
            Kurcze moze niech wypowiedza sie bardziej doswiadczone dziewczyny.
            W kazdym razie nie zaluj decyzji,zawsze po burzy jest slonce,
            trzymaj sie cieplutko
            • ollie1 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 08.05.05, 00:35
              czytam ten watek, i poprzedni, i chociaz mnie nie dotyczy to w koncu sie
              wypowiem. Pewnie nic nowego, ale zgadzam sie zupelnie, ze jesli mija ilestam
              lat zwiazku to jednak wypada podjac jakies zobowiazania. Uwazam, ze jesli sie
              partnera kocha to perspektywa zobowiazan nie powinna byc czyms przerazajacym a
              wrecz przeciwnie. Jedyne wytlumaczenie jakie potrafie znalezc dla takiego
              niezdecydowanego faceta to, ze po prostu nie chce sie wiazac z kobieta na
              stale. Ze dobrze i wygodnie jest mu tak jak jest. I bedzie to ciagnal poki sie
              nie zbuntujesz lub poki nie znajdzie sobie innej.
              Ja osobiscie to malzenstwa sie nie spiesze, wole wolny zwiazek. Moj partner
              chcialby i zaczal zartowac na temat malzenstwa po pol roku trwania zwiazku. Po
              roku sie oswiadczyl. Dla mnie to za szybko na slub. Ale szanuje jego decyzje.
              Dla niego wazna byla sama deklaracja, oswiadczyny.
              Natomiast jesli w gre wchodziloby dziecko to ja z pewnoscia nalegalabym na
              slub. Uwazam, ze tak jest po prostu lepiej dla wszystkich.
              Co do autorki postu, to w Twojej sytuacji, po 5 latach chyba tez bym nie
              wytrzymala i powiedziala "woz albo przewoz". Ile lat mozna ze soba randkowac?
              Jesli obu stronom odpowiada zycie bez slubu to w porzadku.
              Ale jesli Ty po 5 latach tego pragniesz i potrzebujesz to nie rozumiem dlaczego
              on sie opiera, jesli Cie kocha i chce z Toba byc. No wlasnie, chyba, ze nie
              chce i liczy, ze moze mu sie jeszcze trafic lepsza rybka, wiec po co sobie
              wiazac rece. Ale na to to chyba szkoda Twojego czasu.
              • znajoma_nie Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 08.05.05, 08:13
                Dziekuje za odpowiedzi i czekam na reszte. W jakis sposob bardzo mi one pomagaja.
                Nalegalam na slub dlatego, ze slub oznaczalby wspolne mieszkanie. Na razie on
                caly czas bronil sie przed wspolnym domem, wszystko odciagane do po slubie, a
                tego slubu ani widu ani slychu... Pragnelam tez tego ze wzgledu na coreczke. Nie
                uznal jej, mowiac, ze wszystkie formalnosci dopelni jak bedziemy brac slub. Dla
                mnie to beznadziejna sytuacja, niby jestem w zwiazku, gdzie ani nie mieszkamy i
                dziecko jest wciaz panienskim. Slub mielismy ze wzgledu na jego odwlekanie wziac
                po jego studiach, a tu on nawet nie chcial powiedziec w jakim terminie
                ewentualnie. Rzucil wsciekly, ze nic mi nie obiecywal i chocbym miala czekac
                tutaj sama z dzieckiem do trzydziestki, to co zle mi jest?! Jak mu powiedzialam,
                zeby sie w takim razie od nas odwalil, to tak sie nie odzywa od paru dni.
                POdejrzewam, ze jest mu to bardzo na reke. Ale to tak cholernie boli...
                • ollie1 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 08.05.05, 14:24
                  znajoma_nie napisała:

                  >Pragnelam tez tego ze wzgledu na coreczke. Nie uznal jej, mowiac, ze wszystkie
                  formalnosci dopelni jak bedziemy brac slub. Dla
                  > mnie to beznadziejna sytuacja, niby jestem w zwiazku, gdzie ani nie mieszkamy
                  i
                  > dziecko jest wciaz panienskim.

                  Czytam co napisalas i dochodze do wniosku, ze to jednak niezly sk...yn!
                  To on nawet corki nie uznal?? Wiec mieszkacie oddzielnie, na slub sie nie
                  zanosi, dziecko prawnie jest tylko Twoje, tylko Ty sie dzieckiem zajmujesz, a
                  on sobie "studiuje"??
                  Bardzo wygodnie sie ustawil, nie powiem. Czy on Ci chociaz daje jakies
                  pieniadze na dziecko?
