wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi na

15.05.05, 02:42
włosku. Wiem, że rozsądek mówi - nie możecie być razem, nie możecie mieć
dzieci. Jestesmy dwa lata po slubie, ale ciągle się kłócimy. Mąż uważa, że
jest lepszy odemnie, mądrzejszy, nazywa mnie często idiotką. Nie jest
tolerancyjny na błędy. Ma krótki temperament. Obwinia mnie zas swoje błędy.
Tak nie można żyć. Ja nie chce, ale wyje jak cholera, bo przecioeż kocham go
i chciałam mieć rodzine. Chciałam być szczęsliwa. Ale nie mogę. On też jest
słodki jak chce, ale zmienia sie czasem z minuty na minute. Jest
nieobliczalny. A najgorsze to, że nie chce przyznać tego. A i tak wyje, bo
jestem blisko 30stki i znowu sama, bo bez mieszkania, wszystko zaczynać od
nowa, od zera. I naprawde chciałam mieć z tym facetem dzieci, ale rozsądek
mówi, że nie. I wyje. Mam dosć. Chyba potrzebuje wsparcia, bo nie chce
narazie nikogo martwić w rodzinie.
    • e.karina Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 15.05.05, 04:04
      Nie martw sie glowa do gory. Bedzie dobrze. Ciezko doradzac w takiej sytuacji.
      Wiem ze mozesz czuc sie niedoceniona, zaniedbana, itp. Co facet mysli ciezko
      powiedziec, 2 lata po slubie to w sumie niewielki staz, czasem mezczyzni mysla
      tak nie bije nie pije na boki niechodzi to juz doskonaly maz z niego. A tak
      niestety nie jest, bo takie zwiazki tez sie rozpadaja, wkrada sie pustka, drugi
      czlowiek jest kims obcym. Piszesz ze go kochasz, wiec tej obcosci jeszcze nie
      ma, nie zrobil Twoj malzonek jeszcze nic czego nie mozna wybaczyc.

      Ciezko cos doradzic, czasem faceci sa jak slepi, oni naprawde mysla inaczej niz
      kobiety, pewnych sygnalow nie spostrzegaja, a nawet awantuey i prosby
      lekcewaza. Moze warto z nim powaznie porozmawiac jeszcze raz, a moze warto pojc
      do jakiegos terapeuty rodzinnego (taka wizyta - tyle przeciez jestescie winni
      swojemu malzenstwu), moze trzeba zeby ktos postronny i obiektywny powiedzial
      Twojemu facetowi jak to naprawde jest w tym zwaiazku. Twoj malzonek moze tego
      po prostu nie widzi, ale nie ma najmniejszego prawa Cie tak traktowac bo w
      koncu stracisz szacunek dla samej siebie. Zawalcz o siebie!!!!!!!!!!

      Trzymam kciuki za Ciebie, nie placz, swiat sie nie zawalil, wazne ze zdrowko
      jest!

      A moze Twoj facet nawyki z pracy przyniosl do domu, bo on tam jest naj, i wdomu
      tak tez ma byc, tyle ze zwiazek to ma byc partnerstwo.
      Ja juz 6 m-cy jestem mezatka, 2 razy pakowalam swoje rzeczy, tyle ze oboje nie
      wyobrazamy sobie zycia bez siebie, a moje Slonko teraz smacznie spi.

      Jeszcze jedna sprawa, intuicji tez nie powinno sie lekcewazyc......

