stały związek vs. krok w nieznane...

17.05.05, 12:11
Prawie 6-letni związek, generalnie mocno "wystygły" i w zawieszeniu jesli
chodzi o dalszy rozwój i przyszłość (już kiedyś się żaliłam, nie będę się
powtarzać...) i nagle pojawia się ON. Sporo starszy (w odróżnieniu od
obecnego- równolatka), z nikim nie związany, relacje zawodowe (ale nic z
półki "szef i sekretarka"- pracujemy w różnych firmach), a mam wrażenie, że
wystarczy jedno spojrzenie, jeden gest za dużo, żeby nabrały zupełnie nowego
charakteru... Przyznaję, jestem pod wrażeniem, w jakiś sposób ciągnie mnie do
niego, chyba po raz pierwszy od tych 6 lat dostrzegłam innego faceta i
pomyslałam o kimś "cieplej".
Nie wiem, co zrobić- rozsądek mówi, żeby nie ryzykować tylu lat stałego
związku dla nie wiadomo czego- może tylko jednego spotkania, jednej nocy, a
może jednak to jest właśnie TEN? A z drugiej strony- temu obecnemu związkowi
jednak dużo brakuje- chciałabym czegoś więcej, niż tylko faceta, który "nie
pije i nie bije" i z którym generalnie się dogaduję...

Lepiej spróbować i żałować, czy żałować, że się sie zrobiło?
Macie za sobą takie rewolucje?
    • doros1 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 13:01
      "Idż na całość"...;-)
      Ja mam za sobą "taką rewolucję", może niedokładnie identyczną ale zakończyłam
      związek w którym się "kisiłam"...trochę wtedy przykro było...ale nie
      żałuję.Żałowałabym gdybym nadal była w niestysfakcjonującym związku.
      • a_duda1 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 14:59
        Popieram! Zaryzykuj
    • m_art_a80 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 17:31
      pamiętam Twoje starsze wątki, bo chyba nawet się na nich wypowiadałam. z tego
      co piszesz, to rzeczywiscie nie do końca Ci się układa w związku, i z Twoich
      postów wynika ze to nie jest sprawa jednej kłótni...
      nie wiem co Ci doradzić, bo decyzję i tak podejmiesz sama. ale pomyslalam o
      czyms innym: a może on też na kogoś na oku? i dlatego wasz związek jest jak
      piszesz "wystygły"?
      powodzenia w podejmowaniu decyzji
      marta
    • paulinek1 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 18:18
      Witaj babuzonku!

      Tak się składa, że bardzo dobrze pamiętam twój post (rozstanie po 6 latach) i
      żaliłam się, że mam sytuację podobną do twojej. Co ja bym zrobiła... Po pierwsze
      zastanowiłabym się czy go kocham (jeszcze). Po drugie jakie są postępy jeśli
      chodzi o naszą przyszłość (jakaś deklaracja, zaręczyny, plany...itd). Jeśli jest
      cienko to warto się zastanowić czy po prostu się nie rozstać i być wolną (ja
      ciągle nad tym myśle heh)

      Ważne jest także na czym polega wasza obecna zanjomość (z tym facetem starszym
      od Ciebie), spotykacie się? rozmawiacie? czy jest to jakieś zauroczenie tylko z
      twojej strony (i jego też).

      Nawet jesli nie ma szans to... czemu byc w innym związku i zatruwac sobie zycie
      (bo zakładam ze jestes lojalną osobą i w zasadzie ten obecny układ nie pozwala
      ci specjalnie na jakies manewry). Moze po prostu blokujesz sobie szanse- jak nie
      na tego kolesia to na innego

      pozdrawiam babuzonku
      • babuzonek Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 19:50
        m_art_a80 napisała:
        > ale pomyslalam o
        >czyms innym: a może on też na kogoś na oku? i dlatego wasz związek jest jak
        >piszesz "wystygły"?

        Nie napiszę, że na 100% nie (bo takiej pewności nigdy mieć nie mozna), ale na
        conajmniej 95%- nie ma takiej możliwości...


        paulinek1 napisała:

        > zastanowiłabym się czy go kocham (jeszcze).

        He, he... Jeszcze niedawno odpowiedziałabym Ci bez żadnego wahania, że
        oczywiście i bezgranicznie, ale teraz sama już nie wiem- trochę nie mam już
        siły walczyć o ten związek, bo mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która
        myśli o nim przyszłościowo (nie licząc znajomych, rodziny itp...)

        > jakie są postępy jeśli
        > chodzi o naszą przyszłość (jakaś deklaracja, zaręczyny, plany...itd).

        Deklaracje to ja mam od 6 lat, że "kiedyś, jak już będą
        warunki/pieniądze/dyplomy/itp." i nic poza tym. Przyznam się szczerze, że teraz
        jak słyszę od niego, że jestem jego PRZYSZŁĄ żoną, to jakoś nie budzi to już
        mojego entuzjazmu...

        > Ważne jest także na czym polega wasza obecna zanjomość (z tym facetem starszym
        > od Ciebie), spotykacie się? rozmawiacie? czy jest to jakieś zauroczenie tylko
        z
        > twojej strony (i jego też).