                  Co to za zwiazek?
                  No a juz ten tekst, ze mozesz sobie tam do trzydziestki z dzieckiem czekac i
                  powinnas byc szczesliwa to po prostu szczyt! Gowniarz nie dorosl do rzadnej
                  odpowiedzialnosci ani za dziecko ani za Ciebie. Wiem, ze to boli, ale nawet
                  jesli w koncu laskawie zgodzilby sie na slub to zastanow sie czy kiedykolwiek
                  bedziesz mogla liczyc na jego wsparcie i jaka przyszlosc mialby Wasz zwiazek.
                  Cokolwiek nie postanowisz w zwiazku z nim to naprawde warto sie zatroszczyc o
                  przyszlosc coreczki. Skoro on jest jej ojcem to ma wobec niej jakies obowiazki.
                  Co najmniej alimentacyjne.
    • wojtow Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 08.05.05, 08:32
      Ja rozmawiałam z moim obecnym mężem szczerze od początku związaku na te tematy.
      On wiedział, że ja chcę ślub tak po bożemu :) On mógłby żyć bez ślubu i bez
      dzieci. Ale wzięliśmy ślub i jesteśmy teraz mażłeństwem i w przyszłości
      planujemy dzieci.
      Grunt to szczera rozmowa.
      Gdybym ja była w takiej dziwnej sytuacji nie kontynuowałabym ponieważ
      unieszczęśliwiałoby mnie to.
      • 1marta5 do autorki wątku 08.05.05, 11:50
        Praktyka pokazuje, ze niezdecydowany facet raczej nie zmienia charakteru ani
        obyczajów...Mój eks, ojciec mojego dziecka, miał zonę, kiedy związał się ze
        mną.Ale 'żona go nie rozumie, wcale ze soba nie spią ...itd'.dałam sie nabrać-
        miałam wtedy 20 lat-to chyba wiele tłumaczy.Po wielu pierepałach zdecydował się
        zamieszkać ze mna i naszym dzieckiem,ale nie sfinalizował sprawy
        rozwodu-'potrzeba mu było czasu'.No , skoro tak...czekałam rok, dwa, trzy...I
        nic. W końcu usłyszałam,że sie nie rozwiedzie. Nie i koniec.W międzyczasie
        dorosłam, zmądrzałam, a co najważniejsze- zrozumiałam,że TO NIE JEST FACET DLA
        MNIE.Kilka lat wspólnego zamieszkiwania zrobiły swoje-zrozumiałam,że skoro on ma
        gdzies moje pragnienie poczucia bezpieczeństwa, to szkoda na niego mojego
        zycia.A trzeba Ci wiedzieć,ze jego podstawowy argument w kazdej kłótni
        brzmiał'Jak ci się nie podoba to co masz, to mozesz zostać sama z dzieckiem, i
        zobaczymy co zrobisz'Fajnie, co?
        Kiedy nasz syn miał 5 lat, przestało mi sie podobać, to co mam.Mój eks sie
        wyprowadził.Ale zachowalismy pozory przyjaźni...Spotykaliśmy się, nawet gdzies
        razem chodzilismy...Po pół roku poznałam mojego obecnego męża, zeby było
        smieszniej, to mój eks mi go przedstawił;)
        I zaczęła się szopka- mój eksio doszedł do wniosku,ze jestem miłoscia jego
        zycia, natychmiast chciał się rozwodzić i ozenić ze mną.Ale ja nie chciałam,
        więc zamknął się na tydzień w wariatkowie.Serio!Nie złamałam się, nie
        zgodziłam się na jego powrót.Wywinął jeszcze kilka akcji, jedna z nich
        prowadzenie po pijaku i utrata prawa jazdy- a wszystko to oczywiście z powodu
        utraconej miłosci.Za późno...
        Bo ja już byłam zakochana.Z mężem zaczęlismy się spotykać w sierpniu 2002,
        było cudownie, choć mój eks nie ułatwiał nam zycia, o nie...Po miesiacu
        wiedzielismy już,że się kochamy, po dwóch-zaczęlismy rozmawiać o ślubie(z Jego
        inicjatywy!), oświadczył się oficjalnie w grudniu, a w czerwcu tego roku
        minie druga rocznica slubu. Mój syn mówi,ze ma troje rodziców-chłopaki dogadali
        się bezbłędnie.Jestem szczęsliwa- naprawdę.Zazdrosna tez jestem, oczywiscie, ale
        nie mam zadnych ku temu powodów- oprócz kilku fotek byłych narzeczonych na
        pawlaczu;)A moj eks niedawno się ozenił;)
        Badź odważna.Zastanów się- czy warto być za kilka lat w tym samym miejscu i
        takiej samej sytuacji?