    • wojtow Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 15.05.05, 07:47
      wybierz się do psychologa, oni nie gryzą. A poza tym dobrze by było gdybyście
      wybrali się razem do poradni, może tam twój mąż zrozumiałby jakie błędy
      popełnia.
    • gaja25 Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 15.05.05, 10:18
      Bardzo dobrze cię rozumiem, twój opis pasuje bardzo do mojej sytuacji. Jest raz
      lepiej raz gorzej. Co pomaga? Zająć się soba, żyć swoim życiem np. wyjśc do
      kina z koleżanką, na plotki, basen... Bez niego! W konfliktach bronić swojej
      racji (mój m też się wymondrza), w ostateczności ustąpić i wrócić do problemu
      po jakimś czasie. Otwarcie mówić, że cię rani, sprawia ci przykrość. U mnie to
      działa, facet odpuszcza i się stara. I trochę chłodnej kalkulacji, warto się
      starać utrzymać związek niż zaczynać wszystko od zera.
    • kinkygirl Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 15.05.05, 18:41
      ale na co czekasz? az do przemocy psychicznej dołączy fizyczną?
      • venetia Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 15.05.05, 21:29
        macie racje, ja jestem cierpliwa, umiem wybaczyć. Jednak zaczynam patrzeć nie
        sercem a rozumem na to wszystko. On uważa, że jest najlepszy, bogiem, a ja to
        nic. Nie wierzy we mnie, mysli, że jestem spokojną osobą to już nie potrafi
        walczyć o siebie. Nie będę już tu narzekać, już tyle razy płakałam. Ale już
        zaczynam inaczej patrzeć, z dystansu. On nie wierzy w terapeutów, jego brat już
        mu nie raz tłumaczył, że nie należy być takim jak on jest, agresywny itp., ale
        on wierzy tylko sobie. Najgorsze jest to, że moja mama bała się odejsc i miała
        piekło. Ja tak nie chce. Trzymam kciuki za każdą mężatkę, która jest w podobnej
        sytuacji. Tak, trzeba żyć godnie. Może samotnie, ale spokojnie.
        • iziula1 Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 16.05.05, 09:10
          Skoro patrzysz na to wszystko nie sercem a rozsadkiem to dlaczego chcesz mieć z
          tym człowiekiem dziecko?
          Nie jest dla ciebie na obecna chwile odpowiednim partnerem czy sądzisz że
          bedzie odpowiednim ojcem dla dziecka?
          Płacz nic Ci nie pomoże szczególnie w rozmowach z mężem.
          Musisz sama byc opanowana i stanowcza by cokolwiek twój mąz zrozumiał.
          Nie przekreślaj małżeństwa tylko dlatego,że nie potraficie rozmawiać.Idz do
          poradni małżeńskiej przynajmniej spróbuj cos zrobić.
          Zycze powodzenia i dużo wytrwałości bo na efekty niestety czasem trzeba
          poczekać.
          Iza
          • agnieszka35 Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 16.05.05, 13:32
            Zwiewać czym prędzej i nie oglądać się do tyłu.Facet jest jaki jest i zapewne(a
            raczej na pewno) się nie zmieni.Jeśli jesteś gotowa dalej znosić upokorzenia to
            możesz zostać w imię miłości do niego,ale nie licz na to,że cię kocha i zmieni
            się dla ciebie.Na pewno jesteś mu potrzebna jako dostawca podstawowych dóbr,w
            rodzaju czystej koszuli i obiadu,ale liczyć to się z tobą na pewno nie
            liczy.Może cię i kocha jako swoją własność.Poza tym potrzebuje cię do
            udowadniania samenu sobie swojej wartości.Ja jestem ten mądry a ty ta
            głupia.Ponadto temperament męża każe liczyć się z tym,że w przyszłości może
            rozwiązywać swoje problemy siłą.A jego problemem może być każde twoje
            nie.Dlatego też nie czekaj na taki rozwój sytuacjji tylko zabieraj manatki i
            zwiewaj.Zapewniam cię,że lepiej być samą niż w takim toksycznym związku.A co do
            dziecka to zastanów się czy chcesz dawać dziecku takiego tatusia.W końcu jeśli
            funduje takie życie tobie to zapewne będzie fundował i dziecku.Ponadto łatwiej
            zaczynać nowe życie samej niż z dzieckiem.A kiedy zorganizujesz sobie życie od
            nowa to na pewno znajdziesz odpowiedniego kandydata na ojca swojego
            dziecka.Pozdrawiam - Agnieszka.
            • venetia Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 16.05.05, 14:29
              jak decydowałam sie na slub, to wiedziałam ze z tym facetem chce mieć dzieci.
              Ale teraz potym boje się. Macie racje, z dzieckiem jest gorzej odejsć.
              Rozmawialismy wczoraj z mężem. Powiedział, że nie stosuje przemocy, bo mnie nie
              bije. Ja mu na to, że stosuje przemoc psychiczną. On stwierdził, że nie jest
              taki, to tylko stres. Jednak nie wydaje sie. Mąż nie pojdzie do terapeuty. Nie
              wierzy w takie rzeczy. Teraz jestesmy w jakies dziwnej separacji.
              • marchewka281 Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 17.05.05, 08:10
                Tlumaczenie przemocy psychicznej stresem to jedna wielka bzdura. tez tak
                mialam: padaly inwektywy(glupia,gruba),ktore potem byly tlumaczone stresem.
                Bzdura!!! Nie wierz w to dziewczyno. To co,facet ma prawo uderzyc,bo ma
                problemy w pracy? Nie wierze to.
                Ale z dugiej strony warto ratowac malzenstwo...
    • malutkaxxx Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 17.05.05, 08:50
      witam,przypomina mi to sytuacje ktora przeszla bliska mi osoba,tez myslala ze
      dziecko meza zmieni ktory podobnie sie zachowywal,przemoc psychiczna byla na
      porzadku dziennym w mysl starej zasady "chłop potęgą jest i basta"zaszla w
      ciaze a on wcale sie zmienil,ale ciaza jej dala jakas taka siłe ze odeszla od
      niego,wtedy blagal obiecywal ze sie zmieni ale ona stwierdzila ze tama pekła,za
      duzo rzeczy zostalo powiedzianych ,zrobionych w efekcie nie wrocila.teraz ma
      ulozone zycie jest bardzo szczesliwa,szanowana ,doceniana i kochana ale wiecie
      co powiedziala po czasie?:ze zachowywala sie jak zona alkocholika przed slubem
      pije no to moze slub go zmieni po slubie pije no to moze dziecko go zmieni i
      takie kolko zamkniete i ze dotarlo do niej ze jak kobieta nie chce sobie sama
      pomoc to nikt jej nie pomoze,u niej to trwalo 5 lat przez ktore nic on sie nie
      zmienil.Nie pozwol sobie na takie traktowanie im szybciej sie za to wezmiesz
      tym wieksze masz szanse na udany zwiazek,badz konsekwentna w swoim
      dzialaniu,Najgorzej jak po 10 latach kobieta sobie uzmyslawia ze
      trzeba "chlopa" zmienic,wychowac ale to juz sie nie da,za pozno wiec walcz poki
      jeszcze sa jakis szanse ale tez nie za wszelka cene nie pozowl mu na odebranie
      sobie godnosci i szacunku do samej siebie
      aha a to ze jestes prze 30 uwierz nie ma znaczenia znam przypadek kobiety ktora
      bez pracy ,mieszkania i trojka dzieci odeszla od meza,po 8 latach jest nie do
      poznania,ma prace/ma tylko srednie wyksztalcenie/wynajete mieszkanie i jest
      zadbanatipsy,fryzura/przy mezy wygladal jak za
      przeproszeniem "garkotłuk"/,nawet samochodzik sobie kupila,zadowolona z zycia i
      siebie,powedzenie,wywalczyla alimenty,nauczyla meze bylego ze dzieci sa wspolne
      i na nia moze sie obrazac a nie na dzieci wiec front w wychowywaniu dzieci
      wspolny.Dalam te dwa przyklady zeby pokazac ze nigdy nie jest za pozno,ale
      trzeba chciec SOBIE POMOC bo nikt tego za Ciebie nie zrobi
      • malutkaxxx Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 17.05.05, 08:54
        aha dopowiem ze sama jestem mezatka z 16 letnim stazem/szczesliwa/ i zawsze
        kierowalam sie od poczatku malzenstwa ze prawa mamy takie same,jestesmy takimi
        samymi ludzmi tak samo czujemy,mamy podobne pragnienia i wkladalam to do glowy
        meza od poczatku i dotarlo ale robilam to od pierwszych dni po slubie a pozniej
        juz bylo to przez niego "zapamietane"wiec naprawde warto walczyc o szacunek ale
        od samego poczatku
        • venetia Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 17.05.05, 20:25
          dziękuję Wam za odpowiedzi. Jednak muszę tu powiedzieć, że nie myslę, że on się
          zmieni przy dziecku. Będzie gorzej. Dlatego to jest inaczej ze mną, bo wiem co
          moja mama przeszła - ja nie chce mieć dziecka z nim. Macie rację, trzeba mimo
          konsekwencji powiedzieć - KONIEC Z TYM. Dwa dni temu powiedziałam koniec - mam
          dosc przemocy, pokazałam mu, że mam go gdzies, że nie boję się odejsć. On chyba
          tego nie oczekiwał, chyba ma mnie naprawdę za słabiznę. No to się przeliczy, bo
          ja już w sercu powiedziałam sobie dosc i nie boję sie odejsć. On jakos narazie
          się zmienił, ale nie wierze że na dłuższą mete. Chyba nie należy się bać,
          należy mimo wszystko postanowić cos zanim może być za pożno.
          • malutkaxxx Re: wyje jak bóbr teraz, bo moje malżeństwo wisi 17.05.05, 21:13
            głowa do gory,dobrze ze chcesz cos z tym zrobic a tak jeszcze z obserwacji
            zycia dodam ze jak facet zaczyna zauwazac ze cos moze stracic to idzie po rozum
            do głowy i ........moze sie uda,a i jeszcze jedno to glupie ale zauwazylam ze
            im kobitka bardziej oschla,obojetna tym facet bardziej sie stara niby nie
            logiczne ale prawdziwe,to chyba ten ich instykt mysliwego ha ha ha pozdrawiam i
            zycze szczescia
Pełna wersja