        Hmmm, ja prowadzę w jego firmie indywidualne kursy-szkolenia (he,he,he to mój
        uczeń jest właściwie... ;) ), spotykamy się w sumie tylko na tych zajęciach,
        czasem on dzwoni (mam wrażenie, że szuka pretekstu zawsze), ale rozmowy
        przed/po są bardziej zażyłe (niż to generalnie bywa), "flirtujące", no i...
        podobam mu się, to widzę. Może nie umiem tego opisać, ale widzę, że to jest coś
        więcej. Nie wiem, czy więcej, znaczy "pójdziemy do łóżka i na tym się skończy",
        czy "żyli dŁUgo i szczęśliwie", ale coś jest. Mój profesjonalizm jest
        wystawiony na baardzo ciężką próbę (ale walczę!)...

        > Moze po prostu blokujesz sobie szanse- jak ni
        > e
        > na tego kolesia to na innego

        No, też mnie to dręczy...
        Tak sobie teraz myslę, że może po prostu ciągle szukam pretekstu, żeby
        zakończyć obecny związek?

        Dzięki dziewczyny- w sumie "namawiacie mnie do złego", ale ja sama sobie
        uświadamiam, że samo bycie z kimś przez 6 lat nie oznacza "zaobrączkowania"...
        Chwilami czuję się tak, jakby już wszystko miało być poza mną, jakbym miała już
        obowiązki starej matrony (całe otoczenie traktuje nas jak 2 połówki pomarańczy,
        jakby już wszystko było przesądzone), ale zero przywilejów...
        • paulinek1 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 22:39
          cokolwiek zrobisz, napisz a ja też powiem jak u mnie :)
          powodzenia, bade trzymac kciuki
          • cinnoir Re: stały związek vs. krok w nieznane... 17.05.05, 23:17
            hehe... przystojny i ciekawy uczeń... skąd ja to znam.
            Też mam takich, też prowadzę szkolenia (językowe) w dużych firmach. :-)))
            Ale jeśli facet jest warty poflirtowania albo nawet więcej to "go for it"!!
            Jeśli okaże się to tylko przelotną znajomością to i tak będzie to lepsze niż
            taki kanał jaki masz teraz. Może romans z "uczniem" będzie swego rodzaju
            wyzwoleniem się? Niekoniecznie ten ma być tym jedynym, ale da Ci furtkę do
            dalszych poszukiwań, bo nie ma sensu, jak to juz ktoś napisał, kisić się w
            takim związku jak Twój...
            Pozdrawiam i trzymam kciuki za lekkie odpuszczenie profesjonalizmu:-)))
    • koala9090 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 20.05.05, 22:47
      szczerze mowiąc gdybym miala gdzie czmychnac z mojego obecnego bynajmniej nie
      bardzo udanego zwiazku (pisalam juz o tym w 2 watkach) to było by mi o wiele
      latwiej podjąc jakieś bardziej drastyczne decyzje...
      paulinek juz napisała, ten nowy facet da Ci zapewne bodziec do działania. dla
      pocieszenia może - chętnie sama bym miala taki bodziec, to by uprosciło troche
      moje ciagle wahanie.
      pozdrawiam!
    • mimima Re: stały związek vs. krok w nieznane... 25.05.05, 23:12
      Ja spróbowałam. Czy żałuje...i tak i nie. Nie dlatego, że przeżyłam coś nowego
      coś wspaniałego, chociaż już z nim nie jestem. Tak, dlatego, że skrzywdziłam
      osobę na której mi bardzo zależy i którą kocham. Dał mi szansę jesteśmy znowu
      razem. Czemu to zrobiłam, właśnie...nie chciałam żałować, że nie spróbuję. Po
      pewnym czasie w związek wkrada się monotonia, "wystyga" i nagle zjawia się
      ten "ktoś". Inny wzrok, dotyk, zaczyna dostrzegać to czego obecny już nie
      zauważa, a my jak te muchy lgniemy do tego. Czasami rzeczywiście może to być
      właśnie ten (ja tak myślałam) ale najczęściej okazuje się to dziką
      namiętnoscia, która zgaśnie tak szybko jak powstała. Ja męczyłam się 4
      miesiące zanim podjęciem decyzję, nie było łatwo. Wyprowadziłam się. Ponad
      miesiac mieszkałam w innym mieście z tym drugim. Zaczełam tęsknić i
      wróciłam...na szczęście dostałam szansę i nie zmarnuję jej.. Opowiedziałam Ci
      moją historię. Mogę Ci tylko radzić, żebyś się zastanowiła...Pozdrowienia
    • kasia838 Re: stały związek vs. krok w nieznane... 27.05.05, 19:34
      czesto mam taki sen: budze sie obok innego faceta,ktory mnie dotyka,caluje,a ja
      nie moge przestac myslec o tym co sie stalo z moim M.dlaczego juz z nim nie
      jestem i jak bardzo tesknie i go kocham. taki sen wystarczy mi do tego,zeby byc
      z nim,bo wiem,ze te same uczucia( a naprawde je autentycznie przezywam)
      pojawilyby sie,gdybym rzeczywiscie go opuscila.moze sprobuj sobie wyobrazic
      taka sytuacje,znajdz jakies wady w nowym "obiekcie".sprawdz co bys poczula.na
      mnie to dziala;)
Pełna wersja