    • agnieszka_z-d Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 08.05.05, 17:54
      Witajcie!
      Znam doskonale tę sytuację - przerabiałam ją ja i moje trzy przyjaciółki i
      niestety nie wszystkie wyszłyśmy z niej z oczekiwanym realutatem (czytaj
      facetem na całe życie). Ktoś kiedyś powiedział mi, że jest taka zasada, że jak
      po pięciu latach nie ma ślubu to znak, że czas się rozstać. Myślę, że może
      niekoniecznie to musi być akurat 5 lat, ale coś około - generalnie zasada sama
      w sobie w 100% działa. Ja np. i moja jedna przyjaciółka spotykałyśmy się z
      naszymi facetami już prawie po 4 lata były gadki, że ślub, że w przyszłości, że
      mamy czas, że będzie fajnie... i nic. W końcu obie wzięłyśmy sprawy w swoje
      ręcę - powiedziałyśmy, że chyba czas najwyższy na wiązące deklaracje, dałyśmy
      naszym Panom czas do namysłu - i teraz ja już jestem półtora roku po ślubie, a
      ona wychodzi za Mąż we wrześniu:)
      Niestety są też w tej historii moje inne dwie przyjaciółki, z których jedną
      facet zostawił po 3.5 roku, a druga sama się rozeszła ze swoim po 5 latach. Nic
      fajnego. A żadna z nich nie dość, że nie naciskała - to w ogóle nie wspomianała
      o ślubie(więc nic z tych rzeczy, że spłoszyły faceta - zresztą - jak można
      spłoszyć faceta?jak się chce być razem na całe życie to się to wie i już).
      Teraz obie żyją solo i są dość średnio szczęśliwe (szczególnie ta, którą
      zostawił po 3.5).
      Generalnie morał płynie taki - jeśli czujesz, że wasz związek musi wejść
      na "next level" - to mu to powiedz i to dość konkretnie. Daj mu czas. Jak nic z
      tym nie zrobi - to go zostaw - nie wpędzaj się w lata i tym podobne
      okoliczności. A jeśli Ty lub on nie czujecie tego, że będziecie ze sobą już na
      zawsze, nie jesteście tego na 100% pewni - to poszukajcie kogoś innego. Nie ma
      co sobie robić nawzajem krzywdy.
      Pozostaje mi tylko życzyć Ci przemyślanych decyzji.Pozdrawiam!
    • koala9090 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 09.05.05, 17:52
      dziękuje wszystkim, szczególne 1marta5, jakos dal mi Twój post szczegolnie do
      myślenia.
      chyba macie racje, ze szkoda moich nerwow i w sumie tez czasu. teraz sa
      najlepsze lata i nie mam sensu ich marnowac przy niezdecydowanym synku mamuni.
      latwo powiedziec, trudniej zrobic - wiadomo, rodzina, zanjomi... jak
      zareagowali w Waszym przypadku??
      zbieram sie do rozmowy, moze nawet dzisiaj, bo mielismy sie spotkac. ostatnio
      jak chcialam rozmawiac to zaproponowal wyjscie do knajpy - tyle ze mi sie
      jużtrochę to znudzilo i wolałabym choćby razem ogladac telewizje, ale we
      wspolnym domu... etap randkowania juz trwa zbyt dlugo...
      zobaczymy, jak to bedzie. pozdrawiam!
      • kotekkk Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 10.05.05, 09:46
        skoro to jest c. d. jakiegoś wątku to gdzie jest początek?
        poczytałabym sobie...
        • koala9090 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 10.05.05, 12:00
          podniosłam go do góry, żebyś mogla przeczytac poczatek.
    • olimpia01 Re: moje losy c.d. (niezdecydowany facet) 07.06.05, 13:59
      Dlatego też jestem przeciwniczką "przechodzonych" długoletnich nie
      zalegalizowanych związków. Kiedy pierwsza fascynacja minie faceci się
      przyzwyczająją do pewnego standardu. Ich tok rozumowania sprowadza się do
      zdania "po co kupować całą krowę jak świeże mleko jest codziennie na
      podorędziu :)"

      Dziewczyny zastanówcie się czy jest sens inwestować najlepsze lata swego życia
      w człowieka który nie jest tego godzien?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja