venetia
15.05.05, 02:42
włosku. Wiem, że rozsądek mówi - nie możecie być razem, nie możecie mieć
dzieci. Jestesmy dwa lata po slubie, ale ciągle się kłócimy. Mąż uważa, że
jest lepszy odemnie, mądrzejszy, nazywa mnie często idiotką. Nie jest
tolerancyjny na błędy. Ma krótki temperament. Obwinia mnie zas swoje błędy.
Tak nie można żyć. Ja nie chce, ale wyje jak cholera, bo przecioeż kocham go
i chciałam mieć rodzine. Chciałam być szczęsliwa. Ale nie mogę. On też jest
słodki jak chce, ale zmienia sie czasem z minuty na minute. Jest
nieobliczalny. A najgorsze to, że nie chce przyznać tego. A i tak wyje, bo
jestem blisko 30stki i znowu sama, bo bez mieszkania, wszystko zaczynać od
nowa, od zera. I naprawde chciałam mieć z tym facetem dzieci, ale rozsądek
mówi, że nie. I wyje. Mam dosć. Chyba potrzebuje wsparcia, bo nie chce
narazie nikogo martwić w rodzinie.